Dodaj do ulubionych

Wspólny pokój

17.01.16, 22:29
Ciekawa jestem opinii.

Taka sytuacja:
Jest małżeństwo, mają dwoje dzieci, chłopiec z porażeniem mózgowym, niepełnosprawny ruchowo, z uszkodzonym ośrodkiem mowy, intelektualnie sprawny, ale na poziomie codziennego funkcjonowania oraz 5 lat młodsza córka.

Mieszkają w domu, który ma wykończone sypialnie rodziców (sypialnia ojca jest pracownią, matki gabinetem), salon i pokój wspólny dzieci. Można by wykończyć jeszcze jeden pokój żeby córka miała swój pokój, ale ojciec (główny opiekun chłopca) nie chce tego robić, żeby syn nie został sam, bo jak mówi, wszyscy by się w swoich pokojach pozamykali, a on by siedział sam. Zdania matki nie znam, ale musi zbyt mocno nie oponować, bo mogłaby się uprzeć i wykończyć pokój własnym sumptem, stać ją.

Obecnie dyskusja jest akademicka, bo córka czwarty rok mieszka na stancji, w domu bywa w wekeendy.

Ale tak się zastanawiam, czy konieczność podporządkowania się bratu jest w porządku w stosunku do dziewczyny? (Wiem, że chciała mieć swój pokój). A może rodzice mają rację dbając o syna, bo córka miała towarzystwo w szkole, a syn nauczany w domu, po skończeniu 18 lat wcale, nie miał kontaktu z ludźmi, nie licząc pobytów w sanatoriach?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:33
      Nie, zdecydowanie nie jest. Nie ma żadnego powodu, żeby skazywać nastolatkę na brak prywatności. Czemu tatuś nie dzieli pokoju z synem, skoro taki wrażliwy?
      To wygląda raczej na tresurę siostry, że ma życie podporządkować bratu. Z ciekawości - jak rodzice widzą przyszlość tego chłopca po swojej śmierci? bo wszystko brzmi tak, jakby programowali córkę do wieloletniej opieki nad nim, nie biorąc pod uwagę, że ma prawo do własnego życia. Koszmar.
    • cosmetic.wipes Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:36
      Mam podobne zdanie jak koronka. Niech tatuś zamieszka z synem, a córce odda swój pokój.
      • aankaa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:43
        ===córka czwarty rok mieszka na stancji, w domu bywa w wekeendy===

        wygląda na to, że (chłopak ponad 18 lat) córka do domu raczej nie wróci
        • tontonik Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:41
          I nic dziwnego, że na stancji woli mieszkać, niż w domu, gdzie nie liczy się z jej zdaniem i prywatnością uncertain
    • ginger.ale Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:39
      To niech tata ma pokój z synem..
      Sam ma z żoną osobne sypialnie, a córkę na siłę chce 'integrować', żeby syn sam nie siedział...bajka
    • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:40
      CHORE!!
      Ci rodzice, to jakieś nienormalne, patologiczne typy.
      Podejrzewam, że pokój, to zaledwie czubek góry lodowej, bo na innych płaszczyznach tam tez nie może być normalnie. Na miejscu córki, w ogóle pewnie bym nie chciała utrzymywać kontaktów, wygląda na to, że sobie tresują niewolnicę do opieki nad synem.
      • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:43
        Na dodatek żądanie dzielenia pokoju, przez dwie dorosłe osoby odmiennej płci, o ile nie są parą, jest dla mnie zboczone i jest pogwałceniem prawa do intymności, o ile nie wynika ze skrajnej biedy i złych warunków lokalowych.
        • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:46
          kota_marcowa napisała:

          > Na dodatek żądanie dzielenia pokoju, przez dwie dorosłe osoby odmiennej płci, o
          > ile nie są parą, jest dla mnie zboczone

          Kota, nie mów, pożądałaś swojego brata???

          • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:56
            Tu nie chodzi o pożądanie, tylko elementarne poszanowanie prawa do intymności. Dorastajaca nastolatka nie potrzebuje widowni, kiedy chce się np przebrać.
            • andaba Re: Wspólny pokój 18.01.16, 00:07
              kota_marcowa napisała:

              > Dorastajaca nastolatka nie potrzebuje widowni, kiedy chce się np przebrać.


              Abstrahując całkowicie od tematu wątku - musi to robić w pokoju?
              Nigdy w życiu nie przebierałam się w pokoju, zarówno w rodzinnym domu, jak i obecnym była zamykana łazienka smile

              • wuika Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:25
                Andaba, masz skrzywione pojęcie intymności itp. Tak, ludzie przebierają się w pokoju, tak mają. Jak się dorasta, lepiej mieć dla siebie trochę przestrzeni.
              • zottarella Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:47
                No popatrz, a ja zawsze przebieram się w pokoju i jakoś nie wyobrażam sobie robić tego w towarzystwie brata.
              • iwoniaw Re: Wspólny pokój 18.01.16, 11:18
                Nie no, oczywiście, że nie musi tego robić w pokoju. Jak wielu innych rzeczy nie musi. Koniec końców ludzie żyją latami w internatach/akademikach/hotelach robotniczych dzieląc pokój z obcymi ludźmi i jakoś sobie to przebieranie czy inne golenie nóg organizują, łazienki z drzwiami istnieją, rzeczywiście. Tyle że ponoć to jest jej dom, a ja uważam, że gdzie jak gdzie, ale we własnym domu człowiek powinien mieć własny kąt i możliwość całkowitego wyluzowania, bez niczyich oczu, także najbliższej rodziny. Ludzie mieszkający w kawalerkach robią sobie różne parawany czy inne ścianki działowe jeśli nie mają możliwości przeprowadzenia się do większego lokum, żeby dziecko/dzieci miały choć namiastkę własnej przestrzeni, a tym się nie chciało przez lata (!) wyremontować dziewczynie pokoju, który istnieje. No przecież nawet gdyby musieli zaczynać od kładzenia tam tynków i podłogi, to robiąc to własnoręcznie i nie poświęcając na to więcej niż 2-3h raz w tygodniu zdążyliby zanim jeszcze dziewczyna zaczęła sama chodzić, o wieku szkolnym tejże nie wspominając. Nawet jeśli nie mieli środków (choć piszesz, że ich stać i że zarabiają) na raz, to mogli na ten cel odkładać choć po parę złotych - zanim dziecko poszłoby do szkoły, to już by uzbierali nawet z małych kwot. Ja bym tak zrobiła nawet mając mocno ograniczone środki, choćby ograniczając standard w urządzonych przecież osobnych (!) pokojach matki i ojca.
                • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 18.01.16, 12:07
                  No dokładnie, każdy potrzebuje choć minimalnej przestrzeni dla siebie, choćby po to żeby sobie czasem w ciszy i samotności posiedzieć. Tu dodatkowo nie w porządku jest to, że rodzice znaleźli darmową opiekunkę do upośledzonego, mocno niepełnosprawnego syna. Przecież przy takim człowieku, co chwila trzeba coś robić. To psim obowiązkiem rodziców jest mu tą opiekę i rozrywkę zapewnić.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Wspólny pokój 18.01.16, 12:10
                    Przecież mu zapewnili. Zrobili mu siostrzyczkę, żeby się chłopak nie nudził. A ta niewdzięcznica na stancję uciekła.
          • iwoniaw Re: Wspólny pokój 18.01.16, 00:04
            Przecież tu nie o pożądanie chodzi.
            Nie mów, że w nastoletnich czasach przebierałaś gacie przy bracie/ojcu nie czując najlżejszego dyskomfortu.
    • thea19 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:46
      rodzice osobno ale duze (dorosle juz) dzieci razem?
      • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:50
        Powiedzmy, że osobne pokoje rodziców w ich sytuacji zawodowo-osobistej są w pełni usprawiedliwione.
        • cosmetic.wipes Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:51
          Co stoi na przeszkodzie, żeby ojciec miał wspólny pokój z synem?
        • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:55
          Bez względu na wszystko i abstrahując nawet od niepełnosprawności syna, nie wyobrażam sobie, jak rodzice w tej sytuacji przez kilkanaście (?) lat (!) mogli nie zebrać się finansowo i organizacyjnie, by wykończyć córce osobny pokój, który przecież jest i samo wykończenie (nawet ze stanu surowego) to już nie jest jakieś nie wiadomo co - nie na skalę np. kupna innego mieszkania.
    • arwena_11 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:50
      Już kiedyś opisywałam dziewczynę, którą poznałam na studiach. Z jednej strony sytuacja inna z drugiej podobna. Urodziła się, aby brat z ZD miał opiekę jak rodziców zabraknie. Rodzice nie zauważali jej żadnych potrzeb, zawsze miała zabierać brata ze sobą, żeby nie czuł się odrzucony.
      Skończyła 18 lat i z pomocą nauczycielki wyniosła się na drugi koniec Polski do szkoły z internatem. Jedyną osobą, która wiedziała, gdzie jest była babcia.
      Jak ją poznałam, to nie widziała rodziców i brata już od jakiś 5 lat i zamierzała ten stan utrzymać do końca życia.
      Myśle, że rodzice z tego wątku są na dobrej drodze, aby stracić córkę.
      • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:56
        No ja kiedyś też opisywałam podobną historię. Z tym, że córki dwie, obie urodzone i wychowane do opieki nad bratem z ZD (bardzo ciężko upośledzony, jest juz dorosły, nie mówi, na dodatek jest agresywny) co do przeznaczenia sióstr jako opiekunek, sami rodzice się tym chwalili. Tylko, że tu niestety córki mają tak sprane mózgi, że nie mają swojego życia, bo się poświęciły dla brata.
        • arwena_11 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:03
          Tam rodzice od początku mówili dziewczynie, że urodziła się tylko dlatego, zeby ktoś się zajął bratem jak już nie będą mieli siły. Bardzo pomogła jej wychowawczyni ( załatwiła internat i liceum gdzieś u zakonnic i zwolnienie z opłat za internat ), a także babcia, która bardzo ją wspierała.
          • jehanette Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:32
            Jak można coś takiego zrobić swojemu dziecku sad
            • arwena_11 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 11:25
              Też nie wiem, ale dziewczyna wyrosła na fajną kobietę. To chyba zasługa jej babci, która bardzo ją wspierała od początku. Z tego co zrozumiałam, to właśnie babcia opowiedziała wszystko wychowawczyni i prosiła o pomoc, bo zniszczą wnuczkę. Babcia też sprzedała działkę czy ziemię i pomagała jej na studiach. Potem straciłam z nią kontakt, ale wiem, że miała w planach kupić dom/mieszkanie i zabrać babcię do siebie ( babcia chciała chyba sprzedać swoje mieszkanie i się dołożyć ). Mam nadzieję, że życie ułożyło się jej dobrza
    • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:51
      Dla mnie jak dla wszystkich pań piszących powyżej - sytuacja zdecydowanie nienormalna. Córce z opisu szczerze współczuję i podejrzewam, że już do domu nie wróci. Szkołę z koniecznością mieszkania na stancji wybrała z powodu autentycznych zainteresowań, czy był to jedyny dostępny sposób ucieczki z tej - nazwijmy rzecz po imieniu - patologii? Nie wyobrażam sobie, jak rodzice mogą w ten sposób traktować dziecko.
      • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:00
        Nie no, pójście na stancję było koniecznością, zbyt kłopotliwy dojazd, dziewczyna chciała się kształcić (i zapewne miała pełne wsparcie rodziców, zwłaszcza matki, nauczycielki).

        Do domu raczej nie wróci, nawet nie z powodu sytuacji rodzinnej, ile z powodu braku pracy na wsi. Raczej nikt tego od niej nie oczekuje.

        Bardziej chodzi mi o czas, kiedy była gimnazjalistką.

        Też mam podobne zdanie, że było to nie w porządku w stosunku do niej, ale może się mylę, bo siłą rzeczy łatwiej mi się wczuć w sytuację zdrowej dziewczyny niż chorego chłopca - z drugiej strony - on i tak został poszkodowany przez los, może warto było poświęcić te kilka lat córki, która było wiadomo, że wkrótce się wyrwie na wolność, a syn tego nie zrobi?



        • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:04
          Moim zdaniem absolutnie nie warto. W imię czego poświęcać córkę? Żeby nawet wspomnień z dzieciństwa za dobrych nie miała?
          I w ogóle nie rozumiem, dlaczego jedynym sposobem kontaktu z ludźmi dla chłopaka miałoby być zmuszenie siostry do dzielenia pokoju z nim? Gdyby miała swój, to by do brata nie zajrzała? Innych kontaktów synowi rodzice nie zapewniali? No to dla mnie porażka na całego.
          • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:10
            iwoniaw napisała:

            Gdyby miała swój, to by do brata nie zajrzała?

            Tak, ojciec się tego właśnie obawiał.


            Innych kontaktów synowi rodzice nie zapewniali? No
            > to dla mnie porażka na całego.

            Tu stanę w obronie rodziców.
            Jak mieli to zrobić?
            Mowa o dorosłym facecie na zabitej dechami wsi (jak się przeprowadzili do tego domu miał jakieś 14 lat). Kontakt z ludźmi ma na wyjazdach na rehabilitację, które ojciec organizuje tak często, jak się da.
            • aankaa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:25
              === Tu stanę w obronie rodziców. Jak mieli to zrobić? Mowa o dorosłym facecie na zabitej dechami wsi ===

              jak się wyprowadzali na ową wieś 14-letni syn był niepełnosprawny od dawna...
              mieli nadzieję, że "zdrowe powietrze, mleko od krowy i jajka od szczęśliwych kur" go uleczą ? Czy 5 lat młodsza siostra poczuje zew natury i postanowi osiąść na wsi ?
              • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:29
                > jak się wyprowadzali na ową wieś 14-letni syn był niepełnosprawny od dawna...
                > mieli nadzieję, że "zdrowe powietrze, mleko od krowy i jajka od szczęśliwych ku
                > r" go uleczą ?

                Gdzie to wyczytałaś?

                Napisałam, że przeprowadzili się do domu, nie do wsi, mieszkali od początku w tej samej wsi, tylko w gorszych warunkach.
                • aankaa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:43
                  tu
                  === Mieszkają w domu, który ma wykończone sypialnie rodziców (sypialnia ojca jest pracownią, matki gabinetem), salon i pokój wspólny dzieci. Można by wykończyć jeszcze jeden pokój żeby córka miała swój pokój
                  ...
                  === na zabitej dechami wsi (jak się przeprowadzili do tego domu ===

                  może nie było to tak oczywiste jak teraz piszesz
            • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:42
              Tak czy owak uważam, że w przypadku niepełnosprawnego dziecka w rodzinie pozostałe dzieci i tak już zostają pozbawione normalności - mają choćby dużo mniej uwagi rodziców, możliwości rodzinnych wyjazdów/wakacji, inne ograniczenia czasowe/finansowe/organizacyjne, więc odmawianie im takich aspektów tej normalności, które można im dać minimalnym wysiłkiem (tu: wykończenie istniejącego pokoju, żeby miały swój własny kąt w domu) jest po prostu strasznym zaniedbaniem, jeśli nie czymś gorszym.
              • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:52
                iwoniaw napisała:

                Tak czy owak uważam, że w przypadku niepełnosprawnego dziecka w rodzinie pozostałe dzieci i tak już zostają pozbawione normalności - mają choćby dużo mniej uwagi rodziców, możliwości rodzinnych wyjazdów/wakacji, inne ograniczenia czasowe/finansowe/organizacyjne, więc odmawianie im takich aspektów tej normalności, które można im dać minimalnym wysiłkiem (tu: wykończenie istniejącego pokoju, żeby miały swój własny kąt w domu) jest po prostu strasznym zaniedbaniem,


                Mam podobne zdanie, mimo całej sympatii dla rodziców, zwłaszcza dla ojca, który od niemowlęctwa syna zajmuje się nim 24/7/12.
        • aankaa Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:09
          ====Nie no, pójście na stancję było koniecznością, zbyt kłopotliwy dojazd
          Do domu raczej nie wróci, nawet nie z powodu sytuacji rodzinnej, ile z powodu braku pracy na wsi. Raczej nikt tego od niej nie oczekuje.
          Bardziej chodzi mi o czas, kiedy była gimnazjalistką.
          może warto było poświęcić te kilka lat córki, która było wiadomo, że wkrótce się wyrwie na wolność===

          może warto spytać córkę czy chciała być poświęcona i czy dojazd byłby aż tak kłopotliwy gdyby brat był w pełni sprawny ?
          • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:14
            aankaa napisała:

            czy dojazd byłby aż tak kł
            > opotliwy gdyby brat był w pełni sprawny ?


            Tak, byłby. Inaczej się czasem nie da.

        • klamkas Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:35
          Widać rodzice mocno ograniczeni, skoro jedyną opcję socjalizacji syna widzieli w zmuszeniu córki do współdzielenia pokoju z bratem. Jestem ciekawa jakie środki podjęli, żeby synowi zapewnić inne kontakty? (podejrzewam, że żadnych, bo taki syn to obciach na wsi)
          • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:43
            klamkas napisała:


            Jestem ciekawa jakie środk
            > i podjęli, żeby synowi zapewnić inne kontakty?

            A ja jestem ciekawa (tak naprawdę ciekawa, bez złośliwości w twoją stronę) jakie środki mogli podjąć. Bo nie przychodzi mi do głowy nic innego, niż znalezienie chłopca w podobnym wieku i podobnym stopniu niepełnosprawności i zaprzyjaźnienie go z synem i wożenie ich do siebie. Z racji braku podobnych przypadków w promieniu kilkudziesięciu kilometrów dość trudne do zrealizowania. Chłopiec jeździ z ojcem do sklepu, do urzędu, do kościoła, ale trudno to uznać za kontakty towarzyskie. Teraz zresztą gdzieś "pracuje" i jakimś zakładzie, robią jakieś domki, kartki itp (podejrzewam, że to taka terapia zajęciowa zorganizowana przez OPS). Wcześniej takiej możliwości nie było, to świeża inicjatywa.


            (podejrzewam, że żadnych, bo tak
            > i syn to obciach na wsi)

            Łatwo się rzuca kalumnie na całkowicie obcych ludzi wyłączne dlatego, że jakiś aspekt ich postępowania się nam nie spodobał.
            W każdym razie mylisz się bardzo.
            • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:46
              CytatChłopiec jeźdz
              > i z ojcem do sklepu, do urzędu, do kościoła, ale trudno to uznać za kontakty to
              > warzyskie.


              No chyba jednak bardziej TO są kontakty towarzyskie, niż fakt, że 5 lat młodsza siostra śpi i odrabia lekcje w tym samym pokoju, gdzie on siedzi?
              • andaba Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:48
                Nie no, gada z nim też. Trudno nie gadać, jak się dzieli pokój, chłopak jest bardzo sympatyczny i pogodny.

                • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:55
                  Tym bardziej dziwi mnie założenie ojca, że gdyby miała swój pokój, to by nie przyszła do brata pogadać.
                  Nie ogarniam też za bardzo, dlaczego sprawny umysłowo chłopak, sympatyczny w dodatku, nie ma zdrowych znajomych w swoim wieku - przecież jacyś rówieśnicy w promieniu tych kilkudziesięciu km chyba są, ojciec mógł od dzieciństwa zadbać o jakieś kontakty z kolegami (niekoniecznie z najbliższymi sąsiadami i niekoniecznie od razu z setką osób)?
                  Internet mają? Jakieś kontakty z ludźmi poznanymi choćby na tych sanatoryjnych turnusach?
                  Bo szczerze mówiąc siostra młodsza aż o 5 lat to tak czy owak nie jest wymarzone towarzystwo do wieku raczej bliżej niż dalej dorosłego, a jeśli jeszcze ma ona przez to przerąbane (brak własnego kąta), to już w ogóle.
                  • andaba Re: Wspólny pokój 18.01.16, 00:21
                    Trudno się z nim dogadać, jego wada wymowy jest dość znaczna, poza najbliższą rodziną mało kto go rozumie. Tak, był rehabilitowany przez logopedów długie lata, niewiele to dało.
                    Z internetu nie korzysta, nie wiem w sumie czemu, myślę, że precyzyjne klikanie w telefon go przerasta, a siedzieć zbyt długo nie może.
                    Chłopak niby jest normalny, ale właściwie gadać z nim nie ma o czym, mimo jakby nie było dość intelektualnego środowiska, w którym się wychował. Lubi ludzi, jest kontaktowy, ale ogólnie jest bardzo infantylny. I bardzo wrażliwy, strach przy nim poruszyć przykry temat lub włączyć telewizor, bo nie wiadomo, czym się przejmie.
                    Rodzice utrzymują, że jest w normie i może jest, ale do przeciętnego 25-latka mu daleko.
                    Poza tym, mimo wielu operacji naprawczych i bezustannej rehabilitacji jest całkowicie niesprawny, siedzi przypięty pasami w wózku, jest w stanie uchwycić się jego poręczy czy poręczy przy sedesie, ale manualnie zbyt wielu rzeczy nie jest w stanie robić. Nawet się zastanawiam co on robi w tej "pracy", bo nawet jedzenie mu wychodzi średnio (mimo że robi to sam niemal od zawsze, ojciec jest mądrym opiekunem, nie wyręcza go tam, gdzie nie jest to absolutnie konieczne).
                    • mdro Re: Wspólny pokój 18.01.16, 00:44
                      "myślę, że precyzyjne klikanie w telefon go przerasta"

                      No ale dlaczego w telefon? Normalny komputer, są przystawki dla niepełnosprawnych - nawet dla takich, którzy tylko językiem są w stanie operować.

                      Jeśli chłopak (facet w sumie) umysłowo sprawny, to jak najbardziej powinno być jego okno na świat i możliwość kontaktu z innymi.
            • klamkas Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:02
              Pytasz nas o to jak oceniamy ten "aspekt zachowania", więc piszę - rodzice krzywdzą jedno dziecko, po to, żeby się nie narobić przy drugim. A jeśli tobie się ta opinia nie podoba - trudno.
        • wuika Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:27
          To rodzice mogli się poświęcić, a nie kilka lat córki. Jakie patolstwo uncertain
        • jehanette Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:36
          "może warto było poświęcić te kilka lat córki" - łatwo się poświęca coś, co do nas nie należy. Ciekawe, czy córka tak samo uważa - a skoro nie miała pokoju, to nie miała wyboru. Gdyby miała pokój, a mimo to zdecydowała się spędzać czas z upośledzonym bratem, sytuacja byłaby czysta. A tak nie jest.
    • saszanasza Re: Wspólny pokój 17.01.16, 22:55
      Nie będę oryginalna, zdecydowanie choreuncertain
    • stara-a-naiwna Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:04
      dla mnie to patologia
      szkoda dziewczyny

      być może właśnie z powodu konieczności zapewniania bratu rozrywki jest na stancji
      (a tatuś pokoju z synem dzielić nie chce?)
    • koronka2012 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:11
      Smutne w tym wszystkim jest jeszcze to, że tak właśnie u nas wygląda w praktyce mit "dobrej, rodzinnej opieki", która skazuje osoby niepełnosprawne na życie w stałym zamknięciu i izolacji. W imię ich dobra, naturalnie sad. Masakra, szczególnie dla dziecka intelektualnie sprawnego. To jak długoletnie więzienie bez wyroku.
    • mandziola Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:13
      Tia.. Tak to chore, ale swoje zdrowe dzieci wrzucacie do jednego pokoju, bo tatuś z mamusią muszą mieć sypialnię...
      • arwena_11 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:21
        Niezupełnie, my kupiliśmy większe mieszkanie, żeby dzieci rozdzielić. Dopóki były młodsze mieszkały razem, ale jednak nastolatki trzeba było rozdzielić. Jakbyśmy nie mogli kupić mieszkania, to oddalibyśmy sypialnię, a salon podzielili na dwa pokoje.
        • agni71 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:39
          A my dobudowaliśmy pokój, żeby dzieci, gdy zapragną, mogły mieć każde swój.
      • koronka2012 Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:25
        Nie porównuj pewnych konieczności ekonomiczno-ogranizacyjnych z sytuacją, kiedy pokój córki już jest, i wystarczy go wykończyć, bardzo niskim sumptem, który musiał być osiągalny na przestrzeni paru lat.
        Co innego małe dzieci, a co innego nastolatki, w dodatku innej płci.
      • konwalka Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:25
        wygląda mi to wręcz na jakąś dewiację
        dorastająca dziewczyna i jej starszy brat razem? nie, zdecydowanie nienormalne podejście
        raz w życiu spotkałam się z przypadkiem, który mną wstrząsnął
        rodzina trzyosobowa, mieszkanie czteropokojowe
        w jednym pokoju mieszkał ojcie, w drugim matka z synem studentem
        pozostałe pokoje były "gabinetami"
    • klamkas Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:30
      Ani decyzja taty, że dzieci muszą mieć wspólny pokój, ani decyzja mamy, że sama wykończy pokój córce i ją przeprowadzi, nie są dobre.

      Największa krzywda dzieci w takiej sytuacji to brak spójnego obrazu ich wychowywania i brak zgody w tak podstawowych kwestiach u rodziców.

      • iwoniaw Re: Wspólny pokój 17.01.16, 23:44
        A gdzie wyczytałaś o braku spójności u rodziców? Matka NIE przeprowadziła córki i nie wyremontowała jej pokoju - zdaniem autorki wątku mogłaby to zrobić (finansowo i logistycznie), ale NIE sprzeciwiła się ojcu/mężowi - a być może wręcz to popierała, żeby dzieci mieszkały razem.
    • wuika Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:24
      Matko święta, co za chory pomysł. Do zapewniania towarzystwa osamotnionemu dziecku to są rodzice, a nie siostra, która swojej prywatności nie ma za grosz.
    • juuuu7 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:47
      Ze wstepu myslalam, ze mowa o malych dzieciach-kilkulatkach..ale to sa dorosli ludzie-absolutnie nie rozumiem skad pomysl , aby dzielili pokoj.
    • solaris31 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:56
      nie podoba mi się takie myślenie. niezależnie od choroby brata, dziewczyna powinna mieszkać osobno, a nie z facetem w jednym pokoju. to nie jest dobre rozwiązanie ani ze zdrowym, ani z chorym bratem.

      myślenie rodziców dziwne - tym bardziej, że dziewczyna i tak już jest na stancji, więc chłopak i tak siedzi sam. no nie rozumiem takiego myślenia, tym bardziej, że można znaleźć towarzystwo i choremu z PM.
    • arwena_11 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 08:56
      Mnie jeszcze zastanawia, co ten chłopak robi w domu. Dlaczego się nie uczył w szkole ( skoro norma intelektualna?). W Konstancinie w CKR są takie programy - nauka i rehabilitacja. Może rodzice o tym nie wiedzą? Powiedz im, chłopak zyska znajomych, trochę niezależności.
      ckr.pl/szkola/
      • bei Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:19
        ech...wymuszone towarzystwo na pewno nie bedzie takiej jakosci jak te z potrzeby serca.
        Chlopiec rowniez potrzebowal intymnosci, tym bardziej, ze zostal z niej ograbiony przez chorobe.
        Mogli mu kupic psa a nie umieszczac siostry jak w klatce.
        Chociaz z drugiej strony- co na to sama siostra?
        Zapewne gdyby to dla niej bylo wielkim ciezarem to na pewno bylby jawny sprzeciw.
        • przystanek_tramwajowy Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:42
          No i jest sprzeciw - córka mieszka na stancji.
    • gama2003 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:00
      Życzę tej dziewczynie, żeby po skończeniu edukacji nie musiała wrócić do domu. Żeby płynnie znalazła pracę i ułożyła sobie życie. Zaczęłam czytać i już zmroziło mnie, że pięciolatka ma czuwać nad chorym i zapewniać mu towarzystwo. Ale skoro rodzina ma możliwości przygotowania osobnego pokoju dla już dorosłej córki, tatuś zadbał o komfort własnego snu i pracy, mamunia też a potrzeby dorastającej córki mają gdzieś to dla mnie jest to patologia. Ogromnie mi żal ,, zdrowego,, rodzeństwa w takich historiach. Nie wyobrażam sobie co trzeba mieć w głowie, by własnemu dziecku gotować taki los. Jest to chyba rodzaj przemocy psychicznej , może i w białych rękawiczkach. Uspokajanie sumienia ( sumienia?), że zadbało się o chore potomstwo. A takich rodzin jest przecież niemało. Bardzo mnie poruszyła historia tej dziewczyny. Ma wstrętnych rodziców.
    • przystanek_tramwajowy Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:26
      Przecież to jasne. Córka pojawiła się na świecie, żeby zaopiekować się w przyszłości niepełnosprawnym bratem. Tatuś chce ją jak najwcześniej do tego przygotować. Na miejscu tej dziewczyny zwiałabym z tego domu jak tylko dałoby się najwcześniej. I chyba tak zrobi, jeśli już mieszka na stancji.
    • jehanette Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:28
      Moim zdaniem to okropne sad Córka nie jest opiekunką dla brata, nic dziwnego, że mieszka na stancji, jak w teoretycznie własnym domu nie może mieć prywatności uncertain
      skoro ojcu tak leży na sercu dobro syna, to niech sam zadba o towarzystwo dla niego, a nie zwala to na córkę.
    • anika772 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 09:46
      Nie jest w porządku. Powinna mieć ten swój pokój, jeśli były po temu warunki.
      • andaba Re: Wspólny pokój 18.01.16, 11:10
        Dzięki za opinie.
        Moje zdanie jest zbliżone do większości w tym wątku, choć znając sytuację nie aż tak krwiożercze, bo jest to jedyna rzecz, która mi zgrzyta w całości postępowania rodziców względem dzieci. Myślałam, że jestem bezduszna przedkładając potrzeby zdrowej dziewczyny nad potrzeby chorego chłopca, ale skoro nawet jestem, to w licznym towarzystwie.
    • julita165 Re: Wspólny pokój 18.01.16, 11:22
      Nie w porządku. Jeśli to tylko jest możliwe każde z dzieci powinno miec swój pokój. Nie wyobrażam sobie że miałabym mieć z bratem wspólny pokój. A konieczność opieki nad niepełnosprawnym bratem nie jest żadnym argumentem, można ją z powodzeniem zorganizować inaczej
    • mozambique Re: Wspólny pokój 18.01.16, 15:34
      takei tu wszystkei słusznie oburzone na dyskryminowanie córki

      ale jak zapytac na e-matek czemu planują wiecej dzieci niz jedno to 90% odpowiedzi jest "zeby kiedyś , gdy nas zabraknie, byli dla siebei wsparciem, zeby sobei pomagali w przypadku choroby/ biedy/innych problemów"

      no własnie ,
      czym takei myslenie sie rózni od opisywanej hsitorii ???
      • iwoniaw Re: Wspólny pokój 18.01.16, 15:47
        Ależ niczym się nie różni: podobnie jak zaoferowanie z własnej woli koleżance, że zaopiekujesz się jej dzieckiem w soboty, gdy ona jeździ na studia zaoczne do innego miasta, to to samo, co wprowadzenie ci bez pytania do domu czwórki dzieci sąsiadki i nakazanie zapewnienia opieki przez najbliższy miesiąc bez zadawania głupich pytań czy protestów.

        Czasem się zastanawiam, czy osoby zadające takie pytania naprawdę tylko udają, że nie łapią różnicy.
      • wuika Re: Wspólny pokój 19.01.16, 07:46
        Wsparcie i pomaganie to nie darmowa opieka forever.
        • mozambique Re: Wspólny pokój 19.01.16, 12:52
          a co jesli zdrowe rodzenstwo po czasie przesatnei byc zdrowe i bedzie wymagalo 24-godiznenj opieki ?

          tez uznajemy ze tylko wpsarcie i pomaganie raz w tygodniu przez 3 godizny a reszta won! w koncy są dpsy i hospicja ?
          ciekawe czy swietojebliwe ematki taki wlasnei scenariusz widziałyby kiedys dla swoich dzieci >
          • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 19.01.16, 13:19
            Tak, są hospicja i dpsy dla takich ludzi. Q*m jest wymaganie od jednego dziecka, żeby się poświęciło.
            Opiekowałaś się kiedykolwiek osobą przewlekle chorą, leżącą i to przez dłuższy czas? Ja tak, więc wiem jaka to gehenna i nigdy nie powiem złego słowa o osobie która nie dała rady i skorzystała z domu opieki.
            Jeżeli ja bym miała (odpukać) jedno dziecko chore, drugie zdrowe, to szczęście tego zdrowego byłoby dla mnie tak samo ważne i to ja bym zadbała o zapewnienie odpowiedniej opieki dla tego chorego w razie, gdybym już sama nie dawała rady. jeżeli zdrowe dziecko by chciało pomagać, to tylko z własnej, nieprzymuszonej woli.

    • ichi51e Re: Wspólny pokój 18.01.16, 15:44
      Ojciec niech sie sam do niego wprowadzi. Dziewczynka powinna miec wlasny pokoj skoro jest taka mozliwosc. Moze to byc tylko sypialnia/pokoj do nauki a zabawki w brata ktory mieszkalby w takim bardziej komunalnym dziecinnym.
      • kota_marcowa Re: Wspólny pokój 18.01.16, 16:07
        No 20 latka to się już chyba zabawkami nie bawi wink
        • ichi51e Re: Wspólny pokój 18.01.16, 18:37
          Nonwiem doczytalam. Myslalm ze mowa o dzieciach. Wciskac 18 z bratem to dla mnie kosmos. Moze ojciec nie widzi sensu robic pokoju dla laski krora i tak z nimi de facto nie mieszka?
          • iwles Re: Wspólny pokój 19.01.16, 08:28

            Mowa jest o czasach, kiedy dziewczyna była w gimnazjum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka