Dodaj do ulubionych

Pan Czepialski

01.08.17, 11:06
Właśnie wyszedł do pracy...

Robiąc kanapki zapytałam czy chce na kanapce ogórka kiszonego. Powiedział, że tak. Zrobiłam z ogórkiem. Wylazł z pod prysznica i zaczyna się...a on to myślał, ze z małosolnym, teraz mu te kanapki będą śmierdziały w szafce, że on przecież nie je z kiszonym i tak z 5 minut. Baton do pracy nie kupiony (tak, codziennie ma być baton). Koniec końców, polazł wreszcie i całe szczęście.

Wczorajszy obiad - pytam, który kefir chce. "Ten lepszy" - odpowiada. Daję ten, który uważam za lepszy (sama biorę Tolkę z Biedronki). No więc kefir nie wystarczająco gęsty.

Wędliny na kanapkę to już nie wiem jakie dawać bo ta nie dobra, po tej miał sraczkę, itd.

Jak nie zwariować z wiecznym malkontentem, marudą, człowiekiem pozbawionym jakiejkolwiek elastyczności?
Powiedziałam mu, że najlepiej będie jak zacznie te kanapki sam sobie robić bo żygać mi się chce od wysłuchiwania żalów o jakieś pierdoły.

Jeśli coś nie działa w domu to nie ma, że się zepsuło tylko "znowu popsułaś ładowarkę". I teksty "a ty to się na tym znasz jak..."
W samochodzie jak się odezwę to jestem od razu zakrzyczana...

W ramach dostosowania się nauczyłam się odpuszczać i nie iść na noże o pierdoły ale czasem to już nie mogę znieść tego marudzenia.
Wątek wyżalny.

Obserwuj wątek
    • larrisa Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:13
      Jak nie zwariować? Zwyczajnie. Powiedzieć mu, że od teraz jedzenie będzie robił sobie sam, bo masz dość jego fochów i dąsów i nie dasz się wkręcać w jakieś chore gierki. Źle robisz, że odpuszczasz, jest takie powiedzenie "na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą". Dlatego stój prosto, głowa do góry i mówisz otwartym tekstem co i jak.
    • zlababa35 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:15
      Dlaczego sam nie robi sobie kanapki do pracy?
      Dlaczego sam nie weźmie kefiru z lodówki?
      Przegapiłam na początku "wyszedł do pracy" - myślałam, że chodzi o Twojego przedszkolaka i stwierdziłam, że w tym wieku to przecież w normie big_grin big_grin big_grin.
      • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:19
        Taki wzorzec wyniósł z rodziny...
        Mój przedszkolak tak nie marudzi ; )
        • dziennik-niecodziennik Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:21
          ale zdajesz sobie sprawe że nie musisz sie do tego wzorca dostosowywac?...
        • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:27
          Yyy... W takim razie jesteś na najlepszej drodze, żeby Twój przedszkolak też ten wzorzec powielił. Gorzej jak trafi na żonę z gatunku mojej córki. Będzie miał błyskawiczną terapię szokową.
          Dlaczego powielasz chore wzorce?
          • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:36
            Ale dlaczego zakładasz, że powielam te wzorce z moim dzieckiem? U mnie w rodzinie były inne wzorce.
            • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:39
              Bo dziecko mieszka z Wami i obserwuje. I uczy się, że mama jest służącą taty.
            • ra-sowa Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:41
              A dziecko w tym czasie gdzie jest? Czy pan marudzi tylko jak dziecka nie ma?
            • dziennik-niecodziennik Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:03
              bo dziecko na to patrzy i sie uczy.
            • daszutka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:16
              Dzieci uczą się na przykładach, a nie na wykładach. Sama wiesz jaki dajecie mu przykład.
            • zlababa35 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:24
              Ale nie o to chodzi. To jest zupełnie uboczna kwestia, co Twój przedszkolak będzie robił za xx lat, bo to nie Ty będziesz się z tym męczyć wink.
              Najgorsze jest to, że podsługujesz dorosłemu człowiekowi, który brzydko kaprysi. Właśnie poszedł do pracy ok. 11? Toż miał czas wstać i wypichcić sobie nie wiadomo jakie śniadanko.
              Nadal nie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego tak mu usługujesz. Rąk nie ma?
      • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:22
        Dokładnie to samo pomyślałamsmile
      • krisdevalnor Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:55

        > Przegapiłam na początku "wyszedł do pracy" - myślałam, że chodzi o Twojego prze
        > dszkolaka i stwierdziłam, że w tym wieku to przecież w normie big_grin big_grin big_grin.
        >
        😃😃😃
    • miramaru Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:16
      Nie wiem, jak nie zwariować. Nie da się. Osoba mi bliska ma też takiego męża i widzę że siadają jej nerwy, a dzieci są ciągane po psychologach. "Super" rodzinka.
      Ja jednego dnia nie potrafię wytrzymać w towarzystwie takiego marudy, a co dopiero całe życie, dzień w dzień. Moim zdaniem, ty już dawno powinnaś cisnąć tymi kanapkami o ziemię i przestać karmić tego malkonenta.
    • pade Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:16
      Gdyby takie zachowanie było krótkotrwałe, powiązane z jakimiś stresującymi sytuacjami to pewnie bym wybaczyła.
      W innym przypadku puszczam krótkie: sam sobie zrób, nie mów tak do mnie, nie życzę sobie.
      Nie rozumiem dlaczego TY masz się dostosować. I do czego Ty się właściwie dostosowujesz, do przemocy psychicznej, do lekceważenia Cię?
      Jak się sama nie uszanujesz to mąż tego nie zrobi. Masz obowiązek dbać o swoje granice, o szacunek do siebie. Od dziś się nie dostosowuj, nie walcz, tylko oczekuj przyzwoitego traktowania.
    • zawsze-w-drodze Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:18
      Czyli jesteś służącą. Zjadasz produktu gorsze, potulnie zmieniasz nadzienie kanapek, pokornie znosisz połajanki... Dobrze ci płaci chociaż?
      • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:20
        nie, zrabiam więcej...
        • zawsze-w-drodze Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:24
          Ach so. To może tak lubisz? Taka gra wstępna? W Jaśniewielmożnegopana i niewolnicę Isaurę?
          • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:26
            nie przesadzaj
            • zawsze-w-drodze Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:30
              Czyli lubisz. Coś tam sobie w kąciku pomarudzisz, jak nie słyszy, na forum anonimowo pobiadolisz, łezkę uronisz w fartuszek, a potem myk myk - skarpetki prać ręcznie, małosolne kisić i pyłek spod nóg zmiatać. Taka nasza dola kobieca...
              Może jak nic nie zepsujesz dzisiaj i nauczysz się wreszcie, który kefir podawać, zasłużysz na uśmiech, a może nawet tym lepszym kefirem zechce się podzielić. Staraj się.
              • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:38
                tak, tak..
                więc, nie mam fartuszka, małosolne zrobił wszystkie sam, skarpetki pierze pralka;
                czemu mnie atakujesz?
                • zawsze-w-drodze Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:04
                  Jeśli pozwalasz robić z siebie ścierkę i to przy dzieciach to albo:
                  a/jesteś uzależniona finansowo;
                  b/jesteś uzależniona obyczajowo - kulturowo - hołdujesz konserwatywno-opresyjnemu modelowi tradycyjnej rodziny;
                  c/po prostu to lubisz - lubisz być męczennicą, niech wszyscy patrzą i podziwiają jaka jesteś dzielna i wytrzymujesz...
                  JAk lubisz to nie marudź.
                  • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:08
                    Trudno byłoby mi utrzymać 2 dzieci. Nie wspomnę już o atrakcjach rozwodu bo myślę, że mogłoby być ciekawie...
                    • zawsze-w-drodze Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:20
                      To siedź i rób kanapki z małosolnym. Małosolnym, pamiętaj!
                      • gat45 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:55
                        A skąd wiesz ? Przecież małosolne to do wędliny x, do y powinien być kiszony ! Każda głupia to wie, albo powinna wiedzieć.
                    • zlababa35 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:32
                      Ale rozwód to zawsze ostateczne rozwiązanie. Jest jeszcze po drodze mnóstwo innych. Masz wszystkie atuty ku temu, żeby nie pozwolić sobie narzucać złego traktowania, żeby ktoś wiecznie dyktował Ci warunki. Może jednak spróbuj coś zmienić? smile
                    • miramaru Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:38
                      Oho, to samo mówi moja "bohaterka". Zajmuje się dziećmi w 80 % czasu, a boi się że zabierze jej dzieci. Zarabia, ma swoje mieszkanie, a boi się o tzw. utrzymanie, a tak naprawdę chodzi o to, że nie będzie na ciuszki i na wypasione wakacje. Napiszę ci szczerze, ze przebywanie w towarzystwie tego typu niehamującej się, "uroczej parki" jak wasza i ta mi bliżej znana, to jak przebywanie w chlewie. Plus zaliczanie opadu szczęki, co do pomysłowości pana w czepianiu się. Tak to wygląda z boku.
                      Wam potrzeba terapii, i to szokowej: zwłaszcza panu należy uświadomić, że traktuje cię jak ścierkę.
                      • 1st.world.problems Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:45
                        Gorzej ze ich własne dzieci nasilają tym chlewem i tez pewnie przekażą to dalej
                        • 1st.world.problems Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:46
                          *nasiakaja
                        • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:56
                          Trzeba być naprawdę wredna osoba aby czyjeś życie nazywać chlewem. Tym bardziej, że ocena oparta na kilku zdaniach odczytanych tak jak to komuś pasuje. Jeśli masz takie idealne życie i rodzinę to czy na prawdę musisz komuś dokonywać? Trudno w to uwierzyć.
                          • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:58
                            Naprawdę*
                    • arwena_11 Re: Pan Czepialski 02.08.17, 14:03
                      Wiesz co mój teść też tak traktował swoją żonę. Potrafił zadzwonić jak była u nas, że jest głodny i ma wrócić, żeby kolacje mu zrobić. Ona to taki typ, że jak szła do szpitala - to porobiła mu weki, przygotowała jedzenie na 2-3 tygodnie. A on? Przez 2-3 dni nic nie jadł, bo nikt mu nie podał. Dopiero jak mąż mój poszedł go odwiedzić zjadł pierwszy obiad. Okazało się, że on myślał, że JA przyjdę i mu przygotuję wszystko - bo przecież kuchnia to dla kobiet. Został szybko wyprowadzony z błędu i poinformowany, że jedzenie ma - tylko musi odgrzać. Służby nie ma.
                      Chyba bym męża zabiła śmiechem gdyby mi zaczął wybrzydzać. Robię obiad jaki chce i ma zjadać co jest ( gotuje dobrze ). Kanapki jak robię sobie - to zrobię wszystkim - ale grymaszenia nie ma. Albo każdy robi sobie to co chce.

                      Qrcze dziewczyno pozwoliłaś się sprowadzić do roli niewolnicy - bo nie służącej. Służbę zawsze można wymówić.

                      Mąż marudzi - krótka piłka, niech sam sobie robi kanapki, zakupy, pierze. Szybko zacznie doceniać.
                      • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 14:15
                        arwena_11 napisała:

                        > A on? Przez 2-3 dni nic nie jadł, bo nikt mu nie podał.

                        Znałam egzemplarz, który nie jadł, bo sztućców na stole nie było.
                        • arwena_11 Re: Pan Czepialski 02.08.17, 14:19
                          No wiesz, tutaj mąż mu chyba wszystko podał, bo zjadł. Ale jak usłyszałam tekst, że powinnam przyjść i odgrzać - to uznałam to za dowcip roku.
                          • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 14:21
                            arwena_11 napisała:

                            > Ale jak usłyszałam tekst, że powinnam przyjść i odgrzać - to uznałam to za dowcip roku.

                            A tego to nawet nie komentuję big_grin
                            Ale wiem też, że to wcale nie takie rzadkie i np. jakby mojej teściowej pozwolić, to miałaby podobne pomysły...;>
                            • arwena_11 Re: Pan Czepialski 02.08.17, 17:56
                              A oczywiście. Moja teściowa to taka klasyczna Matka Polka. Zarabiała, ogarniała dom i obsługiwała trzech facetów.
                              Co ciekawe - obaj synowie jak się wyprowadzili z domu - świetnie potrafili się ogarnąć ( chociaż trzeba było nauczyć obsługi odkurzacza czy pralki ).
                              Potem przeniosła to na wnuki. Jak zobaczyłam, że KARMI mojego 10 letniego syna zupą, myślałam że na zawał padnę. Najpierw pomyślałam, że coś mu sie stało - ale nie, po prostu tyłka nie chciało mu się ruszyć do stołu, bo coś oglądał. Grzecznie zapytałam "dziecko drogie łapki ci odpadły"? W odpowiedzi usłyszałam, że nie, ale babcia chciała - to nie chciał jej robić przykrości.
                              Opieprzyłam teściową, żeby nie robiła debila z mojego syna, a skoro nie ma czasu iść do stołu, zje zimne i nic mu się nie stanie. Do tej pory mnie trzęsie na tamtą sytuację.
                              Co ciekawe do wnuczki takich zapędów nie miała. Inna rzecz, że ta by sobie nie dała, bo słowo "sama" było jednym z pierwszych w jej słownikuwink
                        • tt-tka Re: Pan Czepialski 02.08.17, 17:47
                          ola_dom napisała:


                          > Znałam egzemplarz, który nie jadł, bo sztućców na stole nie było.
                          >

                          Czytalam niedawno o takim, zona mu stawia talerz z zupa, a on "gdzie lyzka ?". Malzonka "wez sobie", a on sie wzburzyl.
                          Ale taki guuupi, zeby glodowac, to nie byl smile, na znak protestu wypil zupe z talerza, bo on lyzek szukac nie bedzie !
                          Coz, z czasem sie ogarnal, zdaje sie, ze nawet dosyc szybko smile
                          W kazdym razie, mimo trudnego chatrakteru, przez zone i corke wspominany byl z rozczuleniem.
                          • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 20:04
                            tt-tka napisała:

                            > Czytalam niedawno o takim, zona mu stawia talerz z zupa, a on "gdzie lyzka ?".
                            > Malzonka "wez sobie", a on sie wzburzyl.

                            To tamten siedział ostentacyjnie obrażony i czekał, aż się żona domyśli big_grin
                            • tt-tka Re: Pan Czepialski 02.08.17, 20:30
                              ola_dom napisała:


                              > To tamten siedział ostentacyjnie obrażony i czekał, aż się żona domyśli big_grin
                              >

                              Zostal bez obiadu i dobrze mu tak ! Ten moj przynajmniej z talerza wychleptal smile
            • zlababa35 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:30
              Manala, ale Ty już od jakiegoś czasu piszesz (z rok? więcej?) o niefajnym traktowaniu przez męża. Ja bym zrozumiała, że tak zaszczuć dała się kobieta po podstawówce, o ograniczonych zdolnościach intelektualnych, z terenów popegeerowskich charakteryzujących się głębokim bezrobociem, z piątką dzieci (bo to wtedy kanał faktycznie).
              Ale Ty? Mądra, pracująca,dobrze zarabiająca, dzieci masz rezolutne i chyba dość bezproblemowe?
              Szczerze, zrób coś z tym dla siebie, bo aż mi się przykro zrobiło, jak to przeczytałam. Jesteś wstrętnie traktowana. Nie warto tego wypierać. Dla samej siebie.
              • cauliflowerpl Re: Pan Czepialski 02.08.17, 18:22
                Trzy lata temu jaśnie pan stwierdził, że on nie będzie zmian w pracy dostosowywał do przedszkola dzieci.
                Trochę mi było szkoda manali po przeczytaniu tego postu, ale albo poszuka pomocy, albo... no cóż, "nie ma ofiar...", jak ktoś chce jeszcze kilkadziesiąt lat w takim związku spędzić (a będzie gorzej, bo młody dureń to jedno, stary dureń potrafi być nie do wytrzymania) i mu życia nie szkoda...
                • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 20:09
                  cauliflowerpl napisała:

                  > Trzy lata temu jaśnie pan stwierdził, że on nie będzie zmian w pracy dostosowywał do przedszkola dzieci.

                  ????
                  .... okej....uncertain
    • dziennik-niecodziennik Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:19
      "Powiedziałam mu, że najlepiej będie jak zacznie te kanapki sam sobie robić bo żygać mi się chce od wysłuchiwania żalów o jakieś pierdoły."

      najlepiej właśnie tak. zrobi sobie sam i bedzie musiał to przeżyc.
      a w ogole to nie pozwalać się tak traktowac.
      • ally Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:28
        Tylko teraz się tego trzymaj. Znam jedną taką marudę, żona bez przerwy rzuca mu takie "groźby" bez pokrycia, beznadzieja.
        • syn_psa_zenskiej_proweniencji Re: Pan Czepialski 01.08.17, 20:59
          Dokladnie, badz konsekwentna
    • melancho_lia Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:23
      Prosto- sam niech robi kanapki, sam kupuje batony sam sobie bierze jogurt.
      Na teksty "zepsułaś" powtarzasz jak zdarta plyta "nie zepsułam"- ze stoickim spokojem i uśmiechem.
      Dałaś sobie mocno wejść na głowę. Teraz trzeba to stanowczo odkręcić.
    • c2h6 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:23
      manala napisała:

      > Właśnie wyszedł do pracy...

      > W ramach dostosowania się nauczyłam się odpuszczać i nie iść na noże o pierdoły
      > ale czasem to już nie mogę znieść tego marudzenia.

      No to będzie już tylko gorzej.
      Miałabyś jakąś szansę, gdybyś walnęła pięścią w stół i kazała mu samemu wziąć się za d*pę, i tak do skutku, aż by znormalniał. To się daje zrobić. Ale bardzo wątpię, żebyś się za to wzięła. Nie - żeby Ci się udało. W ogóle się za to nie weźmiesz, dopiero koło czterdziestki zacznie do Ciebie docierać, jakie to jest do d*py i być może wtedy zbierzesz się do rozwodu. Ale też raczej nie. I syna wychowasz na takiego samego.
      To bardzo fajnie, że zauważasz ch*jowość sytuacji, ale od samego zauważania będziesz tylko bardziej sfrustrowana, a nie zmieni się nic.
      • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:33
        Mam 40 na karku. Czasem przemknie mi jakaś myśl o rozwodzie ale mało to realne się na ten moment wydaje. I to nie jest tak, że nie walę pięścią w stół. Tylko to już najczęściej kończy się wrzaskami, a tego dzieciom chcę oszczędzić więc nie zamierzam się wykłucać o każdą pierdołę. Tam gdzie mogę to się dostosowuję, tam gdzie nie chcę to robie swoje. Na pewno nie jestem całkowicie uległa i podległa.
        Marudził - przestałam kupować ubrania (no, mocno ograniczyłam...). Z żarciem też tak zrobię albo po prostu będę robić swoje - zeżre to zeżre.
        • c2h6 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:42
          manala napisała:

          > Mam 40 na karku. Czasem przemknie mi jakaś myśl o rozwodzie ale mało to realne
          > się na ten moment wydaje. I to nie jest tak, że nie walę pięścią w stół. Tylko

          No, czyli na zmiany nie ma co liczyć, co najwyżej na zupierdliwienie sytuacji.
          Chyba że jednak hormony Cię w końcu napędzą.

          > to już najczęściej kończy się wrzaskami, a tego dzieciom chcę oszczędzić więc n
          > ie zamierzam się wykłucać o każdą pierdołę. Tam gdzie mogę to się dostosowuję,
          > tam gdzie nie chcę to robie swoje. Na pewno nie jestem całkowicie uległa i podl
          > egła.

          Jesteś. No niestety. Może i masz jakieś tam małe poletka, ale jesteś.

          • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:44
            tia, jasne; a ty mnie tak doskonale znasz po paru zdaniach ba forum
            • c2h6 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:55
              manala napisała:

              > tia, jasne; a ty mnie tak doskonale znasz po paru zdaniach ba forum

              Widziałem po prostu niestety już kilka takich właśnie przypadków. Ale jeżeli wk*rwisz się na mnie i napędzana wym wk*rwem skutecznie rozwiążesz problem, to tylko Ci powodzenia życzę smile
          • beaucouptrop Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:45
            A Ty musisz byc bardzo sfrustrowana osoba, znajdujaca satysfakcje i podbuduwujaca swoje ego dowalajac innym. To nie pierwszy watek, w ktorym tak sie zachowujesz.
            Wez gleboki oddech, wyluzuj i zastanow sie najpierw nad soba zanim ponownie zaczniesz udzielac "dobrych rad".
        • spanish_fly Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:43
          Nie jesteś uległa i podległa ale karnie robisz mu kanapki do pracy znosząc jego fochy? Przy takim całokształcie to po tekście o ogórkach wywaliłabym te kanapki do kosza na śmieci, ewentualnie spakowała je sobie do pracy. Bez żadnych wrzasków i awantur, w ogóle bez słowa.

          Przestałaś kupować ubrania sobie czy jemu? Niepojęte to jest dla mnie...
          • 1st.world.problems Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:53
            Pewnie jemu; jak ostatnia szt się na nim rozpadnie to sobie dokupi.
          • taki-sobie-nick Re: Pan Czepialski 01.08.17, 21:12
            Przy takim całokształcie to po tekście o ogórkach wywaliłabym te kanapki do kosza na śmieci

            Wyrzucać dobre jedzenie z powodu czyichś fochów?

            Niepojęte.
        • mgla_jedwabna Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:26
          A z tymi ubraniami to właśnie odwrotnie - nie pytaj się szanownego marudy o zdanie, tylko kupuj to, na co masz ochotę. Chyba że masz na myśli kupowanie ubrań jemu wink
          • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:35
            Nie dla mnie ubrania...
            • 1st.world.problems Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:36
              No to ten aspekt matkowania masz z głowy, teraz pora na kolejne.
              • kk345 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:55
                Nie ma z głowy:
                >przestałam kupować ubrania (no, mocno ograniczyłam...)
            • sanrio Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:55
              kupowałaś mężowi ubrania?!
              • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:20
                tak, ostatnio też mi powiedział, że ze trzy pary spodni by mu się przydały..powiedziałam, żeby się przeszedł po sklepach tym bardziej, że są wyprzedaże...ale się nie przejdzie...
                • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:28
                  manala napisała:

                  >..ale się nie przejdzie...

                  Ale to chyba jego problem?
                  • spanish_fly Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:32
                    Dokładnie.
                • pade Re: Pan Czepialski 01.08.17, 16:07
                  mój syn też mi kiedyś powiedział, żeby mu się przydały, odpowiedziałam: to jedź i kup synkusmile
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Pan Czepialski 01.08.17, 16:09
                    Jak mojemu synowi nie chcialo sie po buty ze mna jechac to mu przywiozlam rozowe trampki w motylki big_grin w 10sec byl gotowy do wyjścia big_grin big_grin
                  • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 16:15
                    Jestem wcstanie sobie wyobrazić, że facet ma problem z wyborem fasonu czy nie wie w jakich sklepach szukać. Wtedy wystarczy grzecznie poprosić żonę, żeby wybrała się z nim na zakupy.
                    • spanish_fly Re: Pan Czepialski 01.08.17, 17:17
                      Serio? Nie wie w jakich sklepach szukać? Dorosły, samodzielny człowiek? To chyba najwyższy czas, żeby nabył tą tajemną wiedzę - co to będzie jak żony zabraknie, zostanie mu owinąć się w prześcieradła (o ile się domyśli, gdzie są schowane).
                      • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 18:12
                        Skoro ematka zapytuje na forum, gdzie kupić fajne buty to i mąż ematki może mieć problem z wyborem sklepu z fajnymi spodniami. A jest w znacznie gorszej sytuacji, bo nie wie, że jest takie forum, na którym człowiek dowie się wszystkiego. Mój mąż prosi, żebym podjechała z nim na zakupy ubraniowe. Powód: znacznie częściej niż on jestem w galeriach, wiem gdzie szukać i zakupy trwają krócej. Odwrotnie jest w przypadku zakupów spożywczych i gotowania. On się tym zajmuje, bo wychodzi mu to szybciej i lepiej.
                      • pade Re: Pan Czepialski 01.08.17, 18:15
                        Ależ nabędzie jak zajdzie taka koniecznośćsmile
                        Teraz jej nie ma, więc nie trzeba wiedzieć gdzie są fajne spodnie i najlepsza wyprzedaż. Nie trzeba też zadbać o odpowiednie bułeczki na śniadanie i wiele innych rzeczy, bo od tego jest żona. Mój twierdził, że ja to robię/wiem najlepiej.
                        Przyznam, że też kiedyś kupowałam ubrania dla całej rodziny. Tak się do tego przyzwyczaili, że z mojego "zrobię Wam przyjemność, kupię coś fajnego" wyszło "mama/żono domyśl się, że potrzebuję bluzy/spodni/bielizny i kup". To oczekiwanie zniweczyło całą frajdę jaką miałam z zakupów i odechciało mi się uszczęśliwiać rodzinkęsmile
                        • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 18:25
                          Bo w tym cały jest ambaras, żeby zachować równowagęsmile
                • sanrio Re: Pan Czepialski 01.08.17, 20:33
                  I on tak bez szemrania i przymierzania przyjmuje takie ciuchy jakie mu zakupisz? Kuriozum. Weź se daj spokoj z tym obsługiwaniem go, chyba widzisz teraz jak to piszesz, ze to jest jakiś absurd? Po co to robisz?
                  • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 20:41
                    No właśnie szermrał więc nie kupuję ale on sobie też nie kupuje. Pewnie jak już nie będzie miał w czym łazić to sobie kupi. Kupowałam bo lubię kupować ciuchy, kupuję dużo (głównie dla dzieci) i często w śmiesznych cenach. Oczekiwanie jednak, że kupię mu portki przez internet, które zawsze będą idealnie leżeć i trafią w jego gust jest raczej nierealne. Buty nadal kupuję bo na dobre buty stacjonarnie mnie nie stać.
                    • sanrio Re: Pan Czepialski 02.08.17, 10:48
                      odpowiedz: po co, po jakiego czorta kupujesz staremu ubrania / buty? Dlaczego przygotowujesz dla niego kanapki? Skąd w tobie ten przymus? wiesz skąd? Bo ty po prostu chcesz to robić, czujesz się wtedy ważna, strażniczka ogniska domowego, Demeter z demobilu. Ot co.
                      • tt-tka Re: Pan Czepialski 02.08.17, 10:52
                        sanrio napisała:

                        strażniczka ogniska domowego,
                        > Demeter z demobilu. Ot co.

                        Oj, uwaga ! Demeter miala swoja straszna druga twarz, strazniczka ogniska domowego to jedno, ale bez mrugniecia okiem skazala ludzkosc na zaglade, a bogow na zapomnienie, jesli nie bedzie tak, jak ona chce smile
                      • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 11:55
                        to twoja dupna teoria : )

                        Rozumiem, że twoim bliskim nie robisz jedzenia, nie kupujesz aby się przypadkiem nie poczuć zniewoloną?
                        • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:02
                          manala napisała:

                          > to twoja dupna teoria : )
                          >
                          > Rozumiem, że twoim bliskim nie robisz jedzenia, nie kupujesz aby się przypadkiem
                          > nie poczuć zniewoloną?

                          Manala, naprawdę coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że chodzi Ci przede wszystkim o łaskotanie własnego ego swoją poświętliwością i wspaniałością wobec męża, który nie docenia - no ale przecież Ty jesteś ponad to...
                          W dodatku heroicznie znosisz jego fochy - a przecież byle kto by tego wszystkiego nie zniósł.

                          "Bycie ofiarą daje poczucie wyższości moralnej" - jak mi się właśnie przypomniało.

                          Pisałaś, że jesteś DDA. Byłaś na jakiejś terapii w związku z tym?
                          • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:07
                            umiesz przyjać do wiadomości, że twoja teoria ma się nijak do rzeczywistości?
                            nie jestem wspaniałą żoną, zamknę się czasem ze względu na dzieci ale nie znoszę heroicznie fochów jak chciałabyś to widzieć
                            • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:11
                              manala napisała:

                              > umiesz przyjać do wiadomości, że twoja teoria ma się nijak do rzeczywistości?
                              > nie jestem wspaniałą żoną, zamknę się czasem ze względu na dzieci ale nie znoszę
                              > heroicznie fochów jak chciałabyś to widzieć

                              Jednocześnie nie wyobrażasz sobie, żeby nie zrobić kanapek do pracy, na które i tak będzie narzekał, bo mąż mógłby być głodny cały dzień (???!);
                              ani żeby nie kupić mu ubrania, które i tak mu się nie spodoba, bo dotychczasowe spada mu z tyłka, a sam sobie nie kupi (???!).

                              Może i myślisz i czujesz inaczej - ale to, co robisz, ma się nijak do tego.
                            • tt-tka Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:15
                              Manala, ale wiesz, jak to wyglada, kiedy patrzy sie z boku ? On w nieprzyjemnej formie zada od ciebie obslugi, gdy zostanie obsluzony, nieprzyjemnie i pogardliwie komentuje jakosc tej obslugi (i ciebie przy okazji), ty niekiedy znosisz w milczeniu, a niekiedy odpowiadasz agresja, ale nadal obslugujesz i usprawiedliwiasz go - a dzieci slysza, widza i chlona. Niedobrze, naprawde.
                              • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:27
                                Tak. No ale twoje założenie jest błędne. Zmieniam to powoli. Przestałam kupować ubrania, przestałam w ogóle się przejmować czy on na coś ma ochotę czy nie. Nie ma? Robię to 'coś' sama z dziećmi. Wczoraj powiedziałam, że kanapki ma sobie robić sam. Ale ematki wie lepiej. Potulnie znoszę jego fochy. Otóź nigdy nie byłam potulnym typem ofiary. Nie sądzę też aby dzieci stały się szczęśliwsze w przypadku rozwodu. I już widzę tych wszystkich mężów idealnych ematki.
                                • pade Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:33
                                  Manala, ale popadasz ze skrajności w skrajność, zdajesz sobie z tego sprawę? To do niczego dobrego nie prowadzi, jedynie do nasilenia frustracji.
                                  • pade Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:40
                                    I jeszcze: dobro dzieci to również nauczenie ich prawidłowej komunikacji, która opiera się na rozpoznawaniu swoich emocji i potrzeb oraz właściwym ich wyrażaniu. Na umiejętności wyrażania własnego zdania, stawiania granic, przechodzenia przez konflikt, ect.
                                    Wyobraź sobie teraz, że Wasze dzieci będą rozmawiały ze swoimi partnerami dokładnie tak samo jak Wy ze sobą.
                                    Nie, ja Cię nie straszę, to się stanie, na bank. Tak jak Ty łapiesz się czasami na "o matko, moja mama to samo mówiła", albo "mój tato zachowywał się w tej sytuacji identycznie", tak samo Twoje dzieci będą się na tym łapały.
                                    Każdy popełnia błędy, ale niektóre można naprawić. To też jest cenna lekcja dla dzieci.
                                    Nie poddaję się, nie rezygnuję z siebie, nie toczę wojny podjazdowej, nie rozwalam wszystkiego ale próbuję inaczej rozwiązywać problemy, szukam nowych dróg.
                                    Wiele osób widzi często tylko jedno wyjście z sytuacji. Czarno-białe myślenie jest błędem. Nie ma albo-albo, są jeszcze inne wyjścia.
                                    Ty też stosujesz czarno-białe myślenie: albo będę to znosić/ wycofam się z relacji albo się rozwiedziemy. To zamyka drogę do czegokolwiek. Tak się nie da żyć. Bo dla "dobra dzieci" się nie rozwiedziesz, a innej nie znasz.
                                    • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:47
                                      pade napisała:

                                      > Wyobraź sobie teraz, że Wasze dzieci będą rozmawiały ze swoimi partnerami
                                      > dokładnie tak samo jak Wy ze sobą.
                                      > Nie, ja Cię nie straszę, to się stanie, na bank. Tak jak Ty łapiesz się czasami
                                      > na "o matko, moja mama to samo mówiła", albo "mój tato zachowywał się w tej
                                      > sytuacji identycznie", tak samo Twoje dzieci będą się na tym łapały.

                                      Jak już zostało tu na samym początku genialnie powiedziane - "nie wykłady lecz przykłady". Mało tego - jak dziecko co innego słyszy, a co innego widzi - to dostaje pomieszania z niespójności.

                                      A że przykłady działają niezawodnie i podświadomie, to sama wiem niestety bardzo dobrze. Niedawno mój facet zwrócił mi uwagę, że zachowuję się czasem wobec niego tak, jak moja matka wobec mnie! Stosuję bardzo podobny sposób "komunikacji", że tak ją nazwę - na co mu nieraz narzekałam, jak strasznie mnie to u mamy wkurza...
                                      Zatkało mnie, bo kompletnie nie zdawałam sobie z tego sprawy, ani w ogóle nie było to świadome czy tym bardziej celowe. Ja po prostu nie umiałam inaczej, powielałam jedyny znany sobie wzorzec.
                                      Podziękowałam mu, niezależnie od tego, że byłam jednocześnie na niego wściekła o co innego.
                                      Ale to mi uświadomiło, jak cholernie nieświadomie przejmuje się wzorce zachowań.
                                    • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:50
                                      To co proponujesz? Ja już wielokrotnie komunikowałam prosto jak krowie na rowie co mi nie odpowiada. Zwykle jestem zakrzyczana. Zaczęłam więc robić swoje i uczę się nie przejmować i traktować to w kategorii - to nie mój problem. Takie rozwiązanie musi jednak prowadzić do rozluźnienia więzi.
                                      • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 13:03
                                        manala napisała:

                                        > Zaczęłam więc robić swoje i uczę się nie przejmować i traktować to w kategorii
                                        > - to nie mój problem.

                                        I to jest chyba najważniejsze. Przy tym nic dziwnego, że pan się buntuje i jest w szoku, bo będzie bronił status quo - które mu w końcu odpowiada. Ale jak się zorientuje, że foch nie działa, to jest szansa, że przestanie go stosować.

                                        > Takie rozwiązanie musi jednak prowadzić do rozluźnienia więzi.

                                        hmmm... a jaka jest ta więź teraz...? Bliska i serdeczna?
                                        • manala Re: Pan Czepialski 02.08.17, 13:11
                                          Coś się jeszcze ostało.
                                      • pade Re: Pan Czepialski 02.08.17, 13:18
                                        manala napisała:

                                        > To co proponujesz? Ja już wielokrotnie komunikowałam prosto jak krowie na rowie
                                        > co mi nie odpowiada. Zwykle jestem zakrzyczana. Zaczęłam więc robić swoje i uc
                                        > zę się nie przejmować i traktować to w kategorii - to nie mój problem. Takie ro
                                        > związanie musi jednak prowadzić do rozluźnienia więzi.

                                        Nie wiem czy to do mnie czy do Oli.
                                        Komunikowanie jak krowie na rowie kojarzy mi się z lekceważeniem i agresją a nie ze stanowczością i szacunkiem. Krzyczenie nie jest porozumiewaniem się. Na zakrzykiwanie jest jeden sposób: nie rozmawiam w ten sposób, nie życzę sobie żebyś na mnie krzyczał, jak się uspokoisz wrócimy do tematu, teraz wychodzę. Tylko to wszystko winno być powiedziane w sposób spokojny i stanowczy, bez lekceważenia czy pogardy.
                                        Co do "to nie mój problem" to u Ciebie jest to na razie "sposób na" a nie rzeczywiste zdjęcie z siebie odpowiedzialności za to co jest po stronie męża.
                                        Manala, idź na terapię. Nie myśl, ze terapia to dla zaburzonych a Ty przecież nie jesteś. Terapia Ci pokaże dokładnie, w którym miejscu bierzesz na siebie za dużo, w którym za mało, co jest Twoją odpowiedzialnością, co nie jest, jak to zakomunikować ect.
                                        Idź dla dzieci, skoro dla siebie nie chcesz.
                                • ola_dom Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:37
                                  manala napisała:

                                  > Wczoraj powiedziałam, że kanapki ma sobie robić sam. Ale ematki wie lepiej.

                                  Ematka wie tyle, ile napiszesz, a napisałaś, że nie wyobrażasz sobie, żeby siedział głodny w pracy, pewnie dlatego, że jesteś DDA i to dla Ciebie nie do pomyślenia.
                            • pade Re: Pan Czepialski 02.08.17, 12:32
                              manala napisała:

                              > umiesz przyjać do wiadomości, że twoja teoria ma się nijak do rzeczywistości?
                              > nie jestem wspaniałą żoną, zamknę się czasem ze względu na dzieci ale nie znosz
                              > ę heroicznie fochów jak chciałabyś to widzieć

                              Manala, nie gniewaj się na mnie, ale ja Cię odbieram na forum, jako osobę mocno zgorzkniałą a nie jak wspaniałą żonę. Obawiam się, ze oboje bawicie się w "dosrywanki", każde chce być docenione i robi to co "do niego należy", "co się robić powinno", ale jak widać nie zaspokajacie w ten sposób wzajemnie swoich potrzeb tylko narażacie się na coraz większą frustrację.
                              Kluczem w tej sytuacji jest rozpoznanie swoich prawdziwych potrzeb (np. uznania, szacunku, zaopiekowania) i znalezienie właściwych sposobów na ich zaspokojenie. Jak widać u Ciebie stereotypowe sposoby, vide kupowanie ubrań, kanapki do pracy, nie działają, więc warto poszukać innych. I u Ciebie i u męża.
                              To nie jest proste ale uzdrawia i czyni życie lżejszym. Czego Ci życzęsmile
                        • sanrio Re: Pan Czepialski 02.08.17, 20:38
                          >Rozumiem, że twoim bliskim nie robisz jedzenia, nie kupujesz aby się przypadkiem nie poczuć zniewoloną?

                          potrafię rozróżnić przygotowanie jedzenia dla roczniaka i pomoc w przygotowywaniu dla 10-latki od codziennego robienia kanapek mężowi do pracy - ty najwyraźniej nie. Kupować mężowi ciuchy i buty? Nigdy, chyba że jako prezent i to na wyraźną prośbę (PROŚBĘ, nie rzucony w eter tekst "przydałoby mi się..."). To mój mąż, dorosły człowiek, nie niepełnosprawny czy obłożnie chory, nie muszę traktować go jak dziecka. Sorry, ale ja naprawdę nie rozumiem dlaczego ty w ogóle kiedykolwiek zaczęłaś mu te kanapki do roboty przyrządzać. On tobie też przyrządza? Bankowo masz jakiś kompleks niższości i musisz takimi zachowaniami "zasłużyć" sobie na podniesienie samooceny. Człowieku, co ty piszesz - przestałam robić kanapki? Kiedy? Wczoraj? Za miesiąc wrócisz do starych zwyczajów bo twój upośledzony mąż będzie głodował. Te baby to są naprawdę goopie, na swoje własne życzenie robią se z życia bajzel.
    • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:23
      Dzieci macie? Zależy Ci na nim? To terapia i warsztaty z komunikacji.
      Ja takiego pana puściłam w trąbę, uznawszy, że jak teraz mnie oskarża o wszystko, to przy dzieciach każdy błąd dziecka będzie moją winą.
      Ale ja i tak zła kobieta byłam, nie robiłam kanapek i nie dbałam o zapas batoników. I wędlinę musiał kupować sam. I bardzo mi z tym dobrze. smile


      PS to chyba podpada pod gaslighting i może jakieś formy przemocy psychicznej.
      • 1st.world.problems Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:35
        Ale ten gaslighting (szkoda ze nie ma jakiejś polskiej zwiezlej nazwy na to) jest juz przemocą.
        • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:51
          Masz rację, powinno być "i może jakieś inne formy przemocy psychicznej"
        • tt-tka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:16
          1st.world.problems napisał(a):

          > Ale ten gaslighting (szkoda ze nie ma jakiejś polskiej zwiezlej nazwy na to)

          Po polsku okresla sie takie zachowanie jako przygaszanie lub, dobitniej, tlamszenie.
      • zlababa35 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:37
        Aż sobie wyguglałam ten gaslightning. Bardzo ciekawe. Ech, mogłabym Wam zaprezentować wzorcowy model...
        Ileś lat trzeba było, żeby ze mnie wszystko wyparowało.
        A ile razy trzeba było zacisnąć zęby, żeby spokojnie powiedzieć "nie to nie", "to nie trzeba", "zrób, jak uważasz" (w czasie kiedy jeszcze jakakolwiek pomoc i zainteresowanie ojca córką by się przydały). Ale skutek został osiągnięty. Przestałam być ofiarą.
        • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:21
          zaraz też poczytam
    • spanish_fly Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:26
      Myślę, że prędzej czy później jednak zwariujesz, widać, że już Ci się na mózg rzuca. Czemu obsługujesz kogoś, kto jest tak niewdzięczny??? Jesteś na jego utrzymaniu? Ten człowiek się nad Tobą znęca, chodzi o to, żeby wpędzić Cię w poczucie winy, umniejszyć Cię. Nie wyobrażam sobie znosić czegoś takiego...
    • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:30
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/ch/pa/xqk6/lxUHn3BhQiHAX82rYX.jpg

      tylko nie rozumiem, dlaczego tak go obsługujesz. mój też maruda, ale dorosły człowiek, rączek mu nie urwało ani nic innego. ja tam robię swoje, marudzi czy nie, i mam tę satysfakcję, że jestem samodzielna. oraz pełne prawo oczekiwać od niego tego samego.
      • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:35
        a ewentualne próby wpędzenia w poczucie winy, czy obniżenie poczucia własnej wartości, choćby banalne i ograne "głupia jesteś" kwituję ironicznym uśmieszkiem i tekstem "chciałbyś..."
        • dziennik-niecodziennik Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:51
          chłop do Ciebie mówi "głupia jestes"??...
          • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:09
            czasem próbuje. niestety, na mnie to nie działa, bo nie jestem głupia. ale w złości jakoś nie wpada na to, żeby nazwać mnie wredną, wyrachowaną i samolubną big_grin
    • fil.lo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:35
      OMG. Powiedziałabym, żeby sam kupował produkty na swoje kanapki (i je robił). I te batony etc. A kefir jaki kupię, taki daję - takie same dla wszystkich (chyba, że ktoś mnie poprosi, bo lubi wyjątkowo jakiś tam - to staram się pamiętać w sklepie). Jeśli chce inny, to niech idzie sobie po niego przed obiadem do sklepu.
      A po akcji z ogórkiem powiedziałabym przewracając oczami, żeby sobie coś kupił po drodze i tych kanapek nie jadł.
      Tyle, że ja nie mam marudy w domu, więc takie akcje to rzadkość u mnie w domu. Gdybym miała tak ciągle, to nie wiem. Ręce opadają.
      • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:41
        Powiedziałam, żeby sobie w dupę wsadził i poszedł po bułeczki i batona do sklepu..
        • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:49
          Bez sensu. Eskalujesz.
          Spróbuj tu testowo napisać trzy odpowiedzi, które nie wzmacniają konfliktu, ale też nie są zgodą na robienie nowych kanapek.
          • fil.lo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:01
            "Kochanie, może porozmawiamy poważnie nad nowym podziałem obowiązków?" tongue_out
            • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:55
              Przynajmniej nie eskaluje sytuacji.
              Serio, po "wsadz se w dupe kanapki" nie bardzo jest jakas sensowna metoda dalszej konwersacji, mozna tylko trzasnac drzwiami. Chyba ze panstwo dysponuja specyficznym poczuciem humoru i pan blyskawicznie odparuje, ze jesli chodzi o nadawanie odpowiedniego ksztaltu pani tez spaprala sprawe. Panstwo nie dysponuja, wiec jakakolwiek nieagresywna reakcja bedzie lepsza, bo da mozliwosc rozmowy i ustalenia o co nam chodzi. Nawet jak pani sie rozplacze z nagla na srodku kuchni.
              • fil.lo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:05
                Jak najbardziej się zgadzam (moje przewrócenie oczami sprawdza się u mnie w domu, to nie ja pisałam o "wsadzaniu w dupę"). Niestety jednak nie mam dobrego sposobu na kogoś opisanego w poście startowym. To musi być mega męczące psychicznie. Starasz się, dopytujesz i zawsze coś jest nie tak. Ja bym chyba nie płakała, tylko ze zrezygnowania zaproponowała mężowi stołowanie się na mieście lub gotowanie i zakupy - tylko dla siebie lub dla wszystkich.
                • konsta-is-me Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:25
                  Jak Nie kanapki, to bedzie co innego.
                  Skarpetki.
                  Jak Nie skarpetki to...
                  Itd.
                  Chodzi o to mu byla podnozkiem.
                  Powod zawsze sie znajdzie.
    • inguszetia_2006 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:44
      Witam
      Jak to "baton do pracy nie kupiony"? Nie mógł sobie kupić batona? Batony to dobro luksusowe i trzeba na nie zapolować w sklepie jak za PRL?wink Za bardzo mu matkujesz i się rozwydrzył. Terapia szokowa potrzebna jest. Dzieci zrozumieją na pewno, bo widzą, jak ojciec wybrzydza i jaki jest upierdliwy.
      Pzdr.
      Ing
    • kitek_maly Re: Pan Czepialski 01.08.17, 11:56
      Zmęczyłam się od samego czytania.
      Zawsze taki był?
      • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:00
        Chyba mu się nasila z wiekiem.
        • tt-tka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:20
          No to stopuj go, dziewczyno, bo bedzie tylko gorzej sad
          Turzyca dobrze radzi, przygotuj sobie (i daj nam do wgladu) kilka probnych odpowiedzi/reakcji.

          Czytajac startera tez pomyslalam o synu, nastolatku w glupim wieku, do glowy mi nie przyszlo, ze piszesz o mezu...
        • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:03
          Jeszcze jedno mi przyszlo do glowy, bo obserwowalam cos podobnego - facet w idiotyczny sposob wola o milosc. Tak, wiem, Piasecki, tez mi sie w ten sposob kojarzy. Ale raczej chodzi mi o dziecko, ktore zbije wazon tylko po to, zeby sie nim zajeto.
          Tym bardziej ze wspomnialas, ze Ty zarabiasz lepiej od niego. To do czego on Ci jest potrzebny? Do niczego. Wiec domaga sie Twojej atencji, zwracania uwagi na niego, dbania o niego, jako przejawow/dowodow milosci. Bo popatrz, ten kefir mial byc lepszy. Nie gesciejszy, tlustszy, kwasniejszy, ale lepszy.

          Jesli mam racje, to przydalyby sie takie klasyczne dowody milosci, drobne slowka pochlebstwa, poglaskanie w przelocie, ew. jakas randka.
          Ale i tak nie eskalowanie konfliktow jest podstawa. Bo to niszczy Ciebie i niszczy dzieci.
          • daszutka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:22
            Przydałby się do robienia kanapek do pracy.
          • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:39
            turzyco, masz pewnie rację, ale mówimy o dorosłym człowieku. ja dostaję szału, kiedy mój własny mąż ma focha, że nie poświęcam mu czasu, a jednocześnie jakoś nie poczuwa się do partycypowania w pracach domowych, z których owoców siłą rzeczy korzysta. a nie wychowywał się w rodzinie ze służbą...
            • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:45
              Ja wiem, ze to jest koszmarnie uciazliwe, ze trzeba 40-latka wychowywac jak 8-latka i tlumaczyc mu, ze albo sam przelozy zmywarke, powiesi pranie etc albo sie nie bedzie mialo czasu.
              Ale znam ten rodzaj czepliwosci i wrogosci, ktory opisuje Manala z dosc bliskiej rodziny i wiem, jak bardzo pomoglo wszystkim zrozumienie, ze ta narastajaca wrogosc faceta jest w sumie wlasnie efektem strachu o utrate milosci. Idiotyczne, bo to cala rodzine bardzo do niego zrazalo, ale ludzie czasem zachowuja sie kretynsko.
              • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:16
                muszę to sobie przemyśleć.
                szczerze mówiąc, mam ostatnio problem z facetami, zachowującymi się kretyńsko, w najbliższej rodzinie nie mam innych niestety, i może dlatego mało we mnie empatii i sympatii. obiektywnie fajni ludzie, ale wszyscy jak jeden mają obecnie kryzys i trochę za dużo tego naraz.
                • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:34
                  Pamietam te fale kryzysu w pokoleniu moich rodzicow, to bylo koszmarne, wiec serdecznie wspolczuje. Przy czym ja nie namawiam, zeby sie dawac udeptywac, ale mnie pomaga niesamowicie, jak rozumiem, skad sie biora ludzkie zachowania. Bo czasem mozna dac komus to, czego potrzebuje w inny sposob, i mniejszym - dla nas - kosztem. Albo uznac, ze nie jestesmy w stanie tego dawac i zastanowic sie nad nowa forma kontaktow.
                  • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:36
                    zle przecinek, mialo byc: dac komus to, czego potrzebuje, w inny sposob i mniejszym - dla nas - kosztem.
        • zlababa35 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:41
          Matka mojego ojca miała takiego męża. Ja mam tylko przebłyski z jakichś sporadycznych spotkań z nim. Bardzo nieprzyjemny, upierdliwy, czepiający się człowiek, wobec żony, synów, synowych.
          I wiesz co, ona to przemilczała, tolerowała, odpuszczała. W pewnym momencie przyznała się mojej matce - swojej ówczesnej synowej - że przez mężusia chodzi do psychiatry, bierze hydroxyzynę.
          Jak nie utniesz, to się będzie nasilać.
        • anorektycznazdzira Re: Pan Czepialski 02.08.17, 17:59
          dokręć śrubę!
    • panna_lila Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:29
      znam ten typ...tylko mój już umie kupić i ugotować to co lubi, a przynajmniej to na co miał ochotę.
      Marudzenia u marudy nie da się wyeliminować, ale można tak się ustawić, żeby nas to marudzenie nie dotykało. Stanowczo i grzecznie, bez eskalowania, jeśli nie dość że maruda to furiat
    • beataj1 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:41
      Moj miał takie zapędy (to styl wychowania - wieczne niezadowolenie).
      Marudził że mu zaprasowuje rękaw w koszulach - dostał informacje: ma dwa wybory - albo ja mu zaprasuje rękaw albo sam sobie nie będzie go zaprasowywał. A potem dodałam że ma w promocji wybór 3 - za chwilę biorę nożyczki i wszystkie koszule będą bez rękawów. I czary - nie przeszkadza zaprasowany rękaw.
      Po akcji z ogórkami miąłby jak w banku że przez najbliższy dłużej nieokreślony czas miałby wszystkie kanapki tylko z ogórkiem kiszonym.

      U mnie było jeszcze marudzenie o to że obiad na niego nie czeka po przyjściu z pracy - i to właśnie wyrażone czepialskim tonem - to potem przez tydzień czekał - o 14 wjeżdżał na stół i tak czekał do tej 17.30 jak chłop wracał.

      Ale ja mam maksymalny poziom złośliwości w takich sytuacjach i chłop się szybko nauczył że miauczenie się nie opłaca. A w drobiazgach zwykle mu mówię by cierpiał w milczeniu.

      Przy czym u niego to naprawdę jest automatyzm - ja widzę że on tego nie robi złośliwie - i jak mu wskażę kretynizm zachowania (zwykle przekręcając sprawę aż do absurdu) to sam mi przyznaje rację.
      • 1st.world.problems Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:50
        A tego automatyzmu/odchylenia przed ślubem nie było?
        • beataj1 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:01
          Nie było ślubu.
          Ale fakt zauważalne to stało się po paru lata mieszkania razem i z wiekiem się pogarsza.
      • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:52
        O rany! W jakis sposob podziwiam, w jakis sposob oddycham z ulga, ze nie musze uciekac sie do takich sztuczek.

        Ale rekawow nie zaprasowuje, w zamian nigdy nie zmywam, wiec to dobry deal.

        Na wyobrazenie kanapki z dzemem i ogorkiem kiszonym musze chichotac.
        • tt-tka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:57
          Ja tam chetnie robilam kanapki, bo lubie czary-mary, buzki ukladac czy inne cuda (a propos, wyszlo wznowienie M.Terlikowskiej "Kuchnia pelna czarow" (czy moze cudow?), na razie pierwsza czesc, ta z okladka w niebieska kratke, polecam !) - ale gdybym uslyszala czy zobaczyla grymasy, sniadania do pracy pan robilby sobie sam. Po prostu.
          • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:28
            ja jestem może dziwna, ale od zawsze wolę sama szykować sobie jedzenie, niż jeść zrobione przez kogoś (tj obiad u mamy czy babci od czasu do czasu zjem chętnie, jeśli mój mąż ugotuje, to też, ale najbardziej mi smakuje, kiedy przyrządzam sama). nie przeszkadza mi też, jeśli jem sama, bo wtedy mogę czytać przy jedzeniu big_grin
            • beataj1 Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:32
              Ja też wolę sobie sama robić. Kiedyś przy okazji robiłam też dla chłopa. Ale jak zamarudzil to w trosce o jego szczęście pozwoliłam mu robić sobie kanapki samemu. I nagle przestał mieć uwagi. A minęło już dobre parę lat. Zawsze jest właściwy ogórek.
          • manala Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:27
            No widzisz. Dla mnie też te kanapki problemem nie są. Problemem jest marudzenie.
            • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:39
              Mylisz pojęcia. Marudzą pięciolatki. Twój mąż traktuje Cię jak darmową służącą.
            • turzyca Re: Pan Czepialski 01.08.17, 19:59
              Wiesz, dla mnie problemem nie jest prasowanie. Lubie, prasuje swoje, uprasuje tez chlopu. Ale on ma swiadomosc, ze to jest cos, co robie dla niego, nie jest moim obowiazkiem, ale dobra wola. I ze skoro ja robie cos dla niego, to trzeba za to podziekowac, jak mu sie cos nie podoba, to zwrocic uwage w mily sposob.
              Zasadniczo bycie w zwiazku powinno byc korzystne, w zwiazku powinno byc latwiej niz bez zwiazku. Powinno sie miec sumarycznie mniej obowiazkow, powinno sie miec wsparcie. Bo jesli bez zwiazku byloby latwiej niz w zwiazku, to po co ten zwiazek prowadzic? Po co sie meczyc? Dla idei?
    • hermenegilda_zenia Re: Pan Czepialski 01.08.17, 12:46
      Matko boska, ze tez zdrowe na umyśle, pracujące kobiety dobrowolnie robią za mamuśkę i kocmolucha dorosłych i zdrowych umysłowo chłopów w XXI wieku to zastanawiam sie, co tu nie tak. Pan przechodzi płynnie od mamusi do zonusi, zrobi dzieci, które tez to oglądają i uczą sie, ze baba to zawsze służąca a pan to hrabia i sie go obrabia bez szemrania. Teraz jasne, dlaczego tu tyle beznadziejnych chłopów dookoła, dla których słowo partnerstwo to coś gorsze niż AIDS.
      • panna_lila Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:01
        widzisz, bo jak kobieta chce pomarudzić, to robi to na ematce, do przyjaciółki albo do wnętrza własnego ja..., a mężczyzna - on może tylko w domu, wobec żony, bo w pozostałych miejscach (praca, kumple) - to on jest macho!
      • kanga_roo Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:04
        ja kompletnie nie rozumiem, jak to się dzieje, że dorośli faceci mają oczekiwania, żeby ich obsługiwać. każdy woli przyjść na gotowe niż sprzątać, gotować, prać i prasować, ale już nawet artykułowanie tego wzbudza moje zdumienie, a to, że kobiety idą na taki układ, tylko to zdumienie potęguje.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:49
          No nie wiem czy kazdy. Moj maz sie tak nie zachowuje. Ale jak sie poznalismy to juz dawno mieszkal sam i jak sie do niego wprowadzilam to absolutnie nie wyrywalam scierki, noza itp.
    • stacie_o Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:20
      Masz męża moich dzieci za męża? współczuję, szczerze. ja jestem zależna finansowo i póki co nie widzę szans na zmianę. i powoli powoli jest ze mną gorzej.
    • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:24
      Manala, albo postawisz mu granice albo będzie gorzej. Możesz na spokojnie poinformować, że ponieważ Twoje kanapki mu nie smakują proponujesz by robił je sobie sam. Nie matkuj mu bo to dorosły, zdrowy facet. Nie kupuj ubrań, batonów do pracy (chyba, że robisz zakupy i mąż Cię o to poprosi), nie rób tysiąca innych rzeczy, które może zrobić sam. Na początku będzie trudno, przetrwasz. Moja teściowa wprowadziła nowe zasady na emeryturze. Teść nauczył się gotować, prasować, robić zakupy. Na początku miał pretensje, ale była nieugięta. Co ciekawe zarówno mój mąż, jak i jego brat od początku byli bardzo samodzielni i to między innymi oni namówili matkę na zmianę.
    • dido_dido Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:24
      Ale wiesz, że to jest przemoc psychiczna?

      I że nie ma ofiar, są tylko ochotnicy
    • aj.riszka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 13:45
      Ale co 'dostajesz' w zamian za te kanapki do pracy?
      W zyciu nie przyszlo mi do glowy aby doroslemu robic kanapki do pracy, rece ma sprawne?
      • sanrio Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:00
        no toć ogórki małosolne SAM zrobił.
        • tt-tka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:25
          sanrio napisała:

          > toć małosolne SAM zrobił.
          >

          Za malo zrobil, stwierdzam surowo. Powinien jeszcze wynalezc sposob na utrzymanie ich w malosolnosci, a nie zeby kisily sie az do stanu ukiszenia. Albo szybciej i wiecej zjadac, zeby nie zdazyly sie ukisic. To choc jeden powod do czepiania sie mialby mniej.
          Chyba ze to bylo celowe, zeby moc sie czepiac...
      • zuleyka.z.talgaru Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:54
        A ja robie mezowi kanapki do pracy smile przy okazji szykowania sniadania dla rodziny. Czasem to on robi dla mnie, zebym w ogole jedla. Jak bylo ze mna zle to wstawal o 5 i szykowal jedzenie na caly dzien dla calej rosziny.
        • black-cat Re: Pan Czepialski 01.08.17, 16:09
          Co by było, gdybyś ich nie zrobiła? Podejrzewam, że mąż bez problemu zrobiłby je sam i zapytałby z czym zrobić Tobie. Robisz, bo chcesz a Twój mąż to docenia i nie robi awantur jak kanapek nie ma, albo są z ogórkiem kiszonym.
    • mamagapka Re: Pan Czepialski 01.08.17, 14:05
      Jak nie zwariować? Przestac go obsługiwac i mu dogadzać. Powiedzieć mu: 'Słuchaj, jak ci się nie podoba to zrób sobie sam/ kup sobie sam/ ugotuj sobie sam...' I jeszcze :'Przestań mnie strofować , sama wiem co mam robić' i 'skoro ty się znasz na wszystkim to napraw'. Jak słowo daję, wlazł ci na głowę.
    • zuleyka.z.talgaru Re: Pan Czepialski 01.08.17, 15:56
      O jezu uncertain czemu Ty sobie na to pozwalasz?
    • afro.ninja Re: Pan Czepialski 01.08.17, 16:01
      Facet raz, ze cię nie szanuje, ani twojej pracy, to też po prostu nie lubi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka