Dodaj do ulubionych

samotność

04.05.17, 22:22
Doskwiera mi uczucie pustki, samotności i poczucie bezsensu. Teoretycznie wszystko ok, rodzina, praca. Wszystko to bez fajerwerków, ale niby nie jest najgorzej. Tymczasem ja, kiedy wszyscy śpią, czuję smutek, totalny brak energii i pustkę. Nie mam nic nikomu do powiedzenia, poza tekstami typu "kup kartofle".
Czasem śni mi się ktoś kogo kiedyś bardzo kochałam i tylko w tych snach czuję, że żyję. Może gdybym nie przeżyła tej miłości czy "miłości", byłoby mi łatwiej. Nie wiem czy jestem nienormalna, ale wydaje mi się, że kiedy dzieci podrosną to nie wykrzesam z siebie już ani trochę energii do życia.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: samotność 04.05.17, 22:25
      Idź do psychiatry. To może być depresja.
      • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 22:30
        Już kiedyś leczyłam depresję i po lekach było lepiej, ale to nie zmienia sedna sprawy. Chyba, że mam całe życie łykać tabletki. Może i tak trzeba?
        • lauren6 Re: samotność 04.05.17, 22:33
          Tak, to jest choroba przewlekła. Nie wolno na własną rękę odstawiać leków, bo można pogorszyć swój stan. Idź do lekarza.
          • fikus_na Re: samotność 04.05.17, 22:51
            Może tabletki trzeba połączyć z terapią, żeby był trwały efekt. Próbowałaś?
            • fikus_na Re: samotność 04.05.17, 22:51
              Autora czy próbowała...
              • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 22:56
                Nie. Nie mam zaufania do terapeutów.
        • asia_i_p Re: samotność 04.05.17, 23:18
          Sednem sprawy może być albo coś, co cię dręczy - i wtedy może się przełam do terapii? - albo problemy zdrowotne. Może być tak, że obiektywnie jest z twoim życiem wszystko OK, ale twój organizm nie produkuje dość hormonu szczęścia. Czasem podobno da się to naprawić uzupełniając jakieś niedobory albo zmieniając tryb życia, a czasem trzeba sobie pomagać tabletkami.
          Jestem krótkowidzem i noszę okulary i jak dla mnie one jak najbardziej zmieniają sedno sprawy. Chociaż, technicznie rzecz biorąc, nadal jestem krótkowidzem.

          Nie traktuj tabletek jako jakiegoś oszustwa. To są twoje okulary, pozwalają dostrzec prawdziwe piękno świata.
    • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 22:28
      Wypełniam dni pracą, obowiązkami i tak zwanymi drobnymi przyjemnościami dla równowagi, ale tak naprawdę gó... mnie obchodzi nowa kanapa, którą właśnie kupiłam. Czasem biegam, ale to też mnie wcale nie obchodzi.
      • bi_scotti Re: samotność 04.05.17, 22:32
        Przeczytaj a potem obejrzyj encore "Noce i Dnie" - bardzo pouczajace dla wszystkich potencjalnych "Barbar" wink Lektury szkolne forever tongue_out Cheers.
        https://static.polskieradio.pl/files/5b4c1d0d-27b1-4f9f-ac30-b5ad3bfc0c0f.file
        • zosia_1 Re: samotność 04.05.17, 22:38
          Mój ulubiony film, książkę też oczywiście czytałam. Bogumił to był mój mężczyzna ideał, dopóki w książce nie wyczytałam o jego dwóch romansach, ten ze służącą gorszy, bi zastanawiał się czy jego dziecko nosi. Hmm, no cóż, nie ma ideałów, ale i tak Bogumił, Bogumił...Dla mnie super, w każde lato leci na którymś kanale i zawsze oglądam
    • raczek47 Re: samotność 04.05.17, 22:29
      A nie cieszy Cię, choćby to,że masz zdrowe,wesołe,pełne energii dzieci? Że dałaś życie wspaniałym istotom?(zakładam że są zdrowe).Że możesz z nimi biegać po.plaży,spacerować po lesie itd?(zakładam że nie jesteś niepełnosprawna).
      Sorry,ale wkurza mnie taka postawa na maksa.Chciałoby się powiedzieć że głupia jesteś.
      • sea.sea Re: samotność 04.05.17, 22:33
        I może jeszcze ma się wziąć w garść? smile)))
        • lauren6 Re: samotność 04.05.17, 22:34
          Plz....
        • raczek47 Re: samotność 04.05.17, 22:43
          Jak ktoś nie ma poważnych problemów to je sobie z d...y bierze.
          Akurat jutro przyjedzie zamówiona nowå kanapa .I w przeciwieństwie do autorki wątku bardzo mnie to cieszy.Bo wyrzucę starego zmurszałego grata, na którym jeszcze z byłym mężem ten tego.
          Nie ma do.kogo ust otworzyć poza:kup.kartofle.

          No sorry,ale sami sobie takie relacje kręcimy.
          Bardzo znielubiłam moją osobistą matkę,jak lata temu na moje pytanie,czemu poza rozwiązywaniem krzyżówek nic innego nie robi w wolnym czasie odpowiedziała wzniośle i cierpiętniczo:"jak pustka wokół to trzeba sobie czas zapełnić "-mąż,trójka dzieci.
          Nasze relacje są dziś bardzo bardzo oschłe i urzędowe. Pewnie tak będzie i u autorki wątku.
          • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 22:52
            Tak, masz trochę racji odnośnie relacji, że co sobie ukręcę to będę miała. Tylko nie wiem co mam mówić z udawanym entuzjazmem czy zainteresowaniem.
            Ja mam do kogo usta otworzyć tylko nie mam nic do powiedzenia - dopadł mnie jakiś marazm.
            Jak przychodzi ta nieszczęsna kanapa to mam taki moment zadowolenia, który chwilę trwa. Godzinę później mnie to nie obchodzi. W ogóle rzeczy materialne mam gdzieś, chociaż nie jestem na tyle dobrze sytuowana żeby móc gardzić dobrami doczesnymi.
            • raczek47 Re: samotność 04.05.17, 22:56
              Może urlop?Może w kółko to samo za długo?Może jesteś po prostu przemęczona?
          • taki-sobie-nick Re: samotność 04.05.17, 23:01
            raczek47 napisała:

            > Jak ktoś nie ma poważnych problemów to je sobie z d...y bierze.

            Musisz koniecznie podzielić się tym odkryciem na najbliższej konferencji Towarzystwa Psychiatrycznego.
          • peonka Re: samotność 04.05.17, 23:13
            Raczku, dla Ciebie trudnym doświadczeniem był rozwód, i forum Ci kibicowalo i wspieralo. Fajnie, że sobie poradzilas i jest Ci dobrze. Naprawdę.
            Ale dla kogoś innego teraz czymś strasznym jest poczucie pustki, beznadziei czy samotności. Nie patrz na wszystkich przez swój pryzmat i nie mów, że "wasze problemy to nie problemy". Każda z nas tu jest na innym etapie i co innego ją gryzie. I to jest dla niej teraz najważniejsze na świecie.
            • raczek47 Re: samotność 05.05.17, 09:04
              to nie tak,że uważam,że tylko ja mam poważne problemy a innych są wydumane, ale tu...
              Bardzo mi ten post skojarzył się z postawą mojej matki-wiecznie niezadowolonej, która od kiedy pamiętam zawsze była przekonana,że ma gorzej niż inni-i tak jest do dziś.Z nami -swoimi dziećmi ma kontakt bardzo schematyczny i oficjalny, sporadyczny zresztą, bo ani ja ani bracia nie potrafimy być dla niej ciepli i empatyczni, gdy całe życie słyszeliśmy np.
              ta to ma dobrego męża a ja....(tu mina pełna cierpienia i wymowne zawieszenie kwestii)
              -ta to ma dobrze, nie musi dźwigać tych siat z zakupami jak ja ( miała milion okazji żeby zrobić prawo jazdy, samochód stał, bo ojciec zawodowy kierowca rzadko korzystał z osobówki)-twierdziła,ze jej niepotrzebne.
              Teraz nigdzie nie pojedzie, nikogo nie odwiedzi, bo nie ma jak-"no bo autobusem taki kawał nie będę się tłukła, to nie na moje zdrowie"
              -ci maja fajnie, mieszkanie na parterze, a ja ...(mieszka na 4 piętrze bez windy,a le sprzedać/zamienić -nie ma mowy, ucina temat)
              itd, itp.
              jest po sześćdziesiątce, w dobrym zdrowiu, nigdzie nie pojedzie, nawet do jedynej koleżanki, która ją toleruje-godzina jazdy autobusem. Proponowałam uniwersytet trzeciego wieku, bo rości sobie pretensje do bycia intelektualistką przez to ,że namiętnie rozwiązuje krzyżówki i ogląda teleturnieje-poszłyśmy obejrzeć-stwierdziła potem,że ...towarzystwo jej nie odpowiada.
              Podczas mojego rozwodu nie wsparła mnie w ogóle, gdy tylko coś jej próbowałam opowiedzieć-przerywała,że przecież ona wie, i co tam ja, skoro ona ma gorzej.
              Jak jest ciepło-źle-za gorąco
              jak jest zimno-źle, ciągle zimno i zimno.
              itd.
              Generalnie post autorki i jej nick-rzuciłmnielos takie właśnie skojarzenia wywołał.Jak trafnie, jak zwykle podsumowała bi_scotti już jest osobą zgorzkniałą i będzie jeszcze bardziej, aż wszyscy się od niej odsuną.
              Autorko nie idź w tym kierunku, nie bądź jak moja matka-nie chciałam cię urazić, pisząc "głupia"-napisałam to w kontekście nieumiejętności dostrzegania, ile dobrego jest wokół ciebie.
              Ja jestem przeciwna sięganiu od razu po tabletki-może urlop/wyjazd, ulubiona muzyka w słuchawki/książka ( ja słucham, jak mi źle Armstronga "Wonderful World" i zaraz mi lepiej albo czytam kilka stron ulubionej książki), może pies albo kot, albo pójść z dziećmi do schroniska i wziąć pieska na spacer.itp.Zrobić coś, a nie pisać dramatycznie ,że rzuciłmnie los

              A forum, zgadzam się bardzo mi pomogło i zawsze będę podkreślać,że jest lepsze niż psychoterapia (mam porównanie) i jestem i zawsze będę bardzo wdzięczna wam wszystkim za wsparcie-również to krytyczne.


              • butch_cassidy Re: samotność 05.05.17, 09:52
                raczek47 napisała:

                > to n
                > Bardzo mi ten post skojarzył się z postawą mojej matki-wiecznie niezadowolonej,
                > która od kiedy pamiętam zawsze była przekonana,że ma gorzej niż inni-i tak jes
                > t do dziś.Z nami -swoimi dziećmi ma kontakt bardzo schematyczny i oficjalny, sp
                > oradyczny zresztą, bo ani ja ani bracia nie potrafimy być dla niej ciepli i emp
                > atyczni, gdy całe życie słyszeliśmy np.

                To tak jak u mnie. Zgadzam się całkowicie z wypowiedzią.

                > ta to ma dobreg
                >
                >
          • miss_fahrenheit Re: samotność 05.05.17, 01:01
            Ktoś inny mógłby napisać, że taki np. rozwód to "problem z d...y", czy jak to się określa w twoim środowisku.
      • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 22:35
        Cieszy, ale mam też wyrzuty sumienia, że je sprowadziłam na ten cudowny świat i modlę się żeby w życiu się im powiodło. Co do spacerów po lesie, to prawie nigdy nie możemy się zebrać. Jak one nie chcą iść to w duchu jest mi lżej bo nie muszę wychodzić.
        • manala Re: samotność 04.05.17, 22:45
          myślałam, że jestem sama z tymi wyrzutami sumienia odnośnie powołania na ten cudowny świat dzieci...
        • asia_i_p Re: samotność 04.05.17, 23:08
          Z każdym postem wygląda coraz bardziej na nawrót depresji. Przerabiałaś to już raz, więc ścieżki masz przetarte, wróć do swojego "starego" psychiatry i daj sobie pomóc.

          A kiedy już życie zacznie nabierać kolorów, trzeba by było poszukać przyczyny. Może być psychiczna i wtedy może jednak warto byłoby zaryzykować terapię, ale może być też fizyczna. To się da znaleźć, przy współpracy z psychiatrą i internistą. A jeśli nawet będzie znaczyło, że z jakąś tam regularnością będziesz musiała przyjmować tabletki, to warto. W końcu jeśli ktoś jest migrenowcem, to bierze tabletki, kiedy go kolejna migrena dopada.
      • zosia_1 Re: samotność 04.05.17, 22:40
        Sama jesteś chyba głupia. Ktoś kto nie poczuł takiego smutku dogłębnejgo, który cię wciąga. A szczęście czuje się jak przez szybę i nie można się z tego wyrwać nie zrozumie tego.
      • best_bej Re: samotność 04.05.17, 22:45
        raczek47 napisała:

        > A nie cieszy Cię, choćby to,że masz zdrowe,wesołe,pełne energii dzieci? Że dała
        > ś życie wspaniałym istotom?(zakładam że są zdrowe).Że możesz z nimi biegać po.
        > plaży,spacerować po lesie itd?(zakładam że nie jesteś niepełnosprawna).
        > Sorry,ale wkurza mnie taka postawa na maksa.Chciałoby się powiedzieć że głupia
        > jesteś.
      • tt-tka Re: samotność 04.05.17, 22:55
        raczek47 napisała:

        > Sorry,ale wkurza mnie taka postawa na maksa.

        Kobieto, zmiluj sie. To nie jest kwestia postawy.
      • asia_i_p Re: samotność 04.05.17, 23:11
        Raczek, to nie tak. To tak, jakbyś zarzucała osobie chorej na migrenę czy z bólem zęba, że biadoli, zamiast cieszyć się życiem. Ból psychiczny jest tak samo realny i poza kontrolą woli jak ból fizyczny. Do tego trzeba podejść jak do choroby, nie obwiniać się, nie mobilizować się, nie brać w garść - no chyba, że po to, żeby iść do lekarza.
    • princesswhitewolf Re: samotność 04.05.17, 23:13
      (zakladajac ze nie masz depresji bo to wtedy to inna para kaloszy: choroba)

      Za duzo oper mydlanych ogladasz
    • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 23:29
      A jeśli dręczy mnie moje życie? Jeśli dla mnie nie jest wystarczająco gratyfikujące, jest przygniatające i nużące?
      Mam dzieci = mam odpowiedzialność. Nie rzucę wszystkiego bo wiem, że i tak nie znajdę tego co bym chciała. Jestem za stara i chyba jednak zbyt cyniczna.
      • bi_scotti Re: samotność 04.05.17, 23:39
        Zawsze masz opcje gorzkniec i kwasniec. W tym celu niewiele trzeba ze soba robic, dla wielu ludzi znuzone trwanie staje sie samo. Inni podejmuja walke. Choice is yours. Life.
        • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 23:42
          A tak. To, że zgorzknieję mam jak w banku. Kwestia tylko udawania, że tak nie jest, żeby nie wywołać w dzieciach niepotrzebnie negatywnych emocji, bo to nie ich wina (to zresztą niczyja wina).
      • rzucilmnielos Re: samotność 04.05.17, 23:39
        Może uzupełnię: zbyt wiele osób jest ode mnie zależnych i mam zbyt duże poczucie odpowiedzialności żebym mogła sobie pozwolić na radykalne zmiany.
        Można, więc uznać, że czas na pie...ne tabletki.
        • bi_scotti Re: samotność 04.05.17, 23:48
          Well, moze tabletki a moze inne "radykalne zmiany" - to sa naprawde Twoje decyzje. Problem najczesciej zaczyna sie od Wyspianskiego (znow te lektury szkolne wink) "zeby sie tylko chcialo chciec". Skoro podejmujesz wysilek analizowania siebie, swojego nastroju/humoru, swojej codziennosci etc. to sprobuj zrobic krok (kroczek!) dalej i speculate "co by bylo gdyby". W roznych kierunkach. A nuz a widelec ktorys kierunek Ci jednak podpasuje, do czegos Cie chocby lekko popchnie/zmobilizuje, moze w ktoryms kierunku Ci sie "zechce chciec". Nie mowie, ze dzis ale podejmuj proby. Tabletki nie rozwiaza Twoich problemow, jesli juz tabletki to jednak w tandemie z konwersacjami a na nie tez musisz Ci sie "zachciec". Mocuj sie ze soba. Warto. Good luck.
      • asia06 Re: samotność 04.05.17, 23:48
        Mam dzieci = mam odpowiedzialność.

        Ale też bez przesady. Dzieci mają żyć w rodzinie, a nie rodzina ma żyć dla dzieci. Jednocześnie można zmienić swoje życie, niekoniecznie komplikując je innym. Nie zawsze konieczne jest rzucenie wszystkiego. Czasem warto zacząć od drobnych rzeczy.

        A ja jeszcze dodam, że jednymz powodów takich stanów jest niski poziom magnezu. Wymocz się w magnezie. Wszystkim dookoła to doradzam. Niektórzy z tych rad korzystają. I potwierdzają zbawcze działanie. Im więcej ci się śni (tzn. im więcej pamiętasz, że ci się śni), tym gorzej świadczy to o jakości snu. A brak snu lub kiepski sen mogą prowadzić do stanów depresyjnych.
        • asia06 Re: samotność 04.05.17, 23:50
          A dodam jeszcze, że życie ogólnie nie jest jakimś fajerwerkiem. Ogólnie jest dość nudne smile
        • bi_scotti Re: samotność 05.05.17, 00:16
          asia06 napisała:

          > A ja jeszcze dodam, że jednymz powodów takich stanów jest niski poziom magnezu.
          > Wymocz się w magnezie. Wszystkim dookoła to doradzam. Niektórzy z tych rad kor
          > zystają. I potwierdzają zbawcze działanie.

          Ja tam wole sobie nie odmawiac czekolady tongue_out Dziala w 100% big_grin Cheers.
          https://www.scottsdalefitnessandhealth.com/wp-content/uploads/2015/10/Unknown.jpeg
          • asia06 Re: samotność 05.05.17, 00:47
            Ja też. Ale doszłam kiedyś doszłam do etapu, kiedy czekolada to było zdecydowanie za mało. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka