Dodaj do ulubionych

Wegetacja - wątek extra extra light

07.10.16, 22:26
A propos wątku subciaa: subciaa nie pracuje, żyje z zasiłków ergo - wegetuje.

Z wątku wynika, że na Hawaje nie poleci, ale jak ktoś nie poleci na Hawaje tylko powiedzmy pojedzie pociągiem do Berlina - to chyba jeszcze nie wegetacja? A może wegetacja?

Nie pytam o rzeczy ewidentne: brak jedzenia, brak dachu nad głową. Pytam o granicę. Gdzie dla Was zaczyna się "wegetacja"?

Dziś złapałam się na tym, że myśląc o zakupie biletu do teatru za stówę zastanawiałam się, czy da się upchnąć w budżet czy nie da, a jeśli nie da - to czy dla mnie oznacza to wegetację? I kurczę, no trochę tak. Nie na każdy spektakl muszę chodzić, ale latami nie byłam w teatrze z prawdziwego zdarzenia. O, przypomniałam sobie, że byłam rok czy dwa lata temu na Kleczewskiej w Bydgoszczy (i tylko 3 dychy dałamwink). No i piękne spektakle widziałam na festiwalu Korczaka (w zasadzie dla dziecismile, też niedrogo.
Trochę wegetuję...
Obserwuj wątek
    • taki-sobie-nick Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 22:59
      To wcale nie jest taki błahy wątek.
      • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:37
        Zgadzam się. W ogóle mam wrażenie, że czasem "light" w tytule stanowi jedynie coś w rodzaju zasłony dymnej wink
        • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:58
          To miało być na zachętę wejścia na wątek. Kiedy ja się stałam mistrzynią manipulacji? big_grin
      • rorzrzutny Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 12:54
        taki-sobie-nick napisała:

        > To wcale nie jest taki błahy wątek.

        Po prostu nieznośna lekkość bytu. smile
    • leanne_paul_piper Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:00
      Dla mnie wegetacją byłoby gdyby pieniędzy z pensji wystarczało tylko na opłacenie rachunków, utrzymanie mieszkania, samochodu, zwierząt, jedzenie i podstawowa chemia i kosmetyki. Gdyby tych pieniędzy brakowało na jakieś rzeczy ekstra typu chociażby kino kilka razy w miesiącu albo książki albo coś ładnego do domu, o ubraniach, perfumach, torebkach czy butach już nawet nie wspominając, to czułabym się wyjątkowo niekomfortowo. I w sumie nawet nie pocieszałaby mnie myśl, że jeżdżę samochodem, a nie popylam codziennie na stację i łapię kolejkę. Ja nawet teraz zrezygnowałam z płatnego parkingu w centrum, bo wolę przejść się kilometr, ale za tę kasę iść na wypasiony masaż albo kupić coś ładnego np. w Duka.

      W ogóle to dziwię się ludziom, którzy 'niczego kupić nie potrzebują'. Zawsze mnie to zadziwia, jak oni nie mają żadnych potrzeb. Bo u mnie to zwykle jest kolejka potrzeb, a bo to nowa pościel by się przydała, stolik kawowy można by wymienić, dywan ma już prawie 8 lat, a taki piękny pomarańczowy widziałamwink, no i można by już zaliczkę na kolejne wakacje wpłacić, itd itp.
      • taki-sobie-nick Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:08
        Mnie na samochód nie stać.
        • leanne_paul_piper Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:10
          No ale to chyba nie mój problem? Myślisz, że ja swój dostałam w prezencie? Zapracowałam sobie uczciwie na niego.
          • taki-sobie-nick Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:15
            leanne_paul_piper napisała:

            > No ale to chyba nie mój problem?

            Najwyraźniej nie dociera do ciebie, co mam na myśli.

            Ja też bym chętnie uczciwie zapracowała, gdyby nie ograniczała mnie tak cholernie choroba.

            Uwagami, co bym mogła zrobić albo co powinnam, możesz się podzielić z moim lekarzem - od razu się dowiesz, czy w istocie bym mogła lub powinnam.

            Jeśli nie chcesz, zachowaj je dla siebie, znasz się na tym gorzej niż on.
            • leanne_paul_piper Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:29
              Sorry, ale nie będziemy się licytować na choroby. Ja choruję przewlekle od lat i jakoś daję radę pracować. Nie pracujesz to nie, ale nie rozliczaj pracujących z owoców ich wysiłków.
              • taki-sobie-nick Oczywiście, oczywiście, skoro TY chorujesz 07.10.16, 23:40
                przewlekle i MOŻESZ pracować, to znaczy że wszyscy chorujący przewlekle MOGĄ pracować.

                Może jednak to nie jest ta sama choroba [ciężki sarkazm]? Może jednak choroba czasem uniemożliwia pracę, a przynajmniej bardzo ogranicza możliwości w tej kwestii?

                Ach, nie, skąd, na pewno nie! No przecież TY CHORUJESZ I PRACUJESZ...
                • shell.erka Re: Oczywiście, oczywiście, skoro TY chorujesz 08.10.16, 08:59
                  Ale czy to wina leanne-paul??? Co ona ma zrobić? Przestać pracować żebyś poczuła się lepiej, czy oddawać ci swoją pensje?

                  Jak Kulczykowa ma tyle kasy, bo im w życiu wyszło, to też ma obowiązek rozdania majątku?

                  Nie kumam takich ludzi jak ty. Koleżanka dostała od męża w prezencie dom i auto. Mam jej za każdym razem to wspominać? I z wyrzutem podkreślać, że mi mój nie kupił?
                  • taki-sobie-nick Nie, Shellerko 08.10.16, 19:43
                    Napiszę wprost, mimo iż już poniżej pisałam, że nie chodzi mi o sam samochód, tylko o PUNKT WIDZENIA. Punkt widzenia owej Leanne.

                    Leanne ma POWSTRZYMAĆ SIĘ OD UWAG w rodzaju: jeśli ja jestem chora i pracuję, to każdy chory MOŻE pracować mimo choroby.

                    To naprawdę wszystko.

                    Nie jej winą jest, że ja nie pracuję.

                    Jej winą jest natomiast, że WYTYKA MI, iż ONA PRACUJE MIMO CHOROBY.

                    Wiesz - różne są choroby.

                    Starałam się napisać najprościej jak się dało, czy wszystko jasne?
                    • shell.erka Re: Nie, Shellerko 09.10.16, 08:07
                      Ale ona ci tak napisała, kiedy ty zaczęłaś jej pisać, że ty nie możesz tak mieć i zarobić, bo jesteś chora. Dopiero po tym, ona odpowiedziała że ona też choruje.
                      Sorry, ale to tak jakby olimpijczyk na spotkaniu z kibicami usłyszał od kogoś na wózku: taki jesteś dumny, a ja nie mogę bo jeżdżę na wózku.
                      I co ten olimpijczyk ma niby odpowiedzieć? Ma przestać trenować, bo ktoś inny nie ma takich możliwości? Wake up. Takie jest życie.
                      • taki-sobie-nick "Ale ona ci tak napisała" 09.10.16, 20:40
                        shell.erka napisała:

                        > Ale ona ci tak napisała

                        To w końcu chodzi o to, co napisałam ja czy co napisała Leanne?

                        Czy po prostu ustawiłaś sobie przeciwnika i niezależnie, co napiszę, ty masz swoją wizję tego, co myślę?

                        Nie, olimpijczyk nie ma przestać trenować. NIE CHODZI O CZYNY. Chodzi o podejście. Stosunek do bliźnich. CHODZI O SŁOWA. Rozumiemy się?

                        Ten osobnik, który jest na wózku, istotnie nie może. I rzeczony olimpijczyk mógłby w takiej sytuacji POWIEDZIEĆ "o cholera jasna, przykro mi". PO CZYM TRENOWAĆ DALEJ.

                        Czy napisałam wystarczająco zrozumiale?



                        A tym, co mnie pierwotnie zdenerwowało, było "życie bez samochodu" przedstawione jako wegetacja.
                        • taki-sobie-nick Re: "Ale ona ci tak napisała" 09.10.16, 20:49
                          Aha. Ja rozumiem, że ktoś może.

                          Niech ten ktoś zrozumie, że JA nie mogę.

                          Proste?

                          I po raz n-ty - NIE chodzi o wyzbywanie się dóbr czy rezygnację z osiągnięć, gdybyś zamierzała popracować nad kolejnym porównaniem.
                        • shell.erka Re: "Ale ona ci tak napisała" 10.10.16, 08:23
                          Rozumiem. Ale zrozum, że życie bez samochodu w pewnych sytuacjach to faktycznie wegetacja. Wystarczy mieszkać na zadupiu i mieć chore dziecko, które musisz zawieźć do lekarza. Albo znajdujesz pracę, ale nie możesz jej przyjąć, bo nie masz jak dojechać.

                          Brak auta dla mnie byłby totalnym udupieniem. Nie z powodu braku wygody, tylko logistyki. Ośrodek zdrowia jest w sąsiedniej wsi, zajęcia dodatkowe również. Biblioteka - tak samo.
                          Zakupy? Musiałabym chodzić na 4 razy spory kawałek.
                          Owszem, do miasta pociągiem mogę podjechać w 12 minut, ale z 3 dzieci.... Wózkiem... No jest to trudne.
                          Wiesz, gdyby ktoś napisał, że wegetacja to brak możliwości pójścia do kosmetyczki, czy kupowania co miesiąc nowego ciucha, to też bym się puknęla w głowę, ale w poście leanne-paul nie dostrzegam ani wyższości i protekcjonizmu w stylu kubkawkropki, ani popisywania się. W twoim natomiast widzę pretensje do innych. Do życia możesz mieć pretensje. Pewnie uzasadnione.
                          Ps. Z moim Hashimoto, chorym kręgosłupem, RZS i kilkoma innymi też mam coraz mniej siły i energii.
                          A filmy z tym kolesiem bez rąk i nóg widziałaś? Prowadzi spotkania coachingowe....
                          • kaz_nodzieja Re: "Ale ona ci tak napisała" 10.10.16, 08:35
                            A co masz zdrowego Shellerko?
                          • taki-sobie-nick Re: "Ale ona ci tak napisała" 10.10.16, 20:32
                            shell.erka napisała:

                            > Rozumiem. Ale zrozum, że życie bez samochodu w pewnych sytuacjach to faktycznie
                            > wegetacja. Wystarczy mieszkać na zadupiu i mieć chore dziecko, które musisz za
                            > wieźć do lekarza.

                            No, jest mnóstwo takich osób. Twoim zdaniem one wegetują?

                            Albo znajdujesz pracę, ale nie możesz jej przyjąć, bo nie mas
                            > z jak dojechać.
                            >
                            > Brak auta dla mnie byłby totalnym udupieniem. Nie z powodu braku wygody, tylko
                            > logistyki. Ośrodek zdrowia jest w sąsiedniej wsi, zajęcia dodatkowe również. B
                            > iblioteka - tak samo.
                            > Zakupy? Musiałabym chodzić na 4 razy spory kawałek.

                            Dlaczego na 4 i jak spory? Kilkaset metrów? Kilometr? Dwa? Dziesięć?

                            > Owszem, do miasta pociągiem mogę podjechać w 12 minut, ale z 3 dzieci.... Wózki
                            > em... No jest to trudne.

                            > Wiesz, gdyby ktoś napisał, że wegetacja to brak możliwości pójścia do kosmetycz
                            > ki, czy kupowania co miesiąc nowego ciucha, to też bym się puknęla w głowę, al
                            > e w poście leanne-paul nie dostrzegam ani wyższości i protekcjonizmu w stylu ku
                            > bkawkropki, ani popisywania się.
                            W twoim natomiast widzę pretensje do innych.

                            Jest jeszcze to, że ja mieszkam w mieście. Dużym mieście. Pomijając jakość oferowanych produktów, w zasadzie wszędzie mam blisko.

                            Automatycznie zatem wyobrażam sobie dziunię WIELKOMIEJSKĄ, która prycha, że ona "zbiorkomem" jeździć nie będzie, bo to wegetacja.

                            Poznałam ludzi, których nie stać na bilety komunikacyjne (trzymiesięczny ulgowy to u nas 140 złotych, czyli poniżej 50 zł miesięcznie). I nie, nie byli to menele, tylko osoby ciężko chore na rentach, z orzeczeniami.

                            D
                            > o życia możesz mieć pretensje. Pewnie uzasadnione.
                            > Ps. Z moim Hashimoto, chorym kręgosłupem, RZS i kilkoma innymi też mam coraz mn
                            > iej siły i energii.

                            RZS zwłaszcza wygląda nieciekawie, z tego, co wiki mówi.


                            > A filmy z tym kolesiem bez rąk i nóg widziałaś? Prowadzi spotkania coachingowe.

                            Najpierw o kolesiu. Postać kolesia znam i życzę mu jak najlepiej, i to byłoby na tyle, jeśli o niego chodzi.

                            Przy okazji zapewniam cię, że za sukcesem kolesia stoi nie tylko on sam, ale grupka - zapewne spora - asystentów, terapeutów i tego typu osób.

                            Nie mam na myśli żadnych głupich psychologów, tylko asystentów osób niepełnosprawnych, których nasze państwo bynajmniej podobnym osobom nie zapewnia.

                            Natomiast filmów z kolesiem nie oglądam, z prostej przyczyny: NIE MAM Z NIM NIC WSPÓLNEGO, jeśli chodzi o chorobę i rodzaj problemów, i nie motywuje mnie wcale.

                            Motywacja typu "facet na wózku obejrzy sobie film o głuchym" nie motywuje mnie wcale, a jako propozycja "wsparcia psychicznego" bardzo silnie irytuje (zwłaszcza w wydaniu wyż. wym. psychologów).

                            Mam zdiagnozowane problemy społeczne i z trudem wytrzymuję wystąpienie przed 20-osobową grupą. To by było na tyle na temat potencjalnego prowadzenia przeze mnie spotkań coachingowych. Z powodu tychże problemów nie zostałam nauczycielką języka.

                            Nie jest to choroba, o której piszę, z mojego punktu widzenia to najmniejszy drobiazg, chociaż istotnie odgrywa bardzo istotną rolę w moim życiu i zamyka mi cały ogrom możliwości.
                            • shell.erka Re: "Ale ona ci tak napisała" 11.10.16, 09:50
                              A widzisz! A nie każdy w mieście mieszka. Na 4 razy, bo wózek mam taki, że mi się ewentualnie chleb i ziemniaki do niego zmieszczą. Mąż często wyjeżdża - uprzedzam pytanie "przecież mąż może ogarniać zakupy".
                              Do ośrodka zdrowia autobus jeździ co godzinę. Plus kawałek na przystanek.
                              Jazda do pracy bez auta jest niemożliwa. Serio.

                              Koleś o którym mowa nie urodził się z wszystkimi tymi pomocnymi ludźmi naokoło. Nie. On ich zdobywał. Swoim podejściem do życia.
                              I to ono jest najważniejsze. Można mieć mieszkanie, prace na etacie, męża i dzieci i narzekać "Jakie ja mam to życie nudne... Inni podróżują, chodzą na imprezy, mają ciuchy z escady". Można jeżdżąc po świecie, każdego dnia budzić się w luksusowym hotelu z wielkim bukietem przy łóżku, mieć miliony w torebkach i butach i narzekać: "Jakie to moje życie puste...",
                              A można poprostu starać się dostrzegać pozytywne strony każdej sytuacji i każdy moment traktować jako część swojej drogi, szansę, szukać radości.

                              Miałam straszny moment w ostatniej pracy - byłam mobbingowana, miałam toksycznych przełożonych, brałam na siebie za dużo, do tego równolegle trwała walka w sądzie z rodziną, taka naprawdę na noże, było krucho z kasą, miałam poczucie winy że moje dzieci siedzą najdłużej w przedszkolu i na świetlicy.
                              Wymyśliłam sobie wtedy rytuał - parzylam kawę z cynamonem, patrzyłam minute przed przyjazdem szefowej w okno i uśmiechalam się do siebie. Najpierw było trudno, bo jak się kuśwa uśmiechać, kiedy w środku dygoczesz co tym razem będzie nie pasowało pewnym ludziom. Ale z każdym dniem ten uśmiech trwał dłużej. I jakoś tak zaczęło się w pracy na początek układać.
                              Potem pomagała też modlitwa - wiem, to już nie rada dla wszystkich, ale może medytacja, czy wyobrazanie sobie np. Pięknego, bezpiecznego miejsca.

