Dodaj do ulubionych

L4 u Grażynki

05.03.18, 17:30
Przeczytałam wątek o przeziębionych pracownikach. O Grażynkach polskiego biznesu czytałam nie raz.Więc teraz po kolei z mojego punktu widzenia. Jestem Grażynką polskiego biznesu. Prowadzę niewielką firmę. Każde L4 mojego pracownika jest moim problemem, nie dość że muszę ogarnąć swoją pracę to jeszcze jego. Pracownik nie ogarnie mojej pracy, a ja jego muszę. Jak to w tych przypadkach bywa nie da się wynająć pracownika z agencji pracy który tą pracę ogarnie (specyfika branży). I wygląda ta tak - że ja kichająca , smarkająca robię co do mnie należy (bo przecież wypłaty muszą być wysłane na czas) , a ktoś kichnie, smarknie i idzie na L4 bo mu się należy . I efekt taki jak napisałam wcześniej że mój pracownik ma wolne 14 dni bo jego żona urodziła, a ja 7 dni po cesarce siedzę przy papierach, bo wiem że inaczej nie zejdą przelewy więc pracownicy nie dostaną na czas wypłat (a przecież rodziny mają) , ale to nie będzie ich problem tylko mój. Zastanówcie się czasem jak wygląda sytuacja od strony Grażynki która musi wypłacić wypłaty, premie itp. ale niestety jej klienci nie zapłacili faktur w terminie, i to ona musi się martwić o to żebyście te należności dostali w terminie. Często , gęsto kosztem swojej rodziny płaci. Chętnie posłucham innych właścicielek firm jak wyglądały ich ciąże. Ja się czułam dobrze i pracowałam do ostatniego dnia przed porodem (nie chcę się czepiać dziewczyn które faktycznie miały problemy w ciąży), bo nie miałam innego wyboru. Nikt mnie nie zastąpił, i wiedziałam że jak zostawię firmę na pół roku to nie będę miała do czego wracać. Dobry, wygadałam się smile
Obserwuj wątek
    • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:34
      Witam w grupie. Ja co prawda zostałam ochrzczona Grażyną już dawno, ale o dziwo tylko przez panie, które o własnej działalności tylko słyszały.
      • 18lipcowa3 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:42
        ja nie mam DG i nigdy bym chciec nie miała
        za to zawsze wybieram prace w ktorych choroba dziecka czy moja pozwala isc na kilka dni L4 bez problemow ze strony pracodawcy
        • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:46
          czyli budżetówka.
          • 18lipcowa3 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:49
            nie
          • sumire Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:50
            Ale dlaczego budżetówka? Jest wiele firm, które rozumieją, że pracownik ma prawo do pójścia na L4, a chory i tak jest mniej efektywny. Każdy z moich dotychczasowych pracodawców to ogarniał.
            • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:59
              " Ale dlaczego budżetówka?" ponieważ autorka nie wydaje mi się specjalnie lotna w temacie. Co za tym idzie, z jej aktywnością na wszechstronnych płaszczyznach, oczywistością możliwości wzięcia ww zwolnienia najbardziej pasuje mi do sektora publicznego.
              • muchy_w_nosie Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:19
                Ja pracuje po cześci w budżetowce a jestem geodetą ... zdaje się, że tak jak ty, po tej samej uczelni, na pewno mamy wspólnych znajomych, także ten ... tego .... 😜
                • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:27
                  to piątunia.
            • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:20
              Tak jest w przypadku dużych firm i stanowisk na których pracownika łatwo zastąpić.
              Wyobraź sobie jednak, że w niewielkiej firmie na koniec roku księgowa bierze zwolnienie. Radca prawny w gorącym okresie czy egzaminator w okresie matur.
              W sklepiku osiedlowym dwie kasjerki naraz dopada grypa, a dziecko chirurga, który ma pilnie operować Twoje własne bierze sobie dwa tygodnie l4, bo jego własne lepiej, żeby usmarkane nie chodziło do przedszkola, niech się w domu na spokojnie uodporni. Albo zwykła fryzjerka dzwoni w dniu Twojego ślubu, że chyba jest przeziębiona, więc sobie bierze tydzień wolnego, bo zdrowie to priorytet przecież.
              W dniu rozprawy sądowej, która zadecyduje o Twoim życiu adwokat przysyła aplikanta, bo pokasłuje, a nie chce złapać nic poważniejszego. Sytuacji w których korzystasz z tego, że ktoś stawia swoje i swoich dzieci zdrowie na drugim planie, bo nie chce Cię potraktować jak Grażynki usług jest tyle, że nie sposób wymienić.
              • esme83 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:25
                W dniu rozprawy sądowej adwokat, jeśli nie może przyjść, wyznacza zastępstwo i jest to powszechnie stosowana praktyka. Gorzej właśnie, kiedy nie chce tracić pieniędzy i przychodzi, mimo że jest chory.
                • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:28
                  Życzę Ci więc na najważniejszej w życiu rozprawie substytuta, który na szybko skanuje aktawink
                • arwena_11 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 11:02
                  Taaa, a ten zastępca - nie ma najczęściej pojęcia o co chodzi. Ma za zadanie przetrwać i doprowadzić do wyznaczenia kolejnego terminu.
                  Miałam wątpliwą przyjemność mieć na ważnej sprawie właśnie takiego "zastępcę". Aplikantka - która zamierzała docelowo zajmować sie sprawami rodzinnymi. O finansach zero pojęcia.
              • sumire Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:31
                No ale tego typu sytuacje się zdarzają i zdarzać będą. Ludzie to nie cyborgi, nawet ci pozornie niezastąpieni.
                • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:46
                  Tak, tylko może warto docenić jak często inni rezygnują ze swoich praw, żeby nam żyło się lepiej, zamiast pisać, że mój pracodawca zawsze jest przygotowany na moje L4. Korzystając z usług jesteś pracodawcą, masz opcję b,c, d?
                  • sumire Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:22
                    No ale czy jedno wyklucza drugie? Przecież wiadomo, że moja nagła nieobecność oznacza, że ktoś - pracodawca lub mój współpracownik - będzie miał więcej pracy. I oczywiście, że to doceniam. Natomiast niekoniecznie doceniam to, że ktoś ofiarnie rezygnuje ze swoich praw, by żyło nam się lepiej, gdy chodzi o jego zdrowie. O ile nie jestem fanką latania na L4 przy każdym katarze (chyba że ktoś jest śpiewaczką operową albo może nakichać klientowi na jedzenie), o tyle czasami po prostu trzeba. Kiedyś myślałam inaczej i L4 uważałam za robienie innym kłopotu, często niepotrzebne - wyleczyłam się z tego, jak mnie z biura karetka wywiozła. Gdybym poszła wtedy zawczasu na zwolnienie lekarskie na tydzień, zapewne nie trafiłabym zamiast na takie, które trwało prawie dwa miesiące.
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:30
                      Często wyklucza. Specjalista w firmie, to często osoba, którą trudno zastąpić, a nie tytuł zaszeregowania.
                      • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:52
                        No to trzeba mieć dwóch specjalistów.
                        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:26
                          Tylko kogo wtedy będzie stać na usługę?
                      • sumire Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 10:10
                        Ale to nie powinien być problem tego specjalisty, że trudno go zastąpić.
                        Mój facet ma pracę, w której teoretycznie jest "niezastąpiony" i stara się unikać nagłych nieobecności, ale jeśli jest chory, to jest chory i już. Nie może być tak, że ludzkie zdrowie ma wartość niższą od pracy, bo to jest bardzo niebezpieczne podejście na dłuższą metę. I jak mówię, nie jestem fanką latania na L4 z każdym kichnięciem, ale przecież może się zdarzyć, że ktoś zachoruje naprawdę poważnie. Jak wtedy oczekiwać od niego, by wykonał usługę, bo klient czeka?...
                        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 10:58
                          Firmy prywatne zasadniczo nie istnieją po to, żeby pracownicy mieli pracę, ani nawet klienci zaspokojone potrzeby, a po to, żeby zarabiały dla właściciela więcej niż uzyskałby w inny sposób (pomijając salony urody zakładane, żeby Alutka miała zajęcie, czy zaspakające potrzebę niezależności właściciela itd.).
                          Jeśli utrzymywałyby podwójne etaty, to nie byłoby cię stać na ich usługi, a brak zysków zmiótłby je z rynku.
                          O jakiejś polityce kadrowej można mówić, kiedy te dodatkowe etaty to margines funduszu plac.
                          Ciężkie choroby, trudnej do zastąpienia osoby to margines, a wystąpienie takiego zdarzenia eliminuje je z rynku. Gdyby się na tę okoliczność zabezpieczały na rynku wogole by nie zaistniały.
          • zlababa35 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:56
            Może po prostu branża/firma, w której nie będzie problemów z zastępstwem albo dokręceniem jakiegoś ważnego tematu z domu?
            • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:01
              skoro jest na l4 to nie ma prawa dokręcania choćby najważniejszego tematu. Nie pracuje i już.
              • zlababa35 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:04
                Powiedz to mojej byłej szefowej, która oczekiwała, że z L4 z powodu łożyska przodującego i zagrożenia odklejeniem łożyska, będę siedzieć nadal w biurze, ale za 80% pensji big_grin big_grin big_grin. I to właśnie była prawdziwa Grażynka byznesu...
                • zlababa35 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:06
                  BTW, będąc chora acz nie umierająca, nie widziałabym problemu, żeby na spokojnie dokończyć jakąś sprawę, o ile wymagałoby to np. po prostu posiedzenia trochę przy kompie, bez wychodzenia z domu, bez wydzwaniania po ludziach i charkania w słuchawkę telefonu. Jeśli pracodawca byłby mi przychylny, to i ja jemu też, w miarę możliwości.
                • bibiam Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:09
                  L4 w ciąży jest płatne 100%. Tak się tylko czepiam tongue_out
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:46
        Milden ja się tu nie wiele udzielam, ale teraz przyznam że Cię często czytałam, wielokrotnie się z Tobą zgadzała (nie pisząc tego) więc teraz pewnie dowiem że jestem dno i 3 metry mułu wink
    • 18lipcowa3 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:39
      twoja fima twoj wybor, nie widze powody by sie litować nad grazynkami 7 dni po cc
      tak chcialas, tak masz
      • serei Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 15:26
        rzekła mądra Lipcowa, chciałaś dwójkę dzieci to masz, ale nie przeszkadza ci to narzekac na lewo i prawo, chciałaś takiego męża to masz, ale nie przeszkadza ci na niego narzekać do koleżanek big_grin ( nie, nie na forum, mamy wspólne towarzystwo dlatego tak nie lubię Twojej dwulicowości na forum) tak więc Lipcowa weź se swoje słowa złóż w trąbkę i wsadź wiesz gdzie..... tylko głęboko cobyś potem nie musiała znów narzekać, że kole.
        • 18lipcowa3 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 17:07
          nie, nie na forum, mamy wspólne towarzystwo dlatego tak nie lubię Twojej dwulicowości na forum)

          tak tak na pewno, fantazja dobra rzecz
    • araceli Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:47
      Obawiam się, że nie znajdziesz na tym forum zrozumienia. Tutaj pracownik jest wyzyskiwanym źródłem bogactwa okropnego przedsiębiorcy wink
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:51
        znalazła. Grażyna nr2 obecna!
      • niktmadry Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:51
        Przedsiębiorca powinien tak obstawić etaty, żeby kilkudniowa nieobecność jednego pracownika nie dezorganizowała pracy całej firmy.
        • araceli Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:53
          niktmadry napisał(a):
          > Przedsiębiorca powinien tak obstawić etaty,

          Czyli zamiast 2 pracowników powinna zatrudniać 3. Trzeci pracuje za darmo czy jednak pieniążki, zusy trzeba mu przelewać?
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:00
            No właśnie, o to chodzi, kto da kasę na trzeciego pracownika? Mnie nie stać, czyli Co ? Firmę mam zlikwidować? A zresztą jak kogoś dorywczo zatrudnię to po prostu tematu nie ogarnie, kto mu swoich klientów odda?
            • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:31
              Kto da? Klienci?
            • noemi29 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:25
              vendea0 napisała:

              > No właśnie, o to chodzi, kto da kasę na trzeciego pracownika? Mnie nie stać, cz
              > yli Co ? Firmę mam zlikwidować? A zresztą jak kogoś dorywczo zatrudnię to po pr
              > ostu tematu nie ogarnie, kto mu swoich klientów odda?

              Nie ma przymusu prowadzenia firmy. Ludzie są śmiertelni, chorują, ich dzieci chorują. Trzeba się z tym liczyć.
          • niktmadry Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:00
            Też zatrudniam kilka osób. I tak właśnie zrobiłam - załoga radzi sobie we troje ale zatrudniłam 4 osoby. Dzięki temu nie płaczę gdy ktoś przynosi L4 lub prosi o urlop. Czy ta czwarta osoba jest potrzebna - zawsze znajdzie się dla niej cos do roboty - na nudę nie narzeka. Ale nie ma tragedii gdy na kilka/kilkanaście dni kogoś zabraknie.
            • arwena_11 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:15
              Rozumiem, że kasę na wypłaty podzieliłaś na 4. Można i tak - tylko wtedy pracownicy płaczą, że podwyżek nie ma.
            • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:29
              A co jak 1 pracuje w biurze + ja a 3 pozostałe w ternie? I wypłata za robotę w biurze jest dla 1 osoby bo na co dzień po prostu nie ma dla tej drugiej osoby pracy ponieważ ja sobie nie wyobrażam że przychodzę do pracy i siedzę za biurkiem nic nie robiąc
            • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:49
              No to słabo. Grypa bywa zaraźliwa, jak położy 3, a czwarta pójdzie do psychiatry, bo tak się nie da pracować, to leżysz i placzesz.
            • maslova Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:49
              > Też zatrudniam kilka osób. I tak właśnie zrobiłam - załoga radzi sobie we troje ale zatrudniłam 4 osoby. Dzięki temu nie płaczę gdy ktoś przynosi L4 lub prosi o urlop.
              A co robisz w sytuacji, gdy pracownik idzie na L4 gdy inny jest na urlopie? Albo gdy dwoje pracowników ląduje na zwolnieniu?
        • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:56
          powinien być tylko medium czy mieć certyfikat z psychoanalizy? Nie ma opcji żeby przewidzieć wszystkie sytuacje. Przedsiębiorca to nie tylko genialny strateg, ale i przede wszystkim nogi i ręce jego własnej firmy.
        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:31
          Zapłacisz wyższe podatki żeby szkoła miała zapasowych nauczycieli? To nawet nie przedsiębiorca, a braki są uciążliwe.
          Jeśli pewnego dnia wszystkie sprzedawczynie oznajmią Ci, że są w ciąży i zobaczycie się za kilka lat, to co zrobisz?
      • zlababa35 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:59
        No, ale raczej vendea nie prowadziłaby firmy, gdyby nie była w stanie jej utrzymać. Osoby, które wychodzą na minus z powody choćby zwolnień pracowników, raczej zwijają interes po pewnym czasie. Coś za coś. Wszystko ma plusy i minusy - z jednej strony możliwość decydowania o sobie, o kształcie swojej pracy, o swoich przychodach i powyższe (niebagatelne!) problemy - z drugiej ochrona ze strony kodeksu pracy, zwolnienia lekarskie, ale i zdecydowanie niższe wynagrodzenia, ryzyko wypowiedzenia, bo coś tam coś tam.
        • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:10
          No więc właśnie, prowadzę firmę prawie 15 lat - z różnym skutkiem . Raz zarabiam zaje..... , raz dokładam. Nie wychodzą na minus z powodu choroby pracownika tylko z innych (technicznych ) powodów. Ale jeśli pracownik idzie na L4 to ja robię jego robotę oprócz swoje ( bo nie jest tak że na co dzień leżę i pachnę) i pracownik niestety swojego klienta przekaże mnie albo nikomu innemu() i "ZONK" , a poza tym w mojej branży jak któryś się nie pojawi to mamy już "wywalone " zlecenie klienta
          • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:16
            ten wątek jest chyba uświadamiający co dla niektórych, że pracodawca również pracuje.
            • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:32
              No co Ty,przecież my tylko leżymy i pachniemy....
            • basiastel Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 04:45
              To raczej autorka wydaje się być tym boleśnie zaskoczona, że aż skarży się na forum. Każdy raczej wie, że prowadzenie firmy wymaga sporych nakładów pracy.
          • ravny Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:53
            Jeśli szef idzie na wolne, to robię za niego robotę. Oprócz podpisywania kredytów bankowych i podejmowania kluczowych dla firmy decyzji bo to jego gestia, ale zastanawiać się nad strategią może nadal gdy leży w łóżku. Za to nikt w firmie nie zrobi mojej roboty bo w firmie jest jedno takie stanowisko jak moje. Więc kto ma lepiej?
            Jeśli jako szefowa nie masz ustawionych pracowników tak, by bez ciebie firma sprawnie działała to znaczy że kiepska szefowa jesteś a firma to naciągane samozatrudnienie a nie porządny biznes.
            • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:03
              Hej , poniżej opisałam więc nie oceniaj. Ja + spedytor w biurze reszta to kierowcy. jeśli zatrudnię dodatkową osobę to co będę robić? :0 a tak poważnie to uświadom sobie że często wypłata dodatkowego pracownika to moja + niewielka premia. To że ktoś ma firmę i zatrudnia 7 osób nie znaczy że nic nie robi a zarabia krocie i stać go na zatrudnienie kolejnego pracownika. Kolejny pracownik = koszt ok. 6.000zł które muszę odjąć z moich zarobków bo dzięki niemu firma więcej nie zarobi (no kurna po porostu się nie da) - czyli mi zostanie ok. 3-4ty na mnie w dwójkę dzieci - zarąbiście - już mam się rozglądać za chętnymi?
              • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:26
                https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/10501725_470683313068179_8671504494901192288_n.jpg?oh=c7049d09baa3540bb8b20922fec88090&oe=5B40FE74
                • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:28
                  Nie wiem czy się od tego lepiej poczujesz , ale niejednokrotnie tak jest
              • fragile_f Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:00
                Jak widać ematki etatowe uważają, że powinnaś dopłacać do firmy (najwyraźniej to, że ryzykujesz swoim majątkiem i zdrowiem to jeszcze za mało). Nie martw się, nie znajdziesz zrozumienia z prostej przyczyny - wiele z nich to pracowniczki budżetówki czy po prostu osoby które nigdy w życiu nie prowadziły biznesu a wymądrzają się, jakby były CEO firmy o miliardowych obrotach w Silicon Valley. Miałam i DG i pracowałam na etacie w dużej firmie i w małej. Etat przy prowadzeniu firmy to wakacje.
                • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:22
                  https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/10155854_421788514624326_139811033_n.png?oh=ddcc2b84627b47f9bc79599d58fb4dcb&oe=5B0C8A54
                • basiastel Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 04:48
                  Niech autorka zafunduje sobie te wakacje.
      • semihora Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:38
        Ale dlaczego ma znaleźć? Ematka lubi powtarzać, że trzeba ponosić konsekwencje swoich wyborów, więc w czym problem? Pani wybrała dg ze wszystkimi jej plusami i minusami, a jej pracownik wybrał etat z jego plusami i minusami.
    • niktmadry Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:49
      Pracujesz za takie same pieniądze jak Twoi pracownicy?
      Ja nie widzę sensu by męczyć się w pracy, ryzykować powikłaniami po to by pracodawcy nie robić kłopotu.
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:53
        a jeśli pracodawca wyjdzie z takiego założenia to albo będąc pracownikiem będziesz naginać za pracodawcę lub pójdziesz na zieloną trawkę. Taka Grażyna ma jednak szersze horyzonty i realnie i dojrzali podchodzi do swojej roli.
        • mondovi Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:25
          No to fakt, aż strach korzystać z uprawnień. Bo one się nie pokrywają z horyzontami Grażyny, która zarabia niewiele więcej niż jej wszyscy pracownicy razem. Pardon Grażyny, ludzie chorują, zachodzą w ciążę itp. I praca u Was jest środkiem, by zapewnić sobie byt, a nie celem, by Wam przybywało. No ludzie.
          • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:29
            pracodawca nie choruje i w ciąże nie zachodzi? Po podjęciu decyzji o samozatrudnieniu funkcje ww zostają wyłączone.
            • mondovi Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:40
              Byłam pracodawcą w ciąży, byłam pracownikiem pani na dg w ciąży. Można i tak rozumieć ludzi z każdego poziomu zatrudnienia.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 17:55
        Koczana, jak policzę ile każdy pracownik zarabia i to zsumuję to na miesiąc mam mniej niż oni razem smile a nie mam ich zbyt wielu. Tak, mój wybór, chłopaki u mnie pracują już po kilka lat i są zadowoleni (tak mi się wydaje). Ale chodzi mi o to że ze strony pracodawcy to nie jest taki kolorowe. Oni mojej roboty za mnie nie zrobią, a jak oni idą na L4 to ja za nich muszę robotę odkręcać , przynajmniej tą której nie wykonają
        • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:00
          Ale swoją drogą takie uzależnienie działania firmy od jednego pracownika /szefa jest dość niebezpieczne. 7 dni po cesarce robisz przelewy. A gdybyś wylądowała w szpitalu na 2 tygodnie w ciężkim stanie to pracownicy wypłaty nie dostaną a firmie będzie groził upadek. Spore ryzyko
          • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:03
            na tym sporym ryzyku gospodarka tego kraju ciągnie.
            • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:14
              Tak, ale jeśli ktoś podejmuje takie ryzyko i zakładam że mu się to opłaca, to jest jego wybór. I w tym wyborze mieści się również to siedzenie przed kompem po cesarce, niestety. Bo własną firmę masz podejrzewam dla osiągania zysków, a nie z altruistycznej troski o gospodarkę tego kraju 😉
              • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:17
                ja nie tylko muszę osiągnąć zysk. Ja muszę zabezpieczyć kasę dla moich pracowników.
                • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:22
                  No oczywiście, ale przecież nie prowadzisz firmy tylko po to, żeby zapewnić byt pracownikom. Nie po to ją zakładałaś, żeby dać miejsca pracy. A przynajmniej nie tylko po to
                  • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:30
                    oczywiście, że nie. Obie strony na tym korzystają.
                    • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:36
                      Bo sukces wielu firm polega właśnie na tym, żeby obie strony korzystały. I żeby w tych korzyściach funkcjonowała jako taka równowaga.
                • basiastel Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:30
                  To są zwykłe koszty Twojej działalności, Twojego zysku. Nie prowadzisz firmy dla pracowników.
                • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:47
                  Właśnie, ujęłaś to o co mi chodzi. Ja się nie martwię tylko o siebie, ja wiem że muszę zabezpieczyć inne osoby
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:37
            Tak, właśnie pracownicy na czas wypłaty nie dostaną , bo w małej firmie nie ma mnie kto zastąpić (wyobraź sobie że firmę sama prowadzę, męża nie mam a nikogo obcego do dostępu do mojego konta nie upoważnię. I nie, firma nie padnie, co najwyżej pracowników zmienię jeśli się zwolnią bo ze względu na sytuację wypłat raz na czas nie dostali. I tak - to właśnie pracownicy są w tym momencie tak ważni że 7 dni po cesarce robię przelewy , bo wiem że jeśli tego nie zrobię to nie będą mieli wypłat na czas
            • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:45
              No ale to właśnie jest twój wybór. I poniekąd wybór pracowników, że podjęli pracę w takiej firmie. I wszystko jest w porządku jeżeli ryzyko, niedogodności i zyski się w miarę równoważą. Dla obu stron
            • memphis90 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:50
              Wolałabym robić przelewy 6 dni po cc- co można robić na leżąco z łóżka i co przy kilku pracownikach zajmie kwadrans- niż 5 dni po porodzie zasuwac z noworodkiem w ręku i dwulatką w zębach kolejno: do urzędu, do przychodni, do kadr- bo szefostwo męża uznało, że 2 dni urlopu okolicznościowego (1dzien na opiekę nad starszakiem, 1 dzień na odebranie ze szpitala) to dla pracownika aż nadto uncertain
              • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:58
                A jeśli się nie prowadzi biura księgowego, a np. stolarnię, firmę organizującą pokazy fajerwerków, szkołę językową?
            • asia-loi Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:10
              vendea0 napisała:

              I tak - to właśnie pracownicy są w tym momencie tak ważni że 7 dni po cesarce robię przelewy , bo wiem że jeśli tego nie zrobię to nie będą mieli wypłat na czas


              Jak kasa z konta firmy nie zejdzie w odpowiednim czasie, to z ZUS-em jest problem. W odpowiednim czasie ZUS musi zaksięgować składki, inaczej pracownicy nie mają ubezpieczenia. Późniejsza wypłata dla pracownika to mniejszy problem niż problem z ZUS-em.
              • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:16
                Ale właśnie tą wpłatę ktoś musi zrobić- również dla ZUS-u A tak albo ją Grażynka zrobi albo problemy będą, a dla moich najczęściej z żoną dlaczego przelewu jeszcze na koncie nie ma , bo ZUS to drugorzędna sprawa wink
                • asia-loi Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:37
                  vendea0 napisała:

                  > Ale właśnie tą wpłatę ktoś musi zrobić- również dla ZUS-u A tak albo ją Grażyn
                  > ka zrobi albo problemy będą, a dla moich najczęściej z żoną dlaczego przelewu j
                  > eszcze na koncie nie ma , bo ZUS to drugorzędna sprawa wink


                  Właśnie ZUS to nie jest sprawa drugorzędna. Sama pracuję w małej prywatnej firmie i wiem. Najważniejsze jest, aby ZUS zaksięgował wszystko u siebie w odpowiednim czasie. Jak ZUS zaksięguje u siebie jak trzeba, to pracownicy mają ciągłość ubezpieczenia, a jak nie to nie ma ubezpieczenia. Jak pracownik dostanie pensję dzień lub dwa później, to tylko on nie ma kasy, ale ma ciągłość ubezpieczenia. Pracownicy by Ci głowę urwali jakby stracili ciągłość ubezpieczenia.
                  • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:56
                    No i właśnie nigdy nie urwali bo w głodzie czy chorobie siadałam i przelewy robiłam, a nawet zdarzyło się że na łóżku porodowym telefon od klienta odebrałam smile i które mnie przebije/ :0
                    • memphis90 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:00
                      Rany, już nie przesadzaj z tymi przelewam w głodzie i chorobie uncertain To nie praca kilofem na przodku, tylko kilka kliknięć na laptopie, można nawet w łóżku leżeć.
                    • zosia_1 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:52
                      Mi klient dzień po porodzie przyniósł dokumenty do rozliczenia do szpitala i na szpitalnym łóżku Vat-7 wypełniałam i księgę przychodów i rozchodów . Chyba Cię przebiłam
                      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 23:14
                        No dobra jesteś lepsza ale ja te telefony na porodówce z nuuuuuuudów odbierałam smile
                    • bubba_13 Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 07:34
                      Ja. kończyłam sprawdzanie prac studentów z podpiętym KTG przez cesarką. 14 dni po cesarce dałam publiczne (trudne) wystąpienie na konferencji. Nie zmienia to faktu, że uważam, że Twoje podejście jest z kosmosu - tj. oczekiwanie, ze Twoi PRACOWNICY będą traktowali Twój business jak swój (i na przykład rezygnowali z przysługujących im uprawnień, takich jak urlop CHOROBOWY czy ojcowski). Jeśli chcieliby ponosić tego typu ryzyko - to by sobie założyli dg.
                      • basiastel Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 10:45
                        I za to ryzyko zarabialiby 7 razy tyle ile wynosi ich pensja.
                  • memphis90 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:58
                    Szczerze mówiąc państwowy moloch NIE płacił mi ZUS na czas, o czym dowiedziałam się próbując wyrobić kartę EKUZ. I co mogłam zrobić? Nic, totalnie nic. Aktualnego pracodawcę guzik obchodzi, czy zapłaci mi na czas i czy będę mieć ciągłość ubezpieczenia, więc prawie co miesiąc muszę przypominać o fakturze i zaległej płatności uncertain Ostatnio musiałam postraszyc, że ew L4 będzie na koszt pracodawcy, tj. ja sobie nie przyjdę do pracy, ale fakturę wystawię za cały miesiąc.
                    • araceli Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:02
                      memphis90 napisała:
                      > Szczerze mówiąc państwowy moloch NIE płacił mi ZUS na czas, o czym dowiedziałam
                      > się próbując wyrobić kartę EKUZ. I co mogłam zrobić? Nic, totalnie nic. Aktual
                      > nego pracodawcę guzik obchodzi, czy zapłaci mi na czas i czy będę mieć ciągłość
                      > ubezpieczenia, więc prawie co miesiąc muszę przypominać o fakturze i zaległej
                      > płatności uncertain Ostatnio musiałam postraszyc, że ew L4 będzie na koszt pracodawcy
                      > , tj. ja sobie nie przyjdę do pracy, ale fakturę wystawię za cały miesiąc.


                      To jesteś w końcu pracownikiem czy masz dg?
            • noemi29 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:33
              vendea0

              napisała7 dni po cesarce robię przelewy , bo wiem że jeśli tego nie zrobię to nie
              > będą mieli wypłat na czas

              Przepraszam, ale zrobić przelew 7 dni po cc to żaden wyczyn i żaden akt łaski, tylko coś, co się Twoim ludziom należało, wszak nie trzymasz ich z dobroci serca? Tylko dla zysku.
              • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:44
                No i właśnie tak do tego podchodzę. Dlatego siadałam do kompa i to robiłam, i nadal to robię siedząc z chorym dzieckiem w domu
          • madami Re: L4 u Grażynki 08.03.18, 18:05
            little_fish napisała:

            > Ale swoją drogą takie uzależnienie działania firmy od jednego pracownika /szefa
            > jest dość niebezpieczne. 7 dni po cesarce robisz przelewy. A gdybyś wylądowała
            > w szpitalu na 2 tygodnie w ciężkim stanie to pracownicy wypłaty nie dostaną a
            > firmie będzie groził upadek. Spore ryzyko

            Na tym polega bycie mikroprzedsiębiorstwem. Mam wrażenie, że mówiąc o firmie macie zawsze na mysli wielkie korporacje z tysiącami pracowników albo te "mniejsze" zatrudniające kilkudziesięciu. Małe przedsiębiorstwa zatrudniają kilku pracowników, kilku - dlatego własnie, że są małe, przeciez na świecie nie mogą istnieć tylko duże przedsiębiorstwa. I te malutkie firmy wypracowują większość naszego PKB i to o nie państwo powinno się przede wszystkim troszczyć a tak naprawdę to one najbardziej dostają po dupie. To one są na najgorszej pozycji przy ciągłej zmianie prawa i przepisów, to one ponoszą największe koszty zatrudnienia pracowników.
        • zlababa35 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:01
          No ale tak jest, coś za coś. Jeden pracownik weźmie zwolnienie, bo się przeziębił, inny może nogę złamać albo mieć zapalenie płuc, przecież nie Tobie na złość (a przy niewysokich bądź średnich wynagrodzeniach chorobowe w wysokości 80% wynagrodzenia też odczuwa się dość boleśnie, uwierz).
        • semihora Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:42
          >>>mam mniej niż oni razem

          Słowo do podkreślenia: RAZEM.
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:49
            Oki, dzięki za pouczenie
          • memphis90 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:51
            Pięciu pracowników po banalne 2 tysie na przykład... I pracodawca jeczący, że zarabia mniej, niż pracownicy RAZEM 😁
            • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:54
              Minimalna krajowa to ponad 2000 brutto, dla pracodawcy koszt tych 5 etatów jest duuużo wyższy.
              • memphis90 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:02
                Ale nie mówimy o koszcie, tylko o tym, że autorka żali się, że zarabia mniej, niż jej wszyscy pracownicy RAZEM.
                • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:09
                  Nie no poleciałam po bandzie, nie żalę się, tylko kiedyś walnełam pracownikowi że chciałabym na tym aucie zarabiać tyle ile on zarabia. Teraz możecie po mnie pojechać :0 Ale to ja na to auto wzięłam 300tys leasingu i spłacałam przez 5 lat
                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:15
                    I po co Ci to było, skoro same problemy i jeszcze pracownik zarabia więcej od ciebie? 😉
                    • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:23
                      Bo lubię wyzwania? Bo nie lubię być od nikogo zależna? Bo lubię to co robię? Bo nie dam rady mieć szefa nad sobą :0
                      • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:31
                        Otóż to--albo się znosi szefa nad sobą, albo się znosi bycie szefem. Albo się lubi wyzwania albo się ceni spokój ducha. Kwestia wyboru.
                        Ja rozumiem pracodawców złoszczących się na pracowników z niefrasobliwym podejściem do obowiązków. Ale nie przesadzcie w drugą stronę - że z łoża boleści robicie przelewy dla przyjemności pracownika (bo to obowiązek, który wzieliscie na siebie), albo bierzecie drogie auta w leasing po to, by pracownik na nich dobrze zarabiał, lepiej od was.
                        • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:46
                          Hej - ale to transport - ja w tym aucie siedziałam tylko jak go kupowałam smile Oczywiście zdanie kierowcy tu było mega ważne ale to temat do innej rozmowy
                          • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:53
                            Ja rozumiem, że to transport. Ale po co kupiłaś to nowe auto? Dla przyjemności pracownika czy żeby na nim zarabiać?
                            • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:09
                              Jak na każdym wcześniej i później żeby zarabiać. To chyba oczywiste. Ale pracownicy którzy są ze mną od lat potrafili zrozumieć kilkukrotne - POWTARZAM - KILKUKROTNE- sytuacje kiedy się spóźniłam z wypłatą i wcześniej uprzedzałam i z czego to spóźnienie wynika
                              • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:13
                                No oczywiste, przynajmniej dla mnie. Ale twoje wczesniejsze wypowiedzi brzmiały tak, jakbyś auto kupiła dla pracownika i dawała mu do zrozumienia, że zarabiasz na nim mniej niż on. Normalnie firma charytatywna
                                • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:25
                                  Nie, chyba coś nie tak zrozumiałaś i pewnie forum też. Zawsze kurna głupia d.... ze mnie która właśnie frontem do pracownika a potem ja po łbie.. Ale to inny temat. Kupując sprzęt w leasingu na 3 - 5 lat za przeproszeniem robię "dobrze" kierowcy który wsiada do nowej "fury" i nie każdy potrafi to docenić. Czytam co sama napisałam i wiem że brzmi głupio bo nie o to mi chodziło
                      • 89mumin Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:35
                        No tak, tylko będąc szefem tak naprawdę jesteś zależna od swoich pracowników. Własnej firmy nie mam, ale mam swój zespół i powiem Ci, że czuję się o wiele bardziej zależna od pracowników próbując im szefować, niż gdy sama byłam szarym pracownikiem z szefem nad sobą.
                • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:37
                  Moi rodzice mieli firmę, wiele osób w otoczeniu miało firmy. Zanim było dobrze to wielu niedojadojadalo i pracowało za 5. Super jeśli potem jest nagroda, ale często firma na tym etapie upada i nagrody nigdy nie ma. A jak zaczynają się zyski to wredny prywaciarz „wszystko bierze dla siebie”, bo kogo obchodzi, że za to dla siebie oddaje jeszcze spłaca inwestycje. I na końcu tej drogi jest grupka szczęśliwców, którzy robią mniej niż pracownicy, a zarabiają więcej.
                  • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:41
                    Po tych doświadczeniach w pierwszym odruchu się zatrudniłam w korporacji, potem długo pracowałam na swój rachunek, a dopiero potem sama zaczęłam zatrudniać. Ale i tak obiecujący projekt zakopaliśmy, żeby nie zostać z etatam dla kilku pracowników 10.000+
                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:46
                    Ja to wszystko rozumiem. Mam przyjaciół z firmami, mąż przez jakiś czas miał DG i co jakiś czas przebąkuje o powrocie to takiej formy pracy. Tylko bycie szefem, właścicielem firmy to WYBÓR, nikt z łapanki nie bierze na to stanowisko. Ufam iż ludzie którzy z powodzeniem prowadzą firmę dając innym zatrudnienie są na tyle inteligentni, że wiedzieli z czym to się wiąże. A nawet jeżeli nie wiedzieli to są takimi fachowcami, że z powodzeniem znajdą pracę u innych. Kwestia wyboru
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:01
                      Bycie pracodawcą to często nie wybor, a sposób na życie, dotykający całą rodzinę. Jeśli się uda to wszyscy zazdroszczą, większości się jednak nie udaje.
                      • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:07
                        No jak nie wybór. Sposób na życie jest naszym wyborem. Nikt do zakładania firmy nie zmusza
                        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:14
                          Niby tak, ale jak pewnego dnia Janusze i Grażyny powiedzą, że zwijają biznes i idą na etat, to już żaden pracownik nigdy nie dostanie przelewu z ZUS i państwo ogłosi bankructwo.
                          • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:22
                            Bez przesady, są firmy które potrafią się tak zorganizować że szef z zawałem, tudzież tuż po cesarce nie musi gnać do pracy
                            • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:27
                              Już się z cesarki wytłumaczyłam, więc się odczep smile Odrobina dystansu do siebie - przynajmniej ja ją mam i po raz kolejny przyznaje - nie na łóżku porodowym na na porodówce z nudów telefony od klientów odbierałam
                              • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:37
                                Spoko. Ja to naprawdę rozumiem. Doskonale wiem, jak bardzo czasem mają przesrane właściciele firm. Jaka ciąży na nich odpowiedzialność.
                                Wiem, że ci którzy inwestują w firmę, inwestują również w pracowników i ich warunki pracy. Ale nie dajmy się zwariować. Zyski z tego też mają. Większe niż pracownicy, albo niż gdyby sami byli pracownikami. Albo chociaż mają nadzieje na takie zyski. Czyli generalnie im się opłaca. Albo są wariatami. 😉
                                • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:44
                                  Nie ukrywam że nie, ale zawsze coś kosztem czegoś i teraz to widzę tak jak nigdy w życiu. Bilans zysków i strat . Wiesz najpiękniejsze słowa jakie usłyszałam kilka lat temu od dziewczyny odchodzącej ode mnie z pracy " chciałabym w życiu być taki szefem jakim ty dla mnie byłaś" - autentycznie poryczałam się
                                  • basiastel Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 04:58
                                    A jednak odeszła. Drugi, odchodząc narobił Ci kłopotów i nie sprzedasz nikomu, że za dobroć.
                                • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:51
                                  Statystyki pokazują, że zdecydowana większość to wariaci, ktorzy latami będą spłacać swoje marzenia o firmie.
                                  • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:54
                                    Chyba sobie drinka zrobięwink
                                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:28
                                    No cóż, kto nie ryzykuje, nie pije szampana 😉
                                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:32
                                      Niestety coraz więcej ludzi woli ciepły kompot, co widać w danych gus
                                      • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 00:09
                                        Myślę że trochę jest to wina naszego państwa, a trochę pracowników, którzy widzą w pracodawcach pazernych krwiopijców, i jak tylko można coś ugryźć dla siebie, to bez skrupułów wykorzystują sytuację
                            • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:30
                              Jasne, że są, tylko zwykle zanim dojdzie do porodu czy zawału upadają.
        • basiastel Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 04:53
          Zarabiasz 6-7 razy więcej niż każdy z Twoich pracowników. Wkładasz w to więcej pracy niż każdy z nich, to oczywiste, co tu jojczyć.
    • jeziorowa Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:04
      Wróciłam do pracy następnego dnia po zaaklimatyzowanie się 3latka w przedszkolu. Wcześniej doglądałam firmy zdalnie gdy dzieci spały. Owszem, pracownicy nie zdają sobie sprawy, że to nie sam miód, że dużo wysiłku kosztuje organizacja pracy podczas ich nieobecności, jak dużo także w sensie finansowym kosztują ich błędy. Ale wiesz co? Nie musi ich obchodzić co zrobię gdy są na kolejnym zwolnieniu i skąd wezmę pieniądze aby im zapłacić za czas niepracowania. Tak samo jak mnie nie obchodzi co zrobią z dziećmi w wakacje, ferie i inne wolne skoro mają tylko 26 dni urlopu i że nie chce im się wstać na określoną godzinę a muszą. Każda strona ma inne przywileje i inne troski. I tyle.
      • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:17
        Dokładnie. Zgadzam się z tym w całości
    • solejrolia Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:06
      Witam, mam na imię Grażyna.
      smile

      nie opisuję tutaj moich zmagań z DG, bo nikt mnie tutaj nie zrozumie.
      Ani tym bardziej nie poradzi mi.
      O poklepaniu po ramieniu, jesli coś idzie nie tak, tym bardziej można zapomnieć.

      No dobra RAZ próbowałam, po innym nikiemtongue_out, i bez zbyt wielu szczegółów, bo opisywałam jednak również innych ludzi, klienta, pracownika, (poza tym jednak anonimowa wcale nie jestem, nie po tylu latach tutaj) i rzeczywiscie kilka rad było, ale poza tym to były konkretne zarzuty w moim kierunku.

      E...bez sensu wystawiać się na razy.
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:14
        "Witam, mam na imię Grażyna." najbardziej na tym forum człowiek się wstydzi, że jest pracodawcą.
        • jeziorowa Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:16
          Nie wstydzę się, dlaczego powinnam???😱 Bez sensu😳
          • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:18
            poczekaj.
          • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:18
            Bycie pracodawcą nie jest powodem do wstydu. Powodem do wstydu jest bycie złym pracodawcą.
          • solejrolia Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:22
            A gdzie ja się wstydzę?
            Wręcz przeciwnie, ja nie mam żadnych kompleksów, wielokrotnie pisałam o tym, że pracuję u siebie, i w jakiej branży.
            Raz odwazyłam się nawet napisać nazwę firmy, ale moderacja szybko wykasowała mój post big_grin
            a szkoda, bo to akurat fajna byłaby reklama tongue_out
        • kropkacom Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:22
          Grażyna to nie synonim pracodawcy.
          • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:24
            No ale skoro dziewczyny czują się Grażynami to co poradzisz 😊
            • jeziorowa Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:30
              Ja nie czuję się Grażyną. Czuję się jeziorową😀
              • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:37
                I całe szczęście 😀
        • aqua48 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:12
          mildenhurst napisała:

          > "Witam, mam na imię Grażyna." najbardziej na tym forum człowiek się wstydzi, że
          > jest pracodawcą.

          Jeśli swoje obowiązki wobec pracowników traktuje jak przysługi i łaski to owszem powinien się wstydzić.
      • thea19 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:03
        ja rozumiem, wiem, doswiadczam tego od lat
    • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:27
      Moja odpowiedź na to wszystko jest jedna i niezmienna. Co mnie to obchodzi?
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:32
        I tyle w temacie.
    • heca7 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:32
      40 lat temu kobieta prowadząca własną działalność to dopiero miała bosko. Moja matka tak miała. I zachciało jej się zajść w ciążę. Przepisy tego nie przewidywały aby rzemieślnik sobie w ciążę zachodził! A leżała na patologii , ojciec przekupował salową aby matce rachunki do podpisu zanosiła. Nie należał jej się nawet macierzyński. Nie mówiąc o wychowawczym wink Mimo, że oboje rodzice pracowali mnie do przedszkola nie przyjęto bo dziecko prywaciarzy, zachciało się wolności to niech sami bawią bachora. Nigdzie mnie nie przyjęli.

      Ja sama pracowałam praktycznie do porodu - ostatni raz pojechałam samochodem załatwiać firmowe sprawy w czwartek a urodziłam w ...niedzielę. Po czym jak córka miała dwa tygodnie wsadziłam ją w nosidełko , do samochodu i znowu 4 godziny w drodze. Jak miała 4 miesiące , to był lipiec, musiałam coś załatwić w Uniwersamie. Wjeżdżałam od bocznej uliczki na teren sklepu, na parking dla dostawców i kontrahentów. Żar lał się z nieba a wszystkie miejsca w pełnym słońcu. Oprócz jednego , na stałe zarezerwowanego dla prezesa Uniwersamu. I ochroniarz mi pozwolił wyjątkowo zaparkować na tym miejscu w cieniu widząc z jak malutkim dzieckiem jestem. Tym bardziej , że akurat musiałam córkę nakarmić. I tak do czasu jak córka miała około 1,5 roku. Wtedy na ten czas wkraczała teściowa.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:13
        Witam w klubie, bo moi rodzice to prywaciarze za komuny i tak mi się chyba udzieliło :;
        • heca7 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:29
          O to się jeszcze naczytasz wink Mnie jakaś forumowiczka całkiem jawnie zarzuciła, że skoro rodzice byli prywaciarzami i jakoś dawali radę to na pewno kolaborowali z władzą uncertain Nie ma to jak kogoś błotem obrzucić dla własnej satysfakcji.
      • aqua48 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:22
        heca7 napisała:

        > 40 lat temu kobieta prowadząca własną działalność to dopiero miała bosko. Moja
        > matka tak miała. I zachciało jej się zajść w ciążę. Przepisy tego nie przewidyw
        > ały aby rzemieślnik sobie w ciążę zachodził!

        Moja 60 lat temu wykonywała tzw. wolny zawód. Starała się o zlecenia, opłacając przymusowo państwowego pośrednika, zarabiała tylko wówczas gdy takie zlecenie było i gdy się nań zdecydowała. Jak nie, to nie było pieniędzy na życie. I też sama sobie płaciła przez ponad 40 lat ZUS, a L-4 nigdy nie brała, bo nie było komu ich przedstawić - po prostu chorując nie zarabiała nic. Przed urodzeniem dziecka musiała znaleźć odpowiednio duże zlecenie, by mogła nie pracować przez jakiś czas po porodzie. Podobnie z wszelkimi wyjazdami wakacyjnymi.
        • heca7 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:01
          U nas było o tyle szczęśliwie, że mój brat jest starszy o ponad 10 lat ode mnie. Rodzice wcześnie go mieli. I jak wyjeżdżali ze mną na wakacje to towar był przygotowany a mój, powiedzmy 17 letni brat, robił przez dwa /trzy tygodnie za szefa bo w tym czasie już z nami nie jeździł i siedział w zakładzie. My wracaliśmy- on wyjeżdżał na swoje obozy. Firma nigdy nie stawała. Pracownicy oczywiście urlopy mieli normalne.
    • malinadzika Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:42
      popracujcie nad dobra organizacją pracy w firmie i zaczyjcie wreszcie drobni pracodawcy uwzględniać ew. konieczność L4 swoich pracowników. no nie ma innego wyjścia!
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:45
        dziękujemy za radę.
      • jeziorowa Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 18:51
        Dziękuję, uwzględniam. Jednak nieobecność ponad 70% procent pracowników przez cały tydzień była niezłym hardkorem😳😱
    • basiastel Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:04
      Zawsze możesz się zatrudnić u jakiejś Grażyny.
    • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:08
      Polecę dalej - głębiej. Branża TSL. Jestem ja, spedytor + 6 kierowców. Mamy klientów 50 /50 ja i spedytor. Ja idę na L4, jeśli on się rozchoruje nikt nie ogarnie tematu(tym bardziej przyjęty z agencji pracy) i efekt jest taki że 6 następnych osób nie zarobi bo mają płacone od km lub delegacji. Co w tym wypadku? Jakie rady żeby było ok?
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:16
        spedytor musi mieć uprawnienia, egzamin, prawda?
        • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:22
          Uprawienie i egzamin muszę mieć ja , a on po prostu musi się dobrze znać na robocie którą robi - umieć policzyć km, czas jazdy, pracy, ile towaru wejdzie na auto itp. a tego nikt kto wchodzi do branży zrobić nie potrafi ad hoc a w końcu wszystkie chcecie mieć na bieżąco świeżą marchewkę w sklepie na B wink (żartowałam ich nie obsługuję)
    • marcelina4 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:15
      dlaczego oczekujesz, że chora osoba np. na grypę będzie siedziała w pracy ryzykując własnym zdrowiem i tym, że zarazi innych pracowników? rozumiem, że jak już łaskawie zatrudniłaś kogoś, to z pracy zwalnia go tylko jego własny pogrzeb? ludzie czasem chorują, tak bywa, ty też chorujesz czasem, skoro wybierasz wtedy pracę, bo w ten sposób dbasz o swój biznes, to twoja sprawa, twoje zdrowie, nie możesz wymagać tego od innych, no chyba że terroryzujesz pracowników zwolnieniem z powodu L4, no to faktycznie jestes prawdziwą Grazyną biznesu
      człowiek chory ma prawo do zadbania o swoje zdrowie i jeżeli nie chodzi na lewe L4 i nie robi tego nagminnie, to nic ci do tego
      • mildenhurst Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:18
        z ciekawości: ile jest absencji w firmach, które płacą minimum, a reszta jest premią od stawiennictwa.
        • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:44
          Pewnie mniejsza niż tam gdzie płacą niezależnie od obecności. Ale nie można też przeginać w drugą stronę, finansowo zmuszając pracowników do chodzenia do pracy z chorobą, bo to nie jest finalnie opłacalne dla nikogo.
        • alpepe Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:27
          chłe, chłe, u nas w firmie tak jest. Mieliśmy jednego pół roku na zwolnieniu, kiedy się dowiedział, że jest na wylocie. Był z rekomendacji moich rodziców, jego teściowa się z nimi znała, moi rodzice plują sobie w brodę. Miał jedną wadę, nie chciało mu się pracować, ale brać pieniądze i być panem kierownikiem już tak. Poszedł na maksymalne zwolnienie, byle tylko do zusu go nie wezwano. Cóż, po takiej nauczce teraz pracownicy biurowi nie muszą być zwykle osobiście w firmie, ale pod komputerem i telefonem i l4 nie uznajemy, tzn. uznajemy, ale premii nie ma. Urlop, oczywiście, bez problemu, wtedy premia jest niezagrożona. Ostatnio dwie pracownice przez tydzień były w domu, ale pracowały zdalnie.
          • madzioreck Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 16:01
            alpepe napisała:

            Cóż, po
            > takiej nauczce teraz pracownicy biurowi nie muszą być zwykle osobiście w firmi
            > e, ale pod komputerem i telefonem

            Czyli łamiecie prawo jednym słowem.

            i l4 nie uznajemy, tzn. uznajemy, ale premii
            > nie ma. Urlop, oczywiście, bez problemu, wtedy premia jest niezagrożona. Ostatn
            > io dwie pracownice przez tydzień były w domu, ale pracowały zdalnie.

            Ciekawe rzeczy piszesz. W firmie, w której miałam podstawę + premię, oczywiście nie miałam premii za czas nieobecności, ale pensję za okres zwolnienia wylicza się na podstawie dochodu z poprzednich miesięcy, więc jakoś tak było, że nikt z powodu zwolnienia nie lądował z "gołą "wypłatą w wysokości 80% podstawy. O ile oczywiście premia jest legalnym składnikiem zatrudnienia, a nie wypłacana pod stołem.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:26
        Proszę o czytanie ze zrozumieniem. Nie oczekuję że ktoś z grypą będzie siedział w biurze, ale że ktoś z katarem ogarnie robotę nawet zdalnie żeby 6 osób innych przez niego nie traciło dniówki. Przypomnę - jak żona moje pracownika urodziła to dostał 14 dni wolnego, jak ja urodziłam to po 7 dniach faktury klepałam żeby reszta na czas wypłaty dostała. ODPOWIEDZIALNOŚĆ SIĘ TO NAZYWA - ZA INNYCH I ZA SIEBIE
        • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:48
          Ale jak to dostał? Przecież to przysługuje ojcu zgodnie z kodeksem pracy. Dlaczego miał z tego nie skorzystać.
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:10
            Przysługuje więc dostał i dla mnie tyle było w temacie
        • marcelina4 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:49
          no więc dobrze, jesteś odpowiedzialna, super, a dlaczego chorujący pracownik ma robić to co ty? od innej pracownicy też wymagasz, żeby 7 dni po cesarce siedziała w twojej firmie, pracowała nie tylko na swoją, ale równiez twoją pensję? przecież prawo daje każdemu możliwość skorzystania ze zwolnienia w sposób legalny, masz w pracy samych kombinujących leni, którzy lewe L4 przynoszą? bo tak to rozumiem, skoro chory z grypą jest ok, to kto nie jest ok i zwolnieniami zmusza cię do nadludzkiego wysiłku w firmie? nie bardzo rozumiem na co się żalisz? każdemu zadarza się czasem zachorować, ludzka rzecz, to cie tak wkurza?
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:15
            Nie, nie o to mi chodziło. Nie zatrudniam kobiet. Pracownik po po porodzie żony dostał 14 dni wolnego bo mu się należy. Z tym nie dyskutuję, jak dzwoni rano i mówi że nie przyjedzie do pracy bo dziecko chore (też ma dwójkę) a zona nie może wziąć L4 mówię - spoko daj znać kiedy będziesz ale robotę masz ogarnąć zdalnie . Natomiast jakby mi powiedział że nie przyjedzie bo ma katar (nie grypę) tobym go przez telefon śmiechem zabiła
        • tajemnicza.a.m Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 12:30
          Nie, to się nazywa wybór. I to podwójny. Raz, że szef, dwa że niezastąpiony...i to są konsekwencje.
    • sfornarina Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:25
      Ja bym za to chciała zobaczyć miny autorki tamtego wątku i jej podobnych zwykłych leserów, gdyby większość odpowiedzialnych ludzi potraktowała pracę według ich widzimisię.
      Kiedy nie dałoby się dodzwonić na pogotowie po karetkę do umierającego rodzica, bo dyspozytorka tydzień siedzi na zwolnieniu na katar, połowa planowych operacji bioder, zaćmy i tym podobnych by się nie odbyła w terminie, bo połowa załogi szpitala chora (i czas oczekiwania na operację wydłużyłby się o 3-6 miesięcy, bo tak szybko zaległości w szpitalach narastają(.
      Gdyby lekarze w przychodniach odmówili przyjmowania chorych pacjentów, bo kto to widział na nich prychać i ich zarażać. Przecież lekarze nie cyborgi, też chorują.
      Gdyby nauczyciele odmówili pracy, bo gardełko i zawalony nos. Gdyby promotorzy w sezonie grypowym nie stawiali się na obronach prac.

      Ja rozumiem, grypa zwalająca z nóg tak, że nie da się z łóżka wstać. Inne bardzo poważne choroby czy wypadki. Zakaźne paskudztwa które są poważnym zagrożeniem dla innych. Jakieś tałatajstwa wymagające antybiotyku i dużo odpoczynku. Ale z większością przeziębień można sobie poradzić paracetamolem i po prostu się przemęczyć. Ewentualnie zostać w domu dzień lub dwa, nie tydzień, na litość! Cała Europa zachodnia tak funkcjonuje i nikt tam masowo nie umiera.

      Tak wypowiadać mogą się tylko roszczeniowe leserki o bardzo małej wyobraźni. Świat ma stanąć na pięć miesięcy w roku bo sezon grypowy? I co, z tego, że wszyscy zostaną w domu nagle wirusy i bakterie z tego świata niby znikną, czy jak? Szok, po prostu szok.
      • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:43
        Jakby to skomentowac: nic dodac nic ujac, wlasnie tak jest.
      • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:45
        Dlaczego mam się przemęczać na paracetamolu?
        Po przeczytani twojego wpisu diagnozuję, że masz nas... we łbie.
        • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:57
          mozesz sie przemeczyc bez paracetamolu
      • marcelina4 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:59
        kiedyś pracowałam w takiej małej firmie i owszem tak głupio robiła, tzn. z przeziebieniem i lekami w kieszeni do roboty, zapewniam cię że nikt tego nie docenił, nie widział mojego oddania dla pracy, natomiast jak się takie przechodzone przeziębienie zmieniło w zapalenie oskrzeli i wylądowałam na dwutygodniowym zwolnieni, to jak najbardziej szef to zauważył i nie omieszkał mi okazać swego niezadowolenia, uwalił mi premię, bo ktoś musiał moją pracę zrobić, kiedy ja sobie leżałam w łóżku ( doprawdy wyleżałam się i wysapałam za wszystkie czasy, nie ma to jak porządna dychawica co pół nocy męczy ), w zyciu już taka głupia nie będę, nie opłaca się ani zdrowotnie, ani finansowo, ani wizerunkowo
        • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:01
          Nie dziwie sie szefowi, 2 tygodnie zwolnienia z powodu zapalenie oskrzeli?
          • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:13
            Lekarzem jesteś? Również byłam 2 tygodnie na zwolnieniu na zapalenie oskrzeli. Nie dostałam ich od razu, drugi tydzień po wizycie kontrolnej, kiedy lekarz stwierdził, że nie jestem wyleczona do końca.
            • sfornarina Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:35
              Mój maż lekarz z zapaleniem oskrzeli chodzi do pracy, dziecko z zapaleniem oskrzeli do żłobka również posyła.
              Watek jego zdaniem absurdalny; jakby pracownicy w jego szpitalu zastosowali Wasza logikę, w ciagu miesiaca jedna dziesiata jego pacjentów zeszłaby z tego świata.
              W ciagu ostatnich ośmiu lat wział jeden dzień zwolnienia- rzygał przy grypie żoładkowej dalej niż widział. Kolejnego dnia był już w pracy.
              • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:41
                Argumentum ad verecundiam (– pozamerytoryczny sposób argumentowania polegający na powoływaniu się na jakiś autorytet.
                W tym przypadku wątpliwy skoro jest lekarzem i gada/robi głupoty.
              • sumire Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 11:06
                Uwielbiam te wyliczenia z gatunku "a ja to ze złamaną nogą i zapaleniem płuc codziennie do pracy chodziłam, i raz 25 lat temu wzięłam jeden dzień zwolnienia".
                To naprawdę z nikogo nie czyni bohatera. Mało tego, to jest raczej żenujące.
          • marcelina4 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:16
            ty byś pewnie do roboty gnała co nie? to gnaj, twoja sprawa
            • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:25
              marcelina4 napisała:

              > ty byś pewnie do roboty gnała co nie? to gnaj, twoja sprawa

              Zapalenie oskrzeli to czesto czesc tzw przeziebienia, nic nadzwyczajnego, czasem 1-3dni w domu wystarcza.
              • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:35
                Idiotka.
                • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:38
                  kotomama napisał(a):

                  > Idiotka.
                  >
                  ty zdecydowanie nia jestes, manifestujesz to w kazdym poscie
                  • marcelina4 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:52
                    ciebie nikt nie przebije, spokojna głowa
                    • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:54
                      A Kotomama dobrze prawi w tym wątku (i nie tylko).
          • jeziorowa Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:19
            A moja pracownica wróciła właśnie po ponad 3 tygodniowym zwolnieniu właśnie na zapalenie oskrzeli i nikt jej „wstrętów” nie robi. To dobry pracownik i nie jej wina, że jej organizm tak właśnie choruje.
          • noemi29 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:51
            leyre2 napisał(a):

            > Nie dziwie sie szefowi, 2 tygodnie zwolnienia z powodu zapalenie oskrzeli?

            Mój mąż jest teraz drugi tydzień na zwolnieniu właśnie z tego powodu. Dwa dni chodził z gorączką do pracy, w mróz - 80% czasu spędza w terenie, koszmar, myślał że zejdzie z tego świata.
            Pierwszy raz w życiu ma chorobowe, zawsze się poświęcał. Od teraz już nie będzie.
            • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:10
              dwa tygodnie ma goraczke?
              • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:16
                Czy ty jesteś zaimpregnowana? Może poczytaj trochę o zapaleniu oskrzeli? Albo podaj swoje źródło, które mówi, że zapalenie oskrzeli trwa 1-3 dni. Czekam z niecierpliwością.
                • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:39
                  1-3 dni w domu wystarcza. idz obejrzyj jakis serial na netflix
                  • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:13
                    W tym wypadku będę słuchać raczej swojego lekarza, niż alfy i omegi najmy na ematce. A tym netfliksem to pukasz w dno od spodu.
                    • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:24
                      morgen_stern napisała:

                      > W tym wypadku będę słuchać raczej swojego lekarza, niż alfy i omegi najmy na em
                      > atce. A tym netfliksem to pukasz w dno od spodu.
                      >
                      Masz na mysli 'Dr House?🤣
                      • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:38
                        Widzę, że kiepsko z argumentami? Czekam cały czas na podanie źródła medycznego, które mówi, że zapalenie oskrzeli trwa 1-3 dni i tyle wystarcza na zwolnienie lekarskie.
                        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:02
                          Oskrzela nie zapalają się inaczej niż pozostałe części ciała, więc jak z każdy stan zapalny, proces może być łagodny i ostry, krótki i przewlekły. Kiedy byłam dzieckiem zapalenie oskrzeli to był antybiotyk i dwa tygodnie w domu, niezależnie od przebiegu. Teraz, kiedy podejrzewam, nie ma gorączki tylko przedłużający się kaszel, daję syrop i wysyłam do przedszkola.
                          Więc przy ciężkim przebiegu, 1-3 dni nie wystarczą, a przy łagodnym zwolnienia nie trzeba brać wcale
                          • kotomama Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:20
                            Lekarz decyduje czy zwolnienie jest potrzebne czy nie.
                        • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 15:57
                          morgen_stern napisała:

                          > Widzę, że kiepsko z argumentami? Czekam cały czas na podanie źródła medycznego,
                          > które mówi, że zapalenie oskrzeli trwa 1-3 dni i tyle wystarcza na zwolnienie
                          > lekarskie.

                          poszukaj sobie, to nie trudne, znasz angielski a jesli nie to uzyj Google translate
                • sfornarina Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:26
                  Ależ ona ma rację. 90% zapaleń oskrzeli to zwykłe wirusówki, z którymi nawet nie trzeba fatygować się do lekarza. Fakt, kaszle się po niech nawet do 4 tygodni, ale to nic groźnego.
                  Z tego co pamiętam w angielskich przychodniach wisza plakaty, żeby z dziećmi kaszlacymi krócej niż 2 tygodnie się nawet nie fatygować do przychodni; chyba że występuja dodatkowe groźne objawy. Goraczka kilkudniowa przy kaszlu do nich nie należywink

                  Groźne zapalenia oskrzeli sa bardzo rzadkie.
                  • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:34
                    Następna ze sznurkiem pomiędzy uszami.
                    • wielki_uscisk Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:14
                      kotomama napisał(a):

                      > Następna ze sznurkiem pomiędzy uszami.

                      A to się chyba nazywa argumentum ad personam, o ile mój sznurek jest wg kamertona poprawnie naciągnięty.
                  • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:14
                    Nie, nie ma racji.
    • ira_08 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:27
      Minusy pracy na swoim. Finansowo pewnie wychodzisz na tym lepiej niż oni, a za jakiś czas być może stać Cię będzie na odcinanie kuponów.

      Niektóry Grażyny i Janusze lubią radzić pracownikom: jak ci się nie podoba, to załóż swoją firmę! No więc, jeśli jest Ci źle, to idź na etat, cud, miód i orzeszki. Nie będziesz się musiała niczym przejmować.

      >Zastanówcie się czasem jak wygląda sytuacja od strony Grażynki która musi wypłacić wypłaty, premie itp. ale niestety jej klienci nie zapłacili faktur w terminie, i to ona musi się martwić o to żebyście te należności dostali w terminie.

      A za darmo te wypłaty i premie? Nie. No więc to problem Grażynki, nie pracowników. Swoje zrobili, swoje zarobili. Miałam kiedyś w byłej firmie sytuację, w której szef poprosił o zrozumienie, część wypłat wypłacił nam z 2-tygodniowym opóźnieniem, bo czekał na dużą fakturę. Wszyscy zrozumieli, ale to my zrobiliśmy mu przysługę naszym zrozumieniem, nie on tym, że w końcu zapłacił.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:48
        Masz rację, tak jak napisałam powyżej - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia smile . Ale wiesz, to zawsze zależy od tego jakim człowiekiem jest szef i jakich ma pracowników, ponieważ mi też zdarzyło się prosić o wyrozumiałość pracowników że wypłata będzie kilka dni po terminie ze względów które im wyjaśniłam - ale też wiedzieli że ja w tym czasie kasy z firmy na własne zachcianki nie wyciągam. I wiesz co - spotkałam się z pełnym zrozumieniem - gorzej było z żonami tych Panów
        • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:55
          Raz w życiu nie dostałam pensji na czas. Następnego dałam wypowiedzenie.
          Nie ma wytłumaczenia na to, że pensja będzie później.
          • asia-loi Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:04
            kotomama napisał(a):

            > Raz w życiu nie dostałam pensji na czas. Następnego dałam wypowiedzenie.
            > Nie ma wytłumaczenia na to, że pensja będzie później.
            >


            I nową pracę miałaś od razu? Tak samo płatną czy lepiej?
            • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:13
              Nie od razu. Po jakimś miesiącu i nieco lepiej płatną. Od tego momentu nigdy już nie aplikowałam do firmy z polskim kapitałem i polską kadrą zarządzająca. Zbyt szanuje swoje zdrowie by użerać się debilami januszami i debilkami grażynkami.
              • asia-loi Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:43
                kotomama napisał(a):

                > Nie od razu. Po jakimś miesiącu i nieco lepiej płatną.


                No to ja wiele razy nie dostałam pensji na czas, a to dlatego że mój szef za późno zaniósł przelewy i bank nie zdążył zaksięgować tego samego dnia. Najgorzej jest, jak koniec miesiąca jest w piątek, to wtedy ja mam pensje w poniedziałek, czyli sobota, niedziela bez pensji, a sobota, niedziela to dwa dni nowego miesiąca. Z drugiej strony też często pensja jest wcześniej niż powinna być, nierzadko nawet kilka dni wcześniej.
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:33
            Super jest Twoje podejście, otwórz własna firmę a potem poczekaj jak Ci odbiorcy nie zapłacą na czas. I z czego weźmiesz jak konto firmowe będzie świeciło pustkami bo się klienci delikatnie mówiąc obsunęli z płatnościami? I wiesz że kasa spłynie za 2- 3 dni. Dasz im wypowiedzenia? Czy jednak pogadasz jak z rozumnymi ludźmi?
            • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:41
              https://www.wykop.pl/cdn/c3201142/comment_2gwrCQQkhcGCmXUFIKS5WWfYD1zbiUwo.jpg
            • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:43
              https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/10676363_566470163489493_7903928963002188581_n.jpg?oh=8d11b7f22725822e36dd95e3b54140fc&oe=5B4BAA1A
              • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:52
                Świetne...
        • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:57
          Dlatego pisałam, że powodzenie zależy od równowagi korzyści i strat po obu stronach. Jak pracownik jest dobrze traktowany i szanowany, to łatwiej mu czuć współodpowiedzialność za działanie firmy i będzie się starał nie zawalać bez powodu (oczywiście i tutaj są wyjątki, są ludzie nieodpowiedzialni w każdej sytuacji). Jak szef czasem pójdzie na rękę pracownikowi, to i odwrotnie będzie to możliwe.
      • aqua48 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:04
        ira_08 napisał(a):

        > ale to my zrobiliśmy mu
        > przysługę naszym zrozumieniem, nie on tym, że w końcu zapłacił.

        No więc właśnie, nie rozumiem dlaczego właściciel firmy przedstawia fakt że stosuje się do przepisów i zasad jako przysługę? Tak są urządzone w Polsce zasady funkcjonowania przedsiębiorstw, że pracodawca ma krótszy urlop z tytułu urodzenia dziecka niż pracownik. Warto brać takie przepisy pod uwagę już przy zakładaniu firmy, oraz obowiązek wypłacania pracownikom pensji na czas, niezależnie od tego czy kontrahenci się wywiązują czy nie..
        Pracowałam w prywatnej firmie. Ja musiałam odsiedzieć swoje osiem godzin czy było coś do roboty czy nie, a pracodawca, jak akurat nie było roboty wychodził sobie o drugiej. Jak koleżanka poszła na zwolnienie na miesiąc, bo miała skomplikowany wypadek, to myśmy musieli rozdzielić i robić jej robotę i zmieścić się ze swoimi obowiązkami również. Za to nikt fochów nie stroił, że jej się nie należy, albo że za długo jej nie ma w pracy, choć całkiem teoretycznie mogłaby w tym czasie z domu coś robić. Każda strona tego układu ma swoje plusy i minusy.
    • 89mumin Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:45
      Pracowałam kiedyś w małej firmie, szefem był mężczyzna, więc nie "u Grażynki", ale być może "u Janusza", choć ja bym tego tak nie określiła, bo Janusz kojarzy mi się z konkretnym stylem prowadzenia biznesu, którego mój szef jednak nie uprawiał. Szef dzieci miał odchowane, więc na tacierzyńskie nie chodził, ale jakby zliczyć jego urlopy z 'mojej ery', to wyszłaby z tego nie jedna ciąża. W ciąże co jakiś czas zachodziły natomiast pracownice i jeśli była taka potrzeba, to brały L4, a następnie macierzyński. No i firma się nie zawaliła.

      Kluczem do sukcesu - w mojej ocenie - było zorganizowanie zespołu w ten sposób, że każdy mógł zastąpić każdego. Nie mieliśmy wąskich specjalizacji (co wtedy było dla mnie zaletą), tylko każdy musiał się znać na wszystkim, no i jak kogoś zabrakło, to pozostali przejmowali jego robotę. Wynagrodzenia były ustawione na takim poziomie, że pomimo, iż klienci opóźniali się z zapłatą, to na pensję podstawową wystarczało. Nie były to pensje szałowe, ale taka to cena za pracę w małej firmie. Przelewaniem wynagrodzeń, zapłatą za faktury i generalnie zarządzaniem kontem firmowym zajmował się wyznaczony do tego pracownik, obecność szefa w ogóle w tym zakresie niezbędna nie była.

      Natomiast faktem jest, że szef nie mógł sobie ot tak na rok zniknąć i nie kontaktować się z klientami i nie wspierać zespołu (organizacyjnie, bo techniczne wsparcie to raczej domena współpracowników). Tylko, że w mojej aktualnej korpo osoby powiedzmy na stanowisku dyrektora i wyżej, jeśli są jedynymi szefami zespołu, to tak samo zniknąć sobie nie mogą. O ile szary pracownik może się bez większych problemów odciąć od firmy na rok-dwa, dyrektor jak to zrobi (i nie zadba o zaufanego p.o., a to nie zawsze jest możliwe), to ryzykuje utratą klientów, a w konsekwencji zapewne też pracy. Taka już jest cena za pracę na odpowiedzialnym stanowisku, Za tę odpowiedzialność i dyspozycyjność otrzymuje się odpowiednio wyższe wynagrodzenie.
    • asia_i_p Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:45
      Porównujesz prawa i obowiązki osób, które mają zupełnie inną pozycję. To tak jakbym ja narzekała, że muszę opiekować się swoim dzieckiem, nawet kiedy jestem chora, a pani z przedszkola kiedy jest chora, to się nim opiekować nie musi. Na tym to polega, że to moje dziecko czy moja firma.
      Z drugiej strony jednak to ja zbieram główne profity, jeżeli się uda - w przypadku firmy jest to jeszcze prawdziwsze niż w przypadku dziecka.
      • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:52
        A jak się dobrze zorganizujesz, to kiedy jesteś chora ktoś może cię w opiece nad dzieckiem nieco odciążyć (mąż, mama, opłacona niania) i podobnie w firmie. Część rzeczy i tak będziesz musiała zrobić osobiście, ale cześć można scedować na inne osoby. Pytanie tylko jakie będą tego koszty i czy zechcesz je ponosić. Tak naprawdę prawie wszystko jest kwestią wyboru
        • sfornarina Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:57
          Taaa. Jak jedna piata społeczeństwa pójdzie na zwolnienie, to akurat znajdziesz kogoś kto Cię zastapi i odciaży.
          A tak w ogóle to dlaczego niania ma się zgodzić na opiekę nad prychajacym dzieckiem? Żeby się zarazić i też mieć tydzień w plecy?
          • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:59
            sfornarina napisał(a):


            > A tak w ogóle to dlaczego niania ma się zgodzić na opiekę nad prychajacym dziec
            > kiem? Żeby się zarazić i też mieć tydzień w plecy?
            >
            hahaha, bardzo trafne spostrzezenie.
            • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:07
              Czytajcie uważnie - Asia pisała o sytuacji gdy matka jest chora i trudno jej się dzieckiem zająć
          • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:06
            Dziecko jest zdrowe, matka prychająca
            • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:26
              little_fish napisała:

              > Dziecko jest zdrowe, matka prychająca

              Matka do izolatki albo dziecko do babci🤣
          • aqua48 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:06
            sfornarina napisał(a):

            > Taaa. Jak jedna piata społeczeństwa pójdzie na zwolnienie, to akurat znajdziesz
            > kogoś kto Cię zastapi i odciaży.

            A niby skąd i dlaczego tylu Ukraińców podejmuje pracę w Polsce?
            • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:26
              aqua48 napisała:

              > sfornarina napisał(a):
              >
              > > Taaa. Jak jedna piata społeczeństwa pójdzie na zwolnienie, to akurat znaj
              > dziesz
              > > kogoś kto Cię zastapi i odciaży.
              >
              > A niby skąd i dlaczego tylu Ukraińców podejmuje pracę w Polsce?

              bo Polacy ma zwolnieniach 🤣
            • babcia.stefa Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:36
              Bo, jak już jakiś Janusz z organizacji pracodawców poinformował publicznie, oni chętnie zatrudniają Ukraińców, jako że ci nie biorą zwolnień. A jak dostaną wylewu w pracy, to się się podrzuca na przystanek.
      • mama.nygusa Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:54
        Ostatnio mialam czyraka w uchu, nikomu nie zycze, okropny bol, wysoka temperatura, i oslabienie, ze z lozka nie moglam w wstac.Srodki przeciwbolowe silne dzialaly do 3 godzin, chcialabys kogos takiego w biurze?Takiego chorego> Niby zwykle ucho, a dopieklo po calosci.
        • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 19:58
          I typowo dla tego forum zaczyna sie przytaczanie ekstremalnych przykladow jako argumentow
          • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:08
            Echem, a jak wyżej przedsiębiorca pisze o dobieraniu telefonu od klienta na łóżku porodów to nie extremum?
            • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:27
              nie, porod moze trwac wiele godzin.
              • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:35
                I te wiele godzin leży się na łóżku porodowym? Po co?
                • leyre2 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:40
                  A co to jest lozko porodowe? wiesz kobiety rodza w roznych pozycjach, niektore np w wodzie a nie koniecznie na lezaco a porod ma etapy, jesli kobieta odbiera telefon to oznacza ze akurat nie jest to ostatnia faza
                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:50
                    Łóżko porodowe, to łóżko na którym rodzi się dziecko. Wiem, że to nie jedyna opcja ale to właśnie któraś z przedsiębiorczyń użyła tego określenia, więc sądzę, że nie był to czas pierwszych skurczy tylko nieco bardziej zaawansowana faza
            • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:53
              Hej, nie napisałam że na łóżku porodowym, a że na porodówce. A to różnica. Miałam uzgodnioną cesarkę (już drugą) i lajcik czkałam sobie na anastozjologa który się spóźniał bo miał operację, a ja sobie leżałam i telefon odebrałamod klienta bo nic lepszego do roboty nie miałam
              • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:03
                No sorry, ale porodówki bym się nie czepnęła. Rozumiem, że miało zrobić wrażenie
                "vendea0 05.03.18, 19:56
                No i właśnie nigdy nie urwali bo w głodzie czy chorobie siadałam i przelewy robiłam, a nawet zdarzyło się że na łóżku porodowym telefon od klienta odebrałam smile i które mnie przebije/ :0"
                No ja cię nie przebiję. 😉
                • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:10
                  Mój kolega miał zawał, jest pracodawcą dla kilkunastu osób, gdyby zajął się sobą w tej sytuacji, to rodziny jego pracowników zostałyby bez środków do życia na długo. Jego żona dobrze zarabia więc jego kryzys by nie dopadł.
                  • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:14
                    Po zawale? Kto da więcej? Bohaterstwo polskich pracodawców nie przestaje mnie zadziwiać.
                    Czekam na opowieści szefów robiących szybko przelewy dla swoich pracowników tuż przed własną kremacją.
                    • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:23
                      przedsiębiorca nigdy nie ma wolnego. Pracuje 25 h na dobę, nie sypia latami, a na wakacjach obmyśla koncepcje tworzenia nowych miejsc pracy

                      https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/10491175_471106153025895_8038197180577757295_n.jpg?oh=216dd805e05ea40b799c5f98d888ed21&oe=5B3CA6D7
                      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:33
                        I wiesz, przy tym co robię to tak powinny wyglądać moje wczasy, tylko on powinien mieć 40- od tego na zdjęciu. Ale w końcu jestem tylko nieudoczną Grażynką polskiego biznesu , która od 15 lat jakoś ten biznes ciągnie, ZUS-y płaci a pracownicy nie narzekają (dodam że sami mężczyźni)
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:24
                      Jeśli całe życie poświęcasz budowaniu czegoś od podstaw i chcesz, żeby istniało choćby po twojej śmierci to myślisz. Inaczej.
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:17
                      Firma moich rodziców zarabiała między innymi na skutecznej walce ze smogiem, kiedy nikt o nim oficjalnie nie słyszał. Jak zdrowie podupadło, stwierdzili, że nie są bohaterami, własne zdrowie ważniejsze, więc sprzedali swoje patenty „na zgniły zachód”, a Ty dziś z napięciem śledzisz czy można wyjść po pietruszkę bez narażania życia. Gdyby byli bohaterami jakich oczekujesz, to wskaźniki na polskim pasku smogowym byłyby prawdopodobnie o kilka procent niższe. Ich pracownicy robią kariery, a ty ponosisz konsekwencje ich decyzji o zadbaniu o własne zdrowie. Zadowolona?
                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:18
                    A gdyby umarł na zawał, to wtedy co z pracownikami? Nieodpowiedzialny ten znajomy....
                • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:12
                  No pojechałam z tym łóżkiem porodowym przyznaję - miała być porodówka. A w sumie to odbierałam bo mi się nudziło
                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:17
                    😀
                    Dlatego pisałam, że jak najbardziej rozumiem pracodawców, tylko nie przegnijcie pisząc o telefonach w trakcie porodu i przelewach tuż po cesarce. 😉
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:58
                      Nie rozumiesz. Moja przyjaciółka prowadZi biuro księgowe, telefon dzwoni i w trakcie porodu i na pogrzebie rodzica i zawsze, bo płacę i wymagam.
                      • arwena_11 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:03
                        Jak rodziłam córkę - dzwoniła do mojego męża jego szefowa. I nie, nie była to malutka firma - a jeden z większych banków.
                        Mąż zawiadomił rano, że go nie będzie, a ona dzwoniła dwie godziny później po jakąś pierdołę.
                      • little_fish Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:32
                        To, że telefon dzwoni, to jedno. Drugie, to czy zawsze trzeba go odebrać? Jeżeli trzeba - cóż, masz co chciałaś...
                        • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:43
                          Ale mozna. Jak widac Polka we wlasnej firmie odbierze a Polka na etacie ma zamiast mozgu hormonalna papke od zobaczenia wyniku pozytywnego n.a. tescie.
                          • arwena_11 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:50
                            Sprawa jest prosta - jak nie odbierzesz - stracisz klienta. Jak ja musiałam leżeć w ciąży - a laptopów to wtedy nie było - wszyscy klienci przeszli do firmy rodziców. Ja wtedy poza 1000 zł za zwolnienie i podobnej kwoty na macierzyńskim oraz pensji męża- nie miałam żadnej więcej kasy. Ale ważne było donoszenie ciąży.
                          • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:50
                            Być może ktoś uważa za normę odbieranie telefonów podczas porodu i pracę z zawałem. Jednak pomiędzy pracą na porodówce a zwolnieniem od 2 kresek jest jednak cała masa zachowań.
                            • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 14:39
                              A tak, zwolnienie od ewentualnie 12-tego tygodnia-🤣
                              • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 16:08
                                Jeżeli jest taka potrzeba? Rozumiem, że bawi cię to bardzo.
                                Dla wyjaśnienia dodam, że mam na myśli normalne zachowanie, czyli nie l4 ma katar, ale też nie łażenie do pracy z grypą czy zawałem. Nie chodzenie na zwolnienie w ciąży "bo tak", ale też nie prowadzenie interesów między skurczami.
                                • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 16:21
                                  Nie chodzenie na zwolnienie w ciąży "bo tak", ale też nie prowadzenie interesów między skurczami.

                                  A dlaczego nie? Co wlasciwie tobie do tego w jakich okolicznosciach kto prowadzi interesy?

                                  A tak w ogole to jesli ktos faktycznie ma grype czy zawal to raczej nigdzie nie jest w stanie lazic.
                                  • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 16:52
                                    Ok, jeżeli chce to proszę bardzo, ale niech nie robi z siebie męczennicy, że ona 7 dni po cesarce przelewy robi. O pracodawcy, który olał własny zawał, żeby nie robić kłopotu pracownikom pisał ktoś wcześniej. Więc albo są tacy ludzie, albo ktoś koloryzuje (jak z tym łóżkiem porodowym 😉) żeby dodać dramatyzmu do losu przedsiębiorcy.
                                    • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 17:43
                                      little_fish napisała:

                                      > Ok, jeżeli chce to proszę bardzo, ale niech nie robi z siebie męczennicy, że ona 7 dni po cesarce przelewy robi.

                                      nie zauwazylam robienia z siebie meczennicy a pokazanie jak to wyglada ze strony pracy dla siebie, wlasnej firmy i ze mozna, nie jest to nic strasznego. Obsesja katarkow i kaszelkow plus jakies nadzwyczajne tendencje do powiklan zarowno przeziebien jak i ciaz to maja Polacy ale glownie zyjacy w Polsce. Na swiecie ludzie maja jednak inne podejsciem zarowno pracujacy na swoim jak i u kogos i jakos nie umieraja masowo z powodu katarkow ani ciaz nie gubia po drodze do pracy nawet w 9-tym miesiacu
                                      • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 18:07
                                        W Polsce też tacy są, tylko nikt o nich nie mówi /pisze, zwłaszcza pracodawcy. Bo po co?
                                        Ja np na zwolnieniu na katar /kaszel nie byłam nigdy, a pracuję 20 lat
                                        • leyre2 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 21:50
                                          little_fish napisała:

                                          > W Polsce też tacy są, tylko nikt o nich nie mówi /pisze, zwłaszcza pracodawcy.
                                          > Bo po co?

                                          no wlasnie, po co, to przeciez zupelnie normalne ze ludzie z przeziebieniem czy w ciazy pracuja. To na tym forum sa jacys dziwni ludzie ktorzy maja problem z przeziebiena obsluga na poczcie
    • noemi29 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:14
      Rozumiem sytuację, natomiast momentami brzmisz, jakbyś wypłacała jałmużnę, a nie wypracowaną pensję.
      To twój wybór. DG to plusy i minusy. Z poświęcania się masz profity, (zysk) dużo większe niż pensja minimalna. Pracownik z poświęcania się (kosztem zdrowia)nie ma nic. Chodzę teraz chora do pracy i nikt tego nie doceni.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:21
        A gdzie napisałam że chory pracownik chodzi chory do pracy? Napisałam że ja chodzę chora, zasmarkana, że jak pracownik potrzebuje L4 na dziecko (bo żona nie może) to jak najbardziej wystarcza jeden telefon w którym mnie o tym powiadomi, ale nie przyjmuję do informacji że chce L4 bo sam smarka , ( nie mylić z grypą) on sam dorosły facet
        • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:26
          Ale w przypadku L4 decyduje lekarz.
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:47
            Ale właśnie ja nigdy tego L4 na papierze ni wymagałam . W przypadku gdzie dostaję info - mam dziecko chore- żona nie może wziąć L4 mówię ok. i pytam ile dni potrzebujesz, ale jakby mi zadzwonił że bierze L4 bo smarka i kicha (bez gorączki itp. czyli nie grypa )to śmiechem zabiję
            • fadilla Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:56
              Czyli nie maja umowy o pracę, albo zabierasz im ustawowo przysługujący urlop na chorowanie.
              • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 23:21
                Gdzie to wyczytałaś? Wszyscy mają umowę o pracę na czas nieokreślony. Ja taka durna baba właśnie jestem że mój pracownik który siedzi ze mną w biurze dzwoni do mnie i mówi że dziecko ma chore a żona nie może wziąć L4 - na co ja durna baba (bo przeczytanych wątkach ) odpowiadam - ok ile wolnego potrzebujesz? I taka durna jestem że ani L4 na dziecko na papierze nie wołam, 100% płacę , ale L4 dla niego na katar do wiadomości nie przyjmę
                • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 00:12
                  A dają gdzieś l4 na katar?
                • triss_merigold6 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:27
                  Nie bądź śmieszna. Zwolnienie na opiekę nad dzieckiem wystawia lekarz, nikogo nie interesuje czy chcesz obejrzeć druk czy nie, druk jest podstawą do wypłaty zasiłku opiekuńczego.
                  Co do 14 dni po porodzie - ojcu przysługują 2 płatne tygodnie urlopu i łaski nie robisz, że "pozwalasz" gościowi je wykorzystać.
                  • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:38
                    triss_merigold6 napisała:

                    >Zwolnienie na opiekę nad dzieckiem wystawia lekarz, nikogo n
                    > ie interesuje czy chcesz obejrzeć druk czy nie, druk jest podstawą do wypłaty z
                    > asiłku opiekuńczego.

                    Może ona nie wie, jak to wygląda wink
                  • dziennik-niecodziennik Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 14:07
                    Jej chodzi o to ze nie musza jej przynosic papiera zeby miec wolne. Nie musza latac po lekarzach itd, potrzebuja to dostaja, płacone maja normalnie jakby pracowali caly miesiac...
                    • vendea0 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 22:39
                      Właśnie o to mi chodziło, że wystarczy mi tel. od pracownika " słuchaj , mała jest chora , Kaśka nie może wziąć L4". Wystarczy, biegania po lekarzach nie oczekują, płacę 100%, on ma obecność w pracy.
                      • nenia1 Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 08:26
                        Twoja wola. Mnie się to wydaje dziwne, szczególnie z punktu widzenia prowadzenia działalności zarobkowej i tego że opłacasz składki chorobowe, tym bardziej jak dziecko chore to i tak się idzie do lekarza. Nie trzeba biegać po lekarzach, wystarczy jeden. No chyba, że mówisz o 1 dniu.
                        • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 10:36
                          nenia1 napisała:

                          >szczególnie z punktu widzenia (...) tego że opłacasz składki chorobowe,

                          Mam wrażenie, że ta "Grażynka" z tytułu to miała być taka autoironia czy coś, a w treści wyszła prawdziwa grażyna byznesu pełną gębą (nie obrażając Grażyn)...
                      • dziennik-niecodziennik Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 11:34
                        Ale wiesz, to w sumie bez sensu troche jest, juz chocby dlatego ze Ty im placisz, a moglby ZUS...
                        • fadilla Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 12:28
                          Bo ona nie zatrudnia na umowę o pracę, stąd takie gadanie, że "możesz nie przyjść jak dziecko masz chore", no może nie przyjść, bo i za ten dzień tez nie będzie miał po prostu zapłacone, nie obowiązuje KP i konieczność ewidencji godzin pracy.
                          • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 12:46
                            Też tak przypuszczam, ale raczej się do tego publicznie nikt nie przyzna.
                • nenia1 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 12:25
                  vendea0 napisała:

                  > I taka
                  > durna jestem że ani L4 na dziecko na papierze nie wołam,

                  No to faktycznie durna, bo nie dość, że za ten okres nie musisz płacić składek ZUS, to na dodatek "opiekę" na dziecko finansuje ZUS.
                  • dziennik-niecodziennik Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 14:07
                    No, to troche slabawo...
    • conena Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:18
      bo to jest nasza polska specyfika. SAMA będę prowadziła firmę, bo nie dam konkurencji zarabiać na SWOICH klientach, nie podzielę się SWOJĄ wiedzą, SWOIM rynkiem, wszystko będzie MOJE, MOJE, MOJE. a potem doopa blada i płacz, bo pracownik słusznie robi swoje.

      to ja ci zdradzę Wielką Tajemnicę.
      12 rok mi leci na tzw. swoim. po dwóch latach solowej DG z dwoma wspólnikami założyliśmy spółkę zoologiczną. a potem zaszłam w ciążę. od 5 miesiąca pracowałam na pół gwizdka. wykorzystałam macierzyński. wspólnicy mnie zastępowali, podrzucając mi do domu trochę pracy, co traktowałam jako miłą rozryweczkę.
      a potem zaszłam ponownie w ciążę. pracowałam do 7 miesiąca i musiałam iść na l4, wykorzystałam macierzyński. wspólnicy mnie zastępowali dzielnie, firma kwitnie. pracownicy są, rotują, chorują, firma kwitnie. ot i cała tajemnica.
      • alpepe Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:34
        tylko się cieszyć. My za to ostatnio się nasłuchaliśmy opowieści o wspólnikach, co wysiudali naszych interlokutorów lub przewieźli np. na 600 tysięcy itp.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:55
        Dowalcie mi jeszcze wszystkiego czego nie napisałam..... Ale takie w końcu prawo forum smile
        • conena Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:07
          najpierw piszesz: "Chętnie posłucham innych właścicielek firm jak wyglądały ich ciąże.", a potem się miauczysz o prawach forum. weź.
          • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:15
            No czemu nie, jak na razie niewiele właścicielek firm się odezwało. A prawo forum bo hejtu równie chętnie wysłucham, byle one chciały do końca mnie wysłuchać i mojego punktu widzenia
    • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:30
      Z okazji urodzenia dziecka wolnego od pracy (w sumie w ciąży i po porodzie) miałam trzy tygodnie, pracowałam z noworodkiem przy piersi. I... nie narzekałam (choć to beznadziejne), bo takie są koszta prowadzenia firmy. Niestety. W przypadku pracownika jest inna sytuacja, ale o tym już wyżej napisano, więc nie będę powtarzać.

      Słuchałam dziś ciekawej audycji. Bardzo a propos niektórych wpisów w tym wątku (tytuł trochę bez sensu, bo audycja o polskim kapitalizmie):
      www.polskieradio.pl/9/396/Artykul/1425407,Upokarzanie-jedna-z-najwiekszych-polskich-tradycji

      To rozmowa z autorem tej książki:
      lubimyczytac.pl/ksiazka/254341/kapitalizm-drobnego-druku


      • martishia7 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:30
        Dzięki za linki!
        • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:42
          Proszę bardzo smile
          Jak go usłyszałam, to pomyślałam "Wreszcie ktoś, kto myśli podobnie jak ja i dodatkowo potrafi to elegancko ubrać w słowa" smile
    • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:44

      Wypłaty, płatne nadgodziny, płatne urlopy. Roszczeniowemu bydłu wydaje się, że wszystko się należy! A socjalistyczne państwo im przyklaskuje.
      Przedsiębiorcy pozostaje tylko zapłakać z bezradności.

      https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/934836_497924737010703_6998841137142759608_n.jpg?oh=8819a03d8f3295eea8dd7bb9c3da69a4&oe=5B4B6617
      • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:56
        big_grin
      • konsta-is-me Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 07:57
        😆
    • damajah Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:56
      Ja pracując i w małej i we wcale nie małej firmie miałam świadomość że trudno mnie zastąpić. Dlatego zawsze starałam się wybrać rozwiązanie dobre i dla mnie i dla pracodawcy - czyli pracę zdalną. Robiłam co do mnie należało ale z domu, w razie b. złego samopoczucia odpuszczałam na dzień-dwa ale nadrabiałam potem.
      W ciąży pracowałam do kiedy się dało ale jak już szłam na to L4 (pod koniec) to i tak zdalnie robiłam to co było trudne do odstawienia. Podobnie na macierzyńskim, szybko wracałam do częściowej pracy zdalnej nieoficjalnej na zasadzie "ile dam radę to zrobię" Pracodawcy uważali mnie za bardzo zaangażowaną i przez wiele lat byli zadowoleni. Potem przeszłam na własną działalność bo mogłam sobie pozwolić na bycie freelancerem bo mąż zarabia na tyle dużo a mnie się zdrowie posypało i przestałam być niezawodna. W czasach umowy o pracę jeśli to dziecko było chore to wolne braliśmy z mężem na zmianę i on też swoje obrabiał zdalnie.
      • damajah Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:57
        Być może moje zrozumienie dla pracodawcy wynika z tego że brat i tata mają swoje firmy, teraz już całkiem spore ale kiedyś małe i wiem jak to wygląda z drugiej strony od wielu lat.
    • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 20:59
      Sama prawdasmile

      https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/12553000_718279144975260_4945040696867658178_n.jpg?oh=078185256edeb31f6b5db117937c68e2&oe=5B4A3810
      • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:04
        Jeśli tak to widzisz to jesteś prymitywem mentalnym, o jakiego trudno w realu.
        • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:11
          Dopiszmy... Pracownik jest prymitywem mentalnym.
      • vendea0 Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:18
        Ja tak tego nie widzę. I jeśli jesteś pracodawcą to jesteś totalnym prymitywem, a jeśli jesteś pracownikiem to w ogóle słów mi brak ze tak siebie oceniasz
      • butch_cassidy Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:25
        Nie wiem, co lepsze, ten mem, czy odpowiedzi pod nim wink
    • kotomama Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:17
      https://scontent-frt3-2.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/10906290_568901519913024_7801168756328583544_n.jpg?oh=72cdcb68e2666850b403acb979ab52d7&oe=5AFFE7B8
      • fragile_f Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 22:10
        Weź stoperan, bo chyba masz ostrą biegunkę.
        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:03
          Wyemigrowała i okazało się, że na tą ostrą biegunkę nie dostała 3 tygodni płatnego zwolnienia, jak miała w Polsce i odreagowuje sobie tutaj.
          • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:40
            Krejzi oczywiście jedzie po bandzie, ale co do meritum ma rację - płacze pracodawców, że pracownicy mogą tyyyle, a oni się tak dla nich poświęcają jest po prostu śmieszne.
            • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:51
              Nasz kodeks pracy skazuje nas na nieustającą wojnę pomiędzy pracodawcami i pracownikami, ze szkodą dla obu stron, bo polskie firmy się nie rozwijają. A nadchodzą zmiany, które spowodują, że będzie jeszcze gorzej.
              Chyba jedyne co teraz można robić, żeby przetrwać, dopóki nie zostanie się dużą firmą, to zatrudniać na minimalną krajową i resztę załatwiać premiami, w tym tą za frekwencję.
              • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 08:53
                Za frekwencję, czyli za chodzenie z przeziębieniami do firmy i zarażanie pozostałych pracowników?
                • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:11
                  Nie rozumiem tej przeziębieniofobii. Przeziębienia są nieprzyjemne, ale dla większości ludzi niegroźne. Skoro w innych krajach nikt nie bierze z tego powodu zwolnienia i ludzie nie padają jak muchy, to i u nas tak się da. Jeśli silne, nie dające pracować, no to wtedy pracownik bierze wolne.
                  • morgen_stern Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:15
                    Jeśli koleżanka, z którą siedzisz w pokoju chodzi do pracy z przeziębieniem (a przecież tylko smarka i kicha), potem lądujesz na zwolnieniu ty, a za tobą po kolei reszta biura. W małych firmach rozsiewa się to błyskawicznie. I zamiast jednej pani na zwolnieniu mamy rozwalony cały zespół. Co kto woli.
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:25
                      Co za różnica czy szefowa czy pracownica kicha?
                      Ludzie, którzy awansują zarządzają, zespołem, mają udział w zyskach lub zależy im na pracy przestają przejmować się przeziębieniami. Podobnie jak ci, którzy z etatu przechodzą na DG lub wyjeżdżają z kraju.
                  • kotomama Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:23
                    "Skoro w innych krajach nikt nie bierze z tego powodu zwolnienia"
                    Są jakieś dane Eurostatu na ten temat.
                    I co to znaczy nikt. Jesteś w stanie to potwierdzić, że w roku 2017 we wszystkich krajach UE(poza POlska) nikt nie był na zwolnieniu z powodu przeziębienia.
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:38
                      Odpowiem nie wprost. W wielu krajach pierwszych kilka dni zwolnienia jest niepłatne.
                      Jeśli w Polsce wprowadzilibyśmy takie rozwiązanie (są zresztą nawet takie pomysly) to jak zmieniłaby się sytuacja z przeziębieniami? Ta zmiana pokazałaby skalę niezasadnych zwolnień z powodu lekkich infekcji.
                      • fadilla Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 09:49
                        O, to nasi polscy przedsiębiorcy stali się specjalistami w dziedzinie chorób. Lekka infekcja dzisiaj, którą ty postrzegasz jako tylko kichanie jutro może się rozwinąć w cięższą z gorączka. Nie jesteś lekarzem, żeby to wiedzieć, nie badasz chorego, nie osłuchujesz, nie zaglądasz w paszczę. Ty pierwszego dnia słysz tylko, że on kicha i sobie zbudujesz przekonanie, że na te smarki dostał zwolnienie i szubrawiec do roboty nie przyszedł następnego dnia.
                        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 10:29
                          Jak się rozwinie to wtedy się ją leczy. W przypadku zdrowych ludzi, nie ma sensu reżim jak u kogoś z nie wiadomo jakimi obciążeniami.
                          Jeśli wprowadzą w nowym kodeksie pierwsze dni bezpłatne i obniżą wynagrodzenie na czas choroby do 60%, a takie są plany, wiele osób będzie musiało zracjonalizować sposób chorowania.
                  • zla.m Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 15:20
                    ja tak sobie chodziłam z przeziębieniem. PRzecież taka jestem potrzebna, kaszel mnie nie zabije, na ból głowy wezmę tabletkę. Teraz jestem na zwolnieniu. Zapalenie płuc.

                    I powiem tak - jak ktoś ma lekki katar, to naprawdę nie spotkałam się z braniem zwolnienia. W ogóle z moich obserwacji ludzie raczej chorzy przychodzą niż niepotrzebnie idą na zwolnienie (mówię o normalnych sytuacjach, nie o kimś kto "załatwia" sobie wolne na narty albo wie, że grozi mu wywalenie). Ale jak ktoś ma "lekki katar" od miesiąca i domowe sposoby nie pomagają, to naprawdę dobrze jest iść do lekarza.
                    • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 15:32
                      Ale 10 poprzednich przeziębień pewnie przechodzilas i nie skończyły się zapaleniem płuc. Zdarza się, że przeziębienie czy inna drobna infekcja daje powikłania, ale to na tyle rzadkie zjawisko u zdrowych ludzi, że nie trzeba brać zwolnienia. A zwolnienie jak najbardziej ludzie na to biorą, jeśli pracują w miejscu, gdzie wielkich konsekwencji nie będzie.
                      • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 16:13
                        Skąd wiesz, na co ludzie biorą zwolnienia? Tak z ciekawości pytam? Chwalą ci się? Twoi znajomi tak robią? Czy dochodzisz sama do takich wniosków - dwa dni smarkał i kichał, trzeciego dnia poszedł na zwolnienie, czyli zwolnienie na katar?
                        • fadilla Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 16:22
                          Bo to nasz forumowa ekspertka od wszechwszystkiego. wink
                        • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 18:34
                          Chwalenie to nie jest dobre słowo. Widzę, że sąsiadka w środku dnia myje okno. Hej, wolne? Nie no, mówiłam ci, że coś mnie bierze, byłam u lekarza i mam zwolnienie do końca tygodnia.
                          Odwiedzasz koleżankę, która widzi, że masz katar, „a czemu ty nie na zwolnieniu”?
                          Koleżanka zwierza się, że ma problemy w domu i bierze kilka dni wolnego (chorobowego) itd.
                          W ciąży nieśmiertelne pytanie, czy zwolnienie już potrzebne.
                          Problem nadużywania zwolnień jest u nas realny. Statystyki są nieubłagane i wymowne. Ludzie chorują w specyficznych momentach, na specyficznych stanowiskach, w określonych grupach zawodowych.
                          W państwowych szkołach, przedszkolach nauczyciele wiecznie na zwolnieniu (są dni, kiedy córka jedzie na jedną, dwie lekcje), w prywatnych szkołach, zwłaszcza gimnazjum, nieobecność nauczyciela z powodu choroby to była rzadkość.
                          • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 18:42
                            Matko, ja chyba żyję w jakimś innym świecie. Pracuję w publicznej szkole i na zwolnienia nie chodzę. Moim dzieciom niezwykle rzadko przepadają lekcje. Znajomych myjacych okna i chłodzących na zwolnienia na katar też nie mam.
                            • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 18:53
                              Nie w innym świecie, a innym województwie i może środowisku.
                          • madzioreck Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 18:44
                            Tak, nadużywanie zwolnień u nas występuje, ale nie nazwałabym "nadużywaniem" zwolnień skorzystanie z niego w przypadku przeziębienia. Nie kataru (choć muszę się pięknie prezentować przed klientkami w pierwszych dwóch dniach, kiedy z nosa cieknie bez przerwy), przeziębienia (katar, kaszel, gorączka, ból głowy, ogólne osłabienie i rozbicie).
                            Jedna skrajność, to lewe zwolnienia, a drugie to pogląd, że pracownik tylko wtedy może iść na L4, jak się nie może podnieść z łóżka (grypa), wszystko inne to ściemniactwo.
                            • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 19:20
                              Ja w mojej pracy generalnie nie powinnam się pojawiać z początkami infekcji, z chrypą też nie bardzo. Całe szczęście, że takie rzeczy się mnie nie imają, bo miałabym dylemat...
                              • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 19:35
                                Problem w tym, że lekarz wystawiając l4 nie pyta się o szczegóły. Pielęgniarka, chirurg czy osoba pracująca z chorymi dziećmi czy innymi ludźmi powinna dostawać zwolnienie ze względu na innych w sytuacjach, kiedy sekretarka, zwykły nauczyciel czy inna osoba nie powinni. Może nawet nie zwolnienie, a skierowanie do prac o innym charakterze.
                                • little_fish Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 20:26
                                  Tylko takie skierowanie w moim przypadku to fikcją, co niby miałabym robić?
                                  • mamma_2012 Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 10:29
                                    Pouzupełniać dokumentację, przygotować nowe pomoce, napisać coś na stronę szkoły. Zwykle jest coś do zrobienia.
                                    • little_fish Re: L4 u Grażynki 07.03.18, 13:41
                                      To muszę zrobić i tak. Mogę w domu na L4. I w sumie się robi trochę bez sensu, bo kaszląca i smarkająca siedziałabym kilka dni w pracy robiąc coś, co i tak zrobić muszę. Dzieci i tak tracą zajęcia, pracodawca nic nie zyskuje. Jedyna korzyść to dla mnie finanse. Całe szczęście, że nie muszę takich szopek wyczyniać. Zresztą w polskiej szkole jest to niemożliwe
                      • madzioreck Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 17:21
                        mamma_2012 napisała:

                        > Ale 10 poprzednich przeziębień pewnie przechodzilas i nie skończyły się zapalen
                        > iem płuc. Zdarza się, że przeziębienie czy inna drobna infekcja daje powikłania
                        > , ale to na tyle rzadkie zjawisko u zdrowych ludzi, że nie trzeba brać zwolnien
                        > ia.

                        Aha. Palenie jest nieszkodliwe, przecież nie każdy palacz umiera na raka płuc, większość pewnie na coś innego. OJP...
                        • wielki_uscisk Re: L4 u Grażynki 06.03.18, 21:16
                          madzioreck napisała:

                          > mamma_2012 napisała:
                          >> Ale 10 poprzednich przeziębień nie skończyły się
                          >> zapaleniem płuc. Zdarza się, że przeziębienie czy
                          >> inna drobna infekcja daje powikłania ale to na tyle
                          >> rzadkie zjawisko u zdrowych ludzi, że nie trzeba
                          >> brać zwolnienia.
                          > Aha. Palenie jest nieszkodliwe, przecież nie każdy
                          > palacz umiera na raka płuc, większość pewnie na
                          > coś innego. OJP...

                          Aha, przeziębienie = palenie = zabija.
                          OJP2.
    • dziennik-niecodziennik Re: L4 u Grażynki 05.03.18, 21:32
      Ja w ciazy lezalam w szpitalu, wiec tu dyskusji nie bylo.
      Ale coz - dziecko jest chore, ja na zwolnieniu, ale jak maz wraca do domu to i tak ide do roboty ogarnac chociaz minimum, bo nikt za mnie tego nie zrobi. Na urlopie zreszta mam to samo, jak nie wyjade to i tak chociaz ze 2-3 godziny dziennie jestem w pracy. No i dyzury, dyzury robie chocbym na czworakach chodzila. Na siebie chorobowe mialam ze dwa, trzy razy w zyciu.
      L4 moich pracownikow jest dla mnie bezdyskusyjne i niepodwazalne, nawet jak wiem ze jest "lewe". No bo co moge zrobic, doniesc do ZUSu?...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka