Nad nasz Bałtyk.
Co wyjazd obiecuje sobie ,ze zabieram minimum.Ale jak już dojdzie do pakowania to dorzucam na ile pojemnosci walizki wystarczy.Jedna sukienka, druga, kolejne spodnie, kolejna para butów.Na miejscu okazuje sie, ze 3/4 nawet walizki nie opuscilo, bo zakladam w kólko tą samą spodnice na zmiane z sukienka i pare szortów.Łazę w jednej parze butów.Pełen luz.
Tak samo z kosmetykami, pakuje, a na miejscu nie uzywam, bo mi sie nie chce

.I cera jakos wcale nie cierpi,wrecz przeciwnie.
Jaki macie system?
Duzo, róznorodnie,czy tylko niezbędnie niezbędne i nie boicie sie, ze Wam czegos zabraknie

?