Dodaj do ulubionych

bylam w sklepie

23.03.16, 19:47
W ktorym raczej nie bywam, bo daleko.
Przez pana siedzącego przy drzwiach zostałam przywitana w taki sposob, że uwierzyłam, że mnie wita - a nie wypowiada wyuczoną formułkę.
Sprzedawca był uprzejmy, miły i bardzo pomocny. Mialam wrażenie, ze cieszy go praca.
Kasjer podobnie był w naturalny sposob uprzejmy, poradzil, zeby skserować paragon, i zyczył, zeby nie byl ten paragon potrzebny - zrobil to w taki sposób, że uwierzylam, że życzy szczerze.
JAK TO MOŻLIWE?
Podobnie jest w moim US, pytałam naszej kierowniczki administracyjnej, ktora bywa w wielu rożnych US, i potwierdza, że ten moj jest wyjątkowy.
Jak to się dzieje, że istnieja przedsiębiorstwa, w których pracownicy sa autentycznie uprzejmi, zyczliwi, oprocz oczywiście tego, ze kompetentni? Szef podrzuca im trawke czy co? I czy znacie takie mile firmy?
Obserwuj wątek
    • karme-lowa Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:49
      Tak. PCPR w moim powiecie. Aż usiadłam z wrażenia po miłej rozmowie z urzedniczką .
    • jopowa Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:49
      W ktorym raczej nie bywam, bo daleko.
      ja tez czesto tak robie

      Przez pana siedzącego przy drzwiach została
      to mile bylo
    • melancho_lia Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:50
      Poczta przy poprzednim miejscu zamieszkania- panie opryskliwe, burkliwe, zero uśmiechu , zero pomocy... Nie znosiłam tam chodzić.
      Poczta w nowym miejscu- panie uśmiechnięte, życzliwe, miła atmosfera. A niby instytucja ta sama.
    • mama.nygusa Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:50
      Moja teoria-jaka placa taka praca, czlowiek dobrze wynagrodzony bedzie pracowal z radoscia.
      • nangaparbat3 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:08
        Chyba nie. Masz dwa urzedy pocztowe, dwa US - pieniądze chyba te same, a jaka roznica!
        • ola_dom Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:38
          nangaparbat3 napisała:

          > Chyba nie. Masz dwa urzedy pocztowe, dwa US - pieniądze chyba te same, a jaka roznica!

          Mało tego - dwa urzędy pocztowe oddalone od siebie o jakieś 3 km. W pierwszym, odnowionym, wiecznie źle, wieczne niezadowolenie, panie w okienkach obrażone na wszelki wypadek, ruszają się jak muchy w smole. Dodatkowo dość regularnie giną paczki.
          Poczta 3 km dalej - stara nora, z cieknącym dachem, ciasnota. Panie w okienkach przemiłe, serdeczne, uprzejme i uwijające się. Mimo że to nora, lepiej było podjechać te 3 km, żeby tam właśnie nadać paczkę czy list. Na szczęście już kilka lat temu te przemiłe urzędniczki przeniesiono do nowego, przestronnego budynku pocztowego. Należały im się lepsze warunki, zdecydowanie.
    • aurinko Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:53
      W moim US wszystko zalatwiam od ręki, urzędniczki życzliwe, pomocne. Całkowite przeciwieństwo stereotypowych biurw smile
    • amoreska Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:54
      To się nazywa niewymuszona kultura.
      Bywają tacy ludzie smile
    • kaz_nodzieja Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:54
      Nie znam takich miejsc, oprócz jednego gdzie pracują właściciele (para), więc im zależy.
      Owszem, często personel jest uprzejmy, ale nie widać by praca go szczególnie cieszyła lub nie cieszyła. Dopóki są w miarę kulturalni, dobrze obsługują to nie mam wymagań z kosmosu by cieszyła ich praca, wystarczy, że dobrze wydają resztę, nie stroją jakiś fochów, a zapytani o towar będą w stanie udzielić informacji która mnie interesuje i tyle.
    • wielceszanownypan Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:56
      nangaparbat3 napisała:
      > Jak to się dzieje, że istnieja przedsiębiorstwa, w których pracownicy sa autent
      > ycznie uprzejmi, zyczliwi, oprocz oczywiście tego, ze kompetentni? Szef podrzuc
      > a im trawke czy co?

      Szef nie podrzuca trawki, tylko wywala z roboty na zbity pysk tych, którzy nie są "autentycznie" uprzejmi i życzliwi.
      • wioskowy_glupek Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:07
        Taaa szczególnie w US big_grinbig_grin
        • wielceszanownypan Re: bylam w sklepie 23.03.16, 22:50
          wioskowy_glupek napisała:
          > Taaa szczególnie w US big_grinbig_grin

          US nie jest przedsiębiorstwem.
    • joa66 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 19:59
      Kocham mój USsmile Wiem, że nie wypada przynosić im czekoladek , kwiatów itd., ale całym sercem chciałabym to zrobić. Przy takiej tępocie jak moja, one nie tylko mnie nie zabiły, ale cały czas tłumaczą, a nawet same uzupełniają przy mnie. Długo by opowiadaćbig_grin
    • pierwsze-wolne Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:03
      Ja po prawie 10 latach w tym powiecie ciągle nie wierzę w mój obecny US - poprzedni miałam taki prl-owski z "paniami z pączkiem", którym petenci byli absolutnie nie na rękę wink Do obecnego jak weszłam po raz pierwszy to się zaraz wycofałam sprawdzić czy na pewno nie pomyliłam budynków big_grin, potem było jeszcze lepiej wink Przez te 10 lat - przysięgam - żadnego warknięcia i rzucania kłód pod nogi niezależnie od długości kolejek.
      • wioskowy_glupek Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:08
        U nas jest pół na pół... część ogarnięta pomocna a część bez kija nie podchodź
    • viridiana73 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:34
      ...a potem się obudziłamsmile
      Żartuję. Uprzejmość wobec klienta coraz częściej jest wymogiem pracodawcy i staje się- na szczęście- standardem. W pewnych sieciach handlowych (ja wiem o dwóch), jest to weryfikowane przez wizyty "tajemniczych klientów", a potem odpowiednio premiowane. Także kasjerzy, chcąc nie chcąc, muszą być uprzejmi, a czy są w tym przekonujący- to pewnie zależy od ich kultury osobistej i predyspozycji do pracy w handlu.
      • nangaparbat3 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:38
        Nie, tego prostym wymaganiem nie zalatwisz. Pracuję z ludźmi i mam sporo empatii, ci ludzie byli po prostu i naprawdę zyczliwi i sympatyczni.
        • jopowa Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:39
          a skad ty to mozesz tak dokladnie wiedziec
          • nangaparbat3 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 22:34
            Pochlebiam sobie, ze mogę.
            Każdy, kto nie ma deficytu empatii, może.
    • butch_cassidy Re: bylam w sklepie 23.03.16, 20:41
      Ja wiem... Mnie to jakoś nie zaskakuje. Owszem, zdarzają się za ladą "księżniczki nie na swoim miejscu" (najczęściej młodziutkie) z wyuczoną formułką na ustach, ale ja spotykam je zdecydowanie rzadziej niż kompetentnych, miłych, normalnych sprzedawców. A od nieuprzejmości odwykłam do tego stopnia, że jak mnie kiedyś spotkała niemiła sytuacja, to zrobiłam taki dym, że w sklepie zmieniono finalnie pół personelu i standard obsługi zdecydowanie uległ podwyższeniu. No zły dzień miałam wink
    • aandzia43 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:14
      Moja poczta.
      • kaz_nodzieja Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:25
        Ta na gazecie czy na interii?
    • zona_glusia Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:22
      Moja poczta i to mniej więcej od 2 lat.
    • vi_san Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:27
      A ja mam całkiem sporo takich miejsc. big_grin
      "Mój" market znanej sieci na "C" - obsługa zawsze uśmiechnięta, pomocna, życzliwa po prostu, nawet jak klient się trafi marudny.
      "Moja" jednostka służby zdrowia [szpitalna] - wszyscy, od ordynatora [z dyrektorem naczelnym nie miałam do czynienia to nie wiem], przez lekarzy [wszystkich z którymi miałam kontakt, przez ostatnie półtora roku kuracji] po pielęgniarki uśmiechnięci, pomocni, mili. Ordynator zachodzący do pooperacyjnej zapytać pacjenta o samopoczucie, lekarze zawsze mający czas [i ochotę] na rozwianie wszelkich wątpliwości pacjenta bądź jego rodziny, pielęgniarki chętne do pomocy...
      "Moja" poczta - mała, trzy panie. Zawsze uśmiechnięte, spokojne, kompetentne. Jeśli jest jakaś sytuacja "konfliktowa" - usiłujące znaleźć najlepsze wyjście.
      Mam wrażenie, że taka postawa w sferze ogólnie mówiąc "obsługi klienta" jest coraz częstsza.
      • kaz_nodzieja Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:29
        Ten szpital to w Leśnej Górze czy Klinika Damian gdzie za byle poród kasują 10000 zł, więc trudno się nie uśmiechać do pacjentki?
        • vi_san Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:40
          Pudło, mój drogi. Jeden ze szpitali w Trójmieście - leczę się na NFZ a nie prywatnie! I nie ma to wpływu na życzliwość obsługi! W każdym razie na żadnym z czterech oddziałów, które zwiedziłam bliżej. Kliniki o której wspomniałeś nie znam, ale [całkiem serio] będąc w "moim" szpitalu - czuję się chwilami jak w Leśnej Górze... Acz przypuszczam, że w przeciwieństwie do wspomnianej miewają problemy z kontraktami itp - ale to nie dociera do pacjentów - bo obowiązkiem szpitala jest zapewnić pacjentom komfort, a nie narzekać.
          • ewa_mama_jasia Re: bylam w sklepie 24.03.16, 15:05
            Czyżby ten szpital, o którym ostatnio głośno w mediach, że zaniedbany dzieciak płakał a personel odbił piłeczkę jako winę rodziców?
            • vi_san Re: bylam w sklepie 24.03.16, 15:21
              Nie słyszałam o sprawie, więc się nie wypowiem, ale raczej nie.
            • vi_san Re: bylam w sklepie 24.03.16, 17:23
              Sprawdziłam, nie, to nie ten szpital.
    • rulsanka Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:28
      Ja myślę, że po prostu niektórzy ludzie są mili z natury. A jak w dodatku trafią na miłą osobę, to już w ogóle płyną dobre fale, taka interferencja. Są też lepsze i gorsze dni, w lepszy dzień wszyscy się uśmiechają a w gorszy są podk.ur.wieni.
    • zabka141 Re: bylam w sklepie 23.03.16, 21:44
      Duzo zalezy od dyrekcji, od wspolpracownikow (to tez wybierani przez dyrekcje), od atmosfery w pracy (czy np. pracownik moze sam o czyms decydowac, itd.), od placy.....
    • fin-dus Re: bylam w sklepie 23.03.16, 22:00
      Moze po prostu weszlas z usmiechem na ustach, a nie z fochem? Moze akurat nastroj bojowy zostawilas na zewnatrz? Bo z moich obserwacji wychodzi, ze wiekszosc ludzi, jak moze, to jest mila. A moze wtedy, jak inni sa mili dla nich. Ja w tej strasznej Warszawie, gdzie podobno ludzie tylko pędzą, tylko poeniądze, tylko wyścig szczurów, spotykam się z taką życzliwością, niewymuszoną (bo w urzędach, przedszkolu, żłobku, na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej), że nie miałabym za bardzo przykładów, by przedstawic te zachowania niezbyt dobre. A nawet jak czasem się trafią... Może ktoś akurat się dowiedzial, ze jego matka ma raka mózgu. Może ktoś ma ciężko chore dziecko. i jak sie rowniez do tego podejdzie ze zrozumieniem, to samemu tez mozna zrozumienie otrzymac. Bo nanga - ty akurat chyba zrozumienia dla zwyklych, bialych, pracujacych ludzi masz jakos niezbyt duzo.
      • quilte Re: bylam w sklepie 23.03.16, 22:19
        Niedawno miałam zabieg ginekologiczny w jednym ze szpitali w Wawie, na NFZ. Z zewnątrz szpital obskurny, wewnątrz tak sobie, chociaż bardzo czysto, za to personel... Zastanawiałam się, czy nie śnię. Wszyscy, od salowej, przez pielęgniarki, chirurga, anestezjologa - Leśna Góra wysiada big_grin Mili, uśmiechnięci i cackający się z pacjentkami jak z jajkiem. Anestezjolog i chirurg tłumaczyli jak krowie na miedzy, co mi będą robić, bez pośpiechu. Po zabiegu pielęgniarka przychodziła do mnie bez przerwy i zawracała głowę: a to kroplówka, a to przeciwbólowe może, a może do toalety, a to druga kroplówka, a to jeszcze coś. Przespać się nie mogłam smile Do domu wypisali mnie o 22, na wypis przyszła lekarka, która mnie rano przyjmowała, po całym dniu ciężkiej roboty. Była super miła - ja w szoku.
        • mamaemmy Re: bylam w sklepie 24.03.16, 17:49
          Ja mam wlasnie takie szczescie do lekarzy,szpitali ,że sama jestem za każdym razem mile zaskoczona.
          W sklepach róznie .
      • kaz_nodzieja Re: bylam w sklepie 24.03.16, 14:13
        >Bo nanga - ty akurat chyba zrozumienia dla zwyklych, bialych, pracujacych ludzi masz jakos niezbyt duzo.

        100/100
    • kub-ma Re: bylam w sklepie 23.03.16, 22:12
      Niektórzy maja taka naturę i wbrew pozorom nie jest ich tak mało. Lubia kontakt z innymi i przede wszystkim maja do nich szacunek.
      • bi_scotti Re: bylam w sklepie 23.03.16, 22:32
        kub-ma napisała:

        > Niektórzy maja taka naturę i wbrew pozorom nie jest ich tak mało. Lubia kontakt
        > z innymi i przede wszystkim maja do nich szacunek.

        Szkoda tylko, ze owej "natury" nie da sie klonowac wink Aczkolwiek musze przyznac, ze wiekszosc, znakomita wiekszosc moich wlasnych kontakow z urzedami/urzednikami w PL to przyjemnosc, usmiech i pelny profesjonalizm a ja przeciez zawsze nie mam jakiegos "super waznego" dokumentu (niech sie pani nie martwi, zadzwonie do kolezanki z dwojki, to mi przefaxuje) albo nie wiem, ze sie jakis przepis czy adres zmienil wlasnie "dwa tygodnie temu" (niech sie pani nie przejmuje, zaraz to wszystko poprawimy, nawet 5 minut to nie zajmie!) wiec jestem tym zapewne niechcianym "difficult client" wink Ale wlasciwie nigdy nikt mi tego nie daje odczuc, z wyjatkiem chyba Zarzadow Cmentarzy, z tym ze brak humoru pracujacych tam osob zrzucam na lokalizacje tongue_out Co do sklepow to mam nieco gorsze doswiadczenia, szczegolnie w kwestii chodzenia bez koszyka, brania roznych artykulow do reki, pytania o pochodzenie produktu albo "jak sie to pierze?" ... tu juz z profesjonalizmem bywa roznie ... czesciej cienko niz imponujaco. Life.
    • livia.kalina Re: bylam w sklepie 23.03.16, 23:02
      Znam takie biuro podróży!
      Co do nich zadzwonię albo skontaktuje się w inny sposób to jakbym na randce była. Seriosmile
    • lady-z-gaga wiosna, panie sierżancie :) n/t 23.03.16, 23:21
    • elle-hivernale Re: bylam w sklepie 24.03.16, 01:16
      Szef, który nie punktuje wzajemnego szczucia.
    • evee1 Re: bylam w sklepie 24.03.16, 04:03
      Ostatnbio w Polsce musialam zalatwiac duuuzo roznych spraw, niektore wymagaly kilkakrotnej wizyty w tym samym miejscu, co bylo idiotyczne, ale z sama obsluge wcale zle nie bylo. Panie i panowie w banku byli wrecz bardzo uprzejmi. W administracji bylo juz znacznie gorzej, jak i w niektorych sklepach. Ale widac bylo, ze to raczej nie kwestia wymagan w pracy, tylko podejscia samego pracownika do klienta. Niektorzy sa po prostu mili dla innych ludzie, a innym nie zalezy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka