Dodaj do ulubionych

zanim zniknę...

09.03.04, 16:45
i tak to już jest: zadzwoniłam dziś w końcu do psychiatry, po długiej walce z
samą sobą, żeby się zapisać na tzw. konsultację... i co? nie przyjmą mnie, bo
limity NFZ!!! cytuję: "nie ma terminów dla pierwszorazowych"! od 3 miesięcy
praktycznie nie śpię i już ledwo jadę, każda nocka to ciągle ten sam koszmar
walki o życie i nowe cięcia na kostkach... powoli tracę już kontakt ze
światem, zupełny letarg, z którego na chwilę tylko coś mnie czasem wybudza, a
potem znów gdzieś ginę, znikam, coraz gorzej... zawsze byłam silna, zawsze
jakoś sobie radziłam, a teraz już po prostu nie chcę, dość już mam tej
szarpaniny bez końca... i po co? do diabła po co?!
Obserwuj wątek
    • astralnie Re: zanim zniknę... 09.03.04, 16:55
      jakie cięcia na kostkach?
      • gocha500 Re: zanim zniknę... 10.03.04, 07:47
        astralnie nie kapujesz???!!! jak sie ktos tnie to wybiera rozne miejsca na
        ciele-ja wiem ze standart to rece ale istnieja jeszcze nogi-prawda???niektorym
        ciecie sie,sprawianie sobie bolu fizycznego daje ulge-chocaz chwilowa.
        • astralnie Re: zanim zniknę... 10.03.04, 11:35
          Dziękuję za wyjaśnienia.
    • mskaiq Re: zanim zniknę... 10.03.04, 14:30
      Nie mozesz sie poddac. Bylas silna i jestes silna, poradzisz. Jak uda Ci sie
      wyjsc ztego to pomozesz innym. Mozesz wyjsc bez doktora, ja wyszedlem a mysle
      ze moj przypadek byl beznadziejny.
      Potrzebujesz ustawic Sobie zdrowa diete i byc na swiezym powietrzu ile sie da.
      Ten sposob leczenia depresji jest coraz powszechniej stosowany na zachodzie.
      Nie mozesz sie ciac, karac Siebie, musisz pokochac Siebie. Latwo to powiedziec
      ale musisz. Jest taka sama jak kazdy znas. Nie ma powodu zeeby sie nie
      akceptowac. Masz problemy w tej chwili ale mozna z nich wyjsc. Przede wszystkim
      musiszrozumiec ze nie wolno gromadzic w sobie negatywnych mysli. Musisz uciekac
      w kierunku pozytywnych, radosci i milosci. Ta milosc w zyciu jest nam strasznie
      potrzebna, ona leczy i bardzo pomaga rozpraszac zle mysli.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • charyzmatek Re: zanim zniknę... 10.03.04, 21:30
        moze pojdziesz tropem mojego watku - "aniol na moim stole.." Uwierz - jestes
        kims wyjatkowym. Kara nie jest Twoim przeznaczeniem.
        • katara Re: zanim zniknę... 11.03.04, 09:23
          jak to czytam to płakać się chce, Jest mi tak strasznie ciężko, ale jak czytam
          takie posty to wiem, że innym też jest bardzo żle. Czemu tak to wszystko
          wygląda. Dziwczyno, cięcie się to napewno nie jest wyjście. Porównuję to do
          tego jak ja się katuję psychicznie. Też nie bardzo potrafię przestać. Oplatam
          się czarnymi myślami i baty, baty.... Słuchaj może jednak jest jakieś wyjście
          nawet z takich matni. Pozdr. i życze owocnych poszukiwań.
    • nevada_blue jaśniej troszkę... 11.03.04, 14:51
      przynajmniej dziś, przynajmniej do tej pory... słoneczko mnie nieco
      rozbudziło :] ale smutno... bo dwa dni temu oświadczono mi, że nie ma dla mnie
      miejsca, że ktoś nie przewidział mnie w jakichś tam limitach i znów czuje sie
      jakby moje istnienie było jakimś wielkim nieporozumieniem... :[ więc niby
      jaśniej nieco, spokojniej w porównaniu z tym, co było, a w głebi taki cichy
      smutek...

      byle do wiosny, to może trochę lepiej... :] (taką mam ostatnio nadzieję, że
      byle dotrwać do wiosny i wtedy uciec gdzieś, zaszyć się w lesie, daleko od
      ludzi, chociaż czasem na parę dni... to może wtedy się coś zmieni...)

      pozdrawiam Was wszystkich cieplutko
      • katara Re: jaśniej troszkę... 11.03.04, 15:53
        U mnie też dzisiaj troszeczkę jakoś jaśniej, może jak przyjdzie wreszcie wiosna
        to rzeczywiście będzie jakaś poprawa. Zimy mam już dosyć. Zawsze jak człowiek
        więcej przebywa na powietrzu, to jest jakoś lepiej. Pozdr. i byle do wiosny.
    • nevada_blue nieeee!!! 11.03.04, 18:19
      a tak mi już dobrze było w dzień...
      cisza i spokój w środku...
      przez chwilę nic nie bolało...
      a teraz patrze jak za oknem robi sie coraz ciemniej...
      nadchodzi kolejna noc...
      i znów się zaczynam bać...
      proszę, nie...
      ja nie chcę!!!
      • katara Re: nieeee!!! 11.03.04, 19:26
        żeby było śmieszniej, ja to się bardziej chyba boję dnia i nocy. Noc fajna,
        zasypiam i nie myślę o tych wszystkich problemach. Chociaż czasami, ale to
        naprawdę czasami budzę się i nie śpię i się boję. Ale pamiętam czas, kiedy
        prawie wcale nie mogłam spać i trwało to dłuuugo. No cóż było, minęło. Mimo
        wszystko i może na przekór - dobrej nocym i cieplutkich myśli.
    • nevada_blue i tak w kółko... :-( 11.03.04, 23:12
      no właśnie - dzień był całkiem niezły, bo cisza i spokój w środku, i nawet
      przez chwilę nic nie bolało... tylko taki trochę smutek... a kiedy zaczęło się
      robić ciemno wpadłam w panikę, bo od jakiegoś czasu nachodzi mnie strach przed
      ciemnością i ciszą tych długich godzin kiedy nie mogę spać. A teraz znów pustka
      i jakby nigdy nic... czuję się jakbym była na środku jeziora pokrytego lodem -
      niby stoję i jest nieźle, ale boje sie ruszyć, zeby to wszystko nie runęło...
      bo najgorsze, że to się zmienia tak nagle...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka