Dodaj do ulubionych

Odbebnianie a sumiennosc

25.01.18, 17:17
Ok to tak szczerze: ktora z Was jest sumiennym pracownikiem, a ktora odbebnia i odlicza czas do skonczenia pracy?

Ja nigdy typem karierowiczki nie bylam. W obecnej pracy mamy niepisana zasade ( pracujemy zmianowo), ze ja dzisiaj wychodze pol h wczesniej a jutro Ty.
Z reka na sercu kazdy tu odlicza godziny do wyjscia.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 17:42
      Do 17 muszę odebrać dziecko ze żłobka, który jest po innej stronie miasta niż moja firma. Gdyby ktoś wymagał, żebym wysiadywała darmowe nadgodziny i jeszcze musiała zapłacić niańce za odbieranie dziecka to z radością tego samego dnia rzuciłabym papierami.
      • asia-loi Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 18:19
        lauren6 napisała:

        > Do 17 muszę odebrać dziecko ze żłobka, który jest po innej stronie miasta niż moja firma. Gdyby ktoś wymagał, żebym wysiadywała darmowe nadgodziny ...


        Dlaczego masz wysiadywać darmowe nadgodziny? Przecież sumienna praca polega od-do (8 godz. np. od 7.00 do 15.00. Jeżeli Twoja praca wymaga, abyś była w pracy do 17.00, to powinnaś być do 17.00, ani dłużej, ani krócej. Ja tak rozumiem sumienną i uczciwą pracę.
        • lauren6 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 19:41
          Z wątku obok dowiesz się, że pracownik pracujacy równo 8h to słaby pracownik.
          • romans_petitem Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 19:48
            Zacytuj.
            • adriana.la.cerva Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 20:09
              Prosze: " dla mnie pracownik, ktory po 7, 59' pracy wylacza komputer to sygnal alarmowy. Znaczy- nie zalezy mu, odlicza czas do konca, nudzi mu sie. Nie inwestuje w takiego. "
              • romans_petitem Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 20:35
                Autorka tego posta dobrze sprawdzilaby się w kolonii karnej jako nadzorca stachanowcow.
    • romans_petitem Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 17:46
      Rozumiem, że jak ktoś odlicza godziny, to nie może pracować sumiennie?
      • adriana.la.cerva Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 17:47
        Tak wynika z watku forumki zawsze w drodze.
    • default Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 17:54
      Mam różnie, czasem nie mogę się doczekać wyjścia, obijam się, wychodzę na zakupy albo urywam się wcześniej.
      A czasem wciągam się w pracę tak, że zapominam spojrzeć na zegarek i 8 godzin mija błyskawicznie. Uważam, że jestem sumiennym pracownikiem, bo finalnie efekt mojej pracy jest solidny, dopracowany i skończony w terminie. Nie "odbębniam" projektów, bo nie znoszę wypuszczać bubli, mnie samej na tym zależy i mam osobistą satysfakcję, że zrobiłam coś porządnie i wedle swojej najlepszej wiedzy.
      A to że czasem mam lenia....tak bywa wink
      • hosta_73 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 18:22
        Mam podobnie. Co kwartał muszę spiąć pośladki i odwalam kawał roboty. Nie mogę iść iść tym czasie w na chorobowe itp. Ale gdy mam prace "na bieżąco" to niestety czasem czas sie wlecze i odliczam godziny.
    • mamablue Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 18:10
      Jestem nadsumiennym pracownikiem. Niestety. Taki charakter. Nic z tego nie mam poza stresem.
      • asia-loi Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 18:23
        mamablue napisała:

        > Jestem nadsumiennym pracownikiem. Niestety. Taki charakter. Nic z tego nie mam
        > poza stresem.


        To tak, jak ja i jeszcze nie jest to docenione - niestety.
        • hosta_73 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 19:57
          To co robicie? Podbieracie papiery z biurka koleżanki, czy co? Na czym ta "nadsumienność" polega bo nie rozumiem/
          • asia-loi Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 20:24
            hosta_73 napisał(a):

            > To co robicie? Podbieracie papiery z biurka koleżanki, czy co? Na czym ta "nadsumienność" polega bo nie rozumiem/


            Na dyspozycyjności, zawsze zostaję na nadgodziny jak jest taka potrzeba, inni nie. Nie jest tak, że po równo wszyscy zostają do nadgodzin, jedni muszą inni nie. Nie siedzę tyłem i bokiem do komputrera jak inni, tylko pracuję. Czyli nie opierdzialam się. Nie pytluję godzinami w pracy przez telefon w sprawach prywatnych, bardzo rzadko zdarza mi się dzwonić w prywatnej sprawie, typu wizyta u lekarza, ktoś chory w domu i wychodzę wtedy do ubikacji żeby zadzwonić, aby nie przeszkadzać innym. Rodzina i znajomi mają zakaz dzwonienia do mnie jak jestem w pracy, tylko sms, lub jak jest coś naprawdę ważnego. Inni pracują z telefonem przy uchu, przeszkadzając w pracy, a sami pozorują swoją pracę, bo rodzaj pracy jest taki, że nie da się gadać i pracować, albo to, albo to. Nie siedzę w internecie w pracy. Przerwę mam tylko na śniadanie i wyjścia do ubikacji. Nie spóźniam się, w odróżnieniu od innych. Jak się spóźnię lub muszę wyjść wcześniej, to co do minuty muszę to odrobić, inni nie. Ale tak to jest, jak się nie ma odpowiednich koneksji, układów, nie daje się prezentów (wódeczki, czekoladek), nie włazi się szefowi do tyłka, nie donosi, nie jątrzy. A w ogóle by dużo pisać o układach u mnie w pracy. W tej pracy trzyma mnie tylko to, że nie najgorzej zarabiam, lubię to co robię, dużo umiem w swoim zawodzie, jestem już stara i nie ma innej pracy, a interesuje mnie praca tylko na umowę o pracę/etat. Nie chcę pracować na umowę zlecenie lub o dzieło, i marzę o emeryturze, a mam jeszcze niecałe 6 lat do emerytury.
            • hosta_73 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 21:35
              Wow, faktycznie jesteś bardzo sumienna smile
              • asia-loi Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:40
                hosta_73 napisał(a):

                > Wow, faktycznie jesteś bardzo sumienna smile


                Nie tylko ja. U mnie w pracy jeszcze kilka osób też tak robi, ale większość się opieprza i są za to niezwykle hołubieni. Bo to tak jest jak się pokaże, że się za dużo umie i na początku pokaże się, że się nie nawala, to później jest się jeleniem do roboty. A jak od początku się pieprzy robotę, to później ma się luzy.
    • cauliflowerpl Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 18:23
      Odliczam czas, ale jestem sumienna big_grin
      Mam pracę indywidualną, zadaniową, właściwie polega na byciu na dyżurze i reagowaniu. Więc jak trzeba zareagować to reaguję sumiennie.
      Ale koło 15 przestają zawracać mi głowę i tego momentu nie mogę się doczekać.
    • 89mumin Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 19:15
      Odpowiadam w pracy za efekt, więc w moim interesie jest "skrupulatne wywiązywanie się z obowiązków". Natomiast zdarzają mi się dni, w których po prostu mi się nie chce i dopóki nie pojawi się jakiś pilny temat, to głównie odliczam czas do wyjścia. Jeśli takich dni jest jednak pod rząd więcej niż jeden, to później ponoszę tego konsekwencje, bo zadania mi się kumulują i muszę spędzić w pracy dużo więcej czasu niż bym sobie życzyła. Staram się więc nie folgować sobie zbyt często wink
    • solejrolia Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 19:22
      W obecnej pracy (praca na zastępstwo) jest naprawdę świetnie, po raz pierwszy pracuję w tej branży i jestem absolutną prymuską big_grin Wcześniej nie przychodzę, bo nie ma takiej potrzeby, ale czasem zostaję po czasie i nie mam z tym problemu. Za niedługo kończe umowę i wracam na stare śmieci, i już wiem, że będę bardzo tęsknić za obecnym zajęciem.
      Także duże znaczenie ma co się robi, i czy praca sprawia choćby minimalną przyjemność, i czy atmosfera jest OK.
    • asientos Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 19:52
      A to się musi wykluczać? Pracuję sumiennie, ale do 15... Moje koleżanki to stachanówki i czują się zaniepokojone jak mogą wyjść o 15.30.
    • jem.gluten.i.cukier Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 20:03
      Ja mam pracę, w której czasami musze byc od do a czasami mam zrobić swoje i tyle. Fakt, że niektórym się nie podobało, że to swoje robię szybciej i wychodzę, ale co ciekawe nie szefostwu tylko niektórym kolegom, którzy czas w pracy spędzają między papieroskiem a fejsikiem i potem siedzą po 10-11 godzin, żeby zrobić to, z czym ja wyrabiam się w niespełna 7.
      • asientos Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 21:00
        Dokładnie mam tak samo.
    • chatgris01 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 20:21
      Pracuje sumiennie, bardzo lubie swoja prace. Nie pracuje scisle od-do, tylko tyle, na ile jest potrzeba (i mam platne od godziny). Mam dosc elastyczne godziny pracy i pasuje mi to smile
    • madzioreck Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:00
      A nic pomiędzy? Albo albo? Czy jedno wyklucza drugie? W pracy jestem sumienna, czasem aż za bardzo, ale bardziej kręci mnie moje życie prywatne i tak, zdarza mi się czekać z utęsknieniem na fajrant, co nie znaczy, że rzucam robotę i gapię się w sufit. Nigdy nie byłam typem człowieka, który żyje, by pracować, co nie znaczy, że zaniedbuję swoje obowiązki - robię zwykle o wiele więcej, niż formalnie do mnie należy.
      A prawda jest taka, że sumiennych się nie docenia, tylko wchodzi im na głowę, a jak w końcu się wq... i każą zejść, to się dostaje łatkę nieużytej, sfochowanej, problemowej i jak tak w ogóle można. Poprzednia praca mnie też nauczyła odrobinę dbać o siebie. Zebranie po godzinach 50km od miejsca stałej pracy, "teoretycznie nieobowiązkowe, 3 osoby z oddziału mają się stawić albo po premii" - Madzia, bo Madzia zawsze może, bo Madzia nie ma dzieci, a więc żyje tylko dla pracy pewnie. Urlop w lecie? Madzia nie dostanie, bo Madzia nie ma dzieci to może jechać kiedykolwiek, a zresztą ostatnie 3 lata też urlopowała w maju i wrześniu, widocznie tak lubi^^ Targi w niedzielę? No któż by inny. Kto się chętnie zamieniał terminami, bo istotnie, dzieci nie ma to i logistyka jakby nie ta, więc co mi tam? Do kogo się dzwoniło i zawracało z drogi do domu, bo coś w tam i trzeba do 23 posiedzieć? Komu się zlecało najdurniejsze raporty, choć jeszcze się nie uporałam z poprzednimi, bo jednak główna praca to obsługa klienta i nie ja sobie wybierałam, kiedy mam na to czas? No nikomu, tylko Madzi. Madzia w chwilach wolnych od klientów zawalona papierami, a koleżanki gadu gadu. Do kogo były pretensje, jak raz się wq... i powiedziałam, że nie, nie będę jeździła do domu o 13 po to, żeby wrócić później i gnębić klientów telefonami ofertowymi w godzinach wieczornych, bo nie umawiałam się na system pracy przerywanej. Nigdy, przenigdy nie zostało to docenione ani nawet zauważone. Tzn. zostało - opadem szczęki i słownie, jak złożyłam wypowiedzenie.
      Niejeden wątek na tym forum, łącznie z prymusowym też dobitnie pokazał - nie warto. Albo wejdą człowiekowi na głowę, albo zostanie oskarżony o "zawyżanie standardów" i stanie się problemem.
      • asia-loi Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:44
        madzioreck napisała:

        > A prawda jest taka, że sumiennych się nie docenia, tylko wchodzi im na głowę, a jak w końcu się wq... i każą zejść, to się dostaje łatkę nieużytej, sfochowanej, problemowej i jak tak w ogóle można.


        Mogę się podpisać pod całym Twoim postem rękami i nogami. Miej więcej to samo napisałam w swoim poście wcześniej, choć branża inna.
    • anorektycznazdzira Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:08
      Jestem pracownikiem przede wszystkim zaangażowanym. Czyli pracuję dużo, nie od do tylko zadaniowo, inwestując w pracę pomysły a także czas i siły. Pracuję tak od lat i jest to źródłem mojego sukcesu zawodowego. Istotnego awansu i znacznego wzrostu wynagrodzenia a także bonusów i ciągłego uelastyczniania warunków pracy bliskiego już "a rób co chcesz i tak będzie dobrze"wink
      • zlababa35 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:43
        Ale to chyba też zależy od zawodu i rodzaju wykonywanej pracy... Są miejsca pracy, w których jakiekolwiek nadprogramowe inwestowanie sił i pomysłów będzie czystą stratą czasu i energii - no nie będą wiązać się z tym plusy, o których napisałaś. Dzięki bardziej starannej, wytężonej, pomysłowej pracy masz szanse stopniowo polepszać swoją sytuację życiową. A ja całe dzieciństwo byłam świadkiem wytężonej, zaangażowanej pracy, z poświęcaniem kupy czasu zabieranego - uważaj - mnie i domowi, a g... z tego było... W końcu matka z przepracowania na wszystkich frontach nieźle się pochorowała, miała najpierw operację tarczycy, potem za 2-3 lata walnął jej kręgosłup, w końcu po zakończeniu zwolnienia lekarskiego na ten kręgosłup dostała wypowiedzenie, ledwie się stawiła w pracy... Przez pewien czas nie pracowała, chodziła po rehabilitantach, jakoś się poskładała na szczęście do kupy... Ale nagród, pochwał, niczego nie było, chociaż robiła mnóstwo - taka była specyfika samego sektora (była nauczycielką za komuny), ale też i miejsca, w którym pracowała.
        Moja szefowa, kiedy musiałam wziąć zwolnienie w zagrożonej ciąży (faktycznie zagrożonej, z łożyskiem centralnie przodującym, w końcu się zaczęło odklejać i urodziłam wcześniaka) wydzwaniała do mnie o 23 i naciskała, żebym, uważaj, zwolniła się sama z pracy...
        Nie zawsze, a śmiem twierdzić, że nawet nie za często, stopień zaangażowania przekłada się na docenienie przez pracodawcę. Chyba, że jesteś na tyle wąską specjalistką, że trudno Cię zastąpić. Ale większość ludzi nie jest, nawet jeśli praca im nie brudzi rączek.
        • asia-loi Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:58
          zlababa35 napisała:

          > Nie zawsze, a śmiem twierdzić, że nawet nie za często, stopień zaangażowania przekłada się na docenienie przez pracodawcę. Chyba, że jesteś na tyle wąską specjalistką, że trudno Cię zastąpić. Ale większość ludzi nie jest, nawet jeśli praca im nie brudzi rączek.


          Też się pod tym podpisuję. Ja byłam ceniona póki nie nauczyłam innych i byłam na każdy gwizdek. Ale póki ja tylko umiałam wykonywać najtrudniejsze prace, to też miałam przesrane, bo zawsze był mega problem z moim urlopem o L4 nie wspominając. I do końca życia nie zapomnę niezwykle perfidnej sytuacji, a mianowicie: byłam kiedyś chora i miałam kilka dni L4 i szefowa mnie opierdzieliła za to, że nie może tak być, że jak mnie nie ma, to nikt nic nie umie. To moja wina, że cenieni i uznani umieją wykonywać tylko proste prace, że się niczego od nich nie wymaga? A teraz jest tak, że oni nadal nie wykonują najtrudniejszych prac, bo nie potrafią, a zarabiają znacznie więcej ode mnie, o co ja mam mega pretensje, a żebym nie miała pretensji to płace zostały utajnione, a ja mam swoje źródła więc i tak wiem.
    • clk Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:30
      Jestem pracownikiem sumiennym. Jak trzeba posiedze dluzej ale jesli zdarza sie to czesto tupne noga.
      Nie mam problemów z podróżami. Stres mnie motywuje.
      Mam elastycZny czas pracy czyli moge sie stawic w pracy do 10 i wyjsc kiedy chcę. W miesiącu maja sie godziny zgadzać. Mogę jednego dnia pracowac 10,30 h o nastepnego mniej. Moja sprawa nikt w to nie wnika i ja to doceniamwink
    • zlababa35 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 22:35
      Nawet kiedy jeszcze nie śniło mi się, że będę miała jakiekolwiek dzieci (a więc i ograniczony czas na różne rzeczy), jakiekolwiek wysiadywanie w pracy poza ustalonymi godzinami i nadmierna, przesadna nadgorliwość wydawały mi się czystym idiotyzmem wink. Odbębniać nie odbębniałam, ale praca nie była nigdy głównym, ukochanym, najistotniejszym elementem mojego życia.
    • leyre2 Re: Odbebnianie a sumiennosc 25.01.18, 23:56
      Pracuje od 8-16, mam konkretne zadania do wykonania ale prace organizuje sobie sama, mam terminy na pewne sprawy i z gory zaplacona konkretna ilosc nadgodzin do wykonia kiedy zajdzie potrzeba. Na razie jeszcze nie zaszla ale wiem mniej wiecej kiedy bedzie. Wiec tak, do pracy jade autem 10 min, wchodze o 7.55, robie kawe albo herbate, ok 7.59 wlaczam komputer, o 15.59 wylaczam, skladam papiery, porzadkuje biurko i 16.01 wychodze. Jestem sumiennym pracownikiem bo wykonuje wszystkie zadania dokladnie, bez bledow i na czas. Nikt odemnie nie oczekuje zostawania dluzej oprocz koniecznosci ktora mam w kontrakcie i za ktora mam zaplacone.
    • butch_cassidy Re: Odbebnianie a sumiennosc 26.01.18, 07:47
      Pracuję na innych zasadach. Jednak to co robię, robię najlepiej jak umiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka