Chyba wypada zakonczyc wątek oczekujący. Fafunia i Feluś nie doczekali sie potomstwa, ale ja byłam i jestem wciąż mocno wzruszona iloscia pozytywnych fluidow, jakie spadly na nasza forumowa kanarcza rodzine. Te fluidy tak fajnie sie rozgałęziały- najpierw jedna forumka, druga dziesiąta, potem mąz ten i ów, dzieci, matki, ciotki... Zył wątek swoim życiem, c'nie?

Jeden z niewielu stuprocentowo pozytywnych. Normalnie byłysmy Canaria United

Fafunia juz nie ma gniazda w klatce. Chyba dobrze jej to zrobiło. Nie ma presji wysiadywania i frustracji z powodu niewyklucia. Wreszcie może spac jak człowiek na jednej nodze

. Życie pomału wraca do normy przedjajecznej.
Dziekuje kazdej forumce z osobna i forumkom w masie. Za całokształt. Za wspolne wysiadywanie jaj i dziesiatki toastow. Za ostatnie kilkaset wpisów w roznych watkach ptasich. Do nastepnego lęgu