shell.erka
01.12.16, 11:41
Babcia do mnie zadzwoniła. Gadu gadu i nagle słyszę, że chce coś powiedzieć. I mówi, z mega wahaniem, przerażeniem i łzami, co się jej przydarzyło.
Otóż była u lekarza, potem w biedrze, i już w tej biedrze czuła, że coś nie tak. Ze nie kojarzy miejsca. Wyszła. I to samo. Nie wie gdzie jest. Mega przerażona rozejrzała się po okolicy i po chwili minęło. Wsiadla w autobus i wróciła do domu. Ale cała rozstrzesiona, że ma zaniki pamięci.
Pocieszylam ja, że to w wieku 87 lat ma prawo się zdarzyć, że ja młodsza o 50 lat ostatnio zgubiłam auto. Babcie to rozbawilo. Ale nadal przerażona. Zapewnia że nosi nasze numery przy sobie. Obiecuje nie lazikowac sama.
Jest jakiś sposób na a) zatrzymanie tego procesu, b) pociechę dla babci?