kocianna
19.04.16, 10:36
Zapomniał wół jak cielęciem był. Co dla Was było najtrudniejsze, kiedy byłyście nastolatkami? A co was najbardziej wkurzało w podejściu Waszych rodziców do Waszych problemów?
Pamiętam, że strasznie nie podobał mi się mój nos, a moja psiapsiółka o nienagannej figurze okropnie przejmowała się grubymi udami. Pamiętam, że byłam outsiderką i chyba nie bardzo mi to przeszkadzało, ale bolało wyśmiewanie się jednej koleżanki (która zresztą na którejś wigilii klasowej do mnie podeszła, przeprosiła i nigdy więcej nie powiedziała mi nic niemiłego) i upokorzenia od pani od geografii.
U rodziców wkurzające było tylko to, że jako najstarsza musiałam wytyczać drogę, którą później bez problemów podążało moje rodzeństwo (kwestie wychodzenia na nocne imprezy, wyższego kieszonkowego, spotykania się z sympatiami etc.).
Ale ogólnie jakiegoś piekła nie pamiętam... Właściwie dopiero teraz, jako baba niemal 40-letnia, przeżywam jakiś bunt i zaczęłam się stawiać.