do szkoły. Tak - ma inne, cieplejsze buty. Ale nie chce się jej przebierać. Tak - wytłumaczyłam, że utrudnia prace sprzątaczkom, że będzie chorować siedząc kilka godzin w mokrych nogach w szkole itd... itp.... jak grochem o scianę. Dziś założyła trapery ponieważ ja byłam w domu gdy wychodziła do szkoły. Jutro ani mnie ani męża nie będzie od 6 rano - zatem zapewne pójdzie w swoich ulubionych trampkach
Kilkulatki się chociaż słuchają, nastolatki już nie koniecznie. Co robi Emama w kwestii butów zimowych dla niej (właśnie zamierzam kupić wszystkim obuwie zimowe)
a) gdera i wymaga noszenia butów odpowiednich do pogody
b) cieszy sie, ze ma tak oszczędne dziecko, któremu jedne trampki wystarczą na cały rok - za pieniądze przeznaczone na jej buty zimowe kupuje sobie dobry trunek, żeby zabić wyrzuty sumienia spowodowane patrzeniem na własne dziecko w trampkach w środku zimy?
c) .... jakaś mądra podpowiedź