123zielona123
22.06.18, 21:44
Nie wiem od czego zacząć. Jutro przyjezdzają teściowie z bratem męża chyba na naradę rodzinną. Rczej tak, bo nie widzielismy sie z półtora roku. Brat to tak co miesiąc przyjezdza.
Teść miał problemy z sercem, teściowa łatwo się denerwuje.
Sytuacja jest beznadziejna, Mąż chyba od dobrych kilku lat miał depresję. Oczywiście moje
rózne gadki totalnie olewał lub twierdził, że przeze mnie zmarmował życie, niby miał firme budowlaną, ale jak w tygodniu wychodzi sie najwyżej na kilka godzin to na pytania skąd ma pieniadze nie odpowiadał. Rok temu miał ostry epizod psychotyczny i trafił do szpitala.
Jak wyszedł jest to samo tylko gorzej finansowo. Bo pieniadze mamy ze sprzedazy samochodu, maszyn, brat był mu winien. Część z tego jest jak najbardziej prawdopodobna, tylko ja mu zupełnie nie ufam. Dostał jakąś grzywnę z Urzędu Skarbowego, ale nadal nie znam prawdy i pewnie jej nie poznam. Od kilku miesiecy dostaje 2000 zł podobno od tesciów. Sadzac po tym, ze przyjezdzają to prawda.
Ostatnio teść do mnie dzwonił i chciał widzieć czy mąz szuka jakiejś pracy. Tylko mąz oczywiście stoi obok i słucha.
Rozmowa z mężem jest niemożliwa, najczęsiej po prostu udaje, że nie słyszy pytania. bierze jakieś leki i jest strasznie milutki, ale praktycznie nie wiem czy coś wiecej ogarnia. Przyszło jakieś pismo z ZUSu, nie poszedł, przyszło drugie, poszedł i stwierdził że to tylko formalność.
Problem w tym ,że ja już nie mam siły walczyć o cokolwiek. Też mam jakies problemy zdrowotne, dorabiam mniej lub bardziej na czarno. Jeszcze nie mamy długów. ale to tylko kwestia czasu. wyladujemy pod mostem. Syn studiuje i tak sobie pomyślałam ,ze dla niego najlepeij by było jakbysmy szybko umarli.
No i nie wiem co jutro zrobić. Rano ide sprzatać apartamenty, udało mi się znależć taka prace na wakacje, mam nadzieję że facetka bedzie płacić.