Po tym, jak strzelił mi kręgosłup i normalne siedzenie bywa kłopotliwe, a czasem bolące, kupiłam sobie takie fikuśne krzesło, na którym opiera się tylko tyłek i łydki (podkolana w zasadzie

).
I wiecie co? Teraz mam problem z psem (z kręgosłupem mniej

). Otóż pies ma focha. Psa się nie da wziąć na kolana, bo kolana nie są płasko, tylko mocno pochylone, tak na 45 stopni. A pies nie jarzy, nie rozumie i obraził się, że jak to tak, człowiek siedzi, a pies nie ma gdzie leżeć? Masakra! Zgroza! Eksmisja psa. No foch, jak nic.
Na dodatek głupiutkie toto i nie widzi, że nie ma jak, przychodzi i chce na kolana. Za chwilę znowu. I znowu. Bo zawsze były kolana
Uprzedzając dyskusję - tak, pies rozpuszczony, wlazł nam na głowy IWOGÓLE współczujcie moim dziecią!