Dodaj do ulubionych

Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana...

22.02.18, 16:31
Od jakiegos czasu pojawial sie u nas temat zwierzecia w domu. Dziec lat 9 wiec marudzil ze chce... Mnie tez zaczynalo brakowac (w domu rodzinnym zawsze kialam psy). Chlop za bardzo nie chce psa (powolujac sie na nasz tryb zycia...), stanęło na kocie. Strasznie sie juz tym ekscytowalismy, szepralam w internetach, jakie rasy, jak dbać... Ale....
Moj syn to astmatyk. Choroba od dawna w remisji, bez lekow na stale, ataki zdarzaly sie juz tylko okołoinfekcyjnie. Bywamy w 2 domach gdzie są koty, nic sie nigdy nie dzialo. W wakacje mieszkaliśmy w hotelu gdzie byl taki "hotelowy" kotek, wszystkie dzieciary sie z nim bawily,tez bylo ok; kiedys spędziliśmy dlugi weekend u znajomych gdzie byl kot i tez ok. Wreszcie decyzja:jest ok wiec bierzemy kotka. Umowilismy sie na spotkanie juz w konkretnej hodowli, poszlam tam z Mlodym i tez ok; no moze poza lekkim pociaganiem nosem (ale to podejrzewam ze z kurzu bo czysto to tam nie bylo... choc kotki czyste i nie smierdzialo,raczek taki domowy bajzel od niesprzatania). Ale cos mnie meczylo ze co bwdzie jak jwdnak wyjdzie jakas alergia i dzien po wizycie u kotkow poszlam z Mlodym do naszego plumonologa. Powiedzial ze skoro tzw prowokacja (czyli wystawienie na alergen - czyli wizyta u kotkow) wyszla ok to powinno byc dobrze. Osluchal jeszcze czy nic nie ma osluchowo (prowokacja byla dzien wczesnien) i tez ok. Mowi ze wszystmo to dobrze wyglada i mozemy myslec o kocie ale dla spokojnosci zalecil testy alergiczne. Od razu zrobiliśmy,nawet na luziku bo tak wszystko dobrze szlo. A tu zonk.... Wyszedl na kota spory odczyn, rowniez z tzw wypustką (a o dziwo nic nie wyszlo na plesnie, na ktore widzę ze jest uczulony: jesienne spacery po lisciach nie wchodzą w grę). Lekarz widzac wyniki testów orzekl ze zapewne gdybysmy kota wzieli to by sie skonczylo tzw odroczoną reakcja alergiczna. Ze oczywiście zrobimy co uwazamy ale w tej sytuacji to on nam kota odradza. Pies tak, ale kot nie... Mlody oczywiście w ryk... Ja rozczarowama i wkurzona na siebie bo narobilam dziecku i nam wszystkim nadziei... trzeba bylo zacząć od tych cholernych badan a potem sie nastawiac
ech... Tak sie chcialam wyżalić....
Obserwuj wątek
    • serei Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 16:45
      przykro mi sad są rasy kotów które mniej uczulają może warto poczytać? lub może inne zwierzę?
    • chocolate-cakes Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 16:53
      Bardzo mi przykro. Ale dobrze się stało, że poszłaś wcześniej do lekarza.
    • lady-z-gaga Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 16:57
      Los za Was zadecydował - bierzcie psa smile
    • majenkir Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 17:01
      To moze krolika? One rzadko uczulaja...
      • 3-mamuska Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 17:44
        A rasa bez włosow nie wchodzi w gre?
        Wiem ze uczyła białko w ślinie a kot sie często myje.
        Ale te bez sierści kapie sie i kremuje. Moze dzieki temu nie doszłoby do odczynu alergicznego.

        Albo małego psa.
        • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:08
          Rasa bez włosów nie jest dobra dla alergików. Nie radźmy bez sensu tym bardziej ze wiesz, ze uczulenie nie jest na sierść.
      • sandrasj Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 00:44
        Mój królik mnie uczula, podobnie koty mojej teściowej. Na psa mi wyszło a z moim psem mogę spać i nic się nie dzieje.
    • afro.ninja Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 17:54
      A na psa uczulony?
    • memphis90 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 17:59
      Stanowisko ekspertów pulmonologii i alergologii jest aktualnie takie, że leczy się człowieka, a nie jego wyniki. Wynik testów skórnych nic nie znaczy, jeśli nie idą za nim objawy kliniczne. Co znaczy, że trzeba się skontaktować z kotem i zobaczyć, czy coś się wydarzy. Możecie pogadać z właścicielka hodowli czy w razie czego będzie można oddać kocię. Jelsi nie będzie można - to ja bym nie brała, bo jednak zwierzak to nie przedmiot. Jesli można, to czemu nie spróbować?
      • majenkir Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 18:17
        memphis90 napisała:
        > Stanowisko ekspertów pulmonologii i alergologii jest aktualnie takie, że leczy
        > się człowieka, a nie jego wyniki. Wynik testów skórnych nic nie znaczy, jeśli
        > nie idą za nim objawy kliniczne.


        Tez prawda. Jakie bylo moje zdziwienie, kiedy po ostatnich testach wyszlo, ze jestem tak samo (bardzo!) uczulona na psy i koty. A od zawsze na koty reagowalam o wiele bardziej.
      • ophelia78 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 19:01
        Tez myslalam o opcji "wziac i w razie czego oddac" ale to wydaje mi sie okrutne,zarowno wobec dziecka jak i kota. Fajnie jakby sie okazalo ze probleow nie ma. Ale jakby byly, to jest to dramat dla dziecka i całej rodziny,dali i zabrali... i dla kota tp tez stres przeciez
        • afro.ninja Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 20:01
          Ja bym nigdy się nie zdecydowala na takie krok. I dobry hodowca tez by na to zgody nie wyrazil.
          • majenkir Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 20:03
            To moze zostac rodzina zastepcza dla jakiegos kotka?
          • memphis90 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 15:13
            IMO rozsądny hodowca właśnie ZAWSZE zostawia furtkę dla klienta... Lepiej jest oddać zwierzę, jeśli okaże się, że ktoś z rodziny jest chory, niż szukać innego opiekuna, oddawać do schroniska lub przywiązywać w lesie.
      • ophelia78 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 08:35
        >Stanowisko ekspertów pulmonologii i alergologii jest aktualnie takie, że leczy się człowieka, a nie jego wyniki. Wynik testów skórnych nic nie znaczy, jeśli nie idą za nim objawy kliniczne.

        Hm... Memphis, zabiłaś mi ćwieka...
        Bo - przynajmniej z dotychczasowych doswiadczeń - objawów nie ma, mimo że wychodzi alergia w testach. Z drugiej strony w tych samych testach wyszło uczulenie na drzewa a objawów na wiosne w czasie kwietnienia drzew nigdy nie było; natomiast nie wyszło w testach uczulenie na pleśnie, gdzie objawy ewidentnie występują (jesienne spacery w liściach czy zbieranie kasztanów z reguły kończą się kaszlem...)

        ech.. no myślę o tym kocie no!
        • chocolate-cakes Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 16:40
          Mojej córce wyszły w testach różne uczulenia, na trawy, różne rośliny i na psa. Miała też nietolerancję białka mleka krowiego, bardzo silną od urodzenia. Testy testami a ze dwa lata w ogóle nie reagowała źle na te trawy. Zero. Ale później niestety się zaczęło? sad. Psa nie mamy ale pies sąsiadów plus trawy to była masakra. Ale jej koleżanka ma dwa psy i kiedy ją odwiedza nic się kompletnie nie dzieje. Dziwne to wszystko.
          Mamy dwa koty.

          Kiedyś opiekowałam się obcymi kotami przez tydzień żeby zobaczyć co i jak. Akurat ktoś wyjeżdżał i potrzebował opieki. Nic mi nie było. A jak wzięłam moją kotkę to przez tydzień miałam objawy alergii, bardzo mnie bolały oczy. Po tygodniu przeszło, a było to prawie 6 lat temu. Nigdy się nie powtórzyło.
        • jolie Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:18
          Nigdy nie wzięłabym kota do domu, gdzie jest astmatyk i to jeszcze z potwierdzoną testem reakcją nadwrażliwości. Nigdy. Wiem, jak czuje się człowiek w czasie ataku alergii, a kocie alergeny trudno z otoczenia usunąć.
    • ykke Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 18:05
      Nie namawiajcie dziewczyny na psa, skoro ich tryb życia to wyklucza. Gdzie dobro psa?
      Przykro mi, wyobrażam sobie rozczarowanie i żal, ale zdrowie dziecka ważniejsze.
      Z tymi testami to takie pogmatwane i nie zawsze reakcja rzeczywista na alergen jest taka jak wyszło na teście. Może jest możliwość pobyć dłużej (z noclegiem) u kogoś, kto ma koty?
      • ophelia78 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 18:35
        To chłop tak twierdzi. Ja sie z nim nie zgadzam akurat w tej materii smile Zapadla decyzja o kocie.bo jest jednak łatwiejszy w obsludze. Wiem ze pies zasadniczo bedzie moim obowiązkiem. Ale ja juz psy mialam i wiem z czym to sie je. Tyle ze chlop z tych higienicznych- twierdzi ze pies brudzi

        Dziecko mam w 3 klasie. Za rok z okladem bedzie sam wracał do domu i nie bedzie problemu ze slacerem w ciagu dnia. A ja pracuje w szkole wiec to tez nie jest tak ze mnie nie ma bite 8h.
        Chlop marynarz wiec jak jest to jest,a jak w morzu to go nie ma i juz.
        • ophelia78 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 18:35
          Na razie namawiam na psa. Małego, niekudlatego. Fajnego z charakteremsmile
    • anitat Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 19:11
      Mam dwóch synów alergików wziewnych. Bardzo wysokie miana na wszystkie pyłki plus kurz, roztocza, również wysokie miana na kota. W domu od dwóch lat jest kotka. Żaden z nich nie reaguje w żaden sposób na zwierzaka. Pulmonolog/alergolog nie widzi problemu w kocie w domu. Chłopaki nie chorują.
    • bergamotka77 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 19:39
      Współczuję i też jestem w takiej sytuacji. U mnie młody ma silną alergię. Kilka dni temu robiliśmy testy bo temat zwierzaka futrzastego wraca ciągle (obaj synowie kochają zwierzaki) i chca mieć swojego a tu ... Uczulenie silne ma roztocza, plesn, kota a nawet swinke morska, która dwa razy mieliśmy- druga zdechła rok temu. No i miny zawiedzione, ale zdrowie ważniejsze.
      • bergamotka77 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 19:43
        U nas nawet 2h kontakt z kotem powodował reakcje katar lzawienue oczu i musiałabym być chora żeby narażać na to dziecko stale i wieczne leki aplikować w imię posiadania zwierzęcia.
        • majenkir Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 19:56
          bergamotka77 napisała:
          >musiałabym być chora żeby narażać na to dziecko stale i wieczne leki aplikować w imi
          > ę posiadania zwierzęcia.



          A dlaczego po prostu nie odczulic dzieciaka? Zycie przed nim...
          • bergamotka77 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:04
            Taa jasne mąż się odczulal na pylki - rok regularnych zastrzykow a mały ma dopiero 7 lat z kawałkiem... Naprawdę da się żyć bez zwierzaka. Akurat w bliskim otoczeniu nikt nie ma zwierząt więc nie jest narazany.
            • chocolate-cakes Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 16:48
              Pomogło mężowi? Moja córka jest odczulana od ponad roku, jeszcze rok przed nią. Sama jestem ciekawa czy będzie lepiej. Ma alergię na trawy, zboża, pyłki itp.
              • jolie Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:21
                Najstarszy syn odczulany jest na trawy od 1,5 roku. Nie pomogło nic a nic, ostatni sezon pylenia był straszny, doszły bardzo silne objawy spojówkowe.
                • chocolate-cakes Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:23
                  O kurcze 😞
                  Moja córka po pół roku, gdy było lato, stwierdziła, że już jest ciut lepiej niż zwykle no ale zobaczymy. My się niestety bardzo późno za to zabraliśmy.
                • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:28
                  Akurat odczulanie na koty jest ponoć bardzo skuteczne.
        • ophelia78 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 11:14
          >U nas nawet 2h kontakt z kotem powodował reakcje katar lzawienue oczu i musiałabym być chora żeby narażać na to dziecko stale i wieczne leki aplikować w imię posiadania zwierzęcia.


          To jest jakby inna sprawa... Też bym się na coś takiego nie zdecydowała. Ale u nas wygląda to tak, że - przynajmniej na razie przy sporadycznych kontaktach - żadnych objawów nie ma. Pytanie, czy pojawią się jśli kot będzie na stałe. I co mam zrobić z wynikami testów, które nie pokrywają się z moimi obserwacjami dziecka. Zignorować?
          • triismegistos Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 12:14
            Weź kota na tymczas! Tylko czy dzieć zrozumie, kiedy trzeba będzie futro oddać?
          • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:17
            ophelia78 napisała:

            Ale u
            > nas wygląda to tak, że - przynajmniej na razie przy sporadycznych kontaktach -
            > żadnych objawów nie ma. Pytanie, czy pojawią się jśli kot będzie na stałe. I c
            > o mam zrobić z wynikami testów, które nie pokrywają się z moimi obserwacjami dz
            > iecka. Zignorować?

            Musisz wkalkukować konieczność szukania nowego domu kotu. Objawy są, jeśli dziecko pociągało bardziej nosem. Ja bym się nie zdecydowała na kota z tej hodowli. Nie znaczy to że nie można szukać innego kota przy którym dziecko nie będzie pociągać nosem. Mądrzy ludzie mówią, że nie każdy kot uczula tak samo. Poszukiwania można odbywać w hodowlach albo w domach tymczasowych gdzie jest mało kotów (czasem są takie gdzie jest jeden-dwa). Albo u osób prywatnych, które mają kota do oddania. Możesz też sama zostać domem tymczasowym dla kota, ale tylko w organizacji która zgodzi się na przejęcie z powrotem kota w razie ataków alergii. Dziecku się wytłumaczy tymczasowanie kota, to przecież pomoc kotu i nie ma obowiązku bezdzietności żeby zostać domem tymczasowym. Jeśli kot nie będzie wywoływać żadnej wyraźnej reakcji alergicznej dziecka, można ryzykować.

            Pamiętaj żeby jeśli chcesz kupić kota, szukać go w hodowlach prawdziwych a nie w pseudohodowlach.
    • lalkaika Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 20:06
      piesio?
    • valtho Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 21:45
      Jesteśmy w podobnej sytuacji. Dziecku wyszło w testach skórnych uczulenie na kota i wszystko inne co możliwe tez. A dziecko jest alergikiem, ale bez dramatów - kaszle 2 razy w roku. Alergolog orzekł to co juz padło kulka postów wyżej - leczymy dziecko, a nie testy. Po roku zapisywania wszelkich infekcji był w szoku, że tak mało. W alergię na kota do końca tez nie wierze, bo przez pierwsze 8 lat życia dziecko miało kota w domu. Teraz planujemy przygarnąć, ale bajpierw pożyczamy na próbę kota znajomych.
      • nickbezznaczenia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 21:56
        Moje dziecko według testów jest poważnie uczulone na koty.
        Nie zmienia to faktu,że żyje z kotami pod jednym dachem od wielu lat i nic się nie dzieje. Na szczęście miało swego czasu fajną lekarkę alergolożkę.
        • bergamotka77 [...] 22.02.18, 22:14
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • nickbezznaczenia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:19
            Tobie nie dorównuję.
          • majenkir [...] 23.02.18, 00:12
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
            • triismegistos Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 07:50
              Ale ty lepiej dl kota. Jeszcze by się zatruł bergamotkowym jadem.
      • marina2 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 21:57
        całe życie miałam uczulenie "na kota". kiedy przychodziłam do przyjaciół ,którzy mają 5 kotów wyglądałam tragicznie.po kwadransie leciały mi łzy ,kichałam ,czerwony nos...
        jedno z dzieci strasznie chciało miec kota...co wydawało mi sie absolutnie niemozliwe....i wtedy wyczytaliśmy gdzieś ze rosyjskie niebieskie podobno nie uczulają. od 7 at mieszka z nami rosjankawink kot łazi za mna śpi na mnie,depcze jest miłym towarzyszemwink
        mnie nie uczula. co ciekawe inne koty po pewnym czasie przestały na mnie działać jak opisałam powyżej .
        jest jedna jedyna sytuacja kiedy "kicham" na kota- w trakcie i po wizycie u weta.kot nienawidzi tego i widać wydziela coś takiego z siebie,ze mnie podrażnia.
        nie namawiam Cię,ale taka jest moja historia.kot mnie odczuliłwink
        • marina2 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:01
          www.kotyrasowe.org.pl/porady/alergia-na-kocia-siersc
          tu jednka twierdzą,ze to bzdura wink) nie ma niealergizujących kotówwink
          • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:55
            Bo nie ma. Uczulić się można na wszystkie zwierzaki i nie chodzi wcale o sierść (bo i na takie pomysły ludzi wpadają - jak wezmą zwierzaka bezwłosego, to nie uczuli).
            • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 17:10
              Rosyjski niebieski nie jest kotem nieuczulającym!!
              • marina2 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 25.02.18, 11:32
                ardzuna tak teraz to wiem .po kilku latach doczytalamwink)
                na starcie miałam inna wiedzewink i mamy co mamywink))
    • princesswhitewolf Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:03
      Ophelio ale ... ten Pneumolog nie powiedzial wam ze sa szczepionki przeciw siersci kota? Zastrzyki sie robi. Seria. Bardzo skuteczna. Przeszlam takowa w Centrum Alergologii na ul Boguslawskiego w Poznaniu

      Na koty bedzie narazony cale zycie tu i tam i mozna sprawe zalatwic

      Idz do Alergologa a nie pneumologa teraz
      • princesswhitewolf Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:06
        i na sline tez
        • kanga_roo Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 08:51
          princess, napiszesz coś więcej o tych zastrzykach? ja od 17 lat nie mam kota w domu, bo mój mąż uczulony, na mojego kota reagował mocno, więc kot został u moich rodziców. a my z dzieciakami uwielbiamy futrzaki, mamy psa i króliki, tylko koty nie mają wstępu na chatę smile
          może chłopa przekonam...
          • majenkir Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 15:02
            Ja tez jestem w trakcie odczulania - cala kuracja trwa dosc dlugo - od 3 do 5 lat. Na poczatku chodzisz co tydzien (nie pamietam juz jak dlugo), a potem raz w miesiacu. Jedyne co zaluje, to ze nie zdecydowalam sie wczesniej. Kiedys zawsze przy kocie mialam zalzawione, spuchniete oczy i pokrzywke na rekach. Teraz mam kotka i nic smile. Odczulam sie tez na psy, roztocze i jakies tam drzewa wink. Mam ciezka astme, a odkad jestem na odczulaniu, praktycznie nie wiem, ze cos mi jest smile.
            • chocolate-cakes Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 16:53
              Pierwsze 6 razy co tydzień. Potem co dwa tygodnie. Potem co trzy i w końcu raz na 4-6 tygodni.
    • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:49
      Szkoda, że się nie udało.
      Co do testów i odczynów... wiesz, ja mam astmę, i uczulenie m.in. na szczury, których mam w domu od ponad 5 lat między 6 a 9. Na szczury reaguję słabo i tylko skórnie (odkąd się uczuliłam), załatwiał mnie natomiast kurz, roztocza. Czasem jak mam w domu obce ogony, bo komuś wczasuję, to trochę mam katar, albo jak biorę nowego szczura, ale po paru dniach to mija.
      Nie zachęcam do wzięcia kota, a tak naprawdę, to żadnego zwierzaka, bo jeśli człowiek jest alergikiem, a zaczyna obcować z powszechnie uczulającym alergenem, to i na niego może się uczulić. Ja jako dziecko byłam alergikiem z astmą. Minęło zanim skończyłam 10 lat, i wróciło dokładnie pół roku po wzięciu szczurów, po 30-tce. Gdybym wzięła kota, pewnie uczuliłabym się na kota (jako dziecko miałam na nie alergię, która posłała mnie do szpitala, teraz testy negatywne), a jak chomika, to na chomika.
      Ja sobie te alergie ogarnęłam metodami powszechnie lekceważonymi, ale nie wiem, czy gdybym miała dziecko, "ryzykowałabym". No i w końcu, jeśli z innym zwierzakiem też się nie uda, będzie bardzo przykro musieć go oddać.
      • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 22:52
        A, no i jeszcze zapomniałam - spotkania sondujące z danym zwierzakiem nie mają wiele sensu, chyba, że występuje reakcja alergiczna. Ale jeśli nie występuje, to to nie jest żadna odpowiedź, bo przy kontakcie jednorazowym albo okazjonalnym nic nie musi się dziać, a zadzieje się przy stałym kontakcie.
        • valtho Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 23:19
          Planowałam wziąć kota znajomych przy okazji ich urlopu na 2 tyg. Po takim czasie powinny być juz chyba wiadomo? Nie chce sytuacji, że wezmę kota ze schroniska i będę musiała go oddać.
          • naplaze Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 22.02.18, 23:28
            U mnie pierwsze objawy pojawiły się po roku - silny atak astmy. Wcześniej nie miałam nawet zaczerwienionych oczu czy kataru.
          • ruscello Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 06:51
            Valtho, przede wszystkim na każdego osobnika może być inna reakcja organizmu. To, że nie uczuli kot znajomych, nie znaczy, że inny kot nie uczuli. Dodatkowo alergia może się objawić np. po roku - dwóch albo w sytuacji osłabienia organizmu chorobą czy podczas obcowania z innym alergenen, np.pleśnią.
            • k1234561 Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 07:03
              Uważam,że autorka bardzo poważnie i odpowiedzialnie podeszła do tematu posiadania zwierzątka.Generalnie ludzie biorą pod wpływem chwili,impulsu kociaka czy szczeniaka,bo dziecko gdzieś tam było u kogoś 15 minut i zwierzak nie uczulał.A potem po mięsiącu czasem roku, ogłoszenia,o oddaniu kotka czy pieska w dobre ręce, bo jednak uczula.
              A zwierzak już zżyty z rodziną,nagle ląduje w schronie w klatce,albo jak ma wielkie szczęście u innych ludzi.Bardzo dobrze się stało,że autorka sprawdziła na wszystkie strony czy aby na pewno synek może mieć kotka.Z drugiej strony to na pewno bardzo przykre dla dziecka,które czekało i cieszyło się na zwierzątko,ale naprawdę wybraliście dobrze i autorka podjęła bardzo mądrą decyzję,chociaż trudną.
              Ja bym jeszcze, skoro takie jest parcie na kota, rozważyła te bez sierści,które się kąpie.Może tą rasę moglibyście mieć.
          • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 15:03
            valtho napisała:

            > Planowałam wziąć kota znajomych przy okazji ich urlopu na 2 tyg. Po takim czasi
            > e powinny być juz chyba wiadomo? Nie chce sytuacji, że wezmę kota ze schroniska
            > i będę musiała go oddać.

            U mnie wyszło po pół roku. Zaczęło się kataru, po 2 miesiącach się skapnęłam, że to chyba nie jest przeziębienie, a po kolejnym miesiącu dostałam duszności. Nie wiem, czy alergia wróciła, bo szczury zostały katalizatorem (gryzonie bardzo uczulają), czy wróciłaby tak czy siak, no ale, wyszło jak wyszło.
            • valtho Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 24.02.18, 18:41
              Ale u nas juz kiedyś był kot i nie działo sie nic. Teraz jest pies i tez nic. Ma alergie na konie i reakcja jest natychmiast - wystarczy że przejdzie obok konia na ulicy.
              • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 26.02.18, 19:38
                Toteż próbuję Ci powiedzieć, że nie ma reguły. Mnie też kiedyś gryzonie nie uczulały, a uczulały koty. Nie ma żadnej metody sprawdzenia, jak będzie po np. roku z kotem.
    • ortolann Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 08:22
      Powiem Ci tak, jestem stara baba, koło czterdziestki. Uczulenia mam na wszystko, na kota mocne. Niedawno wzięliśmy do domu naszą kudłatą (norweski leśny), czarną (podobno mocniej uczulają) kicię. Kot ma 12 lat, jest mi znany, więc miałam czas, żeby mój układ odpornościowy już kota obczaił. Troszkę było kichania, troszkę więcej wysypki na skórze (ale to może od częstszego mycia rąk). I niby jest dobrze, ale widzę, że jest jakiś problem ogólnie ze zdrowiem - zaczynam łapać jakieś przeziębienia, pokazują się inne dolegliwości (tak jakby moja odporność wariowała), ciągle robi mi się pod okiem jakaś dziwna bombka - nie badam na razie, ale czuję, że to odczyn alergiczny. Na razie nie ma wielkiego problemu. Nie wiem co zrobię, jesli jednak pojawi się problem - kot musi z nami zostać, nie ma innego wyjścia.
      Po tym przydługim wstępie: jednak bym Ci radziła kota nie brać. Można spróbować być domem tymczasowym dla jakiegoś kociaka - sprawdźcie sobie możliwości. Zobaczycie wtedy jak to jest z kotem i - przede wszystkim - jak reaguje syn. Ale jednak, jestem zdania, że odporność w jakimś stopniu zostaje zaburzona.
    • muchy_w_nosie Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 23.02.18, 08:47
      A ja jestem ciekawa czy jakby wziąć np włosy i naskórek matki to czy wyszłoby uczulenie .... te testy są tak dziwne w pokazywaniu na co się jest uczulonym - tak jak piszesz, na pleśń niecwyszło a jest. Moja koleżanka ma córkę z poczatkami astmy, i ma kota, i właściwie to się dziecku poprawiło odkąd kot jest w domu - zwykły dachowiec, a oczywiscie w testach uczulenie na kota wyszlo, kot mieszka z nimi już 4 lata i w dodatku jest wychodzący.
    • 71tosia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 24.02.18, 20:04
      jezeli dziecko ma uczulenie to kota nie bierz. Ja mam uczulenie i koty ale mieszkam w domu a koty sa wychodzace wiec stezenie alegenow nie jest bardzo duze. Gdy mieszlismy w mniejszym mieszkaniu to bylo to naprawde uciazliwe, ciagle bylam na lekach. Jezeli jednak zdecydujecie sie na kota to na takiego bez siersci rasy np devon, sfinks, lub cornish.
      Pomysl moze nad jakims mniej uczulajacym zwierzakiem rybkami, jaszczurka czy zolwiem? Chociaz i tu moze sie pojawic uczulenie np znajomy jest uczulony na jedzenie dla rybek. Myszki i szczurki tez sa podobno malo uczulajace.
      • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 25.02.18, 19:04
        71tosia napisała:

        > m na lekach. Jezeli jednak zdecydujecie sie na kota to na takiego bez siersci
        > rasy np devon, sfinks, lub cornish.

        Bzdura! Jak nie wiesz, to naprawdę nie musisz nikomu doradzać. Nie ma takiego obowiązku.
        • 71tosia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 25.02.18, 21:18
          Nie ma kotow ktore nie uczulaja wcale, ale te rasy kocie ktore wyminilam mniej uczulajace niz inne, maja bowiem siersc bardzo krotka i malo lnieja. Warto wiedziec ze sama siersc nie uczula ale przenosi alergeny. Dominujacym alergenem jest bialko Fel d 1 ktore jest zawarte w kociej slinie i loju, bialko to jest magazynowany na naskórku oraz na siersc kota.
          I zanim sie cos napisze Adzuno i zacznie kogos obrazac to moze warto troche pomyslec i cos sprawdzic...
          • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 26.02.18, 19:37
            Nie wiem, co to jest lnienie, ale wiem, że z całego stada moich zwierzaków najsilniej działał na mnie ten bezwłosy. Ardzuna ma rację, doradzanie ludziom bezwłosych zwierzaków jako alternatywę, jest po prostu... może pomoże to komuś, kto przy sierściuchu parę razy kichnie, ale komuś z silną alergią nie zrobi różnicy. Serio ryzykowałabyś przy własnym dziecku?
            Gdyby to co piszesz o sierści było takie oczywiste, to nie zdarzałoby się, że kogoś jeden futrzak uczula bardziej, a drugi mniej lub wcale, mowa o tym samym gatunku. To jest ruletka, a nie żadna sztywna zależność.
            • 71tosia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 03.03.18, 20:47
              najwyrazniej nie jestes uczulona na bialko Feld1, na ktore jest uczolona wiekszosc osob uczulonych na koty. I przeczytaj jeszcze raz co napisalam, kota nie nalezy brac gdy ma sie uczulenie, ale jezeli, ktos juz musi niech wybierze taka rase ktora uczula WIEKSZOSC najmniej.
          • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 04.03.18, 01:08
            Nadal nie wiesz, a piszesz. Koty łyse i o bardzo krótkiej sierści nadal się myją, uczulają tak samo jak inne. Jest rasa, która uchodzi za mniej uczulającą chociaż nadal uczula, ale nie jest to żadna z wymienionych przez ciebie. Nie doradzaj w ten sposób bo możesz wywołać bardzo duże problemy gdyby ktoś cię posłuchał.
            • 71tosia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 04.03.18, 12:14
              Czy napisalam ze autorka MUSI wziac kota? Wrecz przeciwnie jej to odradzałam. Czy gdzies napisalam ze koty z krotka sierscia sie nie myja? Jeszcze raz napisze bo wyraznie masz problem ze zrozumieniem jezeli ktos UPIERA sie ze chce miec kota a jest alergikiem POWINIEN probowac zminimalizowac ilosc alergenow, a kot o krótkiej sierci ktory ZWYKLE mniej tej siersci gubi ('linieje' - to dla madzioreck ktora nie potrafi zrozumiec slowa z literowka) taka szanse daje. bo jak pokazuja badania naukowe nie uczula sierc, uczula bialko ktore jest w slinie kota a ktora on na tej sierci zostawia.
              Moze zamiast sie upierac i oskarzac kogos o niewiedze (a pewnie wiem troche wiecej o alergiach niz wiekszosc ematek na tym forum, ale oczywiscie mozesz mi nie wierzyc) to moze najpierw uwaznie przeczytaj post na ktory odpowiadasz . Uczulic mozna sie na wszystko, ale ciagle nawet przy uczuleniach wazna jest statystyka. To ze tobie sie cos przytrafilo, ze ciebie cos uczula lub nie, nie ma dla tej dyskusji naprawde większego. Sa osoby uczulone np. na wode (tzw pokrzywka wodna, kilkadziesiat przypadkow na swiecie), bedziesz wszystkim alergikom odradzac mycie sie?
              ps wszystko co mialam do napisania w tym temacie juz napisalam, z mojej strony dyskusje zamykam, tym bardziej ze autorka decyzje podjela.
              • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 04.03.18, 16:27
                Bzdury piszesz, koty z krótką sierścią nie są rasami hipoalergicznymi. Przestań lansować ten nieoparty na żadnych podstawach pogląd, bo możesz kogoś skrzywdzić.
                • 71tosia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 04.03.18, 16:51
                  wiesz mialam sie nie odzywac, ale.... czy mozesz mi pokazac w moim tekscie te 'hipoalergicznosc'? Najwyrazniej nie rozumiesz slowa STATYSTYKA , 'tobie sie przytrafilo' wiec bedziesz do upadlego udawadniac ze twoj przypadek mozna generalizowac na wszytskich.
                  I to juz naprade ostani moj wpis, wiecej tej dyskusji nawet nie otworze wiec sie nie wysilaj na nastepne zlosliwosci.
                  • ardzuna Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 04.03.18, 20:52
                    Nic mi się nie przytrafiło, po prostu twierdzenia o mniejszym uczulaniu przez koty o krótszej sierści sa szkodliwą bzdurą i nie lansuj ich. Są po prostu nieprawdą.
      • madzioreck Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 26.02.18, 19:32
        71tosia napisała:

        > Pomysl moze nad jakims mniej uczulajacym zwierzakiem rybkami, jaszczurka czy zo
        > lwiem? Chociaz i tu moze sie pojawic uczulenie np znajomy jest uczulony na je
        > dzenie dla rybek. Myszki i szczurki tez sa podobno malo uczulajace.

        Proszę Cię, nie pisz bzdur. Gryzonie to jedne z najsilniej uczulających zwierzaków.
        A i pokarm dla rybek też potrafi dać do wiwatu alergikom.
        • 71tosia Re: Kot...nie udalo sie. Taka jestem rozczarowana 03.03.18, 20:57
          Moze przeczytaj czytaj posty na, ktore odpowiadasz, o uczuleniu na pokarm dla rybek sama napisalam. U gryzoni najsilniej uczula mocz, siersc zwykle znacznie mniej.
    • ophelia78 EPILOG Chyba jednak się udało 03.03.18, 10:46
      Bardzo dziekuję za wszystkie wpisy w tym wątku, szczególnie e-mam lekarek.

      Tak jak pisałam, jak się okazało, że testy alergiczne wyszły słabo, Młody wył i płakał; my w domu wszyscy rozczarowani... A ja siedziałam i gapiłam się w wyniki testów i nijak mi nie pasowały (bo wykazywały, że dziecko ma uczulenie na coś, co nigdy nie dawało objawów, jednocześnie pokazując brak alergii np.na pleśń, która zawsze objawy alergiczne dawała). No i biłam się z myslami.
      W końcu widząc rozpacz wnuka i to jak my się męczymy, sprawę rozwiązała moja mama, mówiąc: a weżdzie tego kota, jakby coś się działo, to będzie mieszkał u mnie! Podobną deklarację złożyli teściowie, że w razie awarii kota wezmą. I dla Młodego też to było ok; rozumiał, że w razie W kot i tak jest jego, ale ze względów zdrowotnych mieszka z babcią.
      No i od kilku dni mamy śliczną rudą main coonkę smile U Młodego reakcji alergicznych brak big_grin
      i mam nadzieję, że tak zostanie. A kicia jest cudna i pocieszna big_grin
      • ardzuna Re: EPILOG Chyba jednak się udało 03.03.18, 14:33
        Mam nadzieję, ze kupiliście ją z prawdziwej hodowli. Tym bardziej ze mco są potencjalnie obciążone kardiomiopatią przerostową, na którą pseudohodowle nie zwracają żadnej uwagi.
      • chocolate-cakes Re: EPILOG Chyba jednak się udało 03.03.18, 16:02
        Fajnie 😆
        Daj zdjęcia smile
      • nickbezznaczenia Re: EPILOG Chyba jednak się udało 03.03.18, 19:43
        Miły epilogsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka