Dodaj do ulubionych

szkolne dylematy

12.04.16, 10:16
Mamy taki dylemat smile gdzie posłać dziecko do jakiej szkoły.
Rozważamy placówke publiczna i prywatną
Moze ktos zerknie na to z dystansem i pomoze nam w jakims stopniu podjąć decyzję? smile
Kwestie finansowe pomijam.
ZA prywatną:
*znamy szkołę(dziecko chodzi tam do zerówki) i jestesmy zadowoleni, mała kameralna ale bez nazwijmy to tradycji bo założona kilka lat temu.
* wszystkie zajęcia do 14.30 takze odpada wozenie popołudniami na jezyki, sporty, tance etc a szkoła ma bogatą ofertę zajęć
*małe grupy i rodzinna atmosfera ( wszystkie dzieci sie znają, znają je nauczyciele , na razie jest max 30 uczniów w szkole)
PRZECIW: najlepszy przyjaciel idzie do publicznej placówki a moje dziecko wręcz nie chce słyszec o innej szkole niz ta gdzie idzie kolega.

ZA publiczną:
*kolega smile
* znamy babeczkę która bedzie wychowawcą i jest naprawdę swietna ( powtarzałby zerówkę a potem jest mozliwosc ze ta sama wychowawczyni przejmie klase 1)
Przeciw:
szkoła moloch w zeszłym roku 6-7 klas pierwszych, totalna anonimowosc...
*liczne klasy do 25 osób (jak w większosci publicznych szkół)

No i co tu teraz wybrać : ?moje dziecko nie jest przebojowe, jest wrażliwe (za bardzo) teraz w zerówce czesci kolegów (2) sie wstydzi (tych przebojowych), ale jest bardzo lubiany. Napisze wprost nie jest orłem grupowym, ale tez nie przygłupem smile trochę nie wierzy w swoje siły. poprostu ten rok powtórki mu sie przyda (grafomotorycznie idzie fajnie do przodu, ale jak porownuje z dziewczynkami ktore idą do I klasy to jest przepasc)

Z jednej strony małe grupy i bardziej indywidualna opieka w prywatnej a z drugiej ten kolega z publicznej duzej szkole i duzej grupie. W tyle głowy mam ze to my rodzice musimy wybrac a nie dziecko smile bo dzis kolega moze byc najlepszy a jutro stanie sie tym nie lubianym albo znajdzie sobie innych.
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:20
      Ze sposobu zestawiania argumentów widać, że jesteś jednak za szkołą prywatną i potrzebujesz tylko utwierdzenia, bo dziecko bardzo się nastawiło na kolegę. Zaufaj sobie, bo jeśli wyślesz do publicznej, to każdy problem będziesz interpretowała jako wynik swojej "pomyłki". Kolegę dziecko może znaleźć nowego, jeżeli to głęboka przyjaźń, to uda się ją chłopcom podtrzymać nawet w różnych szkołach.
      • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:22
        nie jakas bardzo głęboka ale najczesciej wlasnie bawi sie z nim i jeszcze z jednym
    • slonko1335 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:23
      a jak odległości od domu obu szkół, czy z tej publicznej będzie w stanie sam wracać do domu a z prywatnej?, czy koledzy w szkole to będzie środowisko podwórkowe?
      • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:28
        z publicznej moze w starszych klasach mogłby wracac sam a prywatnej od biedy tez ale to juz jest jakies 3 przystanki MPK. Takze liczę sie z tym wozeniem. Publiczna nie jest naszą szkołą rejonową ( niestety otoczenie to blokowisko stad taki moloch, ale troche nastawilismy sie na ta wychowawczynie smile bo jest naprawdę swietna i ma super podejscie do dzieciaków. Od nas z "osiedla" do tej prywatnej chodzi 2 chłopców . Pytasz o to czy po szkole bedzie miał towarzystwo do zabawy? Mieszkamy na takim małym kameralnym osiedlu dzieci sa bardzo zżyte ze sobą, bawią sie razem, odwiedzają
        • slonko1335 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:58
          Moim zdaniem jest po prostu ważne to, że dzieci razem ze szkoły wracają, że widujemy je na co dzien, znamy, znamy rodziców, dzieci znają rodziców innych dzieci. Dzieci z poza rejonu z naszej kalsy gniją na beznadziejnej świetlicy-restza wraca razem do odmu po lekcjach, razem bawi się na podwórku kilka godzin zanim tych spoza rejonu ze świetlicy odbiorą rodzice..
          Jednak jak jedna i druga szkoła to nie ejst ta rejonowa to zdecydowałabym się na prywatna, ne przejmowałabym ise przyjaźniami-te można z powodzeniem kontynuować poza szkoła. tez mam bardzo wrażliwe, nieśmiałe dziecko, musiała zostawić wszystkie najlepsze koleżanki ktore razem szły do skzoły i iśc do calkiem innej(przeprowadziliśmy sie) gdzie nikogo kompletnie nie znała. ma teraz mnóstwo koleżanek w obecnej szkole i utrzymuje ciągle kontakt z tamtymi z przedszkola.
          • kj-78 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 20:47
            >Dzieci z poza rejonu z naszej kalsy gniją na beznadziejnej świetlicy-restza wraca razem do odmu po lekcjach, razem bawi się na podwórku kilka godzin zanim tych spoza rejonu ze świetlicy odbiorą rodzice..

            Ale co ma rejon do swietlicy? Moje dzieci mieszkaja sto metrow od szkoly, a "gnija na swietlicy" z powodu, ze rodzice pracuja, a dzieci male jeszcze. Masz na mysli, ze 7-latek "z rejonu" moze wrocic sam do pustego domu, a 7-latek mieszkajacy toche dalej "gnije2 w swietlicy? Jak moje dzieci beda na tyle duze, zeby same spedzac popoludnia w domu, to mysle, ze i autobusem te kilka przystankow przejada. Nie widze zwiazku
    • mikams75 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:29
      argumentu kolegi nie bierz po duwage - moja corka tez byla taka niesmiala, przyklejona do jednej przyjacioleczki i poszly do roznych szkol. Swietnie to zrobilo mojemu dziecku choc obawialam sie, ze bedzie inaczej. I nie wiem czy argument z nauczycielka tez trzeba liczyc, bo to ze jest mozliwosc, nie oznacza, ze za rok sie nie odmieni.

      Wez natomiast pod uwage czesne i czy dacie rade placic przez kolejne lata i odleglosc od szkoly i droge do niej, bo moze byc dalej ale za to bezpieczniej do samodzielnego chodzenia.
      • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 10:31
        kwestii finansów nie biorę pod uwage, placąc za angielski plus jakies karate, tance zapłacę nie wiele mniej a komfort jednak wiekszy ( male grupy i nie trzeba wozic po szkole na zajecia , potem dziecko ma juz luz)
      • kagrami Re: szkolne dylematy 12.04.16, 11:37
        A mój syn już nigdy nie znalazł tak dobrego przyjaciela jakiego zostawił w jednej szkole SP po przeniesieniu do kolejnej. Różnie bywa, może dziewczynkom jest łatwiej?...
        • mikams75 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 13:22
          mysle, ze to nie zalezy od plci. Moje dziecko po stracie przyjaciolki bardzo sie otworzylo na cala nowa grupe, zaczelo lepiej nawiazywac kontakty i nowe przyjaznie sa dojrzalsze. Z tamta widuje sie nadal na zajeciach dodatkowych i czasem sobie mysle, ze jakos im zostal etap przedszkola. Na szczescie w kolejnym roku to mija, ale w pierwszej klasie to bylo bardzo widoczne.
          Takze jesli dzieciom bardzo zalezy na utrzymywaniu przyjazni chodzac do roznych szkol, to da sie jak najbardziej.
    • kagrami Re: szkolne dylematy 12.04.16, 11:27
      Napiszę ci coś o małych grupach... Fakt, jest kameralnie, dziecko czuje się bezpiecznie. Ale... mój syn w tym roku kończy gimnazjum, gdzie w klasie było 11 osób, teraz nie ma szans na liceum lub technikum z mniejsza ilością uczniów w klasie niż 32 osoby sad Powiem ci że ma stresa z tego powodu bo w podstawówce były 22 osoby. Myślę że takie cieplarniane warunki nie są zbyt dobre. Na twoim miejscu wybrałabym chyba tą publiczną szkołę, tym bardziej że masz dobre opinie z pierwszej ręki. Jeszcze sprawdź osiągnięcia uczniów bo u nas są dwie szkoły SP i moje dziecko chodziło do takiej gdzie była bardzo dobrze prowadzona matematyka, a druga SP no cóż... może się pochwalić wierszykami religijnymi lub jakimś wewnątrzszkolnym konkursem.. Nic prestiżowego wink No i wyniki testu szóstoklasisty warto sprawdzić. Bo w tych dwóch szkołach obok nas baaardzo się różnią.
      • kagrami Re: szkolne dylematy 12.04.16, 11:30
        Ups, nie napisałam dlaczego niedobre: człowiek się przyzwyczaja do cieplarnianych warunków, dobrego traktowania (szkoła prywatna) i później trzeba stawić czoła prawdziwemu życiu... W szkole publicznej od razu rozwija się społecznie ucząc się, jak sobie radzić w różnych sytuacjach i nie zawsze jest kolorowo, przyjemnie i wesoło, jak w gimnazjum mojego syna.
    • ewa_mama_jasia Re: szkolne dylematy 12.04.16, 11:34
      Prywatna. Kolega najlepszy dziś, od września moze pójść w odstawkę. Mam syna w szkole prywatnej i nie załuję. To, co napisałaś przeważyło. 3 godziny języka w podziale na grupy (w klasach I - III, od IV - 4), mała szkoła, wszyscy wszystkich znają (bezpieczeństwo), większa dyscyplina niż w rejonowej, mniejsze klasy (choć po ostatnich zmianach edukacyjnych i tu większe zagęszczenie liczby klas w roczniku i liczby dzieci w klasie). Sporo zajęć w ramach czesnego.
    • kagrami Re: szkolne dylematy 12.04.16, 11:35
      I jeszcze ci poradzę, że moje dziecko zaczęło być przebojowe jak zostawało dłużej w świetlicy. Takie dzieci które są dłużej niż minimum w przedszkolu lub na świetlicy mają wielu znajomych, przyjaciół i dobrze się czują w szkole/przedszkolu, tak wynika z moich obserwacji smile
    • szarsz Re: szkolne dylematy 12.04.16, 11:50
      Publiczna. 25 osób to nie jest żaden problem. 6 - 7 klas pierwszych w ubiegłym roku oznacza, że teraz będzie jedna, maksymalnie dwie. Jedyna wątpliwość to wychowawczyni, bo moim zdaniem to jest najistotniejszy punkt. Jedyny istotny. Kolegi nie brałabym zupełnie pod uwagę - jeśli się przyjaźnią, to przyjaźń przetrwa i różne szkoły, przynajmniej przez parę lat. A nie wiesz, czy przyjaciele dziś, nie będą wrogami za rok.

      Drugi ważny punkt to możliwość samodzielnych powrotów do domu. Zupełnie inna jakość życia jest, kiedy nie lecisz po pracy na skręcenie karku, tylko możesz spokojnie zrobić sobie zakupy, zabałaganić gdzieś, a dziecko wróci, odgrzeje sobie obiad. Zupełnie inna jakość życia jest, jak dziecko nieobecne w szkole, samo może pójść do kolegi po lekcje. Nie pisałabym się na dowożenie 13 - latka do i ze szkoły.
      • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 12:29
        od wrzesnia pojdzie do klasyO niedo pierwszej smile jak bedzie za 2 lata kto to wie. To juz nawet nie chodzi o to czy przyjazn przetrwa bo w tym wieku wiadomo jakie to są "przyjaznie" ja patrze bardziej na to zeby mojemu dziecku było łatwiej bo zna i lubi tamtego.
        • ewa_mama_jasia Re: szkolne dylematy 12.04.16, 12:40
          Co do tej "wymarzonej" nauczycielki - nie bierzcie tego pod uwagę jako warunku wyboru szkoły. Część dzieciaków z przedszkolnej grupy młodego poszło do jednej podstawówki. Mogły iść do I klasy, rodzice posłali do zerówki "na przeczekanie". Bo za rok miała ich klasę wziąć rewelacyjna nauczycielka. Rok minął, nauczycielka ich klasy nie wzięła, dostali taką sobie. Kilkoro rodziców narzekało, ze gdyby wiedzieli, nigdy w życiu nie posłaliby dzieciaków do zerówki (w zerówce był rok stracony, dzieciaki nic nie robiły poza zabawą, szkoła podrzędnej jakości i poziomu).
        • mikams75 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 13:26
          niee szkodzi, ze zna i lubi, serio to nie ma znaczenia. Wykesl kolege z listy argumentow.
          Natomiast jak juz napisano - odleglosc od szkoly jest bardzo wazna. Samodzielne chodzenie do szkoly jest duzym odciazeniem i latwiej sie zorganizowac ze wszystkim.
      • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 12:33
        co do dowozenia 13 latka smile to jednak jest taka odległosc ze spokojnie ja pokona z publicznej a z prywatnej tak jak pisałam MPK. 13 latek to juz duze dziecko wink
        sa + i - kazdej z tych szkół...tez sie troche boje tych cieplarnianych warunków, samych grzecznych dzieci, miłych rodziców ę i ą panie chuchające na dzieci a potem zderzenie z rzeczywistoscią wink moje dziecko nawet przekleńst nie zna chodząc do prywatnej placówki ( wiem wiem nadrobi;P)
        • ewa_mama_jasia Re: szkolne dylematy 12.04.16, 12:40
          W prywatnych szkołach też nie masz samych cieplarnianych warunków, wychuchanych dzieciaków i rodziców ą ę.
          • kagrami Re: szkolne dylematy 12.04.16, 12:45
            W "naszym" gimnazjum poza nauczycielem z WF wszystko jest idealne... szkoła marzeń.
          • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 13:04
            u nas są, szkoła maleńka, dyrekcja bardzo chce dogodzic rodzicom
    • czar_bajry Re: szkolne dylematy 12.04.16, 13:02
      Wszystkie twoje argumenty przemawiające za lub przeciw danej placówce są rzeczowe oprócz jednego...o koledze... odrzuć ten argument i dokonaj wyboru.
      Może się okazać np za miesiąc, że chłopcy się nie znoszą.
    • alpepe Re: szkolne dylematy 12.04.16, 13:47
      Byłabym za publiczną, nie ze względu na przyjaciela. Tak to opisujesz, jakbyś bała się świata i jakby ta szkoła publiczna była jakąś szkołą przetrwania. I jeśli tak jest faktycznie, to tym lepiej dla twojego wychuchanego niuniusia, co to jest nieśmiały. Będzie musiał się ośmielić, im prędzej, tym pójdzie mu łatwiej.
    • butch_cassidy Re: szkolne dylematy 12.04.16, 13:51
      Miałam podobny dylemat. Wybraliśmy niepubliczną z myślą, że jak coś, to zawsze do publicznej rejonowej (ale u nas też kameralnej) mogę przenieść od ręki. Żadne "coś" nie wystąpiło. Córka zachwycona szkołą, my też zadowoleni. Jak patrzę na to, co dzieci robią z materiału w tej publicznej, którą rozważaliśmy, to widzę, ile dziecko by tam traciło, czyli o ile wolniej by się uczyło (pewnie nudziło, więc nie uważało...). W ogóle bez porównania.

      Co do kolegów z podwórka. Po pierwsze, dziecko utrzymuje kontakty z dziećmi sąsiadów, mimo że chodzą do różnych szkół.
      Po drugie w naszej szkole, gdzie dzieci są zwożone z różnych części miasta i przedmieść, rodzice wypracowali rozwiązanie - dzieciaki częściej niż w domach spotykają się w różnych miejscach w okolicach szkoły, kiedy chcą się pobawić dodatkowo po lekcjach.

      Plusy, które wymieniasz i my braliśmy pod uwagę. Sensowne zajęcia dodatkowe w szkole na miejscu i stale godziny zajęć są wg mnie nie do przecenienia, jak i rozsądna ilość angielskiego, nie zmuszająca do szukania dodatkowych lekcji.
      • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 18:06
        no wlasnie angielski codziennie z fajna nauczycielka w godzinach rannych kiedy skupienie jest najwieksze dodatkowo drugi jezyk z nativem
    • sunndal Re: szkolne dylematy 12.04.16, 18:12
      dzieki za odpowiedzi jakby nie patrzec przewaga argumentów za szkolą prywatną.

      Pytałam w innym watku o koszt zaj.ec dodatkowych. Czesne w tej szkole pewnie dlatego ze dopiero startuja jest dosc atrakcyjne niewiele ponad 500zł + jedzenie w tym wszelakie zajęcia.
      Patrzac nawet na koszty nie taka znowu duza roznica jesli chodzi o finanse płacąc za zajecia poza szkolą a czas wony juz po szkole -bezcenny.
      • lokitty Re: szkolne dylematy 12.04.16, 18:22
        To faktycznie nieduże czesne. Nawet się nie zastanawiaj.
        Skoro chcecie, żeby powtarzał zerówkę, zawsze może iść do I klasy gdzie indziej, gdyby coś było nie tak.
        • mysz1978 Re: szkolne dylematy 12.04.16, 20:30
          zdecydowanie poslalabym do niepublicznej - z tego co napisalas, to dla Twojego dziecka dobra bedzie raczej kameralna grupa smile
          a kolega??? coz... dzis jest, a jutro go nie ma - pewnosci nie masz, ze 1 wrzesnia nie "wypnie sie" na Twoje dziecko jak ktos inny go zaciekawi...
    • lokitty Re: szkolne dylematy 12.04.16, 18:20
      Koledzy są wszędzie.
      Pamiętam, jak do liceum trafiły ze mną takie papużki-nierozłączki.
      Po półroczu każda znalazła sobie swoje towarzystwo i wręcz się unikały wink.
      BTW, z kolegą można jak najbardziej podtrzymywać znajomość, także w innej szkole. Bo skoro aż taki przyjaciel, to zakładam, że mieli okazję spotykać się i bawić też poza szkołą.
    • conena Re: szkolne dylematy 12.04.16, 20:41
      my zrobiliśmy tak, że zapisaliśmy córkę do odległej podstawówki, do zerówki, z najlepszą przyjaciólką z przedszkola. rozmawialiśmy z rodzicami tamtej dziewczynki i to był właściwie ich pomysł, żeby poszły razem na rok, bo będzie im łatwiej z bratnią duszą. z tym, że u nas jest prosty układ - idą razem do zerówki, a co z pierwszą klasą, to się zobaczy za rok. opcji jest wiele, albo zostaną tam gdzie są (gdyby szkoła była bliżej to na pewno, bo to malutka szkoła) albo pójdą każda w swoją stronę. moja córka ma plan iść do naszej rejonówki, ponieważ tam wybiera się jej aktualny przyszły mąż, a koleżanka marzy o szkole muzycznej, więc są pogodzone z faktem rozejścia się za rok. ale mieszkamy dosyć blisko siebie, mamy kontakt, więc nie widzę problemu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka