Moja babcia dostała na imieniny (na początku grudnia) pięknego, kwitnącego storczyka.
Doszła chyba do wniosku, że jakiś biedny ten kwiatek bo ziemi w ogóle nie ma, tylko korę i wzięło go i przesadziła w ziemię.

Wywaliła wszystko co miał i usadziła go w czarnej ziemi i sowicie podlała

Jak się można spodziewać, storczyk nie docenił starań, tylko złośliwie zaczął się topić (i chyba gnić).
Ja dojrzałam biedaka w okolicy świąt BN i zabrałam do siebie do domu na reanimację.
Przeżył, nawet wypuścił nowy pęd

Jak odżyje zawiozę go znów do babci i przeszkolę