shell.erka
14.11.16, 14:13
Gotowałam coś pierwszy raz w życiu. Potrawa tradycyjna. Prosta. Gotowałam z przepisu Gessler. Smakowało dla mnie, jak zawsze.
Dałam mamie i babci.
Mama: to nie jest nasza potrawa (tonem nie dorównuje naszej do pięt)... Owszem, dużo tego i tego, ale tego się tak nie gotuje, tylko tak jak MY (Czytaj - ona i jej mama) gotujemy.
Babcia: no dooobry nawet (takim tonem wiecie jakim), ale ja to bym więcej tego i tego dala, tamto zmieniła, to objęła.
Jest mi przykro. Specjalnie jechałam 30 km do jednej i 30 do drugiej, żeby im zawieźć. Nie oczekiwałam peanow.
Ale ja bym powiedziała: córcia, wnuczka - jak na pierwszy raz? Rewelacja. Może spróbuj dodać to i to następnym razem, bo to nasza tajemna receptura, ale i tak jest ekstra.
I tak wygląda całe moje życie, w każdej jego płaszczyźnie.
Nigdy nie jestem wystarczająco dobra. W NICZYM.