Dodaj do ulubionych

Węgierska lekcja

12.01.16, 19:27
Drogie emamy,
prawda, że brzmi bardzo znajomo? Cytuję:

Grożenie sankcjami i utratą prawa głosu w unijnych organach, gromy ciskane przez niemieckich dziennikarzy i światowych polityków. To, co dziś spotyka rząd Jarosława Kaczyńskiego, przerabiali już politycy z Budapesztu - pisze Maciej Szymanowski w nowym numerze tygodnika "Do Rzeczy".

Wiosna 2010 r. Po ośmiu latach tkwienia w ławach opozycji Fidesz triumfuje w wyborach prezydenckich, a następnie parlamentarnych. Otumaniona porażką lewica wkrótce przechodzi do kontrataku, wyśmiewając zasadność podatków bankowego i od sklepów wielkopowierzchniowych, a następnie umiędzynaradawiając - via Berlin i Bruksela - polityczny spór w kraju. Bezpośrednim sygnałem do działania stało się wystąpienie premiera na konferencji prasowej na tle tylko narodowych, a nie także unijnych flag. Brzmi znajomo? To niejedyne podobieństwo i niejedyna sytuacja, z którą - chcąc nie chcąc - zapewne przyjdzie zmierzyć się w najbliższym czasie nowemu polskiemu rządowi na arenie UE.

Runda pierwsza

Telewizja publiczna MTV, symbol liberalno-lewicowej propagandy, której siedziba została podpalona przez manifestantów w 2006 r., nigdy nie znalazła się w polu zainteresowania międzynarodowych organizacji dziennikarskich w rodzaju Stowarzyszenia Dziennikarzy Europejskich. Sytuacja ta uległa zmianie po dojściu Fideszu do władzy, kiedy przyjęto nową ustawę medialną, której zapisy wprowadzały m.in. obowiązek przedstawiania "zrównoważonych informacji" oraz zakazywały naruszania „ludzkiej godności, obrażania wiary lub przekonań światopoglądowych”.

Histeryczne protesty opozycji interpretującej powyższe zapisy jako "nową cenzurę" szybko spotkały się ze wsparciem Martina Schulza, ówczesnego szefa frakcji socjalistycznej w Parlamencie Europejskim, który zarzucił ustawie „dążenie do demontażu demokracji poprzez podporządkowanie sobie mediów”. W liście otwartym do węgierskich władz zaprotestowało „70 obrońców praw człowieka i byłych opozycjonistów” (z Polski Adam Michnik), a co niektóre niemieckie tytuły przy tej okazji zaczęły tytułować premiera Viktora Orbána per „Führer” i rozpisywały się o „dusznej atmosferze antysemityzmu, przypominającej lata trzydzieste na Węgrzech” („Die Welt”wink. Aby spotęgować presję na władze w Budapeszcie, w mediach zaroiło się od wypowiedzi anonimowych brukselskich urzędników. Na przykład na temat odebrania Węgrom prezydencji w Radzie UE czy nałożenia na kraj sankcji.

Runda druga

Wszystko to było jednak jedynie przygrywką do tego, co wybuchło wiosną 2011 r., kiedy węgierski parlament zamiast konstytucji zredagowanej osobiście jeszcze przez Stalina, choć po 1989 r. wielokrotnie nowelizowanej, przyjął nową ustawę zasadniczą. Preambuła rozpoczynająca się od pierwszych słów hymnu narodowego "Boże, błogosław Węgrom", zdefiniowanie małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety oraz przypomnienie, że Węgrzy mieszkają także poza granicami Węgier, wystarczyło, aby ustawę zasadniczą potraktować jako przejaw, odpowiednio: klerykalizmu, homofobii i nacjonalizmu.

Szef frakcji liberałów w PE Guy Verhofstadt zarzucił premierowi Orbánowi, że „nie skorzystał z okazji, aby uczynić Węgry bardziej nowoczesnymi i demokratycznymi”. Minister spraw zagranicznych Francji Alain Juppé zwrócił się do Komisji Europejskiej, aby sprawdziła, czy nowa konstytucja „nie narusza fundamentów Unii Europejskiej, jakimi są państwo prawa i wartości demokratyczne”. Węgierską konstytucję za „krok wstecz” uznał też sekretarz stanu w niemieckim MSZ – Werner Hoyer. Krytyczny głos w dyskusji zabrały Amnesty International, Human Rights Watch, a nawet sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon, który stwierdził: „Nawet jeśli wolny kraj tworzy konstytucję, musi być ona zgodna z międzynarodowymi zasadami”.

Kto wie, jak długo trwałyby te ataki, gdyby węgierski rząd nie przesłał Komisji Europejskiej całego tekstu węgierskiej konstytucji przetłumaczonego na język angielski, wraz z obszernymi objaśnieniami, a zarazem z uprzejmym zapytaniem, który konkretnie z jej zapisów jest sprzeczny z unijnym prawodawstwem. W odpowiedzi brukselscy eksperci byli w stanie prawnie uzasadnić zarzuty tylko w odniesieniu do dwóch regulacji, zawartych w okołokonstytucyjnych aktach prawnych: chodziło o skrócenie wieku emerytalnego sędziów z 70 do 62 lat oraz niektóre uprawnienia prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Budapeszt przyjął te zastrzeżenia, dokonując oczekiwanych poprawek. W konsekwencji dociskany przez węgierskie media Guy Verhofstadt zaczął kluczyć. „Rzeczywisty problem nie leży w jednym czy drugim paragrafie, lecz w całej filozofii tego, co się za tym kryje” – odpowiadał pokrętnie. Z kolei ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso bronił się, używając argumentów z pogranicza psychiatrii. „Odczuwam niepokój, kiedy czytam węgierską konstytucję” – stwierdził.

Runda trzecia

Sukces węgierskiego rządu płynący ze sprowadzenia toczonych polemik na płaszczyznę faktów i paragrafów nie zapobiegł kolejnemu starciu z Komisją Europejską oraz Parlamentem Europejskim. Tym razem przedmiotem sporu stały się zabiegi rządu o usunięcie z fotela prezesa Węgierskiego Banku Narodowego Andrása Simora. Zostało to uznane za pogwałcenie niezależności tej instytucji oraz ograniczenie kompetencji Trybunału Konstytucyjnego. I w tym przypadku węgierskie władze postarały się sprowadzić dyskusję do konkretnych prawnych argumentów, nie wykluczając jednocześnie możliwych ustępstw. Ostatecznie András Simor – jeden z najgorzej ocenianych w corocznych rankingach Global Finance szefów banków centralnych na świecie – został pozostawiony na stanowisku aż do 2013 r., kiedy to zastąpił go minister gospodarki w rządzie Orbána. Za ważniejsze nad Dunajem uznano wówczas utrzymanie ograniczeń nałożonych na trybunał, który od 2012 r. może badać jedynie kwestie proceduralne, i to do tego przy braku możliwości odwołania się do wcześniejszego swojego orzecznictwa, które zostało an block przez parlament unieważnione.

W reakcji Parlament Europejski przygotował w lipcu 2013 r. w formie tzw. raportu Taversa zestaw kilkudziesięciu rekomendacji, grożąc Węgrom – w przypadku ich nieprzyjęcia – utratą prawa głosu w unijnych organach. Nic takiego oczywiście się nie stało. Także z powodu ogólnikowości sformułowanych w rezolucji postulatów.

ABC sukcesu

Dzisiaj w UE nikt już raczej nie straszy cenzurą ani „konstytucyjnym zamachem stanu” nad Dunajem. Chociaż wielostronicowa lista polityków z tzw. pierwszych stron europejskich gazet mających na swoim koncie nieprzemyślane – delikatnie mówiąc – wypowiedzi na temat Węgier, doprawdy robi wrażenie. A jednak Węgry wyszły z opresji obronną ręką. Jak to zrobiły? Chciałoby się powiedzieć: kłamstwo ma krótkie nogi. Chociaż od razu należałoby dodać słowa innej mądrości ludowej: szczęściu trzeba pomóc.

Silnym graczem w konfrontacjach z Brukselą okazał się sam Orbán – polityk obecny na najwyższych piętrach krajowej polityki od 1989 r., przez dekadę wiceprzewodniczący Międzynarodówki Liberalnej, do 2012 r. wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej. Swobodnie (i często dowcipnie) posługuje się on angielskim. Jest zaprzyjaźniony z Helmutem Kohlem, Davidem Cameronem, przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej Josephem Daulem i innymi europejskimi politykami. Od lat są oni systematycznie zapraszani na kongresy Fideszu. W razie potrzeby Węgry zawsze mogą też liczyć na mocną wypowiedź Rogera Scrutona, Władimira Bukowskiego i kilku innych intelektualistów o nośnych medialnie nazwiskach.

C.d. i link w następnym poście.
Obserwuj wątek
    • e-emma-e Re: Węgierska lekcja 12.01.16, 19:29
      Demonstracje poparcia

      Węgierski rząd dużo wysiłku w ostatnich latach wkładał jednak nie tylko w to, co dzieje się ?na zewnątrz?. Długo i cierpliwie tłumaczył swoje plany i zamierzenia także w kraju. Bez społecznego zrozumienia dla polityki rządu nie byłoby milionowych demonstracji poparcia na ulicy ani tych milionów kliknięć na ?tak? w elektronicznych referendach, kiedy kością niezgody z Brukselą stały się obniżki cen energii dla ludności (ale już nie dla firm) w 2013 r. czy o rok późniejsze wprowadzenie podatku od reklam, który uderzył głównie w niemiecki kapitał w mediach.

      Węgierski rząd w potyczkach z Brukselą praktycznie nigdy też nie szedł na zderzenie. Kluczył, grał na czas, nawet częściowo wycofywał się z pierwotnego zamiaru, szukając sposobności do jego realizacji. Dlatego warto zapoznać się z węgierskimi doświadczeniami w relacjach z Brukselą. Tym bardziej że niektórzy już korzystają z węgierskich przykładów. W końcu KOD jest wzorowany na inicjatywie (skutecznej) węgierskich postkomunistów i antykomunistycznych liberałów jeszcze z lat 90. Z kolei pierwsza zagraniczna delegacja, którą po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce przyjął prezes Andrzej Rzepliński, składała się z sędziów węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego.

      wiadomosci.wp.pl/kat,137114,title,Do-rzeczy-Wegierska-lekcja,wid,18096770,wiadomosc.html?ticaid=11649b&_ticrsn=3
    • kamunyak Re: Węgierska lekcja 12.01.16, 20:30
      przeczytałam pierwszy i ostatni akapit, kto to zmeczy, człowieku?
      Ale mam dla ciebie cos krótszego
      Ośmiornica przejmuje całe Węgry. Państwo nie jest instrumentem mafii, ono samo staje się mafią. Publiczne pieniądze są rozdawane bez nadzoru i służą do budowania prywatnych fortun. Ludzie władzy posługują się szantażem, aby przywłaszczyć cudzą własność. A nad wszystkim całkowitą kontrolę sprawuje Viktor Orbán – przekonuje mnie Bálint Magyar, socjolog, były minister z partii liberałów i współautor książki „Magyar Polip” („Węgierska ośmiornica”wink, o której na Węgrzech jest od jakiegoś czasu bardzo głośno.
      • e-emma-e Re: Węgierska lekcja 12.01.16, 23:04
        kamunyak napisała:

        > przeczytałam pierwszy i ostatni akapit, kto to zmęczy, człowieku?

        Rzeczywiście, dość długi artykuł, ale trafny przecież. Jeśli ktoś nie ma siły, czasu albo ochoty czytać, nie musi. To jest dla chętnych, rozumiesz?

        > Ale mam dla ciebie cos krótszego
        > Ośmiornica przejmuje całe Węgry. Państwo n
        > ie jest instrumentem mafii, ono samo staje się mafią. Publiczne pieniądze są ro
        > zdawane bez nadzoru i służą do budowania prywatnych fortun. Ludzie władzy posłu
        > gują się szantażem, aby przywłaszczyć cudzą własność. A nad wszystkim całkowitą
        > kontrolę sprawuje Viktor Orbán – przekonuje mnie Bálint Magyar, socjolog
        > , były minister z partii liberałów i współautor książki „Magyar PolipR
        > 21; („Węgierska ośmiornica”wink, o której na Węgrzech jest od jakiegoś
        > czasu bardzo głośno.


        W podobnym tonie wypowiadają się obecnie w Polsce antyrządowe media i politycy. Właśnie o tym jest cytowany przeze mnie artykuł. Może jednak przeczytasz? wink
        • kamunyak Re: Węgierska lekcja 12.01.16, 23:48
          Jeśli ktoś nie ma siły,
          > czasu albo ochoty czytać, nie musi. To jest dla chętnych, rozumiesz?
          >

          nie, nie rozumiem.
          To jest forum otwarte, kazdy moze czytać i pisać. A jak adresujesz do swojej (chętnej) opcji to zaznacz to gdzieś wyraźnie, najlepiej w tytule to wchodzic nie bedę.
          Poza tym, to jest forum a nie gazeta. Jak mam ochote przeczytac artykuł to wchodze na strony gazet.
          • e-emma-e Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 00:00
            kamunyak napisała:

            > > Jeśli ktoś nie ma siły, czasu albo ochoty czytać, nie musi. To jest dla chętnych, rozumiesz?
            > nie, nie rozumiem.
            > To jest forum otwarte, kazdy moze czytać i pisać.

            Ale dziwnym zwyczajem jest informowanie forumowiczów o tym, że się nie chce przeczytać wątku. Przecież to oczywiste, że nie każdy wchodzący w wątek przeczyta.

            > Poza tym, to jest forum a nie gazeta. Jak mam ochote przeczytac artykuł to wcho
            > dze na strony gazet.

            Przekopiowałam dla tych, co chcieliby przeczytać bez wchodzenia w linki.
            • kamunyak Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 11:21
              nie, nie jest dziwne informowanie, ze wątek jest długi, u ciebie nawet skrajnie długi (a nie żeby go nie czytać). Niektóre pisza w tytule "długi" i wtedy ktos wchodzi lub nie.
        • gris_gris Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 08:32
          Mam nadzieje, ze usuną twój wątek, bo takie długie cytaty w poście bez własnej treści sa sprzeczne z regulaminem, i bardzo denerwujące dla innych użytkowników. Polecam metodę przeczytania tekstu i streszczenia własnymi słowami. Doda ci to tez wiarygodności.
      • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 00:02
        kamunyak napisała:

        > przeczytałam pierwszy i ostatni akapit, kto to zmeczy, człowieku?
        > Ale mam dla ciebie cos krótszego
        > Ośmiornica przejmuje całe Węgry. Państwo n
        > ie jest instrumentem mafii, ono samo staje się mafią. Publiczne pieniądze są ro
        > zdawane bez nadzoru i służą do budowania prywatnych fortun. Ludzie władzy posłu
        > gują się szantażem, aby przywłaszczyć cudzą własność. A nad wszystkim całkowitą
        > kontrolę sprawuje Viktor Orbán – przekonuje mnie Bálint Magyar, socjolog
        > , były minister z partii liberałów i współautor książki „Magyar PolipR
        > 21; („Węgierska ośmiornica”wink, o której na Węgrzech jest od jakiegoś
        > czasu bardzo głośno.


        Szczerze mówiąc, tamten (przydługi jak na forum, no ale) artykuł jest bardziej przekonujący i jakoś tak bardziej na temat. Odpowiedziałaś niestety w stylu bicia Murzynów. A zresztą może i nie niestety, bo skoro Węgrzy sobie całkiem nienajgorzej radzą z tym Orbanem, to i nam Kaczor nie zaszkodzi jakoś specjalnie.

        • kamunyak Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 11:00
          Odpowiedziałaś niestety w stylu bic
          > ia Murzynów. A zresztą może i nie niestety, bo skoro Węgrzy sobie całkiem niena
          > jgorzej radzą z tym Orbanem, to i nam Kaczor nie zaszkodzi jakoś specjalnie.
          >

          Nie wiem jaki jest styl Murzynow, jakos nie mam a nimi szczególnie bliskich kontaktów. Ostatni to był murzynek Bambo ale to dawno temu było i on był raczej miły.
          Wydawało mi sie, że odpowiedziałam też artykułem, tyle, że jest zalinkowany, są w nim kontrargumenty. Mozna przeczytać - "dla chętnych". Rozumiem, ty chętna nie byłaś, wolisz jak sie wkleja.
          Nie sadzę żeby "Kaczor nam "nie zaszkodził". Nie zaszkodzi patologii, ktorej sypnie 500 bo oni i żyja z zasiłków, z których wiekszosc i tak przelejwają. Nawet nie zauważa kiedy to 500 zniknie czy sie pojawi.
          Nie zaszkodzi też tym, dla ktorych płacenie większych podatków, oplat i cen, nie byłaby specjalnie uciązliwa. Oni uciekną z tym wszystkim z Polski, znajda, przy pomocy rzeszy prawników, sposoby żeby zminimalizowc koszty.
          Natomiast zaszkodzi nam, takim ematkom na przyklad. Już niektore banki podniosły koszty. Zaraz pójda ceny w sklepach, kredyty, oplaty mieszkaniowe, media. Czyli wszystko.
          "Kaczor" to nie tylko wymiana słuzb cywilnych, która nas bezposrednio nie rusza, chociaz jakośc ich pracy moze z czasem ruszyć, jesli obsadza się intrantne stanowiska "po rodzinie" a nie "po wiedzy" kandydata.
          Ale żeby widziec pewne rzeczy to trzeba trochę szerzej i dalej patrzeć, troche poczytać, posłuchać, róznych środowisk, nie tylko tv trwam czy republika.
          Samo kasowanie ostatnich 8 lat (ktore wg kaczora zrjunowały Polske) to juz będą olbrzymie koszty, chocby oswiata.
          Pytanie, kto za to zaplaci? zgadnij.
          Ale ty potrafisz tylko walic łopatą i uważasz, że im silniej walniesz to tym bardziej masz rację. Nie raz czytałam jatki w twoim wykonaniu i takie właśnie w nich miałas argumenty.
          Styl krysieńki naszej kochanej.
          • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 12:11
            kamunyak napisała:

            > Odpowiedziałaś niestety w stylu bic
            > > ia Murzynów. A zresztą może i nie niestety, bo skoro Węgrzy sobie całkiem
            > niena
            > > jgorzej radzą z tym Orbanem, to i nam Kaczor nie zaszkodzi jakoś specjaln
            > ie.
            >
            > Nie wiem jaki jest styl Murzynow, jakos nie mam a nimi szczególnie bliskich kon
            > taktów. Ostatni to był murzynek Bambo ale to dawno temu było i on był raczej mi
            > ły.

            Może czytaj dokładnie zdania, na które odpowiadasz, co?

            > Wydawało mi sie, że odpowiedziałam też artykułem, tyle, że jest zalinkowany, są

            Masz rację, wydawało Ci się. Nie, ten artykuł nie jest odpowiedzią na twierdzenia z początkowego postu. Ten artykuł jest rantem że Orban kradnie. Czy to odpowiada prawdzie, czy nie - początkowy post był o czym innym.

            > Nie sadzę żeby "Kaczor nam "nie zaszkodził". Nie zaszkodzi patologii, ktorej sy
            > pnie 500 bo oni i żyja z zasiłków, z których wiekszosc i tak przelejwają. Nawet
            > nie zauważa kiedy to 500 zniknie czy sie pojawi.

            Bardzo mi miło. Mam czwórkę dzieci.

            > Nie zaszkodzi też tym, dla ktorych płacenie większych podatków, oplat i cen, ni
            > e byłaby specjalnie uciązliwa. Oni uciekną z tym wszystkim z Polski, znajda, pr
            > zy pomocy rzeszy prawników, sposoby żeby zminimalizowc koszty.

            Jakieś dane uwiarygadniające taki scenariusz? Może jakieś konkrety z Węgier?

            > Natomiast zaszkodzi nam, takim ematkom na przyklad. Już niektore banki podniosł
            > y koszty. Zaraz pójda ceny w sklepach, kredyty, oplaty mieszkaniowe, media. Czy
            > li wszystko.

            Rozumiem. Zaraz pójdą. A jakbyś może uzasadniła - dlaczego?

            > "Kaczor" to nie tylko wymiana słuzb cywilnych, która nas bezposrednio nie rusza
            > , chociaz jakośc ich pracy moze z czasem ruszyć, jesli obsadza się intrantne st
            > anowiska "po rodzinie" a nie "po wiedzy" kandydata.

            Wątpię żeby w tym zakresie była jakaś różnica w stosunku do dotychczasowych zwyczajów.

            > Ale żeby widziec pewne rzeczy to trzeba trochę szerzej i dalej patrzeć, troche
            > poczytać, posłuchać, róznych środowisk, nie tylko tv trwam czy republika.

            Ach, no jakież to proste. Mam wątpliwości czy relacjonowana w mediach apokalipsa na Węgrzech jest faktem - oglądam Rydzyka. Przecież to oczywiste. Człowiek myślący i krytycznie podchodzący do doniesień prasowych nie miewa przecież wątpliwości.

            > Samo kasowanie ostatnich 8 lat (ktore wg kaczora zrjunowały Polske) to juz będą
            > olbrzymie koszty, chocby oswiata.

            Tu się akurat niewiele zmieni, bo w oświacie kotłuje się już od kilku lat i teraz po prostu kotłowanina będzie trwała.

            > Pytanie, kto za to zaplaci? zgadnij.
            > Ale ty potrafisz tylko walic łopatą i uważasz, że im silniej walniesz to tym ba

            Taaa... Kto zadaje niewygodne pytania i nie chce przyjąć, że artykuł nie na temat jest odpowiedzią, ten wali łopatą smile

            > rdziej masz rację. Nie raz czytałam jatki w twoim wykonaniu i takie właśnie w n
            > ich miałas argumenty.
            > Styl krysieńki naszej kochanej.

            No tak. Ten argument jest decydujący i umożliwia Ci zaprzestanie dyskusji, bo przecież nie będziesz dyskutować z jakąś Pawłowicz, jakichkolwiek by niewygodnych pytań nie zadała suspicious
    • kamunyak Re: Węgierska lekcja 12.01.16, 20:35
      c.d.

      Orbán może przegłosować dowolne prawo w parlamencie. Tak naprawdę parlament ma funkcję czysto dekoracyjną. Chodzi o to, aby decyzję, którą wcześniej podjął ojciec chrzestny, zapisać na papierze. Wszystko dzieje się w ekspresowym tempie, zazwyczaj zabiera to kilka dni – wyjaśnia Julia Vasarhelyi. Orbána ta sytuacja wyraźnie bawi, bo kiedy mówi o decyzjach podjętych przez parlament, często nie jest w stanie ukryć ironicznego uśmiechu.

      cos ci to przypomina?
    • la_mujer75 Re: Węgierska lekcja 12.01.16, 23:15
      A my mamy znajomych na Węgrzech. Ostatni się kontaktowali z mężem i ze smutkiem zacytowali znane wszystkim powiedzenie o przyjaźni polsko-węgierskiej i dodali, że szkoda, że Polska idzie w ślady Węgier, Ale oni zapewne są też jakimś gorszym sortem Węgrów ? Swój do swego ciągnie.
    • paszczakowna1 Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 00:06
      Orban zadusił Węgrom gospodarkę, płaca średnia spadła drastycznie za jego rządów, PKB na osobę mają teraz niższy niż Polska. Ale, wziął ich za mordę, więc na pewno się opłaciło. Idiotyzm jakiś ciężki.

      https://kryzys.mises.pl/wp-content/uploads/2014/01/place.png

      I, pozwolę sobie zauważyć, Orban na Wegrzech miał autentyczne poparcie, nie oparte na łgastwie i schowaniu najbardziej znienawidzonych w kraju polityków na czas kampanii wyborczej i wyciągnięciu ich zaraz po wygranych wyborach.
      • paszczakowna1 Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 00:17
        https://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_uFZFGm5U8tmVB8bxUOCdV4W4cgsRIWEz,w400.jpg

        O, tu są dane odnośnie PKB. Jakby ktoś sie nie połapał - to czerwone to "Polska w ruinie", to zielone to te wzorcowe Węgry Orbana.

        A ja pamiętam Węgry sprzed lat dwudziestu kilku - to dla Polaków był bogaty kraj, prawie Zachód...
        • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 08:45
          paszczakowna1 napisała:

          https://x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_uFZFGm5U8tmVB8bxUOCdV4W4cgsRIWEz,w400.jpg
          >
          > O, tu są dane odnośnie PKB. Jakby ktoś sie nie połapał - to czerwone to "Polska
          > w ruinie", to zielone to te wzorcowe Węgry Orbana.

          To bardzo ładnie że Polsce rośnie, ale Węgry mają ten swój powolny wzrościk zupełnie bez korelacji z rządami Orbana. Co więcej, największy dołek to był akurat jak on był właśnie głęboko w opozycji.

          > A ja pamiętam Węgry sprzed lat dwudziestu kilku - to dla Polaków był bogaty kra
          > j, prawie Zachód...

          Też pamiętam Węgry sprzed lat dwudziestu kilku. Nic szczególnego to wtedy nie było, ale Polakom łatwo jeszcze imponowało wszystko co za granicą. (Co zresztą i do tej pory nie przeszło)

          • szarsz Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 09:29
            > Węgry mają ten swój powolny wzrościk

            Szczególnie w ostatnich trzech latach mają "wzrościk".
            • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 09:38
              szarsz napisała:

              > > Węgry mają ten swój powolny wzrościk
              >
              > Szczególnie w ostatnich trzech latach mają "wzrościk".

              Szczególnie ten wykres kończy się dwa lata temu. Rozumiem że jeszcze może nie być danych za 2015, ale z pobieżnego guglania wyszło mi, że w 2014 znowu im poszło do góry. Tak, czy inaczej wahania mają nieduże i wykres ogólnie im rośnie. Tylko że niezależnie od tego, czy rządzi Orban, czy nie.
          • kamunyak Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 11:14
            > Też pamiętam Węgry sprzed lat dwudziestu kilku. Nic szczególnego to wtedy nie b
            > yło, ale Polakom łatwo jeszcze imponowało wszystko co za granicą. (Co zresztą i
            > do tej pory nie przeszło)

            nie masz chyba pojecia o czym piszesz. W ogóle bywałas w tzw. demoludach? Porównaj sobie takie Węgry z Rumunią czy Bułgarią na przyklad.
            Były kartki na Węgrzech? ocet na półkach?
            Podobnie zresztą NRD.
            Fakt, że stały za tym kredyty zachodnie ale w Polsce też były długi i nic za tym nie szło dla obywateli.
            • szarsz Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 11:23
              > w Polsce też były długi

              I galopująca inflancja do kompletu.
            • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 12:01
              kamunyak napisała:

              > > Też pamiętam Węgry sprzed lat dwudziestu kilku. Nic szczególnego to wtedy
              > nie b
              > > yło, ale Polakom łatwo jeszcze imponowało wszystko co za granicą. (Co zre
              > sztą i
              > > do tej pory nie przeszło)
              >
              > nie masz chyba pojecia o czym piszesz. W ogóle bywałas w tzw. demoludach? Porów

              Masz pecha - akurat na Węgrzech jak najbardziej. I to przed 1989 i po. Nie był to żaden znacząco inny świat. Ale oczywiście nie krępuj się, zarzuć mi teraz kłamstwo i podobieństwo do Pawłowicz; to powinno rozwiązać problem.


      • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 08:41
        paszczakowna1 napisała:

        > Orban zadusił Węgrom gospodarkę, płaca średnia spadła drastycznie za jego rządó
        > w, PKB na osobę mają teraz niższy niż Polska. Ale, wziął ich za mordę, więc na
        > pewno się opłaciło. Idiotyzm jakiś ciężki.
        >
        https://kryzys.mises.pl/wp-content/uploads/2014/01/place.png

        No ale Orban rządzi, zdaniem Wikipedii, od 2010, a według Twojego wykresu spadek płac nastąpił gwałtownie już w 2009. A w 2010 to akurat prawie się zatrzymał. Czyli jakoś słabo dusił tę gospodarkę.

        • kamunyak Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 10:36
          może i słabo dusił ale i raczej nie pomogł, przeciwnie. To też z wykresu.
          • babunia_wygodka Re: Węgierska lekcja 13.01.16, 12:03
            kamunyak napisała:

            > może i słabo dusił ale i raczej nie pomogł, przeciwnie. To też z wykresu.

            Ale nie dusił. A - nie bójmy się tego słowa - propaganda twierdzi że dusił i zaiste wygonił inwestorów, zniszczył banki, wilki z Puszty zaczęły podchodzić pod Pomnik Bohaterów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka