anagat1 Re: Rak pluc 02.05.18, 21:00 Nie znam dobrych zakonczen w przypadku przerzutow do mozgu. A przypadkow widzialam sporo. Odpowiedz Link Zgłoś
ixiq111 Re: Rak pluc 02.05.18, 21:14 Tak. Pani zachorowała i chwilę po usunięciu guzów z płuc pojawiły się przerzuty w mózgu. Przeszła operację i leczenie. Żyła jeszcze 15 lat. Kobieta miała niesamowicie silny, wręcz despotyczny charakter. Jak zaczynała leczenie, było dla niej oczywiste, że akurat JEJ się uda pokonać chorobę. Nie rozczulała się nad sobą, wściekła się, gdy ktoś jej współczuł. Normalnie człowiek- terminator. Odpowiedz Link Zgłoś
bei Re: Rak pluc 02.05.18, 23:23 Znam historie raka jelita grubego- z przerzutem do mózgu. Zbanjoma farmaceutka- miała problem z widzeniem (dwojenie obrazu). Okazało się, to guz mózgu, był to przerzut z jelita. Zoperowano jelito, operacji głowy nie poddała się. Jej syn- farmaceuta, synowa tez farmaceutka- zaczęli szukać alternatywnych metod. Chora poddała się diecie i głodówce. Po kuracji TK i RM nie znalazły guza tylko, lekarze opisali „ stan po operacji??”. Objawy dwojenie obrazu cofnęły się. Chora przeżyła jeszcze 4 lata w dobrej kondycji i choroba wróciła. Bądź przy Mamie, wspieraj, niech mama nie rezygnuje z leczenia i dodatkowo wspiera się alternatywnymi metodami. Chodzi w nich o to, by stworzyć komfort psychice, ze robi coś więcej. Bądź przy niej.... Odpowiedz Link Zgłoś
izalis1 Re: Rak pluc 03.05.18, 01:11 Niestety, ja też nie pocieszę. Przebieg choroby u mojego taty: marzec- diagnoza i podejście (nieudane) do operacji, maj/czerwiec- chemioterapia (i euforia: guz się zmniejsza), październik-pierwsze objawy neurologiczne (przerzuty do mózgu). Tata zmarł w grudniu. Od diagnozy przeżył 9 miesięcy. Podzielę się tym, czego nie wiedziałam i bardzo tego żałuję. Nie wiem w jakiej części Polski mieszkasz i czy masz możliwość skorzystania z hospicjum domowego. Ja bardzo żałuję, że słowo 'hospicjum' kojarzyło mi się tylko z poddaniem się, zakończeniem walki. Długo zwlekałam z nawiązaniem kontaktu, jakby sam fakt proszenia o pomoc miał ściągnąć śmierć na najbliższą osobę. Żałuję, że zwlekałam praktycznie do końca, myślę, że wiele cierpień zaoszczędziłabym moim rodzicom gdybym wcześniej się ocknęła. Tymczasem pracują tam cudowni ludzie, nieoceniona pomoc, zarówno dla chorego jak i dla rodziny nie mającej onkologicznych doświadczeń. Wizyty lekarza, pielęgniarki (chory nie musi wiedzieć skąd jest lekarz, w rozmowie nie pada słowo 'hospicjum', pracownicy doskonale wiedzą, jak to słowo może działać na chorego), świadomość, że zawsze możesz do nich zadzwonić, że ktoś doradzi co robić- to bezcenne. W lubelskim hospicjum istnieje możliwość wizyty psychologa. A wszyscy, których spotkałam, to bardzo ciepli, mądrzy, empatyczni ludzie, widać że selekcjonowani do tej pracy. Przykład pierwszy z brzegu: niby czytałam, że chemio- i radioterapia może powodować bolesne rany na śluzówce, ale Tata, nie lubił się skarżyć i sprawiać kłopotu. Dopiero pielęgniarka, mająca do czynienia z leczeniem onkologicznym, bezbłędnie znalazła przyczynę braku apetytu i jej zaradziła. Myślę, że bez niej męczyłby się długo. I takie przykłady można mnożyć. Człowiek, który nie miał dotąd styczności z leczeniem onkologicznym jest jak dziecko we mgle, nie wie jak pomoc choremu. Poza czynnikiem ludzkim, w hospicjum jest możliwość wypożyczenia właściwie każdego sprzętu, potrzebnego na różnych etapach choroby- łóżek, materacy, aparatów tlenowych a nawet przenośnych toalet (niestety na ostatnim etapie leczenia bywają potrzebne). To wszystko razem sprawia, że chory może jak najdłużej przebywać w domu. Ściskam, wiem co czujesz. Czeka Cię wyczerpująca walka. Życzę siły. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Rak pluc 03.05.18, 05:15 Bardzo mi przykro, ale rokowania nie sa najlepsze. Najwazniejsze, zeby mama miala przy wokol siebie kochajacych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Rak pluc 03.05.18, 16:11 Nie znam. Rak czwartego stopnia to droga w jedna strone. Aczkolwiek o długości przeżycia w tym stanie nie da się mowic bez znajomosci stanu ogólnego pacjenta. Odpowiedz Link Zgłoś
anecia-75 Re: Rak pluc 19.08.18, 11:02 Mija mam właśnie walczy z rakiem płuca z przerzutami do wątroby trzustki nadnerczy i prawdopodobnie do mózgu .Widzę jak każdy dzień jest inny ,jednego dnia wstaje i ma siłę iść do łazienki drugiego leży bez sił.Lezy w szpitalu objawów płucnych nie ma wogole ,niestety nadnercza i trzustka dają objawy ,zaczyna mylić słowa są chwile że myli osoby które ja odwiedzają Jej stan jest jak to lekarze określają średnio ciężki Mamę zdyskwalifikowali do leczenia Usłyszałam że chemia ja zabije ,zostaje nam tylko leczenie objawów Jestem przerażona patrząc jak każdy dzień zmienia moją mamę ..a gdy czytam zero przeżuty to mózgu to koniec myślę że to nie możliwe że ona da radę Odpowiedz Link Zgłoś
anecia-75 Re: Rak pluc 23.08.18, 03:59 Niestety przegrana od pierwszego RTG 3 miesiące ,zostają łzy i wspomnienia Mama odeszła wczoraj trzymałam ja za rękę Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Rak pluc 19.08.18, 17:24 Znam. Wuja zdiagnozowali w lutym (rak pluc 4 stopnia), w kwietniu byl pogrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
martaesz Re: Rak pluc 19.08.18, 19:05 U mojej mamusi z piersi przeżuty na pluca i na móżg. Niestety parę miesięcy po wykryciu raka w mózgu , mamusia zmarła. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Rak pluc 19.08.18, 19:52 Maz kolezanki. Nalogowy palacz zdiagnozowany w wieku +/- 55 lat, guz a wlasciwie malenki guzik wyciety z pluc, po operacji iles tam rounds przepisanej radiotherapy. Mial bardzo dobre prawie 2 lata, zadnych objawow, wszystkie kontrole OK. A potem zemdlal w pracy no i okazalo sie, ze byl przerzut do mozgu. Chemo + radiotherapy immediately, ale tym razem juz wlasciwie bez pozytywnego skutku. Krazenie pomiedzy domem a szpitalem, palliative care w domu przez kilka tygodni, w koncu smierc w szpitalu. W sumie, od oryginalnej diagnozy do owej smierci niewiele ponad 3 lata, z czego, jak wspomnialam wyzej, 2 w calkiem dobrej formie. Jak sam sie wyrazil gdy jeszcze mogl mowic, bylo o co walczyc ... Serdecznie wspolczuje kazdemu kogo bliski otrzymal taka diagnoze. Serwus. Odpowiedz Link Zgłoś
arabelax Re: Rak pluc 20.08.18, 00:23 już wiem, że nie ma szczęśliwych zakończeń. Mama zmarla wczoraj. 3 miesiace i 3 tygodnie od diagnozy. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Rak pluc 20.08.18, 00:53 Najserdeczniejsze wyrazy wspolczucia. Peace. Odpowiedz Link Zgłoś
schiraz Re: Rak pluc 20.08.18, 00:54 Tak bardzo mi przykro.. przyjmij moje najszczersze kondolencje.. Odpowiedz Link Zgłoś
brenya78 Re: Rak pluc 20.08.18, 01:16 Strasznie mi przykro. Będę mieć Cię w myślach. Odpowiedz Link Zgłoś
lispokis Re: Rak pluc 20.08.18, 23:10 o kurcze.. wyrazy współczucia trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
a.va Re: Rak pluc 20.08.18, 23:14 Bardzo mi przykro, pamiętam ten twój wątek, bardzo ci współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
71tosia Re: Rak pluc 20.08.18, 02:03 u mojej mamy zdiagnozowano raka pluc przypadkiem - rutynowe przeswietlnie w szpitalu przy okazji innej choroby. Minelo ponad 5 lat od operacji (usunieto czec pluca i wezly chlonne) mama czyje sie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
julita165 Re: Rak pluc 20.08.18, 08:02 Znałam trzy osoby. Jedna to mama mojej koleżanki. Najpierw pół roku leczyła się na jakieś infekcje, w końcu była diagnoza rak płuc. To był maj,a we wrześniu byłam na pogrzebie. Nie wiem czy były jakieś przerzuty. Druga to przyjaciółka mojej mamy , diagnoza wcześnie, operacja, chemia. Wydawało się że udało sie. Wyglądała dobrze, jeździła po swuecie. Po dwóch latach nawrot, od razu z przerzutami do wątroby i kosci. I już szybko poszło, może pół roku i koniec. Obie wieloletnie palaczki. A trzeci przypadek był najdziwniejszy o jakim słyszałam. Młoda dziewczyna, w wieku 25 lat zdiagnozowano raka piersi ( zero obciążeń rodzinnych ) ale we wczesnym stadium, niby było wszystko ok. Operacja oszczędzająca, chemia i było po chorobie. A tu po jakiś 4 latach zdiagnozowano raka płuc ( nigdy nie paliła ) miało być ok bo diagnoza była bardzo wcześnie, była pod stałą opieką onkologa więc znaleźli świństwo bardzo wcześnie. Leczyła się kilka lat i zmarła tylko że nie wiem czy to przez tego raka płuc czy jeszcze innego bo to była koleżanką mojej przyjaciółki, w dodatku z innego miasta, nie miałyśmy kontaktu zbyt często. Ogółem.od diagnozy raka piersi do śmierci minęło 13 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
ida_listopadowa Re: Rak pluc 20.08.18, 09:06 Arabelax, wyrazy wspolczucia moze hednak komus moja wypowiedz pomoze. Znalam osobiscie kobiete, ktora zyla z rakiem pluc najdluzej w Polsce -11 lat od diagnozy. Przez ten caly czas byla na chemii (i w chustce), normalnie pracowala (wspolpracowalismy) i wiodla normale zycie. Leczono ja w Gdansku, na Akademii. Po 11 latach nastapily przerzuty do mozgu i zmarla, ale 11 lat to naprawde duzo. Inny pacjent (mezczyzna) przezyl 12 lat i zmal w wieku ok 80. Czyli jest szansa na znaczne przedluzenie zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
leann32 Re: Rak pluc 23.08.18, 06:48 to nie tak. w onkologii stosuje się terminologię pięcioletniniego przeżycia. Jeśli chory po operacji/ radio czy chemioterapii nie ma wznowy w przeciagu 5 lat to traktuje się go jako osobę zdrową , której ryzyko zachorowania jest takie same jak u osoby zdrowej na nowotwór jakiegokolwiek narządu. Po 5 latach mówi się więc o nowym zachorowaniu, które oczywiście może dać przerzuty i to dość szybko. Ale bzdurą jest pisanie że ktoś żyje z rakiem 20 lat. Nie ma takiego czegoś. Znajoma miała raka, wyleczyli go, żyła sobie normalnie bez komórek rakowych i zapadła na nową chorobę z nieszczęścliwym skutkiem. Ale nie da się żyć ze zdiagnozowanym i obecnym w organiźmie rakiem 10 - 20 lat. Nie da się raka zaleczyć na chwilę. Albo się go wytępi albo nie. Można mieć raka jelita, przejść chemię i za 30 lat umrzeć na raka jelita. Ale to jest nowe zachorowanie a nie życie ze starym lat 30. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Rak pluc 30.10.24, 11:32 Znałam osobę z drobnokomórkowym rakiem płuc, która była leczona terapiami standardowymi i eksperymentalnymi (co w jej przypadku się udało, ale eksperyment nie musi się powieść) z kilkanaście lat, cały czas w leczeniu, mimo że już wiadomo było, że chodzi wyłącznie o przedłużenie życia w dobrostanie, a o wyleczeniu nie ma już mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Rak pluc 30.10.24, 11:33 Nabrałam się na stary wątek wyciągnięty przez spamera Odpowiedz Link Zgłoś
leann32 Re: Rak pluc 23.08.18, 06:40 Przerzuty to wyrok sam w sobie. Przytulam mocno. Trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Rak pluc 30.10.24, 12:28 Mój ojciec miał raka płuc z przerzutami do mózgu (palacz, palił strasznie dużo, najtańsze papierosy). Od diagnozy do pogrzebu 4 miesiące. Ale diagnoza była bardzo późno, bo objawy otępieńcze i neurologiczne składaliśmy na ciężkie psychotropy, które przyjmował. Odpowiedz Link Zgłoś