patir23
14.09.16, 13:51
Dotąd poukładane w miarę wszystko zaczyna pryskac jak babka mydlana. mam dom, dwójkę dzieci,meza. Ale nie czuję się jakoś już szczęśliwa. Moje drugie dziecko nie rozwija się tak jak powinno. Przejawia cechy autyzmu, co prawda jeszcze nie mamy diagnozy ale nie jest tak jak powinno. Ma 2.5 roku, ostatnio wypełnia cały mój czas od świtu do nocy. Nie mam czasu dla siebie bo jak śpi musze ogarnąć wszystko. Dobija mnie fakt że nie mówi i nie powie Ci chce, co to boli itd. Ciągle pakuje się na rece albo znudzony łazi i jeczy pół dnia. Nasze życie to tylko jedna wielka nerwowka. Mam żel do męża często bo on bardziej chcial drugiego dziecka żeby starszy nie był jedynakiem. A teraz ja muszę się męczyć w ciagu dnia. Noce nieprzespane bo strasznie wierci się na zeby, poza tym mega problem bo nic nie chce jeść. Jego posiłki to jakieś wafle, chrupki, mleko i serki. Na widok zip i kanapek robi histerię. Z pierwszym synem było super. W wieku 2.5 lat mogliśmy sobie pogadać pospiewac itd. Nie mamy babci do pomocy wiec meczymy sie sami. Jutro pierwszy dzien terapii malego. Znow pewnie bedzie wrzask i buczenie. E hhh tak napisałam żeby wywalić z siebie wszystko. Nie tak to sobie wyobrażałem.. normalnie czasem już brak mi sil i chęci do życia. Dodam że syn jest kontaktowy tzn przytula się i patrzy i lubi ludzi i dzieci. Wszelakie inne nauki na gdzieś. Na widok książeczki żebym czegoś go nauczyła też jest wrzask... rece opadaja. Czy tak juz bedzie do konca... jestem taka podlamana.