mag1_k
15.10.17, 19:39
Proszę powiedzcie mi, czy Waszym zdaniem się czepiam katechetki, kiedy owa Pani ma zamiar stawiać oceny za konkretne praktyki religijne. Chodzi o spowiedź w bardzo konkretnych dniach i uczestnictwo we mszy świętej, parę razy pod rząd raz w miesiącu. Ocen negatywnych za te praktyki niby nie będzie, ale dodatkowa szóstka z religii, jeżeli dziecko przyniesie odpowiednią liczbę pieczątek i podpisów od księdza, u którego się wyspowiada. Bardzo mnie ta sprawa poruszyła. Nie ma możliwości otrzymać tej szóstki dziecko, które ma w tym konkretnym dniu zajęcia pozaszkolne. Poza tym można przedstawić masę innych powodów, dlaczego akurat w te wyznaczone dni nie będzie dziecka w kościele.
Powiedzcie, czy to takie dziwne, że wymagam od szkoły oceniania za wiedzę i umiejętności dziecka, a nie za zagospodarowanie czasu wolnego po szkole, tym razem na praktyki religijne.
Wierząca głęboko jestem, więc nie chodzi o życie w wierze jako takie, ale o postawę katechetki.
Co zrobiłybyście na moim miejscu. Sprawa świeża z końca tygodnia, jeszcze z Panią nie rozmawiałam.