Dodaj do ulubionych

granice prowokacji

06.10.04, 17:26
Czy istnieją wg Was granice prowokacji? Do założenia tego wątku skłoniła mnie
wypowiedź Radosława Majdana w programie „Kuba Wojewódzki”. Piłkarz ten
tłumaczył, dlaczego nie uważa za profetyczną wypowiedzi swojej dziewczyny –
Dody o Panu Jezusie. M. in. dlatego nie uwaza, gdyż osoba owa – i tu cytat –
przeczytała to w jakiejś książce... Poruszyło mnie to do głębi.
Obserwuj wątek
    • devil1981 Re: granice prowokacji 06.10.04, 18:09
      Dla mnie to co dla niektórych jest prowokacją jest po prostu czyimś zdaniem.
      A co takiego powiedziała owa Doda?
      • tornadooo Do Devil1981/18lipiec 06.10.04, 18:17
        A co taka ciekawska jesteś?Co chcesz nową sygnaturkę stworzyć?
    • tornadooo Re: granice prowokacji 06.10.04, 18:20
      A co do tematu to jasne ze istnieja granice prowokacji!
      Poza tym dla mnie Doda jest człowiekiem, ktory za wszelka cene chce zrobic
      kariere, wg mnie strasznie głupio postepuje , jest pusta...
    • wieczna-gosia Re: granice prowokacji 06.10.04, 19:03
      uwazam ze granice prowokacji wyznaczaja prowokowani smile
      jak pozywaja do sadu tzn ze granica zostala przekroczona.
      od Dody za wiele nie wymagam poza prezentowaniem wdziekow a juz na pewno nie
      wyczucia granic smile)))
    • triss_merigold6 Jaka prowokacja... 06.10.04, 20:11
      Szczerze mówiąc to nie widzę sensu zastanawiania się nad tym co powiedziała
      osoba o IQ niższym niż ma mój pies... Niech się skoncentruje na prezentowaniu
      ciała nie intelektu.
      • wieczna-gosia Re: Jaka prowokacja... 06.10.04, 20:47
        triss_merigold6 napisała:

        > Szczerze mówiąc to nie widzę sensu zastanawiania się nad tym co powiedziała
        > osoba o IQ niższym niż ma mój pies... Niech się skoncentruje na prezentowaniu
        > ciała nie intelektu.

        ale czytac umie wink)))
        • triss_merigold6 Re: Jaka prowokacja... 06.10.04, 21:10
          No, moja psina czytać nie potrafi ale: zna się na zegarku (budzi mnie idealnie
          o 8:30 rano), potrafi kłamać (tj. udawać psa z Oświęcimia, który nie jadł
          tydzień) i liczyć (liczy spacerki, nie da się wykołować trzema zamiast
          czterech).
          • melka_x Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 09:14
            triss_merigold6 napisała:

            > No, moja psina czytać nie potrafi ale: zna się na zegarku (budzi mnie
            idealnie
            > o 8:30 rano), potrafi kłamać (tj. udawać psa z Oświęcimia, który nie jadł
            > tydzień) i liczyć (liczy spacerki, nie da się wykołować trzema zamiast
            > czterech).

            Mój jeszcze potrafi zacierać ślady po przestępstwie oraz utrudniać śledztwo.
            Kiedyś zeżarł tort stojący na stole, po czym tortownicę nakrył ściereczką. A na
            pytanie (które doskonale rozumie) czyli "kto to zrobił?" szuka kota.
            Do Gosi - sądzę, że wieści o tym, że Doda umie czytać są mocno przesadzonewink))
            Do autorki wątku - prowokacja zawiera element premedytacji. Osoba, która tak
            jak Doda, po prostu gada od rzeczy, nie prowokuje, ale właśnie gada od rzeczysmile



            • wieczna-gosia Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 09:18
              melka_x napisała:

              > triss_merigold6 napisała:
              >
              > > No, moja psina czytać nie potrafi ale: zna się na zegarku (budzi mnie
              > idealnie
              > > o 8:30 rano), potrafi kłamać (tj. udawać psa z Oświęcimia, który nie jadł
              >
              > > tydzień) i liczyć (liczy spacerki, nie da się wykołować trzema zamiast
              > > czterech).
              >
              > Mój jeszcze potrafi zacierać ślady po przestępstwie oraz utrudniać śledztwo.
              > Kiedyś zeżarł tort stojący na stole, po czym tortownicę nakrył ściereczką. A
              na
              >
              > pytanie (które doskonale rozumie) czyli "kto to zrobił?" szuka kota.
              > Do Gosi - sądzę, że wieści o tym, że Doda umie czytać są mocno przesadzonewink))
              > Do autorki wątku - prowokacja zawiera element premedytacji. Osoba, która tak
              > jak Doda, po prostu gada od rzeczy, nie prowokuje, ale właśnie gada od
              rzeczysmile
              >
              >
              >
              nie mam tak zdolnego psa jak wy a moj kot umie w kazdej chwili byc pod nogami i
              na widoku. Wiec pewnie gdyby byl mniej siersciasty i bardziej biusciasty,
              nazywalby sie Doda wink)
              • melka_x Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 09:44
                > nie mam tak zdolnego psa jak wy a moj kot umie w kazdej chwili byc pod nogami
                i
                >
                > na widoku. Wiec pewnie gdyby byl mniej siersciasty i bardziej biusciasty,
                > nazywalby sie Doda wink)

                Nie doceniasz swojego kotawink))
                Kot:
                -nie kłamie udając głodnego, bo kot swoją godność ma i żebrać o żarcie nie
                będzie, sam sobie weźmie z talerza
                -nie zna się na zegarku, bo co go do licha obchodzi kiedy wstaniesz? Mało to
                bardziej interesujących rzeczy niż Ty?
                -nie liczy spacerków, bo jak będzie chciał sam sobie pójdzie i na co mu niby
                Twoje towarzystwo? A w ogóle to pies jest idiotą, że tak się upiera przy
                spacerach, skoro można się w tym czasie zdrzemnąć
                -nie zaciera śladów przestępstwa, bo co go obchodzi Twoje zdanie? Niby co mu
                zrobisz?wink Bez żartówwink

                Wniosek - Twój kot nie mógłby być Dodąwink))
                • triss_merigold6 Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 09:47
                  Czy to z książki "Jak żyć z neurotycznym kotem"? Pamiętam, że popłakałam się
                  przy fragmencie o kąpaniu...
                  • wieczna-gosia Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 09:56
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Czy to z książki "Jak żyć z neurotycznym kotem"? Pamiętam, że popłakałam się
                    > przy fragmencie o kąpaniu...


                    tez pamietam te ksiazke wink)
                    wycierac ostroznie uwazajac by krew ne kapala na czyste futerko wink)))))
                    Moze moj kot moglby byc Pieknym Radoslawem? Codziennie o 23 gdy ja padam na
                    pysk ten sierciuch urzadza sobie puchar swiata w pilce noznej wink
                    A tak w ogole ogladnelam sobie az wczoraj powiatowego z pieknym Radoslawem wink
                    I tak sie zastanawiam kto jest slabszym ogniwem w tym zwiazku wink chyba sa
                    partnerami w pelnym tego slowa znaczeniu wink
                    • umasumak Re: Jaka prowokacja... 08.10.04, 00:05
                      wieczna-gosia napisała:

                      > triss_merigold6 napisała:
                      >
                      > > Czy to z książki "Jak żyć z neurotycznym kotem"? Pamiętam, że popłakałam
                      > się
                      > > przy fragmencie o kąpaniu...
                      >
                      >
                      > tez pamietam te ksiazke wink)
                      > wycierac ostroznie uwazajac by krew ne kapala na czyste futerko wink)))))

                      Albo: przed przystąpieniem do kąpieli należy założyć odzież ochronną, rękawice
                      do łokci i znieczulić się szklaneczką whiski wink)
                  • melka_x Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 09:56
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Czy to z książki "Jak żyć z neurotycznym kotem"? Pamiętam, że popłakałam się
                    > przy fragmencie o kąpaniu...

                    O! Nie znam książki, w takim razie trzeba kupićsmile. Naprawdę ktoś wpadł na
                    pomysł, że kota można wykąpać? Fiu fiu powodzenia życzę...
                    Powyższe to tylko obserwacje z mieszkania kątem u kotawink))
                    • mharrison Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 10:15
                      Ja się przyznam. Było to ponad 10 lat temu, więc moge złożyć na karb młodego
                      wieku smile
                      Wykapałam moją kotkę, ale tylko raz smile
                      Zaowocowało to sporą ilością zadrapań na przedramionach.

                      Dodatkowo moja kotka:
                      - co do menu była bardziej wybredna niż mój mąż i dzieci razem wzięte, gust
                      kulinarne niezmiernie wysmakowane, kubki smakowe wyrafinowane do granic
                      możliwości i poza
                      - czasami zaszczycała mnie swoim towarzystwem podczas snu, układając mi sie na
                      szyi jak szal
                      - codziennie rano uprawiała gimnastykę, biegając po meblach wzdłuż pokoju, za
                      każdym razem lądując na parapecie, na szybie (nie mam firanek) - tu mogę się
                      zgodzić co do zbieżności poziomu IQ Dody i mojej kotki
                      - przed narodzinami mojego pierwszego syna oddałam ją mojej koleżance,
                      posiadaczce domku pod Warszawą i dużego psa (rasy psów niestety wykraczają poza
                      moją wiedzę i krąg zainteresowań), z którym weszła w świetną komitywę.

                      Marzy mi się kociak, ale mąż powiedział: najpierw domek z ogródkiem, a dopiero
                      potem zamiana pampersów na kuwetęsmile
                      • melka_x Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 10:31
                        Magda Ty miałaś anioła, nie kota. Jesteś pewna, że nie miał skrzydełek?wink
                        Ja jestem przekona, że gdybyśmy spróbowali wykąpać kota nie uszlibyśmy z
                        życiem...
                        Zaszczycał Cię swoją obecnością w łóżku? Nasz jest przekonany, że tak jak
                        mieszkamy kątem u niego i wyżeramy mu zapasy z jego lodówki, tak i śpimy w jego
                        łóżku w gościnie. Gdy śpiąc zapomnimy się i kot uzna, że za daleko któreś z nas
                        wystawiło nogę i w ogóle to skandal, że tyle miejsca zajmujemy, przywołuje nas
                        do porządku wbiciem pazura w piętę. Porządek musi być. Gwoli sprawiedliwości
                        trzeba powiedzieć, że traktuje nas łaskawiej niż psa, któremu nawet do łóżka
                        nie wolno się zbliżyć...
                        • isma Re: Jaka prowokacja... 07.10.04, 10:50
                          Chi, chi, nasz kot, zupelnie jak zwierze opisywane ongi przez Konwickiego, mial
                          zwyczaj przebiegania piorunem przez przedpokoj i kopania nas (jesli przypadkowo
                          znalezlismy sie na trasie przelotu) wzgardliwie z tylnych nog.
                    • umasumak Re: Jaka prowokacja... 08.10.04, 00:10
                      melka_x napisała:

                      > triss_merigold6 napisała:
                      >
                      > > Czy to z książki "Jak żyć z neurotycznym kotem"? Pamiętam, że popłakałam
                      > się
                      > > przy fragmencie o kąpaniu...
                      >
                      > O! Nie znam książki, w takim razie trzeba kupićsmile. Naprawdę ktoś wpadł na
                      > pomysł, że kota można wykąpać? Fiu fiu powodzenia życzę...
                      > Powyższe to tylko obserwacje z mieszkania kątem u kotawink))

                      A ja kąpie mojego kota smile). Ale mój kot wogóle nie drapie smile). Na tym zresztą
                      kończy się jego uprzejmość wink)
    • izams Re: granice prowokacji 07.10.04, 10:01
      Witam - świetny watek - mam na myśli zachowania psów i kotów - szkoda , ze tak
      fajnych wypowiedzi nie znajde na " zwierzeta" .
      Usmiałam sie do łez.
      Co do opisu zachowań psów - jakbym czytała o moich - i dodam jeszcze
      rygorystyczne przestrzeganie pór posiłków - 8 i 17 - jeśli nie - to mam cały
      repertuar popisów , zeby zwrócic mi uwage na moje karygodne zapominalstwo.
      Co do kotów - jescze nie mam - ae polecana książkę napewno przeczytam !
      Co do prowokacji - no cóż to chyba subiektywna sprawa - bo to codla innych jest
      prowokacja ( zwłaszcza w polityce ) to dla mnie błazeństwem .
      Ale musze w końcu zobaczyć kto to jest ta Doda,
      poz,
      Iza
    • kopiec-arleta Re: granice prowokacji 07.10.04, 17:27
      Sękju uprzejmie za interesuące rozwinięcie wątku o zwierzętach.
      Tak poważnie - byłam po raz pierwszy od długiego czasu oburzona. Wychodze z
      załozenia, słusznego, ujak mniemam, że nawet dla osób niewierzacych Osoba
      Jezusa czy Matki Bożej powinna pozostać nie do ruszenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka