cydrowa
10.07.16, 13:16
Zastanawiam się od pewnego czasu na tą kwestią.
Pracuję w gabinecie w kamienicy. Na piętrze 3 mieszkania.
Z naszym sąsiaduje pewna pani.
Nie znam jej wieczornych zwyczajów, bo wychodzi z pracy i tyle.
Ale w dzień niemal codziennie mamy dowody na jej udane orgazmy.
Najczęściej samodzielne - nikt z nią nie mieszka, w ciągu dnia nie odwiedza ( nie ukrywam, razem z ludźmi z pracy trochę ją mamy na oku). Zresztą,to z kim w ogóle jest nieważne.
I myślę tak - w sumie ok, normalna rzecz. Fajnie, że dochodzi, regularnie. Solo, w duecie, nie moja sprawa. Nie będę udawać, że nie wiem o co chodzi, nie gorszy mnie czyjś orgazm jako taki.
Kiedy sobie siedzę, wypełniać papierki, czekam na klienta, to w sumie nie ma problemu, trochę jak wiertarka, czy discopolo.
Ale kiedy ja lub ktoś z pracy ma klienta to jest głupia sytuacja. Niektórzy się śmieją, inni nie wiedzą co ze sobą zrobić, ktoś pyta co tam się dzieje. Mężczyźni robią głupie miny. Ktoś kiedyś zapytał czy tam jest agencja.
Co byscie zrobiły?
Wolnoć Tomku? Pruderia? Czy może faktycznie przekraczanie granic?