Na fali. Życie jest przewrotne. Matka mojego tatki szczuła spadkiem dwie córki, skutecznie skłócajac je i podburzaajac na mojego tatę. Jeździła 3 razy do notariusza zmieniać testament. W końcu tatko się zirutowal i powiedział, że wozić nie będzie. Raz zapisywala jemu, raz odwoływala. Tatko uważał, że wygląda to tak, jakby to on jej kazał na siebie przepisywać.
Tłumaczyła wszystkim, że ojcowizne musi przepisać na syna, bp córkom pomogła się podbudowac. Poza tym tylko tatko się nią zajmował czyli robił zakupy, wozil do lekarzy, był na każde zawołanie.
Córki się wypiely. Nie dziwi w obliczu komentow na forum

A koniec końców tatko zmarł nagle przed babcia.
I wtedy z kolei nagle chciała zrobić wszystko, żeby nie dać nic mojej mamie ani jej dzieciom czyli mnie i bratu. Ze jesteśmy dziećmi jej syna zapomniała.
Strasznie było obserwować szarpanine i wzajemna nienawiść i podejrzliwosc córek do matki, matki tatki do wnuków i córek i rypniecie się marzeń dziadka o tym, że dom przez niego wybudowany pozostanie w rodzinie.