hedna 21.10.17, 23:15 nie mam siły tego dźwigać Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
livia.kalina Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:16 Napisz konkretnie o co chodzi. Sama wiesz, że forum potrafi realnie pomóc. Odpowiedz Link Zgłoś
sanrio Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:18 Co się dzieje hedna? ☹️ Coś z synem? Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:40 jak mozemy pomoc. pisz! czekamy! Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:44 Ale ,ze forum ma sie domyslac,jakas gra? Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:59 Zartuje tez sie zmartwilam i czekam az cos napisze. Odpowiedz Link Zgłoś
czarniejszaalineczka Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:45 co się dzieje ? Odpowiedz Link Zgłoś
jasnoklarowna Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:51 proszę napisz coś więcej. Zdrowie czy związek czy coś z dzieciakiem? czasem nawet jak nie pomożemy to przynajmniej wygadasz zal i emocjeopadną Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:52 HednaHedna żyjesz? Daj znać bo się martwimy 🙁 Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: wszystko mi się zawaliło 21.10.17, 23:54 Pisz, pisz dziewczyno, o co chodzi, razem udźwigniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:04 Wywa tol co Ci leży na sercu, wpomożemy dobrą radą 😊 Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:33 Utknęłam w martwym punkcie.Moje małżeństwo to fikcja.Mieszkamy jak obcy ludzie.No ku... ,jest chłop i nie ma chłopa! Tuś mimo zmiany leczenia miał przed wczoraj padaczkowy dzień (umęczył się). W ogóle ma gorszy czas ,pojawiają się nowe trudne zachowania.Chciałbym mu pomóc,ale już nie wiem jak Z córką wyszły kłopoty zdrowotne, martwię się.Fizykoterapeuta pokazał mi (w szkole sprawdzali dzieciom postawę itd), że A. ma jakiś problem z miednicą (te okolice),możliwe,że prawa nóżka jest odrobinę dłuższa. A ja cholera jasna tego nie zauważyłam!!! Biega,tańczy,nie widać nic nieprawidłowego .Byłam u lek. po skierowanie,pójdziemy to posprawdzać. Jest cudowna,ale zaczyna się pojawiać pyskowanie,fochy i te klimaty. A mąż jak obcy człowiek.Rozejść się - nie bardzo, ciągnąc to jak??Zdrowie mnie nie rozpieszcza.Kasa się nie zgadza,jak w tej reklamie.Nieustannie żyję w stresie,to już tak długo trwa............ Odpowiedz Link Zgłoś
tanebo2.0 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:40 Pamiętaj że po nocy przychodzi dzień a po dołku górka, A po kłopotach... Odpowiedz Link Zgłoś
amsterdama Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:42 Z mężem tak zawsze było, czy ostatnio się wycofał? Tylko dla Ciebie obcy, czy dla dzieci też? Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:55 Skoro ma z nim dwoje dzieci to raczej nie zawsze tak bylo Odpowiedz Link Zgłoś
nathasha Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:54 Hedno, najtrudniej spojrzec na wszystko z pewnej perspektywy, wyjsc, stanac obok i spojrzec na wszystko bez emocji. A wtedy zwykle to co przeraza, stresuje, smuci okazuje sie nie byc takie straszne, stresujace, zasmucajace. Zdrowie jak wiesz najwazniejsze. Dbaj wiec o swoje, i na tyle na ile mozesz - dzieci. I pamietaj ze stres bardzo szkodzi wiec poszukaj jakiejs odskoczni, chocby zupelnie malutkiej, czegos co da Ci wytchnienie. Nozka sie na razie nie przejmuj, bo nie ma czym, jak bedzie czym yo sie wtedy przejmuj. Co do meza, moze on czuje sie tak jak Ty, nie dowiesz sie jesli nie porozmawiasz. A jesli to nie czas na rozmowe to choc niech wie ze trzeba ja odbyc, mozs nie teraz ale wkrotce. W zwiazku bywaja rozne chwile, kluczem jest to zebyscie choc wiedzieli na jakim etapie jest kazde z was. Jesli oboje jestescie zmeczeni, zestresowani, zdolowani, czujecie ze emocje drugiej osoby was obciazaja to moze stad to oddalenie. I Hedno, z wszystkiego jest jakies wyjscie, kazda dolina sie kiedys konczy. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 00:54 Jak zwykle pewnie wyjde na ta niedobra,ale meza bym nie winila,ty w stresie ,on glazem nie jest tez sie martwi. Zestresowana kobieta nie jest nigdy taka jak przed problemami,twoje zachowanie w stosunku do niego tez napewno sie zmienilo nawet jesli tego nie widzisz,ale on napewno tak. Dziwna tendencja martwienia sie na zapas o corke bedziesz sie martwic jak diagnoze potwierdzisz a ja jestem pewna ze nie. Jako matka bys zauwazyla a takie badania szkolne czest nie maja nic wspolnego z prawda. Choroba dziecka musiala sie jakos odbic na waszym malzenstwie. Obydwoje jestescie przemeczeni i nie ma co sie nawzajem obwiniac,myslec o rozstaniu tylko zadbac o odpoczynek,relacje miedzy wami,przypomniec sobie ile was laczy a gdzies przez dzien codzienny sie zgubilo. Duzo rozmow przy winie ,swiecach,bez rozmow kazdy zwiazek jest tracony. Wez tego meza za reke zapytaj co sie dzieje,zabierz na kolacje czy spacer,poswieccie sobie troche czasu. Kasa najmniejszy problem ona nie buduje relacji najpierw zadbaj o atmosfere w domu bo ona odbija sie na was wszystkich,brak kasy niszczy ale na kase sa sposoby dzisiaj nie ma za tydzien bedzie a milosc,uczucia zabite zniszczone czesto juz nie wracaja jak sie o nie w pore nie zadba. Wierze,ze dacie rade pozbierac to wszystko do kupy. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:03 Kasa najmniejszy problem - zwykle mówi tak osoba ktora na jej brak nie narzeka. Owszem brak kasy to problem i może czesc stresu i kłopotów małżeńskich hednyhedny właśnie jest jego wynikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:07 Napewno jest nie przecze ale jak na tym sie skupia sa straceni jako malzenstwo najpierw sprawy wazniejsze oni potem kasa jak zaczna grac do wspolnej bramiki problemy beda mniej bolesne. Przytulenie co rano,zwykly serdeczny dotych bliskiej osoby lagodzi wszystko i latwiej sie pokonuje problemy Odpowiedz Link Zgłoś
majenkir Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:36 jola-kotka napisał(a): > Kasa najmniejszy problem ona nie buduje relacji ?? Polowa rozwodow spowodowana jest problemami finansowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:21 Wiem,kasa i zle relacje to podwojny powod do rozwodu,dlatego niech zadbaja o relacje bo sa straceni a razem moga zaradzic na brak kasy bo beda ze soba rozmawiac,co dwie glowy to nie jedna. Dobra atmosfera sprzyja trafnym pomyslom. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:36 Myślę , ze większy doplyw kasy nie zaszkodzilby rodzinie hedny. Wiele zmartwień odpada gdy są pieniądze na prywatne leczenie, leki, rehabilitację, pomoc do domu i opiekę nad trudnym dzieckiem gdy się chce/potrzebuje odpocząć. Plus nastolatka w fazie buntu. A tak do stresu zdrowotnego dokłada się lęk czy na wszystko starczy, czy auto się nie zepsuje, nie będzie dodatkowych wydatków na cokolwiek a budżet się domknie. Myślę, że wiele trudnych relacji między małżonkami bierze się ze zbyt małych dochodów i stresu jaki to generuje... Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 03:46 Jtak tylko obawiam sie ze nad doplywem kasy to bedzie trzeba popracowac,miec pomysl a latwiej we dwoje no i nad malzenstwem mozna pracowac od zaraz. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:00 Hmm trudna sytuacja faktycznie. hedna napisała: > Utknęłam w martwym punkcie.Moje małżeństwo to fikcja.Mieszkamy jak obcy ludzie. > No ku... ,jest chłop i nie ma chłopa! Facet daje ciała, ze cie nie wspiera w takiej sytuacji. Rozumiem, ze bez niego sobie nie poradzisz finansowo? Tuś mimo zmiany leczenia miał przed wczor > aj padaczkowy dzień (umęczył się). W ogóle ma gorszy czas ,pojawiają się nowe trudne zachowania.Chciałbym mu pomóc,ale już nie wiem jak Może grupa wsparcia dla rodziców dzieci z tym problemem by pomogła? Z córką wyszły kłop > oty zdrowotne, martwię się.Fizykoterapeuta pokazał mi (w szkole sprawdzali dzi > eciom postawę itd), że A. ma jakiś problem z miednicą (te okolice),możliwe,że p > rawa nóżka jest odrobinę dłuższa. A ja cholera jasna tego nie zauważyłam!!! Biega,tańczy,nie widać nic nieprawidłowego .Byłam u lek. po skierowanie,pójdziemy > to posprawdzać. Jest cudowna,ale zaczyna się pojawiać pyskowanie,fochy i te klimaty. Akurat mam syna z nierównymi nogami i to nic strasznego. Pewnie będzie nosiła wkładkę ortopedyczna w butach by wyrównać różnicę i tyle . Tylko Z bieganiem i tańcem może być gorzej bo akurat mój nie może sportów zbyt obciazajacych nogi jak bieganie, piłka czy taniec. Zróbcie rtg całych nóg to wyjdzie czy jest różnica w długości. Czy lopatki na nierówno jak stoi prosto? A mąż jak obcy człowiek.Rozejść się - nie bardzo, ciągnąc to jak??Zdrowi > e mnie nie rozpieszcza.Kasa się nie zgadza,jak w tej reklamie.Nieustannie żyję w stresie,to już tak długo trwa............ Masz jakieś wsparcie rodziby, rodzeństwa, przyjaciół? Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:03 Facet uczucia tez ma i tez moze miec gorszy okres,takze wieszanie psow na nim jest raczej glupie. Maz tez raczej cierpi z powodu calej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:26 choroba twojego synka i zwiazany z nia stres odbija sie po prostu na calej rodzinie. tak jest zawsze, gdy ktorys z czlonkow rodziny jest przewlekle chory, to zawsze ogromny stres. zmagacie sie z tym juz kilka lat i nic dziwnego, ze czujesz, co czujesz. moze jak radzi bergamotka, jakas grupa wsparcia dla rodzin z podobnym problemem bylaby pmocna? no i z mezem sprobujcie porozmawiac. moze wcale nie jest tak zle, jak ci sie wydaje. z calego serca ci tego wlasnie zycze. nie martw sie na zapas o zdrowie swojej corki, ale koniecznie zrob badania i sprawdz, czy faktycznie cos jest na rzeczy. porzadne rtg calego kregoslupa i nog powinno pokazac, czy jest problem i gdzie. calkiem mozliwe, ze ma to samo, co ja, czyli boczne skrzywienie kregoslupa w okolicy ledzwiowej. mam od tego jedna noge krotsza. rehabilitacja, odpowiednie cwiczenia powinny pomoc. pewnie bedzie nosila wkladke ortopedyczna, ale skoro tanczy i biega, to to nie moze byc duza roznica. nie wiem, ile lat ma twoja corka, ale u dzieci odpowiednimi cwiczeniami mozna kregoslup troche "wyprostowac". nie martw sie, nawet jesli faktycznie jest jakis problem, to jest duza szansa na to, ze da sie go przynajmniej zminimalizowac. dobrze, ze zauwazono cos teraz. im wczesniej, tym lepiej. trzymam od dawna kciuki za twojego synka. moze to nowe leczenie potrzebuje czasu, zeby widac bylo efekty i za jakis czas znow bedzie lepiej? trzymam kciuki, zeby tak wlasnie bylo i przytulam cie wirtualnie. dlugotrwaly stres jest niszczacy i dobrze by bylo, gdyby udalo ci sie znalezc chocby jakas malenka odskocznie raz na jakis czas, najlepiej wspolnie z mezem. to by dobrze zrobilo wam obojgu. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 01:58 Eliszko miło się czyta twoje zawsze życzliwe posty. Jesteś jednym z nielicznych przykładów firumki, która po latach za granicą jest normalna ciepła życzliwa nie zadziera nosa, nie leczy kompleksów, nie krytykuje wszystkiego co polskie i której nie odbiło. Naprawdę szacun - jesteś absolutnie niezwykła. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:14 dzieki bergamotka, ale moze nie przesadzajmy. zaloze sie, ze co najmniej pare osob na tym forum sie z toba nie zgodzi mam nadzieje, ze nosa jednak nie zadzieram, bo nie uwazam, ze jest ku temu powod. moj wyjazd za granice nie jest zadna nobilitacja. po prostu tak mi sie zycie poukladalo i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:31 I tu się mylisz. Nie sądzę by ktoś tu miał o tobie złe zdanie. A wiesz, że piszę prawdę, bo taka mam naturę - pisze tu prawde i to, co myślę, choć nierzadko spotyka się to z wrogim przyjęciem. Zwłaszcza gdy porównam Cię ze snake. Naprawdę niewiarygodna różnica klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:43 nigdy sie nad tym specjalnie nie zastanawialam, szczerze mowiac i tak naprawde nie bardzo sie przejmuje tym, czy ktos mnie na forum lubi, czy nie. jestem tu po prostu soba, nie czuje sie ani lepsza ani gorsza od nikogo. problemy hedny sa mi bliskie, bo mam w rodzinie chlopca z podobnymi problemami i sama tez dobrze wiem, jak to jest, martwic sie o zdrowie wlasnego dziecka. nasze problemy wprawdzie sa nieporownywalne do tego, z czym zmaga sie hedna, ale jestem w stanie sobie wyobrazic, ze to musi byc ogromny stres dla calej rodziny. zwlaszcza, ze trwa to juz kilka lat i nie jest to cos, co da sie po prostu wyleczyc. to mile, ze tak mnie postrzegasz i nie pogniewaj sie, ale wolalabym jednak zakonczyc te dyskusje, bo moim zdaniem, to nie jest odpowiednie ku temu miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
bergamotka77 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 03:03 Jasne, zgadzam się, to byla taka mała dygresja. Życzę hednie jak najlepiej bo mogę sobie wyobrazić jak się czuje gdy nawarstwia się kilka problemów i wszystko wydaje się beznadziejne. Oby się jej poukladalo jak najlepiej wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 08:09 Po kolei. Corka sie nie przejmuj na razie, spokojnie posprawdzaj. Przyjdzie czas, badania potwierdza nieprawidłowość, będziesz wiedziała co i jak. Pamiętaj ze wielu ludzi ma jakies nieprawidłowości i żyją i nie wiedzą. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 08:34 Coz znam kilka osob z jedna niga krotsza na ich zyciu to sie specjalnie nie odbijalo. Wiec nie martw sie na zapas chyba ze widzialas corke w balecie. Wez idz na basen albo do parku usiadz odetchnij zobacz jak pieknie. Potrzebujesz spokoju imho maz tez czlowiek i tez sie stresuje jestescie w tym razem Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia1999 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 10:22 Odpowiem wycinkowo, ale zawsze to kilo mniej do dźwigania. Nóżka córki: Ze nie zauważyłaś? Odpuść. U mojego siostrzeńca 2 ortopedów nie widziało, składając nietypowy chod na wiek (diagnoza dopiero u 4latka). Jesli biega, tańczy etc tzn że wada jest malutka i jej korekta ma dlugofalowe znaczenie dla stabilizacji ukladu ruchu. Wkładka do buta i tyle. Dobrze ze wykryto, tyle jest niezdiagnozowanych wad postaw, a potem dziesiąt % 30latkow cierpi na bole kręgosłupa. Jesteście w tej kwestii po wygranej stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola_ep Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 13:53 "problem z miednicą" może oznaczać, że miednica jest zrotowana i przez to nóżka sprawia wrażenie krótszej. Połóż córkę na plecach na podłodze, może nogi wydają się nierówne? Jeśli przy podnoszeniu się do siedzenia nogi zaczną się "wyrównywać", to być może chodzi właśnie o problem z miednicą. Dobry lekarz rehabilitacji i dobry fizjoterapeuta (nie każdy, musi mieć ukończone dodatkowe kursy) są w stanie to sprawdzić. W takim wypadku - dobra wiadomość - da się to dość prosto skorygować. Najlepiej poszukaj jaki ośrodek na NFZ w Twojej okolicy prowadzi korektę wad postawy np. z użyciem metody FITS (są i inne, ale ta akurat jest dość dobrze udokumentowana i sprawdzona). Lepiej spokojnie poczekać pół roku albo i dłużej, niż robić coś zbyt pośpiesznie. Może też być tak, że jedna nóżka jest rzeczywiście krótsza, ale pamiętaj też, że dzieciom nogi rosną w różnym tempie i może się za jakiś czas wyrównać. Grunt, że dziewczę ruchliwe, biega i tańczy Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 14:43 Dobrze, ze to napisalas za mnie Zgadzam sie calkowicie i popieram. Wlasnie "rownamy" nozke synka. Odpowiedz Link Zgłoś
kornelia_sowa Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 11:13 Hedna, mój syn też ma jedną nózkę odrobinę dłuższą. Wyszło przy okazji innych spraw ortopedycznych jak miał ok. 4 lat i był to wtedy dla mnie najmniejszy problem, bo baliśmy się zupełnie innego schorzenia. Syna prowadził ortopeda dziecięcy- krakowska sława, któy powiedział mi, ze taka różnice- ok. 5-7 mm ma masę ludzi. Jest praktycznie niezauważalna gołym okiem dla laika. Syn trenuje karate i taniec towarzyski Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 11:59 Ja mam ponoć jedną nogę krótszą. Wyszło to przy okazji bólu kręgosłupa, jak już byłam starą rurą. Nie wyrzucaj sobie, że nie zauważyłaś, bo to jest niezauważalne. Ja nic z tym nie robię, od czasu do czasu jak za dużo mam pracy biurowej to mnie pobolewa odcinek lędźwiowy, ćwiczę sobie wtedy trochę i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 13:10 Prawą nżkę to ja mam odrobinę dłuższą od zawsze. Też wyszło w szkole. Co z tego wynikło? Nic. Odpowiedz Link Zgłoś
danaide Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:05 Nie chcę bagatelizować, ale wygląda to jakby skumulowało się ileś problemów, które jeszcze są rozwiązywalne, jeden po drugim, ale przy ich kumulacji (dziecko+dziecko+mąż) i nasileniu/męczącym dniu (gorszy dzień syna) ma się wrażenie, że to koniec. Natomiast jest jeszcze kwestia siły, gdzie psychika gra ogromną rolę. Ja się resetujecie, Ty, mąż? Odpowiedz Link Zgłoś
peonka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 02:52 Hedna, ja kiedyś też tu na forum pisałam, że jestem na dnie, i parę razy pytałam, jak żyć, kiedy nie widać żadnej nadziei. I wiesz co? W końcu jakos wszystko się układa. Nie wiem jak, nie umiem niestety dać Ci konkretnej rady, ale wiem, że żaden problem nie trwa wiecznie. Tak jak i żadna radość chyba zresztą... Ułoży się. Muszą przyjść tłuste lata. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 07:32 Hedna, będzie lepiej. Zawsze po dołku przychodzi gorka. Teraz widzisz wszystko w czarnych barwach bo dużo tego naraz się zebrało. Ale zobaczysz będzie lepiej. Ile lat ma córka? Moja ma krzywy kręgosłup i przy pierwszym badaniu u irtopedy wyszlo ze ma nierówne nogi. Tyle ze rośnie i nam pani dr powiedziała że to moze się wyrownac jeszcze- rzeczywiście po roku ta różnica znacząco się zmniejszyła. Corka miała cykl rehabilitacji, ćwiczy troche w domu (poza normalnymi ruchowymi aktywnościami), skrzywienie jest mniejsze. Będzie dobrze, zobaczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
anorektycznazdzira Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 08:31 Musi być lepiej, trzymam kciuki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 09:09 Hedna, nie chcę bagatelizowac problemów córki, ale... Sama mam kompensacyjne skrzywienie kręgosłupa, spowodowane podniesieniem miednicy od strony dłuższej nogi. I kurcze - wyszło mi to dopiero w wieku około 14 lat. Wcześniej było niewidoczne. Dopiero w tym wieku zaczęłam widzieć różnicę w długości spodni. I piekliłam się o to, a mama pokazywała mi - że nogawki są takie same. Więc zaczęły się badania. Różnica nie jest wieka - podejrzewam, że podobna jak u Twojej córki - ale w długości spodni widoczna. Kazano nosić mi wkładkę do buta. Nie wiem, czy pomogła - po dłuższym czasie przestałam ją nosić.Teraz nie noszę, nadal mam nogę krótszą, co widzę przy pewnym fasonie spodni. Wiem, że trochę wariujesz na punkcie zdrowia - ale nie obwiniaj się, że tego nie zauważyłaćś Taka wada , często objawia się w nastolęctwie dopiero. Niestety - przykro mi pisac, ale myślę - że Tobie też by przydała sie jakaś pomoc fachowa. Myślę, o Twoim podejściu do kwestii zdrowotnych (coś w rodzaju hipochondrii- sądząc po wielu tematach na forum), Uspokoiłabyś się - i może byłby jedna przyczyna stresu mniej. Bo stresów na pewno masz sporo, jak większość matek chorego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
1234wxyz Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 11:55 Tez tak mam, jedna noga dluzsza, co zauwazylam jako nastolatka w epoce spodni dzwonow do ziemi- jedna nogawka przetarta na dole, druga nie. Nigdy mi to w niczym nie przeszkadzalo. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 13:21 Tu nie chodzi o to jak wielkie jest zmartwienie w temacie zdrowie dziecka. Chodzi o to, że jest kolejne. Oznacza to kolejnych specjalistów, lekarzy, więcej czasu u lekarzy, diagnozy i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 09:38 Spróbuj z mężem (czy nie mężem) spokojnie porozmawiać. Z tego co opisujesz to sytuacja dla was dwojga jest/powinna być bardzo ciężka. Jeśli w tej chwili masz zwiazek się definitywnie rozpadnie to nie będzie ci lżej. Chyba, że facet jest źródłem problemów, pije, stosuje przemoc fizyczną i te klimaty. Sama mam teraz najgorszy rok od dekady i bogom dziękuje, że między mną a mężem jest tak jak powinno być. Na zdrowie dzieci masz/macie teraz taki wpływ, że robisz/robicie wszystko co trzeba w temacie czyli jest szansa, że z czasem dojdziecie do punktu kiedy wszystko da wam odczucie, że jest opanowane. Pieniądze... Też wierzę, że się wyrównają. Nam wczoraj na dokładkę padł samochód, ale na szczęście byliśmy jeszcze w mieście i dało się go logicznie chwilowo zaparkować Tak, szukam na siłę plusów. Uszy do góry. Musi być lepiej. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 09:55 Hedna ściskam i przytulam. Na męża nie gadaj, bo z tego co pisałaś to on robi co może i przy dzieciach pomaga kiedy nie zarabia. Mężczyźni inaczej odreagowują stres, a w stresie żyjecie oboje. Sama musisz się pierwsza do niego przytulić i POWIEDZIEĆ jak Ci źle. I spróbować JEGO wysłuchać. On też potrzebuje wsparcia, pogłaskania, kolacji przy świecach, nawet jeśli to będą tylko zwykłe grzanki z serem jak dzieci położycie Pamiętaj o tym, że to DOBRY człowiek, przypomnij sobie wszystkie ciężkie chwile które już przeszliście razem i Ty też bądź dla niego dobra. Córka ma problemy z kręgosłupem JAK WIĘKSZOŚĆ dzieci w tym wieku kiedy zaczyna się szybki wzrost kości. Krzywiznę taką czy inną ma prawie każdy z moich dorosłych znajomych. Ja i moje dzieci też. Z tym się żyje, na ogół bez większych problemów, rehabilituje, ćwiczy, uprawia odpowiednie sporty i tyle. Nie traktuj tego jako swojego niepowodzenia. Tuś jest taki jaki jest. Postępy robi po swojemu, choć nie tak spektakularne jak inne dzieci, no ale taka jego natura. Z rozmaitych złych sytuacji już go wyrwaliście. Będzie dobrze. Ściskam i całuję. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 20:25 Wiele razy próbowałam rozmawiać i nic z tego nie wychodziło.Właściwie wszystkie próby naprawiania trudnych sytuacji wychodziły ode mnie. On nie ma potrzeby/chęci rozmawiać. Od kilku miesięcy coraz częściej pojawia się piwo,drink,nie upija się,ale mnie to przeszkadza. Mówię o tym, nic sobie z tego nie robi.Nie spędzamy czasu razem sami- w sensie bez dzieci. Opcja,żeby wyjść gdzieś wieczorem razem odpada.Potraficie sobie wyobrazić ten klimat, takie zdawkowe informacje,wieczna irytacja,ch....o i tyle.Przepraszam za słowo. Nie ma bliskości,nie ma zaufania ,podpory.Nic kuźwa nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
tessa90 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 20:33 Hedno, a tak konkretnie czego Ty chciałabyś od niego? Co miałby zrobić? W siłę małżeńskich rozmów nie wierzę, ale w krótkie konkretne komunikaty już tak. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:14 Co za bzdura a co to jest pies ze krotkie konkretne komunikaty? Odpowiedz Link Zgłoś
tessa90 Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 01:13 U mnie małżeńskie rozmowy się nie sprawdziły i do dzisiaj na to określenie reaguję alergicznie, ale może mąż Hedny jest bardziej chętny niż mój. U nas sprawdziły się krótkie komunikaty typu - jest do zrobienia to i to, które wybierasz? Mam tu na myśli okres gdy było naprawdę bardzo źle. Myślę, że dzięki - w dużej mierze - takiej komunikacji wyszliśmy na prostą. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:15 A moze nalezy zapytac czego on by chcial od niej chyba powinna od tego zaczac. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:20 Bez rozmów nie będzie po więzi. hedna zresztą pisała, że już niewiele z tej więzi zostało. W idealnym świecie powinni wylądować na terapii. Tylko, że świat nie jest idealny. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:33 Bez rozmow bedzie po wiezi . Pomylilas sie? Czy to " nie" to swiadome? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:35 Zmieniłam w połowie pisania zdanie jak ma wyglądać wypowiedz. Aby były więzi, trzeba rozmawiać. Tak miało być Odpowiedz Link Zgłoś
taki-sobie-nick Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 20:50 kropkacom napisała: > Bez rozmów nie będzie po więzi. hedna zresztą pisała, że już niewiele z tej wię > zi zostało. W idealnym świecie powinni wylądować na terapii. Tylko, że świat ni > e jest idealny. Mnie też się posypało. Lekarz mi uciekł (tzn. nagle zniknął ze wszystkich przychodni i nie wróci), trafiłam do innego. Ideolo. Wszystkich by wysyłał na terapie, do psychologów; wszyscy bezdomni co to jednego to według niego alkoholicy. Prawie nic nie mówi, za to swoją ideologowością wzmacnia moje poczucie powinności, i tak wielkie jak góra lodowa. Koszmarny facet. > Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:13 Jaka jestes dla meza na codzien? W sensie jakie tematy poruszasz,jakim tonem,prosisz czy ostro wymagasz? Czy twoj maz ma jakies hobby ,wieczor z kumplami czy tylko kierat praca,dom,dzieci,zona? Teraz drink ci przeszkadza? Co twoj maz ma z zycia poza praca i rodzina? Powiesz a co ja mam? I tutaj jest bol bo powinnas miec,a tak macie co macie i bylo to do przewidzenia. Nie da sie tak zyc non stop bez chwili dla siebie bez odskoczni. Nie ma opcji wieczoru bez dzieci wez przestan , dla chcacego nic trudnego. Opiekunka na godziny raz w miesiacu na 3 h wyskrobiesz kase a zyskasz duzo wiecej. Wola mozna zachetac na smierc a czlowiek nie wol wiec tymbardziej ma swoje granice wytrzymalosci. U twojego meza sie skonczyly. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 22:01 Tylko jakiej opiekunce mogę powierzyć moje dzieci,szczególnie Tuśka? A co w razie ataku? To nie jest takie proste jak się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 07:57 Takiej ktora ma doswiadczenie z takimi dziecmi,masz naturalny mechanizm nikt inny tylko ja, nikt nie da rady. Ja wiem ,ze przestawienie myslenia w tej sprawie moze byc trudne,ale Ty musisz to zrobic. Zaczyna ci sie walic rodzina ,maz juz jest "daleko" ,myslisz,ze na tym nie cierpia dzieci,ze sa slepe,gluche nie czuja nie widza. Na stosunkach zlych twoich z mezem one tez cierpia. Myslisz,ze podziekuja ci za totalne poswiecenie jak im rozpadnie sie bezpieczny swiat z mama i tata? Raczej nie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wszystko mi się zawaliło 24.10.17, 00:11 Nie ma "takich dzieci". Jest konkretne dziecko. Wyjście rodziców na trzy godziny to inwestycja przynajmniej w sześć godzin opiekunki, bo trzeba dziecko oswoić z opiekunką, a opiekunkę z nim. Da się, ale to są nakłady czasowe, finansowe i na początku, zanim będą efekty, niestety dodatkowy stres. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 24.10.17, 00:45 Takie dzieci czyli chore dzieci,wiadomo,ze kazde jest inne. Co kto lubi mozna zostac samotna matka i nie inwestowac czasu i kasy lub mozna inwestowac na rzecz malzenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 02:41 jola w sumie dobrze piszesz, tylko widzisz w praktyce, to nie jest takie proste. z chorym dzieckiem problemy sa non stop i nie da sie tego przesunac, odlozyc na pozniej, ani nawet przestac o tym myslec. chore dziecko jest tu i teraz i najczesciej trzeba kombinowac non stop, jak wszystko dopiac, zeby dzialalo. mam chlopca z podobnymi problemami w rodzinie i wiem, ze jego rodzice non stop sami uzeraja sie a to ze szkola, ktora nie rozumie, a to z kasa chorych, a to szukaja rebabilitacji i terapeutow, a to sa w trakcie zmiany leczenia itd. po prostu ciagle cos, nie ma wlasciwie chwili oddechu, bo dziecko rosnie, zmienia sie i praktycznie nic nie da sie ustawic raz na zawsze. gdyby rzecz dziala sie u nas, poradzilabym hednie, zeby poszla do lekarza rodzinnego i opowiedziala o swojej sytuacji. skierowalby sprawe do spitexu i rodzina hedny dostalaby opiekunke i pomoc domowa w jednym za grosze lub nawet za darmo, albo dalby dla dziecka skierowanie do szpitala. nie na leczenie, ale po to, zeby rodzice choc jedna noc mogli przespac spokojnie, odpoczac czy wlasnie wyjsc gdzies razem, a dziecko byloby pod bardzo dobra opieka. niestety w polce takich mozliwosci nie ma, wiec praktycznie nie wiem, co poradzic, poza poszukaniem grupy wsparcia czy czegos w tym stylu. moze uda sie dzieki temu znalezc kogos, kto moglby sie faktycznie zajac dziecmi chocby na jeden wieczor co jakis czas. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 08:05 Dac to sie wszystko da,takich dzieci jest na sto procent w pl wiecej i nie sadze zeby kazdy rodzic mogl mu poswiecac 24 h na dobe. Z mojego otoczenia a tu ludzie problemow finansowych nie maja tam gdzie sa chore dzieci 90% par sie rozstaje,dlatego ja to tak tu klepie non stop o zadbaniu o zwiazek bo wiem jak to sie konczy. I wiem jak te matki sie zachowuja one przestaja zyc ich swiat zaczyna sie krecic wokol jednego ,cierpia pozostale dzieci itd. Znam malzenstwo gdzie ojciec zabral dziecko zdrowe a chore zostalo z matka i to juz trwa kilka lat. Z ta kobieta o niczym innym nie da sie rozmawiac,ona mowi tylko o tym dziecku tylko o jego chorobie. Przykro mi takie osoby nie maja szans ,one sa zgubione juz do konca zycia. To tylko przyklad czy tak juz jest z autorka tego nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 10:04 niestety, ale choroby dziecka przelozyc sie nie da. problemow z tym zwiazanych tez nie. oczywiscie zawsze da sie cos przeorganizowac, ale w polsce nie jest to latwe, bo nie ma wlasciwie zadnego porzadnego systemu wsparcia dla rodzicow dzieci niepelnosprawnych czy przewlekle chorych. dla doroslych z reszta tez nie. z dziecmi jest jeszcze ten problem, ze wiekszosc problemow trzeba ogarnac im wczesniej tym lepiej, a to sie wiaze z wieczna gimnastyka logistyczna, bo trzeba wszystko zalatwic samemu. czesto prywatnie, bo na terminy na nfz trzeba czekac tygodniami, miesiacami, a nawet latami. lekarz co najwyzej daje karteczke ze skierowaniem i martw sie czlowieku. w przypadku malego dziecka czasem nawet kilka tygodni robi wielka roznice, a bez kasy przeskoczyc sie tego nie da. gdy kasy jest na styk, albo brakuje, to pojawiaja sie dodatkowe klopoty, frustracja i zlosc, bo czlowiek czuje sie bezsilny. jola, ty naprawde masz racje, piszac o koniecznosci dbania o zwiazek, o siebie, bo jak zabraknie rodzicow, to nawet najlepsza terapia nie pomoze. tylko to jest bardzo trudne w momencie, kiedy nie masz nikogo do pomocy, a kasy na opiekunke nie wystarcza. zafiksowanie na punkcie chorego dziecka nie jest dobre, ale najczesciej wpada sie w to bezwiednie, bo trzeba samemu ogarnac mnostwo rzeczy, zwlaszcza na poczatku, kiedy poszukuje sie diagnozy, lekarzy itd. wtedy wszystko sila rzeczy kreci sie wokol chorego dziecka i wpada sie w taka spirale, z ktorej bardzo ciezko sie wyrwac. oczywiscie, ze to nie jest dobre, bo cierpia pozostali czlonkowie rodziny, ale latwo nie jest. dlatego jestem w stanie zrozumiec te matki, bo dobrze wiem, co to znaczy strach o zdrowie czy nawet zycie wlasnego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 10:08 No dobra czyli hedna jest na straconej pozycji? Do tego doszlysmy niestety. Zawsze wygrywa dziecko a to znaczy ,ze reszta sie rozpadnie ,to jest tylko kwestia czasu,bo kazde wyjscie z sytuacji jest nierealne. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 19:04 mam nadzieje, ze jednak hedna nie jest na straconej pozycji, choc obiektywnie patrzac, ma ciezko. nie dziwie sie, ze po latach takiej walki nie ma juz na nic sily, bo choroba dziecka tego typu, to jest nieustanna walka na wielu frontach. trzeba walczyc najpierw o diagnoze, lekarzy, rehabilitacje, leki itd. rownoczesnie trzeba tez jakos ogarnac zycie codzienne, rodzinne i to tez jest wlasciwie nieustanna walka, bo z takim dzieckiem nic nie jest normalne i przewidywalne. czesto trzeba przeorganizowac sobie w glowie cale mnostwo rzeczy, a potem dodatkowo przeorganizowac rodzine. po kilku latach dochodzi jeszcze walka ze szkola, bo sadzac po doswiadczeniach znajomych i rodziny, rzadko sie zdarza, ze od razu trafi sie idealnie i dziecko ma zapewnione wszystko, co trzeba. dlatego troche sie jeze na stwierdzenie, ze "maz tez ma potrzeby". no owszem, ma tylko bardzo czesto wiekszosc walki spada na barki zony i matki i naprawde dziwisz sie, ze po kilku latach ona nie ma juz sily myslec tez o potrzebach meza? jak sie urodzil moj drugi syn, to w pewnym momencie wpadlam w taki kolowrotek, ze wieczorem przypominalo mi sie, iz rano chcialam siku. gdyby wtedy maz strzelal fochy, ze tez ma swoje potrzeby, to chyba po ematkowemu otworzylabym drzwi i wysyczala "spier....". wykonczona walka zona tez potrzebuje wsparcia, przytulenia, pewnie czasem dobrze by jej zrobilo wyplakanie sie w mankiet mezowi. dlatego zycze hednie z calego serca, zeby klopoty z mezem byly tylko przejsciowe i zeby sie odnalezli, bo pewnie on tez sie zwyczajnie pogubil w tym wszystkim. dla niego to tez jest stres i walka, ale oczekiwanie, ze teraz zona zacznie dodatkowo jeszcze skakac wokol meza jest zwyczajnie nierealne i okrutne wobec zony. z moim mezem tez mialam ciezki okres, kiedy mlodszy syn dawal nam popalic. na szczescie u nas odpadal problem finansowy. w pewnym momencie stwierdzilam, ze doszlam do sciany i albo jakis psycholog nam pomoze, albo pewnego pieknego dnia trzasne drzwiami i juz nie wroce. wiesz co uratowalo w moich oczach sytuacje? podczas jednego ze spotkan terapeutka spytala mojego meza wlasnie o jego potrzeby i co on by chcial zrobic. odpowiedzial, ze najbardziej, to chcialby isc z zona do kina. wtedy dal jasno do zrozumienia, ze jednak nie mysli tylko o sobie i swoich potrzebach, a ja inaczej spojrzalam na niego i nasza sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 23:07 No to ja wlasnie o tym kinie przyslowiowym pisze,kolacji,spacerze. Ale tez nie zgadzam sie z toba w kwestii zona by chciala sie wyplakac a maz,moze on tez by chcial? No ale nie ma prawa bo zona zapomniala,ze chce jej sie sikac to gdzie tam ma chwile dla meza. Widzisz co piszesz? Zona,dziecko oni moga chciec moga miec potrzeby,maz nie. Az psycholog ci musial powiedziec,ze maz tez ma potrzeby np. Tego kina? W rodzinie wszyscy sa tak samo wazni i kochani,szanowani i maja rowne prawa albo rodziny nie ma ewentualnie sa wspollokatorzy. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: wszystko mi się zawaliło 24.10.17, 01:22 chyba zupelnie nie zrozumialas tego, co napisalam. nigdzie nie twierdze, ze maz nie ma prawa miec potrzeb. sikac nie mialam czasu, bo non stop musialam zajmowac sie dzieckiem, ktore wiecznie ryczalo. w koncu nauczylam sie chodzic do ubikacji z dzieckiem na reku lub w nosidle. maz byl w tym czasie w pracy i ja rozumiem, ze nie lezal, ale bylam sama z dwojka malych dzieci przez caly dzien. jedno chore i albo mialam na rekach albo ryczalo, a drugie zazdrosne, bo mama nie dala rady sie rozdwoic. gdyby jeszcze do tego dolaczyl maz z fochami, to owszem, uslyszalby pare zolnierskich slow. kto czegos takiego nie doswiadczyl, ten nie wie, co to znaczy. do noworodka, ktory 3 godziny ciagiem spedzal przy piersi naprawde ciezko jest znalezc nianke, zapewniam. mialam pomoc, w najgorszym okresie przez pewien czas przychodzila pani ogarnac mieszkanie, ale jednak dziecka do piersi przystawic jej nie moglam. psycholog nie musial mi mowic, ze maz ma potrzeby. dzieki tym rozmowom uzmyslowilismy sobie, ze kazde z nas tak naprawde widzi potrzeby drugiego, tylko zapetlilismy sie w klopotach i zapomnielismy zwyczajnie porozmawiac. w pewnym momencie mialam wrazenie, ze jestem dla meza niewidzialna albo czescia wystroju domu, a te sesje uzmyslowily nam, ze wcale nie jest tak, jak nam sie wydaje. to jedno zdanie mojego meza wiele mi dalo, bo nie byla w nim zawarta tylko jego potrzeba. no i wlasnie o to chodzi: moj maz widzial tez moje potrzeby, dlatego chcial isc do kina ze mna. wiedzial, ze to lubie, bo wczesniej czesto chodzilismy razem. dal mi w ten sposob jasno i wyraznie do zrozumienia, ze zle mi sie wydawalo i on widzi rowniez moje potrzeby. wkladasz mi tu slowa, ktorych nie napisalam. nigdzie nie twierdze, ze maz nie ma prawa miec potrzeb. pisze, ze zona tez ma potrzeby. skoro wszyscy sa tak samo wazni i kochani, to dlaczego tylko zona musi zauwazac potrzeby meza? zona musi sie troszczyc o dzieci i meza, a kto sie zatroszczy o zone? ona nie ma prawa byc slaba? w rodzinie z chorym dzieckiem codziennosc jest walka, ktora wykancza psychicznie i fizycznie. jesli wiekszosc tej walki spada na barki zony, to naprawde dziwisz sie, ze po kilku latach nie ma juz sily zauwazyc potrzeb meza? to musi dzialac w obie strony. niech ten maz przyjdzie, obejmie zone i oboje sobie poplacza, czemu nie? to tez terapia i cos takiego moze bardzo zblizyc. jesli jednak zona jest wykonczona latami walki i nie czuje wsparcia meza, a ten ja zostawia, bo ona nie zauwaza jego potrzeb, to wybacz, ale dla mnie taki maz jest skonczonym dupkiem i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 24.10.17, 02:24 Fakt nie do konca zrozumialam ,przyznaje,przepraszam. Teraz sie z toba zgadzam. Hedna na terapie z mezem,jak mowi przyklad opisany wyzej to dziala,byleby szybko bo moze byc za pozno. Odpowiedz Link Zgłoś
kkalipso Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 13:03 Nie potrafię pocieszyć ale mogę powiedzieć co mi zawsze pomaga jak mam doła. Staram się racjonalnie myśleć zawsze też albo jakąś Uwagę przypadkiem obejrzę albo złe wiadomości w dzienniku, albo przypomnę o jakiejś ludzkiej tragedii i od razu mój problem staje się mniejszy i do pokonania. Wczoraj np. było o 10 dniowym chłopczyku który "wypadł" z wózka matce, po tym małego przez półtora miesiąca nie odwiedził nikt w szpitalu. Na szczęście znalazła się rodzina zastępcza i chłopiec mimo złych rokowań radzi sobie całkiem dobrze. Strasznie mnie takie rzeczy ruszają. Jak o takich słyszę to dziękuję Bogu za to co mam. Znajdziesz siłę spróbuj odpocząć, wygasić się na chwilę ... Rany wysłać nie wysłać pocieszę czy wkurzę ...?! Odpowiedz Link Zgłoś
raczek47 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 20:34 Kkalipso ale wiesz że to niewyobrażalnie obrzydliwe budować swoje poczucie szczęścia czy bezpieczeństwa na przekonaniu że są ludzie którzy mają gorzej? Cudza tragedia podnosi Cię na duchu i wyciąga z doła?..... Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 20:37 To nie jest obrzydliwe bo nikomu tym krzywdy nie wyrzadza. Nie cieszy się też tym, że innym przytrafia się tragedia. Porównuje w głowie swoje problemy z cudzymi - większymi i dzięki temu łapie dystans do nich. Odpowiedz Link Zgłoś
1234wxyz Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 20:52 Przeciez nikt normalny nie cieszy sie z cudzej tragedii. Po prostu wiedza o tym z czym mierza sie inni ludzie swietnie ustawia optyke. Nie wyobrazam sobie uwazac za problem glupot, ktore sa normalnymi ludzkimi sprawami wlasnie dlatego ze wiem z czym w tym samym czasie walcza inni. Odpowiedz Link Zgłoś
werdipurke Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:13 raczek47 napisała: > Kkalipso ale wiesz że to niewyobrażalnie obrzydliwe budować swoje poczucie sz > częścia czy bezpieczeństwa na przekonaniu że są ludzie którzy mają gorzej? > Cudza tragedia podnosi Cię na duchu i wyciąga z doła?..... ale wiesz ze KAŻDY tak robi, nawet ty budujesz swoje poczucie szczescia porownujac sie odnoszac sie nawet jesli nie do konkretnych osob to do abstrakcyjnych obcych. nawet jesli robimy to podswiadomie to jednak to robimy. nie zawsze oznacza to mowienie sobie wprost:ale tamta csinska to ma przehukane tylko mowimy sobie jak dobrze ze.... wsyaw dowolne co w domysle oznacza to co wyzej. Odpowiedz Link Zgłoś
ravny Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:39 Przypomniało mi się: koleżanka po tym jak się dowiedziała że jej facet gra na dwa fronty, załamana, już się na depresję nakręca - aż w końcu się wkurzyła i mówi - kurcze, dzieci w Etiopii z głodu umierają a ja się jakimś zdradzaczem przejmuję?!bez jaj! I przyłożywszy porównawczą skalę do problemu dała sobie spokój z depresją Odpowiedz Link Zgłoś
zlababa35 Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 21:55 Hm, a ja pamiętam, jak kiedyś w jednym ze swoich felietonów chyba Leszek Talko skomentował, że moment, kiedy zestawiamy swoją sytuację życiową z sytuacją głodujących dzieci w Etiopii, to taki moment, że gorzej już być nie może i że jesteśmy w totalnym kryzysie . A na serio, skoro koleżanka potrafiła przyłożyć tę skalę do swojego problemu, to prawdziwej depresji na pewno nie miała, oj nie. Odpowiedz Link Zgłoś
1234wxyz Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 06:08 Nikt nie twierdzi ze miala. Odpowiedz Link Zgłoś
peonka Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 23:47 Raczku, nie spodziewałam się po Tobie takiego komentarza... Ja też się takimi rzeczami "pocieszam" - patrzę, ile przeciwieństw pokonują inni, i to daje mi siłę. Jeśli dzieci walczą z rakiem, a rodzice ciągną dwa etaty żeby mieć na życie, to i ja sobie dam radę. To tak w skrócie oczywiście i w uproszczeniu. Hednie bym tego nie napisała, bo jej nie znam, ale mnie ktoś mógłby spokojnie tak pocieszać - zobacz, inni mieli o wiele gorzej i sobie poradzili, więc i ty dasz radę. Na mnie to działa. W żadnej sposób nie ciesze się z cudzych nieszczęść, podziwiam innych ludzi i im współczuję, ale też czerpię inspiracje i siłę z ich siły. Odpowiedz Link Zgłoś
miniulowa Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 22:16 Jedną, nie znam Cię, ale trochę wiem o życiu i związkach. I chorych dzieciach. Jeśli chcesz, napisz na gazetowego maila. Na pewno postaraj się złapać dystans. I ułożyć sprawy zgodnie z hierarchią ważności. Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
miniulowa Re: wszystko mi się zawaliło 22.10.17, 22:27 * Hedna miało być. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: wszystko mi się zawaliło 23.10.17, 17:19 Daj sobie i mężowi trochę czasu na bycie dla siebie wzajemnie dobrymi. On też ma prawo do złych dni/tygodni. Jest odpowiedzialny za rodzinę i jest mu z tego powodu, że wszystko się Wam sypie ostatnio na pewno niełatwo. Wymyśl jakąś chwilę relaksu kiedy dzieci zasną. Film, chrupki i cola, zwykła kolacja przy tea lightach, coś na co nie mieliście ostatnio ani czasu ani chęci. Żeby wiedział, że tobie na nim też zależy, nie tylko na dzieciach. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: wszystko mi się zawaliło 24.10.17, 00:21 Hedna, a propos męża - ja nie wiem, jakiego on typu jest chłop, ale jeśli konkretny, to może, jakkolwiek absurdalnie by to nie brzmiało, pomogłoby podzielenie się dniami - ty marudzisz, a on jest opoką w konkretne dni, w pozostałe na odwrót? Może wtedy przestalibyście mieć oboje poczucie, że ciągle tylko od was czegoś ktoś chce, a nic nie daje? Ja wiem, że to powinno przychodzić naturalnie, raz ty mnie wspierasz, a raz ja ciebie, ale czasem nie przychodzi. Im dłużej trwa "nierówność", tym bardziej narastają żale i trudno to przełamać. Jeżeli kiedyś byłaś z nim szczęśliwa, to warto powalczyć, nawet absurdalnymi sposobami jak ten. Powiedzieć sobie - wiem, że masz do mnie żal i ja mam do ciebie żal, ale odkreślamy grubą kreską i próbujemy to jakoś poukładać - już nie kłóćmy się, kto zawinił, tylko zróbmy tak, żeby było dobrze. To jest sztuczne, ale kiedy obydwoje się przyzwyczaicie, że i wspieraci i jesteście wspierani, to pewnie z czasem przestaniecie zważać na dni, a ważne jest, żeby przynajmniej na początku każde z was miało perspektywę, że w najbliższym czasie na chwilę znajdzie się w centrum uwagi tego drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: wszystko mi się zawaliło 25.10.17, 19:31 Wracając do tematu... Dzieci chorują,od 2 dni siedzą w domu. Kurcze,ciężko jest.Syn jest przyzwyczajony do przedszkola i taka nagła zmiana rytmu nie jest dobra.Dziś już nie gorączkował na szczęście. Natomiast mąż mam wrażenie ma to wszystko gdzieś. Jasne,interesuje się dziećmi,ale na moje prośby,żeby może przyjechał z pracy wcześniej ,odpowiada,że się nie da. Jaaasne.. Spoałam w nocy ze 2 godziny,ale luz,cały dzień oczy dookoła głowy,spoko. W banalnych sprawach się dało,ale teraz nie. Nie ma czasu na rozmowę ze mną ,ale na browara wieczorem owszem. Dziewczyny,tu rozmowy NIC nie dadzą. Utknęłam i czuję się fatalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
znowu.to.samo Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 12:39 Kurde to może weź po prostu na przeczekanie??? Aby tylko odbębnić dzień, bo co zrobisz? Będziesz przeprowadzać jakieś rewolucje??? Sprawy przeważnie sie prędzej czy później normują... Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 13:51 hedna napisała: > na moje prośby,żeby może przyjech > ał z pracy wcześniej ,odpowiada,że się nie da. Jaaasne.. Spoałam w nocy ze 2 go > dziny, W banalnych sprawach się dało,ale teraz nie. Hedna Ty nie pracujesz, prawda? Więc wyobraź sobie, że w pracy jest czasem tak, że da się wyjść wcześniej, bez problemu, a czasem nie i nie ma zmiłuj. >Nie ma czasu na rozmowę ze mną ,ale na browara wieczorem owszem To zapowiedz mu dzisiaj, że browara po jego powrocie do domu to Ty sobie walniesz i pójdziesz spać, bo padasz na nos, a on ma być w nocy dyspozycyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 14:33 No ale wymaganie od faceta zeby wrocil wczesniej z pracy bo ty tego chcesz to jest jakas dziwna akcja,serio. Zamiast robic jazdy o browara,wez drugiego usiadz obok meza i zacznij rozmawiac. Jesli rozmowy nic nie dadza to juz nic nie pomoze bo innego sposobu nie ma. Jak ci zalezy to musisz sie troche nagiac. Odpowiedz Link Zgłoś
allut5 Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 14:48 No jasne, nie ma to jak walnąć sobie razem piwko, dzieciom też polać będą lepiej spać i nie będą rodzicom głowy zawracać. Odpowiedz Link Zgłoś
hedna Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 14:59 Myk polega na tym, że ja w ogóle nie piję.A rozmowy nam nie wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 16:05 hedna napisała: > Myk polega na tym, że ja w ogóle nie piję.A rozmowy nam nie wychodzi. No to zrób sobie kakao i siądźcie razem. Nie musicie rozmawiać. Posiedźcie obok siebie, przytuleni, powiedz mu że zależy Ci takiej z nim bliskości. Żadnego żalenia się, tylko stwierdzenie faktu że to lubisz. Załóż sobie, że mówisz mężowi tylko pozytywne rzeczy do niedzieli. Poszukaj w nim tych pozytywów. Doceń go. Przez trzy najbliższe dni. Warto spróbować. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 16:32 Co to znaczy nie wychodza? Ty mowisz on milczy,czy zaraz przechodzi taka rozmowa w konflikt? Odpowiedz Link Zgłoś
miniulowa Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 21:26 Hedna, widziałaś youtu.be/aZBhyPiyeOs Wiele wyjaśnia Odpowiedz Link Zgłoś
karen_ann Re: wszystko mi się zawaliło 28.10.17, 20:31 Jesteś DDA? Ja tak cię widzę..te dziwne oczekiwania zeby wyjść z pracy przed czasem. wygląda jakbyś miała wrecznie pretensje i lekką depresję. Osoby które nie piją wcale jakąś traumę mają z alkoholem. Trochę alkoholu nikomu nie zaszkodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: wszystko mi się zawaliło 26.10.17, 16:31 Ciebie to cos boli dzisiaj? Serio nie zrozumialas przekazu? Czepiasz sie. Odpowiedz Link Zgłoś