nevada_blue
09.03.04, 16:45
i tak to już jest: zadzwoniłam dziś w końcu do psychiatry, po długiej walce z
samą sobą, żeby się zapisać na tzw. konsultację... i co? nie przyjmą mnie, bo
limity NFZ!!! cytuję: "nie ma terminów dla pierwszorazowych"! od 3 miesięcy
praktycznie nie śpię i już ledwo jadę, każda nocka to ciągle ten sam koszmar
walki o życie i nowe cięcia na kostkach... powoli tracę już kontakt ze
światem, zupełny letarg, z którego na chwilę tylko coś mnie czasem wybudza, a
potem znów gdzieś ginę, znikam, coraz gorzej... zawsze byłam silna, zawsze
jakoś sobie radziłam, a teraz już po prostu nie chcę, dość już mam tej
szarpaniny bez końca... i po co? do diabła po co?!