panirogalik
03.06.16, 08:32
i jeszcze ściągnęłam trudną sytuację na swoją rodzinę.
A byłam przekonana, że to dobry pomysł. Z teściową miałam poprawne a nawet dobre relacje. Dziś wiem, że to zasługa tylko i wyłącznie dużej odległości i rzadkich kontaktów.
Wspomóżcie dobrym słowem i poradźcie, jak przetrwać. Moje samopoczucie leży na dnie.
To był mój pomysł, ja byłam inicjatorką, organizatorką. Ale byłam głupia, gdzie ja rozum miałam. Jestem w końcówce ciąży. Wymyśliłam, żeby na ostatni miesiąc przed porodem przyjechała mamusia, teściowa znaczy się. Ja wiedziałam, że będzie trzeba się dostosować. Jednak te zmiany mnie przerastają. A staram się być miła i ustępuję wszędzie, bo to ja ją tu zaprosiłam, właściwie to ściągnęłam, bo przyjechać na tak długo nie chciała.
Sama nie wierzę, że się w to wpakowałam.
Jeszcze trochę. Obym wytrzymała.