Kto ma rację ?

29.05.18, 12:26
Wczoraj po raz pierwszy od rozwodu 4 lata temu pozarlam się z ex. Oczywiście poszło o mlodego, lat 6.,5. Otóż wczoraj o 21 dostałam smsa żeby synka spakować na dwa dni bo go jutro ex odbierze z przedszkola i pojadą na wycieczkę. Jak najpierw zaczęłam dochodzić o co "kaman" to plan był taki - wyjeżdżają ok 14 ( mając doświadczenie z ex to +/- 1h jest w standardzie ) i jadą 300 km, nie do końca tak na wycieczkę bo ex ma tam sprawę do załatwienia.. Wracają no chyba że będzie późno albo przelew nie przejdzie to zanocuja w hotelu i wrócą w środę, ewentualnie wrócą bardzo późno, za późno żeby rano wstał do przedszkola to przenocuje u taty a ex mi go odwiezie wczesnym wieczorem w środę ( dzień z tatą na środę został potwierdzony kilka godzin wcześniej, o 14 jeszcze o żadnym wyjeździe nie było mowy ). Popatrzyłam na mapę, jakiś planer podróży i wyszły 4 bite h jazdy w jedną stronę. No to sobie liczę na szybko 14-18 jazda, że 2h na sprawę zawodiwa, ok. 20 zameldują się w hotelu. Młody jest nocny marek, standardowo chodzi spać o 22, zasypia 22.30. Niech mu będzie że zasnie o północy nawet. No ale co on tam będzie z tym tata robił po nocy ? Wstaną ok 10, wymelduja się do 11. Atrakcji w okolicy niewiele, można podjechać do jakiegoś parku krajobrazowego i polazic. Niech zajada na 12, max 2h i zjazd do domu. I to kalkulacja przy najlepszych wiatrach bo różne rzeczy mogą wypaść i wyjdzie jeszcze gorzej. W czwartek o 6 rano wyjeżdżam z młodym na długi weekend o czym ex wiedział i też nie chce żeby po nocy wracał i zaraz znów wyjeżdżał bo będę miała problem żeby go w czwartek dobudzić stąd konieczność powrotu wczesnym wieczorem w środę. Ocenilam że to wyjazd polegający na wielogodzinnych jazdach samochodem przez pół Polski i z powrotem. Ale zgodnie z prośbą ex pytam syna czy chce jechać bo ex stwierdził że jeśli nie chce to nie ma problemu. No i synek początkowo stwierdził że chce ale jak się dowiedział dokąd i ile potrwa podróż to zmienił zdanie. Ja go naprawdę na nic nie namawiałam ani nie zniechęcam, uczciwie tylko powiedziałam dokąd i ile to prawdopodobnie potrwa. Oswiadczyl tacie że chce żeby go odebrał z przedszkola i zabrał na rower. Już mnie zdziwiło że ex właściwie od razu urwal z synem rozmowę. No i się zaczęło - dostałam serię SMS że się tego nie spodziewał że go będę nastawiać przeciwko niemu, że on w ogóle do syna nie przyjedzie bo nie będzie się narzucał, że jak ja go gdzieś zabieram to jest ok a jak on chce to źle, że traktuje go jak idiotę a on też ma pełnię praw rodzicielskich i też może gdzieś syna zabrać, że on nie ma czasu w weekend bo pracuje ale może prace rzucić i wystąpić o obniżkę alimentów, że też będzie synkowi różne rzeczy do głowy kładł. Posunął się nawet do tego że wypisywał co nagada w sprawie wyjazdu na zielone przedszkole choć to przecież z nim ani ze mną nie ma nic wspólnego. No stek bzdur który jednak wkurzył mnie okropnie. Od razu sobie przypomniałam dlaczego się rozwiodłam. No halo, owszem mamy oboje władze rodzicielska ale syn mieszka ze mną, czy to znaczy że ja na każdy nawet najgłupszy pomysł muszę się zgadzać bo jak nie to będę wysłuchiwać takich bzdur i gróźb ? Ex jest typowy weekendowy tatuś, właściwie to zabiera syna tylko na niedzielę, bardzo sporadycznie częściej niż raz w tygodniu, ale sam tak chce, to nie ja wprowadziłam jakieś limity, przeciwnie nawet delikatnie zachęcałam do częstszych kontaktów ( delikatnie żeby ex nie urazić, jakbym wyłożyła kawę na ławę uznałby że to atak na niego że jest złym ojcem ) . Nigdy syna nigdzie nie zabrał, na żadne wakacje, wycieczki. Raz byli w zoo, raz przejechali się kilka stacji pociągiem i raz byli nad morzem od nocy z pt na sobotę do późnego wieczora w niedzielę przy czym ex był tam służbowo i spędził z synem tylko kilka godzin, resztę teściowa która zabrał do opieki. I to by było na tyle przez 4 lata. A sama nie raz go pytałam czy chciałby gdzieś z synem wyjechać. Stacjonarnie też się nie udziela, to ja nauczyłam młodego jeździć na rowerze, ja z nim chodz na basen, nawet ja na piłkę go woze, obskakije kinderbale, kinowe "hity" dla dzieci, jeżdżę po jakiś parkach rozrywki itp. Ex nigdy nie ma czasu, strasznie zapracowany biznesmen za dychę. Teraz też podejrzewam że ta sprawa firmiwa wyszła nagle i zwyczajnie postanowił młodego jakoś w to "upchnąć" licząc się z tym że nie da rady przyjechać po niego w środę o 10 rano jak było uzgodnione. A zatzuty do mnie że w poprzedni weekend go nie widział bo pracował, w ten go nie będzie widział.bo ja wyjeżdżam ( na co przecież mógł się nie zgodzić ale wspaniałomyślnie się zgodził ) w następnym on znów ma pracujący weekend....Zawsze uważałam że dorośli ludzie sami się dogadają a teraz sobie myślę że może jednak ustalone przez sąd "widzenia" to nie najgłupszy pomysł. Najlepsze w tym jest jednak to że największy problem z takim sztywnym grafikiem to miałby sam ex, w życiu nie dalby rady się go trzymać. Ja o tym wiem więc myśląc o synu nigdy nie próbowałam żadnych sztywnych ram ustawiać, ale może powinnam. W trosce o własny psychiczny spokój żebym nie musiała się z dziadem użerać.
    • leyre2 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 12:50
      Uwazam ze niepotrzebnie robisz problem a ty wlasciwie zaczelas bo sprawdzilas trase i ustalilas ze za dluga, ze brak atrakcji ze tylko spacer w parku itd Po co? W dodatku to lekcewazace stwierdzenie 'biznesmen za dyche'. I owszem nastawiasz dziecko mowiac mu ze to bedzie dluga podroz i zadnych atrakcji. Pozwol ojcu zajac sie dzieckiem wtedy kiedy moze, tak niektorzy pracuja duzo i maja nienormowany czas pracy i chca to pogodzic z zajmowaniem sie dzieckiem. Nawet jesli spedza sporo czasu w aucie to beda mieli mozliwosc porozmawiac, a to czasem wazniejsze niz zapewnienie atrakcji. I tak on jest takim samym rodzicem jak ty, jesli on cie nie ocenia to ty nie oceniaj jego, pozwol zeby ocenilo dziecko. Poprostu daj mu spokoj, niech spedzi.czas z dzieckiem po swojemu i tylko niech go przywiezie wieczorem zebys mogla rano realizowac swoje plany.
      • ewkadrzewka Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 12:57
        Też tak uważam
        • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:18
          4 godziny jazdy dla moich dzieci to horror od zawsze, to jest jedno ciagłe "długo jeszcze". Decydujemy sie na takie jazdy tylko jesli atrakcje pobytu tam gdzi ejedziemy wynagradzaja drogę. Meczyc dziecko 4 godziny zeby przespac sie w hotelu i pójsc na spacer w obcym miescie - troche słabe. chyba tez bym sie nie zgodziła. Zwłaszcza ze dzien pózniej ma kolejny wyjazd długi.
          • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:20
            Moje też nie przepadają za jazdą. ja nie przepadam za jazdą <kocham motocyklem, a nie samochodem czy autokarem>. Godziny jazdy to po prostu konieczny koszt dotarcia w atrakcyjne miejsce/do celu.
      • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:04
        Pewnie zrobiłabym jak piszesz nawet jeśli uważam wielogodzinne jazdy autem dla samej jazdy bez sensu. Gdyby nie ten wyjazd w czwartek. Tak mi przyszło z jednej strony że to jednak za dużo dla młodego trzy dni w aucie, z drugiej że coś tam wyjdzie nie tak i wrócą tak późno w środę że będzie problem z tym wyjazdem w czwartek ( też daleko. 500 km, trzeba wyjechać wcześnie ) z trzeciej byłam zła za to upychanie gdzieś młodego zamiast normalnego poświęcenia mu czasu. Tym bardziej że ex był umówiony na niedzielę i nawet nie raczył mnie poinformować że nie przyjdzie. Mnie coś tknęło w sobotę po południu to potwierdzić, inaczej normalnie czekalibyśmy o 10. Ale najbardziej wkurzyła mnie ta reakcja, agresja w odpowiedzi na racjonalne argumenty.
        • ania-z-lasu Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:12
          Uwielbiam jazdę autem jako pasażer wink mnie by pasował taki wyjazd. Niepotrzebie myślisz za dziecko autorko wątku. Co by się stało, jakby pojechał i się wynudził? Miałby doświadczenie na przyszłość. No ale postawiłaś na swoim. Tobie będzie wygodnie.
        • leyre2 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:13
          Moja rada, przestan argumentowac, oceniac i ingerowac w jego sposob spedzania czasu z jego dzieckiem, bo on mu krzywdy nie robi.
          Czepiasz sie bez powodu, i taka wlasnie postawa zniechecisz go plus zepsujesz neutralne stosunki miedzy wami a ucierpi na tym dziecko. Pamietaj ze nie ma ludzi doskonalych, ty tez nie jestes.
    • sasanka4321 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 12:57
      Z calego tego dlugiego opisu wynika, ze do 19.00 mialabys i tak dziecko w domu. To za pozno, zeby nastepnego dnia rano z nim wyjechac?
      Traktujesz Exa jak babysittera, ktoremu Ty powiesz co, gdzie i jak ma z dzieckiem robic. To nie ma szans sie sprawdzic. Owszem, czasem trzeba dziecko chronic przed glupota drugiego rodzica. Ale to nie ten kaliber, naprawde.
    • mozambique Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:00
      z tym dziadem swiadomie i dobrowolnie zrobilas sobei dziecko
      to dziecko ma połowe genów własnie tego dziada
      wiec moze troche szacunku do tych genów ...?
      • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:11
        Strasznie Cię żre, że niektóre mogły sobie finansowo i emocjonalnie pozwolić na odejście od pana męża, co?
        • ania-z-lasu Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:14
          A ciebie co żre, że reagujesz tak emocjonalnie w temacie, który cię bezpośrednio nie dotyczy?
          • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:15
            Temat kontaktów dziecka z ojcem i wyjazdów akurat dotyczy(ł) mnie bezpośrednio.
            • araceli Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:18
              triss_merigold6 napisała:
              > Temat kontaktów dziecka z ojcem i wyjazdów akurat dotyczy(ł) mnie bezpośrednio.


              Tudzież rozmnożenia się z niewłaściwym człowiekiem, którym się gardzi? big_grin
              • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:23
                Gardzę jego pojękiwaniem na temat niedostatków kasy, bo uważam że mógłby wysilić się bardziej.
                Ale radzimy sobie, oczywiście syn jest uświadomiony kto finansuje jego wyjazdy, kwestie szkolne i różne atrakcje i że nie jest to tatuś.
                • araceli Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:24
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Gardzę jego pojękiwaniem na temat niedostatków kasy, bo uważam
                  > że mógłby wysilić się bardziej.


                  Nie widziały gały co brały? Frajerka tongue_out
                  • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:27
                    Nie, nie miał wcześniej dzieci więc nie miałam skali porównawczej.
                    • araceli Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:00
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Nie, nie miał wcześniej dzieci więc nie miałam skali porównawczej.

                      Czyli leń był ale 'jak się pojawi dziecko to się zmieni'? Słaaaaabe wink Nie ma ofiar...
            • ania-z-lasu Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:18
              Nie przekładaj własnych doświadczeń na cudzą sytuację.
      • zlababa35 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 20:48
        Jakoś nie widzę związku.
        Po pierwsze, można się w życiu pomylić.
        Po drugie, przy rozstaniu i ustalaniu kwoty alimentów taki "dziad" potrafi robić takie rzeczy, że bezpowrotnie tracisz dla niego szacunek.
    • dido_dido Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:06
      A dziecko chce jechać?
      Jeżeli tak to niech jedzie

      Pomyśl, że dla syna taki wyjazd z tatą sam w sobie jest atrakcją, nie musi być multum innych zabawiaczy. Sześciolatek to duży chłopak, nie musisz tak się nad nim trząść.
      I ciesz się, że ex chce go zabrać ze sobą. Wspólne przebywanie nie musi być jednym wielkim fajerwerkiem. Czasem fajniejsze są lody na stacji benzynowej byle w fajnej atmosferze. Nie psuj jej gderaniem i niezadowoleniem
      • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:10
        Zaraz, ma się cieszyć, że ojciec który zwykle nie ma czasu - mimo posiadania pełni praw - chce wziąć kilkulatka na jakiś swój służbowy wyjazd i zafundować dzieciakowi wiele godzin w aucie?!
        • ania-z-lasu Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:15
          Ale to nie ona ma się cieszyć, tylko dziecko. Ale najlepiej dla własnej wygody to ojca dziecku obrzydzić. Wtedy nie trzeba się z nim liczyć.
        • dido_dido Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:19
          Ale wiesz, życie to nie cały czas fajerwerki. Czasem dziecko trzeba wziąć na mało interesujące dla niego zakupy czy załatwianie spraw urzędowych.
          Patrzysz na ten wyjazd z punktu widzenia dorosłego. Dla dziecka kilkugodzinna podróż samochodem nie musi być udręką, może być atrakcją. Z tatą jest inaczej niż z mamą - dlaczego nie wykorzystać tego do zacieśnienia więzi.
          Moim zdaniem decyzja należy do dzieciaka - niech jedzie jeżeli ma na to ochotę
          • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:26
            Wiem, bardzo dokładnie wiem, ostatecznie przez jakiś czas byłam samotną matką.
            O wiem również, że odrażająca jest próba opędzenia swoich obowiązków wychowawczo-opiekuńczych przy okazji jakiegoś wyjazdu służbowego, jak najmniejszym kosztem czasowym i finansowym.
          • minor.revisions Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:19
            > Ale wiesz, życie to nie cały czas fajerwerki. Czasem dziecko trzeba wziąć na mało interesujące dla niego zakupy czy załatwianie spraw urzędowych.

            Czasem trzeba, ale w tym wypadku NIE TRZEBA. Sama bym upchnęła komuś dziecko w takiej sytuacji gdybym musiała tak jechać, a byłaby możliwość, że ono jakoś sensowniej spędzi czas na miejscu. cztery godziny w samochodzie jako pasażer to dla mnie tortura.
      • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:25
        dido_dido napisała:

        > A dziecko chce jechać?
        > Jeżeli tak to niech jedzie
        >
        > Pomyśl, że dla syna taki wyjazd z tatą sam w sobie jest atrakcją, nie musi być
        > multum innych zabawiaczy. Sześciolatek to duży chłopak, nie musisz tak się nad
        > nim trząść.
        > I ciesz się, że ex chce go zabrać ze sobą. Wspólne przebywanie nie musi być jed
        > nym wielkim fajerwerkiem. Czasem fajniejsze są lody na stacji benzynowej byle w
        > fajnej atmosferze. Nie psuj jej gderaniem i niezadowoleniem

        Ale to syn stwierdził że nie chce jechać ! Dokładnie to było tak, powiedziałam że tata we wtorek chce go zabrać z przedszkola po obiedzie i pojadą tu i tu, tata będzie tam oglądał jakiś samochód, pojedziecie busem ( synek bardzo interesuje się samochodami ) . Spytał dokąd. Wymieniłam nazwę miejscowości ale przecież on nie jest jeszcze taki biegły geograf więc żeby mu jakoś to przybliżyć powiedziałam że to trochę dalej niż w tamte wakacje kiedy pojechaliśmy na wycieczkę do miasta x, czy pamięta. Potwierdził że pamięta i że to daleko. Zgodnie z prawdą powiedziałam że ok 4 h jazdy, tyle co ostatnio jechaliśmy na narty. I on wtedy sam z własnej woli oświadczył że nie chce jechać. Dodał jeszcze że sobie przypomniał że we wtorki po podwieczorku ma w przedszkolu zajęcia sportowe ( które uwielbia ) i czy w związku z wyjazdem musiałby je opuścić. Zgodnie z prawdą potwierdziłam a on zdecydował że nie chce. Chce żeby tata w środę zabrał go na rower. I to ex przekazał przez telefon. A ex nie tylko do mnie ale i do dziecka ma pretensje ! Normalnie uciął z nim rozmowę w 15sek. Ja wiem że gdybym przedstawia młodemu sprawę w stylu, słuchaj tata zabierze cię jutro na wycieczkę, będzie super to młody pojechałby. Tylko czy ja mam obowiązek wykazywać entuzjazm w sprawie która uważam za idiotyczna ? Ja uważam że przedstawiłam młodemu suche fakty dotyczące tego wyjazdu. Ani nie namawiałam ani nie zniechęcam. Naprawdę starałam się to przekazać maksymalnie neutralnie.
        • alicia033 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:32
          julita165 napisała:

          > Ani nie namawiałam ani nie zniechęcam. Naprawdę starałam się to przekazać maksymalnie neutralnie.

          a nam tu: : czołg jedzie.
        • sasanka4321 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:36
          >Ani nie namawiałam ani nie zniechęcam. Naprawdę starałam się to przekazać maksymalnie neutralnie.<

          Neutralnie to by bylo, gdyby synek Cie zapytal "Mamusiu, a ile godzin sie tam jedzie?" "Acha, a ile to jest 4 godziny?" "A, to napewno bede zmeczony". Tyle ze takiej rozmowy z 6-latkiem to ja nie widzialam do tej pory.

          A najprosciej bylo powiedziec: "Pojedziecie do miasta X. Jesli chcesz pogadac o tym, to zadzwonimy do taty, i go zapytaj."
      • bergamotka77 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:34
        Też uważam ze trzęsiesz się nad nim julita przeokropnie i nim manipulujesz a to już spory chłopiec. Tata to tata a wyjazd z nim to też jakaś atrakcja i nawet służbowy jest lepszy nic brak kontaktu przez miesiąc. Mam synka tylko rok starszego który nienawidzi jeździc autem więc by pewnie nie chciał w takiej sytuacji (choroba lok.) Ale tatę kocha tak O ma co mniej niż mnie, że cokolwiek z nim zrobione sam na sam jest frajda.
        • minor.revisions Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:27
          ale to żaden kontakt, dziecko w tym wieku na takiej trasie 3/4 drogi prześpi w cholernie niewygodnej pozycji, a na miejscu dziecko jest doskonale zbędne bo pan załatwia jakieś swoje sprawy. To równie dobrze stary może przychodzić w nocy i patrzeć jak młody śpi w łóżku.
        • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:24
          nie no tata to tata to tzreba sie cieszyc wytarganym czasem z nim nawet jesli to meczenie sie 4 godziny w samochodzie, ale cieszmy sie ze łaskwie podzielił czas dla syna
    • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:08
      Moim zdaniem Ty, ale przypuszczam, że będę w mniejszości.
      Wyjazd polegający na przejechaniu samochodem X kilometrów ma zerową atrakcyjność dla 6-latka, chyba że na końcu czekają jakieś konkretne atrakcje (pójście spać w hotelu się do nich nie zalicza). Od troskliwego tatusia dzieciak dostałby pewnie tablet czy telefon do zabawy i to by było na tyle "budowania więzi" w czasie wielogodzinnej jazdy.
      • mimfa Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:40
        Atrakcyjność wyjazdu może polegać na czasie spędzonym z ojcem. Trudno w to uwierzyć, ale dzieci kochają tych swoich niedoskonałych, nieudacznych czasami ojców. I mają absolutne prawo do nudzenia się z nimi. Dziwi mnie podejście, że ojciec ma być od atrakcji, a dziecko ( z dużym udziałem mamy) ocenia czy jest wystarczająco ciekawie, czy może ojca olać.
        • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:45
          Ojciec, cherie, ma być także od realizowania obowiązków opiekuńczo-wychowawczych, czyli np. odprowadzenia dziecka na zajęcia sportowe, posiedzenia na przedstawieniu w przedszkolu, wzięcia zwolnienia na okres choroby, pilnowania terminu szczepienia i bilansu, zapewnienia opieki w część wakacji etc.
          W szeregu ww. czynności nie ma nic atrakcyjnego, a jednak są potrzebne i zaangażowany rodzic je wykonuje i nie musi do tego mieszkać z dzieckiem. Wystarczy, żeby był zainteresowany i nie ograniczał się do tkania iluzji i gry pozorów.
        • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:50
          mimfa napisała:

          > Atrakcyjność wyjazdu może polegać na czasie spędzonym z ojcem. Trudno w to uwie
          > rzyć, ale dzieci kochają tych swoich niedoskonałych, nieudacznych czasami ojców
          > . I mają absolutne prawo do nudzenia się z nimi. Dziwi mnie podejście, że ojcie
          > c ma być od atrakcji, a dziecko ( z dużym udziałem mamy) ocenia czy jest wysta
          > rczająco ciekawie, czy może ojca olać.
          >
          Absolutnie się z tobą zgadzam. Ale tu problem nie leży w kwestii braku nie wiadomo jakiś atrakcji tylko czasu spędzonego z ojcem. Czy to naprawdę musi być w samochodzie ? W towarzystwie pracownika ? ( zapomniałam dodać że jedzie jeszcze pracownik ) Czy trzeba wracać po nocy albo meldować się po nocy w hotelu ? Czy decyzję o wyjeździe muszą zapadać o 22 dzień przed wyjazdem ?
          • sasanka4321 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:59
            On Ci sam z siebie takie szczegoly opowiada? Czy Ty tak wypytujesz. Wiesz ze bedzie jechal tez pracownik, co dokladnie bedzie w tym miescie zalatwial etc. Moze jakos zdrowiej by to bylo, gdyby Ci powiedzial "Zabieram malego na 2 dni do miasta X, wrocimy wtedy a wtedy...".
    • aguar Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:09
      A ja Cię rozumiem. Niech ex zorganizuje dla synka wyjazd 3-dniowy specjalnie dla niego, w miejsce ciekawe dla dziecka, z atrakcjami dla dziecka, z trasą przejazdu i godzinami wyjazdu/przyjazdu dostosowanymi do dziecka, niech wtedy będzie całkowicie do jego dyspozycji. A nie jakieś "upychanie" dziecka do swojego służbowego wyjazdu, też by mi się to nie podobało.
      • kk345 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:19
        Rozumiem, ze analogicznie tata ma prawo głosu w kwestii długości i jakości wyjazdów dziecka z mamą, może negować ilość zabawy i poziom atrakcyjności rozrywek i ewentualnie nie godzić się na wyjazd, jego zdaniem za mało atrakcyjny dla dziecka?
        • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:24
          Nie, bo skoro widuje dziecko co 2-3 tygodnie, to jego mandat do oceny jakości opieki matki jest zerowy. W skrócie- nie angażuje się na co dzień = siedzi cicho.
          • memphis90 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:15
            No to się właśnie chciał zaangażować...
            • rulsanka Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 22:52
              Raczej udawać zaangażowanie.
    • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:11
      Z jednym się z Wami nie zgadzam. Jak się ma dziecko trzeba mieć dla niego czas. Po prostu się musi. Mnie nie chodzi o to że ojciec wciąż musi zapewniać nie wiadomo jakie atrakcje cuda wianki itp. Nie może jednak upychać dziecka wręcz kolanem w swój wiecznie zmieniający się grafik nie licząc się w zasadzie z niczym. Na zasadzie a bo mnie tak akurat pasuje a potem to przez trzy tygodnie nie mam czasu. Wyraźnie mu napisałam że nie mam nic przeciwko ich wspólnym wycieczkom ale akurat ta wydaje się wręcz absurdalna. W najgorszym razie może spotkać się z młodym w środę ok 14, w najlepszym już jutro od 09 rano. Mogą mieć cały dzień dla siebie.
      • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:11
        Napisałam Ci, że uważam tak jak Ty.
        • aguar Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:21
          Ja też.
          • lucyjkama Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:40
            Ja też zgadzam się z autorką wątku. Taki wyjazd jest bez sensu. Męczenie dziecka w aucie w te i z powrotem. Gdyby taki wypad zaproponował mąż mieszkający z dzieckiem i jego matką to każda emama wybiłaby chłopu z głowy takie pomysły. Ale że to tata dochodzący i to z rzadka to zaraz trzeba go po głowie głaskać i przyklaskiwać głupocie uncertain
            • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:51
              Amen. Mężowi ematka powiedziałaby, że chyba żartuje, żeby dzieciaka ciągać bez sensu.
            • tsaria Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:08
              Mój z tatą jeździł, lubił bardzo, do tej pory jeździ jak nie koliduje to z jego szkołą. To jest czas sam na sam z tatą, bez mamy, bardziej po męsku, mniej higienicznie tongue_out
      • ania-z-lasu Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:17
        Ale tak to bardzo często wygląda w pełnych rodzinach. Mniej to widać, bo wszyscy mieszkają razem, ale są ojcowie, którzy poświęcają dziecku czas parę razy w roku.
      • leyre2 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:17
        Julita, a dlaczego ty mu dyktujesz co, jak i kiedy? Chcialabys zeby on sie tak wtracal i krytykowal? Wolalabys zeby zamiast dziecka upchnal w aucie girlfriend?
      • sasanka4321 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:21
        Sprobuj odwrocic sytuacje: Ty wyjezdzac z dzieckiem jako pierwsza a Ex nastepnego dnia po Twoim powrocie. No i on kaze sobie dokladnie przedstawic Twoj plan na wycieczke z dzieckiem. Dokad jedziesz (nie, nie, tam nie, tam powietrze jest zanieczyszczone), z kim sie dziecko bedzie widzialo (nie, nie, tych osob ma nie widziec, bo sa za malo inteligentne i ciagna dziecko w dol), gdzie bedziecie mieszkac, co bedziecie jesc, co robic - wszystko wedlug niego bez sensu. A na Wasz powrot o 19.00 to on sie nie zgadza tak czy inaczej, bo co jak zlapiecie kapcia i wrocicie o 19:30... Jak dlugo bys to zniosla?
      • claudel6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 16:37
        ja też, +1.
        nawet mój ojciec nie miał takich pomysłów, choć miał pstro w głowie i przedkładał swoje plany i rozrywkowy sposób życia nad organizowanie czasu dziecku. ale jak mnie zabierał do siebie, to przynajmniej coś robiliśmy rozrywkowego, nigdy nie woził mnie w postaci zbędnego bagażu, gdy załatwiał interesy, a też służbowo non stop był w drodze.
        • claudel6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 16:38
          jeszcze rozumiem, jaky dzieciak mała 13+. to wtedy można spędzić czas w trasie na długich rozmowach z tatą o życiu, których brakuje na co dzień. ale 6-latek zniesie jajo w samochodzie.
    • rulsanka Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:16
      Dzieciak się umęczy w drodze. Poza tym drogi są niebezpieczne i nie ma sensu ryzykować jazdy dla samej jazdy. Co innego jeśli w rachubę wchodzi coś naprawdę atrakcyjnego, dłuższy wypoczynek itp.
      Nie puściłabym na taki wyjazd.
      Ex po prostu chce mieć wymówkę, że przecież chce się zajmować dzieckiem, a ty mu przeszkadzasz. To tylko pretekst do kłótni.
      • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:33
        Dokładnie, to pretekst, żeby odegrać rolę zaangażowanego ojca, któremu matka utrudnia. Stary numer, nie można dawać się wkręcać w poczucie winy.
        • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:10
          Święte słowa.
      • ruscello Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:54
        Też tak to widzę. On biedny chce się z dzieckiem widywać, ale wredna ex nie pozwala. Przecież chce zorganizować "wycieczkę", tak się stara, że zasługuje na tytuł ojca roku wink
    • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:46
      Kilka kwestii
      1. Jak do tej pory nigdy przenigdy nie stanęłam okoniem jakimś planom ex związanym z synem.
      2. Nigdy ani słowem nie odezwałam się w sprawie "jakości " ich wspólnego czasu. Nawet jeśli mam na ten temat zdanie to nie zdradzam go przed dzieckiem. Nie jestem jednak głucha na to co mówi syn. A on nie raz mówił że się nudził, albo na wiadomość że tata jednak nie przyjedzie ucieszył się. Nie jest tak że całkiem nie chce z nim przebywać, cieszy się na jego widok ale mnie też serce boli bo widzę co się dzieje.
      3. Sam ex zaczął od tego żeby synka zapytać czy chce jechać. Z ręką na sercu starałam się pytanie przedstawić możliwie neutralnie, nie zniechęcać ale też nie uważałam za mój obowiązek zapewniać że będzie super skoro tak nie uważam.
      4. Najważniejsze, to syn powiefzial że jechać nie chce. Gdyby chciał to już by był w blokach startowych.
      • tsaria Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:04
        A z tobą syn się nigdy nie nudzi, zawsze wypełniasz mu każdą minutę jego czasu wolnego? Mój się nie raz nudzi, czy to w domu, czy u cioci z kuzynką w swoim wieku, czy u babci, ba mówił mi, że się nudzi nawet na wakacjach, gdzie atrakcji miał sporo.
        • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:55
          jesli spedzasz z kim czas tydzien to nei oczekujesz ze bedzie cie zabawial rozmowa kazda minute ale jak jesz z nim kolacje to chciałabys jednak zeby sie postaral prawda. dziecko sie nudzi z matka bo jest z nim 27 dni w miesiacu a z ojcem 3 dni wiec fajnie byłoby zeby te 3 dni podporzadkowa cpod dziecko a nie dziecko pod normalne zycie
          • tsaria Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 10:22
            A dlaczego dziecko nie może poznać normalnego życia ojca? dlaczego ojciec spędzając czas z dzieckiem za kazdym razem musi wymyślać atrakcję, a nie po prostu z dzieckiem być i pokazać mu jak świat ojca wygląda?
            • julita165 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 10:56
              Może dlatego że ja dziecka też nie zabieram ze sobą do pracy..Był raz, 15 minut tak z ciekawości żeby zobaczył gdzie mama pracuje, nie funduje mu tu 8h posiadowek pt "żeby pobył z mamusia", przecież liczy się każdy czas spędzony razem, nie ważne gdzie, ważne z kim
              • alicia033 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:12
                jesteś obrzydliwą manipulantką, julita, w dup.e mającą dobro własnego dziecka.
                Sama "jakoś" nie masz żadnych oporów i trosk, żeby następnego dnia dziecko wsadzić do samochodu i jechać.
                Tylko ojcu chcesz zabronić i pokazać, kto rządzi.
                • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:16
                  Bo ona jedzie z dzieckiem na weekend, odpocząć w atrakcyjnym dla dziecka miejscu, a nie załatwić służbowe sprawy i wracać tego samego dnia.
                • julita165 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 12:16
                  A Ty albo przeczytałaś pół jakiejś wypowiedzi wyrwanej ze środka wątku albo ...nie umiesz czytać
              • tsaria Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:28
                czy on tak jedzie do 8 godzinnej pracy, czy tylko coś załatwić? Domniemam, że takie załatwienie nie będzie trwało 8 godzin czy nawet 4, a krócej, więc bezsensu jest porównywanie tego do 8 godzinnej pracy, to takie manipulowanie faktami, które tu sama przytoczyłaś.
                • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:48
                  Nooo... 300 czy 400 km w jedną stronę i powrót tego samego dnia zajmuje więcej niż 8 godzin <odnosimy się do polskich dróg i polskich przepisów>.
      • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 23:27
        "No i synek początkowo stwierdził że chce ale jak się dowiedział dokąd i ile potrwa podróż to zmienił zdanie. Ja go naprawdę na nic nie namawiałam ani nie zniechęcam, uczciwie tylko powiedziałam dokąd i ile to prawdopodobnie potrwa. "

        wink
        • zlababa35 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 06:34
          Tak, bo każda samotna matka to krętaczka, która próbuje obrzydzić dziecku cudownego tatusia, a każdy tatuś to święty, przed którym należy klękać, że raczył zabrać dziecko w długą i nudną podróż służbową. Kolejna, która pod tym wpisem robi sobie heheszki. O ile po obrończyni chłopów bym się spodziewała, to po Tobie jakoś nie...
          • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:33
            Przecież akurat po Nandze można się spodziewać obrony pana na zasadzie "Ach jak ładnie pluje, jak mądrze i zgrabnie". Nie pierwszy raz broni jakichś gestów i akcji na odwal się w wykonaniu ojca po rozwodzie.
            • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:55
              Nieprawda. Ja po prostu mam alergie na kontrolujące kobiety. Wielokrotnie o tym pisalam. Kiedy ktoś pisze, ze sprawdził trasę, zrobil wywiad, przeliczyl, ile to zajmie, etc., natychmiast identyfikuję się ze stroną kontrolowaną. Zresztą pisalam o tym wielokrotnie.
              Druga sprawa to sposob spędzania czasu z dzieckiem rodziców po rozwodzie. Ale o tym na końcu wątku, bo bardziej ogolne.
        • noalle Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:18
          "synku chcesz jechać z tatą na wycieczkę? Tak? Ale wiesz, że tam się jedzie 4 godziny.. to dalej niż w zeszłym roku na narty, a pamiętasz jak wtedy narzekałeś i jaka nudna była podróż? A wiesz, na miejscu nie będzie lepiej, tata będzie cały czas pracował, kto wie, czy znajdzie minutę, żeby chociaż na ciebie spojrzeć. Po pracy od razu do hotelu. Syf, kiła i mogiła, w końcu twój ojciec to biznesmen za 10 złotych. W środę też się wynudzisz, co za rozrywki ci może ojciec zapewnić, spacer i to bez lodów! Nie to co mama w czwartek. To co? Powiedzieć tacie, że nie chcesz jechać? Dobrze.
          • julita165 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:42
            noalle napisał(a):

            > "synku chcesz jechać z tatą na wycieczkę? Tak? Ale wiesz, że tam się jedzie 4 g
            > odziny.. to dalej niż w zeszłym roku na narty, a pamiętasz jak wtedy narzekałeś
            > i jaka nudna była podróż? A wiesz, na miejscu nie będzie lepiej, tata będzie c
            > ały czas pracował, kto wie, czy znajdzie minutę, żeby chociaż na ciebie spojrze
            > ć. Po pracy od razu do hotelu. Syf, kiła i mogiła, w końcu twój ojciec to bizne
            > smen za 10 złotych. W środę też się wynudzisz, co za rozrywki ci może ojciec za
            > pewnić, spacer i to bez lodów! Nie to co mama w czwartek. To co? Powiedzieć tac
            > ie, że nie chcesz jechać? Dobrze.

            Raczej tak : tata chce cię we wtorek.zabrac na wycieczkę, chcesz jechać ? Tak, a dokąd ? do x ? Nie do y. Co to y ? Y to takie miasto, w tej okolicy w której byliśmy w zeszłym roku na wycieczce w parku rozrywki, pamiętasz ? Pamiętam. Podobnie daleko jak na narty. Ooooo, to daleko. Czy bedziemy jechać autostrada ? Tylko kawałek, dalej zwykła droga, autostrada tam nie dochodzi. A po co tata tam jedzie ? Bo musi tam załatwić coś, wrócicie w środę po poludniu. To we wtorek nie pójdę na zajęcia z ? Nie pójdziesz bo tata musiałby odebrać cię z przedszkola przed tymi zajęciami. To nie jadę. Kurtyna.
    • escott Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 13:56
      Najlepszym sposobem, żeby ojciec nauczył się spędzać czas coraz atrakcyjniej, a dziecko pokazało mu, ile uwagi potrzebuje, są treningi. Ojciec ma też prawo pokazać dziecku kawałek swojego normalnego życia, nie tylko weekendowe atrakcje. Potwornie komplikujesz prostą sprawę, która niczym realnie nie przeszkadza ani niczego nie komplikuje, przyjmujesz dziwną recenzencką pozycję wobec planów drugiego rodzica (on też kontroluje, ile czasu gdzie z dzieckiem będziesz jechała, i wypatruje w internecie, czy mu się to podoba?) i typową, własnościową wobec dziecka (musisz się "zgadzać na pomysły", czyli wszystko, co ojciec chce zrobić z własnym dzieckiem pewnie wymaga przedstawienia do recenzji i negocjacji, czy to działa tak tez w drugą stronę?). Jeśli ojciec spędza z dzieckiem za mało czasu, to rozwiązaniem dobrym dla wszystkich nie wydaje się piętrzenie przeszkód. Może po prostu przestań się tak użerać z dziadem, gdy nie widać żadnej potrzeby?
      • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:00
        W wielu pełnych rodzinach elementem normalnego życia są delegacje, wyjazdy i szkolenia wypadające w weekendy. Czy to znaczy, że rodzice mają ciągnąć tam swoje dzieci?
        • memphis90 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:18
          Ja ciągalam czasem.
          • rulsanka Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:35
            Ale robiłaś to oprócz normalnego zajmowania się dzieckiem, a nie zamiast.
    • tsaria Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:00
      Mój mąż często jeździł przez pierwsze lata dziecka na delegacje, jak młody był starszy to lubił z tatą w te delegacje jeździć. Też czasem było 300-400km, ale właśnie czas spędzony w drodze, pogawędki, słuchanie muzyki, stopy przy mcdonaldsach (do którego normalnie nie chodzimy), w drodze bawili się w zgadywanie marki pojazdów, potem pobyt w hotelu, jakieś miejscowe zwiedzanie, plac zabaw. Młody z takich wypraw zawsze wracał zadowolony i chętnie jeździł.
      Nawet jakby twojemu się nie spodobało, to mógłby uczciwie ojcu powiedzieć, że się nudził i więcej nie pojedzie.
      I zamiast opowiadać synowi jak daleko, ile godzin i jak bardzo będzie to męczące powinnaś dać syna tacie do telefonu.
      Kontakt z ojcem jest bardzo ważny, a już w ogóle jeśli chodzi o chłopca, nie powinnaś się między nich mieszać,bo ojciec żadnej krzywdy nie chciał mu zrobić, ani zrażać dziecka, bo za chwilę urządzicie temu dziecku wojnę podjazdową.
      • glanaber Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 14:29
        tsaria napisała:

        > Mój mąż często jeździł przez pierwsze lata dziecka na delegacje, jak młody był
        > starszy to lubił z tatą w te delegacje jeździć. Też czasem było 300-400km, ale
        > właśnie czas spędzony w drodze, pogawędki, słuchanie muzyki, stopy przy mcdona
        > ldsach (do którego normalnie nie chodzimy), w drodze bawili się w zgadywanie ma
        > rki pojazdów, potem pobyt w hotelu, jakieś miejscowe zwiedzanie, plac zabaw.
        To twój mąż w tych delegacjach nie musiał pracować? Wszystkie znane mi osoby wyjeżdżające w służbowe delegacje (łącznie ze mną) mają na tych wyjazdach czas wypełniony pracą co do minuty i zabierając dziecko musiałyby je zostawiać samo w hotelu na cały dzień, ewentualnie umieścić gdzieś pod stołem konferencyjnym. A tu miejscowe zwiedzanie, place zabaw? Serio?
    • kanna Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:07
      > pytam syna czy chce jechać

      Nie wiem, kto ma racje, ale zdecydowanie 6 latek nie powinien być osobą decyzyjną w takich sprawach. ponieważ nie ma zielonego pojęcia o konsekwencjach swojej decyzji i nie potrafi oszacować jej następstw.
      • aguar Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:15
        Ale to, iż nie do niego należy ostateczna decyzja nie znaczy, że nie można go pytać i brać jego zdania pod uwagę.
      • memphis90 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:19
        Błagam uncertain Decydować można za niemowlę, 6-latek jak najbardziej może mieć swoje zdanie.
    • keskusta Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:12
      Uważam, że masz rację i w ogóle, że niepotrzebnie się tłumaczysz. Znasz swoje dziecko i Twoim priorytetem jest je chronić. A zabieranie dziecka w podróż służbową zamiast poświęcenia dziecku swojego wolnego czasu przez rodzica niebędącego na stałe z dzieckiem uważam za bardzo nie fair.
      • memphis90 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:26
        No bardzo nie fair - pracować, zamiast poświęcać cały czas niuniusiom!
        • zlababa35 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 21:02
          Ale naprawdę ten pan nie ma nigdy opcji poświęcenia czasu swojemu niuniusiowi po pracy?
          Myślałam, że konieczność targania dzieci ze sobą do roboty skończyła się wraz z XIX-wiecznymi fabrykami i dawną wsią, kiedy to wyrobnica kładła noworodka na ziemi i obrabiała pole. Przecież ten facet nie jest ze swoim dzieckiem non stop, powinien spokojnie wygospodarować czas dla niego po pracy/w wolne dni.
          • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 21:21
            Firmę prowadzi. Jak mi wielokrotnie klarowal bardzo dużo czasu i wysiłku go to kosztuje, wszystko musi jej podporządkować. A to, szczerze bez złośliwości, naprawdę malutkie przedsięwzięcia co ledwo dycha. I tak od 10 lat. On nawet tak stacjonarnie nie raz w niedzielę gdzieś tam synka ciągnął. Młody na 15 minut to chętnie ale jak mu kiedyś pół dnia takiego zafundował to się synek żalił.
        • minor.revisions Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 21:18
          > No bardzo nie fair - pracować, zamiast poświęcać cały czas niuniusiom!

          Jaki "cały"? I co, on jest samotnie wychowującym dziecko ojcem bez alimentów i z olewającym drugim rodzicem, że nie ma szans na to, żeby wystrugać trochę wolnego czasu dla dziecka poza pracą?
    • juuuu7 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:16
      Moj 4.5latek ubostwia spedzac czas z tata i jezdzic autem. Wiec on by pojechal byle gdzie dla samej jazdy😀.
    • sasanka4321 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:18
      Jak widzisz masz w tym watku chyba 3 osoby, twierdzace, ze to Ty masz racje. Z tych 3 conajmniej jedna ma bardzo chore uklady z exem i ogolnie bardzo chory stosunek do mezczyzn, do kobiet i do calego swiata. Cala reszta uwaza, ze racje ma Twoj Ex. Pewnie, lepiej by bylo, gdyby sie nie denerwowal, tylko sprobowal spokojnie wytlumaczyc Ci swoj punkt widzenia - jak widzimy on tez nie jest idealny.

      Tak czy inaczej bedziesz musiala bardzo chciec pozostac przy swoim zdaniu, zeby wciaz to robic.
      • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:53
        sasanka4321 napisała:

        > Jak widzisz masz w tym watku chyba 3 osoby, twierdzace, ze to Ty masz racje. Z
        > tych 3 conajmniej jedna ma bardzo chore uklady z exem i ogolnie bardzo chory s
        > tosunek do mezczyzn, do kobiet i do calego swiata. Cala reszta uwaza, ze racje
        > ma Twoj Ex. Pewnie, lepiej by bylo, gdyby sie nie denerwowal, tylko sprobowal
        > spokojnie wytlumaczyc Ci swoj punkt widzenia - jak widzimy on tez nie jest id
        > ealny.
        >
        > Tak czy inaczej bedziesz musiala bardzo chciec pozostac przy swoim zdaniu, zeb
        > y wciaz to robic.


        Ja wcale nie twierdzę że cała ta idiotyczna sytuacja jest dobra i że nie mama tym swojego udziału. Tzn. uważam że ta wycieczka jest bez sensu, że to kombinacja żeby niby pobyć z dzieckiem jak się zupełnie pomysłu i czasu nie ma ale to nie znaczy że kategorycznie zabroniłam synowi jechać ! Po pierwsze ex preferuje zdecydowanie komunikację SMS, właściwie zawsze tylko pisze chyba że coś jest super pilne to dzwoni. Jak więc wczoraj o 21 zobaczyłam SMS z koncepcją tej wycieczki ( o której kilka godzin wcześniej nie było mowy i ustalenia były inne ) i wyraźną prośba żeby zapytać syna czy chce jechac to z tego zdziwienia i przyzwyczajenia do komunikacji SMS wzięłam się za pośrednictwo zamiast napisać żeby zadzwonił sam do syna i zapytał ( młody za słaby jest jeszcze w pisaniu i czytaniu na sms-,y). Pytając syna naprawdę starałam się go nie zniechęcać. Czy mi się udało nie wiem, ale z drugiej strony synek nie z tych co to mamusi słuchają. No i wreszcie naprawdę nie spodziewałam się odmowy z jego strony. Byłam wręcz zdziwiona. A ex jak już z synem rozmawiał to chyba mógł spróbować go przekonać a rozmowa między nimi była chyba mniej więcej taka - tata ja nie chce jechać, acha no to część. Trwało to z 15 sek. A potem do mnie pretensje że go buntuje itp.
    • alpepe Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 14:55
      Ty masz rację.
    • komorka25 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:15
      Julita, masz rację, że nie chcesz męczyć dziecka. To naprawdę jeszcze małe dziecko, a 4 czy 5 godzin w samochodzie jest okropnie męczące. Jako atrakcja może wystąpić - co najwyżej - oglądanie ekranów dźwiękochłonnych, ale to się szybko nudzi i w dodatku może spowodować atak klaustrofobii. Ewentualny, podkreślam ewentualny, wyjazd do parku krajobrazowego też jest dla 6-latka średnią atrakcją - dzieci w tym wieku rzadko doceniają walory krajobrazu. Dziecko się zmęczy i wynudzi, ale tatuś będzie miał poczucie spełnienia wychowawczego obowiązku.
      • memphis90 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:24
        Klaustrofobia??? Może jeszcze jazda samochodem powoduje świerzb, hemoroidy i fibromialgię? Wyjazd do parku nudny dla 6-latka??? No, jak rodzic uważa pobyt na łonie natury za nudę i woli siedzieć na kanapie przed TV albo "spacerować" po CH, to może - ale większość dzieci bardzo lubi spacery, podchody, oglądanie owadów, ptaków i zwierząt.
        • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:33
          Mój 6 latek akurat z tej mniejszości. Na przyrodę, kwiatki, zwierzątka ma dokładnie wywalone no chyba że coś ma walor użytkowy. Woda - super, żeby się połapać a nie podziwiać zachód słońca, drzewa - extra nadają się na ognisko. Podchody też fajne bo takie spacerowanie nie. Ale jeśli ojciec chce pospacerować godła mnie nie ma problemu. Nie sądzę tylko że na godzinny czy dwugodzinny spacer trzeba jechać 600 km. I to o to chodzi.
        • rulsanka Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:34
          Jeżeli długość spaceru po parku jest wielokrotnie mniejsza niż dojazd samochodem, to taka wycieczka jest absurdalna.
          • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:43
            Dodam że ten park to sobie ja wymyśliłam bo w odległości ok 30 km od tej miejscowości jest tylko park krajobrazowy. Wcale nie jest powiedziane że w ogóle by tam dotarli. Właściwie to żadnych planów nie było. Na początku była w ogóle wersja że jadą i wracaj tego samego dnia. To jest 600 km ! Wyjazd o 14 to powrót koło północy. Jak dobrze pójdzie. Dopiero na moje pytanie co z nim w takim razie w środę rano bo do przedszkola to on na pewno nie wstanie zaczęło się że może z noclegiem. Potem że na pewno z noclegiem. Potem ten nocleg okazał się wypasionym hotelem z basenem ( ewentualne korzystanie ok 21 albo z rana przed samym wyjazdem ). No misz masz kompletny. Oczywiście ojciec ma prawo zafundować dziecku wyjazd bez ładu i składu ale jak ktoś wyżej zauważył gdybyśmy nadal byli razem też byłabym temu przeciwna.
            • kruella83 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:56
              A co cię obchodzi co będą robić razem? Czy ojciec rozlicza cię ze sposobów spędzania czasu z dzieckiem? Nie rozumiem takich kobiet
              • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:16
                Tak, matka, jaką osobą sprawujaca opiekę, ma obowiązek wiedzieć, co tatuś robi z dzieckiem. Brak Ci podstawowej wiedzy, a oceniasz.
                • tanebo2.0 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:20
                  I w ten sposób wychowuje skrzywionego synusia bez męskiego wzorca...
                  • julita165 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:50
                    Ex jako męski wzorzec to coś jak Mann w roli baletnicy
                    • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:06
                      julita165 napisała:
                      > Ex jako męski wzorzec to coś jak Mann w roli baletnicy

                      Zawsze fascynuje mnie po co kobity rozmnażają się z osobnikami, którymi tak bardzo gardzą...
                      • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:25
                        A nie słyszałaś nigdy, że niektórzy osobnicy nieźle się maskują na początku?
                        • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:26
                          annajustyna napisała:
                          > A nie słyszałaś nigdy, że niektórzy osobnicy nieźle się maskują na początku?

                          Kituś-bajduś big_grin Pani nie jest młódką i ponoć 'dobrze eksa zna'. Takiego chłopa na ojca swojego dziecka wybrała - takiego ma.
                          • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:32
                            I należy teraz karać za to dziecko, tak? Przejrzala na oczy, nieco za późno, ale jednak. Ach, to obwinianie kobiet za wszystko... A gdyby był pedofilem, to tez nie powinna wręcz izolować syna od świętego Pana Ojca?
                            • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:35
                              annajustyna napisała:
                              > I należy teraz karać za to dziecko, tak?

                              Dlaczego karać. Wiele osób w tym wątku pisze, że lubiło jeździć z ojcami i ich dzieci to lubią. A to, że taki sposób spędzania czasu nie dorasta do oczekiwań pani to już zupełnie inna kwestia.
                              • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:38
                                Jej syn nie chce bezsensownej jazdy. Poniala?
                        • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 10:04
                          albo po prostu zmieniają, sama jestem zupełnie inna osoba niz ta co slub brala i pierwsze dziecko rodziła, zycie mnie troche przeczochrało i zmieniło, facetom tez sie to moze przytrafić i ten drugi nowy ON moze juz nie odpowiadac
                    • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:08
                      Byłam kiedyś na dwudniowych warsztatach psychologicznych. Drugiego dnia jeden z meżczyzn powiedzial, że pod wplywem tych zajęć odwiedził ojca - widzial go pierwszy raz od 20 lat. Powiedział: Nieważne, jaki jest ojciec, ważne, zeby był.
                      Myslę, że to "nieważne, jaki jest" oczywiście bardzo latwo obalić, przywołać milion przypadkow, kiedy lepiej, żeby nie było. Ale - warsztaty mialy miejsce lata temu - slowa, ich brzmienie, pewny ton mówiącego słyszę jakby mowil przed chwilą. I myśle, że jakaś bardzo podstawowa prawda też w tym jest.
                      W kazdym razie pogardzając ojcem swego syna, szkodzisz synowi.
                      I zastanów się: czy stanowczy, niezależny mężczyzna związalby się z tak kontrolującą kobietą?
                      Bo to jest taka oczywistość: jeśli związek nie byl czytym przypadkiem, z jakichś powodow wybraliśmy tę a nie inną osobę. Ja na przykład nie mam ciena wątpliwości, że te same cechy, które sprawily, że wybralam męża, zaważyly na losach naszego malżeństwa - czyli rozwodzie.
                  • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:51
                    Wzorca, buahaha! Gdyby był wzorcem, toby nie był eksem...
                    • alicia033 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:01
                      annajustyna napisała:

                      > Gdyby był wzorcem, toby nie był eksem...

                      bo dla odmiany julita to ideał...
                      To taz, a po drugie - przez takie julity, triss, annyjustyny itd. rosną właśnie kolejne pokolenia facetów, którzy olewają własne dzieci.
                      Jak chłopak, którego matka robi wszystko, by ojca nad opieką nad nim zniechęcić i go od dziecka odcina, ma się nauczyć, że to jest zła postawa?
                      • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:05
                        Przez tak myslace jak Ty rosną kolejne pokolenia posłów Pięt i innych wiarolomcow. Odczep się od Annyjustyny, strazniczko patriarchatu. Jak to było? Byle chłop analfabeta lepszy od kobiety ministra...
                    • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:07
                      annajustyna napisała:
                      > Wzorca, buahaha! Gdyby był wzorcem, toby nie był eksem...

