Pierwszy raz mi się do zdarzyło, a jestem obowiązkową osobą

Od kilku dni kiepsko sypiałam, budziłam się po nocach a ostatecznie wstawałam między 3 a 3:30 w nocy/nad ranem bo nie mogłam już spać. Budzik ustawiony na 4. Dziś obudziłam się o 5:40, zaklęłam, zadzwoniłam i poinformowałam, że biorę urlop na żądanie bo nie słyszałam budzika i najzwyczajniej w świecie zaspałam. Po czym zasnęłam i obudziłam się ok 9:30. Jak tak sobie policzyłam to spałam tej nocy ok. 11 h! Chyba organizm wycieńczony był tymi nieprzespanymi nocami + pracą fizyczną. No i mimo, że zaraz 15 dalej jestem senna

I tak od kilku dni, w pracy na full obrotach a potem padam ze zmęczenia. Nie wiem, może przesilenie wiosenne się zbliża?
Szkoda mi tylko premii za obecność za ten miesiąc.
Tak tylko chciałam się wyżalić