                              Wiem, wiem że są tragedie, kiedy masz ochotę powiedzieć pier... Olcie się wszyscy, ale ja tam wierzę, że pozytywną energią / myśleniem, przyciagamy dobre rzeczy i ludzi.
                              • taki-sobie-nick Skąd wiesz, że zdobywał? 11.10.16, 20:40
                                shell.erka napisała:

                                > A widzisz! A nie każdy w mieście mieszka. Na 4 razy, bo wózek mam taki, że mi s
                                > ię ewentualnie chleb i ziemniaki do niego zmieszczą.

                                No cóż, radą na to jest nabycie większego wózka. I nie podałaś odległości. Jaki to ten "kawał" do sklepu? Ile czasu idziesz?


                                Mąż często wyjeżdża - uprz
                                > edzam pytanie "przecież mąż może ogarniać zakupy".
                                > Do ośrodka zdrowia autobus jeździ co godzinę.

                                To i tak nieźle, gorzej, gdyby jeździł dwa razy dziennie.

                                Plus kawałek na przystanek.

                                Ale jaki ten kawałek? Lubię konkrety. Ile czasu tam idziesz?

                                > Jazda do pracy bez auta jest niemożliwa. Serio.
                                >
                                > Koleś o którym mowa nie urodził się z wszystkimi tymi pomocnymi ludźmi naokoło.
                                > Nie. On ich zdobywał.

                                Shellerko, w żadnym kraju człowiek nie RODZI SIĘ z pomocnymi ludźmi wokół.

                                Tyle że w niektórych krajach oni mu PRZYSŁUGUJĄ. Jako niepełnosprawnemu. NIEZALEŻNIE OD JEGO NASTAWIENIA.


                                Swoim podejściem do życia.
                                > I to ono jest najważniejsze.

                                Można mieć mieszkanie, prace na etacie, męża i dzi
                                > eci i

                                Shellerko, a skąd wiesz, że mam męża? Dzieci? Pracę? Nie tylko na etacie, jakąkolwiek.

                                A może nie mam wszystkich z powyższych? A może żadnego z powyższych?

                                Dopuszczasz możliwość, że nie trzeba być upośledzonym umysłowo, żeby mieć ogromne kłopoty z pracą?


                                narzekać "Jakie ja mam to życie nudne... Inni podróżują, chodzą na imprez
                                > y, mają ciuchy z escady".

                                Wybacz, ale nie wiesz, o czym mówisz. Nie chodzi o podróże i ciuchy z Escady, chodzi o zwyczajne poczucie spokoju i brak lęku. Lęku nerwicowego, dodam, nie chodzi o lęk typu "ojej, nie zdążymy do lekarza". Codziennego lęku, z którym zmagam się latami.

                                Może nie rozmawiajmy na poziomie "braku ciuchów z Escady", bo nie o to chodzi.


                                > Miałam straszny moment w ostatniej pracy

                                Aha. Miałaś. A ja swoją chorobę nadal mam i będę miała. I uwierz mi na słowo, jest to choroba POWAŻNA.

                                Najważniejsze jest, jak napisałaś, nastawienie.

                                Dlatego wspominanie o Vujiciciu o tyle nie ma sensu, że on ma swoje nastawienie, a ja mam swoje.

                                Rozumiem, że z twojej strony był to argument typu "inni mają gorzej". No mają, i co w związku z powyższym? Będę od tego zdrowsza? Mam mieć poczucie winy?


                                Przypomnę ci Janusza Świtaja, który sam z siebie miał nastawienie zupełnie inne - chciał się pozbawić życia. Pomogła mu Anna Dymna. Ale nie opowiadała mu o Vujiciciu i jego nastawieniu. Zamiast tego ZATRUDNIŁA Świtaja.



                                • shell.erka Re: Skąd wiesz, że zdobywał? 12.10.16, 08:51
                                  Obawiam się niestety, że tobie nawet Dymna by nie pomogła, bo masz straszne ograniczenia, nie tyle związane z fizycznoscia, co w głowie. Sama siebie stawiasz w pozycji "na kij próbować, i tak mi nic nie wyjdzie"
                                  • taki-sobie-nick Straszne! Nie jestem zachwycona twoimi radami 12.10.16, 18:49
                                    shell.erka napisała:

                                    > Obawiam się niestety, że tobie nawet Dymna by nie pomogła, bo masz straszne ogr
                                    > aniczenia, nie tyle związane z fizycznoscia, co w głowie.


                                    To znaczy oczekiwałaś, że porównawszy się z Vujiciciem zacznę emanować radością? I masz mi za złe, że tego nie zrobiłam?

                                    Polecam książkę jednej pani "Moje życie z OCD". Podobno krótka, więc się nie przemęczysz. Przeczytaj, to porozmawiamy.


                                    W GŁOWIE to ja mam czaszkę, mózg, naczynia krwionośne i temu podobne.


                                    Ograniczenia mam, i owszem, W UMYŚLE, ponieważ odkąd pamiętam cierpię na nerwicę. Owszem, mogę wiele rzeczy i je robię, ale jest to jakieś 20% tego, co bym mogła jako zdrowa.

                                    Aha - na jednego Vujicica przypadają tysiące jemu podobnych, którzy nie mają TAKIEGO poweru. Nie zapominaj o tym.

                                    Pokrzykujesz, że poważnie chorzy są zbyt mało optymistyczni, a sama d... zawracasz głupią sprzątaczką i tym, że będziesz więcej płacić. Straszne!

                                    Sama siebie stawiasz
                                    > w pozycji "na kij próbować, i tak mi nic nie wyjdzie"

                                    Mnie to bardzo dużo wyjdzie, ale jednak a) NIE BĘDĘ ZDROWA, a wiele lat miałam na to nadzieję, i MAM PRAWO nie móc się z tym pogodzić, b) znacznie więcej bym mogła, gdyby państwo i trzeci sektor mnie WSPIERAŁY, a nie udawały, że wspierają. I ten fakt mnie dobija.


                                • kk345 Re: Skąd wiesz, że zdobywał? 13.10.16, 13:51
                                  >Rozumiem, że z twojej strony był to argument typu "inni mają gorzej". No mają, i co w związku z >powyższym? Będę od tego zdrowsza? Mam mieć poczucie winy?

                                  Moze jednak ty wytłumacz, dlaczego w stosunku do ciebie nie można użyć tego argumentu, skoro od początku rozmowy używasz go przeciwko rozmówczyniom?
                                  Przecież twoje wypowiedzi to w zasadzie pretensja, ze wyrażają swoje zdanie nie biorąc pod uwagę, ze ty masz gorzej, bo przecież powinny to uwzględniać... Mają mieć poczucie winy, czy jak?
                                  • taki-sobie-nick Re: Skąd wiesz, że zdobywał? 13.10.16, 19:36

                                    > Moze jednak ty wytłumacz, dlaczego w stosunku do ciebie nie można użyć tego arg
                                    > umentu, skoro od początku rozmowy używasz go przeciwko rozmówczyniom?

                                    Muszę ci przyznać, że celne.

                                    > Przecież twoje wypowiedzi to w zasadzie pretensja, ze wyrażają swoje zdanie nie
                                    > biorąc pod uwagę, ze ty masz gorzej, bo przecież powinny to uwzględniać... Maj
                                    > ą mieć poczucie winy, czy jak?

                                    Równie celne. Przynajmniej nie dajesz mi dobrych rad.


                              • kaz_nodzieja Re: "Ale ona ci tak napisała" 11.10.16, 20:52
                                Wierzyć możesz. Prawdopodobnie skuteczność takiego myślenia jest taka sama jak modlitwy właściwie dowolnej religii czyli jednemu pomoże, innemu nie pomoże.
                  • taki-sobie-nick Nie wiem, kogo nie "kumasz", i NIGDZIe 08.10.16, 19:46
                    nie sugerowałam rozdawania niczego.

                    To wszystko sobie dopowiedziałaś.
              • taki-sobie-nick Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:49
                leanne_paul_piper napisała:

                > Sorry, ale nie będziemy się licytować na choroby. Ja choruję przewlekle od lat

                Yhy. Zapewne na alergię.
            • 21mada Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:30
              No ba, kazdy moze sobie uczciwie zarobic na samochod, wille i futro z norek. Wystarczy tylko chciec.
              ROTFL
              • taki-sobie-nick Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:42
                21mada napisał(a):

                > No ba, kazdy moze sobie uczciwie zarobic na samochod, wille i futro z norek. Wy
                > starczy tylko chciec.
                > ROTFL

                Ja skromna kobieta jestem, zadowoliłabym się kożuchem cielęcym. tongue_out
            • aankaa Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:43
              i o co się tak rzucasz ?
              napisałaś "mnie na samochód nie stać" - nie wszyscy muszą śledzić wątki i pamiętać której jak się życie/zdrowie potoczyło
              • taki-sobie-nick Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:48
                aankaa napisała:

                > i o co się tak rzucasz ?

                A co to, już rzucić się nie można? Nie sam samochód (nomen omen) mnie zirytował, tylko punkt widzenia Leanne.
                • kk345 Re: Och, ach, samochodu? 13.10.16, 13:52
                  Ale to jest jej własny punkt widzenia, niezdrowo byłoby, gdyby prezentowała cudzy...
              • ichi51e Re: Och, ach, samochodu? 08.10.16, 09:49
                A mnie moze i stac ale nie mam. Co to wnosi do watku? Bez samochodu masa ludzi zyje i czy to jest wegetacja? Raczej inne zycie.
                • cosmetic.wipes Re: Och, ach, samochodu? 08.10.16, 10:56
                  A to zależy od wielu czynników. Ja bez samochodu nie mogłabym pracować, a gdybym nie pracowała, to bym wegetowala. I gnuśniała przy okazji.
        • triss_merigold6 Re: Och, ach, samochodu? 07.10.16, 23:13
          Być może nie jest Ci potrzebny. Nam tj. mojej rodzinie jest niezbędny i do dzieci i jako narzędzie pracy.
        • vaikiria Re: Och, ach, samochodu? 08.10.16, 11:21
          Ja nie odczuwam potrzeby posiadania samochodu - to dopiero wegetacja mentalna smile
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:51
        A propos Twoich potrzeb, przypomniał mi się kolega, który lata temu mówił (stare, ale jare): jestem za biedny na to, żeby kupować gó....wink
        • taki-sobie-nick Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:55
          danaide napisała:

          > A propos Twoich potrzeb, przypomniał mi się kolega, który lata temu mówił

          Stare powiedzenie i nie wymyślił go bynajmniej kolega.

          I co? Nie kupował byle czego, a buty szył u szewca?
          • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 00:12
            Wiem, ale od niego usłyszałam i dobrze było sobie go przypomnieć.

            Kupował płyty i nie bardzo chciał pożyczać, bo to same perełki i białe kruki były. I nie wiem, kupował czy zbierał jakieś żyjątka dla pająka. Garderoba, jak na czasy, przyzwoita, ale wtedy jeszcze nie definiowało się człowieka przez ciuch.
      • larrisa Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:39
        Zadziwia cię bo sama jesteś ofiarą konsumpcjonizmu i pewnie jesteś pierwszym pokoleniem w rodzinie, które lepiej zarabia. To się wylewa z większości twoich postów.
      • shell.erka Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:06
        A ja się nie dziwię o ile ten brak potrzeby to nie pusta poza, tylko faktyczne podejście do konsumpcjonizmu.
        Kiedyś uwielbiałam zakupy. Zakupy mnie uszczesliwialy. A ostatnimi laty wogole nie bawią.
        Jak coś potrzebuje, idę i kupuje, ale nie wymyślam potrzeb. Wynika to też chyba z mojego umiłowania prostoty, minimalizmu i porządku w przestrzeni życiowej (z wyjątkiem auta - w nim mam zawsze syf).
        Te cwieki w butach może z tym zgrzytają, ale potrzebuję ich zamiast biżuterii wink
      • vaikiria Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:20
        Tak się zastabowiłam i wychodzi na to, że niczego nie potrzebuję kupić. Poza mieszkaniem, ale to powierdzmy nie jest typowy zakup smile
        Na przykład mam odłożone 1,5 tysiąca na zakupy ubraniowe na ten sezon. Ale po odwiedzeniu iimprezy wymiankowej w gronie bliższych i dalszych koleżanek okazało się, że wszelkie braki uzupełniłam (płaszcz, trzy sukienki, szalik i elegancka koszula) , a ze względu na ciążę wstrzymuję zaplanowany zakup dżinsów, bo nie ma sensu. Buty odbiorę od szewca w najbliszym tygodniu i jestem gotowa na jesień/zimę, przynajmniej do czasu, az brzuch będzie naprawdę widoczny i trzeba bedzie coś kupić.
        Jest kilka nowości wydawniczych, które chcę przeczytać, ale mam jeszcze stertę nierpzeczytanych, więc na razie nie kupuję.
        Ogólnie raczej wyzbywam się rzeczy niż kupuję nowe. I nie mam w tej chwili żadnej zachcianki, którą chciałabym zrealizować, bo rozumiem, że chodzi Ci o zakupy zachciankowe, a nie o to, że lada moment wybulę na weterynarza, bo psa trzeba zaszczepić.
        • leanne_paul_piper Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 12:33
          Nawet nie chodzi tyle o zachcianki, ale o rzeczy, które trzeba by wymienić, bo np. prześcieradła już całe w dziurkach, stolik kawowy jeszcze żyje, ale widać że już nadgryziony zębem czasu, walizka już porysowana i w stanie przedrozpadowym. Albo lustrzanka, która się utopiła niestety na śmierć. U mnie zawsze coś, a wiadomo, że tego wszystkiego nie zrealizuje się w jednym miesiącu, więc kolejka potrzeb i realizowanie wg pilności. A pamiętam kiedyś taką dyskusję z forumką, która twierdziła, że ona wszystko ma i niczego nie potrzebuje. I to mnie przyznam zafrapowało.
          • vaikiria Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 12:53
            No to ja też wszystko mam i niczego nie potrzebuję w tej chwili.
          • asia06 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 13:27
            Ale tak bywa, naprawdę. Kiedy kupowałam dom/mieszkanie, to go urządzałam. Przez jakieś 10 lat nie było najmniejszej potrzeby wymieniania czegokolwiek. Poza oczywistymi rzeczami typu pościel, ręczniki... Uwielbiam minimalizm, więc żadnych ozdób nie kupuję, mam jedynie kwiaty. Zmieniam tylko sezonowo garderobę. W dodatku tylko część. Mogłabym nie mieć samochodu, ale np. brak pieniędzy na kino, teatr, książkę, wycieczkę, wakacje byłby dla mnie niekomfortowy.
            Najbardziej jednak niekomfortowy byłby dla mnie brak czasu. Jeśli w zamian za nienajlepiej płatną pracę, ale dającą czasowy komfort miałabym dostać pracę świetnie płatną, ale wymagającą wielu godzin pracy i dyspozycyjności w ciągu całego tygodnia, to podziękowałabym. Wolałbym mniejsze mieszkanie, brak samochodu i wakacje w lesie.
        • panterarei Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 20:51
          A masz już dzieci, czy to pierwsze?
    • aankaa Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:10
      zależy jak daleko masz do Bydgoszczy
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:23
        Jak jestem przejazdem to niedaleko.
    • thea19 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:22
      wegetacja to za duzo, zeby umrzec i za malo, zeby zyc
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:26
        Za mało, żeby coś kupić, za dużo, żeby przepić? (tu akurat cytat z Wrońskiego)
        • gat45 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:03
          danaide napisała:

          > Za mało, żeby coś kupić, za dużo, żeby przepić? (tu akurat cytat z Wrońskiego)

          Różnica między bogatymi a biednymi nie polega na tym, że jedni mają pieniądze, a drugim ich brak. Po prostu sumy, których brakuje bogatym, są o wiele większe od tych, których brakuje biednym.

          Od lat szukam autora powyższego cytatu - może ktoś wie, skąd to pochodzi ?
          • izjaa Re: Wegetacja - wątek extra extra light 09.10.16, 20:43
            Cytat z książki "Pogrom w przyszły wtorek" Marcina Wrońskiego smile
    • 21mada Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:28
      Wegetacja to spedzac w pracy i na dojazdach 10 godzin dziennie i nie miec czasu na ZYCIE. To wlasnie wegetacja. Miec pieniadze, a nie miec czasu ich wydawac. Widywac dzieci godzine dziennie. Miec piekny dom, a nie miec czasu w nim polezec z ksiazka na kanapie. Zyc od weekendu do weekendu, od urlopu do urlopu.
      • damartyn Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:33
        21mada napisał(a):

        > Wegetacja to spedzac w pracy i na dojazdach 10 godzin dziennie i nie miec czasu
        > na ZYCIE. To wlasnie wegetacja. Miec pieniadze, a nie miec czasu ich wydawac.
        > Widywac dzieci godzine dziennie. Miec piekny dom, a nie miec czasu w nim poleze
        > c z ksiazka na kanapie. Zyc od weekendu do weekendu, od urlopu do urlopu.

        To nie jest wegetacja. To jest WŁASNY wybór.
        • damartyn Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:37
          Wegetacja to jest znalezienie się w pułapce, bez wyjścia. Gdy życie toczy się , bo śmierć nie przychodzi. Na nic się nie czeka i niczego się nie oczekuje. Ogólna beznadzieja.
          • mid.week Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 14:19
            A to raczej stan depresyjny i wynika z formy psychicznej niezależnie od zasobności.
        • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:32
          Niby własny, ale chyba wiele osób żyjących w ten sposób sobie tego nie uświadamia. Albo ma takie właśnie priorytety, co z boku może się wydawać smutnawe, jednak może je uszczęśliwia?
      • leanne_paul_piper Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:35
        A dla mnie praca jest ważna i daje mi sporo satysfakcji. Lubię pracować. Do tego mogę założyć ładne ubrankawink. A dojazd nawet te 45 minut do godziny jest ok, bo pozwala wytworzyć przestrzeń do pozamykania spraw pracowych i nie przenoszenia ich do domu. Poza tym to dla mnie praktycznie jedyny czas, kiedy jestem sama i mam czas na przemyślenia.
        No i powrót do domu po pracy smakuje lepiej, niż gdy się w nim siedzi non stop. O wiele bardziej docenia się też weekendy. A urlop można mieć choćby i 4 razy w roku.
        • pulcino3 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:45
          Pieknie.
        • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:18
          Czy to samo mówiłabyś gdybyś pracowała jako kasjerka w supermarkecie, sprzątająca bądź pracownica tzw. linii produkcyjnej?
          • vaikiria Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:40
            A dlaczego miałaby się zastanawiać co by bhyło gdyby? Pisze o tym, co jest.
            • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 10.10.16, 08:38
              Żeby mieć szersze horyzonty niż czubek swojego nosa?
      • lokitty Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:50
        To są dwie skrajności.
        Większość ludzi szczęśliwie mieści się między nimi, czyli i pracują, i są samodzielni, i mają też czas na normalne życie.
      • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:20
        10 godzin to tak dużo, przy założeniu, że weekendy wolne? Wyjeżdżasz o 8.00, wracasz o 18.00. Do spania masz całe 4 godziny albo i 5.
      • lilly_about Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 13:28
        Myslałam, że dla ciebie wegetacją jest nie móc zrobić parapetówki.
        • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 15:55
          Przeczytałam "Nie móc zjeść papierówki." To dopiero swoją drogą byłaby wegetacja.
    • pulcino3 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 07.10.16, 23:52
      wychowałam się w domu gdzie był kult pracy , która w dużej mierze stanowiła wartość człowieka jak i samą w sobie. Obecnie kieruje się tymi samymi zasadami. Czlowiek który może, a nie pracuje bo "nie potrzebuje" jest dla mnie bez wartościowy. Brak pracy, celu w życiu to wegetacja.
      • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:35
        >Czlowiek który może, a nie pracuje bo "nie potrzebuje" jest dla mnie bez wartościowy.

        Dla mnie bezwartościowe jest takie stwierdzenie.
        Nie uważam, aby praca była jedyną wartością godną kultywowania w życiu.
        I piszę to, mając doświadczenie 10 lat "zapieprzania" i prawie 10 spędzonych lepiej tongue_out
        • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:38
          A właściwie 15, bo zapomniałam o studiach, na których pracowałam praktycznie na cały etat. Jak ten czas szybko leci big_grin
      • lady-z-gaga Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:51
        No to Twój dom rodzinny zrobił Ci sporą krzywdę.
        • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:10
          No właśnie ja chyba też z takiego pochodzę. Problem polega na tym, że za każdym razem - a miałam dwa takie tąpnięcia w życiu - gdy nagle maszynka nauki/pracy zacinała się, bo znajdowałam się na jakimś zakręcie i nie do końca sobie z tym radziłam - zostawałam równana z ziemią, najpierw przez matkę (byłam po studiach), potem przez ojca (urodziłam dziecko i straciłam pracę). I myślę, że to jak żyję obecnie w dużej mierze jest zdeterminowane tymi dwoma przełomami.
      • shell.erka Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:35
        A ja myślę, że mało jest jednak osób, które nie muszą, work nic nie robią.
        Obserwuje to wkoło siebie. Praktycznie każda z dziewczyn które faktycznie nie muszą, poprostu pracuje w domu, zajmując się małymi dziećmi. Swoimi. Robią to, za co ich kolezanki płacą obcym osobom. Są wyjątki. Ale przeważnie są to osoby, które dzieci traktują jako kolejne zadanie do odchaczenia w życiu. I też to rozumiem.
        Po odchowaniu dzieci (mniej więcej moment posłanka dziecka do przedszkola) każda coś robi. Jedna szyje - trochę z tego ma, trzy tłumaczą, dwie działają w fundacjach, jedna prowadzi butik z ciuchami. Najpopularniejszym biznesem wśród tych "comajanaciuchy" 😂 są ostatnio szkolenia z zakładania sztucznych rzęs, brwi i paznokci.
        • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:16
          Daj mi zaległą aktualną fotkę na kaz.nodzieja@gazeta.pl. Napiszę uczciwie i szczerze w odróżnieniu od wielu fałszywych koleżaneczek na ile lat wyglądasz i czy w efekcie te wszystkie "odmładzania" dają efekt.
          • shell.erka Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 13:26
            Nie mogę. Nie chce mieć kolejnego wielbiciela, który umiera z miłości do mnie i wystaje pod mym domem, zasypuje kwiatami i przez to wegetuje.
            Na kij ci ten kaktus.
            • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 15:27
              Daj, nikomu nie prześlę dalej.
              • shell.erka Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 18:37
                Z troski o ciebie skarbie, nie.
                Ps. Ja się nie odmładzam. Ja się konserwuję wink
                • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 19:06
                  Daj Shellerko, daję słowo honoru, że zdjęcie od razu wykasuję i nikomu nie przekażę.
    • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 08:28
      Myślę, że to zależy od wewnętrznego nastawienia. Pewnie są ludzie, którzy potrafią ogarnąć swoją rzeczywistość za śmiesznie małe kwoty i są szczęśliwi. To jest pewna sztuka.

      Sama mam świadomość dokonywanych wyborów, typu jak pojadę na wakacje, to nie wymienię samochodu. I jak mnie dopada dołek, że ten samochód to wypadałoby jednak wymienić, to przypominam sobie wakacje i mi przechodzi. W ogóle, jak mi na coś brakuje, to wyliczam sobie, na co mi starcza - pomaga smile

      A gdzie by się zaczęła dla mnie wegetacja? Hmmm... sama potrafię ograniczyć własne potrzeby i przyjemności (np. lubię czytać, a w razie kataklizmu zawsze są biblioteki, więc tu bym miała mocny punkt zaczepienia), ale już np. powtarzanie dziecku x razy, że tego jej nie kupię/tam nie pojedzie, bo nas nie stać, byłoby dla mnie ciężkie.
      • shell.erka Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:56
        Myślę, że pozytywne nastawienie do życia pozwala na bycie szczęśliwym i całkiem przyjemne życie właśnie w taki sposób, że szuka się przyjemności na miarę możliwości i czerpie z nich przyjemność. Nie trzeba kupować książek, są biblioteki. Kina mają promocyjne dni, są wyprzedaże.
        Myślę, że im mniej człowiek ma, tym więcej radości czerpie z banalnych rzeczy.
        Umiejętnośc czerpania przyjemności z małych rzeczy powoduje brak frustracji, często występujący tam, gdzie panuje zasada: więcej zarabiasz, musisz więcej wydawać, żeby "się dostosowywać do otoczenia"

        • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:15
          Można kupować książki i czytać je za darmo, pod warunkiem, że mieszkasz w dużym mieście i stosunkowo niedaleko masz księgarnię internetową z opcją odbiór (więc w razie czego i zwrot) osobisty. Na zwrot masz 10 dni, więc spokojnie w tym czasie książkę przeczytasz. Dorosły potrafi czytać tak, że książka niczym się nie upaprze. Ja kupuję, odbieram, do owych 10 dni zwracam osobiście i dostaję zwrot pieniędzy.
          • lokitty Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 13:13
            Zawsze możesz ściągnąć z chomikuj, przeczytać i usunąć z kompa wink.
            • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 20:47
              Próbowałem. Niestety tu jestem tradycjonalistą i papier w ręce musi być.
        • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:29
          Zgadzam się, zdecydowanie. Plus umiejętność doceniania tego, co się ma (też niematerialnie).
        • kanga_roo Re: Wegetacja - wątek extra extra light 10.10.16, 08:09
          Myślę, że pozytywne nastawienie do życia pozwala na bycie szczęśliwym i całkiem przyjemne życie właśnie w taki sposób, że szuka się przyjemności na miarę możliwości i czerpie z nich przyjemność
          właściwie mogłabym się pod tym postem shellerki podpisać, ale gdzieś z tyłu głowy ma taką upartą myśl
          ...i wszystko jest OK, dopóki się nie zepsuje samochód/pralka/ząb/itp
          wtedy cała misterna równowaga i przyjemne życie biorą w łeb, a frustracja zalewa
          • butch_cassidy Re: Wegetacja - wątek extra extra light 10.10.16, 08:40
            kanga_roo napisała:

            >
            > ...i wszystko jest OK, dopóki się nie zepsuje samochód/pralka/ząb/itp
            > wtedy cała misterna równowaga i przyjemne życie biorą w łeb, a frustracja zalew
            > a

            Ale to jest właśnie ta wspomniana kwestia nastawienia. Mnie się w takim okresie popsuła pralka. Wiesz ile zabawy było, jak z córką (wtedy chyba 4 lata jakoś miała) robiłyśmy w wannie pranie ręczne? Potem jak pralkę naprawiliśmy, ona się dopytywała, kiedy znów będziemy prać w wannie wink Poza tym bywa i tak, że dopiero konkretna potrzeba skłania, żeby poszukać dochodu. Może to nie rozsądne, ale jak komuś to nie przeszkadza? Jego wybór.
            • shell.erka Re: Wegetacja - wątek extra extra light 10.10.16, 09:27
              Plus: co nas nie zabije, to nas wzmocni wink
              Choć fakt - przyznaje, że były momenty, że zamiast wzmocni mówiłam: rozpier.... li psychicznie wink
    • oqoq74 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:32
      Kolejny wątek, w którym niektóre będą udowadniać, że życie bez częstego odwiedzania kina, robienia zakupów dla polepszenia swojego nastroju i kilku wypadów w roku na wakacje to wegetacja.

      Aż chce się sparafrazować Lindę: co Ty k... wiesz o wegetacji.
      • niennte Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:44
        Właśnie smile
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:19
        Możesz tak sobie uważać. Przepraszam, że spałam na dworcu tylko dwa razy, zazwyczaj w podróży.

        Ustosunkowując się do Twojej wypowiedzi. Mi najbardziej doskwiera problem z punktu 1. Punkt 3 też był dla mnie problematyczny, ale ratuję się tym co pisał Sandor Marai w swoich Dziennikach - o podróży wewnątrz własnej głowy. Natomiast w wątkach kosmetyczno-zakupowych z reguły słabo się udzielam, chyba że chodzi właśnie o wszelkie metody alternatywne. Nie, nie uważam brak torebki Korsa - rozumiem, że to absolutne minimum egzystencjibig_grin - za wegetację.
        • oqoq74 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:38
          Ale to nie jest kwestia, możesz sobie uważać, tylko stan faktyczny. Sytuacja, gdy chcesz iśc do teatru i zastanawiasz się czy wydać na to stówę, to nie jest wegetacja. Nadmierny konsumpcjonizm sprawił, że wiele takich codziennych wyborów urasta do rangi tragedii życiowych i rozmyślań nad "wegetacją". Tymczasem to z faktyczną wegetacją nie ma nic wspólnego. To o czym piszesz to jest brak komfortu przy wyborach, ograniczenia finansowe, dla każdego w innym miejscu. Ale nie wegetacja.
    • ichi51e Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:47
      Idz na ten teatr.
      • niennte Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 09:50
        A po co ona ma biegać na dachu teatru?
        • ponis1990 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 07:41
          Nie można pić kawy przy laptopie czytając to forumbig_grin
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:20
        wink
    • lokitty Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:00
      Wegetacja to dla mnie niemożność samodzielnego zaspokojenia potrzeb, które w danym momencie są istotne i których nie zaspokojenie spowoduje problemy/duży dyskomfort.
      Czyli np. bardzo zależy Ci na danym przedstawieniu, a nie dasz stówy za ten bilet, mimo że nie jest tak, że co tydzień wywalasz stówę na teatr. Musisz kupić buty i nie możesz kupić, bądź nie możesz kupić odpowiednio porządnych - chodzisz w starych albo w szajsie z ryneczku czy z hali w dyskoncie wink.
      Czyli np. musisz podjechać z dzieckiem.sobą do lekarza i nie masz na wizytę plus kompleksową diagnostykę, a sytuacja jest taka, że dla dobra zdrowia i samopoczucia dziecka/swojego nie za bardzo możesz bujać się po lekarzach i badaniach na nfz (ja np. wymacałam sobie guz tarczycy, od ręki zapłaciłam za wszelkie możliwe badania, w tydzień później byłam u endo, za 2 tygodnie biopsja - na nfz na cito dostać się do endo to min. 3-4 m-ce, a dopiero potem skierowania na badania i cała kołomyja).
      Czyli jeszcze - kiedy brak wpływu alimentów powoduje to, że zaczynasz mieć braki w budżecie i opłacenie takich normalnych, przeciętnych potrzeb zaczyna Ci się sypać... (tak, to w związku z tym, co napisałaś w innym wątku - nie idź tą drogą, że czekasz na wpływ na konto, jak na pensję od pracodawcy, wystarczy foch zagranicznego tatusia i będziesz bujała się kilka lat, żeby cokolwiek wyegzekwować).
      • oqoq74 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:08
        Przeciętne potrzeby to nie wegetacja, a po prostu przeciętne potrzeby zapewniające jakiś komfort i ten może być różny dla różnych ludzi.
        Wegetacja to jest ten poziom życia, gdzie masz za dużo by umrzeć.
        • niennte Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:12
          oqoq74 napisał(a):

          > Wegetacja to jest ten poziom życia, gdzie masz za dużo by umrzeć.

          Otóż to.

          Inne powyższe definicje to tylko stan umysłu. Jeżeli na swoim poziomie życia człowiek czuje się zadowolony, to nieważne, jaki to poziom.
        • konwalka stolik kawowy, tak 08.10.16, 10:18
          przypomnialas mi
          po dwoch latach poszukiwan znalazlam taki wymarzony, wreszcie
          kosztuje 250 f
          dla ematki piszącej chetnie w tego typu watkach kwota jest byc moze zalosna, ale ja musze uwzglednic w budzecie i pomyslec, kiedy i jak
          a moze poczekam do, jak to mówią, wysprzedazy?
          - Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:25
        Nie, nie łączyłabym tego z tamtym wątkiem. Zdecydowałam się na dziecko w tłustych latach, a potem się różne rzeczy pozawalały i włączyłam tryb oszczędnościowo-alternatywny i próbuję równoważyć bieżące wpływy i wydatki. Ale to nie jest tak, że w sytuacji podbramkowej nie miałabym skąd wziąć środków. I nie jest tak, że czasem nie zaszalejmy z córeczką.

        No dobra, macie mnie, to jest w mojej głowie.
        • lokitty Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:36
          To znaczy, tak się tamtego wątku uczepiłam nie z jakiejś złośliwości bynajmniej, tylko pamiętam, jak moja córka była mała, rehabilitowana, chorująca, a ja dostawałam uśrednione wynagrodzenie najpierw za wszystkie nie wykorzystane urlopy wypoczynkowe, potem długie zwolnienie lekarskie - moje i łącznie z alimentami od jej ojca nie mogłam za bardzo pozwolić sobie na żadne ekstrasy. Korzystałam też głównie z publicznej służby zdrowia, co często było bardzo uciążliwe wink.
          Dziecko jakoś tam jednak zobowiązuje do wysiłków w stronę życia ponad ten tryb oszczędnościowy, bo możesz stanąć przed kosztami, które ciężko byłoby Ci ponosić.
          A ojcowie na dystans? Założy nową, stałą rodzinę i wystąpi o obniżkę alimentów - albo przestanie płacić, zanim doczekasz się sprawy, tłumaczenia dla sądu zagranicznego, wydania europejskiego nakazu płatniczego, uruchomienia tamtejszych komorników, minie dobry rok. Wiem, bo tłumaczę takie rzeczy dla tłumacza przysięgłego, w tej chwili mam na warsztacie pisma sądowe, gdzie sprawa o alimenty rozpoczęła się w połowie 2015 r.
          I ja np. w pewnym momencie zaczęłam wyobrażać sobie, że żyjemy z młodą bez tych alimentów, poskutkowało to tym, że traktuję te pieniądze jako nadwyżkę, za którą kupuję rzeczy lepsze niż przeciętne albo w ogólnym bilansie opłacam szkołę. I w najgorszym przypadku - dziecko nie chodziłoby do płatnej szkoły albo nie miałoby drogich butów i miliona dupereli, a poza tym nic więcej by się nie stało.
          • lokitty Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:39
            BTW, mam za sobą w tym roku kilka obszernych dokumentacji ze sprawami alimentacyjnymi właśnie z Belgii. I powiem tak, we Francji jakoś to szybciej idzie, a tutaj terminy się ślamazarzą. Zresztą nawet polski sąd wyznacza skandalicznie długi okres czasu na tłumaczenie - np. 30 dni na raptem kilkanaście stron danej partii dokumentów. My tłumaczymy szybko z moim zleceniodawcą, papiery wędrują z powrotem max po tygodniu, następna partia przybywa w najdłuższym przewidzianym na reakcję terminie. Grrrr.
            • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 21:24
              Wiem, że nie piszesz ze złośliwościwink Jak się miało podobną historię, to pojawiają się nakładki.
              Mała ma podwójne obywatelstwo, ale liczy się sąd miejsca zamieszkania, więc na razie wszystko przechodzi przez sąd polski. Dam radę, dziękiwink
    • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:12
      Ja podróży nie lubię, do teatru chodzić nie lubię, do kina mogę pójść, ale wolę obejrzeć film w domu. Czy wegetuję skoro brak podróży, teatru i kina jest zgodne z moją osobowością?
      • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:26
        Nie. No właśnie ten wątek jest trochę o tym. O wegetacji jako stanie umysłu.
        Przepraszam oqoq i niennte, że nie o wegetacji jako stanie ciała. Ale zastrzegłam to na początku.
        • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:30
          Że niby mój umysł wegetuje?
          • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:35
            Nieee. Że wegetujesz wtedy, gdy Twój umysł zaczyna odbierać brak czegoś jako dotkliwy, pomimo tego, że dla innych jest to absolutnie nieistotna kwestia. Mój eks np. zawsze zarzucał mi, że żywię się resztkami i w mojej lodówce jest głównie światło, ale ja ściboliłam na płyty, koncerty, książki czy podróż i np. okazjonalne pojawianie się mięsa w mojej diecie nie było jakąś uciążliwością.
            • niennte Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:37
              danaide napisała:

              > Nieee. Że wegetujesz wtedy, gdy Twój umysł zaczyna odbierać brak czegoś jako dotkliwy

              Otóż to.
            • leanne_paul_piper Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:40
              > Nieee. Że wegetujesz wtedy, gdy Twój umysł zaczyna odbierać brak czegoś jako do
              > tkliwy, pomimo tego, że dla innych jest to absolutnie nieistotna kwestia. Mój e
              > ks np. zawsze zarzucał mi, że żywię się resztkami i w mojej lodówce jest główni
              > e światło, ale ja ściboliłam na płyty, koncerty, książki czy podróż i np. okazj
              > onalne pojawianie się mięsa w mojej diecie nie było jakąś uciążliwością.

              O to ja też tak miałam, mogłam nie jeść ale zbierać kasę na strawę dla umysłusmile.
            • oqoq74 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:59
              Ok, a czym różni się niejedzenia by kupić książkę, pójść na koncert od kupna torebki czy butów?
              • mid.week Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 14:24
                do pierwszego lżej się przyznać wink
    • mynia_pynia Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:16
      Wegetuje... od pół roku nie mogę uzbierać na zasłony i to właściwie na materiał z rolki, wymyśliłam sobie z szarego lnu i dupa, bo potrzebuje 20 mb, kupione z jednej beli, i tysiak ni mój, no szkoda mi tej kasy, a to muszę buty synowi kupić czy sobie, a to opłacić dodatkowe zajęcia, tu spodnie tam kurtka ... Miałam już w sierpniu przygotowaną kase a tu bach ubezpieczenie samochodu i domu i 2 tysie poszło z dymem ... ehhhh,
      • mynia_pynia Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:23
        22mb wink
        • danaide Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 10:31
          A może sklep da na kredyt 0% ;D

          Ten wątek też trochę kojarzy mi się z książką Pauliny Wilk "Znaki szczególne". Ona jest z pokolenia '80 i opisuje między innymi postawy i przemiany w sferze konsumpcjonizmu w Polsce z uwzględnieniem różnych pokoleń Polaków. '80 brała kredyt. A ja jestem zrobiłam się trochę taką staruszką z "a-po-wyrzucać-jak-jeszcze-dobre".? ;D
    • anorektycznazdzira Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:05
      Dla mnie wegetacja zaczyna się w momencie, kiedy musisz oszczędzać na jedzeniu. Niby nie chodzisz głodna, ale dokładnie liczysz i wiesz, że nie kupisz sobie tego, co chcesz (np. pomidora zimą po zimowej cenie) tylko to, na co cię stać (marchewka jest tańsza).
      Przerobiłam baaaardzo szerokie spektrum problemów i sukcesów finansowych i takiego to poglądu się dorobiłam: oszczędzanie na jedzeniu to bieda. Bieda, która frustruje i upokarza. I bardzo proszę mi nie wyjeżdżać z historiami studentów, którzy otrzymaną od ojca kasę na jedzenie puszczają na imprezę i jedzą następnie kaszę z margaryna do końca miesiąca. Mówię o normalnym gospodarstwie domowym i jego budżecie.
      • djhenne Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 12:58
        Mogę się podpisać. Miałam taki bardzo biedny okres i pamiętam to oszczędzanie na jedzeniu albo kombinowanie, co by tu zjeść z tego, co zostało (a zostało światło w lodówce). Albo wręcz niejedzenie.
        Pamiętam też, jak zgubiłam gdzieś szalik i nie było mnie stać na nowy, więc pożyczyłam od współlokatorki taka chustę dziwną polarową, nie pasującą mi do niczego wink Dołowało mnie, że nie mogę się ubrać tak, jakbym chciała,tylko w to, na co mnie stać (czyli nic ciekawego). Niby pierdoła, ale to była taka wisienka na torcie moich frustracji.
        No, ale przynajmniej byłam bardzo zgrabna wtedy suspicious

        Dziś mam o wiele więcej pieniędzy i spokojnie sobie żyję, ale zdarza się, że muszę przyoszczędzić z różnych powodów. Nie powoduje to jednak moich frustracji i poczucia wegetacji, bo wiem, że to tymczasowe i wkrótce sobie odbiję. Nie muszę mieć wszystkiego naraz.
    • vaikiria Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:08
      To chyba stan umysłu, bo nie czułam, że wegetują nawet jak jeździłam na rowerze z braku pieniędzy na autobus i kolejny dzień jadłam naleśniki, bo tylko na to było mnie stać. Uważałam, że to przejściowe problemy finansowe.
    • figrut Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 11:19
      Dla każdego co innego. Dla mnie wegetacja jest wtedy, kiedy po opłaceniu niezbędnych do życia rachunków, zostaje wyłącznie na tanie jedzenie, tanią chemię i najtańsze ubrania, a nie zostaje nic na przyjemności, ekstra wydatek. Poprzez niezbędne rachunki rozumiem prąd, gaz, wodę i ewentualnie opłaty za samochód, kiedy ten jest niezbędny do utrzymania pracy.
    • 18lipcowa3 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 14:17
      Niie pytam o rzeczy ewidentne: brak jedzenia, brak dachu nad głową. Pytam o granicę. Gdzie dla Was zaczyna się "wegetacja"?


      IDE PO POPCORN
    • eulalia_bardzo_przecietna Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 14:52
      Tego typu wegetację przeżyłam zaraz po studiach. Musiałam wynająć mieszkanie w Warszawie, miałam pracę za 2000 netto, dorabiałam korepetycjami. Nie byłam ubezpieczona. Po zapłaceniu za mieszkanie i rachunki pod koniec miesiąca zostawało mi na koncie 100zł... Nie było mowy o jedzeniu/piciu na mieście, nie chodziłam na żadne zajęcia, jeździłam zbiorkomem i polskim busem, nie miałam żadnych oszczędności, nie byłam przez 3 lata nigdzie na wakacjach.
      • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 15:23
        Co jadłaś za 100 zł miesięcznie? Przykładowy jadłospis z dowolnego dnia?
        • eulalia_bardzo_przecietna Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 16:02
          Źle zrozumiałeś/aś - stówa mi zostawała po całym miesiącu. Miałam od dziecka wdrukowane, że nie można się spłukać do zera, więc nawet jak miałam w portfelu 50zł i 2 tyg do wypłaty, to zawsze jeszcze 10 zł mi zostałosmile. Jadłam głównie kanapki i zupę pomidorową z ryżem, gotowaną na kostce rosołowej i koncentracie pomidorowym, tanie parówki,dmuchane bułki za 20 groszy, ogólnie najgorsze jedzenie z dyskontów.
          • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 19:07
            Współczuję. Na rodzinę nie mogłaś liczyć? Ja w najgorszym czasie odwiedzałam siostrę w porze obiadowej smile
            • naomi19 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 21:29
              Bez przesady, jeszcze jej kasa została, nie było tak źle. Ja przeżyłam taką biedę, że po rozłożeniu wypłaty na kupki (rachunki) zostawało mi 20zł, to jest dopiero życie big_grin
    • naomi19 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 08.10.16, 21:27
      Dla mnie wegetacja oznacza brak możliwości choć jednego rodzinnego wyjazdu w ciągu roku na minimum tydzień. Taki luźny finansowo tydzień.
    • aagnes Re: Wegetacja - wątek extra extra light 09.10.16, 11:06
      Dla mnie wegetacja to takie zycie od pierwszego do pierwszego, gdzie jeden wydatek ekstra rujnuje budzet. powiedzmy wizyta u dentysty to masakra, kupienie butow zimowych to wyrwa w budzecie. mialam kolezanke z trojka dzieci, wszystko jej sie pokomplikowalo i na zime dla dzieci kupowala najtansze kalosze i grube skarpetki sad
      ogolnie wiem co to jest wegetacja, wiem jak to jest jak nie ma w domu jedzenia i chociaz dzis jest troche lepiej to nieraz scisnie mnie w dolku, ze moze to wróci, stąd tez jestem troche sknerą i sporo odkładam.
    • angeka2 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 09.10.16, 14:25
      W dzieciństwie przeżyłam kilka lat wegetacji. W domu nie było takich rzeczy jak płyn do płukania ubrań, z kosmetyków w łazience tylko mydło i pasta, rodzice nie kupowali mi ciuchów, nie wiedziałam jak smakuje danio, dostawało się jeden plaster pomidora do złożonej kanapki, jedliśmy w kółko placki ziemniaczane ,ziemniaki z cebulą, kopytka, czy tam purree z jajkiej sadzonym.
      Kiedyś ojciec przyniósł szklaną butelkę coli (0,3 chyba?) i podzieliliśmy się nią na 4 osoby, a ja pilnwoałam żeby równiutko podzielili do szklanek.
      Nie mieliśmy nic, na wf chodziłam w mamy t-shirtach, bo nie miałam swoich, a jak kiedyś poweidziałam, że potrzebuję getry, bo mama się popłakała, bo nie miala jak mi kupić i przez jakiś czas pisała mi zwolnienia, bo autentycznie nie miałam getrów, spodenek - nic do ćwiczeń.
      Podsyłali nas na wakacje babci i nie mieliśmy skarpet na zmianę, a babcia mnie obkupowała w ubrania. Jak kupiła mi jeansy, to myślałam, że teraz będzie głodować, bo wydawało mi się, że jeansy kosztują ogromny majątek (rodzice zawsze mówili, że jak mają mi kupić jeansy, przecież to tak niebotycznie drogie). Pamiętam, że mówiłam babci, że moim marzeniem jest zjeść sałatkę jarzynową SAMA CAŁĄ. W domu chodiłam raczej niedojedzona. Ale to był już etap, że rodzice nawet nie płacili za mieszkanie.

      • anorektycznazdzira Re: Wegetacja - wątek extra extra light 10.10.16, 07:27
        Bliska mi osoba wspomina, że razem z matką i resztą rodzeństwa (4 osoby, ojciec nieobecny) cały miesiąc jedli frytki, bo tylko to mieli, worek ziemniaków dostali od rodziny ze wsi, olej skądś dostali...
        • kaz_nodzieja Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 15:59
          Ja kiedyś przyznałam, że u nas oszczędzało się nawet na wodzie, także do kąpieli czy prysznica (był wątek o brudzie, że bieda nie musi równać się brud, coś w tym stylu). Zostałam wyśmiana przez jedną z moderatorek, że niby sobie żarty robię. Teraz uwielbiam długie prysznice. Nie wychodzę dobre 10 minut. Koniecznie ciepłe.
      • ponis1990 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 07:56
        Współczuję. I taka mnie refleksja naszła, że dla mnie wegetacja - to jak już się na dziecku odbija ... Ja mentalnie jestem strasznasmile Do niezbędnej egzystencji potrzebuję tylko kawy, bez całej reszty mogę się obejść big_grin Do czego zmierzam. Najgorsze byłoby dla mnie właśnie, kiedy nie stać byłoby mnie na rzeczy nie dla sienie, a dziecka - jak dla mnie katastrofa i frustracjasad
    • evee1 Re: Wegetacja - wątek extra extra light 11.10.16, 04:55
      Dla mnie wegetacja, to gdy ide do sklepu i mam dokladnie odliczone pieniadze na kupno najtanszych produktow jakie mozna dostac. Albo musze wybrac miedzy kupnem jedzenia, albo ubrania dla dziecka (w lumpeksie), bo ze starego wyroslo. Czyli jak nie ma pieniedzy na rzeczy naprawde potrzebne do zycia. Jak starcza od 1 do 1, to jest to wg mnie po prostu bardzo skromne zycie. Wegetacji, czyli biednego zycia nigdy nie zaznalam.
      W latach 80tych nie bylo NIC w sklepach i pamietam jak farbowalam stare przescieradla i szylam sobie z nich spodnice. Albo naszywalam na Tshirt metke odcieta z Wranglerow, ktore dostalam w paczce z mitycznego Zachodu, zeby ta koszulka byla bardziej cool. Ale to inny rodzaj problemu, nie wegetacja z biedy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka