Dodaj do ulubionych

Mąż na kolacji u sąsiadki.

15.06.16, 16:58
Historia zasłyszana od znajomej.
Znajoma mieszka w bloku do którego wprowadziła się jakieś 1,5 mies temu samotna pani z ok. 5-6 letnią córką. Zaraz na początku zaczepiła męża znajomej - sąsiada, z pytaniem czy nie pomógł by jej z meblami .. Coś tam poskręcać, poprzesuwać.
No i się zaczęło.. co drugi dzień , a to klamka się zepsuła , a to odpływ , a to półkę trzeba powiesić czy siatkę dla kota na balkonie ;p Podobno zwierzyła się jemu, że z ojcem dziewczynki nie ma kontaktu od prawie trzech lat i nie ma kto jej pomóc w "męskich" sprawach.
Znajoma zła jak osa, twierdzi że chłop ochoczo lata. Pożarli się ostro.
No hit , na hity w ostatnią sobotę pani sąsiadka zaprosiła męża znajomej na obiad w ramach podziękowań za pomoc. Awantura była na sto fajerek , znajoma powiedziała, że zabrania i tyle. Pan powiedział, że potwierdził , że owszem będzie. Na pytanie sąsiadki , czy ona też jest zaproszona, powiedział, że nic o tym nie wie...
Rezultat był taki, że znajoma przemogła się i poszła na ten obiad razem z mężem. Podobno pani sąsiadka była bardzo zaskoczona ... a co najlepsze nie było jej córeczki , która podobno była w odwiedzinach u dziadków smile Na stole stały dwa nakrycia i butelka wina. Było mega drętwo... wink U znajomej w domu regularna wojna...
Powiedziałam jej żeby miała trochę godności , i nie zniżała się d, bo chłopisko prawie już znalazło "spokojną przystań" . Zamrugała ze zdumienia oczkami. Co robi emama w takich sytuacjach ? smile
Obserwuj wątek
    • cauliflowerpl Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:05
      Chyba bym sobie znalazła... bo ja wiem.... O! Osobistego trenera fitness z pośladkami jędrnymi jak dwie połówki melona. Absolutnie prywatnego, treningi jeden na jeden, wieczorami, trzy dni w tygodniu.
      I - oczywiście - w weekend zaprosiłabym go na obiad do restauracji.
    • cersei8 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:09
      Nie wiem co robi emama ale ja uswiadomilabym meza, ze ewentualnej zdrady tolerowac nie bede, wiec niech lepiej ma swiadomosc czym ryzykuje.
      Na szczescie moj maz w kwestii pomagania sasidkom nie jest zbyt wyrywny, owszem raz w sytuacji awaryjnej tak, ale raczej daje wizytowke do zaprzyjaznionego pana-zlotej raczki, twierdzac ze za malo ma wolnego czasu zeby sie jeszcze w kolejne etaty bawic.

      Pani sasiadka bezczelna do granic mozliwosci
      • bywalec.hoteli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 22.09.16, 21:42
        A teraz opisałaś analogiczną hostorię u siebie? Ale to popularne te wyrywaczki sąsiadów
    • jak_matrioszka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:10
      No ja bym zamrugala oczkami ze zdumienia jaby moj malzonek poszedl komus meble skrecac. O tym ze jest zonaty, zajety dozywotnio (a i posmiertnie, w wersj dla wierzacych), sasiadka dowiedzialaby sie jeszcze zanim by pierwsza srubka zostala wykleta, wiec czesci dalszej sobie nie wyobrazam. Ale historia fajna (dla postronnych), i nawet dosc prawdopodobna mi sie wydaje.
      • znowu.to.samo Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:22
        oczywiście że tak....sa babki które nie zawracają sobie głowy takimi szczegółami, że chłop jest żonaty
        • jak_matrioszka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:33
          Zignorowac mojego malzonka jak opowiada o mnie, to jak zignorowac fakt ze sie tylkiem posmarowanym miodem w zamieszkale mrowisko usiadlo. Probowac mozna, ale tylko C. Norrisowi sie by moglo udac wink
      • annajustyna Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:46
        Posmiertnie wedle Biblii nie bedzie mezow i zon. No i wdowcy i wdowy moga sie ponownie hajtac, wiec bez przesady wink .
      • mallard Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 08:50
        jak_matrioszka napisała:

        > (a i posmiertnie, w wersj dla wierzacych)

        Przybliż proszę.
        • misterni Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:59
          Nie dla wszystkich wierzących, ale serio, jest taka frakcja, nawet kiedyś oglądałam o tym program. Słyszałam wypowiedź młodej wdowy, która twierdziła, że ze swoim nieżyjącym mężem jest związana na wieki i nie zamierza wiązać się z żadnym mężczyzną. Na argument, że wiara katolicka nie wymaga aż takiej ofiary, odpowiedziała, że ona inaczej ją interpretuje. wink
      • kannama Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 20:50
        a czemu pośmiertnie w wersji dla wierzących?
        • misterni Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 17.06.16, 07:25
          Wyjaśniłam wyżej wink
    • rosapulchra-0 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:13
      Niech znajoma się zastanowi, co w jej małżeństwie jest nie tak, że jej mąż tak chętnie do sąsiadki leci.
      • znowu.to.samo Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:20
        jak to co...powiew nowości u sąsiadki uncertain, czego nie ma opatrzona i zwietrzała żonka uncertain takie sa chłopy niestety
        • rosapulchra-0 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:23
          Nie zawsze tak jest. To zwietrzenie, tak BTW, działa w obie strony. Coś o tym wiem.
          • kalina_lin Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 20:51
            Znaczy, że mąż ci już zwietrzał? Odważne wyznanie.
            • mallard Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 08:51
              kalina_lin napisała:

              > Znaczy, że mąż ci już zwietrzał? Odważne wyznanie.

              Kocham to forum! big_grin
              • gama2003 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:29
                Może ,, perfuma ,, pomoże, albo saszetki z lawendą do kieszeni dać ?
      • miss_fahrenheit Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:22
        Mąż jest "nie taki".
        • rosapulchra-0 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:26
          Absolutnie nie bronię męża suspicious
          Ale czasem splot wydarzeń osobistych i wspólnych między małżonkami powoduje, że druga strona nawet nie szukając, napatoczy się gdzieś na taką sąsiadkę i trochę trudno mu/jej się ogarnąć. Jeszcze raz powtarzam - nie bronię.
      • czar_bajry Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:26
        chłop jak wiadomo głupi jest i trzeba go krótko trzymać a jak zna życie to ten konkretny w swoim rozumku nie widział że robi coś złego.
        No przecież KOBIETA o pomoc go poprosiła...co nie zmienia faktu, że jak własna żona prosi to już nie to samosuspicious
        • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:28
          Bo żona zrealizowanie prośby/polecenia będzie traktować jako normę, a obca pani - jako bonus więc tu można się wykazać.
        • massinga Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:33
          Ba, co tam proba! Moj tata miewal zaawansowana gluchote, jak mama sie don zwracala z jakimkolwiek slowem. Jak jednak na horyzoncie sie pojawiala jakas mlodsza pani albo dziewcze, to nastepowal istny cud i tata wszystko slyszal. To jest dopiero sila razenia innej niewiasty.
    • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:14
      Ja bym chłopa z domu wypuściła na spokojnie.

      Z tym, że jakby chciał wrócić, to tylko z własnymi jajami w zębach big_grin
      • mallard Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 08:53
        cosmetic.wipes napisała:

        > Ja bym chłopa z domu wypuściła na spokojnie.
        >
        > Z tym, że jakby chciał wrócić, to tylko z własnymi jajami w zębach big_grin

        Wygimnastykowany ten Twój chłop...
        • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 08:59
          Nigdzie nie napisałam, że jaja musiałyby być zintegrowane z ciałem tongue_out
          • karola1008 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:04
            big_grinbig_grinbig_grin O matko, nie mogę big_grin. W pierwszej chwili wyobraziłam sobie, ze te jaja są jednak zintegrowane z ciałem big_grin big_grin i pomyślałam "Ogier po prostu, ogier".
            • rosapulchra-0 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:24
              Naciąga się je jak kolczyki, wprost na uszy. Zapewniam.
      • czar_bajry Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:27
        I co by ci to dało?
        Przecież przystań i ciepły kącik już w gotowości czekały.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:17
      Klimat w domu zrobiłabym mocno nieprzyjazny wyskokom do sąsiadki.

      • korag100 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:04
        Zaniosłabym jego brudne gacie i skarpetki do tej baby. Chłop to nie same przyjemności.
        • gama2003 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:21
          O to, to. I serdecznie poprosiła o sąsiedzką przyslugę....gacie, skarpetki, pranko i prasowanko poproszę.

          A tak szczerze szczerze - na widok romantycznej scenografii, przygotowanego obiadku dla dwojga chyba bym przestała być miła. Choć ten fragment historii - że facet poszedł z żoną podoba mi się najbardziej.
          Mężowi urządziłabym w domu ,, stan przedwalizkowy,,.....
          • anorektycznazdzira Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:01
            Ooo, tak, to że żona z nim na tę kolacyjkę poszła jest też moją ulubioną częścią historii big_grin
            To zrobiła świetnie.
            • znowu.to.samo Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 16:43
              Nie martwcie się, jak trafi się jaka desperatka, to mu z radością te gacie i skarpety wypierze....
    • feliz_madre Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:23
      Uświadomiłabym męża, że sąsiadka ewidentnie zastawiła na niego sidła i poprosiła go, żeby jej unikał, bo to się na pewno źle skończy.
      A wieczorem namówiłabym go na wspólne oglądanie filmu i włączyła Fatalne Zauroczenie wink
      • znowu.to.samo Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 16:45
        albo Gorzkie gody heeee heeeeee
    • milka_milka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:23
      Uważam, że znajoma świetnie zrobiła, ze poszła. Co więcej, za każdym razem chodziłabym z mężem pomagać. smile Żeby sąsiadce uświadomić, że pan zajęty. Trenera znalazłabym, intensywnie zajęła sobą, a mężowi uświadomiła, że wyskok to radocha na jedne raz, potem może się już do sąsiadki przeprowadzić. (A znajomi mają dzieci? Bo jeśli tak, to mąż może je brać ze sobą jako towarzystwo dla córeczki sąsiadki.)
      • srebrnarybka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:28
        dzieci bym w takie akcje nie wciągała.
        Sąsiadka bezczelna, z mężem należy odbyć poważną rozmowę, no i oczywiście warto, jak ktoś tu napisał, zastanowić się nad własnym małżeństwem. Pomyśleć o odświeżeniu więzi - wspólny wyjazd, wyjście do kina, teatru etc. coś, co łączy.
        • depompadur Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 07:13
          Kocham takie rady. Facet ma klapki na oczach i nowa zdobycz na horyzoncie, a Ty każesz żonie zorganizować wspólny wyjazd? I pewnie seksowna bieliznę ma ze sobą zabrać. Będą odświeżać związek? W tych okolicznościach? Śmierdzi z daleka niepowodzeniem.
          • turzyca Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:10
            Wiesz, jak zdobycz jest na horyzoncie, to nie jest to zla rada. Trzeba faktycznie uswiadomic pana, dlaczego wszedl w malzenstwo i jakie z niego ma korzysci. A korzyscia nie jest wsciekla awantura, tylko wspolne robienie przyjemnych rzeczy. Nie musi byc wyjazd z sexy bielizna. Ale seks owszem, dostepnosc seksu jest jedna z zalet malzenstwa.
            A pragmatycznie to nalezy rownoczesnie sprawdzic, jak stoimy z kasa i czy jak mu na rozum jednak padnie, czy nie zostaniemy na lodzie. I zabezpieczyc to i owo.
            • depompadur Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:55
              Korzyści z małżeństwa mogę przypomnieć w czasie rozmowy. I nie wyobrażam sobie żebym miała organizować wspólny wyjazd mając w głowie myśl, że w głowie ma inną kobietę. To takie jakieś żebracze mi się wydaje.
              • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:58
                depompadur napisała:

                > To takie jakieś żebracze mi się wydaje.

                Ale przecież cały wątek jest utrzymany w nucie żebraczej....
                • depompadur Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:03
                  Myślisz że mąż żebrał u sąsiadki o pracę tongue_out
      • rosapulchra-0 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:29
        Moja koleżanka potrzebowała pomocy w przestawieniu kilku kamiennych podstaw, z których chciała zrobić ławeczkę. Ponad trzy miesiące prosiła o to swojego chłopa. Wszystko było ważniejsze, tylko nie to. No to laska (naprawdę piękna laska) ubrała się, umalowała i poszła do sąsiada z prośbą o pomoc. W 10 minut robota została wykonana, a jej chłop z zazdrości omal zawału nie dostał.
        • mallard Rosa błagam! 16.06.16, 08:59
          Nie opowiedz tylko tego mojej Żonie jak ją spotkasz, bo ja mam kilka rzeczy w domu, które czekają na mnie znacznie dłużej wink.
          A pomysł po prostu bomba!
          • rosapulchra-0 Re: Rosa błagam! 16.06.16, 09:12
            A co mnie twoja żona obchodzi?
            • goodnightmoon Re: Rosa błagam! 16.06.16, 11:03
              rosapulchra-0 napisała:

              > A co mnie twoja żona obchodzi?

              Spokojnie, Mallard tylko tak kokieteryjnie zazartowal smile

              A ty, Mallard, nie chwal tu pomyslow Rosy, tylko wez sie do roboty tongue_out
              Ewentualnie sam zapros sasiada, zrobcie sobie meski wieczor przy pracach domowych, a zona niech dobra kolacje ugotuje.
              • mallard Re: Rosa błagam! 16.06.16, 13:21
                goodnightmoon napisała:

                > Spokojnie, Mallard tylko tak kokieteryjnie zazartowal smile

                Na drugi raz dam gwiazdeczkę i na dole wyjasnię

                > A ty, Mallard, nie chwal tu pomyslow Rosy,

                Sorry, zapomniałem, że to tutaj w złym tonie jest wink

                tylko wez sie do roboty tongue_out

                O! Następna!

                > Ewentualnie sam zapros sasiada, zrobcie sobie meski wieczor przy pracach domowych, a
                > zona niech dobra kolacje ugotuje.

                Spoko, sam dam radę. Kolacji też.
                • goodnightmoon Re: Rosa błagam! 16.06.16, 15:14
                  >> tylko wez sie do roboty tongue_out

                  mallard napisał:
                  > O! Następna!

                  Zawsze do uslug smile

                  >> Ewentualnie sam zapros sasiada, zrobcie sobie meski wieczor przy pracach domowych, a zona niech dobra kolacje ugotuje.

                  > Spoko, sam dam radę. Kolacji też.

                  OK, to zrob kolacje, a sasiad niech z zona poskrecaja co tam trzeba tongue_out
                  • mallard Re: Rosa błagam! 17.06.16, 10:02
                    goodnightmoon napisała:

                    > OK, to zrob kolacje, a sasiad niech z zona poskrecaja co tam trzeba tongue_out

                    Już ja im poskręcam!
              • arwena_11 Re: Rosa błagam! 19.06.16, 10:09
                Mallard to by sąsiadkę do pomocy zaprosił wink Robota paliłaby mu się w rękach wink
            • mallard Re: Rosa błagam! 16.06.16, 13:16
              rosapulchra-0 napisała:

              > A co mnie twoja żona obchodzi?

              Sorry, ja nic nie mówiłem...

              Ratunkuuu!
              • ola_dom Re: Rosa błagam! 16.06.16, 13:19
                mallard napisał:

                > Ratunkuuu!

                Mallard - jesteśmy tu. Obronimy Cię.
                • znowu.to.samo Re: Rosa błagam! 16.06.16, 16:50
                  osłonimy CIę własnom piersiom!!!! big_grin
        • mlodyniedowziecia Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:17
          Moja koleżanka potrzebowała pomocy w przestawieniu kilku kamiennych podstaw, z
          > których chciała zrobić ławeczkę. Ponad trzy miesiące prosiła o to swojego chłop
          > a. Wszystko było ważniejsze, tylko nie to. No to laska (naprawdę piękna laska)
          > ubrała się, umalowała i poszła do sąsiada z prośbą o pomoc. W 10 minut robota z
          > ostała wykonana, a jej chłop z zazdrości omal zawału nie dostał.
          Czyli zachowanie typowej Karyny podawane jako przykład.
          Po pierwsze - ubrała się umalowała i poszła do sąsiada - czyli jak po domu to można byle jak, dla obcego warto się odstawić,
          Po drugie - i mało popularne - nie każda jest "naprawdę piękna laska", a i nie każdy lubi takie gierki (bo śmierdzi gierką na kilometr), a więc czy warto dawać chłopu pretekst do powiedzenia "żegnaj",
          Po trzecie - moja koleżanka - prawdziwa wąska specjalistka - zrobiłaby tak - poszłaby do pana Józka-złotej rączki i uzgodniła z nim zrobienie ławki. Potem ze wspólnych pieniędzy zapłaciłaby za usługę. Efekt - ławeczka stoi (i to szybciej niż po trzech miesiącach), ona zadowolona i chłop bez zawału.
          Podobnie w przypadku męża pomagającego sąsiadce. Można wybrnąć z klasą, a można zrobić oborę. Powiedzenie mężowi - nie życzę sobie, będzie mi przykro (w wersji ostrej - jeśli pójdziesz wprowadzam "stan przedwalizkowy") jest właśnie przekazaniem jasnego komunikatu. Jeśli mimo tego pójdzie, pozostaje tylko? wykonanie obietnicy. Porozmawianie z sąsiadką (która albo chciała być miła, albo faktycznie ostrzyła ząbki) to co innego niż pójście z mężem. Dawno temu usłyszałem taką ludową mądrość "jak ktoś chce skoczyć w bok, to zrobi to w drodze do śmietnika", a w wersji autentycznej "wielu panów wstępuje do agencji towarzyskiej wychodząc z psem". Wniosek? Jeśli Pan wie co traci, przystopuje. Jeśli uważa, że zyska (bo żona zrobiła się wredna, zaniedbana), a sąsiadka samo złoto, to i groźby i robienie obory niewiele pomogą. Co najwyżej zacznie się ukrywać.

          • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:31
            Klasa jest przereklamowana.
            Jak pan rywalowi, który startuje do jego dziewczyny/małżonki daje w zęby, to nikt mu nie kwęka na temat braku klasy.
            • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:48
              triss_merigold6 napisała:
              > Jak pan rywalowi, który startuje do jego dziewczyny/małżonki daje w zęby,
              > to nikt mu nie kwęka na temat braku klasy.

              Może w środowisku, w którym się obracasz.

              U mojego w robocie pani wdała się w romans z kolegą, mąż dżihady odstawiał ku ogólnemu zażenowaniu towarzystwa.
              • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:53
                W środowisku w którym się obracam są raczej dorośli ludzie i przynajmniej na razie nie wykonują roszad romansowo-małżeńskich, ale dekadę czy dwie wcześniej to owszem, działo się.
                Dżihad uważam za dość naturalną spontaniczną reakcję.
                • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:09
                  triss_merigold6 napisała:

                  > W środowisku w którym się obracam są raczej dorośli ludzie

                  z naciskiem na raczej, chociaż lepiej użyć "wydaje mi się"

                  > i przynajmniej na razie nie wykonują roszad romansowo-małżeńskich,

                  rozumiem, że chwilowo bawią się udziałami w mordobiciach.... po za tym to Ty akurat wiesz co oni wykonują albo nie....
                  • mozambique Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:13
                    na razie po prostu triss zamkneła swój tyłek na tzry spusty
                • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:22
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Dżihad uważam za dość naturalną spontaniczną reakcję.

                  'Dnie po zębach' jako naturalna, spontaniczna reakcja dorosłego człowieka... nadal twierdzę, że może w Twoim środowisku.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:25
                    Dżihad różne przybiera oblicza i nie jest tożsamy z używaniem siły fizycznej.
                    • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:17
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Dżihad różne przybiera oblicza i nie jest tożsamy z używaniem siły fizycznej.

                      A wcześniej było:
                      "Jak pan rywalowi, który startuje do jego dziewczyny/małżonki daje w zęby, to nikt mu nie kwęka na temat braku klasy. " wink
                      • ola_dom Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:31
                        araceli napisała:

                        > triss_merigold6 napisała:
                        > > Dżihad różne przybiera oblicza i nie jest tożsamy z używaniem siły fizycznej.
                        >
                        > A wcześniej było:
                        > "Jak pan rywalowi, który startuje do jego dziewczyny/małżonki daje w zęby,
                        > to nikt mu nie kwęka na temat braku klasy. "
                        wink

                        Warto wziąć pod uwagę różnice płci - w tym wypadku akurat.
                        • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:35
                          Różnice płci są kluczowe, powiedziałabym.
                          • ola_dom Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:37
                            triss_merigold6 napisała:

                            > Różnice płci są kluczowe, powiedziałabym.

                            No ale chyba nie dla araceli, dlatego zasugerowałam, żeby w tym konkretnym akurat przypadku jednak wzięła je pod uwagę...
                        • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:44
                          ola_dom napisała:
                          > araceli napisała:
                          > > triss_merigold6 napisała:
                          > > > Dżihad różne przybiera oblicza i nie jest tożsamy z używaniem siły
                          > fizycznej.
                          > > A wcześniej było:
                          > > "Jak pan rywalowi, który startuje do jego dziewczyny/małżonki daje w z
                          > ęby,
                          > > to nikt mu nie kwęka na temat braku klasy. "
                          wink
                          >
                          > Warto wziąć pod uwagę różnice płci - w tym wypadku akurat.


                          No więc jak już pisałam - nie od płci ale od środowiska. U chłopa w pracy pan mąż robił dżihady z powodu romansowania małżonki z kolegą i dla tego środowiska było to po prostu żenujące. Nie wszyscy jak Triss 'nie mają klasy' więc się nią nie przejmują.
                          • ola_dom Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 13:05
                            araceli napisała:

                            > No więc jak już pisałam - nie od płci ale od środowiska. U chłopa w pracy pan mąż
                            > robił dżihady z powodu romansowania małżonki z kolegą i dla tego środowiska
                            > było to po prostu żenujące.

                            Nie wiem, jakie "dżihady" robi dorosły facet, ale podejrzewam, że to coś faktycznie mogło być żenujące. Jeśli robił awantury i histerie, czy tym podobne - to JEST żenujące w wykonaniu faceta. Bywa mniej żenujące w wykonaniu kobiety.
                            Jakby sprawę załatwił (skutecznie bądź nie - to już inna sprawa), że tak powiem, "jednorazowo" i konkretnie - to tego za żenadę nie uznałabym.
                            Dlatego podkreślam różnicę płci w tym właśnie przypadku. I dostosowanie do niej rodzaju "broni".
                  • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 11:30
                    araceli napisała:

                    > 'Dnie po zębach' jako naturalna, spontaniczna reakcja dorosłego człowieka...

                    Ja tam nawet lubię jak taki budowlaniec z łapami wyskoczy, potem zawsze można sobie nową koszulę czy marynarkę za jego ciężko ułożone cegły uszyć, a i na kolację przy winie zostanie z odszkodowania....
                    • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 12:42
                      Sugerujesz, że masz doświadczenia w wyrywaniu lasek budowlańców? big_grin
                      • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 13:19
                        cosmetic.wipes napisała:

                        > Sugerujesz, że masz doświadczenia w wyrywaniu lasek budowlańców? big_grin

                        Powiedziałbym raczej, że budowlaniec jak popije to ma różne wizje to (1)

                        A (2) to nie musi się rzucać z łapami w sprawie laski. Jak to ładnie ujęła Triss "brak klasy" może wykazać również w innych okolicznościach - jak trzeba kasę oddać na przykład.
                        • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 13:30
                          Aha.

                          Trochę trudno mi załapać co piszesz, ale to pewnie dlatego, że jestem budowlańcem tongue_out
                          • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 14:33
                            cosmetic.wipes napisała:

                            > Aha.
                            >
                            > Trochę trudno mi załapać co piszesz, ale to pewnie dlatego, że jestem budowlańc
                            > em tongue_out

                            Zadaj pytanie uzupełniające to Ci wyświetlę... albo i nie....
                            • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 17:41
                              A nie trzeba, jakoś daję radę funkcjonować bez zrozumienia pewnych zjawisk.
                              • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 17.06.16, 09:57
                                cosmetic.wipes napisała:

                                > A nie trzeba, jakoś daję radę funkcjonować bez zrozumienia pewnych zjawisk.

                                Oczywiście, że można, ale chyba lepiej poznać i zrozumieć świat, a może nie?!
            • dyzurny_troll_forum Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:48
              triss_merigold6 napisała:

              > Klasa jest przereklamowana.

              Ale chyba w Twoich kręgach....
          • anorektycznazdzira Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 16:36
            Z tą ławeczką za wspólne pieniądze to Cię grubo poniosło. Ciekawe co powie mąż, jak obiad będzie w domu tylko w wypadku zakupienia go za wspólne pieniądze w restauracji, a dziecko ogarnięte tylko wypadku wynajęcia za wspólne pieniądze opiekunki.
      • dziennik-niecodziennik Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:05
        "(A znajomi mają dzieci? Bo jeśli tak, to mąż może je brać ze sobą jako towarzystwo dla córeczki
        sąsiadki.)"

        no way! żeby dawać sąsiadce kolejny powód do organizowania spotkan pod pozorem "bo dzieci tak się lubią"?...
    • fomica Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:29
      > Co robi emama w takich sytuacjach?
      Dobry i życzliwy ze mnie człowiek, więc sama chętnie pomogłabym sąsiadce. Cóż to za filozofia powiesić półke czy przykręcić klamkę, phi... A po drugim czy trzecim razie podzieliłabym się nr telefonu do znajomego złotej rączki, który za niewielką odpłatą naprawia takie rzeczy. Męża wspaniałomyslnie zwolniłabym z tych przykrych międzysąsiedzkich obowiązków smile
    • mikams75 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:32
      ufff jak to dobrze, ze moj maz ma dwie lewe rece, a tak narzekalam zawsze na to wink

      ta sasiadka zachowuje sie dziwnie, nie dosc ze wykorzystuje nadmiernie to jeszcze sie za bardzo zapedza. Na obiad w ramach wdziecznosci powinna zaprosic cala rodzine. Ale tu uczynny pan powinien umiec postawic granice.
      • milka_milka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:34
        Masz rację. Sam powinien zaproponować żonie, żeby z nim poszła, "żeby się panie poznały", czy coś tam innego. Gdyby nie kombinował (tak myślę), to umiałby się wywinąć. A sąsiadka pewnie ładna?
    • kanna Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:39
      > znajoma przemogła się i poszła na ten obiad razem z mężem

      Brawo ona big_grin
    • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:45
      Nie mam godności, więc poszłabym do sąsiadki i powiedziałabym jej, co jej zrobię, jeśli nie odwali się od mojego męża.
      Męża spotkałoby to samo - długa lista tego, co będzie się działo, jeśli nie przestanie robić z siebie idioty. Gdyby się nie uspokoił, cóż, uznałabym, że jednak jest idiotą, i zastanowiła się, co dalej.
      • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:56
        Podobnie. Nie mam godności, za to mam sporo determinacji.
        • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:58
          Determinacja ma większą skuteczność.
          • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:01
            Niewątpliwie. Z frazy "siłom i godnościom osobistom" stawiam na siłę. big_grin

            Ale nie zabraniałabym. Powiedziałabym RÓB JAK UWAŻASZ.
            • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:04
              Oczywiście. Można to tak powiedzieć, żeby wiedział, co powinien uważać wink
              • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:10
                We frazie RÓB JAK UWAŻASZ słychać zapowiedź:
                www.redcoon.pl/res/Image/img_description/2015/05/miasto-w-ogniu-wiedzmin.jpg
                • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:19
                  Otóż to. Ale niech robi, jak uważa smile
            • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:12
              Powiedziałabym RÓB JAK UWAŻASZ.


              O to, to, zdanie klucz wink
              • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:16
                Uważam, że to uniwersalne zdanie, aczkolwiek bardzo rzadko z niego korzystam. Zdanie, które zostawia adresatowi wolny wybór, wolność, autonomię i swobodę w podejmowaniu decyzji. Nikt potem nie może powiedzieć, że został do czegoś zmuszony.
                • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:26
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Uważam, że to uniwersalne zdanie, aczkolwiek bardzo rzadko z niego korzystam.
                  > Zdanie, które zostawia adresatowi wolny wybór, wolność, autonomię i swobodę
                  > w podejmowaniu decyzji. Nikt potem nie może powiedzieć, że został do czegoś
                  > zmuszony.

                  U nas takie zdanie kończyło się odpowiedzią "Zrobię ale nie miej potem do mnie pretensji". Także mało uniwersalne suspicious
                  • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:31
                    A bo żeś pewnie źle zaintonowala. Tam musi być taka zlowieszcza końcówka big_grin
                    • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:33
                      I uśmiech.
                      O taki: orig01.deviantart.net/905c/f/2015/231/b/7/the_witcher_3__triss_by_linceeslanieva-d966iy5.jpg
                    • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:39
                      cosmetic.wipes napisała:
                      > A bo żeś pewnie źle zaintonowala. Tam musi być taka zlowieszcza końcówka big_grin

                      Intonacja dobra, uśmiech dobry ale po drugiej stronie równie dobry zawodnik tongue_out
                  • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:32
                    U nas by padło specyficznym (bo nie wiem jak go określić wink ) tonem "zrób".
                  • dziennik-niecodziennik Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:36
                    "nie no skąd. pretensji nie bedzie. wyłącznie konsekwencje".
                    smile
                  • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:45
                    Ależ kto mówi o pretensjach? W grę wchodzą wyłącznie konsekwencje ;p
                • yoma Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:41
                  >bardzo rzadko z niego korzystam. Zdanie, które zostawia adresatowi wolny wybór, wolność, autonomię i swobodę

                  Triss w stanie czystym. Nie mogłam się powstrzymać smile
                  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 23:51
                    yoma napisała:

                    > Triss w stanie czystym. Nie mogłam się powstrzymać smile

                    Tak traktować to sobie można kafelkarza czy innego robola. Mam obawy, że na wyższe klasy nie działa ponieważ gdyż jest żałosne w swoich podstawach.

                    Xsionnc
                    • misterni Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 13:17
                      W pewnych sprawach nawet profesor nie różni się niczym od kafelkarza. wink
      • dziennik-niecodziennik Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:07
        to jest nas więcej bez godności.
    • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:50
      Mój by sobie zdawał sprawę, że gdyby polazł na tą kolację, to powrotu by nie miał. Gdyby jednak polazł? Cóż, sąsiadka musiałaby mu prac gacie.
      Nie wykluczam, że rozsmarowałabym jej psią kupę na drzwiach tongue_out
      • milka_milka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:53
        Nie wykluczam, że rozsmarowałabym jej psią kupę na drzwiach tongue_out

        smile
    • obrus_w_paski Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:55
      Uwielbiam takie watki.
      Powiedziałabym mezowi (ale to duzo wczesniej), ze ostatnio spotkałam sąsiadkę w windzie, puściła takiego bąka, ze trudno sie było pozbierać.
      A tak serio to przy pierwszej takiej propozycji bym mezowi powiedziała, ze chyba (nomen omen) ocipiał i ze jesli chce jakies meble podkręcać, to zaraz mi wynajde zajęcie u nas w mieszkaniu a nie u obcych ludzi, jakis remont, zawsze sie cos do zrobienia w domu znajdzie, choćby zmywanie naczyń/ podłogi/ oporządzenie dziecka. Facet ma sie zajmować swoim domem, a nie cudzym, chyba ze jest kafelkarzem
      • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 17:56
        Kafelkarz nie zajmuje się cudzym domem za darmo.
        • cosmetic.wipes Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:24
          No toć nie za darmo tam poszedł big_grin
          • karola1008 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 10:12
            cosmetic.wipes napisała:

            > No toć nie za darmo tam poszedł big_grin
            big_grin big_grin big_grin big_grin Jezus Maria, Cosmetic, jesteś w szczytowej formie big_grinbig_grinbig_grin
        • scher Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:39
          triss_merigold6 napisała:

          > Kafelkarz nie zajmuje się cudzym domem za darmo.

          Ale tu sąsiadka ewidentnie chciała płacić.
    • dziennik-niecodziennik Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:02
      zwariowałas? sąsiadka podbija, a żona ma się "nie zniżac"??
      męża ostro osadzić w miejscu, sąsiadce zrobić awanturę, obserwować intensywnie, interweniować przy KAŻDEJ próbie kontaktu. żadnych wiecej pomocy, zadnych kolacji, obiadów i Bóg wie czego. NIC. dla sąsiadki mąż nie istnieje, dla męża sąsiadka też nie. albo won.
      • misterni Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 13:21
        Dokładnie. żadne tam półśrodki, kolacyjki w trójkącie. A facetowi jak się nie podoba stanowisko żony, niech spada. Gwarantuję, że bardzo szybko siądzie na dupie.
    • nanuk24 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:08
      O jacie, tego jeszcze nie grali big_grin
      Niech idzie, jaja by musiał mi oddać w depozycie.
    • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:11
      W naszym przypadku sąsiadka miałaby na starcie zagwozdkę, bo jestem pewna, że chłop nie wpadłby na pomysł, że na kolację 'w podziękowaniu' został zaproszony sam smile
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 23:54
        araceli napisała:

        > W naszym przypadku sąsiadka miałaby na starcie zagwozdkę, bo jestem pewna, że c
        > hłop nie wpadłby na pomysł, że na kolację 'w podziękowaniu' został zaproszony s
        > am smile

        Nie ma się co chwalić posiadaniem niedorozwoja z ograniczonymi możliwościami ogarniania otaczającej rzeczywistości.

        Xsionnc
    • beata985 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:42
      już poza tym wszystkim co dziewczyny napisał...
      nie może znajoma znaleźć u siebie w domu pilnych rzeczy do naprawy??
      jak nie ma to niech zorganizuje-klamka urwana, półka spadła, zawias "się urwał" itd....
    • mamaemmy Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:44
      Ja oprócz akcji z mężem, zrobiłabym akcje tej pani . W elegancki sposób powiedzialabym, żeby sie po prostu odpie...ła od mojego małżonka.
      • jola-kotka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 00:20
        Pani na bank by posluchala smile
    • anorektycznazdzira Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:51
      big_grinbig_grin
      A ja tu na ematce tyyyyle razy czytałam, że nie istnieją rozwiedzione/rozparowane baby rzucające się okrakiem na nieswoich chłopów, no normalnie nie ma takiej kategorii, bo one są wolne i mogą robić co chcą big_grinbig_grin

      Co zrobić? Dla porządku wojnę a później to już tylko poszukać sobie swojego adoratora. Można go czasem nawet do domu zaprosić, żeby coś przykręcił, nie za bardzo się przejmując, czy mąż na niego nie trafi.
      • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:53
        Istnieją, nie istnieją... Trzeba zachowywać czujność i bronić swojego dobra.
      • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:55
        Przecież to piszą różne osoby. Oczywiście, że rozwódka z dzieciakiem będzie kombinować jak wyhaczyć sensownego chłopa.
    • jola-kotka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:53
      Pani ma zero poczucia wlasnej wartosci i honoru skoro musi latac za gaciami meskimi krok w krok,pomijam zaufanie do meza,ktorego tez nie ma. Nic nie robie jesli maz ma ochote idzie a co dalej z tego by bylo zycie. Jak by wolal ja ok na smyczy nikogo nie utrzymasz,kochac nadal siebie tez nie nakazesz zebys nie wiem jak sie starala. Gdyby to byl jakis przelotny romans zastanowili bysmy sie co dalej ,ja bym sie zastanowila. A decyzja by zalezala od wielu czynnikow. Zaczelabym analize sytuacji od siebie bo bez powodu do innej nie polecial.
      • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 18:54
        Chwilowa rzut głupoty w stanie czystym u pana to też powód, nie?
        • jola-kotka Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 16.06.16, 00:18
          W takie akcje jak chwilowa glupota w takich sprawach to ja nie wierze.
    • fragile_f Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:02
      Pani dałabym namiar na złotą rączkę oraz zapytałabym się, czy nie chciałaby uprać mężowi pare rzeczy, skoro tak się zadomowił. I czy nie ma ochoty porobić mu obiadów do pracy, bo lubi najwyraźniej gotować.

      Mężowi zaproponowałabym, żeby zaczął też sąsiadce odwozić dziecko do szkoły i żeby jeździł na wywiadówki, bo najwyraźniej chce być jej ojczymem w najbliższej przyszłości.
      • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:20
        Nie bawiłabym się w subtelności jeżeli by doszło do konfrontacji, kazałabym się pani odpi*olić i kazała pójść ku*wić gdzie indziej. Na dodatek tu gdzie mieszkam, miałabym wsparcie reszty sąsiadów, z racji, że większość to emeryrytki, z którymi żyję w komitywie tongue_out
        A unoszenie się "honorem" w takiej sytuacji, to czysta głupota. Czasami wystarczy zwykłe otrzeźwienie.
      • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 23:57
        fragile_f napisała:

        > I czy nie ma ochoty porobić mu
        > obiadów do pracy, bo lubi najwyraźniej gotować.

        A ona na to, że chętnie mu coś ugotuje bo słyszała, że tej domowej brei to on już naprawdę nie może....

        Xsionc
    • conena Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:21
      Jak w kiepskim serialu.
      Mój mąż po godzinach dorabia sobie jako złota rączka i pewnie byłoby zabawnie, gdyby po pierwszej interwencji wystawił sąsiadce rachunek smile
      Ale gdyby nagle oczadział na tle jakiejś innej kobiety i leciał do niej jak do miodu, to jedyne co by usłyszał to lodowate "droga wolna". Na siłę i podstępami związku się nie utrzyma. Albo mnie kocha i ma w dupie inne facetku, albo wypad.
      • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:37
        Istnieje jednakowoż dość wysokie prawdopodobieństwo, że bohater akcji nie oczadział na tle jakiejś innej kobiety, tylko na tle czucia się ważnym, adorowanym, uwielbianym, coś jak Wańkowiczowski 'genialny mężczyzna' (tylko tam o lenistwo chodziło, nie o portki w domu). Zamiast unosić się honorem i wmawiać sobie, że godność ponad wszystko, lepiej uświadomić panu, jakie mogą być konsekwencje chwilowego podbijania ego przez namiętną rozwódkę, łącznie z tym, że po pewnym czasie pożycie z nią też przestanie być upojne, a zacznie być całkiem przyziemne. Chwilowe skretynienie nie musi zaraz oznaczać wypadu, rozpadu i katastrofy, tylko trzeba jasno i dobitnie przerwać te pląsy.
        • triss_merigold6 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:38
          Streszczę. Po co oddawać zupełnie dobrego chłopa w obce ręce?
          • araceli Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 20:14
            triss_merigold6 napisała:
            > Streszczę. Po co oddawać zupełnie dobrego chłopa w obce ręce?

            Dobrzy nie pchają się w obce ręce wink
            • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 20:18
              Niektórzy, sama znam takiego, zupełnie nie zdają sobie sprawy, ze to próba wrogiego przyjęcia wink Po uświadomieniu, że pani wcale nie chce pomocy, tylko siusiaka na własność, robią oczy jak 5 złotych i znajomość kończą.
              • kota_marcowa Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 20:19
                przejęcia oczywiście.
              • kropkacom Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 20:55
                No ale co z tego, że się nie orientują? Tak w sumie big_grin Byleby siusiaka nie wyjmowali.
              • klamkas Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 21:10
                A to akurat znam - raz: mąż na początku naszego małżeństwa w pracy dostał pozycję mentora wprowadzającego młodych pracowników w tajniki zawodu. Trafiła mu się stażystka z serii "aleś ty mądry, ale dużo wiesz", więc on jeszcze więcej jej mówił i pokazywał i tak trwało aż przy okazji jakiejś firmowej imprezy pokazałam mu jak dziewczyna urabia jego kolegę - wtedy autentycznie zdziwiony powiedział "ona nas urabia!". A obserwuję to regularnie u chłopaków z pracy jak trafiają nam się praktykanci, stażyści, jak jeździmy na serwisy i spotykamy doktorantki itp. Myślę, że opcje są dwie: pan faktycznie nie widzi o co toczy się gra, ale gra mile łechta jego ego (niebezpieczne, bo prowadzi do nieporozumień) - wtedy trzeba reagować i uświadomić ślepemu i niedopieszczonemu o co chodzi/pan doskonale wie o co chodzi i gra świadomie i wtedy w zależności od okoliczności zrobić jesień średniowiecza, albo dać panu krzyżyk na drogę.
        • conena Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:57
          Wiadomo, że "wypad" poprzedzałoby kilka rozmów umoralniających.
          Czasami jednak żona choćby pękła to fascynacji nową panią nie ugasi. Wtedy dobrze jest wyczuć moment, w którym trzeba podjąć ostateczne decyzje, bo można zostać z pretensjami do całego świata, totalnym zgorzknieniem i samotnością.
          • kawka74 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 20:18
            Napisałaś coś takiego: 'Ale gdyby nagle oczadział na tle jakiejś innej kobiety i leciał do niej jak do miodu, to jedyne co by usłyszał to lodowate "droga wolna" - i do tego się ustosunkowuję, o gadkach umoralniających nie było mowy.
            Oczywiście, że nie ma co ratować związku za wszelką cenę, ale zanim się uniesie honorem, trzeba zdrowo potrząsnąć i mężem, i panią, której absolutnie nie należy oszczędzać.
            • conena Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 21:04
              Tak napisałam odnosząc się do sytuacji opisanej w poście startowym. Na etapie pchania się na romantyczny obiad przy świecach w moim małzeństwie byłoby już najprawdopodobniej po rozmowach i mielibyśmy etap "droga wolna".
    • kropkacom Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 19:22
      Ematka nie ma takich sytuacji i takiej fantazji big_grin
      • bazia8 Re: Mąż na kolacji u sąsiadki. 15.06.16, 21:49
        Ech, trafiłam kiedyś na taką rozwódke, która chciała zapolowac na mojego całkiem jeszcze dobrego męża. Pogonilam babsko, to mi jeszcze t...k obrobila u znajomych. Na szczęście już upolowala jakigos misiaczka, więc na razie cisza....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka