zla.m
18.06.16, 21:06
Wyobraźcie sobie taką sytuację - jesteście w eleganckiej, ba, ekskluzywnej restauracji. Siedzicie sobie na tarasie "zawieszonym" nad przepięknym jeziorem. Zamawiacie "deskę obfitości" (no wszystko - jakieś ryby, mięsa, dziczyzna, wołowina kobe, bażant...), kelner w ukłonie pyta jakie wino do tego i w tym momencie od strony jeziora krzyki i wołania o pomoc. Patrzycie - wywrócił się kajak, na którym pływała wasza toksyczna teściowa z "politykiem z pierwszych stron gazet" (wstawcie sobie nielubianego). Widać, że nie umieją sobie poradzić, bez pomocy się nie wydostaną. No i dylemat - do "deski" białe czy czerwone to wino?