jednomiejsce
18.02.18, 15:47
Wstydze sie, stad nick na jeden raz.
Jestem po rozwodzie, z dwojka dzieci w wieku prawie nastoletnim. Jestem kochajaca ale konsekwentna mama. Bylam bita jako dziecko, jako partnerka i zona i sama uderzylam pare razy swojego syna. Poszlam na terapie i udalo sie.
Od jakiegos czasu dochodzi miedzy nami do konfliktow - standart: prace domowe, obowiazki, odzywki itd. Syn ma 12 lat.
Ostatnio syn nie wywiazal sie z umowy (po raz kolejny), mnie strzelilo i zabronilam mu telefonu (ktorego uzywa do grania), powiedzial, ze nie da. Weszlam do jego pokoju i po wielu prosbach o telefon zaczelam szukac zdenerwowana wywalajac jego ciuchy.
Wsciekl sie i zaczal mnie popychac. Popchnal na lozko, na meble, na podloge.
Wiem, ze nawalilam ale jak to bedzie dalej? To dopiero poczatek, konflikty sie nie zmniejsza.
Nie wyobrazam sobie mieszkania z popychajacym mnie duzym synem pod jednym dachem. Mysle, ze syn powinien zamieszkac u ojca.
Jak to widzicie? Mialyscie kiedys taka sytuacje?