Dodaj do ulubionych

po co oceny

16.05.16, 09:41
Tak się zastanawiam, nigdy nie było u mnie parcia na oceny mojego dziecka - być może dlatego, że były powyżej oczekiwań (tłumaczyłam, że wiedza najważniejszasmile, a teraz widzę totalne zmęczenie materiału. Tzn. czynności, które wymagają mniejszego zaangażowania (np. przygotowania się na łatwą kartkówkę z muzyki, odrobienie zadania domowego) zostały odpuszczone. I pytanie dziecka "po co mam to robić? Wiedzę mam. Oceny nie są mi potrzebne". Ja nie umiem odpowiedzieć, za wyjątkiem tego, że przez wcześniejsze lata mu na tym zależało i szkoda tej wcześniejszej pracy (koniec podstawówki) oraz należy sumiennie wykonywać swoje obowiązki, ale szczerze mówiąc to mocno przyznaję mu rację.
Obserwuj wątek
    • miliwati Re: po co oceny 16.05.16, 09:45
      bogusia1231 napisała:

      > bienie zadania domowego) zostały odpuszczone. I pytanie dziecka "po co mam to r
      > obić? Wiedzę mam. Oceny nie są mi potrzebne". Ja nie umiem odpowiedzieć, za wyj

      Jeżeli nie jest w stanie uzyskać ocen, to znaczy że wiedzy nie ma. Po prostu.
    • alpepe Re: po co oceny 16.05.16, 09:50
      Dla mnie odpowiedź jest prosta, jak umiesz, to poza wyjątkowymi przypadkami typu nauczyciel cię tępi, będziesz mieć bardzo dobre oceny. I tyle. Skąd tu więc twierdzenia o wiedzy, skoro oceny tego nie odzwierciedlają?
      A nawet, jak cię tępi nauczyciel, to są klasówki, gdzie albo umiesz, albo nie umiesz.
      • arwena_11 Re: po co oceny 16.05.16, 11:11
        oceny nie zawsze odzwierciedlają wiedzę. U mojego dziecka w szkole 95%-100% to 5, od ok 85% - 4, trójka to minimum 75%

        W szkole państwowej u koleżanki mojej córki - 3 to już za ok 65%. A za 95-100% jest 6.

        • alpepe Re: po co oceny 16.05.16, 11:24
          No dobrze, ale dziecko wątkodawczyni nie ma chyba dylematu między 5 a 6? Może powinnam faktycznie dookreślić, dla mnie wyznacznikiem wiedzy z przedmiotu podlegającego standaryzacji jest 5 lub 6, a u moich córke 1 lub 2, jak schodzą poniżej, jestem zła, bo je stać na 1 i żadne tłumaczenia mojej starszej, że "ona nie umie geografii, ona nie umie historii, ona nie zna nut" nie są dla mnie wytłumaczeniem, bo to u niej kwestia przyłożenia się, zresztą jak się ostatnio przyłożyła do geografii, to miała 1. Nie wymagam od dziecka, które nie jest utalentowane, np. moja córka starsza talentu plastycznego nie ma i trudno, ma być wykonane najlepiej, jak potrafi, moja starsza córka nie wyciąga wysokich tonów w śpiewie, niech śpiewa w niższych rejestrach, byle czysto, ale jak już starsza zawala jakąś śmieszną kartkówkę muzyczną z głupich kilku nut czy stylu muzycznego, jestem zła.
          W ub. roku moja starsza córka nie podeszła pani od etyki, młodej zakompleksionej nauczycielce, którą wyluzowanie mojego dziecka osobiście wkurzało, chciała, by moje dziecko płakało i rozpaczało. Efektem była 3, a nauczycielka się mojej córki czepiała i każdy to potwierdzał, zresztą cała klasa miała z nią na pieńku, ale ogólnie. Przecierpiałam, w końcu zdziwiona byłam, że w Niemczech etyka to takie bzdety, bardziej wychowanie społeczne niż etyka, więc odpuściłam interwencję u dyrektora. W tym roku nauczycielka jest inna, doświadczona, od razu ocena zaczęła być adekwatna do osiągnięć.
          • bogusia1231 Re: po co oceny 16.05.16, 12:25
            alpepe napisała:

            > No dobrze, ale dziecko wątkodawczyni nie ma chyba dylematu między 5 a 6? (.........) ale jak już starsza zawala jakąś śmieszną kartkówkę muzyczną z głupich kilku nut czy stylu muzycznego, jestem zła.

            No właśnie dylemat między 5 i 6smile
            zastanawiam się czy można być złym na dziecko za zawalenie "śmiesznej kartkówki z muzyki" skoro muzykiem nie będzie? Czy uzasadnionym (jeżeli tak to jak) jest sugerowanie dziecku, żeby tę ocenę poprawiło?
            Czy jeżeli wcześniej uczciwie pracował z historii i ostatnie dwa lata kończył z oceną 6, to czy teraz też tak powinien skończyć (sukces w konkursie jest), czy pozwolić na odpuszczenie zadań domowych (sporadycznych) i skończenie z 5?
            • czar_bajry Re: po co oceny 16.05.16, 12:48
              , czy pozwolić na odpuszczenie zadań domowych (sporadycznych) i skończenie z 5?

              Serio pytasz? Nie o ocenę mi chodzi tylko o podejście do zadań domowych.
              • bogusia1231 Re: po co oceny 16.05.16, 15:59
                Serio pytasz? Nie o ocenę mi chodzi tylko o podejście do zadań domowych.

                Serio. Szczera rozmowa z dzieckiem: Zrobiłem to, to i to więcej niż inni, czy mogę odpuścić?
                I teraz jak powinna brzmieć odpowiedź:
                a) nie, bo zadania trzeba odrabiać (tu pada odpowiedź "czyli nie warto było wcześniej się starać")
                b) nie, bo tyle pracy włożyłeś w ten przedmiot i szkoda żeby było 5, a nie 6
                c) tak, bo ja czasami też mam dzień, że kupuję gotowy obiad w restauracji, odpuszczam sprzątanie itp.

                A co z tzw. dodatkowymi zadaniami?
            • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 13:42
              Może pozwól dziecku zdecydować przedstawiając konsekwencje. Jeśli idzie do szkoły rejonowej, to oceny są nieważne, jeśli chce do wybranej, na której jemu zależy, mogą mu to uniemożliwić i niech sam wybierze.
            • alpepe Re: po co oceny 16.05.16, 18:48
              Ja wychodzę z założenia, że jeśli moje dziecko ma talent, to ma obowiązek go wykorzystać. Tylko tyle. Dlatego w sprawie muzyki nie czepiam się, jak córka ma 2 zamiast 1, ale czepiam się, jak mam podpisać tróję, bo dwójka to normalny poziom mojego dziecka, z lekkim wysiłkiem miałaby 1.
              Gdyby więc twój syn był moim synem, nie pozwoliłabym na odpuszczenie sobie zadań domowych i skończenie z piątką. Owszem, coś się zdarzyło, typu: nie było go i nikt mu nie powiedział i zarobił jedynkę, ale normalnie to nie ma. Jesteś świetny, masz być świetny. Bo cię na to stać.
              • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 19:05
                Ja wychodzę z założenia, że jeśli moje dziecko ma talent, to ma obowiązek go wykorzystać

                Człowiek ma więcej zdolności i talentów niż jest w stanie wykorzystać na 90-100%. Kto z nas dorosłych wypełnia wszystkie swoje zadania na "piątki", dzień w dzień, rok, po roku? Tylko nas, dorosłych, nikt aż tak nie rozlicza z pracy ani spędzania wolnego czasu.
                • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 19:21
                  To nie jest proste, bo bez kiwnięcia palcem skończyłam dobre szkoły i dobre studia z Bravo wepchniętym w książki. To były czasy, gdzie mówiąc po angielsku gorzej niż moje dziecko w ii gimnazjum byłam ekspertem, o którego się bito, a napisanie kilku stron z sensem nawet po polsku było oklaskiwane.
                  Pracowałam, na starcie, w banku, a moja szefowa inkasując setki tysięcy za rok, nie potrafiła tego, co teraz potrafi uczen kończący SP i słaba sekretarka terazwink
                  • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 19:39
                    To prawda, że nasze dzieci żyją w bardziej konkurencyjnym świecie niż my. I naprawdę nie uważam, że siedzenie na kanapie i dłubanie w nosie jest najlepszą drogą do szczęścia. Trzeba (warto) się angażować, włożyć wysiłek w zrealizowanie planów czy marzeń. Jest jednak granica, której nie można przekraczać. Sprężenie na 100% (zwłaszcza ze wszystkich przedmiotów) jest dobre okazjonalnie, nie jako styl życia. A "bycie najlepszym" w danej dziedzinie w konkurencyjnym świecie nie zależy aż tak bardzo od stopni (one mogą tylko pewne rzeczy czasami ułatwić). A tę granicę może swobodnie wyznaczyć sobie sam gimnazjalista - ale pod jednym warunkiem. Tak jak pisałam - prawdziwa możliwość wyboru jest wtedy kiedy dziecko ma świadomość różnych możliwości. Jeżeli wie, że jak nie dostanie się do szkoły X , to może to samo osiągnąć w szkole Y - być może będzie go to kosztowało więcej determinacji, ale to jak najbardziej możliwe. Dopiero wtedy ma mocną pozycję do ustalania własnych granic. Jeżeli otoczenie wmawia mu, że jak nie dostanie się do szkoły X lub Y, to przechlapane, to nie możemy mówić, że to dziecko samo podejmuje decyzje. I naprawdę nie trzeba mówić wprost "syneczku, jak nie dostaniesz się do liceum X, to na pewno nie dostaniesz się na medycynę". Wystarczy kilka razy, nawet kilka lat wcześniej, mówić "ha, a Kaśka Malinowskiej uczyć się nie chciała , wylądowała w najgorszym liceum i pewnie na kasie w Biedronce skończy. A taka zdolna była"
    • szarsz Re: po co oceny 16.05.16, 09:54
      > szkoda tej wcześniejszej pracy (koniec podstawówki)

      Idzie do gimnazjum rejonowego? Odpuścić. Nie musi mieć dobrych ocen ze wszystkiego. Martwiłyby mnie kiepskie oceny z przedmiotów, którymi dziecko się interesuje. I tak dla przykładu, martwiły mnie i zainterweniowałam, gdy mój wybitnie uzdolniony syn zaczął przynosić czwórki z matmy. Doszliśmy do przyczyny, okazała się możliwa do wyeliminowania częściowo i poprawił się na piątki, czwórki praktycznie już się nie zdarzają. A z drugiej strony, jak przyniósł propozycję 3/4 na półrocze z jakiegoś niezbyt lubianego przedmiotu, to olałam.
      • dorek3 Re: po co oceny 16.05.16, 10:03
        Ematka nie byłaby ematką gdyby odpowiadając na postała nie dodała informacji o "wybitnie uzdolnionym" własnym dziecku big_grin
        • szarsz Re: po co oceny 16.05.16, 10:47
          > Ematka nie byłaby ematką

          przecież jestes na ematce, to czemu się dziwisz? wink
      • bogusia1231 Re: po co oceny 16.05.16, 10:07
        Wyjaśniam, rzeczywiście na kartkówkę z muzyki umiał na 4- i tyle dostał, z lubianej historii, z której brał udział w konkursach wybiegających poza wiedzę szkolną, zadanie odrobił w czasie mi nie znanym, ale na pewno bardzo krótkim- wynik -ocena adekwatna do niestarannie wykonanego zadania domowego (jakby poświęcił trochę więcej czasu to ocena byłaby lepsza), prace z plastyki wykonywane niestarannie. Ogólnie mam wrażenie, że czas w szkole wykorzystuje dosyć efektywnie, natomiast w domu zapomina o szkole.
        • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 10:21
          Ponosi konsekwencje swoich wyborów, a gdyby ocen nie było plastykę/muzykę czy np. nielubianą matematykę olałby całkiem.
        • szarsz Re: po co oceny 16.05.16, 10:59
          > ocena adekwatna do niestarannie wykonanego zadania domowego

          Pytanie jest, czy ma kryzys, czy chwilowo mu się nie chce? Czy ocena końcowa będzie mu potrzebna w dalszej edukacji?

          Ocena szkolna ma znacznie szerszy zakres niż tylko diagnoza stanu wiedzy, ocena szkolna często wskazuje, czy dziecko systematycznie pracuje, czy i jak odrabia zadania domowe, czy jest w stanie skupić się na lekcji i w trakcie sprawdzianu (to był właśnie problem mojego syna) etc. Co z tego jest dla Ciebie wartością? Warto odpuścić rzeczy, które nie mają znaczenia, nawet kosztem gorszej oceny.
          I znowu, mój syn ma gorszą ocenę z wf, niż to wynika z jego ogólnej sprawności i usportowienia, bo dyskutuje na boisku. Bo nie odpuszcza, gdy ktoś go sfauluje a nauczyciel nie widzi, albo coś podobnego. Nie jest w tym chamski czy niegrzeczny (wiem to od nauczyciela), ale twardo broniący swojej racji. I teraz: co jest ważniejsze, spuścić głowę, przytaknąć i mieć spokój oraz wyższą ocenę czy walczyć o swoje? I tu uważam, że ma święte prawo wyboru.
          • agni71 Re: po co oceny 16.05.16, 11:01
            A dlaczego ma za obniżoną ocenę, skoro nawet nauczyciel przyznaje mu rację?
            • szarsz Re: po co oceny 16.05.16, 11:05
              Niekoniecznie nauczyciel przyznaje rację, ale mój dyskutuje.
              • agni71 Re: po co oceny 16.05.16, 12:24
                Może dyskutuje dla samej dyskusji skutecznie rozwalając tym lekcje? Na miejscu nauczyciela też bym miała dość wink
                • szarsz Re: po co oceny 16.05.16, 13:56
                  To możliwe i dlatego ponosi konsekwencje. Nie było to jednak na tyle uciążliwe, aby interweniować oficjalnie, uwag nie przynosi.
    • sonniva Re: po co oceny 16.05.16, 10:07
      Ja mojemu gimnazjaliście mówię:
      oceny to środek do osiągnięcia celu, a celem tym jest wykształcenie, które da Ci wysokie wynagrodzenie. Od Ciebie zależy czy będziesz żył za 2000 czy za 10 000. big_grin
      • alpepe Re: po co oceny 16.05.16, 10:10
        nie głupio ci, że tak własne dziecię okłamujesz?!
        • sonniva Re: po co oceny 16.05.16, 12:48
          Widzisz, daleko szukać nie trzeba: Ja bez wykształcenia nie byłabym tu gdzie jestem, a gdybym nie była tu gdzie jestem nie zarabiałabym tyle pieniędzy. Mój mąż, koleżanka, ciocia ... mam wymieniać więcej? big_grin Oczywiście samo wykształcenie nie pomaga, ale to już połowa sukcesu. Zawsze to lepiej być bliżej niż dalej no nie?
          • schiraz Re: po co oceny 16.05.16, 13:27
            E tam, niekoniecznie. Moj maz ma skonczone tylko technikum, do matury nie podszedl. Ma jednak pasje - uwielbia elektronike i wiele lat pasjonowania sie jakims takim malym czyms co jest niezbedne do uruchamiania linii produkcyjnych doprowadzilo do zarobkow rzedu wspomnianych 10000, latania po calym Swiecie i propozycji pracy z najwiekszych fabryk. Obecnie jest w Szwecji, moje dzieci wspieram w ich pasjach i zainteresowaniach, w tym w czym sa dobre bo to kochaja. Czas pokaze co z tego wyniknie.
            • sonniva Re: po co oceny 16.05.16, 13:36
              Każdy mierzy swoją miarą big_grin
            • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 13:40
              Może się to udać w przypadku dziedzin, gdzie nie są potrzebne formalne kwalifikacje.
              Np. do bycia prawnikiem czy lekarzem, a nawet nauczycielem, sama pasja bez kwalifikacji nie wystarczy.
              • schiraz Re: po co oceny 16.05.16, 18:47
                Zgadza sie.
              • alpepe Re: po co oceny 16.05.16, 18:53
                Ale też nie każdy ma ochotę zostać prawnikiem, lekarzem czy nauczycielem.
                Ja jestem wykształcona, ojciec moich dzieci, a mój wspólnik, również, i nie traktuję wykształcenia jako balastu, ale mamy znajomych, którzy zarabiają duużo ponad 10.000 i mają wykształcenie średnie lub zawodowe.
      • 1matka-polka Re: po co oceny 16.05.16, 12:24
        Jak mówi stare indiańskie przysłowie, nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera big_grin
        • verdana Re: po co oceny 16.05.16, 12:32
          Oceny nie są zadnym środkiem do osiągnięcia celu. A pieniędzy to już kompletnie nie. Czasem jednak środkiem do celu(o ile celem życiowym sa wyłącznie wysokie zarobki) może byc umiejętność robienia nie tego, co się lubi, tylko wykonywania poleceń, niezależnie od tego czy sie nam podobają, czy nie podobają. I tu zaczyna się fundamentalna wątpliwość, czy wychowanie dziecka na posłusznego i bezrefleksyjnego wykonawcę poleceń szefów to dokładnie to, co jest naszym życiowym marzeniem. Moim nie było.
          • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 12:38
            Ależ oceny mogą być środkiem do osiągnięcia celu , np. do dostania się do wymarzonej szkoły. Pytanie jaką cenę należy za to zapłacić i czy warto.

            Poza tym - Tak jak nie należy wpajać dziecku, że oceny świadczą o jego wartości, tak nie można przesadzać i wpajać mu, że dobre oceny można uzyskać tylko bezrefleksyjnym wykonywaniem poleceń. Czasami dobra ocena wymaga po prostu pracy a nie kompromisu wartości.
          • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 12:48
            Powiedz to osobom zdającym do gimnazjum czy liceumbig_grin
            Ich losy zależą w znacznym stopniu zależą od ocen na świadectwie. Można sobie zaklinać rzeczywistość, ale w polskim systemie edukacji, szczególnie przy zmianie szkoły dobre oceny są bardzo ważne.
            Oczywiście można iść do przeciętnej, ale wtedy bez korepetycji można zapomnieć o niektórych ścieżkach kariery.
            • verdana Re: po co oceny 16.05.16, 12:57
              Tylko losy człowieka nie zależą od ukończonego liceum. Przy studiach już bym nie była taka stanowcza, ale nawet maturę da się poprawiać. Natomiast to, jakie liceum sie skończy ma dla dalszego życia zazwyczaj zerowe znaczenia. Może poza dziećmi z rodzin o bardzo niskich kompetencjach kulturowych. A korepetycje mają dziś także uczniowie najlepszych liceów, o ile przypadkowo nie są dziećmi emam.
              • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 13:11
                Wydaje mi się, że mieszasz kilka spraw. Oczywiście, że losy człowieka nie zależą od ukończonego liceum. Dlatego nie warto płacić każdej ceny za dostanie się do takiego, które daje większe szanse na dostanie się na kierunek X czy Y na uczelni Z. Nie można jednak wychodzić z założenia, że "dobre stopnie" to wynik posłuszeństwa i bezrefleksyjnego wykonywania poleceń.
                • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 13:48
                  Oceny to wypadkowa co najmniej kilku spraw:

                  zdolności dziecka
                  jego zainteresowania przedmiotem
                  stopnia pracowitości/zaangażowania
                  kwalifikacji - merytorycznych i pedagogicznych -nauczyciela
                  na późniejszych etapach - ewentualnych braków z etapu poprzedniego
                  wymagań nauczyciela (np. ile % trzeba mieć na zaliczenie czyli dwóję, ile na piątkę)

                  Rolą rodzica jest chyba pomoc w ogarnięciu tej układanki, przede wszystkim pod kątem zdrowia fizycznego i psychicznego, w tym poczucia własnej wartości (a do psychicznego niezbędny jest czas wolny na "nicnierobienie")
              • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 13:37
                Jeśli wszyscy mają korepetycje, niezależnie od szkoły, a w jednych liceach średnia z matury to 40, a w innych 85%, to może szkola nie jest zupełnie bez znaczenia.
                I jeśli idę do szkoły, B a nie do A, bo zabrakło mi punktów, to nie decyduję o swoim życiu sama, tylko decydują oceny. Słabe to.
                A ile znasz dzieci, które mają dobre stopnie, tylko dlatego, że "są grzeczne"? Poza młodszą podstawówką to już nie działa jakoś widocznie.
                Moja córka kończy szkołę, jakoś nie widzę, żeby plakacikami i potulnością dało się coś nadrobić czy znacząco zepsuć ocenę bzdurami.
                • mama303 Re: po co oceny 16.05.16, 14:31
                  dobre stopnie z wszystkiego mogą wręcz przeszkadzać w dalszym życiu i tu nie chodzi o same stopnie tylko o podejście człowieka do swoich obowiązków. Jeden ma dobre stopnie bez większego wysiłku, innego bardzo wiele one kosztują itd.
                  • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 14:42
                    Trzeba wykalkulować. W gimnazjum potrzebna średnia 4,75 + i najlepiej szóstki z 4 przedmiotów (każda ocena w dół to -4 pkt, są klasy, gdzie przyjmują 190/200.
                    W liceum nikt normalny, kto idzie na Politechnikę czy medycynę nie będzie marnować czasu na polski czy historię, a humaniści na naukę fizyki poza niezbędne minimum.
                    Po "dobrej zmianie" dzieci w podstawówce, będą musiały zabiegać o dobre oceny chyba ze wszystkiego, bo nie będzie egzaminu po 6 klasie i tu może być dramat.
                    • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 14:51
                      W gimnazjum potrzebna średnia 4,75 + i najlepiej szóstki z 4 przedmiotów (każda ocena w dół to -4 pkt, są klasy, gdzie przyjmują 190/200

                      Pozostaje pytanie czy warto zapłacić każdą cenę za wyniki jak powyżej. IMHO - nie. Gdzieś powinna leżeć granica. Nawet jeżeli szkoła, o której marzymy jest super.
                      • mamma_2012 Re: po co oceny 16.05.16, 15:01
                        A to już każdy gimnazjalista sam musi ocenić ile chce czy może poświęcić.
                        Jeden się zepnie, bo marzy o jakiejś szkole i podejmie walkę, a inny odpuści, bo jest zakochany.
                        Dla jednego to spięcie będzie oznaczało przyjęcie do najlepszej szkoły, a dla innego do wymarzonego technikum czy unikalnej zawodówki.
                        To operowanie ocenami 5/6 jest trochę złudne, są przecież i tacy, którzy, aby nie wylądować w najgorszej szkole muszą się wyciągnąć na 3 czy 4, a ich dzień też ma 24h.
                        • joa66 Re: po co oceny 16.05.16, 15:09
                          Oczywiście. Dlatego rola rodzica polega - moim zdaniem - na uświadamianiu pewnych zależności, na dyskutowaniu planów B. To nie chodzi tylko o to, żeby nie naciskać na dobre stopnie, czasami kosztem tytanicznej pracy. Chodzi też o ten plan B - pokazanie dziecku, że jeżeli dostanie się do szkoły X kosztuje go tyle wysiłku , to jest też inna droga do osiągnięcia celów. Dopiero wtedy można powiedzieć, że dziecko naprawdę wybiera w jakim stopniu chce poświęcić swój czas na dobre stopnie. Jeżeli powtarza się mu, że najlepsze liceum jest jedyną drogą, ale niech robi co chce, to tak naprawdę nie jest to dawanie wyboru.
                        • mama303 Re: po co oceny 16.05.16, 19:00
                          tak szczerze to który gimbaz juz marzy o jakiejś konkretnej szkole?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka