mae224 04.11.15, 23:48 Z jakich powodów najcześciej? Jak reagują Wasi bliscy? Chyba mnie ten listopad tak nastraja... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
3-mamuska Re: Płaczecie? 05.11.15, 00:02 Ja zawsze płacze, gdy widzie jak osoba dorosła płacze, czy to w filmie, czy w reportażu ,czy w życiu. Wzrusza mnie to niesamowicie, zwłaszcza w obliczy śmierci czy ciężkiej choroby. Zawsze tłumacze dzieciom dlaczego płacze . Zdążą mi sie płakać ze złości jak jestem taka wściekła a nic nie pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
kubekwkropki Re: Płaczecie? 05.11.15, 00:03 Raz w życiu. Dorosłym rzecz jasna. Po śmierci Matki. Nie mam ochoty na powtórkę. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Płaczecie? 05.11.15, 00:07 Zdarza się. Z nerwów. Z powodu wspomnień. Z troski. Podczas oglądania filmu, który mnie wzruszy. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Płaczecie? 05.11.15, 01:31 Powodow do placzu to ja nie mam,ale wpadam w jakies doly i placze,albo taka gra na meza bo cos tam. Jak reaguje jest w domu w 20 min haha,wpada w panike on się autentycznie boi jak ja placze. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Płaczecie? 05.11.15, 01:53 Niestety raczej beksa jestem, ale z tym walczę. Najczęściej ze wzruszenia ryczę, albo jak ktoś bliski sprawi mi przykrość. Całe szczęście, jeszcze bardziej niż do płaczu, jestem skoro do śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Płaczecie? 05.11.15, 02:03 Aha, bliscy są przyzwyczajeni, że jestem dość emocjonalna i na mój płacz reagują najczęściej z dobrotliwym rozbawianiem "czego się mażesz beksułko" (mąż), irytacją (mama) lub olewają (młodsza córka) ). Tak naprawdę przejmuje się tylko starsza córka, moja wrażliwa duszka Natomiast znacznie większe wrażenie robię, gdy się dystansuję. Tzn nie obrażam się, rozmawiam prawie normalnie, tylko bez zwykłej serdeczności i wylewności. Wtedy chodzą jak trusie i co rusz pytają co się stało Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:37 Gdy oglądamy razem jakiś film, to moje dziewczyny zaraz mówią: oho! mama będzie ryczeć! I nigdy się nie mylą Odpowiedz Link Zgłoś
marusia_ogoniok_102 Re: Płaczecie? 05.11.15, 02:04 Ostatnio coraz częściej i nie wiem, czemu nawet. Zwłaszcza mi się zbiera na płacz, gdy czytam pratchettowską serię o Tiffany Obolałej i gdzieś pojawia się jej babcia. Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Płaczecie? 05.11.15, 02:24 Na serio z bezsilności lub złości, czasem jednego i drugiego na raz. Nie na serio rozklejam się w dość przypadkowych momentach - a to reklama, a to skrzypce, a to jeszcze cośtam... bez sensu tak Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Płaczecie? 05.11.15, 02:33 Trzy godziny temu się poryczałam przytłoczona perspektywą tego, co właśnie robię - czyli w zrujnowanej kuchni (fachowcy obiecali się uwinąć w dwa dni, wyszły cztery) piekę blaty do tortu tęczowego na jutrzejszą imprezę urodzinową dziecka, równocześnie tłumacząc streszczenie artykułu z pogranicza hermeneutyki i socjologii. Zlewu w kuchni brak, więc z każdą pierdółką latam do łazienki, pojęcia o pograniczach hermeneutyki i socjologii brak, więc w celu przetłumaczenia 500 słów streszczenia przeczytałam już przynajmniej 50 stron rozmaitych tekstów, być może więcej. Blat, który miał być fioletowy, wyszedł kawowy z fioletowymi rejonami. Cholerny listopad. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Płaczecie? 05.11.15, 02:36 Aha - bliscy jak tylko się zorientowali, co się święci, poszli spać. Co prawda mąż deklarował, że może mi spróbować tę kuchnię złożyć, ale biorąc pod uwagę, że wstaje koło piątej i ma końcówkę projektu, odpuściłam. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:43 Płaczę w podobnych momentach, ze zmęczenia lub frustracji. Zdarza się to z kilka razy w roku. Odpowiedz Link Zgłoś
milva24 Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:44 A bliscy nie reagują bo zazwyczaj tego nie widzą. Nie lubię się nad sobą rozczulać przy świadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegilda_zenia Re: Płaczecie? 05.11.15, 11:16 To czemu podejmujesz się tłumaczeń z dziedziny, o której nie masz zielonego pojęcia? Mega nieprofesjonalne podejście. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Płaczecie? 05.11.15, 21:54 Po znajomości. Nikt inny chłopakom nie zrobi. Wyszkoliłam się z ich dotychczasowych specjalizacji, ale mają teraz jakiś zwrot badawczy. To nie fizyka jądrowa, da się ogarnąć, tylko no właśnie ma się takie proporcje inputu do outputu. Odpowiedz Link Zgłoś
claudel6 Re: Płaczecie? 08.11.15, 00:45 tort k..a tęczowy. moje wypieki podniosly nam poprzeczkę w nieboskłon. ja akurat piekąc torty sie relaksuję, ale wyłacznie w moje wykońcozonej kuchni. remont wspominam jak piekło. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:28 Ze wzruszenia. Ostatnio zwyłam się kilka dni temu oglądając Sierociniec. Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:40 Tak. Ze złości. Bliscy trzymają się na odległość żeby nie oberwać. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:42 Ze złości też mi się zdarza popłakać, ale częściej wtedy daję w inny sposób upust tej emocji. Bezsilność jest dla mnie emocją płaczogenną zdecydowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: Płaczecie? 05.11.15, 07:57 Ja ogolnie jestem beksa. Oprocz oczywistych powodow (cos przykrego sie wydarzylo) placze na wiekszosci filmow i programow TV. Maz stara sie mnie pocieszac. Ale np. kolega sie kiedys porzadnie wystraszyl - byl u nas, lecial "Dziennik Bridget Jones", ja zaczelam ryczec. Takiej paniki w oczach doroslego faceta dawno nie widzialam Odpowiedz Link Zgłoś
flo-bo Re: Płaczecie? 05.11.15, 08:40 Ostatnio plakalam oglądając Miasto 44. Nie widziałam samego początku, ale od momentu w którym zaczęła ogladac-plakalam tak sobie bez przerwy przez cały film. Nie z powodu fabuły, czy w zamierzeniu poruszających scen, tylko z powodu bezsensu totalnego wojny. Pacyfistka jestem. Takie filmy pokazywalabym obowiązkowo wszystkim politykom, coby podejmowali właściwe decyzje,czyt.pokojowe rozwiązania. Oczywiście historię znam, książki czytalam/czytam, ale co się zobaczy... Odpowiedz Link Zgłoś
jatojagodnik Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:02 jak znam jakiś film lub książkę i wiem jak się skończą, to ryczę juz od poczatku. Od poczatku do końca przepłakałam: Skrzypka na dachu, Hair, Mój przyjaciel Hachiko. Nie byłam w stanie czytać dzieciakom O psie, który jeździł koleją. W niedzilę na spacerze w palmirach musiałam odłączyć się od grupy znajomych bo łzy lały mi się strumieniem z oczu, nie mogłam ich powstrzymać. Czasem nie wiem skąd się biora te łzy, jest tylko jakaś emocja nie poparta żadnym racjonalnym powodem... Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Płaczecie? 05.11.15, 11:09 jatojagodnik napisała: > jak znam jakiś film lub książkę i wiem jak się skończą, to ryczę juz od poczatk > u. No to już przesada Wybacz, ale wyobraziłam sobie kogoś takiego w kinie i siebie, siedzącą obok i nie wiedzącą o co chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
jatojagodnik Re: Płaczecie? 05.11.15, 12:07 Zeby w kinie przetrwać Tytanica, przez cały film jak mantrę powtarzałam sobie - jak ja nie znoszę Celin Dion!! Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Płaczecie? 05.11.15, 12:14 Ty lepiej nie chodź do kina, bo jak będziesz miała słabszy dzień, to juz na reklamach zaczniesz chlipać Odpowiedz Link Zgłoś
antyk-acap2.0 Re: Płaczecie? 05.11.15, 23:07 Ja płakałem tylko na "Parszywej dwunastce". Gdy Savalas podchodził z nożem w zębach do tego Niemca miał taki ładny hełm... Odpowiedz Link Zgłoś
zlotarybka_1 Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:03 wczoraj moje dzieci doprowadzily mnie do lez. Sa dni, kiedy czuje sie niewydolna wychowawczo - wtedy chce mi sie plakac. Wczoraj chec te musialam przeobrazic w czyn. Jak juz spac poszly diableta jedne.... Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:46 zlotarybka_1 napisała: > wczoraj moje dzieci doprowadzily mnie do lez. O tak, mnie kochane dzieciatko tez potrafi doprowadzic do lez! Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:47 Ale jak dziecko może doprowadzić do łez???? Moje może, jak jest ciężko chore, jak był w szpitalu, to beczałam. Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:58 gaskama napisała: > Ale jak dziecko może doprowadzić do łez???? 6-latek potrafi. Bywaja takie dni (u mojego, na przyklad, zanim sie rozchoruje), ze zachowuje sie nieznosnie, wszystko mu trzeba powtarzac 5 razy, wszystko jest na "nie", a jeszcze czasem odpyskuje. No i wieczorem nerwy matki juz puszczaja Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 OT, goodnightmoon 05.11.15, 14:43 Czeee.. Wybierasz się w moje rejony jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: OT, goodnightmoon 06.11.15, 09:13 rosapulchra-0 napisała: > Czeee.. Wybierasz się w moje rejony jeszcze? Heyka heyka Oj, w najblizszym czasie chyba nie ... musze w koncu odwiedzic rodzine w Polsce. W styczniu moze polece do Londynu, kolezanki kusza wspanialymi wyprzedazami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: OT, goodnightmoon 06.11.15, 14:39 Ale wiesz, że najlepsze okazje są 2 stycznia? Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:17 Kiedyś - z żalu, złości, rozpaczy. Teraz szczęśliwie nie mam takich powodów do płaczu, więc płaczę z głupot, np. wzruszam się programem tv, czasem nawet jakaś migawkowa informacja w wiadomościach doprowadza mnie do łez, najczęściej rozczulenia, chociaż też i smutku. No i podczas ostatniego wieczoru wyborczego się popłakałam - tym razem ze złości, z żalu i zawodu. Ponadto niezawodnie płaczem kończy się każde nasze (moje i córki) wspominanie naszego Ojca i Dziadka Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:21 Regularnie tylko przy krojeniu cebuli. A tak na serio, to raczej rzadko. Mam trudną sytuację rodzinną, więc jak się we mnie nagromadzi, to potrafię się strasznie rozszlochać, z reguły w aucie, jak jestem sama. W największą histerię wpadłam ostatnio oglądając film Kusturicy "Czas cyganów". Dostałam spazmów, aż się całą zagluciłam. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:53 bardzo bardzo rzadko. Musza byc powazne powody. Wkurzaja mnie placzki terrorystki z byle powodu. Manipuluja swoimi lzami i dramatem bo cos nie poszlo po ich mysli. Paskudna babska wada. Odpowiedz Link Zgłoś
vangie Re: Płaczecie? 05.11.15, 10:20 widzisz, ja w twoich oczach moglabym uchodzic za taka placzterrorystke, ale ja naprawde nie potrafie powstrzymac lez, a na placz zbiera mi sie bardzo latwo z byle powodu- a bo cos wzruszajacego przeczytalam/oberzalam/uslyszalam, albo cos poszlo bardzo nie po mojej mysli... itd; nawet nie masz pojecia jakie to jest wkurzajace, ze czlowiek nie potrafi zapanowac nad lzami Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Płaczecie? 05.11.15, 11:20 Mylisz pojecia. Placzki terrorystki to nie te co placza bo sie wzruszyly ogladajac film czy cos sluchajac. Placzka terrorystka to histeryczna idiotka jaka nie potrafi normalnie dyskutowac z drugim czlowiekiem i zawsze jak cos nie idzie po jej mysli konczy dyskuszje placzem, obrazaniem sie i dramatem zamiast logicznymi argumentami. Obrzydliwe manipulantki. I nie, nie mam na mysli sytuacji kiedy kobieta faktycznie ma powody do placzu i jest to zrozumiale : maz zdradza, bije, ktos chory, zmarl itd. Chodzi mi o dyskusje o codziennych glupotach. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: Płaczecie? 05.11.15, 12:36 Myślisz, że to zawsze jest efekt manipulacji? Są osoby, które po prostu nie potrafią powstrzymać płaczu podczas kłótni, czy po protu stresującej sytuacji. Starają się jak mogą nie płakać, ale im to nie wychodzi. W efekcie są złe na siebie, co powoduje kolejny atak płaczu. Uważasz, że taka niemoc, to też manipulacja? Odpowiedz Link Zgłoś
vangie Re: Płaczecie? 05.11.15, 14:28 no wlasnie tak mam- lata temu szlochalam histerycznie przez prodziekanem, bo nie moglam dostac przedluzenia terminu oddania pracy magisterskiej- biedna kobieta starala sie mnie pocieszac, a ja po prostu nie moglam sie opanowac Odpowiedz Link Zgłoś
katriel Re: Płaczecie? 06.11.15, 01:12 O, ja tak mam. I to nie jest zamiast logicznych argumentów, jak pisze princess. Ja nawet mam jakieś logiczne argumenty i próbuję je przedstawiać, tyle że przez łzy. I wkurza mnie nieprawdopodobnie, jak ktoś nie chce słuchać moich argumentów tylko dlatego, że płaczę. Z drugiej strony rozumiem, że to jest psychologicznie trudna sytuacja dla mojego rozmówcy - kobita ryczy jak bóbr, a chce żeby z nią rozmawiać jakby nigdy nic. No ale ja naprawdę nie umiem przestać. Są rzeczy nad którymi panuję, ale są takie nad którymi nie, po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Płaczecie? 06.11.15, 08:59 Moim zdaniem to infantylna psychika jesli w klotniach o codzienne glupoty wpada w lzy. Kobieta-dziecko ( I nie mowie tutaj o sytuacjach gdzie naprawde ktos ma powazny powod). Moze warto poczytac na temat dojrzalosci I dlaczego dzieci rycza o kazdy drobiazg. Akurat u nich to normalne bo dopiero sa na sciezce do dojrzalosci psychicznej ale dorosla kobieta? Dorosly czlowiek powinien sie przynajmniej starac miec kontrole nad swoim zachowaniem, bo efekt owych lez jest taki ze 1. Odczytaja cie jako osobe niedojrzala psychicznie 2. Nie bedzie taka osoba traktowana powaznie 3. Ludzie odczuwaja te lzy jako manipulacje I rodzaj “szachy” krolowej czyli nie mozna normalnie porozmawiac I miec odmiennej opinii bo ta zaraz wpada w lzy. 4. Placz sprawia wpedzanie ludzi w poczucie winy ze maja inna opinie I to jest wredne. Moim zdaniem nalezy sie kontrolowac albo wychodzic by nie widzieli lez jesli juz ktos ma taka kompulsyjnie lzawa osobowosc( zdarza sie coz… Poza tym co najciekawsze tego typu osoby tlumaczace ze one tak maja I nie manipuluja jakos nie wpadaja w placz w dyskusjach czy niezgodnosciach opinii w pracy, natomiast notorycznie robia to wobec domownikow. Ot moga sobie tam na to pozwolic. I to nie ma byc manipulacja? Brr… Typ krolowej dramatu I wspolczuje mezom takich osob. Odpowiedz Link Zgłoś
kota_marcowa Re: Płaczecie? 06.11.15, 19:54 Ja wiem, że czasami, to nie wina tych osób, ale nie trawię mazgajów, wkurzają mnie niemiłosiernie, taka wyjąca osoba jest u mnie spalona i nic nie uzyska, poza może większą irytacją z mojej strony. Sama bardzo rzadko płaczę, muszę mieć naprawdę poważny powód. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: Płaczecie? 05.11.15, 19:41 Mi się zdarza rozpłakać w mega stresujących sytuacjach. Nie celowo. Nie potrafię w pewnym momencie powstrzymać łez. Sytuacje, które pamiętam to rozmowa z dyr przedszkola do którego nie dostal sie mój syn (tu złożyło się multum dodatkowych problemów i brak przedszkola przelał czarę) i druga gdzie na gruncie zawodowym pojechano po mnie osobiście zupełnie bez powodu. Możesz uznać to za jakies manipulacje, ja nad tym nie panuję. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Płaczecie? 06.11.15, 20:02 > I nie, nie mam na mysli sytuacji kiedy kobieta faktycznie ma powody do placzu i > jest to zrozumiale : maz zdradza, bije, ktos chory, zmarl itd. A kto Tobie daje prawo do decydowania kto, kiedy, jakie emocje ma odczuwać i jak je okazywać?To dopiero jest obrzydliwe Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: Płaczecie? 08.11.15, 00:03 Wybacz memphis ale ja mam pelne prawo do wlasnego wyboru co uwazam za manipulacje a co nie. Tak samo jak i ty masz prawo uwazac to za obrzydliwe co jakby nie bylo jest ...ocena. Nie badz hipokrytka Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Płaczecie? 08.11.15, 09:59 Aha, czyli jesteś jedną z tych osób, które "wspierają" innych słowami: ale nie płacz/nie złość się/nie smuć, nie masz najmniejszego powodu, żeby być smutna/zła, bo ja nie uważam twojego problemu za poważny. To nie moja hipokryzja, to Twój brak empatii. Naprawdę, w życiu jest parę innch sytuacji, które mogą kogoś doprowadzić do łez - poza wpier..em od męża i śmiercią, nawet, jeśli Ty uważasz je za błahe. Odpowiedz Link Zgłoś
ola_dom Re: Płaczecie? 06.11.15, 12:09 princesswhitewolf napisała: > Wkurzaja mnie placzki terrorystki z byle powodu. Manipuluja swoimi lzami i dramatem bo cos > nie poszlo po ich mysli. Paskudna babska wada. Hola, hola! Znałam, na szczęście krótko i dawno, takiego faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Płaczecie? 05.11.15, 09:58 Ze wzruszenia dość często. Czasami to jest wzruszenie+użalanie się nad sobą. Zdarza się, że z bezradności albo ze wstydu (wynikającego z bezradności), i tak, moja córka jest w stanie doprowadzić mnie do łez, chociaż mój mąż jest w tym lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Płaczecie? 05.11.15, 11:02 Ja ogólnie często płaczę. Ostatnio się wzruszyłam patrząc na syna, że jest z nami i w ogóle. Płaczę też gdy widzę krzywdę małych dzieci, gdy jest wzruszający film, lub dokument. Lub jak ktoś powie mi coś przykrego. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Płaczecie? 05.11.15, 12:18 Jako że kieruje się w życiu nadrzędną zasadą że nikt w moim otoczeniu (wlicza się w to telewizja, książki czy nawet opowieści) nie płacze sam to bardzo często płaczę. Z tym że szybko zaczynam i równie szybko kończę. Zawsze byłam wrażliwa a po urodzeniu dziecka tylko mi się pogorszyło. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: Płaczecie? 05.11.15, 12:49 Zdarza się na weselach/pogrzebach romantycznych/smutnych filmach. A tak to najczęściej płaczę ze śmiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: Płaczecie? 05.11.15, 13:33 zawsze ryczę po kłótni z mężem, bo mam wrażenie, że tej już właśnie nie wytrzyma i mnie zostawi a tego to ja bym nie chciała i dlatego ryczę. na filmach, owszem też Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: Płaczecie? 05.11.15, 13:49 Bardzo rzadko, w sytuacjach ostatecznych raczej Odpowiedz Link Zgłoś
anty_nick Re: Płaczecie? 05.11.15, 14:07 na filmach. a tak to chyba nie bardzo. Nawet jak już, już nie mam na coś siły psychicznej, to czuję ,żebym chciała, ale nie płaczę Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Płaczecie? 05.11.15, 14:44 Bardzo sporadycznie, a jak już, to z bezradności. Odpowiedz Link Zgłoś