ophelia78
22.02.18, 16:31
Od jakiegos czasu pojawial sie u nas temat zwierzecia w domu. Dziec lat 9 wiec marudzil ze chce... Mnie tez zaczynalo brakowac (w domu rodzinnym zawsze kialam psy). Chlop za bardzo nie chce psa (powolujac sie na nasz tryb zycia...), stanęło na kocie. Strasznie sie juz tym ekscytowalismy, szepralam w internetach, jakie rasy, jak dbać... Ale....
Moj syn to astmatyk. Choroba od dawna w remisji, bez lekow na stale, ataki zdarzaly sie juz tylko okołoinfekcyjnie. Bywamy w 2 domach gdzie są koty, nic sie nigdy nie dzialo. W wakacje mieszkaliśmy w hotelu gdzie byl taki "hotelowy" kotek, wszystkie dzieciary sie z nim bawily,tez bylo ok; kiedys spędziliśmy dlugi weekend u znajomych gdzie byl kot i tez ok. Wreszcie decyzja:jest ok wiec bierzemy kotka. Umowilismy sie na spotkanie juz w konkretnej hodowli, poszlam tam z Mlodym i tez ok; no moze poza lekkim pociaganiem nosem (ale to podejrzewam ze z kurzu bo czysto to tam nie bylo... choc kotki czyste i nie smierdzialo,raczek taki domowy bajzel od niesprzatania). Ale cos mnie meczylo ze co bwdzie jak jwdnak wyjdzie jakas alergia i dzien po wizycie u kotkow poszlam z Mlodym do naszego plumonologa. Powiedzial ze skoro tzw prowokacja (czyli wystawienie na alergen - czyli wizyta u kotkow) wyszla ok to powinno byc dobrze. Osluchal jeszcze czy nic nie ma osluchowo (prowokacja byla dzien wczesnien) i tez ok. Mowi ze wszystmo to dobrze wyglada i mozemy myslec o kocie ale dla spokojnosci zalecil testy alergiczne. Od razu zrobiliśmy,nawet na luziku bo tak wszystko dobrze szlo. A tu zonk.... Wyszedl na kota spory odczyn, rowniez z tzw wypustką (a o dziwo nic nie wyszlo na plesnie, na ktore widzę ze jest uczulony: jesienne spacery po lisciach nie wchodzą w grę). Lekarz widzac wyniki testów orzekl ze zapewne gdybysmy kota wzieli to by sie skonczylo tzw odroczoną reakcja alergiczna. Ze oczywiście zrobimy co uwazamy ale w tej sytuacji to on nam kota odradza. Pies tak, ale kot nie... Mlody oczywiście w ryk... Ja rozczarowama i wkurzona na siebie bo narobilam dziecku i nam wszystkim nadziei... trzeba bylo zacząć od tych cholernych badan a potem sie nastawiac
ech... Tak sie chcialam wyżalić....