2diabolina
24.12.17, 01:53
Hej.
Wyjechałam z domu?!na Święta z dziećmi. Zostawiłam jeszcze męża samego. Tzn z teściami.
On nie umie odciąć pepowiny od mamusi.
Nie uklada nam się od ok 3 lat. próbowałam rozmawiać. Z terapii rodzinnej uciekł. JEgo matka i siostra robiły mi awantury. siostra uderzyła mnie kiedyś w twarz a On kazało iść ja przeprosić. Mieszkamy razem na jednym podwórku wszyscy. na tzw kupie.
przeszłam terapię z psychologiem bo próbowali zrobić że mnie wariatke.
Sytuacja zmusiła mnie do dawania bycia popychadlem dla nich. Moje starsze dziecko powiedzialo dość.
Dzięki niej otworzyłam oczy i powiedziałam koniec poniżania mnie i moich -naszych dzieci.
On zdaniem psychologów jest uzależniony od swoich bliskich.
2 lata temu miałam myśli samobójcze. Tylko myśl o moich dzieciach dala mi kopa by szukać pomocy.
Niewiem co będzie.
Napewno te święta nie są takie jak bym chciała- Moje wymarzone. Ale są z bliskimi którzy nigdy nie nie zawiedli. zawsze moge na nich polegac .
jak wychodziłam z dziećmi płakał. Ale w wakacje miał przemyśleć kto jest dla niego ważny. wybrał matkę i siostrę. nie swoje dzieci o sobie nawet nie wspominam.
cholernie mi smutno ze nie mogę dac swoim dzieciom tej prawdziwej magii świat wśród bliskich których kochają. bez ojca. Ale same wybrały ze wolą je spędzić z moją rodziną niż z dwuluciwa babcia ktora widzi tylko wnuki u córki .
Czemu rycze i jest mi źle? Czy tak trudno powiedzieć matce czy siostrze stop. przestań . to moja żona, moje dzieci. nie poniżaj ich bo mnie stracisz -syna, brata.
?!domu celowo bo czy dom to oaza spokoju czy podłości dwulicowosci. przemocy.