Dodaj do ulubionych

niania - problem

24.08.16, 09:41
Proszę o opinię:
Córka 15 mcy dostaje histerii na widok niani. Płacz, szloch, odruch wymiotny, ucieka do mnie, próbuje się schować. Mam wrażenie że z dnia na dzień jest coraz gorzej.
To nasza druga niania, jest z nami od 1,5 mca.
Wcześniejsza była z córką od 6 mca życia i była uwielbiana.
Czy to okres przejściowy? Czy to taki wiek? Czekać? Czy zmieniać nianię?
Niania na koniec dnia zawsze opowiada co robiły, twierdzi, że zawsze dobrze się bawią i że mała nie płacze. Wysyła mi też w ciągu dnia kilka zdjęć.

Do żłobka wysłać nie mogę - nie mogę chodzić na zwolnienia na dziecko ;-(
Obserwuj wątek
    • zuleyka.z.talgaru Re: niania - problem 24.08.16, 09:43
      Ja bym zmieniła nianię. Skoro dziecko od 1,5 "łacz, szloch, odruch wymiotny, ucieka do mnie, próbuje się schować. Mam wrażenie że z dnia na dzień jest coraz gorzej." to nie wiem na co Ty czekasz....
      • alpepe Re: niania - problem 24.08.16, 09:45
        niekoniecznie, może do małej główki doszło, że jak jest niania, to najukochańszej mamusi nie ma, stąd ta reakcja.
        • zuleyka.z.talgaru Re: niania - problem 24.08.16, 09:59
          I byłabyś w stanie spokojnie zostawić dziecko, które "Płacz, szloch, odruch wymiotny, ucieka do mnie, próbuje się schować. Mam wrażenie że z dnia na dzień jest coraz gorzej." i wyjść do pracy?!
          • kaz_nodzieja Re: niania - problem 24.08.16, 10:17
            Biedne kobiety, tak właśnie wygląda owo równouprawnienie. Idziecie do pracy, a dziecko cierpi.
            • zuleyka.z.talgaru Re: niania - problem 24.08.16, 10:23
              Ja myślę, że dla kobiety, która chce robić karierę, takie ryczące dziecko niewiele zmienia.
              • zuleyka.z.talgaru Re: niania - problem 24.08.16, 10:23
                Btw. mężczyźni z natury są mniej wrażliwi na płacz dziecka.
                Biologii nie przeskoczysz.
                • mikams75 Re: niania - problem 24.08.16, 11:27
                  i czesto jest tak, ze dziecko przy ojcu tak nie placze przy rozstaniu jak przy matce. U nas to swietnie funkcjonowalo - jak wychodzilam a dziecko zostawalo z ojcem to bylo ok (choc tu tez w zaleznosci od aktualnego etapu), jak ojciec przekazywal opiekunce to roznie bywalo, ale bez histerii. Jak ja przekazywalam opiekunce czy zaprowadzalam do zlobka to byl dramat.
          • alpepe Re: niania - problem 24.08.16, 10:24
            Ja nie, dlatego ja praktycznie nie pracowałam przez pierwsze prawie trzy lata życia moich córek, ew. pracowałam w domu. Ale nie chcę oceniać innych, które dają dzieci do żłobka czy zatrudniają nianie. Natomiast wiem, jak reagowały nasze dzieci, jak była cała rodzina i np. dziadkowie i nagle ktoś wychodził, był płacz, szloch, no, może bez odruchu wymiotnego, ale tragedia straszna. A obiektywnie patrząc, nic się nie działo.Muszę się poprawić, moja starsza, która niesamowicie lgnęła do dzieci, poszła do przedszkola w wieku 2,5 roku, uwielbiała przedszkole, ale rano był płacz, bo przedszkole równało się 0 mamy, a najgorzej było po chorobie. Po czym szła na kolanka do pani Jasi, przesiedziała do śniadania, była najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem i uwielbiała iść ostatnia do domu, nieraz siedziałam godzinę w szatni i czekałam na nią. Ale na początku płacz był rozdzierający, bo dziecko by chciało i przedszkole i mamę.
            • zuleyka.z.talgaru Re: niania - problem 24.08.16, 10:26
              No mój starszy syn nie miał czegoś takiego. Nie płakał jak zostawał z osobami, które znał. Młodszy - nie jest w stanie się ode mnie odkleić. I nie oceniam, tylko pytam, bo ja nie jestem w stanie go zostawić jak płacze.
              • alpepe Re: niania - problem 24.08.16, 10:38
                No, ja odebrałam to jako ocenę pracy niani. Tu poniżej też już jedna forumka napisała o wieku, kiedy to dziecko wisiało na matce. Taki wiek, moim zdaniem. Teraz mam sukę i ona też najszczęśliwsza jest, jak całe stado jest razem, kiedy jedziemy samochodem i nagle trzeba zatankować, albo iść do ubikacji, to rozpacz jest na cały parking, bo się delikwent oddzielił od stada, ostatnio płakała za odjeżdżającym ojcem moich dzieci, choć jest zawsze ze mną, siku było w minutę, bo szukała i doszła do wniosku, że trzeba iść do domu, może tam jest. A z drugiej strony byliśmy w Polsce, poszłam do polskiego biura naszej firmy pracować, a ona nie patrzyła, że jest ojciec moich dzieci i moje dzieci w domu moich rodziców, tylko wyrwała za mną i siedziała 10 godzin ze mną, a przecież mogła była zostać z panem, na którego widok zawsze sika z radości...
                • stillgrey Re: niania - problem 25.08.16, 13:41
                  Jesli to sikanie z radosci to doslownie, a nie w przenosni, to nie wynika z radosci tylko uleglosci wink
              • asia06 Re: niania - problem 25.08.16, 17:37
                Ja miałam dwoje takich dzieci. Z obojgiem byłam w domu. Zarówno jedno i drugie w szkole nie ma żadnych problemów z rówieśnikami. Starszej jest nieco trudniej, ale to taki charakter jest niezbyt towarzyski (po mnie i po ojcu zresztą smile).
    • niktmadry Re: niania - problem 24.08.16, 09:47
      Zostawiłabym dyktafon włączony....byłabym zaniepokojona.
      • verdana Re: niania - problem 24.08.16, 09:58
        Niezależnie dlaczego dziecko tak reaguje na nianię, nie zostawiałabym dziecka z nią.
    • kaz_nodzieja Re: niania - problem 24.08.16, 10:06
      Zmieniłabym nianię.
    • mikams75 Re: niania - problem 24.08.16, 10:09
      nie masz mozliwosci robienia nalotek? jak mialam nianie to maz pracowal niedaleko i czasem czegos zapomnial i wpadal do domu w ciagu dnia. Pozniej mialam opiekunke z lokalnego stowarzyszenia rodzicow i posredniczka kontrolowala. Dzwonisz do niani w ciagu dnia? Bedziesz slyszec czy dziecko placze.
      W twoim przypadku tez bym byla zaniepokojona - dyktafon jak ktos zasugerowal. Nie zmienialabym niani natychmiast nie znajac powodu. Dziecko moze tesknic za poprzednia, bo sie przyzwyczailo, zle znosi rozlacze z rodzicami itp.
      • niu13 Re: niania - problem 24.08.16, 10:25
        postraszę trochę: znam ludzi których dziecko jest trwale upośledzone przez nianię. w wieku 10 mies zostało pobite/skrzywdzone aż do uszkodzenia mózgu. Do dziś nie wyjaśniono co tam naprawdę zaszło. W wyniku procesu niani zdiagnozowano zab psychiczne a NIC niepokojącego w jej i dziecka zachowaniu nie było widać. Lepiej dmuchać na zimne niż potem całe życie pluć sobie w brodę
    • joaaa83 Re: niania - problem 24.08.16, 10:09
      Mnie to w ogóle nie dziwi, bo moja córka zachowywała się tak zawsze kiedy ja wychodziłam z naszego domu, a zostawała z babcią jedną, drugą, czy nawet z tatą. Dlatego najlepiej było ją zawozić do babci (a nie babcia do nas) lub wychodzić kiedy spała np. wcześnie rano lub późnym wieczorem. Kiedy się obudziła i mnie już nie było, to nie płakała. Nie mogła tylko znieść momentu, kiedy ja wychodzę z domu. Jak przychodziła do kogoś, to też było dużo lepiej, bo była zainteresowana wszystkim wokół.
    • milva24 Re: niania - problem 24.08.16, 10:11
      Jeśli jest coraz gorzej to coś nie w porządku. Moje dzieci w podobnym wieku zaczynały zostawać z nianiami i owszem na początku płakały. Po tygodnuu czy dwóch to było już tylko pochlipywanie przy moim wchodzeniu i dzieci były wtedy na rękach u opiekunki.
      W Twojej sytuacji możesz jeszcze podrzucić dyktafon jak ktoś radził albo kamerę ale na już bo jeśli dziecku dzieje się krzywda trzeba przeciwdziałać natychmiast. Może być też tak, że opiekunka dziecku nie odpowiada po prostu choć krzywdy nie robi. Wtedy też radziłabym zmienić a nie czekać aż się dziecko może przyzwyczai.
    • fomica Re: niania - problem 24.08.16, 10:14
      Trudno oceniać, może wiek, a może coś innego...
      U mnie też w tym wieku był płacz i szloch, wyrywanie się z rąk - gdy tata wychodzil do pracy a maluch zostawał z mamą w domu. Trwało to 2-3 minuty po czym tata znikał z oczu a dziecko zadowolone biegło do zabawy. Potem w żłobku był placz i szloch przy pożegnaniu przez pierwsze 3 minuty, po miesiącu - dziecko samo zdejmuje buty i biegnie do zabawy.
      Także ja bym nie dramatyzowała; wiem, że to kiepsko wygląda ze strony osoby, która wychodzi, jeszcze w drzwiach słyszy rozpacz i taki obrazek zostaje przed oczami na cały dzień, a tak naprawdę cały dramat może trwać dosłownie parę sekund.
      Zmana niani może skutkować tym, że do kolejnej bęziecie się przyzwyczajać następne 2 miesiące, potem do kolejnej aż dostaniecie obłędu.
      • drobnostka7 Re: niania - problem 25.08.16, 12:49
        Egoizm w czystej postaci...
        Rozpacz kiepsko wygląda? ?? Postaw się w sytuacji dziecka, dzień w dzień przeżywa traume rozstania z mamą. Gdyby niania była w porządku to sytuacja by się nie pogarszała.
        • fomica Re: niania - problem 25.08.16, 13:47
          Tak, kiepsko wygląda, jeśli sie nie wie co nastepuje później, i wszystkim jest przykro.
          Opisałam ci autentyczną sytuacje - byłam po obu stronach, raz jako osoba, z którą dziecko zostawało gdy tata wychodził, a raz jako osoba wychodząca i zostawiająca. I jako ta pierwsza wiem, że rozpacz trwala 2 minuty, do momentu zamknięcia drzwi, za chwile nie było śladu po dramacie. Gdybym była tylko w tej drugiej roli, to bym nie wiedziała co robić, bo może dziecko płacze przez cały dzień?... Ale ja osobiście widziałam, że nie, nie płacze cały dzień smile
          • drobnostka7 Re: niania - problem 25.08.16, 14:08
            Tylko tu rzecz dotyczyła Twojego dziecka. Ono okazało smutek z powodu zniknięcia taty, ale Ty jako mama potrafiłaś je uspokoić. Autorka wątku wydaje się nie dostrzegać krzywdy jaką robi przebywanie z nieakceptowaną osobą (wole nie zastanawiać się nad tym dlaczego to dziecko tak źle postrzega pozostanie z tą opiekunką) ukladowi nerwowemu jej dziecka. Nawet jeśli to "tylko" lęk separacyjny to może ta sytuacja zaszkodzić jej dziecku na całe życie.... Trzeba ją ukrócić, nawet za cenę zawalania pracy. To dziecko tu powinno być priorytetem, nie praca.
            Mnie zaskakuje fakt, że dziecko już jedną nianie zaakceptowalo, a tej nie chce? Może działa na nie jak płachta na byka?
            • tak_to_nowy_nick Re: niania - problem 25.08.16, 15:40
              > może ta sytuacja zaszkodzić jej dziecku na całe życie....
              > Trzeba ją ukrócić, nawet za cenę zawalania pracy.

              Oj, kaznodzieja cię zje big_grin
    • mikams75 Re: niania - problem 24.08.16, 10:21
      zapytaj niani po jakim czasie dziecko sie uspakaja i podsluchaj pod drzwiami co sie dzieje.
      • drobnostka7 Re: niania - problem 25.08.16, 12:54
        Strata czasu i energii pytać (o taką rzecz, ktora może zaważyc na być albo nie być tą nianią. ) osobę która nie potrafi się zająć moim dzieckiem i przekonać do siebie po tak długim czasie to dziecko. Nawt jeśli dziecko cały dzień plącze to ona o tym nie powie.
        • mikams75 Re: niania - problem 25.08.16, 13:00
          dlatego sugeruje podsluchanie, telefony, nalotki. Jesli niania mowi, ze dziecko uspojaka sie po 3 minutach i faktycznie to slychac pod drzwiami to jeszcze mozna jej zaufac. Jak klamie to juz niestety ale szans dla niej nie ma.
    • sara_lund Re: niania - problem 24.08.16, 10:21
      A jak mała reaguje jak wychodzisz zostaje z babcią/tatą?
      sugeruje sprawdzić - dzwonić, znienacka przyjść do domu, ew. dyktafon. Dokładnie obejrzeć dziecko. Spytać małą - moja 15 miesięczna córka zapytana czy cos boli czy się uderzyła potrafi pokazać co boli. Czy dziecko jest czyste, najedzone, ile pieluszek w ciągu tego czasu jest zmienione (niania zaniedbująca zwykle o to nie dba).
      Czasem to zależy od dziecka - moja starsza córka płakała niezmiennie do 3r.ż przy niani/ babci jak wychodziłam do pracy, taki typ - opiekę miała fantastyczną (potem płakała w przedszkolu).
    • baba_za_kolkiem Re: niania - problem 24.08.16, 10:22
      15 mc u dziecka to szczytowy okres wiszenia na mamie, u mnie była masakra, noszenie na rękach naokrągło, i jestem przekonana, że na każdą nianię tak by reagował, bo nawet z babcią (ukochaną) wtedy nie chciał zostawać, choć płacze nie były na babcię wtedy aż do tego stopnia, po prostu ciężko było się pożegnać ale bez "płaczu do wymiotów".
      Dla mnie to normalna reakcja dziecka w tym wieku.
      Co bym zrobiła to jeśli to możliwe to spróbowała zakombinować zostawianie dziecka z kims, kogo bardziej zna, dłużej niż te 1.5 mca i minimalizowanie czasu rozłąki. Może praca na część etatu u któregoś z rodziców, może jakaś bliższa babcia?
    • shell.erka Re: niania - problem 24.08.16, 12:00
      Zmienilabym. Dla mnie najważniejsza była reakcja dziecka na nianię i chemia między nimi.
      Raz na rozmowę przyszła fajna wg mnie dziewczyna, a moje dziecko na jej widok się rozryczało i nie chciało się odkleić odemnie.
      Ta, która jest z nami, od pierwszego momentu złapała taki kontakt, że dziecko nie chciało się od niej odkleić smile
      Poczułam zazdrość, a potem szczęście wink
    • agata_abbott Re: niania - problem 24.08.16, 13:01
      Jestem zawsze daleka od ferowania wyroków... ale jeśli córka nie reaguje dobrze na nianię, to należy poszukać innej.

      (też kiedyś mieliśmy taką sytuację - i okazało się, że córka dobrze nam podpowiadała)
    • nigolla Re: niania - problem 25.08.16, 12:38
      Ja pracowałam prawie 10 lat temu jako niania. Przez dwa lata zajmowałam się dziewczynką, która na początku miała 9 miesięcy. Była totalna histeria przez ok. 2 miesiące przy przekazywaniu dziecka. Na początku płakała przez pierwszy kwadrans ze mną. Potem nadal w równym stopniu histeryzowała przy przekazywaniu, ale jak drzwi się zamykały to w minutę przestawała.
      Po pół roku odwaliło Małej zupełnie. Robiła tak cyrk, że podrapała się do krwi kilka razy. Przeszło po dwóch miesiącach na oko.
      Dodam, że kochałam, dmuchałam i szanowałam. Byłam super nianią.
      • 3-mamuska Re: niania - problem 25.08.16, 12:53
        Moze spróbuj zostawić z tata i tata przekazuje pod opieke nani.
        Jeśli reakcja bedzie taka sama to zwolnij sie z pracy i wpadnij do domu w ciagu dnia ze niby cos zapomniałaś. I zobaczysz jaka sytuacja.
        Moze podpytań sąsiadów czy dziecko nie płacze za duzo jak was nie ma.
        Ostatecznie kanapę lub nagrać dźwięk.
        • 3-mamuska Re: niania - problem 25.08.16, 12:53
          *mialo byc kamera
    • aagnes Re: niania - problem 25.08.16, 13:30
      kamera, + sasiedzi, ktorzy wszystko wiedzą. szczerze powiedziawszy moje dziecko nie zostaloby z ta nianią ani jednego dnia więcej. ale rozumiem, ze ty zaklinasz rzeczywistosc i udajesz, ze nie wiesz, ze cos jest nie tak.
      • alpepe Re: niania - problem 25.08.16, 13:41
        bo może wszystko jest ok?
        Moja młodsza córka się tak darła czasem, że w końcu zaczęłam ją wystawiać za drzwi mieszkania, by ryczała sąsiadom, bo przesadzała z reakcją. A podpaść można jej było o wszystko, bo nie mówiła, co chce, tylko się obrażała na głośno i z wielką wściekłością. Nagle się okazywało, że buczy, nie płacze, buczy, że nie ona otworzyła drzwi lub nie ona nacisnęła światło.
        Pewnie, dla niej to był racjonalny powód, ale reakcja była przesadzona.
        • drobnostka7 Re: niania - problem 25.08.16, 20:34
          O kurcze, a. U Ciebie brak empatii aż boli!
          Dzieci mają niedojrzałe ukl.nerwowe i u każdego reakcja jest bardziej lub mniej przesadzona.. Wiedza o tym pomaga mi nie udusić własnych dzieci jak się tak drą bo się np. Wystraszyły, bo tamta powiedziala to moje a to nie jej .. Moze i Tobie ta wiedza się przyda?
    • an.16 Re: niania - problem 25.08.16, 13:49
      Niania do wymiany natychmiastowej.
    • alinalen Re: niania - problem 25.08.16, 14:52
      U nas byla taka faza gdzies od 12mies. Niezaleznie z kim zostawaly, ale generalnie taki lament konczyl sie szybko jak tylko mamusia znikala. Trwalo to dosc dlugo niestety
    • atnajelo Re: niania - problem 25.08.16, 15:14
      Nie wiem skąd przekonanie, ze jak dziecko jest żłobkowe to rodzic ciagle chodzi na zwolnienia... Mój syn do żłobka chodzi od roku, a na zwolnieniu byłam raptem dwa razy. Dodam, ze przed pójściem do żłobka kilkukrotnie leżeliśmy w szpitalu i zapowiadał sie na bardzo chorowity okaz.
    • volta2 Re: niania - problem 26.08.16, 00:11
      ja nie zmieniłam w takiej jak twoja sytuacji i dłuugo tego żałowałam
      czasem żałuję do dziś jak widzę jaki starszy syn jest problematyczny w porównaniu z młodszym (inna niania i więcej mamy)

      dziecko może nie ryczało, ale za to uciekało, wyrywało się i widać było na buźce dużo nieszczęścia.
      ja też czułam że coś jest? nie tak, ale niania była na pół etatu i miałam nadzieję że damy radę.
      niania do opowiadania nie była chętna, niewiele mi mówiła, uciekała do domu jak najszybciej.

      gdy zasłabła to musiałam się dzieckiem zająć więcej (tuż przed porodem drugiego dziecka) i nagle, gdy panie z placu zabaw sie dowiedziały że pani nie pracuje już u nas, to rozwiązały się im języki.
      upinała dziecko w wózku, bo chora na serce była (stąd zasłabnięcie), nie nadążała za nim, a to był ruchliwy okaz. na placu zabaw dziecko się nie miało szans się wybiegać. stąd tyle nieszęścia na tej twarzy.

      jak szedł do przeszkola jako 3 latek i zobaczył tę nianię odbierającą z grupy inne dziecko to spierniczył na pół kilometra, a niemal rok jej nie widział.

      dodam, że panią zmieniłam bo zasłabła a u nas miało byc dwoje dzieci, nianie brałam młode z ogłoszenia, bez polecenia i każda okazała się lepsza od poprzedniej. i od żadnej dziecko nie uciekało ani młodsze ani starsze.

      zawsze to nianie rezygnowały (bo coś tam) a nie my.

      także sprawdź panią, jak radzą dziewczyny i zmieniaj jeśi czujesz, że może być coś nie tak.
      my też próbowaliśmy sprawdzać, ale na kamerce nie było dźwięku, poza domem i tak nie widzieliśmy co się dzieje. to co widzielismy nas nie przekonywało do zmiany.

      oczywiście, byłam nieco zła, że panie z placyku się rozgadały tak późno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka