poprzednia pani sprzatala coraz dluzej - najpierw trzy, potem cztery, a na koniec 6 godzin.
Miala stawke godzinowa - 15 zl / h.
Zaproponowalam jej, ze bede jej placic za wykonana prace i poprosilam o ustalenie stawki, ale nie chciala.
Draznilo mnie, ze pol godziny spedza na zrobieniu sobie kawy, potem plotki przez telefon, pogaduchy z moimi dziecmi itd.
Byla dokladna, ale przez 6 godzin mialam obca osobe w chacie, ktora czula sie zadomowiona i raz nawet zaczela mi mieszac w garach

.
Zmienilam wiec pania. Dalam ogloszenie i wybralam najsensowniejsza wg wrazenia.
Za pierwszym razem pokazalam co i jak. Powiedzialam, ze zalezy mi bardziej na dokladnosci i czasie, niz na kasie. Zaproponowalam stówę za sprzatniecie - odkurzenie (brak durnostojek i regałów oraz dywanów), umycie podłóg, wanny, prysznica i kibelków, luster i przetarcie zew drzwiczek szafek w kuchni.
I od czasu do czasu umycie jednego okna.
Powierzchnia to niecale 100m.
Sprzatane jest na biezaco, wiec nie ma tego duzo.
Za drugim razem zajrzalam pod łóżko... Pani nie raczyła pod nim odkurzyć. Wzielam wiec odkurzacz i kiedy pani sprzatala na dole, wlaczylam go i odkurzylam. Przybiegla z pytaniem, czy cos pominela. Powiedzialam, co i jak. Przeprosila.
Nastepnym razem nie odkurzyla w innym miejscu. Za to na kranach mialam osad z niesplukanego cif'a, bo bardzo nie wiem dlaczego, przyklada sie do szorowania baterii

No i calosc zajmuje jej 2-3 godzin. Nie op...ala się, to fakt,male mam wrazenie ze wszystko robi po lebkach.
Ostatnio w wannie zrobil sie dziwny zaciek pod kranem. Nigdy tego nie bylo. ostatnim razem, kiedy umyla wanne, zaciek zostal. Pokazalam jej to i poprosilam o usuniecie. Spsikala zaciek cilit bangiem i cos tam robila i narzekala, ze nie chce zejsc. Wyszla, patrze, a zaciek jest. Wzielam gabeczke, cilit i mocniej potarlam. Dakt, trzeba sie bylo przylozyc, ale doczyscilam na polce w kabinue robi sie grzyb. Myslalam ze go usunie. Grzyb sie powiekszal... Wzielam i sama wyczyscilam. To samo z kamieniem, ktory sie w brzegach kabiny osadza.
A najlepsze, jak cos mnie tknelo i sprawdzilam pod taka klapka, ktora sie przesuwa przy czyszczeniu brodzika. Nie bylo czyszczone baaaardzo dlugo, bo zwyczajnie jest zasyfiony.
A i taka historyjka... We wrzesniu sama umylam okna, bo ona jakos sie do tego nie brala... I na tym umytym oknie ktos zabil muche. I ta mucha tak sobie byla akurat rozbryzgana, jak pani przyszla. Bylam pewna, ze ja usunie. Nie usunela. Luz... Myslalam ze nie zauwazyla, choc trudno bylo przeoczyc. Usunelam sama i jak byla nastepnym razem i rozmawialysmy o muchach akurat i mowie, ze ostatnio na tKim czystym oknie ktos mi rozbryzgal muche, na co pani: no no! Widzialam wlasnie ostatnio!
Rece mi opadly.
Nie wiem kurde. Szukac znowu kogos nowego?
100 to wychodzi ponad 30 zł zeta za godzine jej sprzatania przy zalozeniu, ze sprzata trzy, a nie dwie godziny.
Kiedys mi radzilyscie, ze nalezy dobrze zaplacic i wtedy taki ktos sie stara.
I co?

jeszcze wiecej mam placic???