Dziewczyny, jaka u was jest sytuacja ze szkołami podstawowymi powołanymi w miejsce gimnazjów. U nas jakiś dramat. Przeniosłam córkę, jestem bardzo zadowolona, szkoła świetna, nauczyciele przystosowali się, zaangażowani, dobry poziom nauczania, ale.....
Szkoła jest deprocjonowana, postrzegana jako ta "odbierająca dzieci" innym szkołom, a zwlaszcza jednej podstawówce. Rodzice uczniów tamtej szkoły wręcz poniżają nauczycieli ten nowej szkoły pisząc na portalach społecznościowych, że nie są doświadczeni, bo nie uczą przecież w szkole z tradycjami. Dyrekcja tamtej szkoły na spotkaniu informacyjnym fla uczniów klas 4 "sprzedała" informację, że w tej nowej szkole jest tak źle, że już kilkunaścioro uczniów tych klas wróciło, co jest zwykłym kłamstwem. Zarzucają szkole rekrutowanie spoza rejonu, co jest normalną procedurą w przypadku posiadania wolnych miejsc i chęci zapisania dziecka przez rodzica. W ogole dużo by pisać. Podobno część dzieci chce się przenieść, rodzice nie chcą. Nie wiem jakie będzie miało to przełożenie na funkcjonowanie tej szkoły w przyszłości, szczerze się tego boję. Potencjał wielki ale w przypadku braku chętnych może się to skończyć chyba rozwiązaniem szkoły. Szczerze....zaczynam się stresować. Ta pieprzona reforma