                      Jak pani wychodziła za niego za mąż to był Adonisem? Błahahahaha big_grin
                      • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:22
                        Czy zwrocilas uwagę, że są po rozwodzie?
                        • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:25
                          annajustyna napisała:
                          > Czy zwrocilas uwagę, że są po rozwodzie?

                          Przeczytałaś co napisałam?
                          • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:28
                            Tak. A Ty nie rozumiesz, że są biologiczni ojcowie, przed którymi należy chronić własne dzieci? A gdyby zmuszał syna do kontaktów z kochanka, wbrew woli dziecka, to tez byś go broniła? Bo ojciec nawet beznadziejny lepszy niż żaden? Albo zabierał małego na libacje?
                            • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:30
                              annajustyna napisała:
                              > Tak. A Ty nie rozumiesz, że są biologiczni ojcowie, przed którymi
                              > należy chronić własne dzieci?

                              Zaraz wymyślisz, że eks autorki wątku molestuje dziecko. Dawaj! big_grin
                              • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:34
                                Nie, ale ma zamiar je poudreczac i narazić na niebezpieczeństwo, bo tym jest niepotrzebna jazda przez pół kraju, dla własnej wygody. Ojciec byle jaki nie jest świętością.
                                • tsaria Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:39
                                  annajustyna napisała:

                                  > Nie, ale ma zamiar je poudreczac i narazić na niebezpieczeństwo,
                                  >
                                  >

                                  Ależ ty masz skrzywioną psychikę
                                  • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:40
                                    Dzieki za darmowa, jakże trafna diagnozę, buahaha
                                    • tsaria Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:41
                                      Nie ma za co
                      • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:47
                        Przecież pani autorka nigdzie nie napisała, że eks mężowi ubyło na urodzie.
                        • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:48
                          Coś czuję, ze Araceli jest neksia...
                          • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:51
                            annajustyna napisała:
                            > Coś czuję, ze Araceli jest neksia...

                            Pudło big_grin
                        • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:53
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Przecież pani autorka nigdzie nie napisała, że eks mężowi ubyło na urodzie.

                          Napisała wyraźnie, że nie jest wzorcem męskości. Jak uprawiała z nim seks to myślała o Anglii? tongue_out
                          • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:57
                            Wtedy jej się podobał, potem przestał.
                            Mój eks też kiedyś mi się podobał, a potem przestał. I nie dlatego, że stracił na urodzie, tylko z powodu określonych zachowań oraz braku innych zachowań.
                            • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:59
                              triss_merigold6 napisała:
                              > Mój eks też kiedyś mi się podobał, a potem przestał. I nie dlatego, że stracił
                              > na urodzie, tylko z powodu określonych zachowań oraz braku innych zachowań.

                              Czyli słynnę 'po ślubie/dziecku się zmieni!" big_grin Taaaa... nie ma ofiar...
                              • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:02
                                No właśnie zakładałam, że się nie zmieni, a on się zmienił. Zonk.
                                • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:06
                                  triss_merigold6 napisała:
                                  > No właśnie zakładałam, że się nie zmieni, a on się zmienił. Zonk.

                                  Jasssne.... wink
                              • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 10:08
                                araceli napisała:

                                > triss_merigold6 napisała:
                                > > Mój eks też kiedyś mi się podobał, a potem przestał. I nie dlatego, że st
                                > racił
                                > > na urodzie, tylko z powodu określonych zachowań oraz braku innych zachowa
                                > ń.
                                >
                                > Czyli słynnę 'po ślubie/dziecku się zmieni!" big_grin Taaaa... nie ma ofiar...
                                >
                                >

                                nie, po ślubie/dziecku się zmieniŁ - ty nie?
                                • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 10:30
                                  nowi-jka napisała:
                                  > nie, po ślubie/dziecku się zmieniŁ - ty nie?

                                  W sensie - przed był opiekuńczym, odpowiedzialnym pracowitym człowiekiem a po zmienił się w nieodpowiedzialnego lenia? Nie wink
                                  • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:04
                                    Wystarczylo, ze odkrył swoje oblicze
                                  • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 04.06.18, 11:09
                                    łatwiej byc "opiekuńczym" wzgledem dorosłej samodzielnej osoby - żony, zwłaszcza ze wystarczy tym opiekunczym bywac a trudniej dla dziecka które tej opieki wymaga non stop, kiedy mamy dwie sprawy do załatwienie łatwo jest zrobić je perfekcyjnie, gdy ich mamy 8 i musimy je godzic z normalnym zyciem to juz trudniej .... no i wychodzi jaki kto jest ... do tego dochodzi znudzenie i jzu mamy inna osobę niz poznalismy
                • mimfa Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:03
                  Opiekę sprawują oboje, tyle, że miejsce zamieszkania dziecka jest przy matce. I ojciec ma prawo spędzać z dzieckiem czas tak jak uzna to za stosowne. Bo jest jego ojcem, tylko tyle i aż tyle. Jeśli matka uważa, że nie jest zdolny do sprawowania tej opieki- powinna podjąć odpowiednie kroki by mu tę władzę ograniczyć.
                  • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:41
                    Mylisz opiekę z władzą rodzicielską.
            • tsaria Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 15:58
              Poczytaj trochę o psychice małego chłopca zwłaszcza powyżej 7 roku życia (a twój ma już 6,5) o jego potrzebnie męskiego wzorca i przestań wartościować jego czas z ojcem, bo jemu ten kontakt jest bardziej potrzebny niż twojemu ex.
              • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:17
                Nie każdy dawca genów nadaje się na jakikolwiek wzorzec, więc nie wypisuje bzdur.
                • tsaria Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:06
                  Nie każdy, fakt, tak jak nie każda matka nadaje się na matkę, ale nie o tym akurat ten przypadek z wątku głównego. Jednak każdy mały chłopiec potrzebuje ojca, super jeśli ojciec byłby idealny, ale takich ludzi nie ma, nie ma takich ani matek, ani ojców, każdy jakieś błędy popełnia.
            • memphis90 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 16:01
              Rozumiem, że przyjmujesz tylko odpowiedź "eks-mąż to durny dziad, dobrze robisz, że torpedujesz jego plany spędzenia czasu z dzieckiem"? To trzeba było od tego zacząć...
              • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 16:14
                memphis90 napisała:

                > Rozumiem, że przyjmujesz tylko odpowiedź "eks-mąż to durny dziad, dobrze robisz
                > , że torpedujesz jego plany spędzenia czasu z dzieckiem"? To trzeba było od teg
                > o zacząć...
                >
                Nie. Ale jak już wyżej napisałam ja nie zabroniłam dziecku jechać. Ja tylko ojcu napisałam że nie uważam jego pomysłu za najszczęśliwszy ( chyba mam prawo do swojego zdania ) i na jego, podkreślam, prośbę zapytałam syna czy chce jechać przekazując mu informacje o wyjeździe kropka w kropkę uzyskane od ex. Bardzo się przy tym starając nie zniechęcać choć też nie zachęcałam. Czy uważasz że powinnam udawać zachwyt nad każdą propozycja ojca ? W małżeństwach też bywa różnica zdań w tego typu przypadkach. Sprawa została w rozegrana zle. Jest na tyle duzy że ex zamiast mnie prosić o pośrednictwo powinien zwyczajnie sam go spytać. A moja wina że tego pośrednictwa się podjęłam. Jakiś to poszło z rozpedu. Spotkały mnie za to oskarżenia o nie wiadomo co, groźby że będzie tak samo postępował obrzydzajacc dziecku wszelkie moje pomysły, obrażenie na dziecko itp np synowi powiedział że odbierze go z przedszkola w środę a mnie że nie. Czy to jest poważne. Skoro kategorycznie chciał z synem jechać to po co w 3 SMS pisał żeby go pytać bo jak nie będzie chciał to nie ma tematu.
            • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:58
              >>>Dodam że ten park to sobie ja wymyśliłam
              I o to chodzi.
              Wygodniej Ci bedzie odpuscic, a dziecko przeżyje.
              • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:59
                Czy wychowywanie dziecka polega na własnej wygodzie.
                • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:10
                  W dużej mierze.
        • komorka25 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 22:50
          memphis90 napisała:

          > Klaustrofobia??? Może jeszcze jazda samochodem powoduje świerzb, hemoroidy i fi
          > bromialgię?

          Nie wiem, jaki masz samochód. Może i powoduje przynajmniej świerzb i hemoroidy. Co do fibromialgii nie mam zdania.
          Ile razy jechałaś z kilkulatkiem 300-kilometrową trasą, której połowa wiedzie tunelem ekranów?

          > Wyjazd do parku nudny dla 6-latka???

          Tak, park KRAJOBRAZOWY dla 6-latka jest nudny. To nie park rozrywki.

          > No, jak rodzic uważa pobyt na łonie natury za nudę i woli siedzieć na kanapie przed TV albo
          > "spacerować" po CH, to może - ale większość dzieci bardzo lubi spacery, podchody,
          > oglądanie owadów, ptaków i zwierząt.

          Rodzic może sobie lubić pobyt na łonie natury (albo i nie), ale dziecku trzeba ten pobut ZORGANIZOWAĆ - popokazywać te owady, ptaszki, motylki, potropić ślady sarenek, poopowiadać o roślinności... a to już nie takie proste.


          • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:41
            komorka25 napisał:
            > Tak, park KRAJOBRAZOWY dla 6-latka jest nudny. To nie park rozrywki.

            OJP! Kalekie pokolenie uncertain
            • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:46
              Bo to jest dla kilkulatka nudne, dopóki dorosły nie pokaże elementów interesujących - skałek na które można się wspinać, ptaków, dziwnie rosnących drzew etc. W wieku 6,5 roku rzadko kiedy samo podziwianie przyrody jest ciekawe na dłużej niż 5 minut, chyba że pokazujemy dziecku krajobraz egzotyczny, morze, ocean, fiordy, coś zupełnie odmiennego od zwykłego lasu czy pola.
            • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:47
              I kalekie pokolenie kobiet gloszacych, że byle jaki ojciec lepszy niż żaden. A winna zawsze jest eks i niech dziecko ponosi konsekwencje jej pomyłek.
              • triss_merigold6 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:50
                Dokładnie. Też uważam, że to kalekie pokolenie kobiet, które okruchy zainteresowania i skrawki czasu rzucane przez facetów, podnoszą troskliwie, hołubią, chuchają i dmuchają, żeby broń Boże nie dać panu pretekstu, nie wyjść na roszczeniową sukę.
                Kalekie pokolenie kobiet z syndromem Polyanny.
                Bracia samcy naprawdę nie muszą zastanawiać się nad metodami tresury kobiet, mają gotowce, wystarczy tylko sięgnąć.
                • tsaria Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:09
                  Kalekie to są kobiety, które niby w trosce osaczają dziecko i uniemożliwiają kontakt ojca z dzieckiem, w imię jakiejś ślepo pojętej zemsty. Potem jak ojciec po takich jazdach odpuszcza, płaczą ze się dzieckiem nie interesuje, pokrętna kobieca logika.
                  • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:10
                    Ale tutaj nie ma takiej sytuacji.
              • araceli Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 08:54
                annajustyna napisała:
                > I kalekie pokolenie kobiet gloszacych, że byle jaki ojciec lepszy niż żaden.

                Nie 'lepszy' - po prostu taki jest. Ludzie są niedoskonali - rodzice również.
    • volta2 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 18:28
      wiele lat temu ojciec przyjechał do mnie wieczorem (z pracy) i spytał czy chcę jechać do gdańska (spod warszawy - 4 godziny jazdy w jedną stronę)
      w tą i z powrotem.

      chciałam, pojechałam licząc że zobaczę morze po raz pierwszy w życiu, niestety nie zdążyliśmy przed zmrokiem więc zobaczyłam tylko statek oświetlony w oddali i spróbowałam słonej wody.

      byłam przeszczęśliwa, w jedna stronę oglądała widoki za oknem, wracając - część drogi przespałam na tylnym siedzeniu, pamiętam nawet że przy hamowaniu spadłam na podłogę i się przebudziłam.

      wyjazd jak widać do dziś pamiętam, byłam nieco starsza, może 8-9 lat, na pewno nie więcej.
      rodzice rozwiedzeni nie byli, ojciec wiedział że przejechanie się to będzie dla mnie atrakcja sama w sobie.
      nie przyszło mu do głowy pytać matkę, spytał mnie, matka w tle coś się burzyła, no ale już nie miała szans mi odmówić bo decyzję podjęłam w minutę.

      no i ten fejm w klasie - wczoraj byłam nad morzem(gdy morze widziało z klasy ze 2 osoby albo i nikt) - oczywiscie nikt nie wierzył...

      zgódź się.
      • minor.revisions Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 18:47
        czekaj no, ale tu ty chcialaś jechać, a w wypadku wątkodajki dziecko się niespecjalnie wyrywa. Poza tym jest jednak różnica między bujnięciem się nad morze pierwszy raz, a bujnięciem się gdzieś tam, gdzie dziecko nie zobaczy raczej nic.
        • volta2 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 11:23
          w tej sytuacji to bujnięcie się będzie się wiązało z byciem z tatą, którego na co dzień dzieciak nie ma. to nie jest "raczej nic"
      • nowi-jka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 10:12
        teraz dzieci maja tyle atrakcji ze nie musza sie na takie rzucac, aj tez uwielbiaalm jazde z tatą, to byl w sumie jedyny czas jaki z nim spedzałam ale ja nie miałam innej alternatywy wiec to było dla mnei przygodą
    • aaa-aaa-pl Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 18:35
      Masz rację.Dzieciak zmęczony po przedszkolu zaśnie.Wyjaz nieprzemyślany i raczej " pod tatusia" ( w sumie samotna jazda jest nudna ).
      • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 18:53
        Na bank by zasnął. To jest dziecko które zawsze w aucie śpi. Jak był całkiem mały zdarzało mi się go w samochodzie usypiać.
    • aaa-aaa-pl Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 18:43
      Dodam jeszcze, że fakt bycia ojcem , nie oznacza, iż każda decyzja ( owego tatusia) , z definicji jest mądra i sensowna( i tylko dlatego , ze on : ma prawo i władzę rodzicielską , to nalezy się zgodzic na każdy, nawet idiotyczny pomysł).Ty masz prawo powiedzieć- nie!I stwierdzić, że pomysł jest głupi.Bo jest.
      • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 19:01
        aaa-aaa-pl napisał:

        > Dodam jeszcze, że fakt bycia ojcem , nie oznacza, iż każda decyzja ( owego tatu
        > sia) , z definicji jest mądra i sensowna( i tylko dlatego , ze on : ma prawo i
        > władzę rodzicielską , to nalezy się zgodzic na każdy, nawet idiotyczny pomys
        > ł).Ty masz prawo powiedzieć- nie!I stwierdzić, że pomysł jest głupi.Bo jest.

        No właśnie. Ciekawe jak takie sytuacje/ spory rozwiązuje się w małżeństwie ( praktyki nie mam, rozstaliśmy się jak synek miał 2,5 roku. W tym czasie maz od 2 lat był w domu tylko w weekendy, a czasem i tego nie, wszystkie decyzje i tak podejmowałam sama ) się nie wydaje że problem leży w tym że tatuś to ex, gdybyśmy byli małżeństwem również ten pomysł by mi się nie podobał.
        • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:20
          Masz prawo, a nawet obowiązek powiedzieć nie, jeśli pomysł durny. To Ty sprawujesz opiekę, nie on.
    • ania-z-lasu Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 20:02
      .... a tak wogóle to pewnie ty masz rację. Ale tyle jest kobiet gotowych wziąć mężczyznę w obronę, że nie kieruj się opinią forum. Nie pomijając mnie tongue_out
    • daisy Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 20:23
      Ty masz rację. Idiotyczny pomysł z zabieraniem dziecka w delegację i jazdą samochodem kilka godzin w dwie strony. Ojciec niech się postara trochę bardziej, nie daj się wkręcić w poczucie winy. Na razie proponuje jakieś dziadowanie, a nie poświęcanie dziecku czasu.
      • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 21:01
        Tatuś się obraził. Miał jutro dziecko z przedszkola odebrać ale nie odbiera. Brak też odzewu w sprawie dnia mamy i taty w przedszkolu. Jestem pewna że nie przyjdzie. Ja go znam, to jest jego stała metoda, jak coś nie po jego myśli to zero rozmowy, zacięcie, milczenie i zrzucanie winy na innych. On bez zarzutu.
        • minniemouse Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 21:52
          Niepowazny, niedojrzaly czlowiek ktory sie obraza i w efekcie karze niewinne dziecko.
          mozesz mu to ode mnie Julita powiedziec. oraz ze cierpi na SPS.

          ale ty tez nie jestes w porzadku - narzucasz mu jak i co ma robic z synem. nie dziwie sie ze go to wkurza bo jakie by nie zrobil plany takie zrobil, moze nie najlepsze ale liczy sie fakt ze byliby razem. a ty mu klip! jaja obcinasz - 'nie, to zly pomysl'. popatrz na to z jego strony.
          i nie watpie ze w rozmowie w synem tak gadalas aby mu ten wyjazd obrzydzic.

          Na drugi raz od razu powiedz exowi ze dajesz sluchawke synowi i niech sam sie go spyta. ty nie bedziesz nic przekazywac smile

          Poza tym moze umowcie sie ze co drugi weekend on ma syna?
          Minnie
          • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 22:26
            minniemouse napisała:

            > Niepowazny, niedojrzaly czlowiek ktory sie obraza i w efekcie karze niewinne d
            > ziecko.
            > mozesz mu to ode mnie Julita powiedziec. oraz ze cierpi na SPS.

            Co to jest SPS ?
            Pierwszy raz wyraziłam.dezaprobate, w dodatku tylko w rozmowie z nim nie z synem. Ale rzeczywiście glupio dałam się wmanewrować w pośrednictwo. Na pewno następnym razem, o ile taki będzie, będzie synka osobiście przekonywał do swoich planów, względnie do nich zmuszał. Ja od tego umywam ręce.
            • daisy Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 22:39
              Nie, nie rób tego. Po to się z facetem rozwiodłaś, żeby mógł bez ograniczeń toksycznie się z synem rozprawiać? Czy właśnie po to, żeby tego nie mógł robić?
              Jak chce synka osobiście przekonywać, to niech wpadnie pogadać. Jak będziesz w domu.
              Nie daj sobie wmówić, że cokolwiek on zrobi, to już super, bo w ogóle mu się chciało o dziecku pamiętać. Wybijanie mu z głowy głupich pomysłów dotyczących spędzania czasu z dzieckiem to nie jest żadne obcinanie jaj. Jaja to pan by miał, gdyby przyszedł i spytał dziecko, co miałoby ochotę z nim robić.
            • rulsanka Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 22:49
              "Na pewno następnym razem, o ile taki będzie, będzie synka osobiście przekonywał do swoich planów, względnie do nich zmuszał."

              Przekonywać to można dorosłego. Dziecko nie ma na tyle dużo wyobraźni, wiedzy, doświadczenia, by jego rozmowa z dorosłym była odporna na manipulacje. Z jakiegoś powodu dziecko jest z tobą i nie możesz uchylać się od odpowiedzialności.
            • minniemouse Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 00:08
              julita165 napisała:
              > Co to jest SPS ?
              small penis syndrome. (syndrom malego penisa)

              . Na pewno następnym razem, o ile taki będzie, będzie synka osobiście przekonywał do swoich planów, względnie do nich zmuszał. Ja od tego umywam ręce.

              uwierz mi, najlepiej na tym wyjdziesz. a synkowi ogolnie wytlumacz ze zawsze moze mu sie cos autentycznie nie podobac i ma prawo powiedziec nie. przymusu nie ma.
              i ze ma sie nie bac mowic nie jak naprawde czegos nie chce.

              Minnie
              • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 00:19
                >>u a synkwi ogolnie wytlumacz ze zawsze moze mu sie cos autentycznie nie >>podobac i ma prawo powiedziec nie. przymusu nie ma.
                >>i ze ma sie nie bac mowic nie jak naprawde czegos nie chce.

                tego sie nie da "wytłumaczyć", to trzeba z dzieckiem przerobić na sobie.
              • zlababa35 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 06:35
                Pod warunkiem, że ojciec nie będzie mu wciskał ciężkiego kitu...
          • julita165 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 22:39
            minniemouse napisała:

            Co do umowy co drugi weekend - ex nigdy nic takiego nie zaproponowal. I ja dobrze wiem dlaczego. To są jednak całe dwa dni podczas których trzeba się dzieckiem zająć, do pewnych spraw dostosować np na basen pojechać. Na określoną godzinę i nie ma zmiłuj, nue ma że nie mam czasu, nie ma że ja muszę coś załatwić. Zupełnie co innego niż kilka godzin w niedzielę. To jest małe dziecko pod opieką non stop. Ja na stały układ nie nalegałam dlatego że ja dobrze wiem że ex nie da rady go utrzymać. Że ciągle będzie po jego stronie coś, co będzie wymuszało zmiany czyli powrót do tego co jest, spotkań jak tata może . Ja się zgadzam na taką elastyczność bo wiem że to właśnie ta droga zapewnie maksymalny kontakt ojca z synem. Nie robię problemu ze zamienia niedzielę na czwartek,, dwa weekendy nie przyjeżdża w ogóle, odwozi go wcześsniej/pozniej itp. Po raz pierwszy o czymś delikatnie wyraziłam opinie że uważam to za bezsensowne. Przepraszać go nie zamierzam.
            • minniemouse Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 00:24
              julita165 napisała:
              > Co do umowy co drugi weekend - ex nigdy nic takiego nie zaproponowal. I ja dobrze wiem dlaczego. To są jednak całe dwa dni podczas których trzeba się dzieckiem zająć,

              alez oczy-kurka- wiscie!!, oczywiscie.. big_grin

              dlatego ty musisz stanowczo zazadac ze od tej pory dzielicie sie dzieckiem co drugi weekend.
              oczywscie nie licz na to ze on sie na to zgodzi. alez przetarg zacznij z wysoka.
              niemniej zagraj mu na ambicji "maly marzy aby sie z toba czesciej widywac, myslalam ze tobie tez na tym zalezy". i moze w koncu ustalicie na początek jeden weekend na trzy.
              jak dobrze pojdzie, to moze tez namowisz go ze w jeden weekend spedzacie kilka godzin razem dla dobra dziecka? np na trampolinach (na trampolinach trudno sie klocic bo trzeba uwazac zeby sie samemu nie polamac wink)
              i za jakis czas - "a moze bys chcial spotykac sie z nim co drugi weekend?" smile
              taktyka, rozumiesz..

              ale bron boze nie wtracaj sie co maja razem robic. a niech siedza w domu bite 48 h. najwazniejsze ze beda RAZEM.

              Przepraszać go nie zamierzam.

              Przepros.
              zrozum ze przez wasza urazona dume i osli upor cierpi tylko i wylacznie dziecko.
              wy sie unosicie, oburzacie, obrazacie a efkety tego spadaja na...?? DZIECKO.
              zrozum.

              Przelknij dume, przepros, jak ty przeprosisz to i on zmieknie, nawet jesli z poczatku pojezdzi po tobie to i tak bedzie bardziej sklonny do ustepstw. zrozum to wyjdzie na dobre DZIECKU
              a to jest naj-waz-niej-sze. zrozum, ze w tej chwili wy myslicie o sobie i swoich urazach nie o dobru dziecka.
              ustap, bardz madrzejsza - dla dziecka.

              Bedzie dobrze, trzymam kciuki.

              Minnie
              • minniemouse Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 00:25
                ps
                moze z takim eksem nie zazadac, a ZAPROPONOWAĆ byloby lepiej?

                m.
                • zlababa35 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 06:36
                  Szlocham. Strażniczka patriarchatu big_grin.
              • mimfa Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:22
                Bardzo mądra rada. Autorka wydaje się rozsądną osobą, może skorzysta. Pytanie czy chce "oddawać" dziecko pod opiekę ojcu na caaaały weekend, czy uważa, że sobie nie poradzi. Czasami trudno dostrzec, że dobro dziecka to trochę co innego niż może się matce wydawać, nie tak łatwo obiektywnie na to spojrzeć.
        • nangaparbat3 Re: Kto ma rację ? 29.05.18, 23:40
          Też bym się obraziła, gdyby mnie ktoś rozliczał z kazdej minuty, sprawdzał w internecie dokąd jadę i jak tam jest, i chciał decydować, co mogę robic z dzieckiem, a co nie. Nawet jakby się maly zmeczył czy znudził - to co z tego?
          Jesli przepadają mu dwa kolejne weekendy widzenia się z dzieckiem, to nic dziwnego, że chcial je zabrać ze sobą.
          tak sobie jeszcze myslę, że strasznie dużo mysli poswiecasz eksowi (najpierw kontrolując go, teraz roważajac jego postepowanie) - na co Ci to?
          • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:53
            Weź, bo jeszcze się podłączony nad niedola eksa...
            • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:53
              Poplaczemy...
    • eliszka25 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 05:00
      Może mam dziwne dzieci, ale obaj moi synowie uwielbiają jeździć samochodem i sama jazda jest dla nich atrakcją. Właściwie zawsze tak było i niby nawet żadnych zabawek do samochodu nie potrzebowaliśmy, bo oni byli szczęśliwi, że jadą. A już jazda połączona z nocowaniem w hotelu, to w ogóle super i cool. Żadnych dodatkowych fajerwerków im nie trzeba. Sam fakt, że tata będzie załatwiał przy tym jakieś swoje sprawy raczej też by im nie przeszkadzał. Starszy jako 5- czy 6-latek pojechał z mężem do pracy, bo akurat nie bardzo mieliśmy inne wyjście. Wprawdzie mąż nie siedział w burze cały dzień, ale musiał wpaść na 3-4 godzinki. Posadził młodego przed komputerem i ten był strasznie dumny, że pracował z tatą.

      Nie piszę tego, żeby bronić twojego ex, tylko chciałam pokazać, że dzieci widzą świat zupełnie inaczej i inne rzeczy są dla nich atrakcyjne. Natomiast w bajki typu „absolutnie synka nie zniechęcałem, tylko uczciwie wytłumaczyłam mu, na czym polega i ile potrwa” kompletnie nie wierzę. Takie „neutralne i uczciwe” tłumaczenia, to my stosujemy, gdy chcemy dzieciaki do czegoś zniechęcić, tak że tego big_grin
      • eliszka25 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 05:03
        Matko, jak mnie ten durny słownik wkurza!

        - nigdy żadnych zabawek do samochodu nie potrzebowaliśmy, a nie „niby”
        - mąż był w biurze, a nie w burze
    • zawsze-w-drodze Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 06:58
      Nie czytałam całości więc nie wiem na czym ostatecznie stanęło ale dobrowolnie zgadzać sie na klilka godzin w aucie wte i wewte z niewielkimi atrakcjami na miejscu, przy stanie polskich dróg i sposobie jeżdżenia kierowców to głupie jest.
      Najwiecej ludzi ginie na drogach. Wiadomo - nie należy dać sie zwariować ale jazda dla samej jazdy? Niepotrzebne ryzyko.
      • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 07:57
        Dokladnie tak. Nie chodzi o to, by ojciec był fizycznie z dzieckiem. Niech to będzie czas sensownie wypełniony. Niechby chociaż czytanie z dzieckiem pocwiczyl. Być rodzicem to nie tylko przyjemność i myślenie o własnej wygodzie.
        • julita165 Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 09:52
          annajustyna napisała:

          Niechby chociaż czytanie z dzieckiem pocwiczy
          > l. Być rodzicem to nie tylko przyjemność i myślenie o własnej wygodzie.

          Podałaś przykład z życia wzięty. Od lutego ćwiczymy czytanie , codziennie 10 minut ( panie z przedszkola zachęcały, czyta już prawie płynnie ), oczywiście to codziennie traktuje elastyczniejsze coś wypada to odpuszczam. No i kiedyś jechał do ojca a mieli wrócić ok 20, to za późno na to czytanie. Powiedziałam synkowi że dziś sobie darujemy chyba że chce z tatą. Stwierdził że chce, nie wiem, może chciał się pochwalić, spakował ksiazke a ja powiedziałam ex żeby jedną czytankę z nim przerobił. No o co ? Guzik. Tatuś przeczytał ja sam bo "tak zrozumiał". W poniedziałek synek go prosił żeby po przedszkolu zabrał do miasteczka ruchu drogowego ( do mojego auta rower się nie mieści, czasem jeżdżę z nim autobusem ) . Podobno mieli wrócić dziś max o 17, spokojnie dalby radę iść z nim na ten rower ale nie przyjedzie. Dlaczego ? Kto go wie. Synek nieźle jak na swój wiek pływa, chciałby się pochwalić pewnie. Dwa lata tata nie dał rady pójść z dzieckiem na basen. Nauczył się w końcu jeździć na rowerze ( to mu jakoś opornie szło, też tylko ja go uczyłam ) i prosił Tate żeby rower zabrać, nie bo musi zabrać jakiegoś psa. Itf itp. Tyle tu wpisów że ja nie mam prawa oceniać ex jako ojca. Błąd. Mogę go oceniać tak jak każdego innego człowieka. Ja tylko nie powinnam.swoich ocen przedstawiać dziecku. I nie robię tego. Tylko ja wiem ile razy muszę się powstrzymać przed komentarzem. A synek już głupi nie jest. Np wczoraj coś rozmawialiśmy o przedstawieniu w przedszkolu w przyszłym tygodniu, coś tam że jeszcze godzina nieustalona, że coś muszą zmienić bo jedna dziewczynka rękę złamała. No w ogóle nucna temat ex a tu nagle synek wypala " tata pewnie nie przyjdzie". No i jak ja mam na to zareagować ? Powiedziałam że na pewno bardzo się postara. Choć wiem że nie za bardzo. Jego argumenty o tym jaki to on nie zapracowany do mnie nie przemawiają. Ja też normalnie pracuje, nie żyje z 500+( którego w ogóle nie dostaje ,) i jego alimentów. Zarabiam pewnie że dwa razy więcej od niego. Czy mam dziecku powiedzieć że nie mam czasu na przedstawienie przyjść bo pracuje ? Ten mi tu teraz ze swoimi prawami rodzicielskimi wyjeżdża. Prawa zawsze wynikają z obowiązków. A o tych chyba tatuś zapomniał. Skoro wszystkie obowiązki są moje to i prawa większe. Ja bardzo bym chciała żeby on był bardziej zaangażowany niż kilka godzin tygodniowo, ale nie jest. Wyskakiwanie dosłownie z godziny na godzinę z poronionym pomysłem to nie jest rodzicielskie zaangażowanie. To jest poziom gimbazy.


      • glanaber Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 14:25
        - obrowolnie zgadzać sie na klilka godzin w aucie wte i wewte z niewielkimi atrakcjami na miejscu, przy stanie polskich dróg i sposobie jeżdżenia kierowców to głupie jest.
        Właśnie zastanawiałam się, dlaczego nikt na to nie zwrócił uwagi. Wożenie dziecka po polskich drogach po kilkaset kilometrów to ryzyko, które należy ograniczać do niezbędnego minimum, czyli jedziemy wtedy, gdy musimy, bo jedziemy na wakacje, odwiedzić babcię czy innych krewnych lub przyjaciół, jedziemy na wesele, komunię, pogrzeb, wstaw dowolne, ale nie jedziemy, bo jedziemy.
        Poza tym są upały, a jazda wiele godzin nawet klimatyzowanym samochodem w upale to męka. I jakoś nie chce mi się wierzyć w te dzieci uwielbiające wielogodzinną jazdę w jednej pozycji, unieruchomione w foteliku
        • rulsanka Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 14:48
          Ja o tym pisałam, wczoraj. Dziś zresztą też.
        • annajustyna Re: Kto ma rację ? 30.05.18, 15:11
          Pisałam o niebezpieczeństwie...
Pełna wersja