Wszystko mnie obciera, odparza, z każdym rokiem gorzej. Zawsze po zimie przesiadka w obuwie sandałkowate to koszmar. Da się jakoś zahartować stopy ? ( nie metodą Cejrowskiego....).
Buty noszę wyłącznie skórzane, w sklepie komfort nieziemski , po domu ok a dłuższe noszenie, w pracy i międzyczasie robi mi krzywdę.
Co roku tak się morduję, po czym jesienią upakowanie w buty pełne też ,, boli,,.
Jest jakaś metoda ? Właśnie wróciłam z nowymi bąblami, w crocsach między ludzi nie mogę przecież
Nie miałam tak dawniej, starość ? A, nie puchną, dbam o stopy regularnie. Co robić, jematki ? Upały idą....