lianis
04.03.18, 20:42
Mam na stanie 18latka (od niespelna miesiaca), uczen ll klasy liceum dosc wymagajacej szkoly, ktora sam sobie wybral, na ktorej bardzo mu zalezalo. Oprocz szkoly, uprawia sport, dosc duzo trenuje. Nasze relacje byly dosc dobre, mozna bylo sie z nim porozumiec, argumenty do niego trafialy, udawalo sie wypracowac kompromis, bylo zaufanie. W grudniu poszedl na jakas impreze, spotkal tam dziewczyny starsze, jakies studentki psychologii, jedna z nich niby jakas wrozka, wywrozyla mu rychla i tragiczna smierc. Cale swieta i nowy rok byl przygaszony i nieswoj. Od tamtej pory wszystko sie zmienilo, znika z domu na trening i pojawia sie wiele godzin pozniej, nie wraca na noc, ucieka z lekcji, zawala szkole.
Okazuje sie ze owa nieszczesna 23letnia wrozka zostala jego dziewczyna. Np on ma u siebie w pokoju korepetycje, a ona w ciagu tej godziny potrafi zadzwonic kilkanascie razy i wyslac kilka smsow jakby swiat sie walil, ze jesli on natychmiast nie pojawi sie na fb to ona go zbanuje, albo w srodku nocy pisze do niego ze ma natychmiast do niej przyjechac, pojechal raz do niej i jak powiedzial ze musi juz isc to wyrzucila klucze od domu przez okno i musieli czekac na jej rodzicow.
Nie wiem co zrobic. Ojciec chce mu dac luz, zeby sie sam przekonal, ze ona jakas niezrownowazona jest, ale ja mam coraz wieksze wrazenie, ze on brnie w to nic nie widzac. Widze, ze ona ma na niego bardzo zly wplyw, on to wszystko bierze bardzo do siebie. Wiadomosci ze szkoly sa zle. Oklamuje nas na kazdym kroku.
Poprosze o spojrzenie z zewnatrz.