Dodaj do ulubionych

mam dylemat!

07.07.06, 21:49
Dziewczyny (i nie tylko),mam problem!Nie wiem z kim pogadac o tym,nawet ze
swoim lekarzem gdyz moze wydawac sie to banalne ale dla mnie nie lada
problem.Jestem w ciazy,w listopadzie urodze dziecko.Mam napady od czasu do
czasu,zwykle w nocy albo po przebudzeniu.Napady zwykle powoduje
zmeczenie,stres.Wiec,bede miala dziecko,wiadomo matka z malym dzieckiem malo
spi,zwykle jest zmeczona.Nigdy nie wiem,ze nastapi napad,jestem nieswiadoma.Co
bedzie jezeli bede miala napad i jednoczesnie trzymala dziecko na
reku?Strasznie sie tego boje.Ludziom,ktorzy nie wiedza o mojej chorobie
mowie,ze boje sie obowiazkow,ze nie mam doswiadczenia a tak naprawde wiem,ze
wszystkiemu moge podolac.Meczy mnie tylko ten problem.Dajcie mi rade,nie
wiem,podniescie na duchu!Moze ktoras z was tez miala takie obawy?Jak sobie
poradzilyscie?
Obserwuj wątek
    • julia999 Re: mam dylemat! 07.07.06, 22:14
      Witam, kurcze mam podobny problem, rodzę w październiku i teraz w czasie ciąży
      po nieprzespanej nocy mam aure, a czasem napad i zaczyna mnie też to martwić,
      jedyny plus u mnie to aura przed napadem, ale taki stan trwa czasem kilka
      godzin, a dzieckiem trzeba się zająć:(mamuśki wypowiedzcie się na ten temat:)
      pozdrawiam
      • banitka32 Re: mam dylemat! 08.07.06, 11:27
        Witaj Julia,ciesze sie,ze nie tylko ja mam taki problem(choc nie ma sie z czego
        cieszyc!).Nie wiem jak rozwiazac ten problem,licze w duzej mierze na pomoc meza
        ale wiadomo,nie zawsze to sie udaje.Czy mam lykac jeszcze wiecej lekow?Biore ich
        wystarczajaco duzo!Napiszcie jak sobie radzicie?Boje sie tego co bedzie.
        • bruxa1 Re: mam dylemat! 09.07.06, 23:00
          Dziewczyny, nie mam epi ani dzieci, ale logicznie myśląc, po ciąży zmieni się
          wam waga, przez co podniesie się dawka leku. Nie będziecie się też tak bały, że
          lek czy atak maleństwu zaszkodzi, więc stres będzie mniejszy. Wprawdzie
          nieprzespane noce Was pewnie nie miną, ale po co zakładać najgorsze? Moja rada -
          zakładajcie najlepsze, nie najgorsze, to drugie jak musi, samo przyjdzie :-)))
          Dużo zdrówka dal Was i maluchów -
          Bruxa
        • mirella67 Re: mam dylemat! 10.07.06, 13:37
          Nie zawsze trzeba zakładać ten najgorszy wariant. Dawkę leku też można
          monitorowa, a po drugie można przedsięwziąc parę środków zapobiegawczych, np.
          nie karmić na siedząco, tylko na leżąco, nie nosić dziecka cały czas na rękach,
          są teraz różne wynalazki foteliki, zabezpieczenia. Mnie się to akurat nigdy nie
          przydarzyło, choć nigdy nie mam aury, a nocy zarwanych nie zliczę. Chyba
          organizm się do tego przyzwyczaił i epi też. Wogóle nigdy nie miałam napadów
          przy dzieciach, jakiś taki traf, a może też podświadomość zadziałała...
          • gaudia Re: mam dylemat! 10.07.06, 17:55
            Mirelka, miałam podobnie.
            Wg mnie to podświadomość.
            Przyszłe mamy - będzie dobrze. Ale mówcie ludziom, którzy z Wami przebywają o
            Waszej chorobie. Będą przygotowani na ewentualne przechwycenie maluszka. I
            świadomość, że inni wiedzą też Wam pomoże, naprawdę. Poczujecie się pewniej, a
            jak mniej stresu to i prawdopodobieństwo napadu mniejsze:)

            Dziewczyny, spokojnie...Nie Wy pierwsze, nie ostatnie:)
            Wyciszcie się, spokój to najlepsze lekarstwo.

            pozdrawiam z serca

            gaudia od 30 lat z epi
            • ulana67 Re: mam dylemat! 13.07.06, 10:58
              Jestem po nieprzespanej nocy - cóż babskie trójmiejskie rozmowy trafiają mi się
              raz na parę lat - więc wybaczcie mi ewentualne literówki i nieskładność
              pisania, ale nie mogłam się oprzeć, żeby wam tu co nie skrobnąć.
              Ja również, będęc w ciąży martwiłam się co będzie potem i jak sobie poradzę.
              Mirella i gaudia piszą o podświadomości - podpisuję się pod tym. Nigdy nic się
              nie działo kiedy byłam sama z maluszkiem, a generalnie nie czułam się
              najlepiej.Może jest w nas jakiś mechanizm obronny, którego jeszcze nie znamy?
              Zawsze miałam ataki z aurą, więc to niby plus, ale co z tego - kiedy aura była
              silna to i tak mi wszystko z rąk leciało. Przemyślałam więc wszystko przez
              ciążę i zabezpieczyłam domek na wszystkie możliwe sposoby. Na początku po
              prostu nie nosiłam dziecka ponad to, co niezbędnie konieczne. Jak bylam sama,
              to i przewijałam w łóżeczku, a nie na przewijaku. Ogromne łóżko w naszej
              sypialni było na stałe oddane maluszkowi - mąż kupił w Niemczech (teraz na
              pewno można i u nas, a jak nie to pomyśleć i zrobić samemu) specjalne
              zabezpieczenie, żeby mały nie spadł. I na dobrą sprawę urzędowaliśmy obydwoje
              na tym łożu cały dzień. Największy problem (psychiczny, oczywiście) miałam,
              kiedy mały zaczął raczkować i wspinać się na różne sprzęty - no, bo co on zrobi
              wtedy, kiedy będę nieprzytomna? Zabezpieczenie i jeczsze raz zabezpieczenia.
              Macie czas parę miesięcy, pomyślcie jakie macie mieszkanka i co trzeba by było
              przed dzieckiem osłonić. Ja na przykład bałam się, żeby nie wszedł do kuchni i
              mąż zbudował w drzwiach nieprzekraczalną dla synka zaporę.
              A co do zmęczenia i niewyspania - macie to zagwarantowane na ładnych parę lat!
              Dlatego musicie do pomocy wciągnąć mężów. To im bardzo dobrze zrobi jako
              świadomym i odpowiedzialnym tatusiom. Mój małżonek od samego początku bardzo mi
              pomagał. Nie karmiłam piersią, tylko butlą (bałam się ze względu na leki) i to
              miało swoje ogromne plusy właśnie w tym, że mogłam trochę pospać. W nocy
              wstawaliśmy z mężem na zmianę, co dawało mi na początku przynajmniej 6 godzin
              nieprzerwanego spokojnego snu. Razem też kąpaliśmy maluszka i moim panom
              zostało to do dziś, że wieczorne kąpanie to męskie igraszki.Najwyżej muszę
              sprzątnąć łazienkę. A ja się cieszę i wiem, że to zaczęło się na samym
              początku - od pomocy żonie. Zaczynajcie więc od początku, bo potem to trudno
              cokolwiek panom wytłumaczyć. W końcu mają w y j ą t k o w e żony i to
              zobowiązuje:)
              I mówcie innym o epi - będziecie się czuć bezpieczniej, wiedząc, że dostaniecie
              pomos, a maluszek opekę. O mnie wiedziały wszystkie mamy, zktórymi spotykałam
              się na placu zabaw i choć nic się nie wydarzyło to może właśnie dlatego, że
              miałam o jeden stres mniej.
              Od urodzenia synka, poza pierwszym okresem, gdzie jeszcze miałam aury, nic się
              u mnie nie przytrafiło, żadnego grand- male. Czy to wpływ macierzyństwa? Może
              dla was to też nowy etap w epi? Z uśmiechem patrzcie w przyszłość.
              Banitka napisała bardzo ważne słowa w swoim poście: "wiem, że wszystkiemu mogę
              podołać". I właśnie tak będzie!!!
              Pozdrawiam was serdecznie i nadmorsko.
              Życzę dużo spokoju i optymizmu.
              Ulana
              PS. A może posłuchacie Mozarta? Brzuszkowe maluszki to lubią, a i samopoczucie
              potrafi poprawić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka