Dodaj do ulubionych

trudny wątek - sąsiedzi

    • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 08:52
      Próbuję sobie wyobrazić tę sytuację i nie, wg mnie nie jest to normalne. Coś jest na rzeczy. Dzieci płaczą, niektóre dużo płaczą, niektóre z byle powodu , ostatnio obserwuję nawet takiego osobnika lat 3, który wpada w płacz na samo przypomnienie sobie czegoś. Kochany chłopiec, fajny, ale bawi się i nagle zanosi się płaczem i bawi się dalej, wykonuje pewne czynności i chlipie. I się uspokaja i za jakiś czas znowu. No tak ma.
      Ale stały płacz od rana do nocy , do tego niepokój innych sąsiadów, pewne zwroty w kierunku dzieci plus....własna intuicja - to bardzo dużo przesłanek do tego, by coś zrobić. Dziewczyny piszą, że mama znerwicowana w depresji itp- TYM BARDZIEJ nie można zostawić jej i dzieci samej sobie
      Pierwsze co mi się nauswa-to iść do kobiety , spytać czy ma czas na chwilę rozmowy, bo jest ważna sprawa- i wyłuszczyć co jest na rzeczy. Wprost, konkretnie itp. Zobaczyć jak wyglądają dzieci, jak mama się zachowuje przy nich i do nich itp.
      Madziulec- ja wiem, że dużo ludzi żyje z klapkami na oczach i uszach i ustach. Że najchętniej nie podejmowaliby żadnej reakcji interwencji, bo nie można sie wtrącać, bo każdy ma prawo, bo co cię to obchodzi. bo...
      Nie. Ja się z tym nie zgadzam. Byłabym ci wdzięczna gdybym była matką tej kobiety i dzięki twojej reakcji udałoby się zatrzymać coś złego. Byłabym wdzięczna jako dziecko tej kobiety, gdyby udało się zatrzymać coś złego. Byłabym wdzięczna jako ta kobieta, która w pustce trafiła na kogoś kto sie zainteresował.
      Może nie dzieje się nic , a może coś bardzo złego. Reakcja w przypadku gdy nie dzieje się nic, nie zaszkodzi w żaden sposób ( a da ci komfort psychiczny ze coś próbowałas zrobic ), jednak w przypadku gdy dzieje się jakaś krzywda, zło- może dać wiele.
      Nie odpuszczaj. Jeśli masz siły idź i zbadaj naocznie sytuację, pogadaj z babką, gdy będziesz miała więcej podejrzeń- zgłoszenie na policję
      • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:10
        wapaha napisała:

        > Próbuję sobie wyobrazić tę sytuację i nie, wg mnie nie jest to normalne.

        moj mlodszy syn plakal praktycznie non stop przez pierwsze pol roku swojego zycia, potem robil krotkie przerwy w placzu. choc plakal, to malo powiedziane - on sie darl, doslownie. mialam w domu 3-latka i wiem, jak placze niemowle, to byl wrzask. nie uwazam, ze to zupelnie normalne, ale sa dzieci, ktore tak maja i matka tego nie zmieni, chocby klaskala uszami.


        Byłabym ci wdzięczna gdybym była matką tej kobie
        > ty i dzięki twojej reakcji udałoby się zatrzymać coś złego. Byłabym wdzięczna j
        > ako dziecko tej kobiety, gdyby udało się zatrzymać coś złego. Byłabym wdzięczna
        > jako ta kobieta, która w pustce trafiła na kogoś kto sie zainteresował.

        tu sie z toba w pelni zgadzam. tez bylam wdzieczna moim sasiadom za zainteresowanie i zrozumienie. tylko zainteresowanie nie polega na tym, ze nasyla sie na sasiada rozne sluzby czy policje.
        • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:22
          Eliszko-z tego co ja rozumiem ( może źle ), to wyjcem jest dziecko STARSZE. O ile w pierwszych miesiącach życia, gdy dojrzewa układ nerwowy, w różnym stopniu u różnych dzieci- można zrozumieć takie "nienormalne" zachowanie jak ciągły płacz ( nienormalne w sensie odstępstw od normy), o tyle u 2,5 latka którego ukad nerwowy ( jesli jest zdrowy ) jest już odpowiednio ukształtowany - zdecydowanie jest to niepokojące- zwłaszcza gdy w tle jest jeszcze krzyk i strasznie biciem ( może i bicie ). I jeszcze- drugie dziecko- w jakich warunkach się ono wychowuje ? Zamiast spokoju, poczucia bezpieczeństwa- ma ciągłe krzyki.

          Czasami owszem-zainteresowanie polega na tym, ze się "nasyła" służby czy policję

          W ogóle to zdanie, które napisałaś pokazuje jakie mamy chore spojrzenie na sytuację i służby w państwie . Nie obraź się- ale to takie typowe dla naszego społeczeństwa. Nasłaniem- nazwane jest zgłoszenie sytuacji -wymagające włożenia w to czasu, zainteresowania, pokazania swojej twarzy, może podania nazwiska. Nasłaniem nazywa się próbę podjęcia interwencji przez organy zajmujące się POMOCĄ społeczeństwo a którym nadano tak obrzydliwy zły chararakter . Nie , to nie jest nasłanie. To jedna z form interwencji- nie każdy potrafi, ma odwagę, chęć, umiejętności iść i osobiście wejść komuś do domu i pogadać. I nikt nie ma takiego obowiązku. Po to są mądrzejsi ludzie, którzy mają wykształcenie i pewne narzędzia by takie sytuacje sprawdzać.
          Ale to moje zdanie. I domyślam się, że mało popolarne w naszym "wolnoćtomkuwswoimdomkowym" społeczeństwie
          • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:39
            Może dlatego, że ta pomoc to żadna pomoc tak naprawdę, a jedynie wypunktowanie komuś, że np. nie posprzątał albo w lodówce obiad nie czeka? Pamiętam, jak kobiecie w depresji odebrano syna - choć była w trakcie leczenia - w wyniku durnych decyzji trafił do DD, a nie do ojca, chociaż nowa żona ojca od razu zadeklarowała się, że będzie się nim opiekować. Nie wierzę instytucjom, w których urzędnicy jadą wyuczonymi schematami i brudny blat = patolstwo. A po przeczytaniu słynnego blogu kuratora, z którego boje głęboka, chora pogarda dla społecznie wykluczonych, doradzałabym takim instytucjom okresowe, rzetelne badania psychologiczne dla pracowników - widać bardzo szybko się wypalają.
            • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:48
              nie zgadzam się z tobą
              wiadomo, że patologia istnieje w każdym zawodzie ale to nie jest powód , by nie podejmowac prób pomocy
              trzeba reagować, trzeba coś robić- takimi środkami jakie się posiada
              • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:55
                No, skoro jedyny środek, jaki się posiada, to donosicielstwo bez zaznajomienia się z faktami...
                • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:07
                  Słuchaj. Płacz NIE JEST jednorazowy. Trwa prawie nieprzerwanie od kilku miesięcy.
                  Poszłam juz 2 razy, by zapytać. Raz usłyszałam, że dziecko wymusza, drugi, że jest chore. Rozumiem chorobe dziecka, rozumiem wymuszanie (chociaż moje dziecko nic nei wymuszało).
                  Ale to trwa KOLEJNY MIESIĄC. Czyli co? Kolejny MIESIĄC dziecko jest chore?
                  • krecik Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:56
                    madziulec napisała:

                    > Ale to trwa KOLEJNY MIESIĄC. Czyli co? Kolejny MIESIĄC
                    dziecko jest chore?

                    Z wszystkich osób, które mogły powyższe zdanie napisać, akurat ty?

                    Ag
                    • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:45
                      Uwierzysz w opowiastke w kolejny miesiąc zapalenia ucha?Uwierzysz w kolejny miesiąc anginy,kaszlu???
                      Ja nie.
                      Uwierze w choroby. Owszem.
                      A latem na co chorowało, że wyło i że matka aż zamknęła okno, by krzyków na dziecko nei słyszały moje sąsiadki????
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 13:03
                    Może ma jakieś zaburzenia, a matka krępuje się o tym powiedzieć? Nie wiem, tak sobie gdybam - rzucić na kogoś podejrzenia jest łatwo. To, że masz dość hałasu, świetnie rozumiem. Nie ma szans na zmianę mieszkania? Prawdopodobnie mieszkasz w domu o ścianach z papieru, niestety sama tego doświadczam, tyle, że świadomie się znieczuliłam mentalnie na cudze hałasy. Jak te dzieci podrosną, to zaczną wpadać rówieśnicy, będziesz czuła się tak, jakby dzieciaki rozrabiały Ci na środku pokoju.
                    • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 13:07
                      W ogóle domy, w których jest dużo przedszkolaków, szkolniaków, a do uzupełnienia rodziny psy, to kanał dla ludzi, którzy po pracy marzą o spokoju wink.
                    • szpil1 Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 12:06
                      zlababa35 napisała:

                      > Może ma jakieś zaburzenia, a matka krępuje się o tym powiedzieć?


                      Zaburzenia? No co Ty? Przecież tylko dziecko Madziulca ma zaburzenia na tyle poważne, by je w ogóle rozpatrywać w ktegorii zaburzeń. Sama pisze, że wyło po 4 godziny bez przerwy. Ciekawe czy ktoś ją wtedy podejrzewał o maltretowanie? Wyobrażasz sobie co by się działo na wszystkich możliwych forach gdyby tak się stało? Wspomnij sobie sprawę kolonii dla jej dziecka o której tu pisałam. I masz odpowiedź.
                      • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 13:29
                        szpil1 napisała:

                        Przecież tylko dziecko Madziulca ma zaburzenia na tyle po
                        > ważne, by je w ogóle rozpatrywać w ktegorii zaburzeń. Sama pisze, że wyło po 4
                        > godziny bez przerwy. Ciekawe czy ktoś ją wtedy podejrzewał o maltretowanie?

                        A tak pisała? No to nie wiem dlaczego się teraz dziwi, że inne dzieci też wyją. Myślałam, że jej wyjątkowo spokojne.
                        • szpil1 Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 13:49
                          milva24 napisała:


                          >
                          > A tak pisała? No to nie wiem dlaczego się teraz dziwi, że inne dzieci też wyją.
                          > Myślałam, że jej wyjątkowo spokojne.

                          Jej włąsne słowa w tym wątku w odpowiedzi na czyjąś wypowiedź:
                          "Pół godziny to pikuś.
                          Osobiście jestem przyzwyczajona do 4-godzinnych histerii i nie razi mnie krótsze płakanie za ścianą."
                          Plus to, że Madziulec nie jest nowym nickiem na forach. I nie raz pisała o swoim dziecku, które ostro dawało czadu, nie raz rozkręcała gó...burze, bo ktoś ją potraktował nie tak jak sobie wyobrażała że powinna być traktowana, i nie raz była zwyczajnie chamska w stosunku do innych forumek. Także ta troska o czyjeś dzieci, opisy ich zachowania i matki... ja zwyczajnie nie wierzę w jej altruizm i dobre serduszko.
                          • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 14:13
                            Ten wątek z biurem podróży pamiętam, z innych jej nie kojarzę. A tej wypowiedzi nie wyłapałam. Jednak drażni mnie (może niesłusznie) gdy ktoś zarzuca mi znieczulicę bo cierpię raczej na nadmierną empatię.
                          • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 20:28
                            W tej sytuacji też nie rozumiem, o co chodzi w wątku... Może o to, że osoba przemęczona i zestresowana bardziej odczuwa hałasy i inne niedogodności ze strony sąsiadów. Ja się muszę wręcz "odwrażliwiać", bo inaczej bym zwariowała, nienawidzę, jak na klatce dzieci wyją i tupią, a psy szczekają wink. Ale po jakimś miesiącu treningu mentalnego już tego wręcz nie zauważam.
                • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:27
                  Dobrze, że nie byłaś tą pożal się boże nauczycielką dłużej niż miesiąc skoro nie znasz znaczenia podstawowych pojęć i je wypaczasz


                  osoba, która obserwuje kogoś lub jakieś środowisko i donosi o tym komuś, zwykle w celu uzyskania jakichś korzyści; kapuś, denuncjant, denuncjator, konfident
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:48
                    Śmieszna jesteś, wiesz? Serio...
                    • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:07
                      w czym ? w tym że używasz słów, których nie rozumiesz??
                      • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:11
                        A ty nawet nie wiesz, jak się dane słowa pisze, tak że możemy skończyć na tym tę jałową przepychankę.
                        • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:21
                          Wolę zrobić literówkę niż nie znać znaczenia danych słów i jeszcze brnąć jak idiota szukając uchybień u innych-zamiast przyznać się do użycia błędnego określenia.
          • eliszka25 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:08
            moj mlodszy syn ma obecnie 8 lat, w tym roku skonczy 9. nawet teraz placze wiecej niz jego starczy brat, gdy byl niemowleciem. w wieku 2 lat wyl o wszystko. kazdy powod byl dobry, zeby sie poplakac, a jak nie bylo powodu do placzu, to wlasnie to byl najlepszy powod. juz jako kilkulatka pytalam go czasem "dlaczego ty w ogole placzesz", bo momentami nie mialam naprawde pomyslu, co moglo spowodowac uruchomienie syreny. wiesz, co odpowiadal? "bo musze".

            jesli u sasiadki autorki watku pojawienie sie mlodszego rodzenstwa zbieglo sie z buntem 2-latka, to ma w domu hardcore i niewiele moze na to poradzic. czesty placz u 2-latka kompletnie mnie nie dziwi, bo to jest okres "buntu", ktory czasem przebiega bardzo gwaltownie. u mojego starszego syna przeszedl niezauwazenie. mlodszego momentami mialam ochote zamordowac. teraz ma dopiero 8 lat, a ja juz sie boje co mnie czeka, jak zacznie dojrzewac uncertain

            masz racje, teoretycznie te sluzby sa stworzone do pomocy, ale praktycznie bywa roznie. poza tym, autorka watku juz raz wyslala odpowiednie sluzby do sasiadki, ktore stwierdzily, ze nic zlego sie tam nie dzieje, ale nie jest zadowolona i szuka sposobu, co by tu zrobic. w tym watku dostala rady, zeby wzywac sluzby, a nawet policje "do skutku". uwazasz, ze to faktycznie z checi pomocy? bo ja jakos watpie. i co niby mialo by byc tym "skutkiem", ktory autorke watku zadowoli? zabranie dzieci sasiadce, zeby bylo cicho?

            nie zrozum mnie zle, to bardzo dobrze, ze sasiedzi sie interesuja. jednak czesto wystarczy zyczliwa rozmowa, zeby poczuc, ze cos tu nie gra albo wlasnie rozwiac watpliwosci. naprawde duzo przyjemniej zyje sie w spolecznosci, w ktorej sasiedzi normalnie ze soba rozmawiaja, zamiast zglaszac wszystko do odpowiednich sluzb. wiadomo, ze czasem bez sluzb sie nie obejdzie, ale naprawde nie trzeba od tego zaczynac.
            • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:50
              Jak bym chciała wzywac policje czy służby jak piszesz to bym wzywała i nei potrzebowałabym błogosławieństwa forum.
              Pytam o rozwiązanie problemu.
              O wyjące dzieci.
              Znów wyją.

              Nie było mnie w domu 1,5 godziny i nadal wyją.

              Ok. Uznaję, że to normalne
              • aamarzena Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 11:53
                Skad wiesz, że wyją nieprzerwanie, skoro nie było Cię 1.5h? Może wyją po raz kolejny po prostu?
                Bunt dwulatka, dzieci z natury placzliwe dzieci plus np. to, że starsze budzi mlodsze= młodsze jest niewyspane a ze zmęczenia nie może zasnąć to je frustrujące, wiec się drze, a starsze w tym czasie wrzaskiem dopomina się o uwage matki. Że matka ma dość i czasem też buzię otworzy w takiej sytuacji wcale mnie nie dziwi.
      • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:17
        Dokładnie tak - pogadać z kobietą, w miarę możliwości i czasu w czymś dopomóc. Ale informowanie z góry służb społecznych, kiedy nie wiesz, co się dzieje, to słabe wyjście.
        • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:22
          I jeszcze - to jest trudna różnica wieku między dziećmi, moja znajoma, bardzo zorganizowana i psychicznie odporna urodziła synka, dziecko modelowe, bo sama spokojna i wyluzowana, jeszcze przy niemowlaku korepetycje dawała, a on spał. Później szybko zaszła w ciążę, kolejny noworodek, a synek nie miał nawet 2 lat. No i kanał. Jedno buczało, bo nie dało się na placu zabaw pobawić (a tak go od maleńkości niestety przyzwyczaiła), drugie buczało i wrzeszczało, jak na tym placu zabaw zatrzymała wózek - ta mała spała tak jak moja, tylko podczas jazdy, zatrzymanie wózka to nie był płacz, to był dziki, ochrypły wrzask. Trudno jest pogodzić potrzeby dziecka, które ciągle gdzieś się wyrywa na własnych nogach i małego niemowlaka.
          Ech. Współczuję tej kobiecie.
          • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 09:50
            no jest trudna różnica - ameryki nie odkryłaś
            w przypadku jednych-nieodczuwalna, w przypadku innych harkor- różnie bywa
            zamiast skupiać się tylko na tym i na hejtowaniu autorki i głupiemu dogryzaniu ( to nie do ciebie, ale ogólnie )
            może warto się skupić na tym co można zrobić, a nie-czego nie można ?
            • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:52
              Można pomóc. Zawsze. O ile jest się w stanie. I o ile powodem tego niepokoju jest faktycznie troska o cudze dzieci.
              Nasłanie służb na kogoś zamiast tej pomocy nie podoba mi się i już.
        • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:07
          Te służby wlasnie do tego stworzono. To nie sąsiadka z uchem przy ścianie ma robić wgląd w sytuację małoletniego, tylko pracownik opieki.
          Pracownik opieki może też uruchomić wsparcie systemowe, doradzić, pomoc zorganizować opiekę/żłobek/coś.
          • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:54
            Podaj przykłady wsparcia i doradztwa, w wyniku którego dana rodzina faktycznie stanęła na nogi, a matka nie była traktowana jak śmieć. Bo ja miałam okazję naocznie widzieć odwrotne sytuacje. I wiem jedno, przed "dobrymi paniami" z instytucji broniłabym się, jak tylko bym mogła.
            Poza tym - może matka nie chce żłobka dla takich małych dzieci? Najwidoczniej rodzinę stać, żeby teraz nie pracowała...
            • berdebul Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:46
              Znam dużo takich sytuacji, bo mam wsród znajomych pracownikow takich instytucji.

              To niech nie drze na nie japy i zapewnia prawidłową opiekę, bez pokrzykiwania które niesie się po całym bloku.
              • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 13:04
                Jeszcze raz - są bloki, w których powiedzenie czegoś głośno brzmi jak darcie się, a schodzenie sąsiadów po schodach ma taki efekt, jakby Ci ktoś co sekundę walił kafarem w łeb. O czym zresztą autorka wspomina w poście startowym.
                • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:31
                  Dlaczego tak łatwo znaleźć ci wytłumaczenie płaczu, krzyków, które odnajdujesz w rozwoju dzieci, zaburzeniach, chorobie, cieńkich ścianach bloku a nie pomyślisz, że tam dzieje się cos złego ? Znieczulenie ?
                  • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:43
                    Hmm, pomyślmy... Może dlatego, że jak sama autorka wątku pisze, służby już w tej rodzinie BYŁY, gdyż sama madziulec je zawezwała i NIE stwierdziły niczego niepokojącego? Nawet żadnych "okruchów na blacie", a dzieci nie były nawet brudne, a co dopiero maltretowane?
                    • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:56
                      "Wynika z nich, że dzieci maltretowane mieszkają zarówno w rodzinach niewydolnych wychowawczo, jak i z pozoru wzorcowych; dzieci są maltretowane przez dorosłych z marginesu społecznego, ale i tych wykształconych i dobrze sytuowanych (Raczkowska J., 1993a, 1993; Obuchowska I., 1989, 1983; Kopeć D., 1993). "
                      To z materiałów Niebieskiej Linii...
                      Cały czas podkreślam - nei myślę, by dochodziło do maltretowania jakiegokolwiek.
                      • iwoniaw No więc właściwie czego oczekujesz od służb? 03.03.18, 17:17
                        Cały czas podkreślam - nei myślę, by dochodziło do maltretowania jakiegokolwiek

                        A ja cały czas Ci piszę - przy takim budownictwie, jakie opisujesz w poście startowym, nawet rodzina aniołów byłaby uciążliwa. I nie, opieka społeczna najprawdopodobniej nic tam nie pomoże, bo wygłuszenia budynków raczej nie ma w pakiecie, a chyba nie wymagasz, żeby zabierano rodzicom dzieci dlatego, że maluchy płaczą/tupią/wrzeszczą czy matka podniesie głos?
                        • madziulec Re: No więc właściwie czego oczekujesz od służb? 04.03.18, 00:43
                          No to cały czas opowiadam o sąsiadach z drugiej strony. Również dwójka dzieci. Również dzieci zapłaczą, czasem zaśpiewają, na balkonie krzyczą, by mama dała nocnik, bo chcą kupę. Granie na cymbałkach, odbijanie piłeczki pingpongowej przez 2 godzinki...
                          Ot, normalne życie...
                          I do łba by mi nie przyszło wzywać kogokolwiek do nich.
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:49
                    Po prostu nie jestem histeryczką i nie widzę w każdej matce, której dzieci drą buzię, potwora, który je katuje. Nie znam takich ludzi i nie mam aż tak wyrobionej w jednym kierunku wyobraźni, jak spora część forum tongue_out.
                    • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:53
                      A tutaj bardzo często zdarzają się histerie i szczucie pod kątem "zaniedbywania dzieci", wystarczy, że matka mająca środki utrzymania na przykład nie pracuje - ostatnio dowiedziałam się, że dzieci matek domowych się nie rozwijają i nie budują swojej tożsamości. Tak że naprawdę nie sposób brać na serio tego, co sporo nicków wypisuje, i co tak naprawdę nie jest opisem faktów, ale własną interpretacją już na starcie (włączając w to madziulca). Nie jestem typem osoby, która zaraz złapie za widły i pochodnię - bo mi się nie chce po prostu.
                    • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:08
                      nie jesteś histeryczką ?? buhaha
                      litościwie nie bede punktowac twych przykładów histerii. forum wie tongue_out
                      • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:10
                        Przynajmniej histeryzuję w swoich sprawach, których doświadczyłam, a nie podjudzam obce osoby do robienia dziwnych rzeczy - opierając się jedynie na tym, co tam sobie o kimś napisały (a co niekoniecznie musi odpowiadać faktom). A ty już wydałaś osąd.
                        • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:10
                          Teraz podjudzanie do donosicielstwa ?
                          Ech babo..ręce opadają..
                          • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:12
                            Przeczytaj sama siebie.
                            Jedna z forumowych inkwizytorek.
                            Czekam, aż jeszcze taki np. przystanek się wypowie.
                            • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:12
                              big_grin
                          • lodomeria Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 02:31
                            To "podjudzanie" to tak a propos znajomości znaczenia słów?
                        • wielki_uscisk Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 01:03
                          Pozwolisz, że ja - podobno niezdrowo zafascynowany nastoletnią koleżanką córki, jeśli pamiętasz - tylko się tutaj uśmiechnę (na to Twoje postrzeganie lustra), o Ostojo Zdrowego Rozsądku smile
            • pani-noc Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 12:52
              > Poza tym - może matka nie chce żłobka dla takich małych dzieci? Najwidoczniej rodzinę stać, żeby teraz nie pracowała...

              Jeśli dwulatek pójdzie do żłobka to nie ma cudów: zacznie przynosić do domu choroby. Dla niemowlaka głupia jelitówka oznacza pobyt w szpitalu. Wcale się nie dziwię rodzicom, że wolą starsze dziecko trzymać w domu. A na niańkę pewnie ich nie stać.
              • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 13:06
                Ototo. A poza tym matka pewnie bierze na obydwoje 500+, jeśli utraciła żródło zarobku (wychowawczy bezpłatny), czyli siedząc w domu ma tyle, ile pewnie by jej zostało po opłaceniu tego żłobka i dojazdów.
            • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:29
              Ty wszystko naocznie i na własnej skórze doświadczasz. ALbo koleżanka. Każda co innego-w tym wątku już o dwóch napisałaś. A w wielu innych powołujesz się na doświadczenia innych i wydajesz auratywne osądy w każdej sprawie, no wiesz wszystko !
              • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:50
                No całkiem jak ty, patrz pani. A sorry, chyba jestem jednak mniej nadęta i zarozumiała big_grin big_grin big_grin.
                • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:50
                  A to słówko, o które ci chodzi, to: autorytatywne, tak przy okazji big_grin.
                  • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:12
                    Słaba jesteś wiesz wink Dno da - jak już nie ma nic merytorycznego do powiedzenia czepianie się ortografii i literówek. Słabe bardzo.
                    • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:13
                      No widzisz, to po co z taką słabizną dyskutujesz big_grin. Pa niunia, nudna jesteś.
                      • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:22
                        Lubię piętnować głupotę
                • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:09
                  strzelasz na ślepo. nie udzielam się w prawie każdym wątku , dzieląc się doświadczeniami innych i histeryzując nad swoimi tongue_out
                  • zlababa35 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:10
                    To, w czym się udzielasz, to i tak aż za dużo.
                    • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:12
                      buahaha
            • mary_lu Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:44
              Moja pani kurator. Dostałam ją w prezencie, bo prawie były małżonek postanowił polepszyć swoją pozycję przy rozwodzie zgłaszając na policję, że udostępniam dziecku materiały pornograficzne.

              Przychodzi raz w miesiącu, rozgląda się, robi wywiad, a resztę czasu zajmuje jej chwalenie mnie i podtrzymywanie na duchu. Bardzo miłe wizyty i poprawiają mi nastrój na kilka dni smile
              • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 15:10
                Wspaniale ! Tak trzymajcie !

                exa zachowanie masakra uncertain co za gnój uncertain
    • szara.godzina Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:05
      Abstrahując od konkretnej sytuacji, większość okołohałasowych spięć ma miejsce w nowych blokach, szumnie nazywanych parkami, sadami, dworkami i residecami, gdzie metr kosztuje niebotyczne pieniądze. Może tak zacząć od nadzoru budowlanego. Budowanie papierowych ścian, przez które słychać szepty, to januszyzna deweloperów. Wyciskają od biednych ludzi ostatni grosz w kredycie, a budują z najtańszych materiałów, niezgodnie z projektem i przepisami. Ogólnonarodowa zgoda na fuszerkę pt. "jak wiadomo, w nowym budownictwie ściany są cienkie" niezmiennie mnie zadziwia.
    • super_hetero_dyna Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 11:32
      Możliwości jest kilka:

      1. zatyczki do uszu
      2. wygłuszenie ścian, staranne uszczelnienie połączeń ścian/podłóg/stropów
      3. przeprowadzenie się do kamienicy

      Kiedyś sama byłaś dzieckiem i darłaś japę. Dzieci już tak mają.
      • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:33
        Nie, dzieci tak nie mają.
        Dwuletnie dzieci nie krzyczą MIESIĄCAMI
        • iwoniaw Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 14:45
          Jeśli nie są nieme, to owszem, krzyczą. A już zwłaszcza w ten sposób może to postrzegać sąsiadka, która SAMA PRZYZNAJE, że budynek jest taki, iż słychać "oddech sąsiada" (!)
        • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 17:05
          Moje mają więcej niż dwa lata i kilka razy dziennie są awantury. Jak nie pretensje do nas to między sobą się kłócą. A i my się czasem na nich krzykniemy bo ileż można coś tam powtarzać.
          • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 17:10
            Ale
            widzisz
            różnicę
            między
            "i kilka razy dziennie"
            a
            płaczem przez pół roku do rana do wieczora
            i krzykami mamy
            ?
            • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 17:34
              Po pierwsze wystarczy, że dzieci płaczą na zmianę. Po drugie nie wierzę w płacz cały dzień do 23. Kiedyś te dzieci muszą spać a autorka wątku jakoś tak mi się kojarzy z przesadzaniem i ustawianiem faktów pod siebie. Poza tym pisałam gdzieś w tym wątku, że po urodzeniu drugiego dziecka pierwsze ryczało na tyle często że była sąsiadka z kontrolą. Autorka oczywiście może dalej nalegać na służby, żeby przeprowadzały u sąsiadki kontrolę. Jeśli kobieta jest ok to najwyżej częściej będzie się drzeć na dziecko gdy narobi hałasu zestresu, że zaraz znów ktoś zapuka. Dzieci jej nie zabiorą.
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 00:38
                Już ustalilismy,że jestem wrednym babskiem, które codziennie biega do OPS, na policję i wali w ścianę.
                Przy okazji zastanawiam się co jeszcze robię, by uprzykrzyć życie tej sąsiadce, ale taka czarownica jak ja to na 100% sika jej do śmietany by była kwaśna.
              • madziulec Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 00:56
                Nie wiem kto i gdzie w jakimś zesranym i popieprzonym umyśle doszedł do wniosku by zabierać dzieci.
                Bo JA tego nigdzie nie napisałam.

                Tu ktoś fajnie napisał, że żadna matka kurcgalopiem po "odrobieniu" własnych prac w domu nie biegnie i nie zajmuje się jeszcze dziećmi sąsiadki, myjąc jej podłogę i tuląc męża do memłona. Taka prawda. W starych domach bywało tak, że rodziny znały się po kilkadziesiąt lat (dziadkowie, rodzice, dzieci), więc integracja wyglądała inaczej.
                W nowych budynkach, na nowych osiedlach ludzie są anonimowi znacznie bardziej. Pisze, że akurat ci sąsiedzi wynajmują mieszkanie. Z innymi sąsiadami znamy się, czasem robimy sobie drobne przysługi. Trudno robić sobie przysługi z kimś, kto jest tymczasowo. Taka prawda.

                Nie jestem jedyną osobą, która zwraca uwagę na ten płacz dzieci, o czym pisałam. Matka dzieci mieszka w mieszkaniu po lewej. Tymczasem na płacz zwraca uwage na 100% sasiadka pode mną i po skosie po prawej stronie (często robiąca różne rzeczy na balkonie). One również prosiły mnie o interwencję (sąsiadka pode mną to starsza pani).

                I tak. Rzeczywiście. Płacz dzieci JEST uciążliwy. Bo każdy ma prawo być w różnej sytuacji: być chory, zmęczony itp. Alenie pisze o tym. Pisze o tym,że dla mnie ten płacz JUŻ JEST niepokojący, bo za długo trwa.
                Pisałam, że byłam u sąsiadki. Bo długi płacz o 23 jest dla mnie dziwny. Niezwykły. Po prostu. Może powinnam włozyć stopery do uszu i olać. Jak większośc ludzi to robi i potem słyszymy, że znieczulica.
                Przy okazji wizyty w OPS zapytałam co zrobić. Powiedziałam o sytuacji.
                Dla niektórych to kablowanie. Bo oczywiście, co tam jakieś dzieci.... Może im się krzywda dzieje. Bo przeciez to, że jest czysto jest wyznacznikiem tego, że sa szczęśliwe.. tatuś w krawacie nie może się znęcać prawda??? (i podkreślam - wcale nie mówię o tej sytuacji i o tym, że tak jest tutaj).

                Panie przyszły i dokonały jedynie oceny na podstawie "opakowania". Dzieci płaczą nadal.
                I co teraz???
                Nadal będe wysłuchiwać durnych komentarzy?

                A potem jak usłyszymy że coś się jednak zdarzyło to co?
                • lodomeria Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 02:16
                  madziulec napisała:

                  > W nowych budynkach, na nowych osiedlach ludzie są anonimowi znacznie bardziej.
                  > Pisze, że akurat ci sąsiedzi wynajmują mieszkanie. Z innymi sąsiadami znamy się
                  > , czasem robimy sobie drobne przysługi. Trudno robić sobie przysługi z kimś, kt
                  > o jest tymczasowo. Taka prawda.
                  >

                  Nie, to nie jest "taka prawda". Nie każdy pomaga interesownie, kalkulując potencjalne korzyści.
                  Jeśli nie pomaga się komuś, kto jest tymczasowo, ba, nawet nie dąży się do zapoznania z nim na ten rok (2,3?), kiedy wynajmuje, to to jest objaw tego, że trafiło się na wyjątkowo 'nieludzką' grupę ludzi, specyficzne środowisko o mimo wszystko bardzo wąskich horyzontach.

                  Ja już nie chcę pisać o tym, jak mnie szokowało podczas wyjazdów studenckich czy staży, że nawet ledwo chodzące babcie mi chciały pomagać przy wprowadzaniu się (w kilku krajach mi się taka sytuacja powtórzyła) pomagać, bo to by był cios poniżej pasa porównywać zaszczute polskie społeczeństwo (choć też nie wszędzie! są miasta, regiony, w których nikt nikogo od słoików nie wyzywa, to, do jakiego liceum się chodziło nie jest jedyną przepustką na salony) do ludzi, których kultura jednak w innych warunkach się kształtowała.
                  Ale ta kultura nie spadła z księżyca, jest wynikiem tego, że ktoś świadomie podjął decyzję o tym, że opłaca się być 'sąsiedzkim' ze wszystkimi. Nie mogę patrzeć na to, żeby ematka takie bzdury pod pozorami prawd objawionych wypisywała.
                  • wapaha Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 09:58
                    Lodomeria - ale co za filizofia chcieć pomagać , gdy nie ma się nic innego do roboty. No proszę cię, nie stawiaj w opozycji pracujących matek z dziećmi do emerytek !

                    Co do zaszczucia polskiego społeczeństwa- to wszystko ma głębsze dno i dalsze korzenie. Mentalności nie da sie wyrugować. W Polsce rada udzielona przez starszą panią będzie "wtrącaniem się babska". Co się dziwić , że każda akcja rodzi reakcję .

                    Co do pomagania "tymczasowego " - dla mnie jakieś niedorzeczności tu napisałaś. Przecież w naszej kulturze a raczej sytuacji społecznej wynajem mieszkań nie jest czymś zwyczajnym oczywistym prostym ( tak jak gdzie indziej, gdzie rynek wynajmu jest bardziej rozbudowany niż rynek sprzedaży nieruchomości ) . Ponadto wynajem kojarzy się często negatywnie - niczenie, nie płacenie, zasiedzenie rodzin z dziećmi ( poczytaj choćby wątki na emamie ) - i ty serio się dziwisz, że z "nieufnościa" podchodzi się do "tymczasowości" ? Dzisiaj są, jutro ich nie ma. Dziwisz się, że ludzie nie bardzo chcą wchodzić w bezpośrednie interakcje z osobami obcymi, do których nie mają zaufania ? Rozumiem-parfrazując- że jak widzisz obcego psa to go głaszczesz bo przecież taki ładny ? - nie ma w tobie obaw , że go nie znasz, nie znasz właścicieli, nie przewidzisz reakcji, nie znasz jego sytuacji itp ?
                • milva24 Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 10:20
                  Dla Ciebie długi płacz o 23 jest niezwykły, dla mnie nie. Moje dziecko miało lęki nocne i przez kilka miesięcy wrzeszczało po kilka razy w tygodniu jakby je mordowali. Właśnie gdzieś między 23 a 1 w nocy i trwało to minimum pół godziny. Moje wypowiedzi są podyktowane moimi osobistymi doświadczeniami a nie znieczulicą czy niechęcią do Ciebie.
                • szpil1 Re: trudny wątek - sąsiedzi 04.03.18, 12:08
                  madziulec napisała:

                  > Nie wiem kto i gdzie w jakimś zesranym i popieprzonym umyśle doszedł do wniosku
                  > by zabierać dzieci.

                  Prędzej czy później zawsze chamka z ciebie wychodzi.
        • szpil1 Re: trudny wątek - sąsiedzi 03.03.18, 18:28
          wapaha napisała:

          > Nie, dzieci tak nie mają.
          > Dwuletnie dzieci nie krzyczą MIESIĄCAMI

          Tak twierdzi autorka wątku. Która jest tak prawdomówna i wiarygodna, że nie tak dawno nie powiadomiła organizatora kolonii, że jej dziecko jest na tyle chore/ z zaburzeniami, że wymaga dodatkowej opieki. Po czym rozkręcała aferę i groziła sądem kiedy organizator odmówił zabrania tegoż dziecka z uwagi na brak informacji i dodatkowej niezbędnej opieki. Także w to co mówi autorka może niekoniecznie trzeba od razu wierzyć.
    • bei Re: trudny wątek - sąsiedzi 06.03.18, 17:43
      Trudna sytuacja, intuicja podpowiada Ci, ze coś nie jest w porządku. Dowody trudno zebrać. Chyba nic nie wskórasz.
      Aż się coś nie wydarzy, wówczas zostaniesz w poczuciu winy, ze nie byłaś dostatecznie dociekliwa.
      Może to zwyczajnie nadmarudne dzieci, a może coś jest na rzeczy. Pozostaje mieć nadzieję, ze dzieci podrosną, i będą bawić się ze sobą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka