Dodaj do ulubionych

Otwórz się na gwałt

07.06.17, 14:09
Dziewczyny czy mogłaby któraś wkleić ten artykuł? Mimo dostępu, który powinnam nadal mieć nie mogę go przeczytać uncertainwyborcza.pl/duzyformat/7,127290,21901226,otworz-sie-na-gwalt-jak-tantra-serca-wyzwala-z-ograniczen.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
Obserwuj wątek
    • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:30
      Uczestnik zobowiązuje się do niestosowania przemocy. Uczestnik zobowiązuje się szanować siebie i innych. Zwalnia organizatora od odpowiedzialności za ewentualne uszkodzenia jego osoby i jego własności w trakcie warsztatów”.

      – Widziałeś, jak biją twoją dziewczynę podczas warsztatów? – pytam.

      – Widziałem. Słyszałem jej krzyki, gdy ją topili. Ale wiedziałem, że jeśli zareaguję, to będę następny.
      TABU

      Marek (trafił do Tantry Serca w 2008 roku): – Tam idą ludzie, którzy mają w sobie potrzebę zmiany, szukania ucieczki od ograniczeń wychowania, ucisku społecznego. Pierwsze spotkanie to było siedem dni gestaltowskiego warsztatu (technika terapeutyczna), ruchu, masaży, dużo przekraczania społecznych tabu i osobistych progów. Dla mnie odkrycie, wspaniała psychoterapia. Nie nazywało się wtedy Tantra Serca, tylko jakieś ćwiczenia szamaniczne. W Polsce nowość. Przyjeżdżali zarówno studenci, jak i szefowie spółek giełdowych. Przyciągali znajomych.

      Grzegorz (postura gladiatora, od 2012 w Tantrze): – Na innych terapiach wszystko rozgrywało się wyłącznie na poziomie słów. Potem zostawałem ze swoim roztrzęsionym ciałem i nie wiedziałem, co mam zrobić. A tu ciało brało aktywny udział. Poprzez pracę z ciałem dobijasz się do traum, które nosisz w sobie. Pierwszy warsztat świetny. Drugi, „wewnętrzne dziecko”, też fajny, bardzo wzmacniający. Aż płakałem.

      Helena (trzy lata w Tantrze): – Pierwsze spotkanie – uwalnianie napięć poprzez medytację, ćwiczenia w partnerstwie. Owszem, czułam czasami niepokój, ale byłam w stanie sobie to wytłumaczyć.

      Życie tchórza to śmierć za życia. Tantra, mantra, lewatywa. Rozmowa z prof. Janem Hartmanem
      GAYA I MARIO

      Paulina, młoda, energiczna: – Gayę poznałam wiele lat temu. Wiedziałam o niej dużo. Wcześniej to była bizneswoman w garsonce i butach na obcasie, w superaucie i z dębowymi meblami w gabinecie. Prowadziła ogromną firmę, była bardzo sprawna organizacyjnie, twardo stała na ziemi, odważna. To mi imponowało, jestem od niej sporo młodsza. Potem rzuciła wszystko, powiedziała, że poznała Mariusza Wiśniewskiego, nauczyciela tantry, i wyprowadziła się do Francji.

      Ze strony warsztatów: „Tantra Serca w Szamanicznym Teatrze Przebudzenia jest świadomym życiem z pełnym zrozumieniem, że wszystko jest ciągłą drogą i nieustanną zmianą, gdzie rozpoznajemy miłość w różnych aspektach naszego życia. Jest żywym człowieczeństwem”.

      W zakładce „O nas”: Gaya Wiśniewska zna systemy energetyczne, jest psychologiem, studiowała makrobiotykę, uczyła się również psychoterapii w połączeniu z pracą z ciałem w Institut de Formation en Communication et Therapie Psycho-Corporelle w Strasburgu, uczyła się tradycyjnej medycyny chińskiej. Jest jeszcze filozofia taoistyczna, tantryczne podejście buddyjskie i praktyki szamańskie. „Jej droga to wykorzystanie ogromnego doświadczenia ludzi dla dobra innych”.

      Gaya Wiśniewska to Grażyna Bujalska, w latach 90. współwłaścicielka dużej firmy transportowej Oteiline z siedzibą w Warszawie.

      Mario Wiśniewski, mąż Gai, był aktorem, reżyserem, wykładowcą, psychoterapeutą, nauczycielem tantry i „poszukiwał symbolicznego Graala”. Prowadził zajęcia dla psychologów i psychoterapeutów w szkole Gestaltu w Turynie. Psychoterapii uczył się również w szkole Trenerów i Psychoterapeutów pod kierownictwem terapeutów nowatorów: Claude’a Vaux i Eliane Jung-Fliegans w Strasburgu.

      Marek: – Mariusz miał poczucie swojej misji, odbierałem go jako nieznaną mi dotychczas mieszankę siły i słabości. Miałem kłopot, gdy odkryłem, że nie wszystko jest prawdą.

      • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:31
        WIZJA

        W bogatej ofercie Tantry Serca można znaleźć: warsztaty tantryczne, szamańskie, taneczno-muzyczne, arteterapię, warsztaty dla terapeutów i firm. Jest też dwuletnia szkoła – Formacja.

        Marek: – Po dwóch latach warsztatów Mario zaproponował, bym został jego asystentem, choć nie miałem żadnego w tym doświadczenia. Przyjąłem propozycję i nie żałuję. Zaakceptowałem, że przychodzący ludzie postrzegali nas jako terapeutów, którymi wcale nie byliśmy.

        Kryteria doboru asystentów? Zostawał nim ten, kto potrafił się poświęcić, rzucić swoje dotychczasowe życie. I odpowiednio przeżywać tantryczną ekstazę. Jedyny, który posiadał wykształcenie psychologiczne, został usunięty za brak posłuszeństwa.

        Paulina: – Na początku była przestrzeń na dyskusję, inny światopogląd, ludzie poza warsztatami prowadzili normalne życie. Potem można było powielać wyłącznie wizję Mario i Gai. Asystenci mówili ich słowami. Niektórzy nabrali przekonania, że są kimś wyjątkowym, że rzucili życie handlowca czy bankiera i teraz zajmują się oświecaniem innych.

        W opisie jednego z warsztatów czytam: „Stwarzam coś z niczego, czyli nic staje się czymś. To nic dostaje nowe, piękne życie”.
        PRAWDZIWA TANTRA

        Czym jest tantra? Wyjaśnia mi prof. Marzenna Czerniak-Drożdżowicz z Zakładu Języków i Kultur Indii i Azji Południowej Uniwersytetu Jagiellońskiego: – To specyficzny sposób rozumienia relacji z Bogiem. Te tradycje rodziły się głównie w grupach ascetów, często pozostających poza głównym nurtem życia indyjskiego społeczeństwa, i było w nich dużo elementów transgresyjnych, przekraczających przyjęte normy społeczne. Najważniejszą cechą tantry jest wiara w istnienie żeńskich potencji (śakti) Boga, poprzez które może być obecny w naszym świecie. Wyznawcy tradycji tantrycznych wierzą, że poprzez odpowiednie rytuały mogą okiełznać te potencje i zbliżyć się do absolutu.

        Istotną częścią bóstwa jest element żeński, jak mówi mi Czerniak-Drożdżowicz, więc ważnym narzędziem dla wyznawców niektórych tradycji tantrycznych był seks tantryczny, najczęściej z obcymi kobietami, by dotknąć energii kreacji właściwej Bogu. Wyznawcy wierzyli, że czynią swe ciało nieśmiertelnym.

        To, co współcześnie znamy jako tantra, to w rzeczywistości jej niezwykle ograniczona, skupiającą się na elementach seksualnych wersja, dostosowana do wymogów zachodniej cywilizacji – neotantra. Jednym z jej pierwszych nauczycieli był Osho, postać kontrowersyjna, przez wielu uznawana za przywódcę potężnej sekty. Kłopot w tym, że współcześni guru, sadhu, nauczyciele nie zawsze są ludźmi godnymi zaufania. Pobieżną wiedzę wykorzystują do różnych celów, często szkodząc tym starożytnym tradycjom.
        • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:32
          Grzegorz: – Wielu chciało zasłużyć na uznanie Mario i Gai. Gdy mówiłem, że nie chcę, nie jestem gotowy na jakieś ćwiczenie, zjawiali się asystenci. Słyszałem, że oszukuję, ściemniam. Eksponowali moją niechęć na tle całej grupy. „Nie pomożesz nam? Jesteś wampirem energetycznym! Jesteś przeciw nam!”.

          Ćwiczenie: medytacja kundalini. Masz zawiązane oczy i jesteś w ruchu, masz się poruszać w rytm swojego ciała, tak jak ono ci dyktuje.

          Paulina: – Asystent podchodzi i ustawia. Bo wszystko, co robię, jest źle. Masz się ruszać tak, jak oni chcą. Zaczęłam myśleć, że to ze mną jest jakiś problem. Mario mnie wyśmiał przy wszystkich, powiedział, że teraz oni się mną zajmą. Wzięli mnie na basen, zaczął mnie podtapiać, podduszać. Powiedział, że to taka specjalna technika pozwalająca uwolnić umysł. I że jest specjalistą i psychoterapeutą. Bałam się, ale pozwoliłam. Już byłam w ich rękach, we wszystko uwierzyłam. Gaya ciągle powtarzała: zobaczysz, to dobre dla ciebie, on wie, co robi, załapiesz to, uwolnisz głowę. A potem powiedzieli, że muszę im być wdzięczna.

          Ćwiczenie: konfrontacja w ramach „wędrówki bohatera”. W opasce na oczach idziesz do lasu na kilka godzin, masz doświadczyć objawienia i znaleźć przedmiot swojej mocy. Budujesz swoją postać bohatera i demona. Konfrontujesz te postacie i wcielasz się w nie przy grupie.

          Paulina: – Są rzeczy, których wstydzę się do tej pory. W trakcie „procesu” nie można było pić, otworzyć okna, choć było lato i 35 stopni. A to ciężkie fizyczne ćwiczenie, każą bić się z tym demonem wiele godzin, choć szybko staje się jasne, że demon i bohater to to samo. Gubisz się, już nie wiesz, kim jesteś. W końcu nie wytrzymałam i napiłam się. Dziesięciu asystentów napadło na mnie, przywaliło do podłogi. Potem zawinęli w koc i turlali po podłodze. A ja miałam się uwolnić, „wejść w energię bohatera”. Nie pozwalali wychodzić z sali, nawet do toalety. Jak potem chciałam siku, to kazali mi zrobić przy wszystkich. Bo jak wyjdziesz, to „nie wejdziesz w proces i znów się prześlizgniesz”.

          „Niebieski kąt” miał być takim bezpiecznym azylem. Jak ktoś nie czuł się komfortowo, to mógł się wycofać, odsapnąć i spojrzeć na wszystko z boku.

          Paulina: – Ale dla mnie to była kara, jak stawianie dziecka do kąta. Wiśniewski chwytał za mikrofon i napiętnował. Wiedzieli o nas wszystko, bo się zwierzaliśmy. Wywlekali przy wszystkich twoje problemy, lęki, historie rodzinne. Czasami wołali: dzieci, chodźcie na zajęcia! Mariusz wchodził w rolę „tatusia”. Mogłeś być dobrym albo złym dzieckiem. Nikt nie chciał być złym. Jednocześnie namawiali, by zrezygnować z relacji z rodziną. Mówili: „Nie uda ci się w życiu, dopóki się nie odetniesz od rodziców”.

          Nauczyciel mówi: „No zbuntuj się w końcu! Pokaż, że jesteś silna!”.

          – No to się buntujesz, mówisz, że masz to w dupie, i idziesz do lasu. Wracasz i słyszysz, że już nie masz czego tu szukać, możesz jechać do domu, bo opuściłaś najważniejszy moment zajęć. A w tobie narasta przekonanie, że może faktycznie z tobą jest coś nie tak, skoro wszystko robisz źle? Może jesteś jakaś popieprzona i musisz wykonać jeszcze mnóstwo pracy, by to uleczyć?

          Nauczyciel mówi: „Jesteś egoistą, tylko ssiesz energię! Zrób coś dla świata, podziel się tym, co masz! Im więcej włożysz, tym więcej wyniesiesz. To dla zbawienia ludzkości!”.

          Koszt jednych warsztatów to 1-1,4 tysiąca złotych za tydzień. Drugie tyle za zakwaterowanie i wyżywienie. Liczba uczestników 30-40. Według kalendarza Tantry Serca organizowane są średnio co miesiąc.

          Paulina: – Była presja, by jeździć na wszystkie warsztaty. Kto ma tyle urlopu? Więc musisz rzucić pracę, pasje, rodzinę. Nawet asystenci płacili za udział w warsztatach. Zdarzało się, że bogatsi uczestnicy przekazywali po kilkadziesiąt tysięcy złotych na rozwój Tantry. Kto miał opory, słyszał, że będzie tkwić tam, gdzie jest. Niektórzy zmieniali imiona, by oddzielić
          • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:33
            DEMONY

            Przemek, jeden z pierwszych i najważniejszych asystentów w Tantrze Serca: – Przełomem była wyprawa Wiśniewskich do Peru. Tam mieli doświadczenia z ayahuascą (silna substancja psychoaktywna pochodząca z Ameryki Południowej). Po powrocie Gaya wszędzie widziała demony. Raz siedzieliśmy w kręgu, ona nagle wstała i wyciągnęła kartkę z pentagramem. Powiedziała, że to zabezpieczenie przed nami.

            Ośrodek w Nowym Kawkowie, jeden z wielu, w którym Tantra Serca prowadziła zajęcia. Kobieta zataja leczenie psychotropami, podczas medytacji dostaje ataku psychozy. Zaczyna krzyczeć, tarza się po podłodze, biega po sali. Z początku Wiśniewscy twierdzą, że to „element procesu”, nie ma się czym martwić. Asystenci i prowadzący nie wiedzą, co robić. Biorą ją na spacer po lesie, potem zamykają w pokoju.

            Paulina: – Słyszeliśmy jej krzyki nocami, ale Wiśniewscy zabraniali się do niej zbliżać i rozmawiać na ten temat. To było jak z horroru. Ona wyglądała jak topielica.

            Stan dziewczyny nie polepsza się. Wiśniewska jest przekonana, że uczestniczka została opętana przez demony, że złe energie próbują zniszczyć warsztaty. Każe asystentce odprawić egzorcyzmy. Ta dzwoni do swojej znajomej i prosi, by otworzyła Biblię. Asystenci pochyleni nad oszalałą kobietą powtarzają wersy czytane przez telefon. Dopiero następnego dnia zostaje wezwane pogotowie. Kobieta w kaftanie bezpieczeństwa zostaje odwieziona do szpitala psychiatrycznego. Gaya nakazuje nie dotykać rzeczy chorej, bo są pełne demonów.
            • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:34
              SEKS

              Paulina: – Dużo zajęć odbywało się w negliżu. Presja z tym związana była co roku większa. Jak ktoś potrafił pokazać dupę na pierwszych zajęciach, to od razu miał plusa. Nagość jest naturalnym aspektem tantry i nie ma w tym nic złego, dopóki szanujemy swoje granice. Ale w Tantrze Serca granice wyśmiewano.

              Ćwiczenie: uzdrawianie poprzez masaż joni i lingama. Uczestnicy dobierają się w pary. Osoby, które przyjechały z partnerami, zachęca się, by ćwiczenie wykonały z innymi osobami, by przełamać granice bliskości i seksualności. Nauczyciel tłumaczy, że przywiązanie rodzi przecież ból: „No wypuść go, niech zrobi to ćwiczenie z inną!”. Masaż ma na celu uleczenie traum związanych z męskością i kobiecością.

              Paulina: – Miałam opory, nie czułam się komfortowo, ale usłyszałam od Gai: no obudź w sobie tę perwersyjną dziwkę, obudź w sobie moc, połącz się ze swoją kobiecością. Leżałam, a obcy facet wkładał mi palce do pochwy i mocno uciskał, powodując ból. Tak przez godzinę. Potem zmiana. Z tym że mężczyzn uzdrawiało się przez odbyt. Nie chciałeś? Oskarżali cię o manipulację.

              Grzegorz: – Zawsze mieli na wszystko wytłumaczenie. Obca kobieta uzdrawia twoją męskość, ty czujesz się z tym kiepsko, bo obok twoja dziewczyna, a Gaya ci tłumaczy, że przepracowujesz traumy związane ze swoją matką! Jak się wycofasz, to nazwą cię zdrajcą.

              Ćwiczenie: fala. Podstawowa medytacja w tantrze. Mężczyzna siada w pozycji lotosu bądź po turecku, a na jego podołku siada kobieta, oplatając mężczyznę nogami wokół bioder. Są ze sobą blisko, często przytuleni. Oddają się medytacji, pozwalając na swobodny przepływ energii.

              Paulina: – Czasami to stawało się zwierzęce, wyuzdane. Godzinami obcy ludzie ocierali się o ciebie. Im głośniej krzyczałeś, tym lepiej. Niby był zakaz uprawiania seksu, ale zdarzały się takie przypadki. Podczas fali przywoływana była Matka Boska, bogini Kali i inne boginie kobiecości, które miały pomóc nam przejść transformację i wyzwolić się z ograniczeń. A jak ktoś chciał wyjść, to Mario chwytał za mikrofon.

              – To są wszystko ćwiczenia stosowane w szkołach tantry na całym świecie od wielu lat – mówi Przemek, który dziś wraz z żoną prowadzi swoją własną szkołę tantry. – Potrafią być pięknym doświadczeniem, przynoszą pogłębioną świadomość i bliskość. Nagość jest tylko opcją, a nie koniecznością. Najważniejsza jest jednak gotowość uczestnika do pokonywania kolejnych kroków. Presja do rozwoju częściej powtarza traumy z dzieciństwa, niż je ulecza.

              Mario i Gaya krytykowali poliamorię, a seks podczas warsztatów był zakazany. Ale Mariusz uprawiał seks z jedną z uczestniczek podczas zajęć. Sprawa wyszła na jaw, Mariusz nie chciał się przyznać. Gaya wpadła w furię.

              – A my – mówi Przemek – byliśmy lojalnymi dziećmi i wspieraliśmy ich w tym wszystkim, chcieliśmy, by się pogodzili, cała grupa za nimi stanęła. Razem medytowaliśmy, śpiewaliśmy dla nich. Nawet ta dziewczyna. Ale na następnych warsztatach już jej nie było. Usłyszeliśmy od Gai, że „to ku..., że to ona uwiodła”.

              Paulina: – Kiedyś Gaya zostawiła Mariusza u mnie. Celowo. A łóżko było jedno. Proponował mi jakieś ćwiczenia tantryczne. Gdy się opierałam, to tłumaczył, że on to ze wszystkimi asystentkami robi, że to normalne. Mówił: tyle lat i nadal nic nie załapałaś? Opierałam się. Ale któregoś dnia masaże przerodziły się w seks. Bałam się, krzyczałam: „Mariusz, przecież ty jesteś moim terapeutą!”. Ale on nie chciał zejść, mówił, że to dla mojego dobra.
              • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:35
                TOPIENIE

                Przez lata Wiśniewscy prowadzą zajęcia w różnych ośrodkach w Polsce. W 2015 roku wprowadzają się do własnego, w Nowej Morawie, nieopodal Kłodzka. Na potężny dom z ogrodem zrzucają się również asystenci. W marcu odbywają się pierwsze warsztaty.

                Helena: – Już na wcześniejszych dochodziło do pobić. Najpierw dwóch facetów o kobietę jednego z nich. Potem jeden z asystentów, który miał romans z uczestniczką. Został postawiony na środku sali, a grupa kobiet na komendę Gai rzuciła się na niego, by go ukarać. Skatowały go, jak na podwórkowym ringu. Gdy chciał się bronić, to inni faceci go łapali i krzyczeli, że zasłużył na karę. „Poddaj się kobiecie!”. Gaya prowokowała te zajścia. Stała z boku i wszystkim dyrygowała. Kilku innych dostało w ten sam sposób. Jeden za to, że nie chciał dać pieniędzy na Tantrę Serca. Miał całą twarz w siniakach i krwi, a jedna z asystentek krzyczała, by natychmiast jechał do bankomatu. Innego pobiła własna żona. Gaya mówiła: „Przyjmij to, teraz kobieta dochodzi do głosu”. Na koniec stwierdziła, że to właśnie prawdziwa miłość.

                Mieliśmy sesję masażu, ale masującą kobietę nagle zastąpił Mariusz. Zaczął mocno, mówił do mnie: „Wejdź w tę swoją perwersyjną kurwę”. Odsunęłam go. Powiedziałam publicznie, że chcę, by moje granice były szanowane.

                Następnego ranka przyszły kobiety. Chwyciły mnie od tyłu i rzuciły na podłogę. Było ich z dziesięć, w tym trzy asystentki. Zdarły ze mnie ubranie. Pięściami biły po twarzy i brzuchu. Jedna przycisnęła głowę butem do podłogi, pochyliła się i wyszeptała: co, proces Mario ci się nie spodobał? Ty ku..., myślisz, że jesteś taka fajna?

                Kątem oka widziałam inne, które musiały na to patrzeć, bo były zmuszone. Słyszałam, jak asystentka krzyczy do nich, że jeśli nie przyłączą się do bicia, to będą następne.

                Zaczęły mnie dusić. „No rusz się, ku..., co, siły nie masz?!”. Mario i Gaya siedzieli w pokoju obok. Któraś z asystentek wydała komendę: „Do wody z nią!”. Nagą wywlokły za włosy i wrzuciły mnie do strumienia, zaczęły topić. Był marzec, wszędzie leżał jeszcze śnieg.

                Krzyczałam, że mnie zabiją. Kamienie w rzece były śliskie i udało mi się uciec na wzniesienie, w krzaki. Stałam tam naga, posiniaczona, we krwi. Wtedy usłyszałam, jak Gaya wydaje kolejne polecenia. Dopadły mnie bez trudu. Znów lodowaty strumień, potem krąg. Dziesięć kobiet dookoła, ja w środku. Pięści. Kopniaki. Gaya trochę z boku, jak zawsze, ona nigdy nie biła, wydawała polecenia.

                Potem leżałam na śniegu i przyszła taka gruba asystentka, usiadła na mnie i biła mnie po twarzy. Krzyczała, że „robi to w imię miłości, by mnie obudzić”. Już prawie nic nie widziałam. Przestała, gdy Gaya powiedziała: „Dość”. A potem do mnie: „To teraz ukłoń się i podziękuj. To była twoja lekcja. Lekcja pójścia po moc”.

                W tym samym czasie nieopodal swój „proces” mieli mężczyźni.

                Grzegorz, chłopak Heleny: – To się nazywało „wyrównywanie rachunków ze słabościami”. Dobierali nas parami. Musiałeś wejść w rolę kata. Siniaki, krew, duszenie, przytrzymania. Żeby „uwolnić miłość”, „dobić się do jaj, do kutasa”, pokazać, że jest się „prawdziwym wojownikiem”. Jednego tak pobiłem, że do dziś mam wyrzuty sumienia. Wszyscy żeśmy się na niego rzucili, miał zmiażdżony nos i połamane żebra. Każdy dostał, ja też, tylko że byłem silny i potrafiłem się obronić. Mario i Gaya byli systemem dowodzenia, rzucali hasło: „Dobij go, nie wal ściemy, otwórz serce, napie...j, nie okłamuj nas”. Ich rękami byli asystenci. Podjudzali.

                – Widziałeś, jak biją twoją dziewczynę? – pytam.

                – Widziałem, słyszałem jej krzyki, jak ją topili. Ale wiedziałem, że jeśli zareaguję, to będę następny. Z drugiej strony myślałem również, że ten proces jest jej potrzebny. Bo tak mówiła Gaya. Okropnie się bałem. Był chłopak, co się sprzeciwił. Przez mikrofon padły słowa: „Zajebać zdrajcę”. Dosłownie. Rzuciliśmy się na niego w dziesięciu chłopa, kobiety też się przyłączyły. Wgnietliśmy go w podłogę. Tak otworzyliśmy serca.

                Helena: – Widzieliśmy, że Mario jest przerażony tym, co się dzieje. To wymknęło się spod kontroli. Mówił, że to już nie są warsztaty, tylko kryminał, że wszyscy pójdziemy siedzieć. Ale nic nie zrobił.
                • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:36
                  ORGIA

                  Pytam, jak zakończył się „proces” tego dnia, gdy już wszyscy „doświadczyli miłości”.

                  Grzegorz: – To nie był koniec. Wieczorem Gaya zaordynowała mężczyznom nowe ćwiczenie. Kazała nam się rozebrać i położyć na sobie. Kilkunastu, jeden na drugim. Kto nie dawał rady, był bity przez asystentów. Kazała nam się pieprzyć, a kobiety miały na to patrzeć. Gaya krzyczała: teraz zróbcie sobie tak jak na pornosach, każdy z połykiem na końcu! Byliśmy zalęknieni, każdy bał się oskarżenia o słabość. Wyobraź sobie, że jesteś na dole w tej grupie 20 nagich spoconych facetów. To była kilkugodzinna orgia, choć do gwałtów nie dochodziło. A potem rozkazała nam się przytulać w pozycji kwiatu lotosu: „z facetem, z którym skończyliście ten przepiękny proces oczyszczania, teraz usiądź w kwiecie lotosu, przytul się i przekażcie sobie miłość, wybaczcie sobie”. Wybiegłem na zewnątrz, na śnieg i włożyłem sobie palec do gardła. Wyrzygałem to wszystko. Nie wiedziałem, jak mam spojrzeć moim kumplom w oczy, tym z normalnego świata.

                  A potem uroczyste zebranie. Gaya w środku, otoczona innymi kobietami. Każdy z mężczyzn podchodzi po kolei. I przeprasza. Każdą z kobiet. Za wszystkie krzywdy, które wyrządził kobietom w swoim życiu. Ale nie tylko. Także za to, co cały rodzaj męski uczynił kobietom od zarania cywilizacji. Za „złą energię”.

                  Helena: – To było koszmarnie upokarzające. Dla obu stron.

                  „Mieliśmy głęboki szamański proces uzdrawiania i dochodzenia do miłości” – tak podsumowała ten dzień Gaya Wiśniewska.

                  Żadna z pobitych osób nie zrobiła obdukcji, nikt nie zawiadomił policji. Stworzono jedynie tajną grupę na Facebooku, by podzielić się odczuciami. Helena i Grzegorz w obawie przed prześladowaniami zmienili mieszkanie. Jedna z osób wypowiadających się na forum przysyła mi wiadomość, którą dostała wtedy od Mariusza Wiśniewskiego: „pragnę cię uprzedzić, że znów dałaś się wpuścić. Czytałem twoje wypociny na tej waszej tajnej grupie. (...) Wszystkie teksty są skopiowane twój też jak to bardzo się boisz wypowiadać. (...) A teraz jak lubisz w tym swoim biednym życiu zrób z tego aferę”.

                  Paulina: – Można pomyśleć, że sami jesteśmy sobie winni. Bo jak można się na to godzić i wciąż wracać. Ale tam nie trafiają idioci, lecz ludzie inteligentni i wrażliwi. To bardzo złożony i długi proces małych, codziennych manipulacji, by doprowadzić do stanu ubezwłasnowolnienia.
                  • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:38
                    DZIECI

                    Niektórzy przyjeżdżali na zajęcia w parach. Także rodziny z dziećmi. Czy dzieci brały udział w zajęciach?

                    Wojtek, ojciec 15-letniej Marysi i 13-letniego Maćka: – Oczywiście, że tak. My również. Były obecne, choć raczej nie przy samych ćwiczeniach.

                    Wojtek uciekł z Nowej Morawy w środku nocy, gdy został dotkliwie pobity na warsztatach w marcu 2015 roku. Po ucieczce dostał pozew rozwodowy, bo jego żona nadal mieszka w ośrodku, jest asystentką. W odpowiedzi przedstawił sądowi dowody, że jego zdaniem Tantra Serca to sekta. Kilka dni po rozprawie do domu Wojtka wchodzi siłą siedmiu członków Tantry wraz z żoną. Grożą, prowokują, szarpią, wyzywają, uprowadzają dzieci. Wojtek ucieka przez balkon. Wezwana policja nie podejmuje interwencji, bo nie ma podstawy prawnej. Następnego dnia napastnicy przychodzą ponownie. Najpierw do pracy Wojtka, potem do domu. Z mieszkania wynoszą elektronikę, sprzęty kuchenne, meble, obrazy, rzeczy osobiste Wojtka oraz jego paszport. Żądają, by wydał też paszporty dzieci, ale je ukrył. Pokazuje mi te zajścia na wideo. Ale prokuratura jego doniesienie znęcania się fizycznego i psychicznego nad dziećmi i zaboru mienia umarza. Powód: brak znamion czynu zabronionego. Rok temu sąd w Krakowie przyznaje opiekę nad dziećmi Wojtkowi, żonie zakazuje zabierania dzieci do ośrodka i kontaktu dzieci z członkami Tantry Serca.

                    – Ale było za późno, bo od kilku miesięcy Marysia i Maciek mieszkali w Nowej Morawie. Po kilku tygodniach miały zmienioną osobowość, a ja stałem się uosobieniem zła.

                    Wojtek zgłasza sprawy policji, szuka pomocy w Dominikańskim Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach oraz w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Krakowie. Kieruje również sprawę do Rzecznika Praw Dziecka.

                    W lipcu 2016 roku wraz z kuratorem sądowym, psychologiem i policją jedzie do Nowej Morawy odebrać dzieci. Bezskutecznie. Kurator składa zawiadomienie do prokuratury. Kilka dni później podejmuje drugą, a potem trzecią próbę odebrania dzieci. Również bezskutecznie. Dzieci odmawiają wyjazdu z Nowej Morawy, twierdzą, że boją się ojca.

                    Październik 2016. Sąd apelacyjny podtrzymuje decyzję o przyznaniu opieki nad dziećmi Wojtkowi. W uzasadnieniu czytam: „(...) jednoznacznie negatywny obraz Tantry Serca wskazujący m.in. na stosowanie przez przełożonych grupy technik manipulacyjnych, wyładowywania swych emocji poprzez używanie przemocy względem innych uczestników warsztatów, emocjonalnego szantażowania uczestników, odbywania przez nich publicznych stosunków seksualnych. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego wypowiedzi te są wiarygodne, a biorąc pod uwagę zasady doświadczenia życiowego, stwierdzić należy, iż »Tantra Serca w Szamanicznym Teatrze Przebudzenia« nosi znamiona sekty”.

                    Ale Wojtek ostatni raz widział dzieci w grudniu 2016 roku, na rozmowie w Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Kłodzku. Chciały się spotkać, pojechał od razu. Przyprowadziła je matka i Mario Wiśniewski. Usłyszał, że będzie mógł się kontaktować z dziećmi, pod warunkiem że odda ich paszporty, zgodzi się, by mieszkały w ośrodku w Morawie, i odstąpi od działań przeciw Tantrze. Od tego momentu nie ma z nimi kontaktu. Czasami dostaje maila od syna: „Oddaj paszporty!”.

                    W sądzie w Krakowie nadal toczy się sprawa o ostateczną opiekę nad dziećmi. – Tylko co z tego? – mówi z żalem Wojtek. – Nawet jak wydadzą wyrok, to jak odbiorę dzieci? W Polsce nie ma mechanizmu, który chroniłby przed psychomanipulacją i umożliwiał skuteczne działanie.

                    Sprawy karne przeciw członkom Tantry Serca, którzy napadli na Wojtka, zakończyły się wyrokami skazującymi. Tylko jeden przyznał się do winy.

                    Dowodem było m.in. nagranie rozmowy telefonicznej Wojtka z jednym z asystentów:

                    Asystent: „Standardy uczestnictwa w Tantrze się na tyle zaostrzyły, że już trzeba oddać cały majątek (...) pod pretekstem, że nie możesz sobie zostawić planu B. (...) Nie jestem w stanie ci powiedzieć, czy będę zeznawał przeciwko Tantrze Serca. Boję się ich, muszę powiedzieć szczerze. Ponieważ sam byłem człowiekiem, który był gotowy cię zabić. Jak taki mały faszysta, dlatego że mi ktoś kazał. (...) nie zdziwiłbym się, gdybym któregoś dnia otworzył drzwi i zastał ich pod drzwiami. Są zdolni do wszystkiego”.

                    Jedyny kontakt Wojtka z dziećmi to wiersze Marysi, które publikuje na Facebooku.
                    • nstepnik Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:48
                      Dziękuję kiss Wstrzasający
                      • lady-z-gaga Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:54
                        końcowka

                        OŚRODEK

                        – To mili ludzie. Mijam ich czasami na ulicy, dzień dobry powiedzą, ukłonią się – mówi mieszkaniec Nowej Morawy. Jest sąsiadem Tantry. – Wiadomo, czasami jakieś granie na bębnach słychać, śpiewy czy krzyki, czasami latają po lesie. No ale przecież w tym jeszcze nie ma nic złego.

                        Dom Tantry Serca to jedno z ostatnich zabudowań we wsi. Na uboczu, dalej już tylko lasy i czeska granica. Poniemiecki budynek przytula się do wzgórza, za nim górski strumyk, w którym topiono Helenę. Na parkingu auta, rejestracje z całej Polski, w ośrodku trwają warsztaty „śmierć i odrodzenie”.

                        Drzwi otwiera mi starsza kobieta, chyba pomoc domowa. Widzę dwie nastolatki, śmieją się, rozmawiają o szkole. Rozpoznaję Marysię, córkę Wojtka. Jeden z asystentów tłumaczy, że moment na wizytę niewłaściwy, ale zobaczy, co się da zrobić. Schodzi Mario. Jest miły, ale zaznacza, że mamy tylko godzinę. Idziemy na ostatnie piętro, po drodze dołącza do nas kilka młodych kobiet i dwóch mężczyzn (rozpoznaję ich twarze z filmu, na którym nękają Wojtka, za co zostali skazani). Po chwili wchodzi Gaya Wiśniewska. Rzuca serię pytań.

                        – Kto za panem stoi? Kto dał panu ten artykuł do zrobienia? Niech pan powie wprost!

                        – Jestem... – próbuję.

                        – Nie, pan nie jest! Zostaliśmy uprzedzeni, że teraz będą na nas ataki, powiedziano nam, że nas zniszczą. To jest nieludzkie postępowanie, brak szacunku. Czy to nie jest przemoc i agresja z pana strony? Dzieci się boją, ja jestem cała roztrzęsiona, a zaraz mam prowadzić warsztaty.

                        Wyjaśniam cel wizyty. Pytam o stawiane pod ich adresem zarzuty.

                        Gaya: – Co dwa lata regularnie są na nas ataki. Zaczęło się od takiego jednego, menda taka, przyszedł do nas na warsztaty, chodził po pokojach i zabierał nam uczestników. A potem założył własną szkołę. Albo taki inny, co został trzy razy wyrzucony. Brał uczestniczki i sypiał z nimi. Oni teraz nas atakują, bo sami prowadzą warsztaty. Jesteśmy młodym społeczeństwem. Jest dużo pseudoterapeutów. Teraz dopiero powstają szkoły, walczą ze sobą o klientów. To jest tzw. kapitalizm duchowy.

                        Z jej ust lekko lecą: kutasy, ch...e, ścierwa, złodzieje, oszuści. O Wojtku słyszę, że to pedofil.

                        Asystent: – Jak my do kogoś zadzwonimy, to od razu jest stalking. A to my dostajemy ciągle pogróżki, groźby.

                        – Mogę zobaczyć dowody?

                        – Nie. Skasowaliśmy. Nie chcemy zaogniać sytuacji.

                        Gaya: – Do nas się zgłaszają ludzie w trudnych sytuacjach. Wydobywamy ich z gówna, związki im ratujemy, czasami życie. A jak zyskują siłę, obracają się przeciwko nam. Zakładają tajne grupy. Ku..., niech ci ludzie idą do psychoterapeutów! Jestem przekonana, że tym wszystkim ludziom, którzy z panem rozmawiali, my kiedyś uratowaliśmy życie.

                        – Jakie przygotowanie ma wasz zespół do takiej pracy z ludźmi? – pytam.

                        Mario: – Jest różnie. Mamy coachów, dziewczynę, która była dyrektorką szkoły. Psychologów i psychiatrów nie mamy. Ale czuwamy nad tym, co się dzieje. Mam superwizorkę we Francji, jeśli pojawia się jakiś problem. Ale wie pan, z wiekiem ma się doświadczenie. To raczej ja jestem superwizorem dla innych.

                        Gaya wybucha śmiechem. – Mamy naszych mistrzów, np. Paula Rebillota (współtwórca warsztatów Gestalt). On nie żyje. Ale słyszymy go. Pokazuje nam się. Poza tym my pracujemy w zespole, sami dla siebie jesteśmy superwizorami.

                        Pytam o przemoc seksualną. Odpowiedź: absurd. Psychomanipulacje? Absurd. Przymuszanie do ćwiczeń? Absurd. Utrudnianie realizacji postanowień sądu? Absurd. Warsztat z marca 2015 i grupowe pobicia? Śmiech.

                        Mariusz: – To była specyficzna grupa, bardzo rozrywkowa. Sami się kleili do siebie. Mówiliśmy na nich „buraki”. Trzeba było zmienić buraki w botwinkę.

                        Gaya: – Powinni wziąć odpowiedzialność za swoje własne perwersje. Że topimy w rzece? Widział pan tę rzeczkę? – Śmieje się. – Ku..., oni się tak bawili! Taka grupa się zebrała. Pewnie poskarżyła się panu taka, co przyjechała tu się bzykać, a teraz opowiada, że była bita. Wcale jej nie bito. Kobiety ją chciały wzmocnić, by odzyskała moc. Uderzyła Mariusza w twarz! Ta grupa to był jakiś grupowy borderline.

                        Mariusz: – Była taka kobieta, pracowała z nami. Jej facet wisi nam 1500 euro za warsztaty. Polecaliśmy jej klientów, zarobiła dzięki nam kilkadziesiąt tysięcy. I uprawiała z nimi seks. Wyobrażała sobie, że jest królową, więc kobiety wygarnęły jej, co o niej myślą. A jej chłopak robi z siebie teraz głównego poszkodowanego. W nim było tyle agresji, że musiałem go ciągle trzymać, bo chciał ludzi bić.

                        Asystent (został skazany za nękanie Wojtka): – Co roku tu przyjeżdża do nas około 500 osób. Część ma duże zaburzenia. Łączą się i nakręcają przeciw nam. Ale ogromna ilość naszych uczestników jest zadowolona.

                        Gaya: – A nam nie chodzi o to, by do nas wracać. Najważniejsze, by ludzie znaleźli drogę w życiu. Są tacy, którzy się na nas zawiesili, byśmy byli dla nich guru.

                        Po chwili dodaje: – Rozpoznawanie agresji to duża sztuka. To widać energetycznie dopiero na czwartym poziomie. Ktoś może wyglądać spokojnie, a mieć w sobie dużo agresji. Na przykład pan. Przychodzi pan z pewną energią. Mnie aż się nogi trzęsą, zaczynam używać słów, których nigdy nie używam. Ale ja tylko pana odtwarzam. W dodatku przez pana przechodzą też energie tych ludzi, którzy się do pana zgłosili. Ale oni nas nie zniszczą. Bo to jest nędzna energia.

                        Pytam, czy mogę porozmawiać z uczestnikami warsztatów. Nie mogę, bo są obecnie w „otwarciu szamańskim”. Mariusz zabiera ich na łąkę, pilnują, bym się z nimi nie spotkał przed domem.

                        Schodzimy na taras przewieszony nad bystrą rzeczką. Gaya podchodzi szybko do córki Wojtka, szepce jej coś, nastolatka posłusznie przytakuje. Widzę łzy w oczach dziecka oraz nieumiejętnie grany lęk i przerażenie.

                        – Nie bój się go, on nie jest zły, zobacz, miły pan – mówi Gaya do dziewczynki. I do mnie wzburzonym głosem: – Widzi pan, co to dziecko odczuwa?

                        Na tarasie siadamy przy stole. W oddali uczestnicy warsztatów siedzą na trawie, pomiędzy nimi spaceruje Mariusz.

                        – Wcale nie taki mały ten strumyk – zauważam.

                        – No w tym miesiącu jakoś wyjątkowo głęboki, dużo padało, wie pan.

                        Na stole pojawia się kompot, poczęstunek, papierosy.

                        Asystentka: – Jesteśmy zachwyceni tym miejscem. Cieszymy się, że możemy tu być z naszymi dziećmi. Chodzą do przedszkola, starsze śpiewają w chórze. Braliśmy też udział w WOŚP. Mamy konie, ule.

                        Gaya: – Bierzemy też udział w warsztatach dziennikarskich dla dzieci. Uczymy je, jak być empatycznym dziennikarzem, nie goniącym za kryminalnymi historiami, bo one nie dają żadnej energii dla świata. Nauczyciele zachęcają nawet, by przysyłać nam tu dzieci, bo odpoczną od swoich rodzin.

                        Asystentka: – Zapraszają nas do kościoła, mamy tu fantastycznego księdza. Wszyscy wiedzą, że jesteśmy dobrymi ludźmi.

                        Spytam o to później ks. Krzysztofa Kaufa, proboszcza w pobliskim Bolesławowie. Powie mi tak: – Na początku ludzie dziwnie na nich patrzyli, byli nieufni, bo inna kultura, mają te swoje terapie. Po dwóch latach wszyscy ich lubią. Przychodzą na parafię, na mszę. Ich dzieci czasami u nas zaśpiewają piosenki, coś pograją. Nie ma żadnych problemów. Starają się nie zamykać, ale na zewnątrz wychodzić.

                        Gdy wstaję od stołu w ośrodku i dziękuję za spotkanie, Gaya każe mi przeprosić. – Za to, że pan nas napastował. Dziś był wyjątkowy dzień, wyciszenia. W przestrzeń nie może wchodzić żadna inna wibracja, żeby nie zaburzyć energii. Jesteśmy trochę zbyt mili, prawdziwy szaman by pana wyrzucił.

                        Podaję jej rękę.

                        – A przepraszam będzie? Niech pan powie: „Przepraszam, że wtargnąłem”. To się panu przyda w życiu.

                        – Przepraszam.

                        Imiona poszkodowanych osób zostały zmienione

                        ***
                    • ichi51e Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:39
                      OJP
                      • zawsze-w-drodze Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:48
                        Gdzie jest Błaszak na białym koniu ja się pytam? Gdzie bogobojny Ziobro?
                        • spanish_fly Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:59
                          Jak to? Przecież to dobrzy katolicy, na mszę chodzą:

                          "Spytam o to później ks. Krzysztofa Kaufa, proboszcza w pobliskim Bolesławowie. Powie mi tak: – Na początku ludzie dziwnie na nich patrzyli, byli nieufni, bo inna kultura, mają te swoje terapie. Po dwóch latach wszyscy ich lubią. Przychodzą na parafię, na mszę. Ich dzieci czasami u nas zaśpiewają piosenki, coś pograją. Nie ma żadnych problemów. Starają się nie zamykać, ale na zewnątrz wychodzić."
                          • zawsze-w-drodze Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 16:06
                            Myślisz, że ksiądz proboszcz wiedział o orgiach? Nieobyczajnym ocieractwie? Bicie to spoko - choć nie wiem, czy chłopów przez baby? Ale plus punkty u suwerena można łatwo zarobić. Poklasku doświadczyć...
      • muchy_w_nosie Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 18:39
        To o ateistach którzy szukają siebie? Straszne ... jak człowiek na własną odpowiedzialność daje się zniewolić.
        • kaz_nodzieja Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 18:42
          Dobre z tymi ateistami. Z dwojga złego chyba lepszy już ksiądz pleban.
    • triss_merigold6 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 14:51
      Fuj. Sekta i żądni mistycznych wrażeń idioci.
      Rodzice którzy przyprowadzali tam dzieci powinni miec odebrane prawa rodzicielskie.
      • zawsze-w-drodze Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:46
        True. W trybie "na cito".
      • muchy_w_nosie Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 18:42
        I mają i co z tego, ja bym zglosila się do jakiejś bojówki antoniego z prośbą o odbicie zakładników w zamian za dobrowolny wykup cegielki na jakieś stowarzyszenie obrony ojczyzny ... są czasem wyższe wartosci.
        • dziennik-niecodziennik Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 12:30
          juz lecą bojówki, galopem big_grin
    • heca7 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:17
      Ależ trzeba mieć zryty beret aby uwierzyć w coś takiego i jeszcze dzieci na to zabrać.
      • ichi51e Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:40
        Kurcze a mi sie wydaje ze to po prostu ludzie pecha mieli i potem nie umieli sie wycofac uncertain koszmar
        • zawsze-w-drodze Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:46
          Po biciu jak w obozie koncentracyjnym? Po gwałtach? Po topieniu? Weź...
        • heca7 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:46
          Ale jaki pech? Sami tam polezli.
          • folivora Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:14
            heca7 napisała:

            > Ale jaki pech? Sami tam polezli.
            >
            Poleźli po pomoc. Ta sekta coś tam mówi o terapii, "wewnętrznym dziecku", metodzie Gestalt - która jest uznawaną formą psychoterapii. A zamiast pomocy dostali pranie mózgu.
            Tak, mi też ich szkoda.
        • triss_merigold6 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:50
          Jakiego pecha? Trzeba dobrze poszukać, żeby znaleźć warsztaty tantryczne czy inny taki shit za ciężką kasę, nikt Ci z taką ofertą nie przychodzi do domu ani nie trafisz przypadkiem zamiast na agroturystykę.
          • swiecaca Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 16:02
            ciekawa jestem czy to ci konkretni ludzie 'wypaczyli ideę' czy ta cała tantra to takie dziwactwo. mam znajomą na fb która w to totalnie wsiąkła, jeździ na jakieś festiwale tantry na całym świecie, robiła kolejne stopnie Vision quest czyli idzie na noc sama do lasu itp. korci mnie żeby się zapytać co się robi na takim festiwalu tantry bo opisy są dość ogólnikowe wink
            • z_lasu Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 16:33
              > robiła kolejne stopnie Vision quest czyli idzie na noc sama do lasu itp.

              Idzie i co? I na czym polega wtajemniczenie, które pozwala "iść samej na noc do lasu"? Bo chyba nieświadomie wielokrotnie profanacji dokonałam big_grin
              • heca7 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 16:53
                big_grin Bardziej zaawansowani harcerze tak co roku w lato dokonują profanacji. Ale to się nie nazywa Vision quest tylko bodajże chatki wink
                • swiecaca Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:04
                  Ma tam medytować w samotności bez jedzenia i picia. tyle wyczytałam w internecie, nie jestem ekspertem. Natomiast widzę że tantra to się zrobił prężny biznes, te festiwale są co chwilę.
        • cauliflowerpl Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 17:16
          Pech to jest jak kanapka upadnie masłem do dołu.
          To jest banda autodestrukcyjnych kretynów.
      • obrus_w_paski Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:25
        Heca jak cię lubię tak teraz wg mnie przesadzasz.
        To jest pranie mózgu, nie trzeba mieć zrytego beretu. Mecihanizm jest podobny do przemocy, poczytaj ten wywiad www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21883860,dr-jekyll-i-mr-hyde-sprawca-przemocy-domowej-ma-czesto-dwie.html

        Większość ofiar przemocy bylo przekonanych, ze nigdy im się to nie przytrafi, to jest cały szereg zachowań i zależności z których trudno się wykaraskać
        • heca7 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 20:15
          Widocznie ja nie jestem na to podatna. Nigdy mnie nie ciągnęło do tego typu filozofii.
          • kaz_nodzieja Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 09:47
            Mnie też nie. Ale ja jestem podejrzliwa z doświadczeń życiowych. Nawet nagabywacze telefoniczni mi odpuścili. A gdy jeszcze w grę wchodzą pieniądze i opłaty tym bardziej czujność wzrasta.
        • folivora Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 22:41
          obrus_w_paski napisała:

          > Heca jak cię lubię tak teraz wg mnie przesadzasz.
          > To jest pranie mózgu, nie trzeba mieć zrytego beretu. Mecihanizm jest podobny do przemocy, poczytaj ten wywiad www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,21883860,dr-jekyll-i-mr-hyde-sprawca-przemocy-domowej-ma-czesto-dwie.html
          >
          > Większość ofiar przemocy bylo przekonanych, ze nigdy im się to nie przytrafi, t
          > o jest cały szereg zachowań i zależności z których trudno się wykaraskać


          Dokładnie tak. Tu mamy ten sam mechanizm co w związkach przemocowych - w sekcie cię kochają, inni poza sektą są be, urywasz z nimi kontakt, a potem jesteś tak zaplątany, że nawet pobicie i wrzucenie do rzeki nie skłania cię do ucieczki - no bo dokąd? A inni biją, bo guru tak każe, bo mówi, że to pomaga, a jak się wyłamię, to zaraz mnie pobiją. Ci ludzie nie są wcale głupi i naiwni, zostali zmanipulowani przez parę przemocowców.
      • vaikiria Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 12:36
        Bardziej niż ci co puszczali córki na nocowanie na plebanii i wspólne kąpiele z księdzem? Niestety poszukiwania siły wyższej czasem tak się kończą
    • kaz_nodzieja Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 15:56
      Nowy rodzaj combo? Ci przynajmniej przeżyli.
    • sueellen Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 16:06
      To pokazuje mikroskale tumanienia ludzi. Takie techniki stosują populiście, ekstremiści. Mamią, osaczają a potem przymuszają. Samodzielnie myśląca jednostka w tłumie nie ma szans. Zostanie zatłuczona. To straszne żyć pod czyjeś dyktando, robić rzeczy których się nie chce robić "bo tak trzeba", bo wszyscy tak robią, bo tak jest prawidłowo, bo wstyd, bo nie chce się być wyrzutkiem społecznym...

      Czy coś to Wam przypomina?
      • kaz_nodzieja Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 16:59
        Nie. Ci ludzie są tam z własnej woli i za własne pieniądze. Nie zabijają nikogo.
        Nie nawracają innych ludzi na swoje dziwactwo.
        • lauren6 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 17:25
          Ci ludzie pod wpływem prania mózgu przepisali swoje majątki na guru. Jak pisze w artykule: dla nich nie ma planu B. Jeśli sprzeciwią się guru to lądują z całą rodziną na bruku. Dlatego są tacy cholernie niebezpieczni.
          • kaz_nodzieja Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 18:43
            Myślę, że wszystko zaczęło się od diety wegetariańskiej. I nadmiaru pieniędzy.
            • zlababa35 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:07
              Tia, i od sojowej latte...
      • triss_merigold6 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 18:06
        Tak, przypomina: uduchowione idiotki szukające ekscentrycznych wrażeń, żeby pielęgnować swoją oryginalność.
        • obrus_w_paski Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:27
          Masz na myśli kobiety, które rozwalają rodzine bo egoistycznie szukają wrażeń?


          triss_merigold6 napisała:

          > Tak, przypomina: uduchowione idiotki szukające ekscentrycznych wrażeń, żeby pie
          > lęgnować swoją oryginalność.
          • triss_merigold6 Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:35
            Nie, mam na myśli uduchowione idiotki bez względu na ich stan rodzinny. Takie co potrzebują mistyki, duchowych przeżyć, wtajemniczeń i szukania siebie, a nie wpadły na pomysł szukania siebie w Tybecie.
            • obrus_w_paski Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 19:48
              Wg mnie nie trzeba być udochowionym zeby dostać się pod wpływ sekty. Wystarczy być w gorszym momencie (np właśnie rozstanie).
              Wystarczy kilkutygodniowy chaj, potem dochodzą jakieś wiążące wstydliwe zachowania, coraZ trudniej odejść i człowiek tylko sobie racjonalizuje.
      • sick_individual Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 00:57
        Mnie opis pasuje do życia w społeczeństwie po prostu. Chyba powinnaś uszczegółowić.
    • folivora Re: Otwórz się na gwałt 07.06.17, 18:41
      Straszne.
      Zrobili ludziom totalne pranie mózgu. Mają teraz swoich wyznawców, którzy pozbyli się majątków, zerwali kontakty z rodziną i sa gotowi na słowo guru zrobić wszystko. Jeden z tych asystentów sam to przyznaje "Nie jestem w stanie ci powiedzieć, czy będę zeznawał przeciwko Tantrze Serca. Boję się ich, muszę powiedzieć szczerze. Ponieważ sam byłem człowiekiem, który był gotowy cię zabić. Jak taki mały faszysta, dlatego że mi ktoś kazał."
    • asia_i_p Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 09:08
      Bardzo mi się podoba stwierdzenie tej pani, że ona jest aniołem spokoju, a klęła, bo rozmówca miał w sobie ukrytą agresję.
      • mozambique Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 10:26
        ta panie mus byc potwornie znerwicowana

        ciekawe czemu ?
      • black.emma Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 11:49
        Mnie też to ujęło, bo prawdopodobnie cierpię na tę samą przypadłość wink

        A tak poważnie, to wstrząsnął mną ten artykuł. Najbardziej mnie uderzyła historia "mężczyzny", który patrzył na topienie żony, słuchał jej krzyków i nie reagował, "bo mógł być następny". Jakiś koszmar.
    • eliksir_czarodziejski Re: Otwórz się na gwałt 08.06.17, 11:10
      OJP... Dziękuję Lady za linki.
      Po pierwsze cała ta sekta przypomniała mi jeden z rodziałów w książce "Jądro dziwności. Nowa Rosja" wydawnictwa Czarne. Byla tam opisana sekta, bardzo podobnie działająca do tej w artykule gazety. Tylko tam bardziej było wyjaśniowne, imho, "wiązanie" z grupą i z guru. Mianowicie ludzie bodajże drugiego dnia warsztatów opisywali traumy, których doznali, czasami wiele lat wcześniej. Wielu z nich robiło to PIERWSZY RAZ W ŻYCIU. Potem oczywiście byli straszeni, że swoim odejściem zniszczą terapię innym uczestnikom itp.
      Dlatego nie zgadzam się, że na warsztaty i terapie tego typu trafiają idioci, czy głupole, chcący być wyjątkowi. To ludzie, którzy doznali czegoś bardzo złego i szukają ulgi, pomocy. Z jakichś powodów nie trafili na terapię, lub trafili do niekompetentnego terapeuty, bo takich jest niestety wciąż więcej niż tych dobrych.
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,163959020,163959020,terapeuta_czy_tak_powinno_to_wygladac_.html
      Ci cali Gaya i Mario to chciwi psychopaci, wykorzystujący nieszczęście innych ludzi. Nie róbmy z ofiar winnych.
    • deusirae Re: Otwórz się na gwałt 10.06.17, 12:42
      gizzz... nie ma w tym zadnej terapi. To sa psychopaci. Tantra nie jest tym co sie sprzedaje sexoholikom na swiecie w tego typu sektach czy tzw kursach tantrycznych, nie ma nic wspolnego ze zbiorowa kopulacja, czy pseudopraktykami "szamanskimi"etc. To jest po prostu kryminalna dzialalnosc prowadzona przez ludzi chorymi psychicznie. Dziwie sie ze nie nikt nie reaguje, tak jak z sekta Niebo, czy tez Himavanti. One sa nie tylko destrukcyjne psychicznie ale rowniez bytowo, materialnie. Ta paranoja nie ma NIC wspolnego z szamanizmem, buddyzmem czy tez psychologia procesu - chyba ze rozumiemy ja jako niszczycielska psychomanipulacje, pomijam akty gwaltu i przemocy. I jeszcze tez ksiezulo - zadowolony... Moze tez ma swoja "dzialke" w calej akcji, bo to nie jest mozliwe aby tyle lat twierdzic ze sie nic nie wiedzialo, nie widzialo i nie przeczytalo o odglosach nie wspomne.
    • beverly1985 Re: Otwórz się na gwałt 10.06.17, 12:49
      Facet zglasza pobicie, a prokuratura umarza postepowanie. Dzieciom ustalono miejsce zamieszkania przy ojcu, ale policja nie potrafi tego wyegzegwowac "bo dzieci nie chca". Takie rzeczy tylko w Polsce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka