katjuszka2 30.09.04, 16:50 Hej emamy jeżeli macie swoje sprawdzone sposoby dotyczące oszczędzania to napiszcie,bo ja mam z tym dosyć duże problemy Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gagunia Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 17:10 na oszczedzanie najlepsze sa wyplaty tygodniowe. jak chce cos odlozyc, to kase, ktora moge wydac dziele na ilosc tygodni i wyplacam z banku tygodniowki. nigdy wiecej. u mnie sie sprawdza. Odpowiedz Link Zgłoś
ma.dzia byl juz fajny watek, oto link:) 30.09.04, 17:15 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=12199000&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 17:27 Nie wiem z jakiego poziomu wydatków na jaki probujesz zjechać, więc trudno o konkrety, mogę tylko powiedzieć na czym ja oszczędzam. - na środkach czystości (wiem jak to brzmi), ale proszę czytać dalej. Płyny do płukania, proszki do prania, płyny do zmywania, mycia podłóg, okien itd. kupujemy z dolnej półki (także w sensie dosłownym, to te ustawione w hipermarketach nad samą podłogą, których zazwyczaj się nie widzi). Żadnych markowych, reklamowanych rzeczy. Różnice w cenie? Żadne 2 złote, czasem przebicie jest nawet 3 krotne (np. przy Lenorze i niemarkowych płynach) - na piwie i winie. Kupujemy tego dużo, więc specjalnie jeździmy do Selgrosa. Nic na sztuki, jeśli np. piwo, to skrzynka, którą później się wymienia z butelkami. Różnica - koło 20% -na książkach i płytach. Kupujemy niemal wyłącznie w internecie, różnica - od 5% do 20%. Przy częstych zakupach tę kasę naprawdę widać. -dla zmotoryzowanych - tylko diesle. Niby każdy wie w teorii o ile taniej. Ale to jakiego rzędu są to róznice do nas dotarło dopiero odkąd mamy diesla -na karmie dla zwierząt. Wbrew pozorom w Polsce jest kilka pomniejszych producentów prócz MasterF. i nie zawsze jest to syf. -śmiesznie pewnie to zabrzmi, ale oszczędzamy na ciągłym kontrolowaniu oszczędzania, czyli oszczędności. Jeśli warunki w bankach się zmieniają, przerzucamy lokaty. Bardzo też pilnujemy, żeby nie mieć debetów. Lepiej się kompletnie spłukać niż dać zarobić bankowi na gigantycznych, karnych odsetkach. Za to z nieoprocentowanych kredytów jakie zapewniają np. karty Citybanku korzystamy ciągle. Tylko odpowiedniego dnia spłacamy. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 18:01 melka_x napisała: > > -na karmie dla zwierząt. Wbrew pozorom w Polsce jest kilka pomniejszych > producentów prócz MasterF. i nie zawsze jest to syf. O jakich karmach piszesz? Jest to dla mnie palący problem, gdyż na utrzymanie mojego psa idzie sporo kasy.... kota zresztą też, ale on poniżej waskas'a nie chce zejść (. Odpowiedz Link Zgłoś
katjuszka2 Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 18:06 He,he mój kot dostaje Kitekata-ale też kręci nosemczasami8 to nawet nie skubnie-takie fochy stroi.Mi udało się zaoszczędzić na piasku do kuwety,kiedyś kupowałam po 15zł a teraz za 6,50- różnica w cenie znaczna Odpowiedz Link Zgłoś
ne.la Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 18:14 Zgadzam się jeśli chodzi o środki czystości typu płyn do podłogi czy zmywania naczyń, ale już jeśli chodzi o proszek/płyn do prania to bym polemizowała. Co z tego, że zaoszczędzisz na proszku, jeśli zniszczysz ciuch? Ja robię tak: mam tani proszek do prania w wysokich temperaturach rzeczy typu ręczniki, pościele, skarpetki - wiadomo, że te rzeczy i tak się niszczą, i nie trzyma się ich wiekami. Natomiast do delikatnych rzeczy kupuję dobre płyny do prania. Dzięki temu nie muszę wciąż dokupywać ciuchów, bo są przez bardzo długi czas jak nowe. Sądzę, że patrząc długoterminowo to właśnie jest oszczędność. Odpowiedz Link Zgłoś
mayessa Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 18:50 Jak coś jest tanie to niekoniecznie kiepskie np.mleczko do czyszczenia TIP(z Reala) jest 10 razy lepsze od Cif'a.Właśnie, dużo rzeczy można kupić w hipermarketach-w skali nawet jednych większych zakupów jest to spora oszczędność. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 19:30 Jesli chodzi o chemie, to ja polecam srodki polskiej firmy Clovin, sa w Polsce sklepy, w ktorych kupuje sie je na litry i kilogramy.Za kilo proszku Clever z podwojnymi enzymami place 4,90 zł., pierze naprawde skutecznie, poza tym bardzo fajny plyn do mycia podłog z nabłyszczaczem i plyn do toalety bakteriobójczy, za litr cos ok. 3 zł jak pamietam.Nie sprawdzil mi sie natomiast płyn do plukania tkanin. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 08:05 Ja karmy dla zwierzat kupuje w Liderze. Weterynarz dobrze je ocenił. Puszka dla psa 1,2 kg to jakieś 4zł. Psina sie zajada. Kocia karma tez jest tania. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x karmy dla zwierzat, proszki 01.10.04, 10:12 > O jakich karmach piszesz? Jest to dla mnie palący problem, gdyż na utrzymanie > mojego psa idzie sporo kasy.... kota zresztą też, ale on poniżej waskas'a nie > chce zejść (. U nas na kocie też się nie da, cholera jest tak wybredna, ze nie ma siły. Ale że je niedużo, to trudno. Psu który wciąga jak odkurzacz kupujemy Canis w 10 kg workach w Selgrosie. Sprawdzaliśmy skład, pytaliśmy weterynarza, ponoć jest ok. I jak na razie pies rośnie szybko i zdrowo. Czasem mieszamy mu tę karmę z Pedigree, białym serem, zupą, surowym jajkiem itd. Tyle, że jeśli Twój pies (psy?) jest dorosły, to może być problem z przestawieniem na inną karmę. Do innych - co do oszczędzania na środkach czystości. Z proszkiem to mnie poniosło, bo nie widzę, żadnych niemarkowych, kupujemy więc najtańszy czyli Dosię (ewentualnie coś co jest w promocji). Płyny - od lat używamy bezmarkowych i tanich i nic nam się nie niszczy. Nie widzę żadnej różnicy między Lenorem, Silanem itp. a tymi, które kupujemy. Od lat pracuję przy pozycjonowaniu marek i kampaniach promocyjnych i w wielu przypadkach wiem, że za marką, która jest bardzo intensywnie promowana często nie idzie żadna dodatkowa jakość, tak jest właśnie z proszkami i płynami, to kit)) że tańszy niszczy czy gorzej pierze. Ślepe próby pięknie to potwierdzają. Odpowiedz Link Zgłoś
barbin Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 19:40 Różne są sposoby i różne cele oszczędzania. U nas oszczędzanie jest wymuszone spłatą kredytu. I tak - jedzenie: ja i mąż mięsko tylko w niedzielę, na co dzień ziemniaki z jajkiem, kasza gryczana z kefirem, żurek, makaron z sosem pomidorowym, itp.; taka dieta nie dotyczy oczywiście dziecka - ubrania, w pracy przebieramy się dobrowolnie (bo nie ma takiej konieczności) w "stroje służbowe", a więc ciuchów wyjściowych potrzeba mniej Poza tym zbieramy punkty za zakup benzyny - mąż włąsnie odebrał super kurtkę -kosmetyki: używam w zasadzie tylko kosmetyków pielęgnacyjnych (jeżeli kiedyś sytuacja się poprawi będzie mozna na zadbanej buzi zrobić makijaż) -fryzjer: obcinam się króciusieńko i potem zapuszczam przez pół roku- odrastają dość sympatycznie, a ja dzięki temu mam jakieś 300 zł/rok w kieszeni -środki czystości: tutaj teściowa zachowuje się dość rozsądnie, choć mało romantycznie : zamiast kwiatów na różne okazje przynosi torbę różnych środków - książki, zwłaszcza te do edukacji zawodowej pożyczamy od szefa (są cholernie drogie) -ciuchy i zabawki dla dziecka dostajemy po dzieciach znajomych (mamy dobre żródła) - uff, ten kredyt mamy na 25 lat(( Odpowiedz Link Zgłoś
kamilla77 barbin??? 30.09.04, 23:10 Czy ty naprawdę tak wegetujesz?To nie jest spłata kredytu tylko wegetacja! Teściowa przynosi środki czystości,zjadacie jakieś odpadki zywieniowe,ty nie uzywasz kosmetyków a dziecku ubranka i zabawki przynoszą znajomi!!! O rany jak ja nienawidzę takich ludzi---nowy samochód ,mieszkanie a żrą odpady i oszczędzają na wszystkim.Brzydzę sie taką formą oszczędzania bowiem ważne jest aby było nowe auto ,chałupka i meble a'la Ikea a nieważne jest że wy nie macie nawet na podstawowe rzeczy.Jest 21 wiek a wy żyjecie jak jaskiniowcy-zero rozrywki,nowych ubrań,perfum,nie mówiąc już o porządnym jedzeniu.Mój mąż nigdy nie odbiera nagród w promocjach na stacjach benzynowych bo tam jest badziewie.Brak mi słów na twoje skąpstwo,współczuję dziecku takich rodziców. Wyobrażam sobie jak ty wyglądasz-zaniedbana ,śmierdząca paniusia z autem i mieszkaniem,fuj ,fuj,fuj............ Odpowiedz Link Zgłoś
penelina Re: barbin??? 30.09.04, 23:36 Hmm,wydaje mi się,że Barbin nie pisała ani słowem,że mieszka w luksusach i jeździ super furą...Napisała po prostu,jaką formę oszczędzania stosuje... Może Ci się to nie podobać,ale myślę,że nieładnie jest zwracać uwagę w ten sposób. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mamadwojga kamilla77 !!! 01.10.04, 07:46 Życzę Ci żeby NIGDY w Twoim życiu nie spotkało Cię tyle biedy co mnie. Gdybyś przeszła taki trening życiowy i parę porządnych kopów od życia dostała to ugryzłabyś się w paluszki zanim byś wystukała taki beznadziejny post. Najłatwiej to skrytykować, samemu dostając wszystko od mamusi czy dobrze zarabiającego mężulka. Czasy są niestety niepewne i nie wadomo jak potoczy się Twoje życie. A wtedy będziesz mogła wydawać pieniądze na perfumy mieszkając w schronisku dla bezdomnych. Bo w końcu po co wydawać na mieszkanie skoro najważniejsze żeby mieć w życiu rozrywkę i nowe ubrania. Kto Ci kupił autko i domek? Tatuś? Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia kamilo 01.10.04, 07:54 Brzydzę sie taką formą oszczędzania bowiem ważne > jest aby było nowe auto ,chałupka i meble a'la Ikea a nieważne jest że wy nie > macie nawet na podstawowe rzeczy.Jest 21 wiek a wy żyjecie jak jaskiniowcy- zero > > rozrywki,nowych ubrań,perfum,nie mówiąc już o porządnym jedzeniu. moja droga. mieszkanie to JEST podstawowa rzecz. Cudownie, ze twoja nienawisc jest ukierunkowana, ale mam wrazenie ze ani trescia ani forma sympatii nie wzbudzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
kamilla77 Re: kamilo 01.10.04, 09:06 mowimy tu o oszczedzaniu a nie o skapstwie.Przeciez mozna kupwac tansze srodki chemiczne,perfumy i kosmetyki w sieciach np;Rossmann,ubrania w ciuchlandach,jedzenie na bazarze czy mozna robic przetwory na zime.Kobieta ,ktorej tesciowa przynosi srodki czystosci a ona nawet nie ma podstawowych kosmetykow bo szkoda pieniedzy.........i to jedzenie??? Maz przychodzi z pracy i "wcina"ziemniaki z jajkiem.Ja wiem,ze ludzie zyja oszczednia ale nie skapiac na podatawowe srodki do zycia. Powtarzam jeszcze raz--fura pod blokiem i zero przyjemnosci bo oszczedzaja na beznzyne.bleee Odpowiedz Link Zgłoś
malgosia87 Re: kamilo :( 01.10.04, 11:12 Myślę, że cię poniosło i zamiast przeprosić barbin, bo że ją obraziłas nie mam watpliowści, brniesz dalej, wyszukujac kolejne argumenty na popracie swojej wątpliwej tezy >Powtarzam jeszcze raz--fura pod blokiem i zero przyjemnosci bo oszczedzaja na > beznzyne.bleee Blee jak czytam takie złośliwe posty (( Odpowiedz Link Zgłoś
a4techno Re: kamilo 01.10.04, 12:27 kamilla77 napisała: > mowimy tu o oszczedzaniu a nie o skapstwie.Przeciez mozna kupwac tansze srodki chemiczne,perfumy i kosmetyki w sieciach np;Rossmann, Jeżeli firma Rossmann to tańsza firma... gratuluję Ci dobrego samopoczucia. > ubrania w ciuchlandach, No jasne, ubranka dla dzieci od znajomych to powód spalenia na stosie i opluwania innych, zaś kupowanie używanej odzieźy od obcych w ciuchlandach jest dobre... gratuluję zakłamania... > jedzenie na bazarze Jeśli już, to wolę kupować jedzenie w sprawdzonych miejscach... Jak chcesz kupowac taniej, to może kupuj z samochodów, które krążą po niektórych osiedlach... ;-D > czy mozna robic przetwory na zime. Zgadzam się... przetwory to dobre rozwiązanie jeśli masz dużo wolnego czasu... Niestety nie wszyscy go mają w nadmiarze... > Kobieta ,ktorej tesciowa przynosi srodki czystosci... To pewnie dobra synowa... > a ona nawet nie ma podstawowych kosmetykow bo szkoda pieniedzy......... Pewnie w Twoim przekonaniu Chanel No. 5 itp... > i to jedzenie??? Maz przychodzi z pracy i "wcina"ziemniaki z jajkiem. Może to lubi, a co jada Twój mąż... codziennie dobrze wysmażony schabowy, fura ziemniaków i obok na malutkim talerzyczku odrobinka kawioru do smaku ??? A może zestaw nr 1 z RESTAURACJI McDonald's. Jak to mówili starożytni... "de gustibus non est disputandum" > Ja wiem,ze ludzie zyja oszczednia ale nie skapiac na podatawowe srodki do zycia. Co Ty wiesz o oszczędzaniu... Dla jednego podstawowe środki do życia to mieszkanie, a dla innego ciuchy, pachnidła i dobra zabawa... > Powtarzam jeszcze raz--fura pod blokiem i zero przyjemnosci bo oszczedzaja na > beznzyne.bleee Zgadzam się... rower z zadaszeniem jest tańszy w utrzymaniu... jeden dobrze wysmażony schabowy i fura ziemniaków, żeby było dość siły do pedałowania 20km do pracy Choć tak jak sobie teraz liczę, to przy dzisiejszych cenach mięsa to nie wychodzi aż tak tanio... hmmm Pozdrawiam serdecznie życząc lepszego samopoczucia... Już niedługo (za jakieś 1/2 roku) i zawita do nas WIOSNA... żyj nadzieją... żyj nadzieją... żyj nadzieją... żyj nadzieją... żyj nadzieją... Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: barbin??? 01.10.04, 09:43 kamilla77 napisała: > zjadacie jakieś odpadki zywieniowe wypraszam sobie w imieniu ziemniaków z jajkiem, makaronu z sosem, kapuśniaka itp. itd. osobiście bardzo takie rzeczy lubię, lubi też cała moja rodzina, z dwulatkiem włącznie :o) a jak szybko są gotowe ;o) a kiedy oszczędzałam na jedzeniu, to kupiłam sobie raz na tydzień ziemniaki, cebulę, jajka, tzw. masło roślinne i dwa razy po pół chleba i koniec i tak przez kilka miesięcy co prawda, byłam wtedy sama... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
neospasmina Re: barbin??? 01.10.04, 09:43 He, he jeśli to nazywasz wegetacją: żurek, makaron z sosem pomidorowym (uwielbiam takie odpady, mniam), książki, płyty przez internet itp., to podejrzewam, że wiele osób chciałoby sobie tak powegetować. Póki co nakazu malowania twarzy nie ma. Ja się maluję tylko na wyjścia, ale za zaniedbaną nikt mnie nie uważa. O "śmierdzeniu" nie ma mowy - wystarczy najtańsze mydło, żeby sie umyć. Jak się ma określony plan finansowy na 25 lat (mieszkanie to podstawa, jakby nie patrzeć), to perfumy (łał!), nowe ubrania (olala!) są faktycznie sprawa drugo-, a nawet trzeciorzędną. Obieg ubranek i zabawek dziecięcych uważam za jedną z form troski o ekologię i kształcenia postaw prokonsumpcyjnych. Mozna by odwrócić ten Twój przyjemny pościk i napisać: jak ja nienawidzę takich ludzi - wyperfumowani, w markowych ciuchach, nażarci krewetkami, a z dzieckiem sie gnieżdżą w jakiejś norze i nawet prawa jazdy nie mają. Jak widać żaden poziom kasy nie gwarantuje kultury osobistej i kultury słowa. Niemniej uprzejmie pozdrawiam i miłego dnia życzę. Przede mną natomiast kolejny dzień oszczędzania i spłacania kredytu - czyli ziemniaki i fasolka szparagowa z kefirem, sprane dżinsy i wizyta u jednej ememy, która mi odsprzeda tanio kurtke na zimę dla mojego syna (córka ma po starszym bracie). Okropność )) Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: barbin??? 01.10.04, 10:29 > Teściowa przynosi środki czystości, No i dobrze. Czyli je mają, prawda? > zjadacie jakieś odpadki zywieniowe Jajko sadzone, pasta z sosem pomidorowym itd. żadną miarą nie są odpadami. > Brzydzę sie taką formą oszczędzania bowiem ważne > jest aby było nowe auto ,chałupka i meble a'la Ikea Jedni się brzydzą taką formą oszczędzania, inni taką formą postów. Kwestia smaku. No a poza tym nie masz pojęcia jak wygląda ten samochód czy meble. To że wszystko jest nowe, to Twoje przypuszczenie, niekoniecznie rzeczywistość. Moja szacowne prababcia i babcia, które życie nauczyło, że w 5 minut można stać się z osoby majętnej biedną nabrały dość beztroskiego stosunku do pieniędzy. Zawsze powtarzały "tylko chamstwo wstydzi się biedy". Mam pamiętnik prababki, najpierw strata majątku na Wołyniu, później wszystkiego w Powstaniu Warszawskim. Dlatego nie przywiązuję się do myśli, że zawsze będziemy żyć powyżej przeciętnej, nie wszystko od nas zależy i nie wiem co nas w życiu spotka. Ty też tego nie wiesz i oby ktoś Ci kiedyś nie powiedział, że się Ciebie brzydzi, bo masz debet na koncie. Odpowiedz Link Zgłoś
barbin Do Kamili 01.10.04, 11:14 Droga Kamilo: jeżdzimy razem z mężem kilkuletnim Punto, mieszkamy razem z rodziną nie mając nawet osobnej kuchni i łazienki. Po kilku latach ofiarnej, charytatywnej wręcz pracy w budżetówce i postanowiliśmyu zadbać o dach nad głową dla nas i naszego dziecka. Uważam, że to jest podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
barbin Re: Do Kamili 01.10.04, 11:28 Droga Kamilo, dodam jeszcze,że w domu mam bardzo czysto, a sama też jestem czysta i pachnąca, co prawda dezodorantem Nivea, ale jednak. Teściowa też nie jest jedynym dostarczycielem środków czystości- podałam Ci przykład jak można sobie w trudnych chwilach pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
ania.silenter_exunruzanka do barbin 01.10.04, 14:32 Jak ja bym tak chciala umiec oszczedzac. Nam z mezem pieniadze rozchodza sie bardzo szybko na moze nie glupoty, ale rzeczy drugorzedne w rodzaju dobrego sprzetu RTV, komputerow, kamer, aparatow itp. A powinnismy wszystkie pieniadze wydawac na budowe. Bo dach nad glowa jest najwazniejszy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: do barbin 02.10.04, 21:14 >Nam z mezem pieniadze rozchodza sie > bardzo szybko na moze nie glupoty, ale rzeczy drugorzedne w rodzaju dobrego > sprzetu RTV, komputerow, kamer, aparatow itp. Nie nazwał bym żadnej z tych rzeczy drugorzędną. Wydawanie na nie jest inwestycją w domowy warsztat pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
a4techno Re: barbin??? 01.10.04, 12:08 kamilla77 napisała: > Czy ty naprawdę tak wegetujesz?To nie jest spłata kredytu tylko wegetacja! A jak w takim razie wygląda spłata kredytu, a nie wegetacja... ??? > Teściowa przynosi środki czystości I chwała jej za to, że w jakiś sposób stara się pomóc... >,zjadacie jakieś odpadki zywieniowe, Nie wiem co Ty jadasz... ale w moim przekonaniu takie jedzonko może być smaczne... no chyba, że mamusia Ci wszystko ugotuje i podstawi pod nos... > ty Kultura osobista wymaga aby w korespondencji do osób "trzecich" zwracać się z DUŻEJ litery > nie uzywasz kosmetyków na stos z Nią... bo nie chce się zlewać "śmierdzielami" > a dziecku ubranka i zabawki przynoszą znajomi!!! Przyjaciół poznaje się w biedzie, a nie na balandze przy piwku... :-p > O rany jak ja nienawidzę takich ludzi---nowy samochód, mieszkanie a żrą odpady i oszczędzają na wszystkim. Brzydzę sie taką formą oszczędzania bowiem ważne jest aby było nowe auto ,chałupka i meble a'la Ikea a nieważne jest że wy nie macie nawet na podstawowe rzeczy. Jest 21 wiek a wy żyjecie jak jaskiniowcy - zero rozrywki, nowych ubrań, perfum, nie mówiąc już o porządnym jedzeniu. Zgadzam się z Tobą... lepiej balować i wydawać na wszystko płacząc potem po kątach lub mamusi do rękawa wg zasady "boso ale w ostrogach"... szczególnie jeśli lokum zapewnia rodzinka lub duuuuże uposażenie miesięczne. Niestety wielu ludzi w Polsce nie stać na takie luksusy życia codzinnego, z czego nie zdają sobie jeszcze sprawy. Podstawą egzystencji stanu średniego w dawnej Polsce jak i na całym świecie była i jest... oszczędność. A jeśli ten fakt nie jest Ci znany to poczytaj książki lub odwiedź jakiś kraj za naszą zachodnią granicą np. Niemcy, a może i USA (bo z tego co piszesz odnoszę wrażenie, że Cię na to stać) i sama się przekonasz jak to jest naprawdę... > Mój mąż nigdy nie odbiera nagród w promocjach na stacjach benzynowych bo tam jest badziewie. No trudno odbierać jakieś nagrody na stacji benzynowej jeśli się jeździ rowerem z zadaszeniem. A jeśli dla Ciebie sprzęt Philipsa albo odzież z firmy Kappa (znasz taką ???, chyba nie...) to badziewie, to zapewne masz telewizor marki Loewe... jeśli rozumiesz o czym piszę... > Brak mi słów na twoje skąpstwo, No rzeczywiście, poziom Twojej wypowiedzi wykazał, że niewiele masz do powiedzenia... dlatego pamiętaj... "milczenie jest złotem..." > współczuję dziecku takich rodziców. A ja po lekturze Twojego postu współczuję Twojemu dziecku... a masz w ogóle dzieci ??? > Wyobrażam sobie jak ty wyglądasz-zaniedbana ,śmierdząca paniusia z autem i > mieszkaniem,fuj ,fuj,fuj............ A ja z kolei nie jestem sobie w stanie Ciebie wyobrazić... chcę spać spokojnie I na tym zakończę komentarz Twojego postu... I czuję do siebie niesmak, że w ogóle zdecydowałem się z Tobą polemizować... no ale coż, tak jak napisała melka_x "tylko chamstwo wstydzi się biedy". Nic dodać, nic ująć... Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę jednocześnie poprawy samopoczucia i bardziej przyjaznago spojrzenia na innych... Pamiętaj... jak mierzysz innych tak Ty będziesz mierzona... Odpowiedz Link Zgłoś
devil1981 Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 08:38 Czyli przez 25 lat nie będziesz się malowała, dostawała srodki czystości w prezencie , pożyczała książki itp ? Odpowiedz Link Zgłoś
a4techno Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 11:46 No coś Ty... teściowe nie żyją tak długo... Odpowiedz Link Zgłoś
kamilla77 ............. 01.10.04, 13:02 zachowaj swoją kulturę dla siebie bo jak widzę taką obrończynię to szlag mnie trafia. Mamy rok 2004 a wy żyjecie jeszcze na skraju 1988.Oszczędzanie nie wiąże się z wyrzeczeniami a z umiejętnością gospodarowania. Wiem co to za firma kappa i telewizor mam trochę lepszy niż ty podajesz.Samochód też na razie sprawny i w miarę dobry. Nie pouczaj innych i nie wtrącaj się w dyskusję bo "pisałam"do babin a nie do ciebie.Popatrz na czubek swego nosa zarozumiała istoto i nie wtykaj swoich pięciu groszy bo nie mam ochoty na konwersację z tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: ............. 01.10.04, 13:52 kamilla77 napisała: > Nie pouczaj innych i nie wtrącaj się w dyskusję bo "pisałam"do babin a nie do > ciebie.Popatrz na czubek swego nosa zarozumiała istoto i nie wtykaj swoich > pięciu groszy bo nie mam ochoty na konwersację z tobą. No to ja też dorzucę swoje "pięć groszy". Zauważ Moja Droga, że znajdujesz się na forum publicznym, gdzie każdy może się wypowiedzieć. Ty skrytykowałaś Barbin (nawiasem mówiąc w sposób chamski i odbiegający znacznie od norm obowiązujących w cywilizowanym społeczeństwie), czego naturalnym skutkiem jest, że znalazło się kilka osób, które skrytykowały Ciebie i chwała im za to. Na przyszlość licz się nieco bardziej ze słowami, wtedy być może ominie Cię forumowy ostracyzm, a przynajmniej będziesz się mogła przed nim z czystym sumieniem bronić. Póki co, możesz się rzucać niczym dzikie zwierze w klatce, a współczucia i tak nie wzbudzisz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
a4techno Re: ............. 02.10.04, 01:20 kamilla77 napisała: > zachowaj swoją kulturę dla siebie bo jak widzę taką obrończynię to szlag mnie > trafia. Ojojoj... ale się zdenerwowałaś... uważaj bo Ci żyłka pęknie... i mnie Twoja krew zaleje... a AIDS tylko czyha Ponieważ przeciwieństwa się przyciągają, to postaram się podzielić z Tobą tą "moją kulturą"... nie będę takim samolubem... ;-D Niestety, czytając Twoje "dzieło" widzę, że wkładasz mnóstwo wysiłku intelektualnego, aby zebrać jakiekolwiek myśli i przelać je na ekran... Jednak odnoszę wrażenie, że działanie to jest jednostronne. Wyrzucasz z siebie potok liter i słów, ale nic do Ciebie nie dociera... taki tam sobie "głuchy telefon". Mimo wszystko wierzę, że na naukę nigdy nie jest za późno i powtórzę się... Kultura osobista wymaga aby w korespondencji do osób "trzecich" zwracać się z DUŻEJ litery... Kultura osobista wymaga aby w korespondencji do osób "trzecich" zwracać się z DUŻEJ litery... Powtórz tak sobie jeszcze z pięć razy to może wreszcie dotrze gdzie trzeba... Repetitorum est mater studiorum... > Mamy rok 2004 a wy żyjecie jeszcze na skraju 1988. Aaaaa... rozumiem, dla Ciebie rok 1988 to prehistoria i okres kamienia łupanego... ale z tego co liczę, to w 1988 nosiłaś jeszcze kapcie w worku i biały kołnierzyk jako czwartoklasistka... Pozdrów Panią od rysunków... > Oszczędzanie nie wiąże się z wyrzeczeniami a z umiejętnością gospodarowania. Taaaak... słyszę to za każdym razem gdy zmienia się kolejny minister w MF > Wiem co to za firma kappa i telewizor mam trochę lepszy niż ty > podajesz. Gdyby tak było, to nie pisałabyś takich rzeczy... Pogadaj ze znawcami tematu i dopytaj się odnośnie marki Loewe... > Samochód też na razie sprawny i w miarę dobry. Nie znam marki i rocznika, ani przebiego... no comments > Nie pouczaj innych i nie wtrącaj się w dyskusję bo "pisałam"do babin a nie do > ciebie. No i znów wychodzi brak kultury i to podwójnie... Jakież to smutne... ~~~ Tryb rozkazujący... a fuj Brak świadomości, że to Twoje PRYWATNE forum załamał mnie zupełnie... depresja, która mnie dopadła jest nie do opisania... Przykro mi, że śmiem wpisywać się w TWOIM forum... Jakże mam Cię przeprosić... Wybaczysz mi... ??? > Popatrz na czubek swego nosa zarozumiała istoto Przyganiał KOCIOŁ garnkowi... > i nie wtykaj swoich pięciu groszy Tak nisko mnie cenisz ??? > bo nie mam ochoty na konwersację z tobą. To dlaczego odpowiadasz ??? Brak konsekwencji... A może to tylko schizofrenia ??? A tak reasumując to powiem Ci, że rozumiem furię w Twoich słowach, ale nie rozumiem Twoich słów... Jeszcze raz serdecznie i z uśmiechem pozdrawiam Cię życząc jednocześnie miłego i słonecznego weekendu... Uśmiechaj się dużo i kąp się trzy razy dziennie w mleku i raz w occie, a jad który toczysz na pewno zniknie... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 13:07 Trzymamy kciuki za podwyzke barbin )) Odpowiedz Link Zgłoś
mamadwojga Re: Oszczędzanie. 30.09.04, 20:05 Najlepiej mi wychodzi oszczędzanie kiedy PLANUJĘ. To znaczy wymyślam menu na cały tydzień z rozpiską co każdy je. Obok wypisuję potrzebne do kupienia rzeczy. Tak się staram żeby się nic nie zmarnowało to znaczy że jak gotuję ziemniaki w jeden dzień to gotuję więcej tak żeby następnego dnia były kopytka. Jak coś zostanie i się nadaje to mrożę. Raz w tygodniu gotuję bardzo porządny rosół - i rozlewam go do siedmiu pojemniczków. W ten sposób dla Maksa mam zawsze ugotowaną bazę zupową. Na takim bulionie gotuję mu różne inne rzeczy- pomidorową, sos, kaszę, dodaję warzywa i mam jarzynową. Mięso z tego rosołu mielę i również dzielę na kilka porcji dodając w miarę potrzeby do rosołku. Zakupy robię tylko z listą. Zrezygnowałam z kupowania dzieciom drogich przekąsek (Kinderkanapki, Danonki itp) na rzecz tańszych, równie zdrowych. Zamiast chipsów za 4 złote kupuję chrupki kukurydziane - zdrowsze i tańsze a dziecko ma co chrupać. Kosmetyki też kupuję tanie. Nie widzę różnicy między drogimi a tanimi. Naprawdę. Środki czystości, tak jak już pisały dziewczyny - z najniższej półki. Często kupuję na allegro. Na samych soczewkach kontaktowych zaoszczędziłam 80 złotych! Choć jednorazowo był to duży wydatek. Nie kupuję kolorowych gazet. Zamiast tego zapisałam się do biblioteki. Gazety czytam u teściowej lub u mamy. Piorę dopiero jak uzbieram pełny wkład do pralki. Nie prasuję - oszczędzam czas i pieniądze. Zanim kupimy coś większego oglądamy wiele podobnych artykułów, sprawdzamy ceny w różnych sklepach, porównujemy. Czasami czekamy na jakąś promocję jeśli nam się z zakupem nie spieszy. Nie palimy To na razie tyle mi się przypomniało. Pozdrawiam i życzę pogody ducha mimo pustki w portfelu. U mnie jutro pierogi ruskie, których narobię tyle że wystarczy i na weekend (bo mam studia a mąż by nic nie ugotował dzieciom Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 09:49 mamadwojga napisała: > wymyślam menu na > cały tydzień z rozpiską co każdy je. Obok wypisuję potrzebne do kupienia > rzeczy. a ja, jak wymyślam, i rozpiszę, i kupię wszystko na cały tydzień, to gdzieś w środę wieczorem stwierdzam z przerażeniem, że praktycznie nic nie mam w lodówce, wszystko zostało wyżarte :o) przynajmniej wyżarte selektywnie, tak, że z braku niektórych składników nie da się ugotować tego, co chciałam... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
mamadwojga Judyto 01.10.04, 10:23 Ja nie napisałam że to działa he he he Żeby zapobiec takim sytuacjom zakupy robię codziennie, a poza tym w lodówce mam zwykle potrawy "awaryjne" na czas gdyby ktoś miał większy apetyt niż przewidziałam na przykład takie małe paszteciki, szyneczki w puszkach. Poza tym u nas absolutnym hitem (i to wcale nie z powodu oszczędzania) są grzanki z piekarnika skropione oliwą a po upieczeniu posmarowane czosnkiem i obłożone pomidorem. Koszty takich kanapek są maleńkie a każdy się o nie dopomina - nawet mały Maksiu jak widzi że się chlebki w piekarniku rumienią to stoi w kuchni i wydziera się "AMMMM AMMM". Nie wszystko co drogie jest dobre ale też nie wszystko co tanie jest niesmaczne Gdyby ktoś spytał moją córkę jaki obiad najlepiej by chciała żebym zrobiła to powie że ziemniaki w mundurkach z białym serem i przysmażaną cebulką. To jej ulubiony posiłek. Nie robię go często ale jak już zrobię to znikają ogromne ilości Odpowiedz Link Zgłoś
devil1981 Re: spropos jedzenia 01.10.04, 10:36 to te ziemniaki z kefirem, jajkiem i cebulką, oraz takie własnie grzaneczki to dla mnie najpyszniejsze jedzenie. Nawet jeśli stać mnie na wystawny obiad codziennie wolę to o czym piszecie. Odpowiedz Link Zgłoś
devil1981 Re: spropos jedzenia 01.10.04, 10:38 Wyobrażam sobie zaoszczędzic na jedzeniu i jeść taniej. Tu pomogłaby mi moja babcia, która za 10 zł potrafi zrobić furę dobrego jedzenia. Jednak nie wyobrażam sobie oszczedzania na książkach, plytach, kosmetykach. Odpowiedz Link Zgłoś
anoczek Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 08:38 Ja kontroluję swoje wydatki robiąc na biżąco listę. Wszysytko na co idą mi pieniądze zapisuję na kartce. Wydatki mam pod kontrolą. i tak np: - mieszkanie, gaz, prąd, abonament - ok. 600 zł. - jedzenie dla mnie i męża - ok. 500 zł. - benzyna (oboje dojeżdżamy do pracy - 500 zł. - pieluch i jedzonko dla małej - ok 250 zł. reszta niezaplanowana Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Kontrola wydatkow 01.10.04, 11:24 Aha, jesli chodzi o kontrolowanie wydatkow - co tez pomaga w oszczedzaniu, to polecam wszystkim zwykly MS Money. Wprowadzam tam wszystkie moje wydatki, a maz swoje, potem sprawdzamy z wyciagami bankowymi raz w miesiacu i odfajkowujemy. Wiem dzieki temu doskonale ile rzeczywiscie mam na koncie (tzn nawet, jesli jakisz czek nie zostal jeszcze zrealizowany i na wyciagu z banku go nie ma, to ja juz wiem ze musze go odliczyc od tego, co teoretycznie mam na koncie). Poza tym jedno klikniecie i pojawia sie organigram/wykres ostatnich wydatkow, na ktorym widze np ze nadal najwiecej miesiecznie wydajemy na wydatki domowe (zywnosc) + dziecko + dwa kredyty Moze tez zrobic, na podstawie ostatnich miesiecy, prognoze wydatkow, czy "szczytu" wydatkow w nastepnym miesiacu. To pomaga sie opanowac np przed shoppingiem Pzodrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
donatta Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 08:42 Środki chemiczne kupuję zwykle tańsze, najczęściej w Rossmannie. W tym proszek Dreco, niecałe 9 zł za 3 kg. Jak dla mnie pierze tak samo, jak Vizir, który kiedyś kupowałam. Z dolnej półki cenowej kupuję też pozostałe środki czystości, z wyjątkiem płynu do płukania - tu kupuję takie, które ładnie zmiękczają i mają przyjemny zapach, niestety są to te droższe. Kosmetyków prawie w ogóle nie używam, maluję się rzadko, jedynie na krem Vichy raz na parę miesięcy wysupłam, bo to dla mnie podstawa. Na inne kremy moja cera reaguje dość kontrowersyjnie. Na fryzjera nie tracę, bo mam długie włosy, na farby też nie, bo natura dała mi konkretny kolor, do tego bardzo czarny, więc i tak farby nie chwytają Oszczędzam na dzieciach i to sporo, bo: 1. Pieluchy kupuję albo Rossmanna albo fioletowe Tesco, i co więcej - wolę je od Pampersów; 2. Z wyjątkiem butów, czasem kurtek i bielizny, nie kupuję dzieciom żadnych ubrań. A to dzięki obu babciom, które na każde okazje (urodziny, Gwiazdka, itp) jakieś fajne spodnie albo bluzkę podarują. Co więcej, moją teściową opętała mania eksplorowania dwóch ciucholandów w miejscowości, w której mieszka. I cuda mi znajduje Jeszcze nigdy moje dzieciaki nie były tak ładnie ubrane, w same firmówki, wszystko jak nowe. Ceny 1-8 zł za sztukę. Podrzuca mi co tydzień kolejne ciuszki Już mi się ledwo w szafach mieszczą. 3. Nie licząc okazji, nie kupujemy praktycznie żadndych zabawek dzieciakom. Czasem jakiś drobiazg. Mają tego tyle, że na hasło "nowa zabawka" dostaję gęsiej skórki. Wolę wymyślac nowe zabawy, niż kupować kolejne graty. Zresztą mają mało tzw. szjasu, plastikowego i szybko nudzącego, za to dużo zabawek edukacyjnych. I potrafią się zająć tym, co mają. Książki tez przestałam kupować. Przynajmniej nie tak często. Sama literatura dziecięca to 3 wielkie półki i jedna mała. Chodzimy za to do biblioteki. To więcej frajdy niż z kupowania. Poza tym: Przestałam kupować prasę. Wyborczą mam online, kupuję tylko w piątek, bo jest telewizyjna. Kolorowe czasopisma i tak mnie nudzą, coś tam kupuje moja teściowa, więc u niej poczytuję. Gotuję więcej ekonomicznych obiadów niż kiedyś. Wykorzystuję sezonowe warzywa, owoce, bo są tanie. Kupuję w sklepach, w których ceny są niższe. Zwracam uwagę na ceny chleba i mleka, bo tego idzie sporo. Zarzuciłam zakupy w piekarni, bo tam mieli chleb za 2 zł. W innych sklepach kupię go za 1,7-1,8 zł. Tak samo mleko. Nie kupuję takiego, za 2-2,5 zł, tylko powiedzmy 1,8 zł. To już jest jakaś różnica w skali miesiąca. Pewnie jeszcze bym coś znalazła, gdybym mocniej pomyślała. I co z tego, skoro i tak zjadają nas rachunki, raty, spłaty i tym podobne? Odpowiedz Link Zgłoś
ewaand Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 09:27 No właśnie, oszczędzacie na kosmetykach, środkach czystośći, ciuchach swoich i dziecka(ja również), a co wasi mężowie? Czy oni też oszczędzają, czy może my oszczędzamy, a oni idą z kolegami na piwo, kupują markowe ciuchy, itp., itd. jak to u was wygląda? Odpowiedz Link Zgłoś
maniusza Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 09:55 u nas oszczędzamy solidarnie. czasami pozwalamy sobie na piwko czy winko ale tylko RAZEM. od jakiegoś czasu jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej, zawsze staraliśmy się żyć tak aby nie mieć długów ale teraz niestety się nie dało. bardzo nie spodobał mi się post kamili pełen agresji. do cholery póki nie jest się w takiej sytuacji o się tego nie zrozumie. do tej pory nie żyliśmy co prawda w luksusach ale nie musiałam się martwić idąc do sklepu i kupując jedzenie tym ile co kosztuje a teraz... moje zakupy trwają dwa razy dłużej, bo oglądam, porównuję... moje ostatnie "odkrycie" - spaghetti malma nie jest ósmym cudem świata. ostatnio kupiłam inne, dokładnie 2 razy tańsze i było równie pyszne! takie to są moje odkrycia i radości... ale wiecie co jest tak naprawdę najważniejsze? żeby mimo tych problemów finansowych trzymać się razem i kochać. wtedy i żurek i jajko smakują rewelacyjnie. nie życzę Ci Kamilo żebyś kiedyś była w tak trudnej sytuacji finansowej, choć może wtedy byś zrozumiała jaką przykrość zrobiłaś swoim postem autorce. Odpowiedz Link Zgłoś
gajdzia Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 10:40 Hmm... Oszczędzać zaczęłąm niedawno - paradoksalnie wtedy gdy nasza sytuacja finansowa sie poprawiła. Napewno bez wiekszych problemów poradzilibysmy sobie z wydaniem obecnie zarabianej przez męża sumy - ale stramy się nie zwiększać zbytnio standardu życia i powstałe nadwyzki odkładamy. Jest mi łątwo bo nie muszę oszczędzać na środkach czystosci, podstawowych kosmetykach pielęgnacyjnych, jedzeniu. Kieruję się tu zdrowym rozsądkiem ( nie kupuję drogich win, francuskich serów, włoskich wędlin i kremów Lancome choć czasem bym mogła i chciała - sama nie wiem moze to świadczy o skapstwie). Każdy duży zakup jest przemyślany. Sprawdzamy ceny w okolicznych sklepach i ich stosunek do jakosci produktu. Jedną z zasad, które przyjęlismy na początku małżeństwa była rezygncja z kredytów długoterminowych - przez pięć lat jeździliśmy (takze z dzieckiem) malutkim samochodem, dzieki czemu dostałam teraz duże, bezpieczne i komfortowe auto bez balastu w postaci płacenia bankowi odsetek. Zapisałam sie niedawno do biblioteki i mile zdziwiona wyborem (takze) nowosci rozkoszuję się ksiażkami. Rozważam wprowadzenie drugiej taryfy - jeśli chodzi o energię - i pranie w godzinach nocnych. Tu prosze o radę emamy które takie rozwiazanie przetestowały. Bardzo boli mnie płącenie podatków na koniec roku- zawsze kombinuję jak dostepnumi prawnie środkami nie oddawać za duzo państwu - co też jest chyba jakąś forma oszczędzania czekam na inne Wasze pomysły i wskazówki. pozdrawiam Gajdzia Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 10:44 Nie wiem czy to nazwać oszczędzaniem... przynajmniej na tle wypowiedzi innych. - nie kupuję rzeczy na które mnie nie stać np. kremów za 200 zł - jak jest mniej kasy to odpuszczamy sobie nadprogramowe wydatki typu wyjście do restauracji - nieużywane rzeczy (stary komputer, jakieś agd) sprzedajemy na Allegro, przez net kupujemy też część książek, płyty i jakieś komputerowe gadżety - zakupy spożywcze staram się robić na dużym bazarze (lepszej jakości jedzenie niż w supermarketach, większy wybór i tansze). Zresztą bazary uwielbiam a z marketu chcę uciec zaraz po wejściu. - czasem gotuję obiadowe potrawy jednogarnkowe np. bigos, gulasz, paprykarz - kosmetyków kolorowych kupuję b. mało bo na długo mi wystarczają ale jeśli już to markowe - perfumy, biżuterię i dobrą bieliznę na ogół dostaję w prezencie albo wyjeżdżający kupuje w bezcłowym - ciuchy kupuję niezbyt często ale w dobrym gatunku, takie o klasycznym kroju, które można nosić przez parę lat (garsonki, żakiety). W życiu nie brałam żadnego kredytu, wiem, że dla wielu osób to konieczność ale kredyt rozłożony na 20 lat to opcja nie na moje nerwy. Odpowiedz Link Zgłoś
katse Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 10:58 a u nas kase trzyma maz.no bo teraz on zarabia. i nici z oszczedzania, bo nawet jak ja oszczedzam na sobie albo srodkach czystosci to i tak nie ma nadwyzki. za to jak ja zarobie cos na zleceniu to to juz oszczedzam. tzn nie dorzucam do domowego budzetu. kaska Odpowiedz Link Zgłoś
le_lutki Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 11:15 Z doswiadczenia czerpiac... Zawsze pracowalam na studiach, ale pamietam rok, kiedy odkladalam pieniadze na wyjazd w nastepne wakacje do przyjaciela we Francji (nie chcialam od niego "sponsorowania") - nie kupilam sobie nawet obwarzanka ani biletu do tramwaju - wolalam isc do centrum piechotka 30 minut. Wiedzialam jaki mam cel i konsekwentnie do niego dazylam, wiec nawet nie czulam, ze sie "wyrzekam". Kiedy udalo mi sie odlozyc z fuch itp kilka tysiecy frankow (bo od razu wymienialam, zeby mnie nie korcilo papa popatrzyl, pokiwal glowa i dolozyl mi prawie drugie tyle, bo z tymi groszami nie chcial mnie w swiat puscic. Ale bardzo docenil moja prace. A ja i tak przywiozlam jego pieniazki z powrotem Mysle, ze najwazniejsze w oszczedzaniu jest to, zeby cel byl wazny, wtedy "samo sie oszczedza". Takim celem moze byc wlasnie dom - dla mnie najwazniejszy element zycia, obok rodziny. Kiedys, bedac jeszcze sama, wyprowadzilam sie co prawda do wynajetego mieszkania + splacalam tacie polowe ceny mojego samochodu. Szla na to calutka moja pensja co do grosza + rozne fuchy po nocach. Mama wlosy rwala z glowy, ze lepiej gdybym u nich zostala i odkladala te pieniadze na tzw "przyszlosc". Ale te moje marne pieniadze moglabym odkladac do ukichanej czterdziestki i zyc "tymczasowo" wiec postawilam tym razem na zycie wg moich wlasnych zasad, coz z tego, ze praktycznie z zadnymi oszcsednosciami na koncie. Ten wybor rowniez byl kierowany tym, co dla mnie najwazniejsze wtedy bylo. A teraz kiedy jestesmy rodzina z dzieckiem, jak pisalam ostatnio w innym watku, wiele wydatkow odpada mi samoczynnie, bo po prostu kicham na to, czy ide do fryzjera czy nie. Wlasnie splynely nam dwa podatki do zaplacenia wiec sugestie mojego meza co do prezentu na moja trzydziestke splawiam z usmiechem. Wazne, ze pamietal i tyle. Szykuje nam sie przeprowadzka, chcemy kolejne dziecko, splacamy kredyt mieszkaniowy - to sa wazne wydatki i na to wole oszczedzac niz kupowac sobie ulubione kosmetyki za 45 euro... Znow kwestia priorytetow sprawia, ze oszczedzanie nie oznacza wyrzeczenia. Poza tym do oszczedzania potrzeba tez troche kobiecej "logiki" i wlasciwego podejscia Kiedy maz zaplacil 90 euro mandatu w ostatni week-end za niezapiety pas w miescie (tzn w centrum pewnej wiochy na targu) i pelen skruchy (bo to ja mu glowe truje zawsze o pasach) chcial mi kupic sweter czy co tam jeszcze - udalo mi sie mu to bez zalu wybic z glowy i od razu sie swietnie poczulam, ze "zaoszczedzilismy" minimum 70 euro Pozdrawiam cieplo i powtarzam - jesli to, na co oszczedzasz jest rzeczywiscie dla Ciebie wazne (nie dla meza, nie dla tesciow, tylko dla Ciebie) to oszczedzanie na to staje sie naturalne i proste. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Oszczędzanie. 01.10.04, 13:05 Dolaczam do wielbicieli odpadkow Odkad niejaki Klaudiusz namowil mnie na kupno pomocnika kuchennego ) 2-3 razy w tygodniu sa placki ziemniaczane czyli dla laikow- nawet bez jajka ) jemy tam od 2 miesiecy i dzieci sie juz same nauczyly te placki robic bo ja odmawiam wspolpracy ) Uwielbiamy makaron z jajkiem, kalafior z jajeczkiem i tego typu cuda ) Poza tym w kwestii oszczedzania. Tez w zasadzie nie kupuje ksiazek. czytam po 3 tygodniowo, zbankrutowalabym, ) Plyt tez prawie nie kupuje, wole radio ) Ale tego do oszczedzania nie zaliczam bo jakbym chciala kupic plyte to bym kupila. Srodki czystosci- niech zyje E i ludwik. Zmywarke karmie czyms drozszym, ale ona za to wode oszczedza ) Piore z pelnym wsadem, co przy tej liczbie dzieci nie jest znowu takim wyczynem ) Kupuje wg rozpiski nie wyrzucam koncowek itp. Nie maluje sie, co tez nie wynika z oszczednosci ) po prostu nie lubie, poza tym jestem ladna hehe nivea rzadzi, perfumy mam 3 flakoniki od 5 lat i ajks nie moge zuzyc. jaka perfumy maja trwałość? Odpowiedz Link Zgłoś
neospasmina Re: perfumy 01.10.04, 13:40 wieczna-gosia napisała: > jaka perfumy maja trwałość? To zależy, czy otworzyłaś, żeby sobie powąchać, czy leżą nieodpieczętowane. Moje leżą nieodpieczętowane, więc nie będę sprawdzać, kiedy zwietrzeją, bo a nuż jeszcze nadejdą lepsze czasy albo trzeba będzie komuś jakiś nagły prezent zrobić (to prędzej, he, he...) A ja dziś cały dzień na forum siedzę. Odpowiedz Link Zgłoś
ewaand Re: perfumy 01.10.04, 13:46 Kiedyś byłam w fabryczce perfum na południu Francji, i przewodniczka zachęcała do kupowania perfum w aluminiowych buteleczkach. Podobno w takim opakowaniu można przechowywać nawt 7 lat i nie wietrzeją, a w szklanym to z tego co pamiętam tylko 3 lata. Ale nie wiem jak to się ma do zamknietych, może jest jakiś termi trwałości na opakowaniu? pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
barbin Re: Oszczędzanie. 02.10.04, 19:19 W związku z tym, że zrobiło się dużo zamieszania z mojego powodu, chciałabym na zakończenie dopisać jeszcze kilka słów: Dziękuję drogie eMamy za dobre słowo. Dziękuję też Kamilii za trzeżwą ocenę sytuacji. Na akademii będą podwyżki, więc może mi wystarczy na szminkę. Postaram się pod jej grubą warstwą ukryć twarz jaskiniowca (rozumiem Kamilo,że jest to sposób wypróbowany przez Ciebie). Odpowiedz Link Zgłoś
mama1974 Re: Oszczędzanie. 02.10.04, 19:49 Droga barbin!! Szczerze usmiałam się z komentarza kamilli. Nie dlatego, że był zabawny, a dlatego, że był śmieszny. Śmieszny komentarz śmiesznej osoby. My mamy kredyt na 15 lat, ale potem pewnie weźmiemy nastepny Oszczędzamy w podobny sposób jak Ty. pozdrawiam mama Odpowiedz Link Zgłoś
marianka15 Re: Oszczędzanie. 02.10.04, 20:49 Barbin, bardzo wiele rodzin polskich oszczędza w podobny do Twego sposób i żenujące jest wg mnie komentowanie tego w stylu Kamilli. Ale w życiu bywa róznie... Jest mądre powiedzenie: raz pod wozem, raz na wozie... I mam nadzieję, że Ty kiedyś znajdziesz się właśnie na wozie. Bezczelnością byłoby dokończenie tej wypowiedzi: "a Kamilla pod..." - jednak dużo by się wówczas nauczyła. Przynajmniej szacunku do drugiego człowieka... Pozdrawiam Fajnie, że tyle dziewuch Ciebie poparło Odpowiedz Link Zgłoś