Z 6 czy 7 lat temu przerwałam studia i nie dopilnowałam formalności, przez co naliczyli mi jeszcze kilka miesięcy czesnego. I ja durna olałam temat. No i stało się, wczoraj wchodzę na konto, a tam minimalna krajowa, brakuje kilkuset złotych, w kadrach dowiaduję się, że mam zajęcie komornicze pensji

(((((
Nawet żadnego pisma do domu nie dostałam, no ale to też moja wina, bo się od czasu studiów przeprowadzałam kilka razy. I jestem przerażona! Obecnie z kilku miesięcy czesnego zrobiło się 8tys złotych! Jest mi strasznie wstyd, mam wrażenie, że panie z kadr wyliczając mi pensję rozmawiają o tym, że mam zajęcie, chociaż z drugiej strony to duża firma i pewnie mają to gdzieś. Ale mi strasznie wstyd.
No i mąż, on mówi, że spokojnie, przecież damy radę, on pracuje, mi zostaje ta minimalna i co miesiąc odkładaliśmy pewną kwotę, więc mamy oszczędności, z których pewnie nawet nie będzie konieczności korzystać, a za rok będzie po temacie, ale ja z jednym dzieckiem w domu, drugim w drodze i po prostu mam poczucie takiej porażki i jestem wściekła na siebie za głupotę i olanie tematu, jak rezygnowałam ze studiów. Przeraża mnie ten dług, bo nigdy nie miałam ani długu, ani kredytu. Niech mnie ktoś pocieszy, że zajęcie komornicze na pensji to ne koniec świata, bo przez to nawet w nocy spać nie mogłam

((((