jan.kran 18.12.15, 23:48 Zdecydowalybyscie sie zamieszkać we wspólnym dużym mieszkaniu ze znajomymi lubicie i wyglada na to ze wspólne mieszkanie mogłoby wypalić? Czy lepiej ciasne ale własne ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ann.38 Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:01 Nigdy w zyciu, nawet z rodziną, jak rodzeństwo czy rodzice, chyba, ze jakaś awaryjna sytuacja. A co, chcesz tak zamieszkać? Duzo zalezy od charakteru. Ja nie jestem zbyt asertywna, swobodna, pewna siebie, nie potrafiłabym jasno stawiać granic i nie czułabym się swobodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
angeika89 Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:08 Ja tam wolę ciasne, ale własne. Nie wyobrażam sobie mieszkać z kimś. Dzielić łazienkę, czy kuchnie... Mogę mieszkać obok rodziny, przyjaciół, ale nigdy w życiu razem! Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:13 to zależy na jakim etapie życia. Jeżeli bym ledwo chodziła , potrzebowała opieki, to taki mini dom seniora chyba nie byłby zły i łatwiejszy do ogarnięcia przez bliskich mieszkańców. Dopóki byłabym niezależna - musiałaby mieć przynajmniej swój duuuży pokój i swoją łazienkę. Dzielenie kuchni chyba bym przeżyła. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:16 Na pewno nie w jednym mieszkaniu. Za to moglabym sie zastanowic nad wielobudynkowym wspolnym gospodarstwem, widze czasem take stare, rozlozyste fermy. I w ogole mamy nadzieje ze znajomymi razem skonczyc w domu spokojnej starosci dla RPG-owcow Odpowiedz Link Zgłoś
hemp_plant Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:17 fajny patent dla seniorów- kilku, pielęgniarka, pomoc wzajemna, jakies wspólny ogród. ale pokój własny musi byc. z łazienką małą Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:40 Moze awaryjnie na krótko a jak wypali na dłużej . Musze sie wynieść z mojego mieszkania i moi polscy sąsiedzi tez. Zalezy nam na mieszkaniu bezpiecznym , położonym w centrum i dobrej komunikacji a za to sie płaci w każdym dużym mieście na świecie. Ja , syn i K oraz R czyli małżeństwo pracujemy i trenujemy 24/7.K pracuje sześć dni w tygodniu , R czyli maz w zasadzie takoż .Ja pracuje głownie w weekendy i wieczorami, syn jest 5x w tygodniu na silce , 5x w tygodniu wieczorem capoeira lub aikido a jak nie trenuje to jest na uni lub u kolegów. Ja z K kilka razy w tygodniu trenujemy norweski ( mieszkamy chwilowo obok ) , ja jak mam czas trenuje w centrum fitness a wszyscy czworo sporo podróżujemy . Mam poczucie ze mamy wspólna chemię , możemy miec fajne duże mieszka nie lub domek wspólnie , ja jestem przyzwyczajona do mieszkania z innymi , dawne czasy ale mam dusze podstarzałej hippiski. Znamy swoje słabości i dobre strony bo jestesmy sąsiadami wiec K i R cierpliwie znoszą hałasy syna który sie uzewnętrznia muzycznie wieczorami co oni mieszkając obok słyszą. Sprawy kulinarne zostały ustalone bo ja za podciąganie K w norweskim dostaje w nagrodę domowe pierogi , nasz wegetarianizm i ich miesojedztwo nam wzajemnie nie przeszkadza. Fajni sympatyczni , pracowici ludzie zpodobnym podejściem do zycia jak ja i moje dzieci. Oglądaliśmy dzis wspólnie mieszkania , na razie osobno i możemy każda partia dla siebie wynająć małe mieszkanie. A wspólnie cos większego i ciekawszego Oni sa chętni ja sie zastanawiam ale raczej na tak. Odpowiedz Link Zgłoś
grave_digger Re: Wspolnota. 19.12.15, 09:26 Ile ty masz lat, że się o takie coś ematki pytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:13 A dlaczego musisz się wynieść ze swojego mieszkania? Norwegia to podobno bardzo opiekuńczy kraj. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:41 kaz_nodzieja napisał(a): > A dlaczego musisz się wynieść ze swojego mieszkania? Norwegia to podobno bardzo > opiekuńczy kraj. -----------> Norwegia opiekuje sie tymi ktorzy tego potrzebują ja daje sobie radę sama. Wiele lat temu kiedy zostałam sama z dwojgiem dzieci bez doświadczenia zawodowego , języka i miałam 42 lata rok otrzymałam pomoc , juz dawno odplacilam z nawiązka moimi podatkami Każdy kontrakt o wynajem w Norwgii ma okres wypowiedzenie trzy miesiące dla obu stron. Właściciel mojego mieszkania posiada cały blok w którym mieszkamy , ponad dwadzieścia mieszkań i wymówił wszystkim umowę bo robi generalny remont. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:44 Taki opiekuńczy kraj, a pracują uczciwie na pełen etat nie stać Cię na samodzielny wynajem mieszkania w 50 roku życia. Niewiele osób w Polsce musi w tym wieku wynajmować cudze kąty, tym bardziej z obcymi. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:01 kaz_nodzieja napisał(a): > Taki opiekuńczy kraj, a pracują uczciwie na pełen etat nie stać Cię na samodzie > lny wynajem mieszkania w 50 roku życia. Niewiele osób w Polsce musi w tym wieku > wynajmować cudze kąty, tym bardziej z obcymi. ------------> Nie pracuje na pełen etat tylko na 50% plus dodatkowe dyżury , generalnie bywa blisko 100 % , niekiedy mniej. Samodzielne mieszkania wynajmuje w Oslo od 2003 roku , to jest czwarte. I moge wynająć kolejne samodzielnie ale wczoraj oglądaliśmy mieszkania z K i R , opcja każdy osobno i ceny wynajmu sa wysokie tym bardziej ze dla nas priorytetem jest dobra komunikacja i bezpieczeństwa . Moge wynająć mniejsze mieszkanie ale w fajnym i sympatycznym miejscu albo większe w koszmarnym blokowisku z elementami getta lub bardzo daleko. Jak chcesz mieszkać w dużym europejskim mieście to sytuacja jest podobna .WIem jak to wygląda w Paryzu czy DE. Nie kupiłam mieszkania kiedy miałam taka możliwość ale wtedy nie znałam norweskich stosunków, teraz jest to coraz trudniejsze. Sporo osob w Europie wynajmuje mieszkania, w Paryzu moi znajomi wynajmują , podobnie w DE. Nie wiem jaka cześć ludzi w Polsce wynajmuje a jaka ma własne mieszkania ale znam sporo osb we Wrocławiu ktore wynajmują mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:04 >dla nas priorytetem jest dobra komunikacja i bezpieczeństwa . Rozumiem, ale podobno Norwegia to taki bezpieczny kraj, więc chyba każda dzielnica jest (w miarę) bezpieczna? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:25 kaz_nodzieja napisał(a): > >dla nas priorytetem jest dobra komunikacja i bezpieczeństwa . > > Rozumiem, ale podobno Norwegia to taki bezpieczny kraj, więc chyba każda dzieln > ica jest (w miarę) bezpieczna? -----------> NIe znam osobiście wszystkich europejskich metropolii ale podejrzewam ze schemat jest wszędzie podobny. Sa dzielnice getta, dzielnice gdzie jest niebezpiecznie , gdzie jakość zycia i infrastruktura sa gorsze. Oslo jest bardzo specyficznym miastem , dokładnie podzielone na polowe wschód i zachód , to bardzo szeroki temat i jest sporo artykułowi książek na temat osloanskiej specyfiki. Z tym ze cała cześć zachodnia jest lepsza a wschodnia dzieł sie na lepsza i gorsza. A ostatnio cześć części. wschodniej zaczyna byc in i droga.Poczytaj o gentryfikacji. Problemem Norwegii sa narkotyki i sa miejsca , nawet blisko centrum gdzie bym za darmo nie zamieszkała. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:33 >Problemem Norwegii sa narkotyki i sa miejsca , nawet blisko centrum gdzie bym za darmo nie zamieszkała. czy są one skorelowane z ilością pewnych mniejszości? Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:44 kaz_nodzieja napisał(a): > >Problemem Norwegii sa narkotyki i sa miejsca , nawet blisko centrum gdzie > bym za darmo nie zamieszkała. > > czy są one skorelowane z ilością pewnych mniejszości? ****Tak , generalizując mniejszości handlują narkotykami a miejscowi konsumują. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:46 Klamkas, Nadodrze to jedno z wielu miejsc gdzie w przyszłym roku ewentualnie moze zamieszka moja corka a wpływ na jej decyzje mam zerowy. Rosa ja sie nie tłumacze, ja edukuje Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Wspolnota. 19.12.15, 21:10 Wydaje mi się, że pisałaś, że gdyby... to wybrałabyś właśnie to miejsce? Albo, że uważasz je za wyjątkowe? Albo że popierasz córkę w tym pragnieniu? (nie chce mi się szukać ani udowadniać, ale zostało we mnie takie wrażenie w kwestii ciebie, córki i ciebie-córki) Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 20.12.15, 03:01 klamkas napisała: > Wydaje mi się, że pisałaś, że gdyby... to wybrałabyś właśnie to miejsce? Albo, > że uważasz je za wyjątkowe? Albo że popierasz córkę w tym pragnieniu? (nie chce > mi się szukać ani udowadniać, ale zostało we mnie takie wrażenie w kwestii cie > bie, córki i ciebie-córki) -----------------> Tak , Uwazam to miejsce za wyjątkowe .I popieram córkę w tym pragnieniu jak w wielu innych ktore posiada. Ale co zrobi i gdzie wyładuje to jej sprawa.SAma jestem ciekawa co wymyśli ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
klamkas Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:42 Ciekawe, że to wiesz, a jednocześnie zachwycasz się wrocławskim Nadodrzem, twoja córka chce tam mieszkać, a ty w zasadzie się cieszysz, że wybrała "awangardę". Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:15 Janie.Kranie, ja cię proszę - przestań się tłumaczyć komuś, kto na to nie zasługuje. Odpowiedz Link Zgłoś
piepe Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:51 Student, rozpoczynający pracę na śmieciówce, starzec - jak najbardziej. Mając rodzinę, nie za bardzo, głównie dlatego, ze dzieci mogą przeszkadzać współlokatorom. Osobiście na studiach miałam okazję mieszkać w pokoju wynajmowanym przez samotna matkę. Budynek był willą z 3 mieszkaniami 1 km od centrum Krakowa w najbardziej pożądanym stylu architektonicznym, czyli krakowskim modernizmie. Jego wartość oceniam na co najmniej 2 miliony, mnie pani wynajeła pokój w jej mieszkaniu za śmieszne grosze. Rezydowałam w pokoju jej byłego męża, miałam ścianę 5x3 ksiązek, obskurny tapczan i ogromne biurko art deco. No i dzieciaki - 2 córki, zwykle w ogóle bez opieki. Jedna 6 lat, druga chyba 8. Jedno co pamiętam, to ciągłe darcie ryja. Myślałam wtedy, ze dzieci takie są, ale od kiedy mam własne dziecko ze zdziwieniem wspominam to doświadczenie. A pani była naprawdę bardzo fajna - miła, ładna, ciepła, była psychologiem, ale z praktyczną specjalizacją. Pamiętam, że zawsze przed 7 budziła się, myła włosy i wychodziła do pracy - wydawało mi się wtedy, że to świadczy o zniewoleniu, by budzić się przed dziewiąta. Dzisiaj wstaję o 5 i już wiem, ze babka należała do szczęściarek Byłoby fajnie gdyby nie te dzieci, te szatany w ludzkiej skórze. Same pół dnia mimo ojca profesora i matki psycholożki, pod opieką lokatorek, bo profesor pewnie na bakier z alimentami, po roku zwiewałam stamtąd, ale do dziś śni mi się, że oni mnie adoptują, a ja tam mieszkam, nawet po rozwodzie - lokalizacja, klimat. Ale te dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
aamarzena Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:54 Ciasne, ale własne. Takie wspólne mieszkanie to fajne jest w czasie studiów, a później juz nie. Nawet z fajnymi ludźmi po jakimś czasie mogą wychodzić kwasy, bo maja inne podejście np. do utrzymania czystości, oszczędzania prądu czy spuszczania wody w toalecie. Poczytaj sobie wątki wakacyjne - jak można się "znielubić" z fajnymi znajomymi juz po kilku dniach wspólnego wynajmowania domku letniskowego, a co dopiero po dłuższym wspólnym mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
aamarzena Re: Wspolnota. 19.12.15, 00:56 Bosszzz, "fajny" użyłam w każdym chyba zdaniu. Pora iść spać. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Wspolnota. 19.12.15, 01:57 Potencjalnie moglabym pojsc na taki uklad pod warunkiem, ze samo mieszkanie mialoby odpowiedni layout. Jak dla mnie to musialoby miec co najmniej 2 pelne lazienki (idealnie 2 pelne lazienki + powder room), naprawde duza kuchnie z naprawde duzym stolem, oknem i oblesnie, nieprawdopodobnie duza iloscia szafek. Tudziez powinno byc w miare "ciche" tzn. tak zbudowane, ze lokatorzy moga sluchac muzyki/radia/ogladac TV w swoich pokojach bez sluchawek na uszach. Wszystko na zasadzie, ze dzielimy koszty mieszkania ale nie wspolne zycie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wspolnota. 19.12.15, 07:03 Z doświadczenia ci radzę - szukajcie mieszkania z co najmniej dwiema łazienkami (w jednej wanna, w drugiej prysznic lub jedna pełna łazienka plus toaleta). Nas jest sześcioro i mamy jedną łazienkę. Dramat, szczególnie rano, gdy wszyscy się spieszą do szkoły/pracy. Wprawdzie w tej chwili doszliśmy wszyscy do wspólnego kompromisu, oprócz babci, która jest absolutnie niereformowalna i złośliwa do bólu. W dodatku zastanówcie się nad częścią wspólną mieszkania, poza korytarzem ofkors . Czy chcecie mieć wspólny dzienny pokój, w którym można by razem obejrzeć TV, zjeść posiłek, itp., następnie - kwestia gości, nie każdy lubi, gdy mu się ktoś obcy kręci po domu. Chodzi mi o sytuację, w której np. zapraszasz kogoś do siebie, a twoi współlokatorzy niechętnie na to patrzą. Czy będziecie potrzebować zamków w drzwiach w swoich pokojach? Podział kuchni i czas jej zajmowania też jest bardzo ważny. Dbanie o porządek w przestrzeni wspólnej, na tym tle dochodzi często do konfliktów. Jak dobrze znasz swoich sąsiadów? Pamiętaj, że każdy ma swoje przyzwyczajenia, a te mogą kolidować z twoimi. No i najważniejsze - koszty. Możecie się umówić na równe części albo procentowo według tego, kto z czego więcej korzysta. Możecie sobie założyć osobne liczniki na media również. Umowy najmu miejcie (dla waszego dobra) podpisane osobno, każdy na swoją część mieszkania/domu. No i powodzenia! Trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Wspolnota. 19.12.15, 08:10 Szczerze? Przez zamknięte drzwi, w swoim mieszkanie- może i was lubią ci sąsiedzi. Ale jeśli z wami zamieszkają, dość szybko zapewne układ się rozleci. Syn ma Aspergera, ty jesteś toksyczna, egoistyczna i kompletnie nie odnajdująca się w relacjach międzyludzkich, z roszczeniowym podejściem i zerową empatią- jednym słowem-masakra. Moja opinia wynika z tego, jak prezentujesz siebie i swoją rodzinę na forum Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:15 >Syn ma Aspergera, ty jesteś toksyczna, egoistyczna i kompletnie nie odnajdująca się w relacjach międzyludzkich, z roszczeniowym podejściem i zerową empatią- jednym słowem-masakra. 10/10 Od takich osób z daleka i na dystans. Tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest konieczność (np. praca zawodowa), z taką osobą nie chciałbym dzielić nawet komórki lokatorskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:25 mirmunn napisała: > Szczerze? Przez zamknięte drzwi, w swoim mieszkanie- może i was lubią ci sąsie > dzi. Ale jeśli z wami zamieszkają, dość szybko zapewne układ się rozleci. > Syn ma Aspergera, ty jesteś toksyczna, egoistyczna i kompletnie nie odnajdująca > się w relacjach międzyludzkich, z roszczeniowym podejściem i zerową empatią- j > ednym słowem-masakra. > > Moja opinia wynika z tego, jak prezentujesz siebie i swoją rodzinę na forum. --------> MIrmunn ja sama jestem często zaskoczona jak jestem odbierana an forum co nie do końca jest zgodne z moim obrazem w realu i na to weź poprawkę. Ty mnie widzisz jako opisujesz na podstawie odłamków mojego zycia jaki prezentuje na forum , przecież wiadomo ze nie pisze wszystkiego . Natomiast wczoraj rozmawiałam z paryska przyjaciółka która mnie zna 42 lata, poznallysmy sie jak miałyśmy czternaście lat .Uwaza ze to dobry pomysł i z moim nitetrudnym I mało konfliktowym charakterem moze ta opcja wypalić. Mieszkalysmy pare miesięcy razem w Paryzu, wspólna kuchnia i łazienka. W jednym pokoju F rancuzka ze swoim chłopakiem Włochem , anarchista w drugie ona i jej chłopak , ja i zmienna ilośc przejezdnym lub stałych. Najdłużej pomieszkiwał wówczas początkujący a dzis znany polski aktor spaliśmy pod stołem na materacach ale generalnie to ciagle ktoś pomieszkiwał przekajzdem z całego świata lub chwilowo zanimnie znalazł jakiegoś lokum. Nie było ani jednego konfliktu czy problemu , zero użerania sie o kase , prowadziliśmy wspólne gospodarstwo , ciagle ktoś cos gotował , goście przynosili wino i i inne igrediencja a poza tym pracowaliśmy studiowaliśmy i swietnie sie bawiliśmy. Teraz sie uspokoiłam i zestarzałam ale mam wrażenie ze potrafię sie dogadać z wieloma osobami i jestem mało wymagająca i czepiającą sie. Nie wiem czemu ZA mojego syna miałby byc problemem.KIedy sie bliżej poznaliśmy z K i R powiedziałam im o zaburzeniu syna ale oni juz sie domyślali.Lubia mojego syna, nie ma problemu zkomunikacja z nim i nie przeszkadza im ze jest inny. Nie wiem jakie ty masz wyobrażenie o Aspie , fakt ze sa z Innej Planety ale wielu z nich funkcjonuje normalnie , moj syn konczy studia , ex jest wąskim specjalista a w Norwegii sa raczej postrzegani pozytywnie i sa miejsca pracy i firmy ktore celowo ich zatrudniają. Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Wspolnota. 20.12.15, 11:32 No cóż, jeśli pytasz na forum- odpowiedź dostaniesz taką, jak tu dałaś się poznać. I taka jest też moja opinia. Skoro w realu jesteś inna- ok, tłumaczyć się nie musisz.Ale w tej sytuacji nie ma większego sensu pytanie na forum, tylko w realu, prawda? Co do ludzi z ZA- zapewniam, znam temat i nie odmawiam tym osobom inteligencji ani umiejętności i zdolności poszukiwanych wręcz w niektórych sektorach rynku pracy. Ale codzienne życie z nimi - ich natręctwami, ich nawykami, ich nierozumieniem relacji i sytuacji społecznych- jawi się dość koszmarnie. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 20.12.15, 11:40 mirmunn napisała: > No cóż, jeśli pytasz na forum- odpowiedź dostaniesz taką, jak tu dałaś się pozn > ać. > I taka jest też moja opinia. > > Skoro w realu jesteś inna- ok, tłumaczyć się nie musisz.Ale w tej sytuacji nie > ma większego sensu pytanie na forum, tylko w realu, prawda? > > Co do ludzi z ZA- zapewniam, znam temat i nie odmawiam tym osobom inteligencji > ani umiejętności i zdolności poszukiwanych wręcz w niektórych sektorach rynku p > racy. Ale codzienne życie z nimi - ich natręctwami, ich nawykami, ich nierozumi > eniem relacji i sytuacji społecznych- jawi się dość koszmarnie. ------------> Pytanie dotyczyło raczej sytuacji a nie mojego charakteru ale możesz oczywiscie widzieć mnie tak jak uważasz i pisać Twoje zdanie. Ciekawa byłam jak to wyglada z boku i czy ktos ma podobne doświadczenia . JA mam exa i syna z ZA i Olę maź jest trudnym przypadkiem , bez diagnozy i nigdy nie otrzymał pomocy to moj syn od lat coraz lepiej funkcjonuje dzieki pomocy psychologa , pedagoga i otoczenia. Znajomi znaj go dobrze i nie maja z nim problemów, lubią go. Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Wspolnota. 20.12.15, 11:49 1. W temacie pierwszym: charakter ma znaczenie- o tym już napisałam . A charakter przełoży się na przedłużenie lub nie umowy najmu po 3 miesiącach 2. w temacie sytuacji- ja wolałabym dom - odrębne sypialnie z łazienkami + własny mały pokój dzienny , wspólna przestrzeń na parterze- kuchnia z jadalnią/dużym salonem i ogród. 3. W temacie syna z ZA- lubić i mieszkać- dwie różne sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:02 mirmunn napisała: > Moja opinia wynika z tego, jak prezentujesz siebie i swoją rodzinę na forum Masz tragicznie fałszywy obraz JK i jeśli powołujesz się tylko na jej wypowiedzi (raczej wątki, w których ją hejtowano na ostro), to naprawdę nienajlepiej to świadczy o twoim postrzeganiu innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Wspolnota. 20.12.15, 11:42 >>>>jeśli powołujesz się tylko na jej wypowiedzi (raczej wątki, w których ją hejtowano na ostro), to naprawdę nienajlepiej to świadczy o twoim postrzeganiu innych ludzi. A przepraszam, na co mam się powoływać? Bo nie jest to moja koleżanka, tylko nick, który hasa po emamie. Odpowiedz Link Zgłoś
quelquechose Re: Wspolnota. 21.12.15, 11:40 Mnie tez zaskakuja te negatywne opinie o JK. Znam jej wpisy raczej z forum o wielojezycznosci i zawsze mialam o niej pozytywna opinie. Zapewne nie kazdy musi sie z tym zgadzac, ale zeby zaraz tak skrajnie negatywnie? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wspolnota. 21.12.15, 19:50 Mechanizm jest bardzo prosty - jedne hejtują z zamiłowania, inne dają się nabierać i spirala niechęci nakręca się sama. Odpowiedz Link Zgłoś
fomica Re: Wspolnota. 19.12.15, 08:34 Nie, w życiu, nawet z rodzeństwem. Rodzina, którą toleruję na stałe pod jednym dachem, to mąż i syn. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Wspolnota. 19.12.15, 08:47 Nie. Nie widzę się w takiej komunie. Kiedyś myślałam, że będę prowadzić dom otwarty, że będzie dużo gości, jak będę ciągle czymś częstować i będzie świetnie. Ostatnio tak się składa, że często ktoś przychodzi, a jak goście wychodzą, to ja i mąż oddychamy z ulgą i cieszymy się spokojem. Odpowiedz Link Zgłoś
mirmunn Re: Wspolnota. 19.12.15, 08:55 Ad rem: mieszkanie- raczej nie, chyba bardziej duży dom, ale z osobami, które znam od lat i przyjaźnię się.. Odpowiedz Link Zgłoś
chocolate_cake Re: Wspolnota. 19.12.15, 09:18 Nie, to absolutnie nie dla mnie. Wolałabym mieszkać sama w 18 metrowej kawalerce ale z własną łazienką i aneksem kuchennym niż w mieszkaniu z obcymi ludźmi. Co innego przez jakiś czas w wieku 20 lat oczywiście ale nie po 40. Jeszcze z dorosłym synem. Gdybym była zmuszona finansowo, tylko wtedy. Ale z własnej woli nigdy, chyba że na tydzień 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: Wspolnota. 19.12.15, 09:31 W obecnej sytuacji życiowej nie, wykluczone. Ale nie wykluczam, że może kiedyś, w jakichś innych okolicznościach? Trudno mi sobie wyobrazić taką konieczność, o widzisz, napisało mi się "konieczność", czyli chyba jednak nie myślę o tym pomyśle zbyt pozytywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
fadilla Re: Wspolnota. 19.12.15, 10:01 W tym wieku? Tak można sobie mieszkac będąc na studiach, a nie kiedy sie jest dorosła babą. Nie wyobrazam sobie dzielic kuchni, łazienki a do własnej dyspozycji miec tylko jakis mały pokój. Życie jak w komunie hipisowskiej sprawdza sie tylko u młodych. Wyslij syna niech tak pomieszka, bedziesz miec to małe mieszkanko tylko dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
nelamela Re: Wspolnota. 19.12.15, 13:30 Mam koleżankę której niestety pokomplikowało się trochę życie i musiała zaczać wszystko od nowa łącznie z przeprowadzką do innego miasta.Jako że mowa o Warszawie,koleżanka przekalkulowała że lepiej(taniej) będzie jej wynająć pokój w mieszkaniu niż całe mieszkanie.I owszem płaci dużo mniej niż za kawalerkę ale mieszka jeszcze z dwoma osobami w trzypokojowym mieszkaniu.Szału nie ma.Mimo że ludzie z którymi mieszka są jej znajomymi powtarza mi że jak chcesz poznać dobrze osobę to zamieszkaj z nią.A koleżanka z którą wynajmuje mieszkanie to podobno jej przyjaciółka.Ja chyba bym się w takie coś nie pakowała(no chyba że byłby to jakiś przejściowy okres).No ale ja z natury jestem samotnikiem i nie potrzebuję stada znajomych dla lepszego samopoczucia.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: Wspolnota. 19.12.15, 13:53 nie, lepiej ciasne ale wlasne i z zachowaniem przyhazni. Takie wspolne mieszkanie czesto przyczynia sie do rozpadu przyjazni. Mowie o doroslych osobach, kazdy ma swoje przyzwyczajenia, jakies przywary, przeciez nie mowily o mlodych studentach. Co z tego, ze wiekszosc tygodnia nie ma was w domu. Po powrocie kazdy chce miec swoj spokoj, albo swoich gosci. Jedni przed wyjsciem zostawiaja w domu sajgon w pospiechu, inni czyscza lustro przed wyjsciem itd. Jedni uwielbiaja kapiel o 2 w nocy, inni uruchamiaja glosny ekspres do kawy o 5 rano itd. Ludzie maja tez rozne standardy czystosci, szczegolnie w kuchni czy lazience. Nie, dobrowolnie i nie przycisnieta jakims wielkim przymusem nie poszlabym na takie wspolne mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ela.pu.ko Re: Wspolnota. 19.12.15, 14:04 Od czasu do czasu goszcze u siebie przez parę dni ludzi,ale by z kimś mieszkać na stale,z obcym- e żadnym wypadku. Kiedyś,w czasach studenckich wynajmowalam z koleżanką malutkie,dwupokojowr mieszkań o niedaleko politechniki.Wtedy,gdy nie miałam rodziny,było ok,ale dziś mieszkać ze znajomymi-nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: Wspolnota. 19.12.15, 14:44 Nie zdecydowałabym się. Jestem "terytorialna", w dodatku doskonale wiem, że jestem bałaganiarą i prędzej czy później doszłoby do konfliktu. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Wspolnota. 19.12.15, 14:47 W zasadzie jest to opcja "po moim trupie". Nigdy nie mieszkałam z obcymi ludźmi, nie musiałam tułać się po akademikach, nie mieszkałam w tzw. mieszkaniu studenckim. Czułabym się fatalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wspolnota. 19.12.15, 15:10 Teraz? Teraz to ja czekam aż dzieci pójdą na swoje. I będziemy se sami z chłopem szaleć ile fabryka dała Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Wspolnota. 19.12.15, 15:29 Wszystko zależy jakimi jesteście ludźmi. Czy lubicie np. W kuchni szaleć , jak z myciem ile czasu spędzacie w łazience, czy jesteście cichymi ludźmi czy wręcz przeciwnie. Wiem ze po jakims czasie przeszkadza trzaśnięcie drzwiami śmiech rozmowy itp. Wiem ze moze byc lepiej gdy tylko wspólna jest łazienka kuchnia korytarz. Wspólny tak zwany duży pokój juz moze zgrzytac nie ten film ,ten za długo siedzi ,ten za głośno ogłada ,ten film jest nudny itp. Poza tym finanse tez róż je bywa. Jesli mało spędzacie czasu w domu ,to lepiej małe mieszka ko tylko Spac zjesc i sie umyc niz z kimś. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:17 Jasne Chyba będziecie szaleć robiąc wyścigi "na balkoniki" Odpowiedz Link Zgłoś
cosmetic.wipes Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:27 Chyba nie gazetten. W przeciwieństwie do ciebie dorobilismy się potomstwa w odpowiednim momencie Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:59 Nie jestem Gazetą. Nie wiem o czym mówisz Niewiasto. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:05 Czarne włosy, fajna figurka, ku...ki w ciemnych oczach Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:14 Klamakas , tak jak napisałam umowy o wynajem w Noregi sa trzymiesięczne. Poza tym mam zamiar postawić sprawę jasno , o ile zamieszkamy razem. Jak którejś stronie nie będzie pasować rozstajemy sie , oczywiscie mając czas na znalezienie osobnych mieszkań. Pierwsze ustalenia juz mamy , dwie lodówki i nam nie przeszkadza ich kuchnia .Troche sie obawiali chyba ze jestesmy wojującymi wege ale ich uspokoiłam Moj syn sprząta , gotuje jest spokojny i dobrze wychowany. Oni maj cel zeby wykształcić synów ktorzy mieszkają w PL i nie sa specjalnie nastawieni na urządzanie sie tutaj i posiadanie wypasionych mebli oraz kupno mieszkania tutaj , maja dom w kraju i spłacają kredyt. Mamy podobne nastawienie do zycia i filozofię, . Wczoraj po obejrzeniu znimi pojedynczych mieszkań pooglądałam co moglibyśmy wynająć razem składając dwa czynsze , oszczędzając na abonamencie netowym i prądzie. MIeszkania z duza kuchnia , najcześciej ogród pod domem do dyspozycji , duży salon , sypialnie osobno dla nas i dla nich , duzo wygodniejsza sytuacja niż mieszkanie samodzielne. Zobaczymy co sie okaże i czy sie zdecydujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
labianka Re: Wspolnota. 19.12.15, 15:46 "ciasne ale własne" to typowo polska filozofia mieszkania i jak widać ma się dobrze Kobieto z duszą podstarzałej hippiski, tu kobieta o mentalności włóczykija Szczególnie na obczyźnie zdecydowałabym się na coś takiego bez wahania. Mam nawet takie epizody w swoim życiu (i to nie tylko akademikowo-stancjowe za czasów studenckich) i wiem, że ludzie na pewnym etapie rozwoju czytaj: dojrzali i wewnętrznie poukładani, którzy na dodatek się lubią, są w stanie spokojnie ułożyć sobie wspólny byt w jednym mieszkaniu i to z korzyścią dla wszystkich. Znam x takich sytuacji z obczyzny z moim udziałem (raz mieszkałam z dwiema dobrze mi znanymi kobietami w dość dużym domu, który użytkowałyśmy na zasadach mieszkania służbowego. Dotarłyśmy się, bo sytuacja nas totalnie zaskoczyła: z małych klitkowatych pokoików, szefostwo przeniosło nas w ciągu kilku godzin do domu z wielkim salonem na dole i trzema sypialniami na górze) A w pl znam jedną taką sytuację: troje rodzeństwa, wszyscy emeryci, każde samotne, wdowa, wdowiec i tzw. stara panna. Gdy dwójka rodzeństwa owdowiała, a stara panna została sama w rodzinnym trzypokojowym mieszkaniu, dwoje pierwszych pozbyło się swoich nieruchomości i przeniosło do rodzinnego mieszkania. To nie jest sielanka (znam z opowieści tej owdowiałej starszej pani), ale każde z nich chyba ponad pewne niedogodności wspólnego życia przedkłada fakt, że wspólne gospodarowanie trzema emeryturami w jednym lokalu to spore oszczędności, a poza tym w razie potrzeby mogą sobie pomagać nie angażując dzieci i wnuków. Jeśli kiedyś w życiu - nie daj Boże! nie mogłabym mieszkać z moim m, to tylko we wspólnocie choćby i w domu starców, ale nigdy sama ani w ciasnym-własnym ani nawet w bursztynowym pałacu Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Wspolnota. 19.12.15, 15:57 to tylko we wspólnocie choćby i w domu starców, ale nigdy sama ani w ciasnym-własnym ani nawet w bursztynowym pałacusmile Tak i tu jest racja ze zamiast samemu patrzeć w ścianę to lepiej miec ludzi dookoła. W uk masę ludzi tak mieszka bo raz ze taniej dwa ze wlasnie rowerzysto. Tylko co innego samotne osoby co innego rodziny, i w synek zależy jaki duży dom jakie podziały i jacy ludzie. ----------------- Życie ma tyle kolorów, ile potrafisz w nim dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
elske Re: Wspolnota. 19.12.15, 16:05 Mieszkalam tak przez 8 lat. Nasza czteroosobowa rodzina + 20 lat starszy kolega meza (jego rodzina mieszkala w Polsce , on pracowal z moim mezem). Wynajelismy razem dom pietrowy. Pietro bylo dla nas (2 sypialnie i lazienka ), on mial swoja sypialnie na parterze. Dodatkowo salon i kuchnia to byl wspolny teren. W piwnicy byla jeszcze jedna lazienka i toaleta. Mielismy 2 lodowki ,kazdy sam robil zakupy. Ja gotowalam obiady dla wszystkich. Dalismy rade. Mi nie przeszkadzala obca osoba w domu ,bo to byl facet. Wiem ,ze niedogadalabym sie z jeszcze jedna kobieta w domu. Z facetami jest latwiej. Byly czasami spiecia (np. Moje halasujace dzieci),ale znajomy stwierdzil ze woli taki hałas niz cisze i samotnosc po pracy w mieszkani. A tak cos sie dzieje i mozna sobie pogadac. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:19 Przykre, emigranci na obczyźnie żyją gorzej niż w Polsce, często z obcymi, gorzej niż psy bo nawet pies ma własną budę. Może dlatego potem tyle szczekają potem na forach, jak im to "wspaniale" na emigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:46 kaz_nodzieja napisał(a): > Przykre, emigranci na obczyźnie żyją gorzej niż w Polsce, często z obcymi, gorz > ej niż psy bo nawet pies ma własną budę. Może dlatego potem tyle szczekają pote > m na forach, jak im to "wspaniale" na emigracji. ----------->Ja jeszcze mam swoją budę , zastanawiam sie nad jej rozszerzeniem Nie można generalizować jak żyją emigranci w porównaniu z PL , ci ktorych znam najcześciej lepiej niż w kraju. Ja na pewno pracując na takim stanowisku jak w Norwegii w Polsce miałabym gorzej. Wykształciłam dwoje dzieci , podróżuje i jakoś daje radę. Poza tym bardzo lubie Oslo i norweska mentalność ale nigdy nie szczekam na kraj ani na forum ani w realu. Bardzo mi sie podoba we Wrocławiu i widze nieustanne zmiany na lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:58 To "lepiej niż w Polsce" oznacza życie w komunie w wieku 50 lat? No cóż, w Polsce 50-latkowie zwykle żyją w samodzielnych mieszkaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wspolnota. 19.12.15, 20:37 kaz_nodzieja napisał(a): > Przykre, emigranci na obczyźnie żyją gorzej niż w Polsce, często z obcymi, gorz > ej niż psy bo nawet pies ma własną budę. Może dlatego potem tyle szczekają pote > m na forach, jak im to "wspaniale" na emigracji. Tia.. Widać to po milionie postów o opuszczonych psach w schroniskach, bezpańskich, zagłodzonych lub maltretowanych przez swoich właścicieli, o opuszczonych starych i chorych rodzicach przez swoje dzieci, o wyrodnych rodzicach, którzy swoje dzieci maltretują, a nawet zabijają - no nie! Tylko emigranci szczekają jak bezpańskie psy. A ty wszystkim wmawiasz, że nie jesteś gazeciarzem! Paradne po prostu! Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Wspolnota. 21.12.15, 11:29 o opuszczonych starych i chorych rodzicach przez swoje dzieci, o wyrodnych rodzicach, którzy swoje dzieci maltretują, a nawet zabijają - no nie! Zagranicą nie ma dzieci olewających starych rodziców ani rodziców maltretujących dzieci? Serio? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Wspolnota. 21.12.15, 21:39 Oczywiście, że są, ale nikt nie dorabia takich idiotycznych ideologii, jak ga.., sorry, sorry - kaznodziej. Odpowiedz Link Zgłoś
jan.kran Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:08 Za tym pomysłem przemawia to ze znamy swoje przyzwyczajenie , wiemy jak kto przebywa w domu i mieliśmy okazje poobserwować sie kilka razy w tygodniu kiedy uczyłam sie z K norweskiego. Mamy podobne podejscie do zycia , poczucie humoru i przeszłość oraz teraźniejszość . W Oslo takie wspólne mieszkanie jest dość popularne i nie tylko wsród studentów ale osob dorosłych. Rano nie zanosi sie na korki w łazience i kuchni bo syn wstaje najpóźniej jak juz ich nie będzie a ja albo pracuje najcześciej wieczorem a rano potrzebuje 15 minut od momentu wstania zlozka do wyjścia z domu. Chcemy miec wspólny pokój i trzy sypialnie. Jak chodzi o gości to ja mam jednych znajomych , starsza pare ktorzy nas zapraszają kilka razy do roku do siebie, syn spotyka sie zkolegami poza domem. Oni maja wiecej znajomych tutejszych ale nie prowadzą bogatego zycia towarzyskiego bo pracują od rana do wieczora a weekendy odwiedzają czesto Polska rodzine która mięska pod Oslo. Zamków na pewno nie będziemy potrzebować bo nie mamy żadnych dóbr wartościowych i jestesmy minimalistami jak chodzi o wyposażenie mieszkania. Koszty. Sama czynsz to nie problem a pozatym im większe sie wynajmuje mieszkanie tym taniej wychodzi. Problemem jest kaucja , trzymiesięczna jeżeli ja meidzy siebie podzielimy będzie nam łatwiej. Możemy miec jeden abonament netowych i dzielić prąd na pol to tez wyjdzie nam na korzyść dla kieszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaz_nodzieja Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:11 Tak. Mieszkałem tak, w latach 18-25. Powyżej, no powiedzmy 28 roku życia to nieporozumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
arista80 Re: Wspolnota. 19.12.15, 19:32 Mogłabym tak zamieszkać pod warunkiem, jak już tu wspomniano, mieszkanie miałoby odpowiedni layout, tak by móc mieć sporo przestrzeni dla siebie i obowiązkowo własny pokój, a ludzie mieliby charakter podobny do mojego (lub też ja do ich, jak kto woli) Mam doświadczenie wynajmowania z innymi i fajnie to wspomina, bo każdy żył swoim życiem, zle jednocześne lubiliśmy czasem spotkać się w kuchni na pogaduchach a od czasu do czasu upichcić nawet wspólny posiłek. Jednak z naciskiem na od czasu do czasu. Jednak też były to czasy tzw. singla, teraz jako małżonka z dzieckiem to raczej nie. Jednak jak jest się samemu to czemu nie? Wtedy nie odczuwa się aż tak samotności, jest do kogo buzię odpowiedzieć. Niedaleko mojego miasteczka grupa starszych Amerykaninów tak zamieszkała (zrobili prawie dzielnicę). Ważne jest jednak by mieć swoją przestrzeń i ja przede wszystkim dążayłabym do tego. Odpowiedz Link Zgłoś