liisa.valo
07.07.16, 22:59
Pytanie o poradę, serio.
Od jakichś dwóch tygodni młoda (3 lata) budzi się w nocy z wrzaskiem jakby ją ktoś ze skóry obdzierał. To nie jest co noc, ale tak co drugą, czasami dwie pod rząd. Ja czy mąż utulamy ją, chwilę popłacze (to jest taki histeryczny płacz) i generalnie bez problemu zasypia z powrotem. Potem już śpi do rana. Co dziwne, rano w ogóle tego nie pamięta. W dzień też zachowuje się zupełnie normalnie, panie w przedszkolu nie zauważyły, żeby coś się działo.
Nigdy nie było kłopotów z zasypianiem i akcji z nocnymi koszmarami. Od samego początku chętnie spała w swoim łóżku, od półtora roku ma swój pokój, też nie było kłopotu z aklimatyzacją. Nie prosi o spanie z nami, wieczorem sama się pakuje do siebie na zasypianie.
Nie przypuszczam, żeby cokolwiek się wydarzyło, co by mogło powodować koszmary. Myślałam, że może obejrzała jakąś głupią bajkę, ale chyba nie wchodzi to w grę. Nie włącza sama TV, a my kontrolujemy co ogląda, jeśli ogląda. Przedszkolanki też nie kojarzą, żeby się cokolwiek wydarzyło. Czy któraś z was coś takiego miała? Nie wiem, czy już jakoś działać, czy poczekać.