Dodaj do ulubionych

Mistrzyni autoprezentacji

26.04.18, 22:21
Spotkałam dziś na korytarzu w firmie szefa wszystkich szefów. Widujemy się średnio raz na rok. Uśmiechnął się na mój widok i zagadnął, jak dziecko i w ogóle co słychać. No i jak myślicie, że co mu odpowiedziałam? Że córka ok, a jeden z projektów prowadzonych przeze mnie idzie rewelacyjnie? Nie, speszyłam się (nie wiem czemu, jestem stara baba i dobry fachowiec, nie ma powodu się peszyć z powodu spotkania przełożonego!) i szczerze powiedziałam, że mała cudowna, ale właśnie chora, więc się denerwuję, jak sobie beze w domu poradzą, a jeden z projektów, prowadzonych przeze mnie, kiepsko idzie. Kuźwa, no po prostu mistrzyni autoprezentacji! Musiałam gadać akurat o tym, z czego wynika, że pracownik ze mnie do niczego? I tak jest zawsze, jak trzeba dobrze wypaść, to się zawsze speszę, coś chlapnę i piorun w bombki strzelił. Przerypane. No nic, nieprędko się znowu spotkamy, pewnie znowu za rok, może do tego czasu nabiorę trochę rozumu uncertain
Jest tu ktoś, kto mówi coś głupiego, gdy trzeba dobrze wypaść? Ja to robię stanowczo zbyt często, no już nie mam do siebie siły.
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: Mistrzyni autoprezentacji 26.04.18, 22:31
      Przynajmniej wypadłaś naturalnie, szczerze. A nie jak prymuska recytujaca wyuczoną formulke. A że jesteś dobra w tej robicie to on na pewno wie. Z rozmów korytarzowych szef szefów takiego info nie zbiera, ma swoich informatorów.
      Jest dobrze smile Fajnie ze masz uroczą córeczkę.
    • 89mumin Re: Mistrzyni autoprezentacji 26.04.18, 22:32
      Nie przejmuj się. Z doświadczenia wiem, że szefowie wszystkich szefów zadają pracownikom pytania po to, żeby pokazać, że się nimi interesują / z nimi bratają, a nie żeby słuchać odpowiedzi wink Z jednym z moich byłych szefów rozmawiałam przy każdej okazji na ten sam temat, zapamiętał sobie jeden szczegół o mnie i zadawał wciąż to samo pytanie (na zasadzie, wiedział że byłam w kraju X i pytał co sądzę o ich architekturze), po czym strzelał wciąż tę samą gadkę na temat pokrewny i szedł pytać dalej. Kiedyś odpowiedziałam, że nic się od czasu, kiedy pytał mnie o to po raz ostatni, nie zmieniło, w ogóle go to z rutyny nie wybiło.

      A co do pytania, ja się nie żalę. Za to czasem mam przypływy szczerości, ostatnio na pytanie jednego z wyższych przełożonych o to jak życie, odpowiedziałam że "ch...owo, ale stabilnie". Mógł mnie nie zaczepiać z rana wink
    • rulsanka Re: Mistrzyni autoprezentacji 26.04.18, 22:36
      Biedna, przytulam. Wielu osobom zdarza się palnąć jakąś durnotę. Mnie się kilka razy zdarzyło, więc znając siebie, pilnuję się bardzo, co zżera moje siły witalne. Nie wiem, czy warto.
      Na swoje usprawiedliwienie możesz pomyśleć, że twoją głowę zaprząta choroba córki. Kłamstwo wymaga wysiłku, a ty byłaś po prostu szczera....
    • positronium Re: Mistrzyni autoprezentacji 26.04.18, 22:48
      Zaprezentowałaś bardzo cenną umiejętność - realistyczną ocenę sytuacji. wink Nie bój żaby, mogło być gorzej.
      Mogłaś palnąć głupim żartem o podtekście seksualnym. A nie palnęłaś. Tak swoją drogą, to bywa ciężko jak się ma "ryzykowne" poczucie humoru, a w pracy nikt o tym nie wie. Do czasu, oczywiście. Już lepiej być trzeźwym realistą, krytycznie patrzącym na świat...
    • krisdevalnor Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 09:49
      a.va napisała:

      > Jest tu ktoś, kto mówi coś głupiego, gdy trzeba dobrze wypaść? Ja to robię stan
      > owczo zbyt często, no już nie mam do siebie siły.
      Ja! Im bardziej chce dobrze wypasc i mowic z sensem tym wieksze brednie wychodza z moich ust...natomiast jak sobie z kims pogadam od niechcenia to wszystko ladnie, skladnie i robiace dobre wrazenie.
      • adriana.la.cerva Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 11:00
        O! Mam dokladnie to samo!
    • turzyca Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 09:58
      Mam na takie sytuacje wymyślone (i przećwiczone!) gotowce. Ale zaczęłam dopiero po paru wtopach.
    • hopsi-daisy Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 11:04
      O, to o mnie smile Ja już sobie wbiłam do głowy dwa teksty "doskonale! i bardzo dobrze że nie pada" oraz "doskonale! tylko szkoda że pada" tongue_out
    • jollyvonne Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 11:29
      Kiedys, jako mlode dziewcze, zatrudnilam sie tymczasowo w pewnej fabryce. Ktoregos dnia przychodze na zmiane, a na wejsciu widze Mistrza Zmiany ogladajacego nasz produkt zjezdzajacy z tasmy. Tasma byla na poziomie okolo 1m, a mistrz potrzebowal widok na wprost, wiec stal zgiety w pol i wypiety wprost na mnie. Godzina 6 rano, ja jeszcze w polsnie, na polautomacie. Podeszlam, strzelilam porzadnego klapsa w posladek, po czym blyskawicznie sie wybudzilam i zwialam. Jak Mistrz mnie w koncu znalaz, to warknal tylko: co to, ku..., bylo? Odpowiedzi: zebym to ja wiedziala..., chyba sie nie spodziewal, ale ja naprawde nie mialam lepszej. Pomijajac juz szczebel szefa, to jak myslisz, ktora z nas lepiej wypadla w spotkaniu z przelozonym wink
      • positronium Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 12:42
        Och, Jollyvonne, przebiłaś wszystkich! wink

        A trzeba było kurka, zostać i się wyszczerzyć. W końcu "kto wypina..."
      • a.va Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 14:37
        He he, uwielbiam cię, od razu mi lżej smile
    • bigzaganiacz Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 12:31
      órka ok, a jeden z projektów prowadzonych przeze mnie idzie rewelacyjnie?

      prowadzenie projektow , sukcesy, haj lajf a nie wie ze w takiej rozmowie nie mowi sie o pracy

    • sanrio Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 14:36
      łooo kochana, co ty tam wiesz o autoprezenatcji. Ja kiedyś, wieki temu, pacholęciem będąc, w pierwszej pracy, przeglądałam z nudów strony o chorobach wenerycznych (byłam sama w pokoju). Wszedł na to szef wszystkich szefów, zobaczył co aktualnie miałam na ekranie (kiła czy inna rzeżączka sromu)...
      • a.va Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 14:39
        Też dobre smile Musiał mieć niezłą minę.
    • frey.a86 Re: Mistrzyni autoprezentacji 27.04.18, 16:10
      Udzielałam korepetycji. Uczyłam dziecko w pewnej rodzinie i zawsze dostawałam u nich naprawdę pyszną kawę. No i któregoś dnia byłam tak bardzo zabiegana, że nawet myślałam sobie, że w sumie fajnie by było, jakby zadzwonili i odwołali te zajęcia. Akurat byłam poza domem i desperacko potrzebowałam kawy, ale nie kupowałam, bo wiedziałam, że i tak za godzinę u nich wypiję. O dziwo zadzwonili i odwołali (a nigdy nie odwoływali). Moja pierwsza myśl jak odebrałam telefon to: "w sumie to nawet lepiej, tylko kawę będę musiała sobie gdzieś kupić". Wyartykułowałam tę myśl do telefonu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka