Na szczęście dzieci mam na tyle duże, że już tam bywać nie muszę. Jednak am taki przybytek pod oknem balkonowym. Dziś 6-letnia dziewczynka, bawiąca się tam sama została uderzona huśtawką w głowę. "Darła" się kilka minut - nie dziwię się. Żadna z siedzących mamusiek nie zareagowała. Po chwili tego wrzasku, zeszłam na dół, zapytałam ja co się stało i zaproponowałam, że odprowadzę ją do domu. Mieszkała blisko ale jednak na tyle daleko, ze jej matka nie mogła jej widzieć ani słyszeć. Głowa nie szklanka - zagoi się. Zastanawia mnie brak reakcji rodziców maluchów, siedzących na ławce i pilnujących swoich dzieci. NIKT nie zareagował, nikt do niej nie podszedł. Siedziała na piasku i głośno płakała. Nie mój cyrk, nie moja małpka

.